Połącz się z nami

News USA

Prezydent Karol Nawrocki: Podjąłem decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego Prezydentowi Ukrainy

Opublikowano

dnia

wolodymyr-zelenski

Decyzja Prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie odebrania Orderu Orła Białego Prezydentowi Ukrainy

“Szanowni Państwo,

Ofiar naszych przodków nie wolno zdradzić milczeniem. To groby, o których nie wolno zapomnieć. To rany historii, które wymagają prawdy, pamięci i szacunku.

My, Polacy, pamiętamy o swoich. Nie porzucamy ich i zawsze się o nich upominamy. Szacunek dla przodków i uczciwość wobec historii są obowiązkiem nas wszystkich. Naród, który traci pamięć, traci część swojej duszy. Państwo, które przestaje bronić prawdy o swojej historii, przestaje być strażnikiem narodowego szacunku.

Prawda historyczna nie jest i nigdy nie może być kartą przetargową. Pamięć o ofiarach jest moralnym obowiązkiem państwa polskiego.

Dla zdecydowanej większości polskiego społeczeństwa Ukraińska Powstańcza Armia – UPA – pozostaje przede wszystkim formacją odpowiedzialną za okrutne zbrodnie dokonane na obywatelach Rzeczypospolitej podczas II wojny światowej.

Stanowisko państwa polskiego w tej sprawie jest znane od lat. W 2016 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uznał zbrodnie dokonane przez OUN i UPA za ludobójstwo. Na mocy tego aktu dzień 11 lipca został ustanowiony Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów. W 2025 roku zostało to także potwierdzone mocą specjalnej ustawy.

Fakty nie podlegają negocjacjom, nie zmieniają się wraz z polityczną koniunkturą czy potrzebą. Fakty są takie, że co najmniej 100 tysięcy polskich obywateli zostało zamordowanych przez UPA na Wołyniu, w Galicji Wschodniej, Lubelszczyźnie czy Podkarpaciu, tylko dlatego, że byli Polakami lub Żydami czy innymi mniejszościami.

Faktem jest, że ofiarami byli mieszkańcy wsi i miasteczek, całe rodziny, kobiety, dzieci i osoby starsze. Nie byli żołnierzami na polu bitwy. Byli bezbronnymi cywilami. Zostali zamordowani brutalnie i bestialsko. Faktem jest również, że do dziś ofiary nie doczekały się godnego pochówku.

Dlatego nadanie jednej z ukraińskich jednostek wojskowych nazwy odwołującej się do zbrodniarzy z UPA ma znaczenie wykraczające daleko poza wewnętrzną sprawę Ukrainy. Polska wielokrotnie sygnalizowała stronie ukraińskiej szczególną wagę tej kwestii. Przekazywaliśmy nasze stanowisko i oczekiwanie ponownego rozważenia skutków tej decyzji dla relacji między naszymi państwami. Ostatecznie stanowisko strony ukraińskiej nie uległo zmianie.

Historia nie powinna być przeszkodą dla przyszłości. Dobra przyszłość może jednak zostać zbudowana wyłącznie na prawdzie. Polska wielokrotnie pokazywała, że potrafi kształtować przyszłość ponad ciężarem przeszłości, ale nigdy kosztem pamięci.

Przez ostatnie lata konsekwentnie budowaliśmy relacje z Ukrainą oparte na partnerstwie i dialogu. Po objęciu przeze mnie urzędu Prezydenta podjęliśmy wspólnie z Prezydentem Ukrainy wysiłek odbudowy zaufania w obszarach pozostających źródłem napięć. Udało się osiągnąć postęp w sprawach, które przez dziesięciolecia pozostawały nierozwiązane.

Zwrot kościoła św. Mikołaja w Kijowie, zgody na poszukiwania i ekshumacje polskich ofiar w Ostrówkach, Woli Ostrowieckiej, Hucie Pieniackiej, Hołosku, Zboiskach, Ugłach czy Puźnikach były sygnałem, że mimo trudnej historii możliwe jest porozumienie.

Wszystkie te działania dawały podstawy do uznania, że Polska i Ukraina stopniowo odnajdują drogę do trwałego pojednania. Dlatego decyzja władz ukraińskich o gloryfikacji UPA jest nie tylko oburzająca. Jest również niezrozumiała i głęboko rozczarowująca.

