News USA
Trump podpisał porozumienie z Iranem. Umowa kończy działania wojenne i otwiera drogę do rozmów nuklearnych
Prezydent Donald Trump podpisał w środę porozumienie z Iranem, które ma doprowadzić do trwałego zakończenia działań wojennych oraz rozpoczęcia rozmów dotyczących przyszłości irańskiego programu nuklearnego. Umowa przewiduje również złagodzenie sankcji wspieranych przez Stany Zjednoczone i natychmiastowe umożliwienie Iranowi swobodnej sprzedaży ropy.
Porozumienie, według informacji przekazanych przez strony, weszło w życie natychmiast po podpisaniu przez przywódców obu państw. W mediację zaangażowany był premier Pakistanu Shehbaz Sharif, który poinformował, że dokument rozpoczyna 60-dniowy okres negocjacji nad finalnym układem.
Podpis w Wersalu i zamieszanie wokół ceremonii
Umowa przez kilka dni była otoczona tajemnicą i wywoływała liczne spekulacje. Amerykańscy urzędnicy nie ujawniali pełnych warunków porozumienia nawet po informacji, że Donald Trump iWiceprezydent JD Vance podpisali je cyfrowo w weekend.
Fizyczny egzemplarz dokumentu Trump podpisał w środę podczas kolacji z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem w Wersalu. Wcześniej Biały Dom planował uroczystość podpisania umowy w piątek w Szwajcarii, jednak po środowych wydarzeniach jej status pozostaje niejasny.
Po stronie irańskiej dokument podpisał prezydent Masoud Pezeshkian. Irańskie media państwowe opublikowały zdjęcie, na którym trzyma on podpisany egzemplarz porozumienia.
Koniec walk i początek negocjacji
Porozumienie zakłada zakończenie działań wojennych, wznowienie rozmów między Stanami Zjednoczonymi a Iranem oraz ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz. Ten kluczowy szlak morski, przez który przed wojną transportowano znaczną część światowych dostaw ropy i gazu, został w czasie konfliktu praktycznie sparaliżowany.
Umowa przewiduje, że cieśnina zostanie otwarta bez opłat przez dwa miesiące. Jednocześnie dokument nie wyklucza wprowadzenia opłat w przyszłości.

Masoud Pezeshkian.
Stany Zjednoczone mają czasowo zawiesić część szeroko zakrojonych sankcji wobec Iranu, ale nie całkowicie ich znieść na tym etapie. Dalsze decyzje mają zależeć od postępów w rozmowach nuklearnych.
Duże ustępstwa wobec Teheranu
Jednym z najważniejszych elementów umowy jest natychmiastowe umożliwienie Iranowi sprzedaży ropy naftowej bez dotychczasowych ograniczeń. To znaczące ustępstwo ze strony Waszyngtonu, ponieważ sankcje na eksport ropy były jednym z głównych narzędzi nacisku na Teheran.
Według informacji przedstawionych przez urzędników, pełne zniesienie sankcji oraz uwolnienie zamrożonych aktywów miałoby następować stopniowo i być powiązane z postępami w negocjacjach. Porozumienie otwiera także drogę do szerszego zniesienia ograniczeń dotyczących irańskich programów zbrojeniowych i innych obszarów objętych dotąd sankcjami.

Donald Trump w Wersalu
Umowa przewiduje również możliwość uruchomienia około 300 miliardów dolarów na odbudowę Iranu. Wiceprezydent JD Vance wskazywał, że środki miałyby pochodzić z inwestycji państw arabskich Zatoki Perskiej, choć ich gotowość do takiego wsparcia pozostaje niepewna.
Program nuklearny pod nadzorem
Porozumienie zakłada, że Iran rozcieńczy zapasy wysoko wzbogaconego uranu. Proces ten ma być monitorowany przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej, choć szczegółowe mechanizmy kontroli nie zostały jeszcze dokładnie opisane.
Iran utrzymuje, że jego program nuklearny ma charakter pokojowy. Jednocześnie jest jedynym państwem wzbogacającym uran do poziomu 60 procent bez oficjalnie deklarowanego programu broni jądrowej.
