Połącz się z nami

News USA

Depresja to głód miłości

Opublikowano

dnia

Depresja – nieoczekiwana i trudna wędrówka wewnątrz siebie, smutek, ból, podcięte skrzydła, człowiek za burtą. Ale kiedy ustępuje, wszystko ulega zmianie…

O depresji wiemy już prawie wszystko, a mimo to nie przestaje ona nękać ludzkości, więcej nawet, jak na ironię wydaje się nasilać. Można o niej mówić precyzyjnym językiem psychiatrii i psychologii, ale można też wieloznacznym i symbolicznym językiem Biblii. Chociaż bowiem jako dobrze opisaną jednostkę chorobową depresję można rozpoznać i odpowiednio leczyć, to jednak pod wieloma względami przywodzi na myśl biblijne plagi, które nękały ludzi i zmuszały ich do zmiany postępowania i nawrócenia.

Istotnie, depresja spada na człowieka jak plaga – nieoczekiwanie i bez zapowiedzi i zawsze zastaje go nieprzygotowanym. Jest jak anioł spustoszenia, który przechadza się między ludźmi i rozkłada swój namiot ciemności i mroku nad niektórymi, kierując się przy tym własnymi niezrozumiałymi kryteriami. Dla człowieka, nad którym go rozpostarł, w jednej chwili wszystko traci sens. Dopiero gdy ciemność zacznie ustępować, z mroków powoli wyłania się kształt rzeczy, taki sam, ale już nie ten sam, co dawniej. Wszystko uległo zmianie.

Często spotykam ludzi w depresji. Niektórym jest mi dane towarzyszyć i dzięki ich świadectwu otrzeć się o ten tajemniczy i porażający stan ludzkiego ducha i ciała. Nie można tego oddać słowami. Ale poprzez słowa -często trudne i bolesne – odbywa się dialog z nimi i poprzez słowa dokonuje się uzdrowienie. Poniższe refleksje są rodzajem osobistego notatnika, w którym na marginesie jakby jednej z dość typowych historii depresji zapisywałem krótkie uwagi. Zawierają one kilka ważnych dla mnie pojęć, rodzaj słów-kluczy do tajemnicy depresji. Ufam, że pomogą choć trochę zarówno tym, którzy są w depresji, jak i tym, którzy żyją obok, często jak gdyby nic się nie działo.

Szok

Przestraszyłaś mnie. Nie należę do osób lękliwych, ale na twój widok poczułem się nieswojo. Czy to aby na pewno ty? W wymiętej sukience, z niedbale zaczesanymi włosami, znużonym wyrazem twarzy i spłoszonym wzrokiem wcale nie przypominałaś mi rezolutnej i żywiołowej studentki, którą poznałem kilka lat wcześniej. Dobrze, że spotkaliśmy się w ciemnym holu naszego domu zakonnego i moje zmieszanie nie było nazbyt widoczne. Poprosiłaś wtedy o kierownictwo duchowe, tłumacząc, że się pogubiłaś. Zgodziłem się, ale od początku czułem, że dopóki nie wyjdziesz z tego, o żadnym kierownictwie nie ma mowy. Nie pamiętam, czy już wtedy użyłem słowa „depresja”, jednak aura „uciążliwej nocy”, jaką jest owa dzisiejsza plaga, wyraźnie roztaczała się wokół ciebie. Długo nie mogłem uwierzyć, że właśnie ty znalazłaś się w depresji. Jak to możliwe? Co się stało? Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że jestem jednym z długiej listy „przyjaciół Hioba”, którzy współczując (nieświadomie?) szukają jednocześnie winnych.

Trud rozmowy

Ciężkie i mozolne były nasze pierwsze rozmowy, prawie jak nauka obcego języka. Każde nieostrożne słowo, wspomnienie radosnej przeszłości lub miłych doświadczeń w grupie przyjaciół wywoływało cierpienie i smutek na twojej twarzy. A mimo to chciałaś rozmawiać. Mimo bólu i jakiegoś niewyrażalnego ciężaru, który wydawałaś się dźwigać, smutnym i wygasłym głosem opowiedziałaś mi nieznaną wersję własnej historii, tak odmienną od tej, którą pamiętałem z czasów pierwszej znajomości. Człowiek zawsze jest tajemnicą, ale w depresji staje się „tajemnicą do kwadratu”, bo wtedy jest jakby kliszą fotograficzną własnego obrazu – co było jasne, teraz jest ciemne, a ciemne – teraz wszystko „wyjaśnia”. Powoli uczyłem się języka, jakim się posługiwałaś, i w wolnych chwilach powtarzałem nowe słówka – te dobre, budzące nadzieję, by ci je często powtarzać, oraz te złe, drażniące i raniące, by ich unikać, tak jak się unika wypowiadania imion osób zmarłych, gdy obecni są ich najbliżsi. Słów złych było zdecydowanie więcej, bo człowiek w depresji to „człowiek pozbawiony”, pozbawiony osób, rzeczy, miejsc, możliwości. Pozbawiony czegoś rzeczywistego lub wyimaginowanego, częściej może nawet tego drugiego.

