GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW
Andrzej Poczobut dla Radia Deon: „Polskość nas łączy niezależnie od granic państwowych”
Andrzej Poczobut, dziennikarz i jeden z liderów Związku Polaków na Białorusi, po latach spędzonych w więzieniu nie zamierza rezygnować z działalności na rzecz polskiej mniejszości. W studiu Radia Deon Chicago mówi o represjach, walce o język i pamięć historyczną, kulisach swojego uwolnienia oraz planach ponownego wyjazdu na Białoruś. Podkreśla, że mimo zagrożenia chce pozostać razem z Polakami, którzy nadal tam żyją.
Urodzony w 1973 roku Andrzej Poczobut jest prawnikiem z wykształcenia, dziennikarzem związanym z Grodzieńszczyzną i działaczem polskiej mniejszości. Od 2006 roku współpracuje również z polskimi mediami, w tym z Gazetą Wyborczą, opisując sytuację na Białorusi.
Dwukrotnie, w 2011 i 2021 roku, został dziennikarzem roku. Za swoją działalność otrzymał także Order Orła Białego. Po uwolnieniu z białoruskiego więzienia odwiedza Stany Zjednoczone, gdzie spotyka się między innymi z przedstawicielami administracji, politykami oraz środowiskami polonijnymi.
„Jestem tym samym człowiekiem, który w 2021 roku został aresztowany”
Pytany jak czuje się na wolności, Andrzej Poczobut odpowiada krótko, że bardzo dobrze. Podkreśla jednocześnie, że lata spędzone w więzieniu nie zmieniły jego przekonań ani stosunku do działalności, którą prowadził przed aresztowaniem.
„Na pewno warto było trwać przy swoim dlatego, że dzisiaj jestem tym samym człowiekiem, który w 2021 roku został aresztowany. Ja się nie zmieniłem, nie zmieniłem swoich poglądów”.
Andrzej Poczobut został oskarżony między innymi na podstawie artykułu 130 białoruskiego kodeksu karnego dotyczącego podżegania do wrogości na tle narodowościowym oraz artykułu 361, dotyczącego nawoływania do działań mogących wyrządzić szkodę bezpieczeństwu narodowemu Białorusi.
Jak wyjaśnił, w praktyce chodziło między innymi o opiekę nad polskimi miejscami pamięci, grobami żołnierzy Armii Krajowej oraz publikowanie materiałów dotyczących historii.
Nie wiadomo dokładnie, ilu Polaków mieszka na Białorusi
Oficjalne dane państwowe mówią, że na Białorusi żyje około 300 tysięcy Polaków, podczas gdy dane przywoływane przez Kościół wskazują nawet na 1,5 miliona osób.

Andrzej Poczobut na spotkaniu w Toronto
Andrzej Poczobut uważa, że rzeczywista liczba znajduje się pomiędzy tymi wartościami. Nasz Gość zaznacza przy tym, że w obecnych warunkach nie ma możliwości wiarygodnego ustalenia, ilu Polaków faktycznie mieszka na Białorusi. “Sytuacja mniejszości polskiej na Białorusi jest bardzo skomplikowana i bardzo trudna” podkreśla.
Polskie szkoły zostały przekształcone w rosyjskie
Andrzej Poczobut przypomina, że dwie polskie szkoły wybudowane ze środków polskiego podatnika zostały przekształcone w szkoły rosyjskojęzyczne. Podobny los spotkał klasy z polskim językiem nauczania funkcjonujące wcześniej w różnych częściach Białorusi.
Jedyną możliwością systematycznej nauki języka ojczystego dla wielu dzieci pozostają obecnie szkoły społeczne prowadzone przez Związek Polaków na Białorusi. Według naszego Gościa uczy się w nich około 3800 dzieci. Działalność kulturalna również została poważnie ograniczona. Zgromadzenia i wydarzenia, które wcześniej organizowała polska społeczność, odbywają się obecnie w znacznie węższym zakresie.

