Połącz się z nami

Kościół

Co papież da Ameryce a Ameryka papieżowi. Wszystkie za i przeciw przed wizytą Franciszka w USA

Opublikowano

dnia

W dniach 22-27 września Franciszek odwiedzi Stany Zjednoczone. Głównym celem tej drugiej części jego 10. podróży zagranicznej będzie jego udział w VIII Światowym Spotkaniu Rodzin w Filadelfii, gdzie oczekiwanych jest 1,5 mln uczestników z 160 krajów świata. Ojciec Święty przebywać będzie również w Waszyngtonie i Nowym Jorku, gdzie złoży wizytę w siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych w roku 70-lecia jej istnienia. Jako czwarty papież – po Pawle VI, Janie Pawle II i Benedykcie XVI – wygłosi tam przemówienie.Logo papieskiej wizyty przedstawia zarys postaci papieża udzielającego błogosławieństwa, a po jego prawej ręce znalazły się angielskie słowa: „Love is our mission” – „Miłość jest naszą misją”, będące hasłem wizyty.

Papieża kochają bardziej niż Kościół

Amerykanie kochają Franciszka bardziej niż Kościół, ale też go krytykują – wynika z ankiety przeprowadzonej przez amerykański Instytut Badania Opinii Publicznej (PRR). Papieża ocenia pozytywnie 67 proc. obywateli USA, ale Kościół katolicki już tylko 56 procent ankietowanych. Wśród samych katolików wskaźniki te wynoszą odpowiednio: 90 proc. – Franciszek i 89 proc. – Kościół. Według autorów ankiety, tzw. “efekt Franciszka” utrzymuje się na stałym poziomie. Podczas gdy praktykujący katolicy w większości przyznali, że w ostatnich latach ich stosunek do Kościoła katolickiego i wiary poprawił się, a dwie trzecie respondentów wyraziło przekonanie, że Franciszek spowoduje powrót ludzi na łono Kościoła, to mniej optymistyczni są ludzie, którzy się od Kościoła odwrócili. Tylko nieco ponad połowa z nich (51 proc.) uważa, że papież byłby w stanie zmotywować ludzi, aby znowu zaczęli chodzić do Kościoła.

Większość uczestników ankiety czuje się lepiej rozumiana przez papieża niż przez swoich biskupów w USA. 80 proc. amerykańskich katolików przyznało w ankiecie, że Franciszek dostrzega i rozumie potrzeby wiernych, ale w odniesieniu do biskupów aprobata spadła o 20 proc. Prezentując te dane dyrektor PRR Robert P. Jones powiedział, że wyniki badań odzwierciedlają podziały w Kościele katolickim USA. „Jedna jego część to biali, głównie starsi żyjący na północnym wschodzie kraju, na płaszczyźnie politycznej popierający kandydatów republikańskich. Drugą część stanowią głównie Hispanoamerykanie, młodzi ludzie z południowego zachodu kraju, którzy w wyborach politycznych popierający demokratów” – oświadczył dyrektor.

Krytyka Franciszka

Ale Franciszek spotyka się również z krytyką ze strony amerykańskich katolików. Według sondażu przeprowadzonego przez Instytut Gallupa po papieskich odwiedzinach Ameryki Łacińskiej (5-13 lipca br.) popularność papieża w USA spadła do 59 proc. w porównaniu z 76 proc. w lutym 2014.

REKLAMA REKLAMA

Również jego wezwanie do walki ze zmianami klimatycznymi wzbudziło liczne zastrzeżenia u wielu polityków republikańskich, którzy podważają zarzuty ekologów, jakoby nauka i działalność człowieka były winne globalnemu ociepleniu. „Nie ulega wątpliwości, że Stany Zjednoczone są szczególnie trudnym słuchaczem przesłania papieskiego” – oświadczył John Allen, współwydawca Cruxu, jednego z katolickich portali internetowych z siedzibą w Bostonie. Jego zdaniem, wśród katolików amerykańskich panuje przekonanie, że „to nie jest nasz papież”.

Wszystkie te dane podważa Mary Gauthier z Ośrodka Duszpasterskich Badań Stosowanych Uniwersytetu w Georgetown. Według niej statystyki te może o czymś świadczą, „ale w żadnym wypadku nie pokazują ważnych zmian”. A wskaźniki popularności obecnego papieża zaczną gwałtownie wzrastać, gdy przybędzie on do USA.

