News USA
Start kenijskich mistrzów w chicagowskim maratonie. Walka o zwycięstwo już w październiku
Kenijczycy Dennis Kimetto i Florence Kiplagat wystartują w 39 edycji chicagowskiego maratonu. To faworyci biegu, do Kimetto należy rekord świata (2:02:57 to rekord nieoficjalny bo nie ma przecież jednej trasy) i rekord trasy w Chicago (2:03:45).
Relacja Sławka Sobczaka
Kiplagat to rekordzistka świata w półmaratonie (1:05:09). Oboje już wygrywali w Wietrznym Mieście, Dennis w 2013 r. Florence w roku ubiegłym. Od 2003 r. tylko raz w Chicago nie wygrał Kenijczyk, u pań w ostatniej dekadzie triumfowały sześciokrotnie Etiopki , 2 razy Kenijki i po razie Rosjanka i Niemka. W ub. roku bieg na dystansie 42,195 km ukończyło 37,182 tys. osób. Pula nagród wynosiła prawie $18 mln. Najlepsi otrzymują za samo pojawienie się na Columbus Drive startowe stanowiące zupełnie niezłą roczną amerykańską pensję.
9 października o wielkie pieniądze powalczą także zwycięzcy z ostatnich lat: Kenijczyk Dickson Chumba (2015) i reprezentanci Etiopii: Tsegaye Kebede (2012) oraz Atsede Baysa (2012). – Start tylu byłych mistrzów jest porywający – stwierdził Carey Pinkowski, nasz rodak i wieloletni dyrektor maratonu chicagowskiego zapowiadając kolejny rekord trasy. Obecnie chicagowski maraton znajduje się w kalendarzu IAAF i posiada najwyższą kategorię dla tego typu imprez – IAAF Gold Label Road Races.
Sławomir Sobczak
Foto: Flickr.com/Julian Mason
News USA
Izba Reprezentantów przyjęła szeroki pakiet sankcji wobec Rosji
Izba Reprezentantów USA przyjęła w środę szeroki pakiet sankcji wymierzonych w rosyjskich urzędników, banki oraz kluczowe sektory gospodarki finansujące wojnę przeciwko Ukrainie. Ustawa, nazwana imieniem zmarłego Senatora Lindseya Grahama, została zatwierdzona stosunkiem głosów 262 do 159 i trafi teraz do Prezydenta Donalda Trumpa.
Nowe przepisy mają ograniczyć Rosji dostęp do środków finansowych wykorzystywanych do prowadzenia wojny przeciwko Ukrainie. Obejmują sankcjami rosyjskich urzędników i banki, a także tak zwaną flotę cieni, która umożliwia dalszy transport rosyjskich surowców energetycznych.
Pakiet jest najdalej idącą inicjatywą Kongresu na rzecz wsparcia Ukrainy od powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu. Przełamuje też trwający niemal dwa lata zastój po nadzwyczajnym pakiecie pomocy dla Ukrainy przyjętym w 2024 roku.
Cła sięgające nawet 100 procent
Jednym z najważniejszych elementów ustawy jest zobowiązanie prezydenta do nałożenia ceł sięgających 100 proc. na pięciu największych importerów rosyjskiej ropy naftowej lub gazu ziemnego. Przewidziano jednak wyjątek dla państw, które importują mniej niż 15 proc. rosyjskiego eksportu gazu i podjęły znaczące działania na rzecz ograniczenia tych zakupów.
Zwolennicy przepisów wskazują, że mechanizm ceł ma przede wszystkim zniechęcić Chiny i Indie do kupowania rosyjskich surowców energetycznych. Właśnie wpływy z ich sprzedaży pozostają jednym z istotnych źródeł finansowania rosyjskiej gospodarki.
Demokraci podzieleni w sprawie ustawy
Pakiet wywołał podziały wśród Demokratów, mimo szerokiego poparcia tej partii dla pomocy Ukrainie. Krytycy obawiają się, że dodatkowe uprawnienia celne mogą zostać wykorzystane przez Donalda Trumpa również przeciwko amerykańskim sojusznikom w Unii Europejskiej i innych częściach świata.
Mike Johnson popiera dodatkową presję na Rosję
Przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson z Luizjany pozytywnie ocenił wynik głosowania, zwracając szczególną uwagę na dodatkowe możliwości nakładania ceł przez prezydenta. Johnson uważa, że przez zbyt długi czas rosyjska wojna była finansowana dzięki pieniądzom pochodzącym od państw kupujących rosyjskie surowce i ignorujących konsekwencje takich transakcji. Nowe przepisy mają zwiększyć ekonomiczną presję na Moskwę.

