Kościół
Co papież da Ameryce a Ameryka papieżowi. Wszystkie za i przeciw przed wizytą Franciszka w USA
W dniach 22-27 września Franciszek odwiedzi Stany Zjednoczone. Głównym celem tej drugiej części jego 10. podróży zagranicznej będzie jego udział w VIII Światowym Spotkaniu Rodzin w Filadelfii, gdzie oczekiwanych jest 1,5 mln uczestników z 160 krajów świata. Ojciec Święty przebywać będzie również w Waszyngtonie i Nowym Jorku, gdzie złoży wizytę w siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych w roku 70-lecia jej istnienia. Jako czwarty papież – po Pawle VI, Janie Pawle II i Benedykcie XVI – wygłosi tam przemówienie.Logo papieskiej wizyty przedstawia zarys postaci papieża udzielającego błogosławieństwa, a po jego prawej ręce znalazły się angielskie słowa: “Love is our mission” – “Miłość jest naszą misją”, będące hasłem wizyty.
Papieża kochają bardziej niż Kościół
Amerykanie kochają Franciszka bardziej niż Kościół, ale też go krytykują – wynika z ankiety przeprowadzonej przez amerykański Instytut Badania Opinii Publicznej (PRR). Papieża ocenia pozytywnie 67 proc. obywateli USA, ale Kościół katolicki już tylko 56 procent ankietowanych. Wśród samych katolików wskaźniki te wynoszą odpowiednio: 90 proc. – Franciszek i 89 proc. – Kościół. Według autorów ankiety, tzw. “efekt Franciszka” utrzymuje się na stałym poziomie. Podczas gdy praktykujący katolicy w większości przyznali, że w ostatnich latach ich stosunek do Kościoła katolickiego i wiary poprawił się, a dwie trzecie respondentów wyraziło przekonanie, że Franciszek spowoduje powrót ludzi na łono Kościoła, to mniej optymistyczni są ludzie, którzy się od Kościoła odwrócili. Tylko nieco ponad połowa z nich (51 proc.) uważa, że papież byłby w stanie zmotywować ludzi, aby znowu zaczęli chodzić do Kościoła.
Większość uczestników ankiety czuje się lepiej rozumiana przez papieża niż przez swoich biskupów w USA. 80 proc. amerykańskich katolików przyznało w ankiecie, że Franciszek dostrzega i rozumie potrzeby wiernych, ale w odniesieniu do biskupów aprobata spadła o 20 proc. Prezentując te dane dyrektor PRR Robert P. Jones powiedział, że wyniki badań odzwierciedlają podziały w Kościele katolickim USA. „Jedna jego część to biali, głównie starsi żyjący na północnym wschodzie kraju, na płaszczyźnie politycznej popierający kandydatów republikańskich. Drugą część stanowią głównie Hispanoamerykanie, młodzi ludzie z południowego zachodu kraju, którzy w wyborach politycznych popierający demokratów” – oświadczył dyrektor.
Krytyka Franciszka
Ale Franciszek spotyka się również z krytyką ze strony amerykańskich katolików. Według sondażu przeprowadzonego przez Instytut Gallupa po papieskich odwiedzinach Ameryki Łacińskiej (5-13 lipca br.) popularność papieża w USA spadła do 59 proc. w porównaniu z 76 proc. w lutym 2014.
Również jego wezwanie do walki ze zmianami klimatycznymi wzbudziło liczne zastrzeżenia u wielu polityków republikańskich, którzy podważają zarzuty ekologów, jakoby nauka i działalność człowieka były winne globalnemu ociepleniu. „Nie ulega wątpliwości, że Stany Zjednoczone są szczególnie trudnym słuchaczem przesłania papieskiego” – oświadczył John Allen, współwydawca Cruxu, jednego z katolickich portali internetowych z siedzibą w Bostonie. Jego zdaniem, wśród katolików amerykańskich panuje przekonanie, że „to nie jest nasz papież”.
Wszystkie te dane podważa Mary Gauthier z Ośrodka Duszpasterskich Badań Stosowanych Uniwersytetu w Georgetown. Według niej statystyki te może o czymś świadczą, „ale w żadnym wypadku nie pokazują ważnych zmian”. A wskaźniki popularności obecnego papieża zaczną gwałtownie wzrastać, gdy przybędzie on do USA.