Ameryka przed wyborami

Franciszek przybywa do USA w wyjątkowym momencie politycznym. Trwa kampania przed wyborami prezydenckimi w 2016 r. Wśród kandydatów w wyścigu do Białego Domu jest sześciu katolików. Na pewno nic nie powstrzyma ich przed wykorzystaniem wizyty papieża do własnych celów politycznych, ale też on sam im tego nie ułatwi. Obserwatorzy amerykańskiej sceny politycznej podkreślają, że nigdy w czasie kampanii prezydenckiej w Stanach Zjednoczonych żaden biskup Rzymu nie skupiał na sobie aż tyle uwagi, co papież z Argentyny ani też nigdy w historii tego kraju katolicy nie odgrywali tak wielkiej roli politycznej, jak teraz.

Religia pomaga politykom

Po raz ostatni dyskusja nad ewentualnym wpływem Kościoła katolickiego na politykę USA toczyła się podczas wyborów katolika Johna F. Kennedy’ego w 1960 r. Spekulacje zaszły tak daleko, że w przemówieniu do protestanckich pastorów w Houston musiał on zapewniać o swej niezależności od Watykanu.

Ponad pół wieku później podobne zapewnienie złożył inny katolicki kandydat na prezydenta – republikanin John Ellis alias „Jeb” Bush. „Odnośnie mojej polityki gospodarczej nie pytam o radę swego biskupa, kardynała ani swojego papieża” – odpowiedział na pytanie, co sądzi o ekologicznej encyklice Franciszka „Laudato si”. Podkreślił, że religia pomaga mu przede wszystkim być lepszym człowiekiem i dodał, że lepiej jest dla Kościoła, gdy trzyma się z dala od polityki.

„Jestem dumny, że jestem katolikiem”

„Jestem dumny z tego, że jestem katolikiem i z tego, czego uczy Kościół” – to słowa Ricka Santoruma, byłego senatora, pochodzącego z Pensylwanii, który już po raz drugi wystawia swoją kandydaturę. Dziennik „New York Times” nazwał go najodważniejszym wśród kandydatów ze względu na jego zdecydowaną postawę w sprawie aborcji i tzw. małżeństw homoseksualnych, co wyróżnia go spośród pozostałych kandydatów republikańskich. Santorum wypowiada się też zdecydowanie za walką z islamistami, odnową tradycyjnych amerykańskich wartości i obroną kraju przed jego wrogami.

Zwraca się uwagę, że konserwatywni politycy za czasów Benedykta XVI i Jana Pawła II znacznie łatwiej znajdowali wspólne stanowisko z Watykanem. Oczywiście obaj papieże angażowali się na rzecz ubogich i ochrony środowiska naturalnego, ale nie aż tak, jak robi to obecnie Franciszek, dla którego tematy te stały się najważniejsze. Papież z Argentyny nie unika przy tym innych ważnych zagadnień, jak aborcja, „małżeństwa” homoseksualne czy eutanazja, ale nie podkreśla ich aż tak mocno, jak jego poprzednicy. Dlatego też republikanie mają większy dystans do Franciszka niż do jego poprzedników.

Paradoksalnie najczęściej cytuje papieża lewicowy kandydat na prezydenta pochodzenia żydowskiego Bernie Sanders. Od końca maja, co niedzielę, zamieszcza na swoim koncie na Twitterze cytat z Franciszka. Jako demokrata zgadza się we wszystkich ważnych tematach z papieżem i zaznacza, że nigdy nie ma dość, aby go wychwalać.

Religijność

W porównaniu z minionymi latami wśród 318 mln mieszkańców USA spada liczba ludzi religijnych. Chrześcijan jest o 8 proc. mniej. Tendencja spadkowa: rezygnacja lub zmiana religii dotknęła szczególnie Kościół katolicki – wynika z badań amerykańskiego ośrodka badawczego Pew Research Center w Waszyngtonie przeprowadzonych w 2014 r. na grupie 35 tys. osób. W porównaniu z badaniami przeprowadzonymi w 2007 r. okazało się, że liczba ludzi nie przyznających się do żadnej religii wzrosła z 16 do 23 proc. 31,7 proc. dorosłych określiło się jako katolicy, ale aż 41 proc. z nich nie utożsamia się ze swoją wiarą. Oznacza to, że stosunkowo stabilna od lat liczba ok. 71,8 mln katolików w USA (24 proc. społeczeństwa) od 2007 r. zmalała o 5 mln i wynosi obecnie 66,8 mln osób (21 proc.). Z badań wynika także, że w tym czasie z Kościoła katolickiego odeszło 12,8 proc. dorosłych, a jedynie 3 proc. niewierzących lub wiernych innych wyznań czy religii doń przystąpiło.