Trump długo nie popierał pakietu
Doprowadzenie ustawy do głosowania było długim procesem. Kongres od dłuższego czasu zmaga się z problemem zapewnienia ciągłości amerykańskiego finansowania i dostaw uzbrojenia dla Ukrainy, ponieważ wśród Republikanów zmniejszyło się poparcie dla przeznaczania kolejnych miliardów dolarów na ten cel.
Podczas kampanii wyborczej Donald Trump wielokrotnie krytykował skalę amerykańskiej pomocy dla Ukrainy i przekonywał, że po powrocie do Białego Domu szybko doprowadzi do zakończenia wojny rozpoczętej pełnoskalową rosyjską inwazją w lutym 2022 roku.
Lindsey Graham przez około rok pracował nad uzyskaniem poparcia Trumpa dla pakietu sankcji. Ostatecznie prezydent zaakceptował projekt po dodaniu do niego postulowanego przez siebie pięcioletniego przedłużenia obowiązujących sankcji wobec Iranu.

Lindsey Graham
Przed środowym głosowaniem Republikanie zabierający głos w Izbie Reprezentantów zdecydowanie opowiadali się za przyjęciem pakietu. Pakiet uzyskał wcześniej bardzo szerokie poparcie w Senacie. W ubiegłym miesiącu senatorowie zatwierdzili ustawę stosunkiem głosów 86 do 11.
Wołodymyr Zełenski apelował do Kongresu
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski od miesięcy zabiegał o przyjęcie pakietu. Krótko przed głosowaniem w Senacie bezpośrednio apelował do senatorów o jego poparcie, a przed środowym głosowaniem ponownie zwrócił się do amerykańskich ustawodawców za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Zełenski argumentował, że podczas wojny czasami lepiej podjąć decyzję, która nie jest idealna, niż nie zrobić nic. Ocenił również, że jest to ważny historyczny moment dla Stanów Zjednoczonych i wezwał Izbę Reprezentantów do przyjęcia ustawy.