Donald Trump ocenił porozumienie jako bardzo mocne, ale jednocześnie zaznaczył, że jeśli nie będzie z niego zadowolony, Stany Zjednoczone mogą powrócić do działań militarnych.
Izrael i Liban w tle porozumienia
Jednym z najbardziej delikatnych elementów umowy jest zapis dotyczący integralności terytorialnej Libanu w kontekście izraelskiej ofensywy przeciwko Hezbollahowi. Iran twierdzi, że porozumienie wymaga wycofania wojsk izraelskich z Libanu.
Izrael odrzucił jednak taką interpretację i utrzymuje, że będzie nadal bronił swoich interesów bezpieczeństwa. Sprawa ta może stać się jednym z najtrudniejszych punktów dalszych rozmów.
Dla Premiera Izraela Benjamina Netanjahu porozumienie może oznaczać poważny polityczny cios, zwłaszcza że wojna rozpoczęła się między innymi pod hasłem trwałego powstrzymania irańskiego programu nuklearnego i osłabienia wspieranych przez Teheran grup zbrojnych.
Ulga dla światowej gospodarki
Ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz może przynieść natychmiastową ulgę globalnym rynkom. Zamknięcie szlaku doprowadziło wcześniej do gwałtownego wzrostu cen energii i przełożyło się na wyższe koszty wielu podstawowych towarów, w tym żywności.
W czasie konfliktu Iran przepuszczał jedynie część statków, pobierając opłaty. Później Stany Zjednoczone wspierały wojskowo ewakuację niektórych tankowców, ale ruch morski pozostawał znacznie niższy niż przed wojną.
Porozumienie zakłada również zniesienie blokady irańskich portów oraz przywrócenie ruchu w cieśninie do poziomu sprzed wojny w ciągu 30 dni. Dokument przewiduje jednak, że konieczne może być usunięcie irańskich min.
Porozumienie wywoła spór w Waszyngtonie
Umowa już teraz zapowiada się na źródło ostrego sporu politycznego w Stanach Zjednoczonych. Krytycy mogą wskazywać, że Iran otrzymał znaczące korzyści natychmiast, podczas gdy najważniejsze zobowiązania dotyczące programu nuklearnego mają być dopiero przedmiotem negocjacji.
Porozumienie wykracza również poza część rozwiązań znanych z układu nuklearnego z 2015 roku, z którego Trump wycofał Stany Zjednoczone podczas swojej pierwszej kadencji, określając go jako najgorszą umowę w historii.
Źródło: AP
Foto: Emmanuel Macron fb, YouTube, The White House
News USA
Centra danych mają płacić za swoją energię, a rachunki Amerykanów trzeba chronić
Izba Reprezentantów USA zdecydowaną większością głosów przyjęła ponadpartyjny projekt ustawy, który ma chronić Amerykanów przed przerzucaniem na ich rachunki za prąd kosztów gwałtownej rozbudowy centrów danych. Ratepayer Protection Act uzyskał w środę poparcie 417 członków Izby, przy zaledwie trzech głosach przeciw. Projekt trafia teraz do Senatu.
Republikańscy liderzy Izby przyspieszyli procedowanie ustawy, dlatego do jej przyjęcia potrzebna była większość dwóch trzecich głosów. Wynik 417 do 3 pokazał szerokie ponadpartyjne poparcie dla działań mających ograniczyć wpływ rozwoju centrów danych na rachunki gospodarstw domowych.
Głosowanie odbyło się w czasie rosnącej presji na Kongres w związku ze wzrostem kosztów energii. Jednym z czynników zwiększających zapotrzebowanie na prąd jest szybka rozbudowa centrów danych napędzana wyścigiem w dziedzinie sztucznej inteligencji.
Firmy technologiczne mają ponosić koszty infrastruktury
Ratepayer Protection Act ma doprowadzić do tego, aby koszty nowej infrastruktury energetycznej potrzebnej do obsługi dużych centrów danych ponosiły korzystające z niej firmy, a nie dotychczasowi odbiorcy energii.