Kościół imigrantów

Kościół katolicki za Oceanem składał się od początku z imigrantów. Jeśli w XIX w. byli to przybysze ze Starego Świata – Irlandii, Niemiec, Włoch, Polski, Słowacji czy Ukrainy, to dziś największą grupę migrantów w USA stanowią Latynosi, nazywani „hispanics”. Jest ich ok. 44 mln, co stanowi 14 proc. ogólnej liczby mieszkańców USA. Statystki te przekładają się też na obraz Kościoła katolickiego. Latynosi stanowią dzisiaj prawie 30 proc. ogółu wiernych w USA, czyli ok. 24 mln. Dla porównania – 4 proc. to Afroamerykanie, a 63 proc. osoby pochodzenia europejskiego.

Kościół wobec wyzwań

Franciszek przyjeżdża do Kościoła, który zmienia swoje oblicze i do społeczeństwa, w którym religia nadal odgrywa ważną rolę i odniesienie się do tych problemów będzie głównym wyzwaniem dla papieża.

W USA Franciszek zastanie też wiernych, którzy potrzebują rekatolicyzacji. Pew Research Center przebadał stosunek tamtejszych katolików do kościelnego nauczania o rodzinie. Okazuje się, że 66 proc. badanych nie ma nic przeciwko wychowywaniu dzieci przez pary gejowskie, 85 proc. nie widzi nic złego w konkubinacie, a dla 88 proc. czymś normalnym jest fakt, że jakieś małżeństwo nie chce mieć dzieci.

Błędy Sądu Najwyższego

Innym wyzwaniem, przed którym stanął amerykański Kościół, jest legalizacja tzw. „małżeństw” homoseksualnych. W czerwcu br. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł, że osoby tej samej płci mają prawo zawierać związki małżeńskie na terenie całego kraju. Po tej decyzji przewodniczący amerykańskiego episkopatu stwierdził, że jest to „tragiczna pomyłka, która szkodzi dobru wspólnemu i osobom najbardziej narażonym spośród nas”. Według sędziów gwarancje konstytucyjne i ochrony równości w obliczu prawa oznaczają, że żaden ze stanów nie może zabraniać wstępowania w związki małżeńskie osobom tej samej płci.

„Niezależnie od tego, co niewielka większość Sądu Najwyższego może uchwalić w tym okresie historii, istota osoby ludzkiej i małżeństwa pozostają niezmienne i niezmienialne” – głosi oświadczenie abp. Josepha E. Kurtza. Zaznaczył on, że obecnie Sąd Najwyższy popełnił taki sami błąd, jak 40 lat temu w sprawie Roe przeciw Wade (która doprowadziła do legalizacji aborcji w całym kraju). Arcybiskup przypomniał, że „jedyne znaczenia małżeństwa jako związku jednego mężczyzny i jednej kobiety jest wpisane w nasze ciała męskie i kobiece”. Podkreślił, że ochrona tego znaczenia jest „krytycznym wymiarem «całościowej ekologii», do której wspierania wezwał nas papież Franciszek”. Natomiast prezydent Barack Obama nazwał orzeczenie Sądu Najwyższego „wielkim krokiem w naszym marszu ku równości”.

Więcej kapłanów

Za oceanem, wobec braku podatku kościelnego, Kościół utrzymuje się jedynie z datków wiernych. Ostoją życia religijnego jest w Stanach Zjednoczonych rozwinięta sieć szkół i uniwersytetów katolickich, z których wiele cieszy się doskonałą renomą, toteż bardzo chętnie kształcą się w nich niekatolicy, którzy w ten sposób włączają się w środowisko religijne. Tamtejsi katolicy bardzo chętnie angażują się w prace parafii, które są autentycznym „sercem amerykańskiego katolicyzmu”.

W ostatnich latach Kościół odnotowuje wzrost powołań kapłańskich. Do końca 2015 r. zostanie wyświęconych 595 nowych kapłanów, czyli o ponad stu więcej niż przed rokiem, gdy było ich 477. To ważna wiadomość dla Kościoła w kraju, w którym co piąta parafia nie ma stałego duszpasterza. Średni wiek nowych księży wynosi 31 lat – są oni nieco młodsi od święconych w ostatnich latach. W sumie w amerykańskim Kościele pracuje ponad 28 tys. kapłanów diecezjalnych i 12,6 tys. zakonnych.

