News USA
Kapsuła czasu dla przyszłych pokoleń – przesłanie, które zostanie otwarte dopiero za 250 lat
W tym tygodniu w Filadelfii zakończono prace nad wyjątkową kapsułą czasu przygotowaną z okazji 250. rocznicy ogłoszenia niepodległości Stanów Zjednoczonych. Ważący ponad 900 funtów stalowy cylinder został szczelnie zamknięty, a 4 lipca 2026 roku zostanie zakopany w ziemi. Jego otwarcie zaplanowano dopiero na rok 2276.
Projekt jest realizacją ustawy z 2016 roku, która powołała ponadpartyjną komisję America250. Kapsuła ma stać się przesłaniem dla przyszłych pokoleń oraz symbolicznym świadectwem tego, jak wyglądały Stany Zjednoczone w czasie obchodów 250-lecia niepodległości.
Lata przygotowań i zaawansowana konstrukcja
Za projekt i budowę kapsuły odpowiadał zespół kierowany przez Michaela Berillę z Narodowego Instytutu Standardów i Technologii. Jak podkreślano podczas prac, największym zagrożeniem dla tego typu przedsięwzięć jest woda, dlatego większość rozwiązań technicznych skupiała się na zapewnieniu maksymalnej szczelności.
Kapsuła została wykonana ze stali nierdzewnej i ma kształt cylindra, ponieważ konstrukcje o ostrych krawędziach są bardziej podatne na pękanie. Dodatkowa osłona ma zatrzymywać powietrze i wypierać wodę, a specjalny miękki metal zastosowany przy zamknięciu tworzy hermetyczną barierę chroniącą zawartość.
Przed zamknięciem wszystkie przedmioty przechowywano w kontrolowanych warunkach przy wilgotności względnej wynoszącej 35 procent. Kapsuła zostanie umieszczona około 10 stóp pod ziemią, co ma zabezpieczyć ją przed wahaniami temperatur i skutkami gwałtownych zjawisk pogodowych.
Pamiątki ze wszystkich stanów i terytoriów USA
W kapsule znalazły się materiały przekazane przez władze federalne, uczestników programów America250 oraz wszystkie 50 stanów, 5 terytoriów Stanów Zjednoczonych i Dystrykt Kolumbii. Większość przedmiotów umieszczono w specjalnych archiwalnych pudełkach, a dokumenty papierowe przechowywane są w oddzielnej komorze.
Najpopularniejszym rodzajem pamiątek okazały się materiały papierowe. Poszczególne stany przekazały setki listów, pocztówek, plakatów, wierszy oraz innych drukowanych dokumentów, które mają opowiedzieć przyszłym pokoleniom o współczesnej nam Ameryce.
Historia, przyszłość i niezwykłe eksponaty
Niektóre stany przygotowały bardzo rozbudowane zestawy pamiątek. Każdy stan samodzielnie zdecydował, w jaki sposób chce zaprezentować swoją historię i tożsamość. New Hampshire przesłało broszurę przedstawiającą najważniejsze wydarzenia z okresu wojny o niepodległość.
Natomiast Kalifornia spojrzała w przyszłość, umieszczając odpowiedź wygenerowaną przez sztuczną inteligencję na temat tego, jak stan będzie wyglądał za 250 lat. Według tej wizji z krajobrazu znikną autostrady, powrócą niedźwiedzie grizzly, a Kalifornia wraz z Oregonem, Waszyngtonem i Kolumbią Brytyjską utworzy nowy organizm polityczny nazwany Federacją Pacyfiku.
Stan Utah przekazał sto kart prezentujących ważne postacie historyczne, trzynaście monet, osiem dokumentów, osiem przypinek, dwa granitowe dyski i specjalną publikację. Arizona wykorzystała technologię nano-grawerowania, nanosząc pełny tekst Deklaracji Niepodległości i Konstytucji Stanów Zjednoczonych na stalową monetę.