Uderza ona nie tylko w pamięć historyczną. Uderza również w zaufanie budowane przez lata i przez ostatnie miesiące. Uderza w fundament pojednania. Uderza w przekonanie, że prawda może być wspólnym językiem naszych narodów.

Polska jeszcze przed napaścią Rosji należała do państw aktywnie wspierających europejskie aspiracje Ukrainy. Po rosyjskiej inwazji w 2022 roku Polacy otworzyli granice, swoje domy i swoje serca dla milionów Ukraińców. Wszyscy pamiętamy te przejmujące obrazy – kobiet, dzieci, osób chorych i starszych. Nawet zwierzęta domowe, zabierane z pożogi wojny, zostały objęte opieką w specjalnych punktach weterynaryjnych.

Nie było obozów dla uchodźców, ale były zwykłe domy czy hotele. Robiliśmy, co mogliśmy, by ratować naszych sąsiadów. Polska w tym strasznym momencie udzieliła bezprecedensowej pomocy humanitarnej, politycznej, gospodarczej i wojskowej. Przekonywaliśmy do szybkiej pomocy inne państwa.

Dziś w Polsce żyje ponad 1,5 miliona Ukraińców. Skala pomocy finansowej, którą przekazaliśmy walczącej Ukrainie, to miliardy złotych. Jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych, muszę przypomnieć również, że polskie wojsko przeszkoliło tysiące ukraińskich żołnierzy. Nie możemy dziś przejść obojętnie wobec faktu, że część z nich teraz będzie służyć pod sztandarem UPA. To jest dla nas nie do zaakceptowania.

Nie przypominam tych liczb i danych, by żądać wdzięczności, ale przypominam je, by wszyscy zrozumieli, dlaczego decyzja Prezydenta Ukrainy, budzi w Nas tak ogromny sprzeciw. My też, jako wspólnota ponosimy koszt tej wojny. Nie walczymy bezpośrednio, ale nasze zaangażowanie jest wyjątkowe i mocne.

Order Orła Białego nie jest zwykłym wyróżnieniem. Jest symbolem najwyższego zaufania Rzeczypospolitej. Oznacza szczególną więź z państwem polskim oraz szczególną wdzięczność narodu. Taki symbol wymaga nie tylko zasług, ale również szacunku dla wartości, które stanowią fundament naszej wspólnoty.

Prezydent Rzeczypospolitej jest Wielkim Mistrzem Orderu Orła Białego i ma obowiązek stać na straży honoru tego najwyższego odznaczenia państwowego. Obowiązek ten spoczywa również na Kapitule Orderu Orła Białego.

Dlatego wobec zgody Prezydenta Wołodymyra Zełenskiego na nadanie jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy nazwy „Bohaterów UPA”, po konsultacji z Kapitułą, podjąłem decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego Prezydentowi Ukrainy.

W tym miejscu chcę podkreślić: decyzja ta nie jest przeciwko narodowi ukraińskiemu. Nie oznacza zmiany strategicznego kierunku polskiej polityki bezpieczeństwa.

Wspieraliśmy i wspieramy Ukrainę, ponieważ wiemy, że rosyjska agresja stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski i całej Europy. W tej ocenie nic się nie zmieniło.

Polskie ofiary zbrodni UPA na Wołyniu (Lipniki, marzec 1943 r.)

Polskie ofiary zbrodni UPA na Wołyniu (Lipniki, marzec 1943 r.)

Rosja jest agresorem a Putin to zbrodniarz, który ponosi odpowiedzialność za rozpętanie wojny, która przyniosła Europie największy konflikt zbrojny od zakończenia II wojny światowej. Za każdą zbombardowaną dzielnicą mieszkalną, za każdym dzieckiem zmuszonym do ucieczki przed wojną, za każdą rodziną rozdzieloną przez przemoc stoi decyzja podjęta na Kremlu.

To nie jest tylko przypadek historii. Polska zna cenę rosyjskiego imperializmu lepiej niż większość narodów Europy. Znamy ją nie z podręczników, lecz z historii zapisanej krwią naszych przodków. Znamy ją z rozbiorów, z Sybiru, z deportacji, z Katynia, z dekad życia za żelazną kurtyną. Znamy ją z doświadczenia pokoleń, którym próbowano odebrać wolność, godność i prawo do samostanowienia.

Dlatego nie wolno nam być naiwnymi. Historia nauczyła nas jednej brutalnej prawdy: wolność nie jest dana raz na zawsze. Każde pokolenie musi być gotowe jej strzec. I każde pokolenie musi mieć odwagę stanąć po stronie tych, którzy walczą o nią również dziś.