Zdradzona miłość

Słowo „miłość” budziło najwięcej emocji. Gdy cichym głosem snułaś opowieść o nim – „miłości twego życia” – i o tym, jak ważny był dla ciebie, wciąż jeszcze mogłem wyczuć ogromną siłę i ciężar uczucia, którym go obdarzyłaś. Uczucia mają swój ciężar gatunkowy, podobny do tego z dziecięcych wyliczanek „kocha, lubi, szanuje…”. Zapewne w tym przypadku był to ciężar zbyt wielki jak na barki młodego człowieka. Tak bardzo potrzebowałaś miłości, że gdy pojawił się na horyzoncie on – „wyśniony ideał mężczyzny” – całą siłą swego pragnienia rzuciłaś się w jego ramiona i chciałaś, by cię z nich już nigdy nie wypuścił. Zapewne on właśnie miał zastąpić ci chłodnego i nieobecnego przez długie lata ojca, ciągle zapracowaną mamę, rodzeństwo zajęte swoimi sprawami i kilka innych nieudanych miłości. A on ledwie potrafił kochać za siebie samego. Nawet nie zauważyłaś, kiedy go to przerosło. Przestraszył się, zawahał, ale w końcu odszedł… A ciebie ciężar pociągnął na dno rozpaczy, w otchłań depresji. Czy to była jego wina? Nie! Choć na pewno jego „winą” było to, że rozbudził w Tobie owo głębokie pragnienie miłości przez długie lata tłumione i kontrolowane. Depresja to choroba braku miłości – uleczyć ją można tylko miłością i z miłością.

Milcząca obecność

Gdy przychodziłaś na kolejne spotkania i snułaś swoje urywane i smutne opowieści, często milczałem. Trochę z obawy, by cię niepotrzebnie nie dotknąć jakimś słowem, częściej z bezsilności, bo cóż można było tu powiedzieć; za którymś razem tanie słowa pociechy więzną w gardle. Widziałem, jak cię raniły „dobre rady” twoich bliskich: „Weź się w garść!”, „Postaraj się!”, „Przecież zawsze tak dobrze sobie radziłaś!”. A ty tymczasem pragnęłaś ciszy, w której można zniknąć, po prostu nie być. Dlatego na długie godziny zaszywałaś się we własnym łóżku, szukając upragnionego niebytu. Ale oni tego nie rozumieli i odmieniali przez wszystkie możliwe czasy i przypadki pojęcia: lenistwo, wina, a nawet grzech. To tylko wzmagało nieznośny ciężar istnienia. Osoba w depresji jest jak człowiek z rozległymi oparzeniami – gdzie byś nie dotknął, tam będzie bardziej bolało. Dlatego – zwłaszcza na początku – trzeba ograniczyć do minimum konieczny kontakt, ale nie wolno z niego rezygnować. Trzeba być obok, pielęgnować, cierpliwie czekać, nasłuchiwać, po prostu kochać.
Trochę to trwało, zanim udało się nam przekonać rodzinę, że to choroba, a nie zła wola czy lenistwo. „To nie twoja wina!” – powtarzałem im aż do znudzenia, prosząc, by poczekali, by nie robili zdziwionych min, ale okazywali życzliwość i byli cierpliwi. Tylko mama rozumiała to bez tłumaczenia.

To nie twoja wina!

Gdy się popełniło błąd lub nawet zgrzeszyło, czymś naturalnym i oczywistym wydają się wyrzuty sumienia i odpowiednia kara. Ale jak znosić poczucie winy, które nie ma żadnej wyraźnej przyczyny, w którym nie wiadomo za jakie grzechy ponosi się nieproporcjonalnie wielką karę? A ten mechanizm nierzadko jest jądrem depresji. Całymi tygodniami zamęczałaś się litaniami samooskarżeń i ostrych wyrzutów kierowanych pod własnym adresem. „Zawsze byłam do niczego! Słusznie ludzie mnie nie lubią! Byłam zbyt wyniosła i ambitna! Jestem nic niewarta! Nic nie potrafię! To moja wina! Moja bardzo wielka wina!…”. Oczywiście, nigdy nie jest tak, że jesteśmy zupełnie bez winy, ale też nie jesteśmy winni wszystkiemu, co złe na tym świcie! „To nie twoja wina, że jesteś w depresji!” – powtarzałem ci to tak wiele razy, że w końcu stało się to twoją mantrą, która uwalniała stopniowo od poczucia winy. „To nie twoja wina, że nie czułaś się dostatecznie kochana przez rodziców! To nie twoja wina, że on odrzucił twoją miłość! To nie twoja wina, że…”. Skąd brałem pewność, że to dobra formuła? Pomyśl sama: czy poczucie winy, które nie prowadzi do nawrócenia, ale do samozniszczenia, może pochodzić od Boga? Czy Boży Duch przynosi w duszy takie owoce?

Kryjówka – „Bądź dla siebie dobra!”