Ameryka przed wyborami
Franciszek przybywa do USA w wyjątkowym momencie politycznym. Trwa kampania przed wyborami prezydenckimi w 2016 r. Wśród kandydatów w wyścigu do Białego Domu jest sześciu katolików. Na pewno nic nie powstrzyma ich przed wykorzystaniem wizyty papieża do własnych celów politycznych, ale też on sam im tego nie ułatwi. Obserwatorzy amerykańskiej sceny politycznej podkreślają, że nigdy w czasie kampanii prezydenckiej w Stanach Zjednoczonych żaden biskup Rzymu nie skupiał na sobie aż tyle uwagi, co papież z Argentyny ani też nigdy w historii tego kraju katolicy nie odgrywali tak wielkiej roli politycznej, jak teraz.
Religia pomaga politykom
Po raz ostatni dyskusja nad ewentualnym wpływem Kościoła katolickiego na politykę USA toczyła się podczas wyborów katolika Johna F. Kennedy’ego w 1960 r. Spekulacje zaszły tak daleko, że w przemówieniu do protestanckich pastorów w Houston musiał on zapewniać o swej niezależności od Watykanu.
Ponad pół wieku później podobne zapewnienie złożył inny katolicki kandydat na prezydenta – republikanin John Ellis alias “Jeb” Bush. “Odnośnie mojej polityki gospodarczej nie pytam o radę swego biskupa, kardynała ani swojego papieża” – odpowiedział na pytanie, co sądzi o ekologicznej encyklice Franciszka “Laudato si”. Podkreślił, że religia pomaga mu przede wszystkim być lepszym człowiekiem i dodał, że lepiej jest dla Kościoła, gdy trzyma się z dala od polityki.
„Jestem dumny, że jestem katolikiem”
„Jestem dumny z tego, że jestem katolikiem i z tego, czego uczy Kościół” – to słowa Ricka Santoruma, byłego senatora, pochodzącego z Pensylwanii, który już po raz drugi wystawia swoją kandydaturę. Dziennik “New York Times” nazwał go najodważniejszym wśród kandydatów ze względu na jego zdecydowaną postawę w sprawie aborcji i tzw. małżeństw homoseksualnych, co wyróżnia go spośród pozostałych kandydatów republikańskich. Santorum wypowiada się też zdecydowanie za walką z islamistami, odnową tradycyjnych amerykańskich wartości i obroną kraju przed jego wrogami.
Zwraca się uwagę, że konserwatywni politycy za czasów Benedykta XVI i Jana Pawła II znacznie łatwiej znajdowali wspólne stanowisko z Watykanem. Oczywiście obaj papieże angażowali się na rzecz ubogich i ochrony środowiska naturalnego, ale nie aż tak, jak robi to obecnie Franciszek, dla którego tematy te stały się najważniejsze. Papież z Argentyny nie unika przy tym innych ważnych zagadnień, jak aborcja, “małżeństwa” homoseksualne czy eutanazja, ale nie podkreśla ich aż tak mocno, jak jego poprzednicy. Dlatego też republikanie mają większy dystans do Franciszka niż do jego poprzedników.
Paradoksalnie najczęściej cytuje papieża lewicowy kandydat na prezydenta pochodzenia żydowskiego Bernie Sanders. Od końca maja, co niedzielę, zamieszcza na swoim koncie na Twitterze cytat z Franciszka. Jako demokrata zgadza się we wszystkich ważnych tematach z papieżem i zaznacza, że nigdy nie ma dość, aby go wychwalać.