Twórcy kapsuły czasu
Wśród najbardziej nietypowych przedmiotów znalazła się kość zagrożonego wyginięciem wieloryba północnoatlantyckiego przekazana przez stan Maine oraz diament przesłany przez Arkansas.
Stan Illinois przekazał tylko dwie rzeczy; list od Gubernatora Illinois JB Pritzkera do przyszłych obywateli oraz wiersz zatytułowany „Dear New Blood” autorstwa Marka Turcotte’a, Poety Laureata Illinois 2025–2029.
Nie wszystko mogło trafić do kapsuły
Organizatorzy określili ścisłe wymagania dotyczące zawartości. Nie dopuszczano przedmiotów mogących ulec szybkiemu rozkładowi ani materiałów podatnych na korozję. Z tego powodu odrzucono między innymi przesłaną przez Maryland przyprawę Old Bay.

Zmian wymagało również dzieło wykonane przez rdzennych Amerykanów. Ozdoba z koralików umieszczona na skórze łosia została ostatecznie przekazana ponownie po zastąpieniu naturalnego podłoża materiałem tekstylnym.
Przesłanie nadziei mimo trudnych czasów
Tom Medema, były pracownik National Park Service i kierownik projektu kapsuły, zwracał uwagę, że część zgromadzonych materiałów odnosi się do trudnych momentów w historii kraju oraz współczesnych wyzwań społecznych. Mimo to całemu przedsięwzięciu towarzyszyło poczucie optymizmu i wiary w przyszłość.
Organizatorzy podkreślali, że kapsuła ma symbolizować nadzieję, współpracę oraz przekonanie, że kolejne pokolenia będą mogły lepiej zrozumieć czasy, w których żyli ich przodkowie.

Kolejna kapsuła w historii amerykańskich jubileuszy
Nie jest to pierwsza narodowa kapsuła czasu związana z rocznicami niepodległości Stanów Zjednoczonych. W 1876 roku przygotowano tak zwany „Century Safe”, który został otwarty przez prezydenta Geralda Forda sto lat później.
Z okazji 200-lecia niepodległości w 1976 roku powstała kolejna oficjalna kapsuła, przechowywana obecnie w Archiwach Narodowych i przeznaczona do otwarcia w 2076 roku. Powstaje również następna kapsuła czasu, która ma zostać umieszczona w Centrum Zwiedzających Kapitolu Stanów Zjednoczonych.
Jak odnaleźć kapsułę za 250 lat?
Aby mieć pewność, że kapsuła zostanie odnaleziona w 2276 roku, Narodowa Służba Parków uwzględniła informacje o niej w swoich planach sukcesji i dokumentacji przekazywanej kolejnym pokoleniom pracowników. Miejsce zakopania zostanie oznaczone specjalnym kamieniem informacyjnym.

W kapsule znalazło się również zdjęcie zespołu odpowiedzialnego za jej budowę oraz list napisany przez Michaela Berillę w imieniu współpracowników. Autor podkreślił w nim, że choć twórcy kapsuły dawno odejdą z tego świata, pozostawią po sobie świadectwo dumy, zaangażowania i nadziei na lepszą przyszłość.
Przesłanie skierowane do mieszkańców roku 2276 ma przypominać, że Amerykanie początku XXI wieku byli społeczeństwem różnorodnym, kreatywnym i zdolnym do wspólnego działania mimo licznych wyzwań.
Źródło: cbs
Foto: YouTube, America250
News Chicago
Zobacz największy i najbardziej luksusowy klub magii na świecie. Otwarto go w dawnej rezydencji McCormicków
Historyczna rezydencja McCormicków w chicagowskiej dzielnicy Gold Coast zyskała nowe życie. W liczącym ponad 30 tys. stóp kwadratowych budynku działa The Hand and The Eye, określane jako największe i najbardziej wystawne miejsce poświęcone magii na świecie. Na renowację i stworzenie niezwykłej przestrzeni przeznaczono około 50 mln dolarów.