Czasem, by przetrwać najgorsze godziny, trzeba uciec i schronić się przed całym światem. Najlepiej w miejscu z góry upatrzonym. Ustaliliśmy wspólnie tę strategię, zakładając jednocześnie, że nie jest to sposób na życie, ale na przetrwanie. Jak rozbitek na bezludnej wyspie zebrałaś w twojej kryjówce rzeczy, które według ciebie najpotrzebniejsze były do przeżycia -śmieszną maskotkę-przytulankę, zasuszony bukiet róż, śliczny album parków narodowych Ameryki, zdjęcia ukochanych miejsc i osób, zabawne a mądre wiersze ks. Twardowskiego i parę innych czytadeł, kilka płyt CD z ulubioną (ckliwą) muzyką. Patrząc z boku – bezładny zbiór sentymentalno-infantylnych elementów, ale dla ciebie to były synonimy ziemi, wody, powietrza i podobnych elementów życia, „dziurki od kluczy do raju miłości”. Mając to wszystko na wyciągnięcie ręki, by posłużyć się tym w chwili największej udręki, czułaś się bezpieczniej. To nie grzech mieć takie miejsce. To był też początek nowej filozofii, którą ochrzciliśmy hasłem „Bądź dla siebie dobra!”. Tak stworzyłaś sobie kryjówkę, z której wychodziłaś do pracy i czasem w lepszych momentach nieśmiało jak ślimak ze skorupy wychylałaś się w stronę zagubionego gdzieś świata.

Przeżyję najbliższe 15 minut!

Depresja – jak wszystko na tym świecie – też kiedyś mija! Marna to pociecha, zwłaszcza dla kogoś, kto stracił zmysł czasu, a nie osiągnął szczęścia wiecznego. Mimo to kryje się w tym głęboka prawda: nawet najgłębsza, najstraszniejsza depresja kiedyś minie! Dlatego przede wszystkim trzeba wytrwać. Warto wytrwać!
Wbrew pozorom depresja ma też swoje niże i wyże. Dla ciebie najtrudniejsze były wczesne poranki, ale wieczory już były znośne, prawie z innej rzeczywistości. To zmusiło cię do rozmyślań nad tajemnicą czasu i do stworzenia pewnej prostej zasady. Pamiętam, że w najtrudniejszych chwilach zaczęłaś powtarzać sobie: „Po pierwsze – przeżyj najbliższe 15 minut!” i szłaś zrobić cokolwiek, chociażby herbatę lub umyć zęby. I zakazywałaś sobie myśleć o tym, co będzie za kwadrans. Św. Ignacy z Loyoli radził człowiekowi w strapieniu czekać cierpliwie na pocieszenie – to rzecz niemożliwa dla człowieka w depresji. Ale twoje „Przeżyj najbliższe 15 minut!” wydaje się trafną modyfikacją tej cennej reguły. Ignacy byłby z ciebie dumny!

Lamentuj, ale nie rozpaczaj!

„Chyba sobie Ojciec żarty stroi!” – odcięłaś się ostro, gdy pierwszy raz powiedziałem ci o psalmach i o tym, że można się nimi modlić, angażując cały arsenał negatywnych emocji, którymi biło twoje serce. Ty byłaś wściekła i miałaś wątpliwości, czy On w ogóle istnieje, a ja namawiałem cię, by do Niego mimo wszystko mówić. Nie mogłaś uwierzyć, że taka może być modlitwa – agresywna, niecierpliwa, bolesna, pełna wyrzutów wobec Boga i całego świata, a mimo to kierowana do Boga. Czy Bóg wysłuchuje takich modlitw? Jeśli nie takich, to jakich?… Spora część ludzkości tylko w taki sposób się modli, więc czemu i ty byś nie mogła? Jaki obraz Boga nosisz w tej smutnej głowie? Obraz sklerotycznego i zazdrosnego Starca z siwą brodą, który zapomniał o tobie i całym świecie i umila sobie wieczność słuchaniem anielskiego „Święty, Święty, Święty”? Bóg jest bliżej ciebie teraz niż kiedykolwiek wcześniej, bo dziś ty jesteś zagubioną owieczką, której zatroskany poszukuje. Gdy ciało choruje, dusza modli się o zdrowie dla ciała, gdy choruje dusza, kto się modli za nią? Ciało?… A może Duch Święty, który modli się w nas, gdy sami nie potrafimy się modlić! Ten sam Duch, który zachęcał mnie do modlitwy w twojej intencji. Ten sam Duch, który pobudza Kościół do nieustannej modlitwy. I to psalmami.

Rutyna

Pod koniec drugiego miesiąca poczułaś się lepiej. „Chyba lekarstwa zaczynają działać!” – mówiłaś, choć miesiąc wcześniej bez wielkiego przekonania poszłaś do psychiatry. „Przecież nie ześwirowałam!” – broniłaś się nawet. Poranna walka o przetrwanie trwała jednak niezmiennie dalej i zaczynała się regularnie przedwczesną pobudką o 4.00 lub 5.00 nad ranem. Budziłaś się i nie mogłaś dłużej spać. Zamiast tradycyjnej porannej kawy wypijałaś gorzką filiżankę smutnych łez, beznadziei i głuchego bólu.
Z czasem jednak coś się zmieniło. Zaczęłaś mówić o swoim stanie jakby innym językiem, z większą akceptacją i zgodą. Smutne słowa psalmu
– Łzy stały się dla mnie chlebem we dnie i w nocy, gdy [ludzie] mówią mi co dzień: „Gdzie jest twój Bóg?” (Ps 42, 4) – które wcześniej lubiłaś cytować, żaląc się na Boga i siebie, w twoich ustach nie brzmiały już teraz tak tragicznie jak dawniej, ale zaczęły przypominać modlitewny lament.