Religijność
W porównaniu z minionymi latami wśród 318 mln mieszkańców USA spada liczba ludzi religijnych. Chrześcijan jest o 8 proc. mniej. Tendencja spadkowa: rezygnacja lub zmiana religii dotknęła szczególnie Kościół katolicki – wynika z badań amerykańskiego ośrodka badawczego Pew Research Center w Waszyngtonie przeprowadzonych w 2014 r. na grupie 35 tys. osób. W porównaniu z badaniami przeprowadzonymi w 2007 r. okazało się, że liczba ludzi nie przyznających się do żadnej religii wzrosła z 16 do 23 proc. 31,7 proc. dorosłych określiło się jako katolicy, ale aż 41 proc. z nich nie utożsamia się ze swoją wiarą. Oznacza to, że stosunkowo stabilna od lat liczba ok. 71,8 mln katolików w USA (24 proc. społeczeństwa) od 2007 r. zmalała o 5 mln i wynosi obecnie 66,8 mln osób (21 proc.). Z badań wynika także, że w tym czasie z Kościoła katolickiego odeszło 12,8 proc. dorosłych, a jedynie 3 proc. niewierzących lub wiernych innych wyznań czy religii doń przystąpiło.
Kościół imigrantów
Kościół katolicki za Oceanem składał się od początku z imigrantów. Jeśli w XIX w. byli to przybysze ze Starego Świata – Irlandii, Niemiec, Włoch, Polski, Słowacji czy Ukrainy, to dziś największą grupę migrantów w USA stanowią Latynosi, nazywani „hispanics”. Jest ich ok. 44 mln, co stanowi 14 proc. ogólnej liczby mieszkańców USA. Statystki te przekładają się też na obraz Kościoła katolickiego. Latynosi stanowią dzisiaj prawie 30 proc. ogółu wiernych w USA, czyli ok. 24 mln. Dla porównania – 4 proc. to Afroamerykanie, a 63 proc. osoby pochodzenia europejskiego.
Kościół wobec wyzwań
Franciszek przyjeżdża do Kościoła, który zmienia swoje oblicze i do społeczeństwa, w którym religia nadal odgrywa ważną rolę i odniesienie się do tych problemów będzie głównym wyzwaniem dla papieża.
W USA Franciszek zastanie też wiernych, którzy potrzebują rekatolicyzacji. Pew Research Center przebadał stosunek tamtejszych katolików do kościelnego nauczania o rodzinie. Okazuje się, że 66 proc. badanych nie ma nic przeciwko wychowywaniu dzieci przez pary gejowskie, 85 proc. nie widzi nic złego w konkubinacie, a dla 88 proc. czymś normalnym jest fakt, że jakieś małżeństwo nie chce mieć dzieci.
Błędy Sądu Najwyższego
Innym wyzwaniem, przed którym stanął amerykański Kościół, jest legalizacja tzw. “małżeństw” homoseksualnych. W czerwcu br. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł, że osoby tej samej płci mają prawo zawierać związki małżeńskie na terenie całego kraju. Po tej decyzji przewodniczący amerykańskiego episkopatu stwierdził, że jest to “tragiczna pomyłka, która szkodzi dobru wspólnemu i osobom najbardziej narażonym spośród nas”. Według sędziów gwarancje konstytucyjne i ochrony równości w obliczu prawa oznaczają, że żaden ze stanów nie może zabraniać wstępowania w związki małżeńskie osobom tej samej płci.
“Niezależnie od tego, co niewielka większość Sądu Najwyższego może uchwalić w tym okresie historii, istota osoby ludzkiej i małżeństwa pozostają niezmienne i niezmienialne” – głosi oświadczenie abp. Josepha E. Kurtza. Zaznaczył on, że obecnie Sąd Najwyższy popełnił taki sami błąd, jak 40 lat temu w sprawie Roe przeciw Wade (która doprowadziła do legalizacji aborcji w całym kraju). Arcybiskup przypomniał, że “jedyne znaczenia małżeństwa jako związku jednego mężczyzny i jednej kobiety jest wpisane w nasze ciała męskie i kobiece”. Podkreślił, że ochrona tego znaczenia jest “krytycznym wymiarem «całościowej ekologii», do której wspierania wezwał nas papież Franciszek”. Natomiast prezydent Barack Obama nazwał orzeczenie Sądu Najwyższego “wielkim krokiem w naszym marszu ku równości”.
Więcej kapłanów
Za oceanem, wobec braku podatku kościelnego, Kościół utrzymuje się jedynie z datków wiernych. Ostoją życia religijnego jest w Stanach Zjednoczonych rozwinięta sieć szkół i uniwersytetów katolickich, z których wiele cieszy się doskonałą renomą, toteż bardzo chętnie kształcą się w nich niekatolicy, którzy w ten sposób włączają się w środowisko religijne. Tamtejsi katolicy bardzo chętnie angażują się w prace parafii, które są autentycznym „sercem amerykańskiego katolicyzmu”.