W cieniu skandali pedofilii i buntu zakonnic

Od 2002 r. Kościół w USA zmaga się ze skutkami pedofilii wśród duchowieństwa katolickiego. Od tamtego czasu w następstwie porozumień z poszkodowanymi i wydania wyroków sądowych, Kościół wypłacił ofiarom i ich rodzinom kilka miliardów dolarów a 12 diecezji musiało ogłosić upadłość polegającą na zamrożeniu majątku i reorganizacji budżetu, umożliwiającej spłacanie długów wierzycielom. W tym roku za krycie przypadków pedofilii wśród księży i brak postępowania zgodnego z wytycznymi amerykańskiego episkopatu, które kierują się zasadą „zero tolerancji” dla nadużyć seksualnych wobec małoletnich, Franciszek przyjął rezygnację trzech biskupów: ordynariusza diecezji Kansas City-Saint Joseph, metropolity Saint Paul and Minneapolis i jednego z dwóch jego biskupów pomocniczych.

Innym problemem, z jakim boryka się od kilku lat amerykański Kościół, jest konferencja zrzeszająca liberalny, większościowy nurt żeńskich zgromadzeń zakonnych w tym kraju – LCWR. W rozwiązanie problemu 3 lata temu włączyła się Stolica Apostolska, która wezwała organizację do reformy.

Ostatnio siostry poinformowały, że nie poczyniły żadnych ustępstw i w pełni zachowano tożsamość konferencji. Zreformowano, co prawda, jej statuty, ale nadal ma ona pełną swobodę działania. Zakonnice zostały zobowiązane do kontrolowania pod względem teologicznym publikacji i prelekcji LCWR, ale one same zapowiedziały, że będą to robiły same, bez ingerencji z zewnątrz. Zarzuty Kongregacji Nauki Wiary wobec konferencji są bardzo poważne. Chodzi m.in. o odchodzenie od nauczania Kościoła w tak istotnych kwestiach, jak kapłaństwo sakramentalne, homoseksualizm czy obrona życia. Ostrzegano też amerykańskie zakony żeńskie przed uleganiem herezji gnozy w jego nowej, new-ageowskiej postaci.

Mocne strony Kościoła

Mocną stroną amerykańskiego Kościoła jest m.in. jego zaangażowanie w obronę życia. Co roku Marsze dla Życia gromadzą miliony ludzi. W tym roku w samym Waszyngtonie wzięło w nim udział kilkadziesiąt tysięcy obrońców życia. Przewodniczący zarządu Marszu Patrick Kelly powiedział, że jest to największe i najważniejsze zgromadzenie obrońców praw człowieka na świecie, dodając, że z roku na rok jest ono „większe i młodsze”. Republikański senator Tim Scott oświadczył, że za obronę życia jest odpowiedzialna „każda pojedyncza osoba w Ameryce”. Z kolei republikański deputowany Chris Smith zapewnił, że w Kongresie jeszcze nigdy nie było tylu ustawodawców broniących życia, co obecnie.

A w niższej izbie Kongresu – Izbie Reprezentantów w styczniu br. republikanie przeforsowali ustawę zabraniającą przeznaczania funduszy federalnych na pokrycie kosztów aborcji. Choć została ona przyjęta stosunkiem głosów 242 do 179, to prawdopodobnie nigdy nie wejdzie w życie, gdyż zawetuje ją prezydent Barack Obama.

Z tego typu funduszy korzysta m.in. sieć klinik aborcyjnego giganta Planned Parenthood, pikietowanych niedawno przez ponad 60 tys. Amerykanów w 342 miastach. Demonstracje zostały zorganizowane w reakcji na skandaliczne nagrania video ujawniające, że kliniki zajmowały się handlem narządami i tkankami pobranymi z zabitych płodów. Otrzymują one corocznie ponad 0,5 mld dol. subwencji rządowych, co stanowi 40 proc. ich budżetu.

Światowe Spotkanie Rodzin

„Miłość jest naszą misją: rodzina pełnią życia” – to hasło VIII Światowego Spotkania Rodzin, które odbędzie się w dniach 22-27 września w Filadelfii. Będzie ono najważniejszym punktem wizyty Franciszka w Stanach Zjednoczonych. Na papieskiej Mszy św., kończącej 27 września spotkanie rodzin z całego świata, a zarazem sześciodniową wizytę w tym kraju, organizatorzy spodziewają się miliona wiernych ze 150 krajów.