Andrzej Poczobut w Ambasadzie RP w Waszyngtonie
„Przerobić Polaka na sowieckiego Białorusina”
Zdaniem Andrzeja Poczobuta polityka władz zmierza do osłabiania polskiej tożsamości oraz kształtowania mniejszości w duchu prosowieckim – „chce przerobić Polaka na takiego sowieckiego Białorusina”. Część ludzi pod wpływem tej presji zaczyna dystansować się od polskości, ale inni zdecydowanie odrzucają taką narrację.
“Polska jest postrzegana jako kraj wrogi, jako kraj i generalnie Polacy jako naród, który przez lata wyrządzał krzywdę dla Białorusi i Białorusinów” tłumaczy nasz Gość.
Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów tej narracji jest sposób przedstawiania wydarzeń z 17 września 1939 roku.
Związek Polaków pozostaje „tarczą” dla mniejszości
Od 2005 roku Związek Polaków na Białorusi nie jest uznawany przez tamtejsze władze. Jednocześnie jego działalność jest w pewnym zakresie tolerowana. Andrzej Poczobut uważa jednak, że tolerancja ta wynika nie z dobrej woli władz, ale z kosztów, jakie wiązałyby się z całkowitym zdławieniem aktywności polskiej społeczności.
„Związek Polaków przez lata był i pozostaje jedyną tarczą, którą ma mniejszość polska, tą tarczą, która przyjmuje na siebie uderzenia władz białoruskich” tłumaczy nasz Gość.
Organizacja powstała w 1988 roku jako pierwsza niezależna od komunistycznego reżimu polska organizacja na Białorusi. Andrzej Poczobut podkreśla, że przez kolejne dekady przetrwała próby podporządkowania jej władzom.
Po aresztowaniu kierownictwa Związku Polaków zatrzymanym zaproponowano możliwość opuszczenia Białorusi. Andrzej Poczobut i inni przedstawiciele organizacji odmówili. Wówczas rozpoczęły się masowe przesłuchania działaczy.
Według polskiego działacza przesłuchiwano tysiące ludzi, w tym dzieci uczęszczające do szkół społecznych prowadzonych przez Związek Polaków. Część osób pod presją represji wyjechała z kraju, jednak inni pozostali i kontynuowali działalność.

Andrzej Poczobut na wydarzeniu “250 Years of America: The Polish Contribution” Kongresu Polonii Amerykańskiej
Pamięć o Armii Krajowej wywołuje konflikt z władzami
Jednym z najbardziej drażliwych obszarów działalności Związku Polaków pozostaje opieka nad miejscami pamięci. Teren dzisiejszej Białorusi był miejscem działań Armii Krajowej, a antykomunistyczna partyzantka funkcjonowała tam jeszcze przez lata po zakończeniu II Wojny Światowej.
Białoruś coraz bliżej pełnego totalitaryzmu
Według Andrzeja Poczobuta współczesna Białoruś znajduje się bardzo blisko systemu całkowicie totalitarnego. Internet jest cenzurowany, nie funkcjonują niezależne partie opozycyjne ani związki zawodowe pozostające poza kontrolą władz.
Na tym tle sytuacja polskiej społeczności jest paradoksalna. Związkowi Polaków udało się zachować ograniczoną przestrzeń niezależności, którą nasz Gość określa jako „pięć minut wolności”. Nie wiadomo jednak, czy w przyszłości przestrzeń ta będzie się poszerzać, czy przeciwnie – zostanie całkowicie zamknięta.