Masowa mogiła ofiar UPA odkryta w Woli Ostrowieckiej

Masowa mogiła ofiar UPA odkryta w Woli Ostrowieckiej

Ukraina ma prawo do obrony swojej niepodległości, a Polska pozostaje orędownikiem jej suwerenności i integralności terytorialnej.

Polska pozostaje gotowa do współpracy z Ukrainą. Polska pozostaje zwolennikiem dialogu. Ale Polska będzie konsekwentnie strzegła pamięci swoich obywateli oraz godności własnych symboli państwowych. Polska będzie broniła swoich narodowych interesów i wartości. Polska nie zgodzi się na gloryfikowanie tych, którzy mordowali polskich bezbronnych cywilów.

Droga Ukrainy do struktur europejskich wymaga również gotowości do uczciwego zmierzenia się z trudnymi kartami własnej historii. Zjednoczona Europa została zbudowana na odrzuceniu totalitaryzmów i kultu przemocy. Te zasady muszą obowiązywać wszystkich. Dla tych, którzy tego nie rozumieją, miejsca w Unii Europejskiej być nie może i Polska na pewno na to nie pozwoli.

Oficerowie UPA – dowódcy kureniów: Aleksander Stepczuk, Iwan Klimczak oraz Nikon Semeniuk w służbie niemieckiej w latach 1941–1942

Oficerowie UPA – dowódcy kureniów: Aleksander Stepczuk, Iwan Klimczak oraz Nikon Semeniuk w służbie niemieckiej w latach 1941–1942

Ukraina powinna również pamiętać, że nic nie służy interesom Kremla bardziej, niż konflikt między Polakami a Ukraińcami. Każdy spór dotyczący pamięci historycznej osłabia nasze narody i wzmacnia tych, którzy chcieliby podzielić i podbić Europę.

W naszej wspólnej historii mamy symbole rzeczywistej, bezcennej współpracy w walce ze wspólnym zagrożeniem ze strony agresywnych imperiów. Hetman Piotr Konaszewicz–Sahajdaczny w wieku XVII, hetman Filip Orlik w wieku XVIII, ataman Symon Petlura w wieku XX. Na tych postaciach dobrze, mądrze można budować kulturę pamięci i zgody między naszymi narodami.

Takiego współdziałania potrzebujemy. Wzmacnianie pamięci zatrutej zbrodnią niestety nie buduje, lecz psuje, niszczy nasze relacje.

Dlatego dzisiejsza decyzja ma nie tylko charakter symboliczny. Jest również sygnałem ostrzegawczym. Są granice, których w relacjach polsko–ukraińskich przekraczać nie wolno. Jest także apelem do naszych sąsiadów: wróćcie na drogę prawdy i wzajemnego szacunku.

Członkowie sotni „Bira” ujęci przez żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego w rejonie Zatwarnicy. Jesień 1946

Członkowie sotni „Bira” ujęci przez żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego w rejonie Zatwarnicy. Jesień 1946

Szanowni Państwo,

To także lekcja dla nas samych. Nie możemy pozostawać obojętni wobec afirmacji symboli zbrodni. Nie możemy pozwalać na propagowanie ideologii odpowiedzialnych za ludobójstwo. Tak samo jak odrzucamy symbole niemieckiego nazizmu i sowieckiego komunizmu, musimy odrzucać kult sprawców zbrodni wołyńskiej.

W polskiej przestrzeni publicznej nie ma miejsca dla czerwono–czarnych banderowskich flag. Najwyższy czas usankcjonować to prawnie. Jednocześnie nie może być przyzwolenia na zrównywanie UPA z AK czy żołnierzami Niezłomnymi. W przeciwieństwie do UPA Komenda Główna AK przestrzegała przed ślepą zemstą, zakazując zabijania kobiet i dzieci. Ci, którzy głoszą takie kłamstwa, powinni być wykluczeni z publicznej dyskusji. Szkodzą Polsce.

Weterani UPA w Kijowie, widoczni m.in. Ołeh Tiahnybok i Jurij Mychalczyszyn, 2012 r.

Weterani UPA w Kijowie, widoczni m.in. Ołeh Tiahnybok i Jurij Mychalczyszyn, 2012 r.