Chemia depresji a głód miłości

Lekarze mówię, że depresja to problem zaburzonego działania neuroprzekaźników w systemie nerwowym. Chodzi o rodzaj anomalii na styku komórek nerwowych, gdzie chemiczny przekaz sygnałów zaczyna szwankować. Właśnie dlatego warto wesprzeć proces zdrowienia pomocą farmakologiczną. O to samo w uproszczeniu chodzi w makroskali: człowiek zaczyna cierpieć na deficyt miłości w życiu. Zamiast kilku wystarczających dotychczas ciepłych słów i gestów zaczynasz potrzebować ich tysiące, jeśli nie miliony. A otoczenie nie ma na to czasu, bo zajęte jest sobą. Ty miałaś to szczęście, że blisko była mama. Nie wiem jak, ale potrafiła ci dać wystarczająco dużo ciepła i wsparcia, byś mogła przetrwać kilka pierwszych tygodni. To siłą jej woli wstawałaś każdego ranka i szłaś do pracy. To dzięki jej determinacji zwróciłaś się w końcu o pomoc do mnie, do psychiatry, do grupy wsparcia. Nawiasem mówiąc, do dziś nie wiem, jak to robiłaś, że nie wyrzucili cię z pracy. Nikt nawet nie zorientował się, że jesteś chora, że cierpisz na depresję. Czyżbyśmy doszli już do takiego znieczulenia?

Przyjaciele

W końcu zaufałaś moim radom i zadzwoniłaś do dawnych przyjaciół. Tylko jedna osoba nie miała czasu, ale inne – mile zaskoczone – bardzo serdecznie odpowiedziały na twoją propozycję spotkania. Depresja to samospełniająca się przepowiednia – mówisz „Nikt mnie nie kocha!” i robisz wszystko, żeby to sobie udowodnić, poczynając od najbliższych, a kończąc na ludziach spotkanych przypadkowo na ulicy. Mało kto patrzy na doświadczenie depresji jako na szansę, możliwość pogłębienia relacji z innymi. Spotkania z dawnymi przyjaciółmi szybko cię przekonały, że i oni mają swoje trudne chwile, a nawet ktoś miał krótki epizod depresyjny. Aż miło było patrzeć, jak wraz z rozkwitem kontaktów z nimi powoli wraca w ciebie życie. Wspólny spacer, zakupy, pierwsza od wielu miesięcy wizyta u fryzjera czy krótka wyprawa w góry dokonywały małych cudów. To takie proste, ale jakże prawdziwe: najlepszym lekarstwem na smutek i depresję jest miłość i przyjaźń.

Humor

Kolejną jaskółką powracającego zdrowia były nawroty twego charakterystycznego, to znaczy złośliwego, poczucia humoru. Dobrze pamiętam tę pierwszą, nieśmiałą i niewyraźną, ale jakże sympatyczną, bo wypowiedzianą na zakończenie szczególnie smutnego spotkania. Powiedziałaś – „No to sobie ojciec nazbierał dziś materiałów do ignacjańskiej medytacji o piekle!”. Albo gdy przyniosłaś rysunek znanego krakowskiego kpiarza i śmiałaś się na głos z jego dowcipnej treści – „Twoja depresja w porównaniu z moją depresją jest wprost śmieszna!”. Lub gdy odpierałaś moje argumenty: „To nie twoja wina…”, mówiąc: „Nieźle mnie ojciec wychowuje! To ja godzinami leżę w łóżku, zawalam obowiązki, odcinam się od świata, a ojciec mi mówi «Nie martw się dziecko! Poleż sobie! To tylko depresja!». Czy to jest ta słynna pedagogika jezuicka?”. „Nie wiem – odparłem skonsternowany, bo życzliwość nie jest moją najmocniejszą stroną. Ale od razu dodałem: – Podobno sąd ostateczny też tak ma wyglądać!”. I śmialiśmy się już razem.

Boże, o ileż uboższy byłby ten świat bez śmiechu i humoru! I o dziwo, im większego wcześniej smutku się doświadcza, tym późniejsza radość jest większa. To dobrze wróży tym naszym smutnym czasom! Doświadczyłaś tego, co to są „usta pełne śmiechu”, o których mówi psalmista, bo jak nikt inny znasz też smak gorzkich łez.

Kim jestem?

Depresja jest smutną wędrówką w głąb siebie, odkrywaniem najgłębszych pokładów ciemności, smutku i bólu, doświadczeniem najciemniejszej strony własnego ja. Paradoksalnie właśnie dlatego jest szansą na odkrycie głębokiej tajemnicy istnienia i własnego „ja”. Bo gdy już nie masz żadnego szacunku do samej siebie, gdy we własnych oczach straciłaś zupełnie wartość i powtarzasz „Jestem zerem, chcę umrzeć!”, właśnie wtedy możesz odkryć swoją jedyną i niepowtarzalną wartość, bo nawet wtedy, a właściwie najbardziej wtedy otwarta jesteś na przyjęcie tej wstrząsającej prawdy, że mimo wszystko jesteś godna miłości. Być na dnie i doświadczyć miłości – to zmienia postać rzeczy.

Jak to dokonało się w twojej historii? Może najbardziej doszło do głosu wtedy, gdy opowiedziałaś mi o nieudanych próbach samobójczych. Bardzo kosztowało czy wprost bolało cię to wyznanie, ale przyniosło niewysłowioną ulgę. Bałaś się potępienia i odrzucenia, a doświadczyłaś czegoś odwrotnego – przyjęcia, zrozumienia i serdecznej wyrozumiałości. Każdy na moim miejscu odczułby to samo, gdyby usłyszał o twym geście rozpaczy. Żałowałem, że w tamtych momentach nie było mnie blisko ciebie, że w żaden sposób nie mogłem cię powstrzymać. Wszyscy żałujemy, gdy jest już za późno. Dobrze, że Opatrzność Boża zawsze działa na czas i czuwa ciągle nad nami tak, jak czuwała nad tobą wtedy.