Mińsk, stolica Białorusi
Misja w Stanach Zjednoczonych
Jednym z celów wizyty Andrzeja Poczobuta w USA są rozmowy z przedstawicielami administracji i politykami. Dziennikarz przedstawia im sytuację polskiej mniejszości i liczy, że dialog prowadzony przez Stany Zjednoczone z władzami w Mińsku może poprawić warunki funkcjonowania Polaków na Białorusi.
Jego zdaniem nawet niewielkie rozszerzenie obecnej przestrzeni wolności byłoby sukcesem. Polski działacz liczy, że rozmowy prowadzone przez USA i Polskę z Białorusią mogą zostać wykorzystane także do obrony praw polskiej społeczności.
„Jeżeli uda się z tych pięciu minut zrobić piętnaście minut wolności na Białorusi, to już będzie sukces” – podkreśla.
Poczobut o kulisach swojego uwolnienia
W rozmowie w Radiu Deon Chicago Andrzej Poczobut przedstawił także swoją relację dotyczącą okoliczności wyjścia z więzienia. Podkreśla, że była to wspólna akcja wielu stron, ale szczególnie istotne znaczenie miało zaangażowanie Stanów Zjednoczonych.
„Generalnie to, że ja dzisiaj tu jestem, to jest wynik sojuszu polsko-amerykańskiego. Tego nie można mieć wątpliwości” zaznacza nasz Gość.
Polska zatrzymała rosyjskiego archeologa o nazwisku Butiagin, który prowadził nielegalne wykopaliska na okupowanym przez Rosję Krymie. Ukraina domagała się jego ekstradycji w związku z działalnością prowadzoną na tym terytorium. Sprawa archeologa znalazła się w szerszych negocjacjach obejmujących wymianę pięciu osób za pięć osób.
Wcześniej proponowano mu wyjazd bez prawa powrotu
Andrzej Poczobut wyjaśnia, że jeszcze przed ostatecznym porozumieniem miał możliwość opuszczenia Białorusi i wyjazdu do Polski, jednak bez możliwości powrotu. Sytuacja zmieniła się po włączeniu się strony amerykańskiej do negocjacji.
Wówczas miał otrzymać zapewnienie, że po wyjeździe do Polski będzie mógł ponownie odwiedzić Białoruś. Jak zaznacza, właśnie ta możliwość zdecydowała o zaakceptowaniu przez niego rozwiązania.

Andrzej Poczobut na wydarzeniu “250 Years of America: The Polish Contribution” Kongresu Polonii Amerykańskiej
Dziennikarz został uwolniony 28 kwietnia, a już 8 września ponownie pojechał na Białoruś. Po latach zobaczył rodziców, odwiedził groby przodków, spotkał się z działaczami Związku Polaków oraz odwiedził najważniejsze ośrodki polskie w kraju. “Tak, że ta historia pokazuje, że ta obietnica, którą ja tak rozumiem, że reżim Łukaszenki składał Amerykanom, to on tą obietnicę dotrzymał” stwierdza nasz Gość.
„To jest kwestia przetrwania Polaków na Białorusi”
Mimo doświadczenia ponad 5 lat więzienia Andrzej Poczobut nie zamierza odcinać się od Białorusi. Przypomina, że mieszkają tam setki tysięcy Polaków, działa Związek Polaków, a on pozostaje jednym z liderów organizacji.
„Mam też świadomość, że to jest bardzo ważne, to co my robimy na Białorusi. To jest kwestia przetrwania Polaków na Białorusi” uważa nasz Gość.
Dziennikarz przyznał, że wszyscy zaangażowani w tę działalność mają świadomość zagrożeń. Uważa jednak za naturalne, że powinien być razem z ludźmi, którzy mimo ryzyka pozostają na miejscu i nadal pracują na rzecz zachowania polskiej tożsamości.