Projekt przewiduje, że stanowe organy regulujące przedsiębiorstwa energetyczne powinny ustanawiać zasady dotyczące dużych odbiorców energii. Chodzi między innymi o wielkoskalowe centra danych, których działalność może wymagać budowy nowych źródeł wytwarzania energii oraz rozbudowy infrastruktury przesyłowej.
Mike Johnson: rodziny nie powinny płacić za rozwój AI
Przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson, Republikanin z Luizjany, podkreśla, że przedsiębiorstwa zajmujące się sztuczną inteligencją mają obowiązek zdobywać zaufanie społeczności, w których inwestują, oraz zachowywać się wobec nich odpowiedzialnie.
Według Johnsona Ratepayer Protection Act ma zagwarantować, że pracujące amerykańskie rodziny nie będą finansowały poprzez swoje rachunki budowy infrastruktury potrzebnej do rozwoju sztucznej inteligencji i nie będą ponosiły wyższych kosztów energii z tego powodu.
Zużycie prądu przez centra danych może się podwoić
Obawy związane z centrami danych nasilają się, ponieważ branża rozwija się szybciej niż możliwości zwiększania produkcji energii elektrycznej w Stanach Zjednoczonych. Coraz częściej pojawiają się pytania o wpływ nowych obiektów na obciążenie sieci energetycznej.

Według przedstawionych w ubiegłym roku szacunków International Energy Agency zużycie energii elektrycznej przez centra danych w USA może ponad dwukrotnie wzrosnąć do końca obecnej dekady w porównaniu z poziomem z 2024 roku.
Inne prognozy wskazują, że do 2030 roku centra danych mogą odpowiadać za ponad 10 proc. całkowitego zapotrzebowania na energię elektryczną w Stanach Zjednoczonych. Tak szybki wzrost zużycia prądu budzi obawy zarówno o ceny energii, jak i możliwości istniejącej infrastruktury.
Centra danych wywołują coraz większy sprzeciw
Obawy dotyczące wpływu nowych inwestycji na sieć energetyczną i rachunki mieszkańców doprowadziły do sprzeciwu wobec budowy centrów danych na poziomie stanowym i lokalnym. Problem stał się również wyzwaniem politycznym dla obu głównych partii.

Dyskusja o kosztach energii jest częścią szerszej debaty dotyczącej gwałtownego rozwoju sztucznej inteligencji. Z jednej strony nowe centra danych są niezbędne do obsługi coraz bardziej zaawansowanych systemów AI, z drugiej wymagają ogromnych ilości energii oraz kosztownych inwestycji w infrastrukturę.
Donald Trump zachęca firmy do zapewnienia własnej energii
Prezydent Donald Trump, który w dużej mierze wspiera rozwój amerykańskiego sektora sztucznej inteligencji, wezwał wcześniej operatorów centrów danych oraz przedsiębiorstwa technologiczne do przystąpienia do dobrowolnego zobowiązania dotyczącego ochrony odbiorców energii.
Firmy mają w jego ramach budować własne źródła energii lub kupować odpowiednią ilość mocy potrzebnej do funkcjonowania swoich obiektów, zamiast przerzucać związane z tym wydatki na gospodarstwa domowe. Według Białego Domu do inicjatywy przyłączyły się setki przedsiębiorstw energetycznych, a także dziesiątki operatorów centrów danych i dużych firm zajmujących się sztuczną inteligencją.

Projekt trafia teraz do Senatu
Po zdecydowanym głosowaniu w Izbie Reprezentantów Ratepayer Protection Act trafia do Senatu. Dopiero po przejściu dalszej procedury legislacyjnej przepisy będą mogły stać się prawem.
Projekt nie oznacza zatrzymania rozbudowy centrów danych. Jego podstawowym założeniem jest stworzenie zasad, dzięki którym ogromne zapotrzebowanie nowych obiektów na energię oraz związane z nim inwestycje nie będą automatycznie przekładały się na wyższe rachunki płacone przez amerykańskie rodziny i innych dotychczasowych odbiorców prądu.