Wołodymyr Zełeński
Ukraiński prezydent podkreślił jednocześnie znaczenie dalszych zdecydowanych działań amerykańskiej administracji oraz osobistych decyzji Donalda Trumpa. Po środowym głosowaniu ustawa przeszła przez obie izby Kongresu i trafi teraz na biurko prezydenta.
Źródło: baynews9
Foto: Senat USA, YouTube, United States House of Representatives, Пресс-служба Президента РФ
News USA
Centra danych mają płacić za swoją energię, a rachunki Amerykanów trzeba chronić
Izba Reprezentantów USA zdecydowaną większością głosów przyjęła ponadpartyjny projekt ustawy, który ma chronić Amerykanów przed przerzucaniem na ich rachunki za prąd kosztów gwałtownej rozbudowy centrów danych. Ratepayer Protection Act uzyskał w środę poparcie 417 członków Izby, przy zaledwie trzech głosach przeciw. Projekt trafia teraz do Senatu.
Republikańscy liderzy Izby przyspieszyli procedowanie ustawy, dlatego do jej przyjęcia potrzebna była większość dwóch trzecich głosów. Wynik 417 do 3 pokazał szerokie ponadpartyjne poparcie dla działań mających ograniczyć wpływ rozwoju centrów danych na rachunki gospodarstw domowych.
Głosowanie odbyło się w czasie rosnącej presji na Kongres w związku ze wzrostem kosztów energii. Jednym z czynników zwiększających zapotrzebowanie na prąd jest szybka rozbudowa centrów danych napędzana wyścigiem w dziedzinie sztucznej inteligencji.
Firmy technologiczne mają ponosić koszty infrastruktury
Ratepayer Protection Act ma doprowadzić do tego, aby koszty nowej infrastruktury energetycznej potrzebnej do obsługi dużych centrów danych ponosiły korzystające z niej firmy, a nie dotychczasowi odbiorcy energii.
Projekt przewiduje, że stanowe organy regulujące przedsiębiorstwa energetyczne powinny ustanawiać zasady dotyczące dużych odbiorców energii. Chodzi między innymi o wielkoskalowe centra danych, których działalność może wymagać budowy nowych źródeł wytwarzania energii oraz rozbudowy infrastruktury przesyłowej.
Mike Johnson: rodziny nie powinny płacić za rozwój AI
Przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson, Republikanin z Luizjany, podkreśla, że przedsiębiorstwa zajmujące się sztuczną inteligencją mają obowiązek zdobywać zaufanie społeczności, w których inwestują, oraz zachowywać się wobec nich odpowiedzialnie.
Według Johnsona Ratepayer Protection Act ma zagwarantować, że pracujące amerykańskie rodziny nie będą finansowały poprzez swoje rachunki budowy infrastruktury potrzebnej do rozwoju sztucznej inteligencji i nie będą ponosiły wyższych kosztów energii z tego powodu.
Zużycie prądu przez centra danych może się podwoić
Obawy związane z centrami danych nasilają się, ponieważ branża rozwija się szybciej niż możliwości zwiększania produkcji energii elektrycznej w Stanach Zjednoczonych. Coraz częściej pojawiają się pytania o wpływ nowych obiektów na obciążenie sieci energetycznej.

Według przedstawionych w ubiegłym roku szacunków International Energy Agency zużycie energii elektrycznej przez centra danych w USA może ponad dwukrotnie wzrosnąć do końca obecnej dekady w porównaniu z poziomem z 2024 roku.
Inne prognozy wskazują, że do 2030 roku centra danych mogą odpowiadać za ponad 10 proc. całkowitego zapotrzebowania na energię elektryczną w Stanach Zjednoczonych. Tak szybki wzrost zużycia prądu budzi obawy zarówno o ceny energii, jak i możliwości istniejącej infrastruktury.
Centra danych wywołują coraz większy sprzeciw
Obawy dotyczące wpływu nowych inwestycji na sieć energetyczną i rachunki mieszkańców doprowadziły do sprzeciwu wobec budowy centrów danych na poziomie stanowym i lokalnym. Problem stał się również wyzwaniem politycznym dla obu głównych partii.

Dyskusja o kosztach energii jest częścią szerszej debaty dotyczącej gwałtownego rozwoju sztucznej inteligencji. Z jednej strony nowe centra danych są niezbędne do obsługi coraz bardziej zaawansowanych systemów AI, z drugiej wymagają ogromnych ilości energii oraz kosztownych inwestycji w infrastrukturę.
Donald Trump zachęca firmy do zapewnienia własnej energii
Prezydent Donald Trump, który w dużej mierze wspiera rozwój amerykańskiego sektora sztucznej inteligencji, wezwał wcześniej operatorów centrów danych oraz przedsiębiorstwa technologiczne do przystąpienia do dobrowolnego zobowiązania dotyczącego ochrony odbiorców energii.
Firmy mają w jego ramach budować własne źródła energii lub kupować odpowiednią ilość mocy potrzebnej do funkcjonowania swoich obiektów, zamiast przerzucać związane z tym wydatki na gospodarstwa domowe. Według Białego Domu do inicjatywy przyłączyły się setki przedsiębiorstw energetycznych, a także dziesiątki operatorów centrów danych i dużych firm zajmujących się sztuczną inteligencją.