Grodno
Polskość wyniósł z rodzinnego domu
Andrzej Poczobut urodził się w polskiej rodzinie około 10 kilometrów od granicy z Polską. Nie miał możliwości nauki w polskiej szkole, ponieważ takiej placówki w jego okolicy nie było.
W szkole słyszał natomiast przekaz przedstawiający II Rzeczpospolitą jako państwo faszystowskie, a żołnierzy Armii Krajowej jako bandytów. Jak przyznaje, właśnie sprzeciw wobec takiego sposobu przedstawiania Polski i polskości w znacznym stopniu go ukształtował.
„Chodzi o polskość, o coś, co nas wszystkich łączy”
Dziennikarz podkreśla, że Polacy na Białorusi mają świadomość wsparcia płynącego z Polski. Przypomina, że od 2005 roku Związek Polaków otrzymywał pomoc od kolejnych polskich rządów, niezależnie od ich politycznej orientacji.
W jego ocenie wynika to z faktu, że sprawa Polaków na Białorusi nie jest przede wszystkim sporem partyjnym. Dotyczy wspólnego języka, kultury, historii i prawa do zachowania polskiej tożsamości.
„Chodzi o polskość, o coś, co nas wszystkich łączy. Niezależnie od tego, czy mieszkamy na Białorusi, czy mieszkamy w Polsce, czy mieszkamy w Chicago” zaznacza nasz Gość. “Mamy coś wspólnego ze sobą, mamy wspólną historię, wspólny język, wspólną kulturę.”
Andrzej Poczobut podziękował również Polonii za spotkania podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych. Rozmowy z działaczami organizacji polonijnych oraz zwykłymi Polakami określił jako szczere i autentyczne.
Łukaszenka i relacje z Zachodem
Odnosząc się do przyszłości Białorusi, Andrzej Poczobut zaznacza, że zadaniem polskiej mniejszości nie jest przeprowadzanie rewolucji. Jej podstawowym celem pozostaje obrona własnych interesów niezależnie od tego, jaki system polityczny funkcjonuje w kraju.

Aleksander Łukaszenka
W jego ocenie w zachowaniu Aleksandra Łukaszenki można dostrzec pewną cykliczność. Kiedy władza białoruskiego przywódcy jest zagrożona, znaczenie opinii Zachodu maleje i nasilają się represje. Gdy sytuacja wewnętrzna się stabilizuje, Łukaszence bardziej zależy na kontaktach gospodarczych z Zachodem.
Nasz Gość uważa, że daje to państwom zachodnim pewne narzędzia nacisku. Jego zdaniem należy realistycznie wykorzystywać je między innymi do poprawy sytuacji polskiej mniejszości. Nie wierzy natomiast, że Aleksandra Łukaszenkę można trwale odciągnąć od Rosji.
Andrzej Poczobut uważa również, że mimo ogromnej dysproporcji pomiędzy Rosją a Białorusią Łukaszenka posiada własne instrumenty wpływu, ponieważ pozostaje jednym z najważniejszych sojuszników Moskwy.

Graffiti w Warszawie, 2011 rok
Odejście Łukaszenki nie oznacza automatycznie demokracji
Zdaniem dziennikarza system władzy na Białorusi jest na tyle zwarty, że nawet odejście Aleksandra Łukaszenki nie musi doprowadzić do jego natychmiastowego rozpadu. Na szczycie politycznej piramidy stoi obecny przywódca, ale struktura może przetrwać również bez niego.
Przykłady innych autorytarnych państw obszaru postsowieckiego pokazują, że w takich sytuacjach może pojawić się nowy lider bez zasadniczej zmiany całego systemu. Dlatego brak Łukaszenki nie musi automatycznie oznaczać demokracji, wolności ani prozachodniego zwrotu.
W samej Białorusi nie istnieje obecnie zorganizowana opozycja niezależna od władz, a jej liderzy przebywają poza granicami kraju.
Przyszłość Białorusi zależy również od sytuacji w Rosji
Polski działacz uważa, że szansa na poważniejsze przemiany może pojawić się w sytuacji, gdy Rosja skoncentruje się na własnych problemach i pogrąży w kryzysie. Wówczas Białoruś mogłaby otrzymać krótkie okno możliwości dla zmian w kierunku demokratycznym i prozachodnim.