Już od wejścia goście mają poczuć atmosferę Chicago z końca XIX wieku. Wrażenie potęgują zasady obowiązujące wewnątrz. Wymagany jest formalny strój, telefony powinny pozostać schowane, a wykonywanie zdjęć jest zabronione. Twórcy chcą w ten sposób zachować tajemnicę i sprawić, aby goście skupili się na tym, co dzieje się wokół nich.
Magia może pojawić się w każdym pomieszczeniu
The Hand and The Eye nie oferuje jednego ustalonego przedstawienia. Pokazy mogą odbywać się w różnych częściach rezydencji, dlatego dwie wizyty w tym miejscu nie muszą wyglądać tak samo.
Jednym z pierwszych przystanków jest zazwyczaj główny lounge, gdzie prezentowana jest magia barowa. Ten rodzaj iluzji ma w Chicago długą tradycję i był szczególnie popularny już w latach 1910-tych. Goście mogą z bliska obserwować sztuczki wykonywane rękami oraz inne kameralne formy iluzji.
Ponad 30 tys. stóp kwadratowych w stylu Gilded Age
Rezydencja ma ponad 30 tys. stóp kwadratowych, a każde pomieszczenie otrzymało własny charakter, wystrój oraz ukryte niespodzianki i sztuczki. Wszystkie elementy zostały dobrane świadomie i mają opowiadać określoną historię.
Twórcy podkreślają jednocześnie, że The Hand and The Eye nie jest typową atrakcją łączącą kolację z przedstawieniem. Najważniejsze są sama rezydencja, atmosfera tajemnicy oraz magia pojawiająca się w różnych miejscach podczas wizyty.

The Hand and The Eye
50 mln dolarów na przywrócenie rezydencji do życia
Za projektem stoi Glen Tullman, założyciel The Hand and The Eye, pochodzący z Chicago miłośnik magii. Na przywrócenie historycznego budynku do życia przeznaczył około 50 mln dolarów, traktując przedsięwzięcie jako osobisty projekt i coś, co chce pozostawić miastu.
Historyczna rezydencja była wcześniej związana z rodziną McCormicków, działały w niej również puppet opera oraz Lawry’s, a teraz kolejnym rozdziałem jej historii jest The Hand and The Eye.
Źródło; nbc
Foto: The Hand and The Eye
News USA
15-latek przeżył dwa dni na przewróconej łodzi na Morzu Beringa. Stracił brata i kuzyna
15-letni Derek Parker Aghnaanga przez około dwa dni walczył o życie na przewróconej łodzi na lodowatych wodach Morza Beringa u wybrzeży Alaski. Nastolatek trzymał się kadłuba przez noc, zimno i fale, podczas gdy jego starszy brat oraz kuzyn zginęli. 7 września chłopca odnalazła załoga rybackiej jednostki w pobliżu wyspy St. Lawrence.
Dramat rozegrał się w rejonie jednej z najbardziej odizolowanych części Alaski. St. Lawrence Island znajduje się na Morzu Beringa i leży bliżej Rosji niż kontynentalnej części Stanów Zjednoczonych. Derek Parker Aghnaanga wypłynął na ryby razem ze swoim starszym bratem i kuzynem.
Ich niewielka łódź przewróciła się w sobotę wieczorem, gdy znajdowali się daleko od brzegu. 15-latek zdołał wdrapać się na odwrócony kadłub i pozostał na nim przez kolejne godziny, czekając na pomoc.
Kuzyn również trzymał się przewróconej łodzi
Przez pewien czas na kadłubie znajdował się również kuzyn nastolatka. Nie zdołał jednak doczekać ratunku. Derek przekazał później jednemu z ratowników, że kuzyn stracił siły i ześlizgnął się do morza w nocy poprzedzającej akcję ratunkową.