Źródło: cbs
Foto: YouTube, ComEd, istock/Oselote/monkeybusinessimages/
News USA
Fed podnosi stopy procentowe po raz pierwszy od 2023 r. Kredyty podrożeją
Rezerwa Federalna zmienia kierunek polityki pieniężnej i po raz pierwszy od 2023 roku podnosi stopy procentowe. W środę Fed zdecydował o wzroście głównej stopy o 0,25 punktu procentowego, do przedziału 3,75–4 proc. Decyzja zapada w czasie, gdy wojna w Iranie wpływa na światowe ceny energii, a inflacja w USA ponownie staje się poważniejszym problemem.
Federalny Komitet Otwartego Rynku jednogłośnie zdecydował o podwyżce stóp procentowych. Nowy przedział docelowy stopy funduszy federalnych wynosi 3,75–4 proc. i jest najwyższy od grudnia 2025 roku.
Stopa ustalana przez Fed wpływa na koszt pieniądza w całej amerykańskiej gospodarce. Jej podwyżka może z czasem przełożyć się między innymi na oprocentowanie kart kredytowych, kredytów samochodowych i pożyczek osobistych.
Możliwa jeszcze jedna podwyżka w tym roku
Opublikowane wraz z decyzją kwartalne prognozy pokazują, że członkowie Fed przewidują możliwość kolejnej podwyżki stóp jeszcze w 2026 roku. Nie oznacza to jednak, że bank centralny przygotowuje się do serii gwałtownych podwyżek podobnej do tej sprzed kilku lat.
Przewodniczący Rezerwy Federalnej Kevin Warsh poinformował, że decydenci spodziewają się utrzymywania stóp na niezmienionym poziomie przez 2027 rok. Około połowa członków Federalnego Komitetu Otwartego Rynku przewiduje brak zmian stóp w przyszłym roku.
Warsh podkreśla, że inflacja od ponad pięciu lat utrzymuje się powyżej celu Fed, dlatego obecnie najważniejszym zadaniem banku centralnego jest przywrócenie stabilności cen. Jego zdaniem inflacja pozostaje zbyt wysoka i trwa to zbyt długo.
Sytuacja różni się od tej z 2022 roku, kiedy Rezerwa Federalna rozpoczęła serię 11 podwyżek stóp procentowych. Bank centralny próbował wówczas zahamować gwałtowny wzrost cen związany między innymi z odbiciem gospodarki po pandemii.
Jeszcze na początku roku oczekiwano obniżek
Środowa decyzja oznacza wyraźną zmianę w stosunku do sytuacji z początku 2026 roku. Inflacja wówczas słabła, a wielu ekonomistów przewidywało, że Fed będzie w ciągu roku stopniowo obniżał koszt pieniądza. Zamiast obniżki pojawiła się jednak podwyżka. W sierpniu wskaźnik cen CPI wzrósł w ujęciu rocznym o 3,4 proc., pozostając znacznie powyżej wynoszącego 2 proc. celu inflacyjnego Rezerwy Federalnej.
Wojna w Iranie komplikuje sytuację
Jednym z czynników zwiększających presję na ceny jest eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie. Zakłócenia w produkcji i dostawach ropy naftowej powodują wzrost cen paliw w Stanach Zjednoczonych i zwiększają koszty w innych częściach gospodarki.
Prezydent Donald Trump wielokrotnie wzywał Fed do obniżenia kosztów pożyczania pieniędzy. Zapytany w środę o możliwą reakcję prezydenta na podwyżkę stóp Kevin Warsh nie chciał komentować swoich rozmów z Trumpem.

Fed chce zahamować wzrost cen
Podwyższenie stóp procentowych jest jednym z podstawowych narzędzi służących do walki z inflacją. Droższy kredyt może ograniczać wydatki konsumentów, a przedsiębiorstwa mogą ostrożniej podchodzić do nowych inwestycji.
Mniejszy popyt spowalnia aktywność gospodarczą i może ograniczyć tempo wzrostu cen. Jednocześnie taka polityka oznacza wyższe koszty finansowania dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw.