Andrzej Poczobut w 2005 roku
Poczobut zapowiada kolejny powrót na Białoruś
Andrzej Poczobut pozostanie w Stanach Zjednoczonych jeszcze przez kilka dni. Jego podróż obejmuje między innymi Chicago, wcześniej odwiedził również Toronto. Do Polski zamierza wrócić 11 października. Zapowiada jednocześnie, że jeszcze w tym roku ponownie pojedzie na Białoruś. Pytany, czy nie obawia się kolejnego wyjazdu do kraju, w którym spędził lata w więzieniu, odpowiada:
„Wszyscy się obawiają, ale nie należy strachem się kierować” uważa polski działacz.
Nasz Gość ma żonę oraz dwoje dzieci – syna i córkę. Jego sytuacja na Białorusi nadal pozostaje szczególna również ze względu na ograniczenia nałożone przez tamtejsze służby. Jak wyjaśnia, został przez białoruskie KGB umieszczony na liście terrorystów i z tego powodu nie może korzystać z telefonu komórkowego podczas pobytu na Białorusi.

Akcja solidarności z Białorusią (Warszawa, 12 grudnia 2021)
„Polaków i Amerykanów łączy umiłowanie wolności”
Na zakończenie rozmowy Andrzej Poczobut przyznaje, że bardzo dobrze czuje się w Stanach Zjednoczonych. Zwraca uwagę na liczebność polskiej społeczności mieszkającej w Ameryce i na wartości, które jego zdaniem łączą oba narody.
„Myślę, że to nie jest przypadek, że właśnie w Stanach mieszka faktycznie połowa z tych Polaków, którzy mieszkają poza granicami Polski. Ja myślę, że jest coś, co łączy Polaków i Amerykanów. I to jest umiłowanie do wolności. I to jest piękne” zauważa nasz Gość.
Wizyta w Stanach Zjednoczonych ma dla dziennikarza znaczenie nie tylko osobiste. Spotkania z Polonią, politykami i przedstawicielami administracji wykorzystuje do przypominania o sytuacji Polaków na Białorusi oraz zabiegania o zwiększenie przestrzeni, w której mogą oni uczyć dzieci języka polskiego, pielęgnować historię i zachować własną tożsamość.
Źródło: informacja własna
Foto: YouTube, KPA, Andrzej Poczobut, Liashko, A.Savin, Kremlin.ru, BelSHARP, Паўлюк Шапецька
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW
56. Bankiet Dziedzictwa Polskiego: Wieczór dumy, tradycji i polonijnej wspólnoty 11 października
Kongres Polonii Amerykańskiej, Wydział na Stan Illinois, zaprasza na 56. Bankiet Dziedzictwa Polskiego. Uroczystość odbędzie się 11 października od godziny 3:30 PM w Allegra Banquets w Schiller Park. O znaczeniu wydarzenia, tegorocznych wyróżnieniach, sile Polonii oraz potrzebie angażowania młodego pokolenia mówi w Radiu Deon Chicago prezes Wydziału na Stan Illinois Jolanta Grocholska. Na tą wyjątkową galę są jeszcze dostępne ostanie bilety.
Tegoroczny Bankiet Dziedzictwa Polskiego wpisuje się w szczególny dla polsko-amerykańskiej społeczności czas. Październik jest miesiącem dziedzictwa polskiego, a jednocześnie w 2026 roku Stany Zjednoczone obchodzą 250-lecie swojego powstania. Kongres Polonii Amerykańskiej chce wykorzystać ten moment, aby przypomnieć o wkładzie Polaków w historię i rozwój Ameryki.
Jolanta Grocholska podkreśla, że właśnie temu służyły również niedawne wydarzenie zorganizowane w Waszyngtonie. Była to inauguracja ogólnokrajowej inicjatywy edukacyjnej „250 Years of America: The Polish Contribution”, która miała miejsce 24 września.
Jej celem było pokazanie na szerszym forum, że Polacy stanowią społeczność, która od pokoleń ma znaczący udział w budowaniu Stanów Zjednoczonych. „Chcieliśmy pokazać, że my istniejemy. Że Polacy to jest ta grupa społecznościowa, która naprawdę włożyła bardzo duży wkład w powstanie tego kraju” – zaznacza nasz Gość.
Od Panna Maria w Teksasie po współczesną Polonię
Podczas 56. Bankietu Dziedzictwa Polskiego uhonorowane zostaną osoby reprezentujące różne dziedziny życia polonijnego. Jednym z gości będzie Jim Mazurkiewicz, potomek polskich osadników związanych z Panna Maria w Teksasie, najstarszą polską osadą w Stanach Zjednoczonych – zapowiada Jolanta Grocholska.
Wyróżnienie Jima Mazurkiewicza ma przypominać o wielopokoleniowej obecności Polaków w USA. Bankiet będzie jednak także okazją do uhonorowania współczesnych przedstawicieli Polonii, którzy swoją działalnością promują Polskę, jej kulturę i narodowe dziedzictwo.
Wśród wyróżnionych i zaproszonych przedstawicieli różnych środowisk znalazł się między innymi zespół Lajkonik, doceniany za artystyczny wkład w życie Polonii. Nagrodzona zostanie także Alina Szymczyk oraz ks. Stanisław Jankowski, proboszcz Bazyliki św. Jacka w Chicago. Gala ma prezentować osiągnięcia Polaków reprezentujących bardzo różne dziedziny, jak podkreśla nasz Gość.