W ostatnich latach Kościół odnotowuje wzrost powołań kapłańskich. Do końca 2015 r. zostanie wyświęconych 595 nowych kapłanów, czyli o ponad stu więcej niż przed rokiem, gdy było ich 477. To ważna wiadomość dla Kościoła w kraju, w którym co piąta parafia nie ma stałego duszpasterza. Średni wiek nowych księży wynosi 31 lat – są oni nieco młodsi od święconych w ostatnich latach. W sumie w amerykańskim Kościele pracuje ponad 28 tys. kapłanów diecezjalnych i 12,6 tys. zakonnych.
W cieniu skandali pedofilii i buntu zakonnic
Od 2002 r. Kościół w USA zmaga się ze skutkami pedofilii wśród duchowieństwa katolickiego. Od tamtego czasu w następstwie porozumień z poszkodowanymi i wydania wyroków sądowych, Kościół wypłacił ofiarom i ich rodzinom kilka miliardów dolarów a 12 diecezji musiało ogłosić upadłość polegającą na zamrożeniu majątku i reorganizacji budżetu, umożliwiającej spłacanie długów wierzycielom. W tym roku za krycie przypadków pedofilii wśród księży i brak postępowania zgodnego z wytycznymi amerykańskiego episkopatu, które kierują się zasadą „zero tolerancji” dla nadużyć seksualnych wobec małoletnich, Franciszek przyjął rezygnację trzech biskupów: ordynariusza diecezji Kansas City-Saint Joseph, metropolity Saint Paul and Minneapolis i jednego z dwóch jego biskupów pomocniczych.
Innym problemem, z jakim boryka się od kilku lat amerykański Kościół, jest konferencja zrzeszająca liberalny, większościowy nurt żeńskich zgromadzeń zakonnych w tym kraju – LCWR. W rozwiązanie problemu 3 lata temu włączyła się Stolica Apostolska, która wezwała organizację do reformy.
Ostatnio siostry poinformowały, że nie poczyniły żadnych ustępstw i w pełni zachowano tożsamość konferencji. Zreformowano, co prawda, jej statuty, ale nadal ma ona pełną swobodę działania. Zakonnice zostały zobowiązane do kontrolowania pod względem teologicznym publikacji i prelekcji LCWR, ale one same zapowiedziały, że będą to robiły same, bez ingerencji z zewnątrz. Zarzuty Kongregacji Nauki Wiary wobec konferencji są bardzo poważne. Chodzi m.in. o odchodzenie od nauczania Kościoła w tak istotnych kwestiach, jak kapłaństwo sakramentalne, homoseksualizm czy obrona życia. Ostrzegano też amerykańskie zakony żeńskie przed uleganiem herezji gnozy w jego nowej, new-ageowskiej postaci.
Mocne strony Kościoła
Mocną stroną amerykańskiego Kościoła jest m.in. jego zaangażowanie w obronę życia. Co roku Marsze dla Życia gromadzą miliony ludzi. W tym roku w samym Waszyngtonie wzięło w nim udział kilkadziesiąt tysięcy obrońców życia. Przewodniczący zarządu Marszu Patrick Kelly powiedział, że jest to największe i najważniejsze zgromadzenie obrońców praw człowieka na świecie, dodając, że z roku na rok jest ono „większe i młodsze”. Republikański senator Tim Scott oświadczył, że za obronę życia jest odpowiedzialna „każda pojedyncza osoba w Ameryce”. Z kolei republikański deputowany Chris Smith zapewnił, że w Kongresie jeszcze nigdy nie było tylu ustawodawców broniących życia, co obecnie.
A w niższej izbie Kongresu – Izbie Reprezentantów w styczniu br. republikanie przeforsowali ustawę zabraniającą przeznaczania funduszy federalnych na pokrycie kosztów aborcji. Choć została ona przyjęta stosunkiem głosów 242 do 179, to prawdopodobnie nigdy nie wejdzie w życie, gdyż zawetuje ją prezydent Barack Obama.