Tajemnica

Nigdy nie mówiłem ci o tym, jak przeżywam spotkania z tobą. To wbrew zasadom pomagania innym. Może jednak warto, byś wiedziała, że podczas spotkań towarzyszyły mi nie tylko uczucia smutku czy przygnębienia wynikającego z bezsilności (chcąc nie chcąc ten, który pomaga, zawsze bierze na własne ramiona coś z depresji tego, komu pomaga). To jednak też istotna część życia i doświadczenia, szczególnie kapłańskiego. Wbrew temu, co myślisz, bardzo wiele skorzystałem w ciągu tych długich miesięcy kontaktu z tobą i bardzo wiele się nauczyłem. I to nie tylko w zbieraniu materiałów do medytacji o piekle. Przeciwnie, odkryłem wiele zapoznanych prawd o człowieku, o Bogu, o świecie i o miłości, która jest kluczem do zrozumienia wszystkich poprzednich. Wiem, że nie rozwiązałem tajemnicy cierpienia, ale nauczyłem się na nie patrzeć inaczej, twoimi oczyma, dziś już spokojniejszymi i skupionymi. Teraz, kiedy widuję cię już rzadko, cieszę się twoją odzyskaną żywotnością i radością życia, która jednak wydaje się inna od tej sprzed lat, jakby dojrzalsza. Boisz się jeszcze mówić głośno o depresji, ale nie lękasz się już trudniejszych dni i nawrotów smutku. Jakbyś po swojemu odkryła znane zasady życia duchowego, że strapienie – nawet to tragiczne, jakim jest depresja kliniczna – jest tylko odwrotną stroną pocieszenia, że kruche życie tutaj jest zapowiedzią czegoś trwałego tam, po drugiej stronie życia, i że Panem wszystkiego jest Bóg. I już nie każesz Mu się tłumaczyć ze wszystkiego, ale akceptujesz więcej i przyjmujesz z pogodą ducha to, co przynosi nowy dzień. Czy nie na tym polega życie?

Zamiast zakończenia

Czy z depresji można wyjść? Samo pytanie nieco sugeruje odpowiedź – zakłada osobiste zaangażowanie, a to trąci niezamierzoną ironią. W depresji bowiem, jak w żadnej innej chorobie, doświadcza się bolesnego bycia przedmiotem, a nie podmiotem własnego działania. Dlatego poprawniej jest mówić, że depresję można przeżyć lub przetrwać, bo ona w końcu minie, aniżeli że się z niej wychodzi. Kto myśli inaczej, co innego ma chyba na myśli. Wytłumaczmy to prostym obrazem: człowiek za burtą, by przeżyć, może próbować utrzymać się na powierzchni wody, ale nie może uciszyć żywiołu, który go wyrzucił na zewnątrz. Kiedy wróci z powrotem do łodzi, odłowiony przez współtowarzyszy podróży, już nigdy nie spojrzy na żywioł z takim samym naiwnym spokojem jak dawniej. Chyba że… – ale to już zupełnie inna historia – spotka kogoś, komu nawet żywioły są posłuszne. Takie spotkanie mogłoby przewartościować wszystko, bo wtedy -jak dowodzą znane skądinąd źródła – nawet chodzenie po wodzie, pośród szalejącego żywiołu, jest możliwe.

Źródło: http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/depresja/art,1,depresja-to-glod-milosci.html

News USA

Izba Reprezentantów przyjęła szeroki pakiet sankcji wobec Rosji

Opublikowano

dnia

Autor:

Władymir Putin

Izba Reprezentantów USA przyjęła w środę szeroki pakiet sankcji wymierzonych w rosyjskich urzędników, banki oraz kluczowe sektory gospodarki finansujące wojnę przeciwko Ukrainie. Ustawa, nazwana imieniem zmarłego Senatora Lindseya Grahama, została zatwierdzona stosunkiem głosów 262 do 159 i trafi teraz do Prezydenta Donalda Trumpa.

Nowe przepisy mają ograniczyć Rosji dostęp do środków finansowych wykorzystywanych do prowadzenia wojny przeciwko Ukrainie. Obejmują sankcjami rosyjskich urzędników i banki, a także tak zwaną flotę cieni, która umożliwia dalszy transport rosyjskich surowców energetycznych.

Pakiet jest najdalej idącą inicjatywą Kongresu na rzecz wsparcia Ukrainy od powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu. Przełamuje też trwający niemal dwa lata zastój po nadzwyczajnym pakiecie pomocy dla Ukrainy przyjętym w 2024 roku.

Cła sięgające nawet 100 procent

Jednym z najważniejszych elementów ustawy jest zobowiązanie prezydenta do nałożenia ceł sięgających 100 proc. na pięciu największych importerów rosyjskiej ropy naftowej lub gazu ziemnego. Przewidziano jednak wyjątek dla państw, które importują mniej niż 15 proc. rosyjskiego eksportu gazu i podjęły znaczące działania na rzecz ograniczenia tych zakupów.