Podczas pobytu w Filadelfii Franciszek spotka się m.in. z więźniami oraz ich rodzinami, a 26 września wieczór dołączy do uczestników togo światowego święta Rodziny i wysłucha świadectw sześciu rodzin z sześciu kontynentów.

W czasie spotkania 10 tys. wolontariuszy będzie służyć pielgrzymom pomocą, 1,6 tys. gospodarstw domowych przyjmie uczestników w swoje progi. Koszt całego spotkania to ok. 45 mln dolarów, z czego 30 mln pochodzi z datków. Dzięki sponsorom ufundowano stypendia dla rodzin z najbiedniejszych krajów świata.

Przed spotkaniem Franciszek wystosował specjalny list, w którym czytamy: „Nie możemy określać rodziny za pomocą pojęć ideologicznych, nie wolno mówić o rodzinie konserwatywnej czy postępowej. Rodzina to rodzina”.

Oczekiwania

Jednym z najważniejszych wydarzeń zbliżającej się podróży będzie papieskie przemówienie do Kongresu USA. Kenneth Francis Hackett, ambasador tego kraju przy Stolicy Apostolskiej, przypomniał, że do odwiedzin amerykańskiego parlamentu zaprosił papieża przewodniczący Izby Reprezentantów John Andrew Boehner, który jest katolikiem. Franciszek przyjął bezprecedensowe zaproszenie zapewne dlatego, że da mu to okazję, by zwrócić się nie tylko do katolików, ale do całego narodu amerykańskiego.

Inną ważną wizytę podczas swej podróży Ojciec Święty złoży w Białym Domu. K. Hackett uważa, że w wielu sprawach poglądy Franciszka i prezydenta Obamy są sobie bliskie. Chodzi o takie kwestie, jak ubóstwo, wykluczenie, wolność religijna, troska o prześladowanych, tak chrześcijan, jak i innych mniejszości, pokój, zmiany klimatyczne. Są też oczywiście rozbieżności, ale – zdaniem ambasadora – jest ich mniej i nie one zdominują wizytę.

Komentarz arcybiskupa Cupicha

„Myślę, że jedność narodowa jest ważnym przesłaniem dla naszego kraju w tym właśnie momencie, kiedy wydaje się, że jesteśmy tak bardzo podzieleni i rozwarstwieni” – powiedział abp Blase Cupich, metropolita Chicago, jednej z największych diecezji w Stanach Zjednoczonych, mówiąc o sowich oczekiwaniach związanych z wizytą papieża. Wskazał przy tym na potrzebę otwartej reformy migracyjnej, opieki nad potrzebującymi, ustalenia nowych priorytetów w budżecie, abyśmy zrozumieli, że budżet jest dokumentem moralnym. „Mam nadzieję, że Ojciec Święty przekaże nam przesłanie jedności, które doda nam sił i sprawi, że zrozumiemy, co to oznacza, że nasz kraj nazywa się Stany Zjednoczone i że nie wolno traktować tego zbyt lekko” – powiedział abp Cupich.

Przed pielgrzymką na specjalnej wideokonferencji przygotowanej i nadanej przez amerykańską telewizję ABC Franciszek powiedział: „Dla mnie jest to bardzo ważne, by spotkać was, obywateli USA, którzy macie swoją historię, kulturę, zalety, radości, smutki, problemy, jak wszyscy ludzie. Ja służę całemu Kościołowi, wszystkim mężczyznom i kobietom dobrej woli. To, co jest dla mnie bardzo ważne, to bliskość. Jest mi trudno nie być blisko ludzi. Zawsze, kiedy zbliżam się do ludzi, tak jak zrobię to u was, jest mi łatwiej ich zrozumieć i pomóc im na drodze życia. Dlatego ta podróż jest tak ważna, bym mógł się zbliżyć do waszej drogi i historiiˮ – powiedział papież.

Źródło: KAI
Foto: CNS

Kościół

He Gets Us – kampania reklamowa, która ma przyciągać ludzi do Jezusa

Opublikowano

dnia

Autor:

Telewizyjne, internetowe i billboardowe reklamy zachęcające ludzi do głębszego przyjrzenia się Jezusowi są wyświetlane w całych Stanach Zjednoczonych od marca dzięki bezwyznaniowej chrześcijańskiej kampanii He Gets Us. O ciekawej formie ewangelizacji mówi Jezuita, Ojciec Paweł Kosiński.