Z tego typu funduszy korzysta m.in. sieć klinik aborcyjnego giganta Planned Parenthood, pikietowanych niedawno przez ponad 60 tys. Amerykanów w 342 miastach. Demonstracje zostały zorganizowane w reakcji na skandaliczne nagrania video ujawniające, że kliniki zajmowały się handlem narządami i tkankami pobranymi z zabitych płodów. Otrzymują one corocznie ponad 0,5 mld dol. subwencji rządowych, co stanowi 40 proc. ich budżetu.
Światowe Spotkanie Rodzin
“Miłość jest naszą misją: rodzina pełnią życia” – to hasło VIII Światowego Spotkania Rodzin, które odbędzie się w dniach 22-27 września w Filadelfii. Będzie ono najważniejszym punktem wizyty Franciszka w Stanach Zjednoczonych. Na papieskiej Mszy św., kończącej 27 września spotkanie rodzin z całego świata, a zarazem sześciodniową wizytę w tym kraju, organizatorzy spodziewają się miliona wiernych ze 150 krajów.
Podczas pobytu w Filadelfii Franciszek spotka się m.in. z więźniami oraz ich rodzinami, a 26 września wieczór dołączy do uczestników togo światowego święta Rodziny i wysłucha świadectw sześciu rodzin z sześciu kontynentów.
W czasie spotkania 10 tys. wolontariuszy będzie służyć pielgrzymom pomocą, 1,6 tys. gospodarstw domowych przyjmie uczestników w swoje progi. Koszt całego spotkania to ok. 45 mln dolarów, z czego 30 mln pochodzi z datków. Dzięki sponsorom ufundowano stypendia dla rodzin z najbiedniejszych krajów świata.
Przed spotkaniem Franciszek wystosował specjalny list, w którym czytamy: „Nie możemy określać rodziny za pomocą pojęć ideologicznych, nie wolno mówić o rodzinie konserwatywnej czy postępowej. Rodzina to rodzina”.
Oczekiwania
Jednym z najważniejszych wydarzeń zbliżającej się podróży będzie papieskie przemówienie do Kongresu USA. Kenneth Francis Hackett, ambasador tego kraju przy Stolicy Apostolskiej, przypomniał, że do odwiedzin amerykańskiego parlamentu zaprosił papieża przewodniczący Izby Reprezentantów John Andrew Boehner, który jest katolikiem. Franciszek przyjął bezprecedensowe zaproszenie zapewne dlatego, że da mu to okazję, by zwrócić się nie tylko do katolików, ale do całego narodu amerykańskiego.
Inną ważną wizytę podczas swej podróży Ojciec Święty złoży w Białym Domu. K. Hackett uważa, że w wielu sprawach poglądy Franciszka i prezydenta Obamy są sobie bliskie. Chodzi o takie kwestie, jak ubóstwo, wykluczenie, wolność religijna, troska o prześladowanych, tak chrześcijan, jak i innych mniejszości, pokój, zmiany klimatyczne. Są też oczywiście rozbieżności, ale – zdaniem ambasadora – jest ich mniej i nie one zdominują wizytę.
Komentarz arcybiskupa Cupicha
“Myślę, że jedność narodowa jest ważnym przesłaniem dla naszego kraju w tym właśnie momencie, kiedy wydaje się, że jesteśmy tak bardzo podzieleni i rozwarstwieni” – powiedział abp Blase Cupich, metropolita Chicago, jednej z największych diecezji w Stanach Zjednoczonych, mówiąc o sowich oczekiwaniach związanych z wizytą papieża. Wskazał przy tym na potrzebę otwartej reformy migracyjnej, opieki nad potrzebującymi, ustalenia nowych priorytetów w budżecie, abyśmy zrozumieli, że budżet jest dokumentem moralnym. “Mam nadzieję, że Ojciec Święty przekaże nam przesłanie jedności, które doda nam sił i sprawi, że zrozumiemy, co to oznacza, że nasz kraj nazywa się Stany Zjednoczone i że nie wolno traktować tego zbyt lekko” – powiedział abp Cupich.