Zwolennicy przepisów wskazują, że mechanizm ceł ma przede wszystkim zniechęcić Chiny i Indie do kupowania rosyjskich surowców energetycznych. Właśnie wpływy z ich sprzedaży pozostają jednym z istotnych źródeł finansowania rosyjskiej gospodarki.

Demokraci podzieleni w sprawie ustawy

Pakiet wywołał podziały wśród Demokratów, mimo szerokiego poparcia tej partii dla pomocy Ukrainie. Krytycy obawiają się, że dodatkowe uprawnienia celne mogą zostać wykorzystane przez Donalda Trumpa również przeciwko amerykańskim sojusznikom w Unii Europejskiej i innych częściach świata.

Mike Johnson popiera dodatkową presję na Rosję

Przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson z Luizjany pozytywnie ocenił wynik głosowania, zwracając szczególną uwagę na dodatkowe możliwości nakładania ceł przez prezydenta. Johnson uważa, że przez zbyt długi czas rosyjska wojna była finansowana dzięki pieniądzom pochodzącym od państw kupujących rosyjskie surowce i ignorujących konsekwencje takich transakcji. Nowe przepisy mają zwiększyć ekonomiczną presję na Moskwę.

United States House of Representatives

Trump długo nie popierał pakietu

Doprowadzenie ustawy do głosowania było długim procesem. Kongres od dłuższego czasu zmaga się z problemem zapewnienia ciągłości amerykańskiego finansowania i dostaw uzbrojenia dla Ukrainy, ponieważ wśród Republikanów zmniejszyło się poparcie dla przeznaczania kolejnych miliardów dolarów na ten cel.

Podczas kampanii wyborczej Donald Trump wielokrotnie krytykował skalę amerykańskiej pomocy dla Ukrainy i przekonywał, że po powrocie do Białego Domu szybko doprowadzi do zakończenia wojny rozpoczętej pełnoskalową rosyjską inwazją w lutym 2022 roku.

Lindsey Graham przez około rok pracował nad uzyskaniem poparcia Trumpa dla pakietu sankcji. Ostatecznie prezydent zaakceptował projekt po dodaniu do niego postulowanego przez siebie pięcioletniego przedłużenia obowiązujących sankcji wobec Iranu.

Lindsey Graham

Przed środowym głosowaniem Republikanie zabierający głos w Izbie Reprezentantów zdecydowanie opowiadali się za przyjęciem pakietu. Pakiet uzyskał wcześniej bardzo szerokie poparcie w Senacie. W ubiegłym miesiącu senatorowie zatwierdzili ustawę stosunkiem głosów 86 do 11.

Wołodymyr Zełenski apelował do Kongresu

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski od miesięcy zabiegał o przyjęcie pakietu. Krótko przed głosowaniem w Senacie bezpośrednio apelował do senatorów o jego poparcie, a przed środowym głosowaniem ponownie zwrócił się do amerykańskich ustawodawców za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Zełenski argumentował, że podczas wojny czasami lepiej podjąć decyzję, która nie jest idealna, niż nie zrobić nic. Ocenił również, że jest to ważny historyczny moment dla Stanów Zjednoczonych i wezwał Izbę Reprezentantów do przyjęcia ustawy.

wołodymyr Zełeński

Wołodymyr Zełeński

Ukraiński prezydent podkreślił jednocześnie znaczenie dalszych zdecydowanych działań amerykańskiej administracji oraz osobistych decyzji Donalda Trumpa. Po środowym głosowaniu ustawa przeszła przez obie izby Kongresu i trafi teraz na biurko prezydenta.

 

Źródło: baynews9
Foto: Senat USA, YouTube, United States House of Representatives, Пресс-служба Президента РФ
Czytaj dalej

News USA

Centra danych mają płacić za swoją energię, a rachunki Amerykanów trzeba chronić

Opublikowano

dnia

Autor:

mike-johnson

Izba Reprezentantów USA zdecydowaną większością głosów przyjęła ponadpartyjny projekt ustawy, który ma chronić Amerykanów przed przerzucaniem na ich rachunki za prąd kosztów gwałtownej rozbudowy centrów danych. Ratepayer Protection Act uzyskał w środę poparcie 417 członków Izby, przy zaledwie trzech głosach przeciw. Projekt trafia teraz do Senatu.

Republikańscy liderzy Izby przyspieszyli procedowanie ustawy, dlatego do jej przyjęcia potrzebna była większość dwóch trzecich głosów. Wynik 417 do 3 pokazał szerokie ponadpartyjne poparcie dla działań mających ograniczyć wpływ rozwoju centrów danych na rachunki gospodarstw domowych.

Głosowanie odbyło się w czasie rosnącej presji na Kongres w związku ze wzrostem kosztów energii. Jednym z czynników zwiększających zapotrzebowanie na prąd jest szybka rozbudowa centrów danych napędzana wyścigiem w dziedzinie sztucznej inteligencji.

Firmy technologiczne mają ponosić koszty infrastruktury

Ratepayer Protection Act ma doprowadzić do tego, aby koszty nowej infrastruktury energetycznej potrzebnej do obsługi dużych centrów danych ponosiły korzystające z niej firmy, a nie dotychczasowi odbiorcy energii.

Projekt przewiduje, że stanowe organy regulujące przedsiębiorstwa energetyczne powinny ustanawiać zasady dotyczące dużych odbiorców energii. Chodzi między innymi o wielkoskalowe centra danych, których działalność może wymagać budowy nowych źródeł wytwarzania energii oraz rozbudowy infrastruktury przesyłowej.