Z ceną 100 milionów dolarów i planowanymi miejscami na Super Bowl, He Gets Us jest inicjatywą Servant Foundation.

„Finanse na He Gets Us pochodzą od różnych grup osób i podmiotów, których wspólnym celem jest autentyczne dzielenie się historią Jezusa” — oświadczył Jason Vanderground, rzecznik He Gets Us, w rozmowie z CNA.

Konkretnych dawców trudno jest znaleźć. W marcu „Christianity Today” poinformowało, że fundusze pochodziły od „małej grupy zamożnych anonimowych rodzin”.

REKLAMA REKLAMA

Fundusz doradzający darczyńcom, Signatry, który zarządza fundacją został założony w 2000 roku przez Billa Higha, prawnika z Kansas, który został doradcą filantropijnym.

Fundusz otrzymał ponad 4 miliardy dolarów składek i pomógł zebrać ponad 3 miliardy dolarów na składkach charytatywnych, jak podaje jego strona internetowa.

Według swojej strony internetowej, The Signatry finansuje: „edukację i działania informacyjne, tłumaczenia Biblii, opiekę kulturalną, zakładanie kościołów, misje przeciwko handlowi ludźmi, duszpasterstwa studenckie, zmniejszanie ubóstwa, inicjatywy związane z czystą wodą i wiele więcej”.

Witryna internetowa He Gets Us opisuje swoją kampanię jako: „ruch mający na celu ponowne zapoznanie ludzi z biblijnym Jezusem i jego wprawiającą w zakłopotanie miłością i przebaczeniem.

Wierzymy, że jego słowa, przykład i życie mają znaczenie w naszym dzisiejszym życiu i dają nadzieję na lepszą przyszłość”.

Organizacja twierdzi, że nie jest żadną organizacją polityczną i nie ma przynależności kościelnej ani wyznaniowej.

„Chcemy po prostu, aby wszyscy zrozumieli autentycznego Jezusa takiego, jakim jest przedstawiony w Biblii, Jezusa radykalnego przebaczenia, współczucia i miłości”

Do partnerów He Gets Us należą National Association of Evangelicals i Christians Today Magazine, donosi Religion News Service.

W serii postów na Instagramie kampania pyta: „Czy kiedykolwiek byłeś zastraszany? Czy kiedykolwiek czułeś się zdradzony? Czy kiedykolwiek zostałeś niesprawiedliwie osądzony? Tak było z Jezusem”.

Jedna reklama wideo przedstawia Jezusa jako buntownika, a jego uczniów jako gang, który spotkał się ze sprzeciwem społeczności i przywódców religijnych za szerzenie miłości, a nie nienawiści.

Inna reklama opisuje kontrowersyjną postać, która budziła sprzeciw, wyzwania i obelgi. Odmówił odwetu, „ponieważ wierzył, że może zmienić świat… nadstawiając drugi policzek”.

Według Vanderground od czasu rozpoczęcia kampanii w marcu dotarła ona do ponad 120 milionów ludzi w Stanach Zjednoczonych.

Reklamy były emitowane w ogólnokrajowej telewizji w czasie największej oglądalności i głównych transmisji sportowych na żywo. Jej krótkie filmy w języku angielskim i hiszpańskim uzyskały 374 milionów wyświetleń na YouTube.

Kampania ma na celu wzbudzenie zainteresowania niechrześcijan.

 

Źródło: cna
Foto: YouTube
Czytaj dalej

News USA

Przybywa katolików w USA. W 36 stanach Kościół katolicki jest największą organizacją religijną

Opublikowano

dnia

Autor:

Populacja katolików w Stanach Zjednoczonych wzrosła o około 2 miliony osób w ciągu 10 lat. Z prawie 62 milionami ludzi, Kościół katolicki nadal stanowi największą organizację religijną w 36 stanach USA, jak wynika z najnowszego badania zgromadzeń religijnych w Ameryce.

Badanie wykazało także, że w ciągu ostatniej dekady wielu katolików przeniosło się na południe.

„Pięćdziesiąt lat temu 71% amerykańskich katolików mieszkało na północnym wschodzie i środkowym zachodzie; w 2020 r. 45%. A Południe ma teraz więcej katolików niż jakikolwiek inny region.