Główna ekonomistka Navy Federal Credit Union Heather Long ocenia, że podwyżka była właściwym posunięciem z punktu widzenia walki z inflacją i wzmacnia wiarygodność Fed jako instytucji gotowej działać niezależnie od presji ze strony Białego Domu lub innych podmiotów.
Giełda zareagowała spadkami
Amerykańskie akcje zaczęły wyraźnie tracić po wypowiedziach Kevina Warsha, który ocenił, że gospodarka USA wydaje się wzmacniać, i ponownie podkreślił determinację Fed w walce z inflacją.

Część inwestorów odebrała jego wypowiedzi jako sygnał, że Rezerwa Federalna uważa gospodarkę za wystarczająco silną, aby w razie potrzeby mogła wytrzymać kolejne podwyżki stóp. Heather Long określiła środowe wystąpienie Warsha jako zdecydowanie nastawione na walkę z inflacją.
Jej zdaniem pozostaje otwarte pytanie, ile kolejnych podwyżek może nastąpić po tej zapowiadanej jeszcze na 2026 rok. Wiele będzie zależało między innymi od dalszego przebiegu wojny w Iranie oraz skali boomu inwestycyjnego związanego z budową centrów danych.
Dow Jones stracił ponad 750 punktów
W środę wieczorem Dow Jones Industrial Average spadł o 757 punktów, czyli 1,5 proc., do 51 337 punktów. S&P 500 stracił niemal 1 proc., natomiast technologiczny Nasdaq obniżył się o 0,4 proc. Reakcja rynku pokazuje, że inwestorzy koncentrują się nie tylko na samej środowej podwyżce, ale przede wszystkim na tym, jak długo stopy pozostaną na podwyższonym poziomie i czy Fed będzie zmuszony do kolejnych działań.

Karty kredytowe i pożyczki mogą być droższe
Banki mogą odpowiedzieć na decyzję Fed podniesieniem oprocentowania kart kredytowych oraz innych produktów kredytowych. Eksperci finansowi zaznaczają jednak, że pojedyncza podwyżka o 0,25 punktu procentowego nie musi sama w sobie spowodować dużego wzrostu miesięcznych kosztów zadłużenia.
Zmiana następuje jednak w trudnym momencie dla rodzin, które już ponoszą wyższe wydatki na paliwo, żywność i inne podstawowe produkty. Kolejny wzrost kosztów finansowania może dodatkowo obciążyć osoby korzystające z kredytów.
Nastroje konsumentów są obecnie o 13 proc. gorsze niż o tej samej porze ubiegłego roku.
Źródło: cbs
Foto: YouTube, istock/Sansert Sangsakawrat/Fabrice Cabaud/ venuestock/
News USA
Sędzia wstrzymał egzekucję w Georgii. Skazany dostał szansę na ponowne rozpatrzenie kary
Zaplanowana na środę egzekucja 53-letniego Stacey’a Humphreysa została w ostatniej chwili wstrzymana przez sędziego w Georgii. Mężczyzna został skazany na śmierć za zabójstwo dwóch agentek nieruchomości w 2003 roku. Sąd uznał jednak, że na podstawie nowego stanowego prawa powinien otrzymać możliwość wykazania, że przemoc i krzywdzenie, których doświadczył w dzieciństwie, miały związek z późniejszym popełnieniem przez niego przestępstw.
Stacey Humphreys został uznany za winnego zabójstwa z premedytacją oraz innych przestępstw związanych ze śmiercią 33-letniej Cyndi Williams i 21-letniej Lori Brown. Jego egzekucję zaplanowano na środę o 7:00 PM EDT w stanowym więzieniu w pobliżu Jackson w Georgii.
We wtorek późnym wieczorem sędzia Sądu Wyższego powiatu Cobb Tyler Browning wydał jednak nakaz wstrzymujący wykonanie kary śmierci. Decyzja ta ma teraz umożliwić przeprowadzenie rozprawy przewidzianej przez nowe prawo o nazwie Georgia Survivor Justice Act.
Nowe prawo może otworzyć drogę do zmiany wyroku
Georgia Survivor Justice Act pozwala osobom, które doświadczyły przemocy, ubiegać się o ponowne rozpatrzenie wymierzonej kary, jeżeli potrafią wykazać związek pomiędzy doznanym krzywdzeniem a popełnionym później przestępstwem.