Przed pielgrzymką na specjalnej wideokonferencji przygotowanej i nadanej przez amerykańską telewizję ABC Franciszek powiedział: “Dla mnie jest to bardzo ważne, by spotkać was, obywateli USA, którzy macie swoją historię, kulturę, zalety, radości, smutki, problemy, jak wszyscy ludzie. Ja służę całemu Kościołowi, wszystkim mężczyznom i kobietom dobrej woli. To, co jest dla mnie bardzo ważne, to bliskość. Jest mi trudno nie być blisko ludzi. Zawsze, kiedy zbliżam się do ludzi, tak jak zrobię to u was, jest mi łatwiej ich zrozumieć i pomóc im na drodze życia. Dlatego ta podróż jest tak ważna, bym mógł się zbliżyć do waszej drogi i historiiˮ – powiedział papież.
Źródło: KAI
Foto: CNS
News Chicago
Biskup Joliet IL odprawił ostatnią Mszę św. przed objęciem Archidiecezji Nowego Jorku
W niedzielę około 1 000 wiernych zgromadziło się w katedrze St. Raymond Nonnatus Cathedral, aby uczestniczyć w pożegnalnej Mszy dziękczynnej Ronalda Hicksa, dotychczasowego biskupa Diecezji Joliet. Po liturgii duchowny został nagrodzony owacją na stojąco, a w uroczystości wzięło udział również około 100 księży z diecezji.
Po zakończeniu Mszy setki osób ustawiły się w długiej kolejce, aby zrobić pamiątkowe zdjęcie z biskupem. Dla wielu wiernych była to okazja do osobistego pożegnania i podziękowania za lata posługi duszpasterskiej.
Nowa misja w Nowym Jorku
Biskup Ronald Hicks wkrótce obejmie funkcję 11. arcybiskupa Nowego Jorku, na którą został mianowany w grudniu 2025 roku przez Papieża Leona XIV. O nominacji informowaliśmy tutaj. Uroczysta instalacja odbędzie się w piątek 6 lutego w St. Patrick’s Cathedral. Do tego czasu hierarcha będzie stopniowo przejmował obowiązki w nowej archidiecezji.
Przedstawiciele diecezji Joliet poinformowali, że na razie nie zapadły decyzje dotyczące biskupa tymczasowego ani następcy biskupa Hicksa — kwestie te pozostają w gestii Watykanu.
Modlitwa jako fundament posługi
W swojej ostatniej homilii jako biskup Joliet Ronald Hicks wielokrotnie podkreślał znaczenie modlitwy. Przypomniał, że przez lata prosił wiernych o modlitewne wsparcie i sam regularnie modlił się za powierzonych sobie ludzi.
Zwracając się do zgromadzonych, poprosił o modlitwę na nowym etapie posługi, zapewniając jednocześnie, że on sam będzie nadal modlił się za diecezję, którą opuszcza.
Droga do biskupstwa
Ronald Hicks urodził się w Harvey i dorastał w South Holland. Uczęszczał do parafii i szkoły St. Jude the Apostle, która w wyniku konsolidacji archidiecezji chicagowskiej została połączona z St. Mary of the Assumption w Riverdale, tworząc parafię Christ Our Savior.
Jest absolwentem Quigley Preparatory Seminary South z 1985 roku. W latach 2018–2020 pełnił funkcję biskupa pomocniczego archidiecezji Chicago przy Holy Name Cathedral.

Wspomnienie trudnych początków
Ronald Hicks został mianowany 6. biskupem diecezji Joliet przez Papieża Franciszka i objął urząd 29 września 2020 roku — w szczycie pandemii COVID. Jak wspominał podczas niedzielnej uroczystości, jego Msza instalacyjna odbywała się przy zaledwie 20% wypełnienia katedry z powodu obostrzeń sanitarnych.
Żegnając się z diecezją przy pełnej świątyni, podkreślił, że ceni sobie możliwość spotkań twarzą w twarz i wspólnotę, która z czasem mogła zdjąć „pandemiczne maski” — zarówno dosłownie, jak i symbolicznie.