W Missouri i Wirginii jest teraz więcej katolików niż południowych baptystów” – powiedział 5 grudnia Clifford Grammich, politolog zaangażowany w spis religii w USA.

REKLAMA REKLAMA

Amerykański Spis Religii jest przeprowadzany co 10 lat przez Stowarzyszenie Statystyków Amerykańskich Organów Religijnych. Jej najnowszy raport został opublikowany w zeszłym miesiącu.

Badanie z 2020 roku wykazało, że w Stanach Zjednoczonych było 61,9 miliona katolików, czyli około 18,7% populacji.

Badanie zidentyfikowało 372 organizacje religijne z ponad 356 000 kongregacjami  i 161,4 miliona wyznawców w Stanach Zjednoczonych.

Przy populacji 331,4 miliona oznaczałoby to, że 48,7% mieszkańców kraju jest członkiem zgromadzenia religijnego.

Podczas gdy inne ankiety grupują Amerykanów według tego, jak się identyfikują, badacze zajmujący się spisem religijnym skupili się na liczeniu osób, które mają jakieś powiązania ze zgromadzeniem religijnym.

Podczas gdy protestanci zbiorowo przewyższają liczebnie katolików w Stanach Zjednoczonych, badacze amerykańskiego spisu religii postrzegali różne organizacje protestanckie jako oddzielne grupy wyznaniowe.

Zgodnie z tą kategoryzacją katolicy są największą pojedynczą grupą religijną w Stanach Zjednoczonych. Katolików jest około trzy razy więcej niż chrześcijan bezwyznaniowych lub baptystów z Południa, dwóch kolejnych co do wielkości grup.

Pomimo tego, że są największą grupą religijną, katolicy zajmują czwarte miejsce pod względem liczby zgromadzeń spośród wszystkich związków wyznaniowych.

W badaniu zidentyfikowano 19 405 zgromadzeń katolickich.

Liczba kongregacji katolickich jest najniższa w spisie wyznaniowym od ponad 50 lat. Według Grammicha spadek liczby zborów odzwierciedla konsolidację w Kościele.

Dla celów spisu powszechnego 2020 „zgromadzenie” katolickie oznacza parafię, misję lub inne miejsce, w którym regularnie odbywają się publiczne msze św. przez co najmniej sześć miesięcy w roku.

Kościół katolicki jest największą jednostką religijną w Stanach Zjednoczonych od ponad wieku. Średnia liczba wyznawców na zgromadzenie wynosi 3000 dla katolików, co jest niezwykle wysokie w porównaniu z innymi grupami.

Duże kongregacje katolickie są szczególnie powszechne na Zachodzie, gdzie na kongregację przypada 4700 katolików. Katolicy są licznie reprezentowani w miastach i niedostatecznie reprezentowani na obszarach wiejskich.

Kościół katolicki jest także największą organizacją religijną w 36 stanach USA.

Południowi Baptyści stanowią największą organizację religijną w 9 stanach na południu Stanów Zjednoczonych. Chrześcijanie bezwyznaniowi dominują na Alasce, w stanie Waszyngton i Wirginii Zachodniej, podczas gdy wyznawcy Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, powszechnie znani jako mormoni, przeważają w Idaho i Utah.

Jeśli chodzi o inne organizacje religijne, spis religii wykazał 6,7 miliona wyznawców Świętych w Dniach Ostatnich w 14 000 kongregacjach i szacunkowo 4,4 miliona muzułmanów w 2700 kongregacjach.

W pierwszej dziesiątce największych organizacji religijnych znajduje się kilka milionów innych Amerykanów, którzy są wyznawcami odpowiednio Ewangelicko-Luterańskiego Kościoła Ameryki, Zborów Bożych, Świadków Jehowy lub przeważnie Afroamerykańskiej Narodowej Konwencji Misjonarzy Baptystów.

Inne mniejszości chrześcijańskie i niechrześcijańskie nie znalazły się w pierwszej dziesiątce największych organizacji religijnych.

 

Źródło: cna
Foto: YouTube, istock/ johny007pan
Czytaj dalej

News USA

Można czy nie można odmówić usług sprzecznych ze swoja wiarą? Sprawa artystki w Sądzie Najwyższym

Opublikowano

dnia

Autor:

W poniedziałek konserwatywna większość w Sądzie Najwyższym wydawała się stanąć po stronie graficzki i projektantki stron internetowych z Kolorado. Odmawia ona świadczenia usług, które według niej są sprzeczne z jej wiarą chrześcijańską, w tym tych, które dotyczą ślubów osób tej samej płci. O prawie do wolności słowa mówi Jezuita, Paweł Kosiński.