Przepisy nakazują sędziom ponowne wymierzenie kary osobom już przebywającym w więzieniach, jeśli spełniają przewidziane prawem warunki. Pozwalają również na zastosowanie krótszych kar podczas pierwotnego postępowania, jeżeli przestępstwo można powiązać z przemocą, której wcześniej doświadczył sprawca.
Obrona wskazuje na przemoc w dzieciństwie
Podczas wtorkowej rozprawy adwokat Humphreysa Brian Kammer przekonywał sędziego Tylera Browninga, że jego klient jest ofiarą poważnego znęcania się fizycznego, psychicznego i seksualnego w dzieciństwie.
Obrońca powołał się na badania lekarskie, które wykazały, że mężczyzna był wykorzystywany seksualnie przez babcię, doznał złamania czaszki i urazu mózgu.
Według obrońcy doświadczenia te wyrządziły Humphreysowi poważne szkody i w znacznym stopniu przyczyniły się do jego późniejszych zachowań przestępczych. To właśnie ten argument ma stanowić podstawę do zastosowania wobec niego nowych przepisów. Stanowa rada ds. ułaskawień odmówiła ułaskawienia we wtorek.
Dwie agentki nieruchomości zamordowane w 2003 roku
Zbrodnia, za którą Stacey Humphreys został skazany na śmierć, miała miejsce 3 listopada 2003 roku na przedmieściach Atlanty. Cyndi Williams i Lori Brown pracowały jako agentki nieruchomości przy sprzedaży domów na nowym osiedlu w Powder Springs.
Około południa Humphreys wszedł do biura sprzedaży znajdującego się w domu pokazowym. Według dowodów przedstawionych podczas procesu zmusił obie kobiety do rozebrania się oraz przekazania mu numerów PIN do ich kont bankowych.
Następnie śmiertelnie postrzelił obie kobiety. Później wypłacił z ich rachunków bankowych łącznie ponad 3 tys. dolarów.

Potrzebował pieniędzy na spłatę samochodu
Po zatrzymaniu Stacey Humphreys powiedział policji, że wcześniej zaciągnął wysoko oprocentowane krótkoterminowe pożyczki i potrzebował pieniędzy na dokonanie płatności związanej ze swoim samochodem.
Humphreys został zatrzymany w Wisconsin po pościgu samochodowym z dużą prędkością. Później został skazany za zabójstwa Cyndi Williams i Lori Brown oraz inne przestępstwa.
Teraz, ponad dwie dekady po zbrodni, o dalszym losie 53-latka może zdecydować interpretacja nowego prawa Georgii. Na razie egzekucja pozostaje wstrzymana, a sprawa dotycząca możliwości ponownego rozpatrzenia jego kary ma trafić na kolejną rozprawę.
Źródło: cbs
Foto: Georgia Department of Corrections, YouTube
-
News Chicago2 tygodnie temu57 osób szuka Marcina Bachledę-Błaszczaka z Illinois. Polak zaginął w Great Smoky Mountains
-
News USA6 dni temuTrump zapowiada po 5 tys. dolarów dla Amerykanów. Dostaniemy te pieniądze?
-
News Chicago3 dni temuJohnson rusza po drugą kadencję. Przed burmistrzem trudna i kosztowna kampania
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW4 tygodnie temuTymek Kucharczyk walczy o mistrzostwo Indy NXT i milion dolarów. „Plan jest prosty – wygrać”
-
News USA2 dni temuDonald Trump: obawy o bezpieczeństwo AI to „oszustwo”
-
News USA4 tygodnie temuOkres negocjacji z Iranem zakończył się fiaskiem. Co dalej z Cieśniną Ormuz?
-
News Chicago2 dni temuChicago pozywa administrację Trumpa o nowe zasady przyznawania zielonych kart i wiz
-
News Chicago2 tygodnie temuDziura w budżecie Chicago przekroczyła 882 mln USD. Johnson może podnieść podatek od nieruchomości