Źródło: chicagotribune
Foto: diecezja Joliet
Kościół
Jak prosty gest w czasie konklawe zainspirował inicjatywę „Adoptuj Biskupa”
Tuż po wyborze Papieża Leona XIV, kardynał Luis Antonio Tagle podzielił się krótką, osobistą sceną z chwil poprzedzających głosowanie. Gdy stało się jasne, że Robert Prevost zostanie nowym papieżem, Tagle zauważył jego wyraźne wzruszenie. Wtedy sięgnął do kieszeni i podał przyszłemu papieżowi cukierek — prosty, ludzki gest w jednym z najbardziej doniosłych momentów w życiu Kościoła. Zainspirował także modlitewną inicjatywę nazwaną „Adoptuj Biskupa”.
Od osobistej historii do duchowej inicjatywy
Ta krótka scena z cukierkiem dla Roberta Prevosta stała się impulsem dla Lauren Winter, założycielki katolickiej firmy Brick House in the City, do stworzenia nowej inicjatywy modlitewnej „Adopt a Bishop”.
W rozmowie z CNA Winter podkreśliła, że historia z konklawe przypomniała jej o bardzo ludzkim wymiarze hierarchów Kościoła. Jak zaznaczyła, każdy z nich w pewnym momencie swojego życia powiedział odpowiedzialne i brzemienne w skutkach „tak”, przyjmując ogromne duchowe zobowiązanie.
Na czym polega „Adopt a Bishop”
Inicjatywa „Adoptuj Biskupa”, uruchomiona we współpracy z The Dorothea Project, zaprasza wiernych do duchowej adopcji jednego biskupa na okres 1 roku. Uczestnicy zobowiązują się do regularnej modlitwy w intencji przydzielonego hierarchy, gdziekolwiek na świecie on posługuje.
To pierwszy rok działania projektu a zapisało się już ponad 1 000 osób. Po rejestracji każdemu uczestnikowi losowo przydzielany jest biskup, co — jak podkreśla Lauren Winter — ma kluczowe znaczenie duchowe.
Losowość zamiast wyboru
Twórczyni inicjatywy świadomie zrezygnowała z możliwości samodzielnego wyboru biskupa. Zastosowanie generatora losowego miało, jak sama mówi, „usunąć preferencje” i pozostawić przestrzeń dla działania Ducha Świętego.
Jak zaznacza Winter, przydzielony biskup może być osobą dobrze znaną, ale może też być kimś, z kim modlący się wcześniej się nie zgadzał. Niezależnie od tego wezwanie do modlitwy pozostaje aktualne i staje się ćwiczeniem zaufania oraz duchowej otwartości.

Niewidzialny ciężar biskupiej posługi
Zdaniem Lauren Winter biskupi dźwigają ogromny, często niewidoczny ciężar duchowy. Odpowiadają nie tylko za decyzje administracyjne, ale przede wszystkim za życie duchowe całych diecezji, które nieustannie noszą w modlitwie.
Inicjatywa ma przypominać wiernym, że modlitwa w Kościele ma charakter wzajemny. Jak podkreśla założycielka projektu, wierni często proszą biskupów o modlitwę, rzadziej jednak pamiętają, że oni sami również potrzebują duchowego wsparcia.
Wzmacnianie więzi w Kościele
Lauren Winter wyraża nadzieję, że „Adopt a Bishop” pomoże uczestnikom poczuć silniejszą więź zarówno z własnym biskupem, jak i z całym Kościołem. Cicha, systematyczna modlitwa — choć pozornie niewielka — może, jej zdaniem, realnie kształtować wiarę i poczucie jedności wspólnoty.
Jak podsumowuje, duchowa adopcja przypomina, że Kościół jest jednym ciałem, w którym wszyscy modlą się za siebie nawzajem — także za tych, którzy na co dzień prowadzą innych.
Źródło: cna
Foto: USCCB, istock/d lansing/
Kościół
Leon XIV zapowiada coroczne konsystorze kardynałów. Kolejne obrady pod koniec czerwca
Papież Leon XIV planuje organizować coroczne konsystorze kardynałów, a najbliższe takie spotkanie ma się odbyć 27–28 czerwca, w wigilię uroczystości świętych Piotra i Pawła. Informację przekazał Vatican w czwartek wieczorem, po zakończeniu pierwszego nadzwyczajnego konsystorza nowego pontyfikatu, który trwał dwa dni.