Sąd Najwyższy wysłuchiwał ustnych argumentów w sprawie Lorie Smith303 Creative LLC przeciwko Elenis — przez prawie dwie i pół godziny.

Sprawa koncentruje się na pytaniu, czy „stosowanie prawa o dostosowaniu publicznym w celu zmuszenia artysty do mówienia lub milczenia narusza klauzulę wolności słowa zawartą w Pierwszej Poprawce”.

Przepisy o dostosowaniu publicznym mają zastosowanie do firm, które sprzedają lub świadczą usługi dla ogółu społeczeństwa.

Między innymi prawo stanu Kolorado uznaje za dyskryminujące i niezgodne z prawem, aby osoba „bezpośrednio lub pośrednio odmawiała osobie lub grupie ze względu na niepełnosprawność, rasę, wyznanie, kolor skóry, płeć, orientację seksualną, stan cywilny status, narodowość lub pochodzenie”.

REKLAMA REKLAMA

Reprezentowana przez Alliance Defending Freedom (ADF), Smith mówi, że jej sprawa dotyczy wolności słowa dla wszystkich artystów.

38-latka z obszaru metropolitalnego Denver kwestionuje obowiązujące w jej stanie prawo antydyskryminacyjne.

Jednocześnie Kolorado argumentuje, że sprawa dotyczy dyskryminacji: jeśli ktoś sprzedaje produkt w sferze publicznej, musi go sprzedawać wszystkim ludziom.

Smith wcześniej podkreślała w CNA, że służy wszystkim, w tym klientom, którzy identyfikują się jako LGBT, mimo że nie może poprzeć każdego przesłania.

Ważąc sprawę, sędziowie po obu stronach badali granice argumentów po obu stronach – zadając jedno pytanie po drugim, a czasami przemawiając między sobą.

Prawie każdy sędzia przywołał jakieś hipotetyczne sytuacje.

Sędzia Neil M. Gorsuch, przywołał hipotetyczną sytuację, w której niezależny pisarz może zostać poproszony o napisanie komunikatu prasowego z poglądami religijnymi, z którymi się nie zgadza.

Zapytał również o różnicę między sprzedażą produktu, który został już stworzony, a produktem, który zostanie wykonany na zamówienie.

Liberalni sędziowie, tacy jak sędzia Sonia Sotomayor, zakwestionowali argumenty Kristen Waggoner, radcy prawnego i szefa ADF, występującej w imieniu Smith.

Sotomayor poruszyła kwestię dyskryminacji par międzyrasowych lub osób niepełnosprawnych, pytając „gdzie jest granica?” Strona ślubna, dodała Sotomayor, wyraża przesłanie pary, a nie przesłanie projektanta.

W swoim odparciu Wagoner podkreśliła rdzeń jej argumentu.

„Nie trzeba zgadzać się z konkretnym przekonaniem, aby twierdzić, że przestrzegający prawa ludzie mają prawo do wyrażania swojego sumienia, w tym w kontrowersyjnym temacie, takim jak małżeństwo” – podsumowała.

„Prawo do wolności od rządowego przymusu wypowiedzi jest również podstawą naszego samorządu oraz swobodnego i nieustraszonego dążenia do prawdy” – dodała.

Sprawa Smith jest podobna do sprawy Masterpiece Cakeshop przeciwko Komisji Praw Obywatelskich Kolorado z 2018 r., w której piekarnia odmówiła zrobienia tortu na ślub osób tej samej płci z powodu przekonań religijnych jej właściciela.

Komisja Praw Obywatelskich w Kolorado argumentowała, że był to przypadek niesprawiedliwej dyskryminacji, ale Sąd Najwyższy orzekł, że komisja „wykazywała elementy wyraźnej i niedopuszczalnej wrogości wobec szczerych przekonań religijnych motywujących” sprzeciw właściciela.

 

Źródło: cna
Foto: YoiuTube, Alliance Defending Freedom
Czytaj dalej
Reklama

Facebook Florida

Facebook Chicago

REKLAMA REKLAMA

Kalendarz 2021

wrzesień 2015
P W Ś C P S N
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  

Popularne w tym miesiącu