Kapitan jednostki The Northwest Explorer Adam White relacjonował, że chłopiec przetrwał noc, trzymając się przewróconej łodzi w wodzie o temperaturze około 50 stopni Fahrenheita. Później określił 15-latka jako wyjątkowo odpornego i wytrzymałego.
Mimo silnego wychłodzenia Derek był w stanie przekazać ratownikom informacje o swoich bliskich. Powiedział, że jego brat nadal znajduje się pod przewróconą łodzią, a kuzyn zniknął w wodzie poprzedniej nocy.
Wypłynęli w piątek, mieli wrócić w niedzielę
Trzej członkowie rodziny wypłynęli w piątek z miejscowości Savoonga na St. Lawrence Island. Planowali wrócić wcześnie w niedzielę, jednak nie pojawili się w domu. Zaniepokojona rodzina zgłosiła ich zaginięcie w niedzielę wieczorem.
W poniedziałek rano U.S. Coast Guard rozpoczęła poszukiwania z wykorzystaniem samolotów i śmigłowców. Jedna z załóg lotniczych dostrzegła nastolatka na przewróconej łodzi, zrzuciła mu tratwę oraz zapasy, a następnie skontaktowała się z jednostką The Northwest Explorer.

The Northwest Explorer.
Rybołówstwo jest częścią życia mieszkańców Savoonga
W Savoonga, liczącej około 800 mieszkańców, połów halibuta jest czymś więcej niż zajęciem rekreacyjnym. Stanowi ważną część lokalnej kultury i pomaga mieszkańcom w codziennym utrzymaniu, szczególnie że możliwości zatrudnienia w tej odległej społeczności są ograniczone.
Collen Walker, ciotka Dereka i jego brata, wyjaśniła, że mieszkańcy dzielą się złowionymi rybami z rodzinami oraz sąsiadami. Podkreślała, że wzajemna pomoc pozostaje podstawą życia społeczności, która mimo zmian zachodzących na świecie nadal pielęgnuje tradycyjny sposób życia.

Położenie miejscowości Savoonga
35-letni brat był dla Dereka jak ojciec
Derek często wypływał na ryby ze swoim 35-letnim bratem Sidneyem Kulowiyiem. Po śmierci ich ojca, Sidney przyjął rolę ojca dla nastolatka i był jedną z najważniejszych osób w jego życiu.
Sidney Kulowiyi był kapitanem komercyjnej jednostki rybackiej. Collen Walker wspominała go jako skromnego, kochającego człowieka, który troszczył się o mieszkańców Savoonga i pomagał innym. Rodzina nie zdecydowała się ujawnić nazwiska kuzyna, który również pochodził z tej miejscowości.
Rodzina słuchała akcji ratunkowej przez radio
W poniedziałek matka Dereka słuchała transmisji radiowej z prowadzonej akcji, podczas gdy pozostali członkowie rodziny zgromadzili się przy telefonie. W pewnym momencie usłyszeli informację od kapitana, że odnaleziono dziecko i że chłopiec żyje.
Rodzina zareagowała płaczem i ogromną radością. Niemal natychmiast pojawiło się jednak pytanie o dwóch pozostałych mężczyzn. Ciała brata i kuzyna nastolatka również zostały odnalezione.

Savoonga Alaska
Klęczał na odwróconym kadłubie w żółtej kurtce
Nagranie z akcji ratunkowej pokazuje Dereka w jaskrawożółtej kurtce, klęczącego na przewróconej łodzi. Załoga statku rzuciła mu linę i stopniowo przyciągała niewielką jednostkę do burty, aż ratownicy mogli umieścić nastolatka w koszu ratunkowym i wciągnąć go na pokład.
Po wejściu na statek 15-latek miał objawy hipotermii. Załoga natychmiast rozpoczęła jego ogrzewanie, wykorzystując koce oraz pakiety grzewcze. Po około dwóch dobach spędzonych na Morzu Beringa Derek Parker Aghnaanga był wreszcie bezpieczny.