Szanowni Państwo,

Nie możemy zapomnieć o naszej historii. Nie możemy porzucić naszej pamięci. Nie możemy oddać godności naszych ofiar. Tak rozumiemy obowiązek wobec tych, którzy nie mogą już mówić własnym głosem. Tak rozumiemy znaczenie Orderu Orła Białego.

Polska żyje, gdy Naród pamięta.

Niech żyje Polska!”

Prezydent Karol Nawrocki

 

Foto: YouTube, Władysława Siemaszków, Leon Popek, German Police Authorities, «ВО Свобода», President.gov.ua

News USA

Dlaczego młodzi mężczyźni zwracają się ku kontrowersyjnym influencerom?

Opublikowano

dnia

Autor:

Coraz więcej młodych mężczyzn szuka życiowych wskazówek u internetowych influencerów, często reprezentujących kontrowersyjne poglądy na relacje między kobietami a mężczyznami. Zdaniem amerykańskiego publicysty Aarona M. Renna problem polega nie tylko na atrakcyjności tych postaci, ale również na sposobie, w jaki tradycyjne instytucje i komentatorzy zwracają się do młodego pokolenia. Jego obserwacje przytacza Jezuita, Ojciec Paweł Kosiński.

Jordan Peterson pokazał, czego szukają młodzi mężczyźni

Około dziesięciu lat temu kanadyjski psycholog Jordan Peterson zdobył ogromną popularność wśród młodych mężczyzn poszukujących kierunku w życiu. Jego wykłady i porady dotyczące odpowiedzialności, samodyscypliny oraz rozwoju osobistego przyciągnęły miliony odbiorców.

Zdaniem Aarona M. Renna, eksperta związanego z American Reformer, sukces Petersona ujawnił słabość tradycyjnych instytucji, w tym Kościołów, które od lat mają trudności z dotarciem do młodych mężczyzn. Zamiast analizować przyczyny popularności takich postaci, przedstawiciele głównego nurtu często ograniczają się do krytykowania internetowych influencerów.

Dotyczy to również środowiska określanego jako manosfera, skupiającego internetowych twórców zajmujących się męskością, relacjami i rolami płciowymi. Renn wskazuje, że postacie takie jak Andrew Tate czy Clavicular przyciągają uwagę młodych ludzi między innymi dlatego, że poruszają problemy pomijane w debacie publicznej.

Czy mężczyźni są obwiniani za problemy kobiet?

Publicysta przywołuje badania Daniela Coxa z Survey Center on American Life przy American Enterprise Institute. Wynika z nich, że około dwie trzecie młodych kobiet popierających Demokratów uważa, iż problemy współczesnych kobiet są w dużej mierze powodowane przez mężczyzn.

Dla porównania 16 procent mężczyzn, niezależnie od sympatii politycznych, obwinia kobiety za własne problemy. Renn zaznacza jednak, że przytoczone dane nie pozwalają na bezpośrednie porównanie wszystkich kobiet i mężczyzn, ponieważ pierwsza statystyka dotyczy konkretnej grupy politycznej.

Według autora jednostronne przedstawianie odpowiedzialności za trudności w relacjach między płciami może wzmacniać nieufność młodych mężczyzn wobec tradycyjnych mediów. Internetowi influencerzy wykorzystują tę sytuację, prezentując informacje, które ich odbiorcy uznają za pomijane w głównym nurcie debaty.

Jordan Peterson

Kontrowersyjny poradnik randkowy obejrzały miliony

Aaron Renn analizuje również przypadek Chrisa Hatcha, przedsiębiorcy z Utah, który opublikował na platformie X jedenastopunktowy poradnik dla młodych mężczyzn mających trudności ze znalezieniem partnerki.

Autor zauważa, że podobne rady przekazywane przez influencerów manosfery są odbierane znacznie lepiej, ponieważ są przedstawiane jako sposób na poprawę życia samych mężczyzn, a nie wyłącznie jako obowiązek wobec kobiet.

Tradycyjne wzorce męskości nie zawsze pasują do współczesności

Kolejnym przykładem jest wypowiedź psychologa Leonarda Saxa, który komentując sprawę domniemanego gwałtu na Uniwersytecie Cornell, zwrócił uwagę na brak znajomości tradycyjnych zasad zachowania dżentelmena. Sax podkreślał, że mężczyzna nie powinien wykorzystywać seksualnie kobiety znajdującej się pod wpływem alkoholu.