Mike Johnson: rodziny nie powinny płacić za rozwój AI

Przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson, Republikanin z Luizjany, podkreśla, że przedsiębiorstwa zajmujące się sztuczną inteligencją mają obowiązek zdobywać zaufanie społeczności, w których inwestują, oraz zachowywać się wobec nich odpowiedzialnie.

Według Johnsona Ratepayer Protection Act ma zagwarantować, że pracujące amerykańskie rodziny nie będą finansowały poprzez swoje rachunki budowy infrastruktury potrzebnej do rozwoju sztucznej inteligencji i nie będą ponosiły wyższych kosztów energii z tego powodu.

Zużycie prądu przez centra danych może się podwoić

Obawy związane z centrami danych nasilają się, ponieważ branża rozwija się szybciej niż możliwości zwiększania produkcji energii elektrycznej w Stanach Zjednoczonych. Coraz częściej pojawiają się pytania o wpływ nowych obiektów na obciążenie sieci energetycznej.

centyrum danych

Według przedstawionych w ubiegłym roku szacunków International Energy Agency zużycie energii elektrycznej przez centra danych w USA może ponad dwukrotnie wzrosnąć do końca obecnej dekady w porównaniu z poziomem z 2024 roku.

Inne prognozy wskazują, że do 2030 roku centra danych mogą odpowiadać za ponad 10 proc. całkowitego zapotrzebowania na energię elektryczną w Stanach Zjednoczonych. Tak szybki wzrost zużycia prądu budzi obawy zarówno o ceny energii, jak i możliwości istniejącej infrastruktury.

Centra danych wywołują coraz większy sprzeciw

Obawy dotyczące wpływu nowych inwestycji na sieć energetyczną i rachunki mieszkańców doprowadziły do sprzeciwu wobec budowy centrów danych na poziomie stanowym i lokalnym. Problem stał się również wyzwaniem politycznym dla obu głównych partii.

Dyskusja o kosztach energii jest częścią szerszej debaty dotyczącej gwałtownego rozwoju sztucznej inteligencji. Z jednej strony nowe centra danych są niezbędne do obsługi coraz bardziej zaawansowanych systemów AI, z drugiej wymagają ogromnych ilości energii oraz kosztownych inwestycji w infrastrukturę.

Donald Trump zachęca firmy do zapewnienia własnej energii

Prezydent Donald Trump, który w dużej mierze wspiera rozwój amerykańskiego sektora sztucznej inteligencji, wezwał wcześniej operatorów centrów danych oraz przedsiębiorstwa technologiczne do przystąpienia do dobrowolnego zobowiązania dotyczącego ochrony odbiorców energii.

Firmy mają w jego ramach budować własne źródła energii lub kupować odpowiednią ilość mocy potrzebnej do funkcjonowania swoich obiektów, zamiast przerzucać związane z tym wydatki na gospodarstwa domowe. Według Białego Domu do inicjatywy przyłączyły się setki przedsiębiorstw energetycznych, a także dziesiątki operatorów centrów danych i dużych firm zajmujących się sztuczną inteligencją.

comed dostawca prądu illinois

Projekt trafia teraz do Senatu

Po zdecydowanym głosowaniu w Izbie Reprezentantów Ratepayer Protection Act trafia do Senatu. Dopiero po przejściu dalszej procedury legislacyjnej przepisy będą mogły stać się prawem.

Projekt nie oznacza zatrzymania rozbudowy centrów danych. Jego podstawowym założeniem jest stworzenie zasad, dzięki którym ogromne zapotrzebowanie nowych obiektów na energię oraz związane z nim inwestycje nie będą automatycznie przekładały się na wyższe rachunki płacone przez amerykańskie rodziny i innych dotychczasowych odbiorców prądu.

 

Źródło: cbs
Foto: YouTube, ComEd, istock/Oselote/monkeybusinessimages/
Czytaj dalej

News USA

Fed podnosi stopy procentowe po raz pierwszy od 2023 r. Kredyty podrożeją

Opublikowano

dnia

Autor:

kevin-warsh-fed

Rezerwa Federalna zmienia kierunek polityki pieniężnej i po raz pierwszy od 2023 roku podnosi stopy procentowe. W środę Fed zdecydował o wzroście głównej stopy o 0,25 punktu procentowego, do przedziału 3,75–4 proc. Decyzja zapada w czasie, gdy wojna w Iranie wpływa na światowe ceny energii, a inflacja w USA ponownie staje się poważniejszym problemem.

Federalny Komitet Otwartego Rynku jednogłośnie zdecydował o podwyżce stóp procentowych. Nowy przedział docelowy stopy funduszy federalnych wynosi 3,75–4 proc. i jest najwyższy od grudnia 2025 roku.

Stopa ustalana przez Fed wpływa na koszt pieniądza w całej amerykańskiej gospodarce. Jej podwyżka może z czasem przełożyć się między innymi na oprocentowanie kart kredytowych, kredytów samochodowych i pożyczek osobistych.

Możliwa jeszcze jedna podwyżka w tym roku

Opublikowane wraz z decyzją kwartalne prognozy pokazują, że członkowie Fed przewidują możliwość kolejnej podwyżki stóp jeszcze w 2026 roku. Nie oznacza to jednak, że bank centralny przygotowuje się do serii gwałtownych podwyżek podobnej do tej sprzed kilku lat.