Projekt trafia teraz do Senatu
Po zdecydowanym głosowaniu w Izbie Reprezentantów Ratepayer Protection Act trafia do Senatu. Dopiero po przejściu dalszej procedury legislacyjnej przepisy będą mogły stać się prawem.
Projekt nie oznacza zatrzymania rozbudowy centrów danych. Jego podstawowym założeniem jest stworzenie zasad, dzięki którym ogromne zapotrzebowanie nowych obiektów na energię oraz związane z nim inwestycje nie będą automatycznie przekładały się na wyższe rachunki płacone przez amerykańskie rodziny i innych dotychczasowych odbiorców prądu.
Źródło: cbs
Foto: YouTube, ComEd, istock/Oselote/monkeybusinessimages/
News USA
Fed podnosi stopy procentowe po raz pierwszy od 2023 r. Kredyty podrożeją
Rezerwa Federalna zmienia kierunek polityki pieniężnej i po raz pierwszy od 2023 roku podnosi stopy procentowe. W środę Fed zdecydował o wzroście głównej stopy o 0,25 punktu procentowego, do przedziału 3,75–4 proc. Decyzja zapada w czasie, gdy wojna w Iranie wpływa na światowe ceny energii, a inflacja w USA ponownie staje się poważniejszym problemem.
Federalny Komitet Otwartego Rynku jednogłośnie zdecydował o podwyżce stóp procentowych. Nowy przedział docelowy stopy funduszy federalnych wynosi 3,75–4 proc. i jest najwyższy od grudnia 2025 roku.
Stopa ustalana przez Fed wpływa na koszt pieniądza w całej amerykańskiej gospodarce. Jej podwyżka może z czasem przełożyć się między innymi na oprocentowanie kart kredytowych, kredytów samochodowych i pożyczek osobistych.
Możliwa jeszcze jedna podwyżka w tym roku
Opublikowane wraz z decyzją kwartalne prognozy pokazują, że członkowie Fed przewidują możliwość kolejnej podwyżki stóp jeszcze w 2026 roku. Nie oznacza to jednak, że bank centralny przygotowuje się do serii gwałtownych podwyżek podobnej do tej sprzed kilku lat.
Przewodniczący Rezerwy Federalnej Kevin Warsh poinformował, że decydenci spodziewają się utrzymywania stóp na niezmienionym poziomie przez 2027 rok. Około połowa członków Federalnego Komitetu Otwartego Rynku przewiduje brak zmian stóp w przyszłym roku.
Warsh podkreśla, że inflacja od ponad pięciu lat utrzymuje się powyżej celu Fed, dlatego obecnie najważniejszym zadaniem banku centralnego jest przywrócenie stabilności cen. Jego zdaniem inflacja pozostaje zbyt wysoka i trwa to zbyt długo.
Sytuacja różni się od tej z 2022 roku, kiedy Rezerwa Federalna rozpoczęła serię 11 podwyżek stóp procentowych. Bank centralny próbował wówczas zahamować gwałtowny wzrost cen związany między innymi z odbiciem gospodarki po pandemii.
Jeszcze na początku roku oczekiwano obniżek
Środowa decyzja oznacza wyraźną zmianę w stosunku do sytuacji z początku 2026 roku. Inflacja wówczas słabła, a wielu ekonomistów przewidywało, że Fed będzie w ciągu roku stopniowo obniżał koszt pieniądza. Zamiast obniżki pojawiła się jednak podwyżka. W sierpniu wskaźnik cen CPI wzrósł w ujęciu rocznym o 3,4 proc., pozostając znacznie powyżej wynoszącego 2 proc. celu inflacyjnego Rezerwy Federalnej.
Wojna w Iranie komplikuje sytuację
Jednym z czynników zwiększających presję na ceny jest eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie. Zakłócenia w produkcji i dostawach ropy naftowej powodują wzrost cen paliw w Stanach Zjednoczonych i zwiększają koszty w innych częściach gospodarki.
Prezydent Donald Trump wielokrotnie wzywał Fed do obniżenia kosztów pożyczania pieniędzy. Zapytany w środę o możliwą reakcję prezydenta na podwyżkę stóp Kevin Warsh nie chciał komentować swoich rozmów z Trumpem.