Aaron Renn zgadza się z koniecznością potępiania takich zachowań, ale kwestionuje odwoływanie się wyłącznie do wybranych zasad dawnego kodeksu obyczajowego. Jego zdaniem tradycyjne wzorce funkcjonowały w określonym systemie społecznym, który nakładał wzajemne obowiązki zarówno na mężczyzn, jak i kobiety.

Wybiórcze przywracanie dawnych oczekiwań wobec jednej płci, bez uwzględnienia szerszych zmian społecznych, może być odbierane przez młodych ludzi jako niesprawiedliwe i niespójne.

Cztery zasady skuteczniejszego dialogu z młodymi mężczyznami

Aaron Renn proponuje cztery rozwiązania, które jego zdaniem mogłyby pomóc tradycyjnym instytucjom odzyskać zaufanie młodych mężczyzn. Po pierwsze, publiczna dyskusja powinna opierać się na rzetelnych danych i uwzględniać rzeczywiste problemy obu płci. Po drugie, należy uznać, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni mogą popełniać błędy i ponosić odpowiedzialność za nieudane relacje.

Po trzecie, autor przestrzega przed bezrefleksyjnym odwoływaniem się do dawnych norm społecznych, których szerszy kontekst już nie istnieje. Po czwarte, podkreśla znaczenie empatii i autentycznego zainteresowania dobrostanem młodych mężczyzn.

Zdaniem Renna właśnie ostatni element odegrał kluczową rolę w sukcesie Jordana Petersona. Psycholog potrafił przekonać odbiorców, że zależy mu na ich rozwoju, dzięki czemu mógł stawiać im wysokie wymagania bez wywoływania poczucia odrzucenia.

 

Źródło: ifstudies
Foto: YouTube, Gage Skidmore, istock/AND-ONE/
Czytaj dalej

News USA

JD Vance obwinia wojnę z Iranem za porażkę Republikanów. Dystansuje się od Trumpa?

Opublikowano

dnia

Autor:

W środę Wiceprezydent USA JD Vance wywołał polityczne poruszenie w Waszyngtonie, wskazując wojnę z Iranem jako główną przyczynę porażki Republikanów w wyborach do Kongresu. Jego publiczna krytyka decyzji o rozpoczęciu konfliktu została odebrana jako próba zdystansowania się od Donalda Trumpa przed możliwym startem w wyborach prezydenckich w 2028 roku.

Wiceprezydent wskazuje przyczynę wyborczej porażki

4 listopada JD Vance opublikował na platformie X obszerne, liczące około 600 słów oświadczenie, w którym ocenił przyczyny utraty przez Republikanów kontroli nad Izbą Reprezentantów i Senatem. Jego zdaniem decydującym czynnikiem była wojna z Iranem, rozpoczęta w lutym po amerykańsko-izraelskich atakach na Teheran.

Wiceprezydent przyznał, że część wyborców, którzy w 2024 roku poparli Donalda Trumpa, tym razem odwróciła się od Partii Republikańskiej. Zasugerował również, że zwolennicy kontynuowania wojny powinni otwarcie przyznać, iż uznają jej cele za warte politycznej ceny, jaką jest utrata większości w Senacie na najbliższe lata.

Choć Vance wielokrotnie publicznie popierał działania militarne administracji, według doniesień już wcześniej wyrażał w prywatnych rozmowach z jej przedstawicielami sprzeciw wobec konfliktu. Dotychczas jednak nie ujawniał tych rozbieżności tak wyraźnie.

Donald Trump nie skrytykował swojego zastępcy

Zaskoczeniem była reakcja prezydenta, który przyznał, że wojna w dużej mierze wpłynęła na wynik wyborów. Jednocześnie Donald Trump zapewnił, że gdyby ponownie stanął przed decyzją o rozpoczęciu działań militarnych, postąpiłby tak samo.

Prezydent uzasadnił swoje stanowisko przekonaniem, że amerykańska interwencja uniemożliwiła Iranowi zdobycie broni nuklearnej. Nie potępił przy tym wypowiedzi Vance’a, mimo że zwykle oczekuje od najbliższych współpracowników pełnej lojalności.

Według doniesień dziennika The New York Times wiceprezydent pokazał Trumpowi treść oświadczenia przed jego publikacją. Może to oznaczać, że publiczne przedstawienie różnic zdań odbyło się za wiedzą prezydenta.