Przewodniczący Rezerwy Federalnej Kevin Warsh poinformował, że decydenci spodziewają się utrzymywania stóp na niezmienionym poziomie przez 2027 rok. Około połowa członków Federalnego Komitetu Otwartego Rynku przewiduje brak zmian stóp w przyszłym roku.

Warsh podkreśla, że inflacja od ponad pięciu lat utrzymuje się powyżej celu Fed, dlatego obecnie najważniejszym zadaniem banku centralnego jest przywrócenie stabilności cen. Jego zdaniem inflacja pozostaje zbyt wysoka i trwa to zbyt długo.

Sytuacja różni się od tej z 2022 roku, kiedy Rezerwa Federalna rozpoczęła serię 11 podwyżek stóp procentowych. Bank centralny próbował wówczas zahamować gwałtowny wzrost cen związany między innymi z odbiciem gospodarki po pandemii.

Jeszcze na początku roku oczekiwano obniżek

Środowa decyzja oznacza wyraźną zmianę w stosunku do sytuacji z początku 2026 roku. Inflacja wówczas słabła, a wielu ekonomistów przewidywało, że Fed będzie w ciągu roku stopniowo obniżał koszt pieniądza. Zamiast obniżki pojawiła się jednak podwyżka. W sierpniu wskaźnik cen CPI wzrósł w ujęciu rocznym o 3,4 proc., pozostając znacznie powyżej wynoszącego 2 proc. celu inflacyjnego Rezerwy Federalnej.

Wojna w Iranie komplikuje sytuację

Jednym z czynników zwiększających presję na ceny jest eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie. Zakłócenia w produkcji i dostawach ropy naftowej powodują wzrost cen paliw w Stanach Zjednoczonych i zwiększają koszty w innych częściach gospodarki.

Prezydent Donald Trump wielokrotnie wzywał Fed do obniżenia kosztów pożyczania pieniędzy. Zapytany w środę o możliwą reakcję prezydenta na podwyżkę stóp Kevin Warsh nie chciał komentować swoich rozmów z Trumpem.

Fed chce zahamować wzrost cen

Podwyższenie stóp procentowych jest jednym z podstawowych narzędzi służących do walki z inflacją. Droższy kredyt może ograniczać wydatki konsumentów, a przedsiębiorstwa mogą ostrożniej podchodzić do nowych inwestycji.

Mniejszy popyt spowalnia aktywność gospodarczą i może ograniczyć tempo wzrostu cen. Jednocześnie taka polityka oznacza wyższe koszty finansowania dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw.

Główna ekonomistka Navy Federal Credit Union Heather Long ocenia, że podwyżka była właściwym posunięciem z punktu widzenia walki z inflacją i wzmacnia wiarygodność Fed jako instytucji gotowej działać niezależnie od presji ze strony Białego Domu lub innych podmiotów.

Giełda zareagowała spadkami

Amerykańskie akcje zaczęły wyraźnie tracić po wypowiedziach Kevina Warsha, który ocenił, że gospodarka USA wydaje się wzmacniać, i ponownie podkreślił determinację Fed w walce z inflacją.

Część inwestorów odebrała jego wypowiedzi jako sygnał, że Rezerwa Federalna uważa gospodarkę za wystarczająco silną, aby w razie potrzeby mogła wytrzymać kolejne podwyżki stóp. Heather Long określiła środowe wystąpienie Warsha jako zdecydowanie nastawione na walkę z inflacją.

Jej zdaniem pozostaje otwarte pytanie, ile kolejnych podwyżek może nastąpić po tej zapowiadanej jeszcze na 2026 rok. Wiele będzie zależało między innymi od dalszego przebiegu wojny w Iranie oraz skali boomu inwestycyjnego związanego z budową centrów danych.

Dow Jones stracił ponad 750 punktów

W środę wieczorem Dow Jones Industrial Average spadł o 757 punktów, czyli 1,5 proc., do 51 337 punktów. S&P 500 stracił niemal 1 proc., natomiast technologiczny Nasdaq obniżył się o 0,4 proc. Reakcja rynku pokazuje, że inwestorzy koncentrują się nie tylko na samej środowej podwyżce, ale przede wszystkim na tym, jak długo stopy pozostaną na podwyższonym poziomie i czy Fed będzie zmuszony do kolejnych działań.

Karty kredytowe i pożyczki mogą być droższe

Banki mogą odpowiedzieć na decyzję Fed podniesieniem oprocentowania kart kredytowych oraz innych produktów kredytowych. Eksperci finansowi zaznaczają jednak, że pojedyncza podwyżka o 0,25 punktu procentowego nie musi sama w sobie spowodować dużego wzrostu miesięcznych kosztów zadłużenia.

Zmiana następuje jednak w trudnym momencie dla rodzin, które już ponoszą wyższe wydatki na paliwo, żywność i inne podstawowe produkty. Kolejny wzrost kosztów finansowania może dodatkowo obciążyć osoby korzystające z kredytów.

Nastroje konsumentów są obecnie o 13 proc. gorsze niż o tej samej porze ubiegłego roku.

 

Źródło: cbs
Foto: YouTube, istock/Sansert Sangsakawrat/Fabrice Cabaud/ venuestock/
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

styczeń 2014
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Popularne w tym miesiącu