Źródło: scrippsnews
Foto: Carlos Alexis Escartin, NOAA, ShoreZone
News Chicago
Na O’Hare wykopano 50-tonowy głaz sprzed 400 milionów lat. Teraz lotnisko szuka dla niego imienia
Budowa nowego terminalowego concourse na lotnisku O’Hare przyniosła nieoczekiwane odkrycie. Około 30 stóp pod powierzchnią lotniska ekipy budowlane natrafiły na ogromny, ważący około 50 ton głaz, którego wiek oszacowano na około 400 milionów lat.
Znalezisko ma około 11,5 stopy długości, 8 stóp szerokości i 7,5 stopy wysokości. Po wydobyciu głaz został zbadany przez geologa pracującego przy projekcie rozbudowy O’Hare. Analiza wykazała, że jest to dolomit, czyli twarda skała stanowiąca podłoże pod znaczną częścią polodowcowych osadów pokrywających Illinois.
Skała pochodzi z czasów, gdy Chicago było tropikalnym obszarem
Dolomit powstał w okresie syluru ery paleozoicznej, około 400 milionów lat temu. W tamtym czasie obszar dzisiejszego Chicago znajdował się w znacznie cieplejszym, tropikalnym środowisku.
Odkrycie tak dużego fragmentu pradawnej skały podczas współczesnej inwestycji lotniskowej zwróciło uwagę władz Chicago Department of Aviation. Komisarz Mike McMurray uznał, że głaz tej wielkości zasługuje na własne imię.
Ruszył konkurs na nazwę
Chicago Department of Aviation rozpoczął w środę konkurs, w którym mieszkańcy mogą proponować nazwę dla niezwykłego znaleziska. Zgłoszenia będą przyjmowane przez formularz internetowy przez najbliższe trzy tygodnie. Po zakończeniu pierwszego etapu urzędnicy przejrzą wszystkie propozycje i wybiorą pięciu finalistów. Następnie ostateczna nazwa zostanie wyłoniona w publicznym głosowaniu.
Władze lotniska planują również przygotowanie specjalnej ekspozycji poświęconej głazowi i jego historii.
„BaRock Obama”, „Dwayne Johnson” i inne propozycje
Pierwsze pomysły zaczęły szybko pojawiać się w mediach społecznościowych. Wśród propozycji znalazło się imię Butch, nawiązujące do Edwarda „Butcha” O’Hare, od którego nazwiska pochodzi nazwa lotniska.
Inni internauci zaproponowali między innymi BaRock Obama, Dwayne Johnson oraz Chip. Pojawiła się również żartobliwa propozycja Rocky McRock Face, nawiązująca do słynnych internetowych konkursów na nadawanie nazw.
Źródło: wttw
Foto: Chicago Department of Aviation
-
News Chicago2 tygodnie temu57 osób szuka Marcina Bachledę-Błaszczaka z Illinois. Polak zaginął w Great Smoky Mountains
-
News USA5 dni temuTrump zapowiada po 5 tys. dolarów dla Amerykanów. Dostaniemy te pieniądze?
-
News USA4 tygodnie temuTrwa śledztwo w sprawie nagłej śmierci 36-letniej aktorki Hayden Panettiere
-
News Chicago2 dni temuJohnson rusza po drugą kadencję. Przed burmistrzem trudna i kosztowna kampania
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW4 tygodnie temuTymek Kucharczyk walczy o mistrzostwo Indy NXT i milion dolarów. „Plan jest prosty – wygrać”
-
News USA4 tygodnie temuOkres negocjacji z Iranem zakończył się fiaskiem. Co dalej z Cieśniną Ormuz?
-
News Chicago2 tygodnie temuDziura w budżecie Chicago przekroczyła 882 mln USD. Johnson może podnieść podatek od nieruchomości
-
News USA15 godzin temuDonald Trump: obawy o bezpieczeństwo AI to „oszustwo”