Cztery punkty programu JD Vance’a

W swoim wystąpieniu JD Vance nie ograniczył się do oceny wyborczej porażki. Przedstawił również cztery priorytety, które jego zdaniem powinny wyznaczać dalszą strategię Partii Republikańskiej.

  • Po pierwsze, zakończenie wojny z Iranem.
  • Po drugie, skoncentrowanie się na kosztach życia i inflacji.
  • Po trzecie, przywrócenie polityki America First, stawiającej interesy Stanów Zjednoczonych na pierwszym miejscu.
  • Po czwarte, zmiana charakteru relacji USA z Izraelem.

Propozycje te odzwierciedlają poglądy, które Vance prezentował jeszcze przed objęciem stanowiska wiceprezydenta. Jednocześnie mogą stanowić podstawę jego przyszłego programu wyborczego.

Początek rywalizacji o Biały Dom w 2028 roku?

Ekspert ds. polityki zagranicznej Daniel Byman z Center for Strategic and International Studies ocenił, że wypowiedź Vance’a może być próbą politycznego uniezależnienia się od Trumpa. Zwrócił jednak uwagę, że ewentualny kandydat Republikanów będzie musiał ostrożnie równoważyć własne stanowisko z koniecznością utrzymania poparcia zwolenników obecnego prezydenta.

Republikańska strateg Ashley Davis uznała wystąpienie wiceprezydenta za próbę sprawdzenia reakcji opinii publicznej i partyjnego zaplecza na bardziej samodzielną postawę polityczną.

JD Vance jest wymieniany wśród potencjalnych kandydatów Republikanów w wyborach prezydenckich w 2028 roku, ale dotychczas nie ogłosił decyzji o starcie. Donald Trump również nie wskazał swojego następcy, choć wielokrotnie pozytywnie wypowiadał się zarówno o Vance’ie, jak i Sekretarzu Stanu Marco Rubio.

Na razie nie wiadomo, czy środowe oświadczenie okaże się początkiem samodzielnej kampanii politycznej wiceprezydenta. Pokazało jednak, że po wyborczej porażce Republikanów rozpoczęła się dyskusja o przyszłości partii i kierunku, w jakim powinna podążać po zakończeniu prezydentury Donalda Trumpa.

 

Źródło: bbc
Foto: YouTube
Czytaj dalej

News USA

Po 9 dniach w Missouri złapano więźnia, który uciekł z zakładu w Tennessee

Opublikowano

dnia

Autor:

Jacob morley

Dziewięciodniowe poszukiwania niebezpiecznego zbiega, prowadzone na terenie trzech stanów, zakończyły się w Missouri. 28-letni Jacob Morley, skazany na dożywocie za zabójstwo współpracownika, został zatrzymany we wtorek po tym, jak próbował zjechać z drogi skradzionym samochodem i ugrzązł w błocie. Podczas ucieczki ukrywał się w lasach Illinois i ukradł dwa pojazdy.

Ucieczka z więzienia i opóźniony alarm

Jacob Morley odbywał karę dożywotniego pozbawienia wolności w zakładzie Northwest Correctional Complex w Tiptonville w stanie Tennessee. Został skazany za zabójstwo pierwszego stopnia swojego współpracownika Cody’ego Birchfielda, którego zaginięcie zgłoszono w lutym 2022 roku. Kilka tygodni później ciało mężczyzny znaleziono w skrzyni pod domem Morleya.

Skazany odpowiadał również za włamanie z okolicznościami obciążającymi, manipulowanie dowodami, unikanie zatrzymania i wandalizm. 25 października wydostał się z więzienia, przecinając ogrodzenia zabezpieczające. Następnie ukrył się za główną kuchnią, w pobliżu palet i kontenera na śmieci.

Podczas wieczornego liczenia więźniów około 9:30 PM inny osadzony fałszywie zapewnił strażnika, że Morley znajduje się w celi. Jego nieobecność potwierdzono dopiero dwie godziny później. Jak poinformował prokurator Danny Goodman Jr., powiadomienie odpowiednich służb nastąpiło z kolejnym opóźnieniem.

Około 1:00 AM 26 października zbieg ukradł białego Forda F-350 z 2008 roku. Kilkanaście minut później samochód zarejestrowały kamery straży pożarnej w Hornbeak. Zanim rozpoczęto szeroko zakrojone poszukiwania, Jacob Morley zdążył przedostać się do Illinois.