Dłuższe obrady i więcej swobodnej dyskusji
Rzecznik Watykanu Matteo Bruni poinformował, że papież chciałby, aby przyszłe konsystorze trwały od trzech do czterech dni. Taki format ma zapewnić kardynałom więcej czasu na pogłębione dyskusje nad kluczowymi tematami oraz na swobodne wystąpienia członków Kolegium Kardynalskiego.
„Bardzo ubogacające doświadczenie”
Kardynał Stephen Brislin z Johannesburga ocenił zakończone obrady jako „bardzo ubogacające i pogłębiające doświadczenie”. Podkreślił, że konsystorz umożliwił kardynałom nie tylko wymianę opinii, ale także lepsze wzajemne poznanie się i uważne słuchanie siebie nawzajem.
Zdaniem hierarchy fakt, że papież chce regularnie organizować podobne spotkania, dowodzi, iż również Leon XIV uznał je za szczególnie ważne i pomocne w kierowaniu Kościołem.
Praca w małych grupach
Kard. Brislin przyznał, że początkowo pojawiały się wątpliwości dotyczące podziału kardynałów na mniejsze grupy robocze. Obawiano się, że może to ograniczyć możliwość swobodnego wyrażania opinii. Ostatecznie jednak – jak zaznaczył – podział na dwa większe bloki okazał się rozwiązaniem korzystnym, dającym każdemu kardynałowi możliwość zabrania głosu, nawet jeśli nie zawsze na forum całego zgromadzenia.
Ewangelizacja w centrum uwagi
Kardynał Wilfrid Napier, arcybiskup senior Durbanu, powiedział w rozmowie z National Catholic Register, że kwestie liturgiczne były poruszane jedynie marginalnie. Jak zaznaczył, Msza trydencka ani podobne szczegółowe zagadnienia nie były przedmiotem dyskusji.

„Głównym tematem było to, jak doprowadzić cały Kościół do wspólnego poziomu w dziele ewangelizacji” – podkreślił hierarcha. Dodał, że wielu kardynałów wyraziło nadzieję, iż inne ważne kwestie, których nie udało się omówić, zostaną podjęte podczas kolejnych konsystorzy.
Dyskrecja obrad i ograniczone informacje
Zarówno w trakcie, jak i po zakończeniu konsystorza do mediów przedostało się niewiele szczegółów. Kardynałowie relacjonowali, że papież polecił zachowanie poufności obrad. Mimo to kardynał Brislin – wspólnie z filipińskim kardynałem Pablo Davidem oraz kolumbijskim kardynałem Luise José Rueda Aparicio – udzielił stosunkowo szerokich komentarzy podczas czwartkowego briefingu prasowego.

Zapowiedź regularnych konsystorzy wskazuje, że pontyfikat Leona XIV będzie oparty na kolegialności, dialogu i pogłębionej refleksji nad kierunkami rozwoju Kościoła katolickiego w zmieniającym się świecie.
Źródło: cna
Foto: Vatican Media
-
Polonia Amerykańska2 tygodnie temuCoraz więcej Polaków opuszcza USA na skutek zaostrzonej polityki imigracyjnej
-
News USA1 tydzień temuUSA uderzają w Wenezuelę. Dyktator Maduro i jego żona pojmani
-
News USA4 dni temuProtest przeciwko ICE w Minneapolis zakończył się zastrzeleniem kobiety przez agenta
-
News Chicago3 tygodnie temuKevin Niemiec wśród absolwentów St. Viator High School oskarżonych o gwałt na koleżance z klasy
-
News USA2 tygodnie temuAmFest 2025: JD Vance przedstawia wizję „chrześcijańskiej polityki” w USA
-
News Chicago1 tydzień temuMieszkańcy Chicago zorganizowali protest po zatrzymaniu prezydenta Wenezueli
-
News USA3 tygodnie temuKolejna partia akt Epsteina zawiera 30 tys. stron i fałszywe oskarżenia wobec Trumpa
-
News USA2 tygodnie temuPolska gotowa bronić zachodniej granicy przed Niemcami. Ostre słowa prezydenta