Fed chce zahamować wzrost cen
Podwyższenie stóp procentowych jest jednym z podstawowych narzędzi służących do walki z inflacją. Droższy kredyt może ograniczać wydatki konsumentów, a przedsiębiorstwa mogą ostrożniej podchodzić do nowych inwestycji.
Mniejszy popyt spowalnia aktywność gospodarczą i może ograniczyć tempo wzrostu cen. Jednocześnie taka polityka oznacza wyższe koszty finansowania dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw.
Główna ekonomistka Navy Federal Credit Union Heather Long ocenia, że podwyżka była właściwym posunięciem z punktu widzenia walki z inflacją i wzmacnia wiarygodność Fed jako instytucji gotowej działać niezależnie od presji ze strony Białego Domu lub innych podmiotów.
Giełda zareagowała spadkami
Amerykańskie akcje zaczęły wyraźnie tracić po wypowiedziach Kevina Warsha, który ocenił, że gospodarka USA wydaje się wzmacniać, i ponownie podkreślił determinację Fed w walce z inflacją.

Część inwestorów odebrała jego wypowiedzi jako sygnał, że Rezerwa Federalna uważa gospodarkę za wystarczająco silną, aby w razie potrzeby mogła wytrzymać kolejne podwyżki stóp. Heather Long określiła środowe wystąpienie Warsha jako zdecydowanie nastawione na walkę z inflacją.
Jej zdaniem pozostaje otwarte pytanie, ile kolejnych podwyżek może nastąpić po tej zapowiadanej jeszcze na 2026 rok. Wiele będzie zależało między innymi od dalszego przebiegu wojny w Iranie oraz skali boomu inwestycyjnego związanego z budową centrów danych.
Dow Jones stracił ponad 750 punktów
W środę wieczorem Dow Jones Industrial Average spadł o 757 punktów, czyli 1,5 proc., do 51 337 punktów. S&P 500 stracił niemal 1 proc., natomiast technologiczny Nasdaq obniżył się o 0,4 proc. Reakcja rynku pokazuje, że inwestorzy koncentrują się nie tylko na samej środowej podwyżce, ale przede wszystkim na tym, jak długo stopy pozostaną na podwyższonym poziomie i czy Fed będzie zmuszony do kolejnych działań.

Karty kredytowe i pożyczki mogą być droższe
Banki mogą odpowiedzieć na decyzję Fed podniesieniem oprocentowania kart kredytowych oraz innych produktów kredytowych. Eksperci finansowi zaznaczają jednak, że pojedyncza podwyżka o 0,25 punktu procentowego nie musi sama w sobie spowodować dużego wzrostu miesięcznych kosztów zadłużenia.
Zmiana następuje jednak w trudnym momencie dla rodzin, które już ponoszą wyższe wydatki na paliwo, żywność i inne podstawowe produkty. Kolejny wzrost kosztów finansowania może dodatkowo obciążyć osoby korzystające z kredytów.
Nastroje konsumentów są obecnie o 13 proc. gorsze niż o tej samej porze ubiegłego roku.
Źródło: cbs
Foto: YouTube, istock/Sansert Sangsakawrat/Fabrice Cabaud/ venuestock/
-
News Chicago3 tygodnie temu57 osób szuka Marcina Bachledę-Błaszczaka z Illinois. Polak zaginął w Great Smoky Mountains
-
News USA7 dni temuTrump zapowiada po 5 tys. dolarów dla Amerykanów. Dostaniemy te pieniądze?
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW4 tygodnie temuTymek Kucharczyk walczy o mistrzostwo Indy NXT i milion dolarów. „Plan jest prosty – wygrać”
-
News Chicago4 dni temuJohnson rusza po drugą kadencję. Przed burmistrzem trudna i kosztowna kampania
-
News USA3 dni temuDonald Trump: obawy o bezpieczeństwo AI to „oszustwo”
-
News Chicago3 dni temuChicago pozywa administrację Trumpa o nowe zasady przyznawania zielonych kart i wiz
-
News Chicago2 tygodnie temuDziura w budżecie Chicago przekroczyła 882 mln USD. Johnson może podnieść podatek od nieruchomości
-
News USA4 tygodnie temuUjawniono informacje o amerykańskiej współpracy z Iranem przy deportacjach