Przez osiem dni ukrywał się w Illinois

Pierwszy skradziony samochód odnaleziono w Marion w powiecie Williamson, ponad 130 mil od więzienia. Nagrania monitoringu pokazały Morleya oddalającego się pieszo w kierunku drogi stanowej. Później ślad po nim zaginął na osiem dni.

Biuro Śledcze Tennessee umieściło zbiega na liście najbardziej poszukiwanych przestępców i wyznaczyło 17 500 dolarów nagrody za informacje prowadzące do jego zatrzymania. Mieszkańcy okolic Marion obawiali się o bezpieczeństwo i dodatkowo zabezpieczali swoje domy oraz samochody.

Przełom nastąpił we wtorek, kiedy śledczy otrzymali informację, że Jacob Morley mógł ukrywać się w szopie na terenie obozu myśliwskiego. W pobliżu zgłoszono kradzież kolejnego samochodu. Sprawca pozostawił odręcznie napisany list z przeprosinami za kradzież i prośbą o przekazanie matce, że ją kocha.

Szeryf powiatu Williamson Jeff Diederich wyjaśnił, że szczegóły zawarte w liście pozwoliły powiązać kradzież z Morleyem. Śledczy ustalili, że zbieg prawdopodobnie przez kilka dni ukrywał się na rozległych terenach leśnych, korzystając z opuszczonych obiektów myśliwskich.

Pościg zakończył się w błocie

Dzięki danym z tablic rejestracyjnych, lokalizatorowi zamontowanemu w samochodzie oraz kamerom FLOCK policjanci ustalili, że Morley przemieszczał się autostradą Interstate 70 w kierunku Kansas City. Następnie zauważono go na drodze stanowej Missouri 291.

Policja zatrzymuje Jacoba Morely’ego w pobliżu Kansas City w stanie Missouri. Missouri State Highway Patrol/Missouri State Highway Patrol

Policja zatrzymuje Jacoba Morely’ego w pobliżu Kansas City w stanie Missouri.

Do poszukiwań włączyły się patrole stanowe, lokalna policja oraz śmigłowiec Departamentu Policji Kansas City. Kiedy funkcjonariusze zaczęli zbliżać się do podejrzanego, Jacob Morley próbował zjechać z jezdni, ale jego samochód ugrzązł w błocie.

Zbieg został zatrzymany bez dalszych incydentów około 11:30 AM we wtorek, 3 listopada, w powiecie Carroll, niedaleko Norborne w Missouri, około 50 mil na północny wschód od Kansas City. W skradzionym pojeździe policjanci znaleźli trzy skradzione sztuki broni palnej.

Kolejne zarzuty i pytania o bezpieczeństwo więzień

Według prokuratora Danny’ego Goodmana Jr. Morley usłyszy w Tennessee zarzuty dotyczące ucieczki, wandalizmu i kradzieży. Może również odpowiadać za przestępstwa popełnione podczas pobytu w Illinois i Missouri.

Sprawa wywołała pytania o bezpieczeństwo więzień w Tennessee. Jacob Morley był drugim osadzonym, który uciekł spod nadzoru stanowego departamentu więziennictwa w październiku. Wcześniej, 21 października, 63-letni Gregory Redden zbiegł ze szpitala Nashville General Hospital, ale został później schwytany.

Departament znalazł się także pod presją po nieudanej wrześniowej egzekucji Christy Pike, w następstwie której komisarz Frank Strada ustąpił ze stanowiska.

Zatrzymanie Morleya przyniosło ulgę rodzinie zamordowanego Cody’ego Birchfielda, dla której wiadomość o ucieczce sprawcy ponownie otworzyła bolesne wspomnienia. Siostra ofiary, Carrie Norman, przyznała, że informacja o ucieczce wywołała u niej silne emocje związane ze śmiercią brata.

Niecodzienny szczegół zatrzymania zauważył również Josh Malone, właściciel sklepu Little Creeks Outdoors w Marion. Na zdjęciu przedstawiającym schwytanego Morleya rozpoznał bluzę z logo swojej firmy. Niedawno z jego sklepu skradziono odzież, a jeden ze skradzionych samochodów pochodził z gospodarstwa, na którym znajduje się siedziba jego przedsiębiorstwa.

 

Źródło: cnn
Foto: Biuro Szeryfa Powiatu Williamson, Missouri State Highway Patrol/Missouri State Highway Patrol, YouTube
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

czerwiec 2026
P W Ś C P S N
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  

Popularne w tym miesiącu