Osoby nagrodzone na Bankiecie Dziedzictwa Polskiego w 2025 roku
Kongres Polonii Amerykańskiej działa od 1944 roku
Kongres Polonii Amerykańskiej działa od 1944 roku. Organizacja od początku wspierała Polaków mieszkających w Stanach Zjednoczonych, w tym osoby, które wskutek zmian granic i sytuacji politycznej po II Wojnie Światowej nie mogły powrócić do rodzinnych stron.
Dziś jednym z najważniejszych zadań Kongresu pozostaje jednoczenie Polonii, ochrona jej dobrego imienia, pielęgnowanie tradycji oraz wzmacnianie polsko-amerykańskiej społeczności. Organizacja chce jednocześnie pokazywać osiągnięcia osób polskiego pochodzenia, których związki z Polską nie zawsze są powszechnie znane.
“Chcemy zaznaczyć swoją obecność. I mamy się też czym pochwalić, bo przecież jest tak ogromnie dużo tych dyscyplin życia, w których jesteśmy przodownikami, gdzie polscy ludzie, nawet nie wiemy, często osiągają ogromne sukcesy, a właśnie przez kongres można ich poznać” zaznacza prezes Wydziału na Stan Illinois.

Bankiet Dziedzictwa Polskiego 2025
Podczas wydarzeń w Waszyngtonie zaprezentowano osiągnięcia Polaków w wielu dziedzinach. Część nazwisk przez kolejne pokolenia została zmieniona i nie kojarzy się już bezpośrednio z Polską, choć ich właściciele mieli znaczący udział w rozwoju Stanów Zjednoczonych.
Bankiet nie tylko dla działaczy Polonii
Organizatorzy Bankietu Dziedzictwa Polskiego podkreślają, że wydarzenie jest otwarte dla całej polonijnej społeczności. Szczególne zaproszenie kierowane jest do młodzieży i studentów, dla których udział w bankiecie może być okazją do poznania osób odnoszących sukcesy w biznesie, kulturze, działalności społecznej i innych dziedzinach.
Podczas uroczystości wystąpią również dzieci z Polskiej Szkoły imienia Jana Karskiego. W krótkim programie przedstawią historię Polaków oraz ich wkład w życie Stanów Zjednoczonych, zapowiada Jolanta Grocholska.

Bankiet Dziedzictwa Polskiego 2025
Program rozpocznie się od godziny koktajlowej, podczas której uczestnicy będą mogli spotkać przedstawicieli organizacji polonijnych, działaczy społecznych i polityków. Następnie zaplanowano część oficjalną, wręczenie nagród, obiad oraz zabawę taneczną. Obowiązuje strój biznesowy.
„Drzwi są otwarte”. Kongres zachęca do członkostwa
Jolanta Grocholska zachęca również aby nie ograniczać swojego udziału w życiu Polonii wyłącznie do obecności na bankiecie. Kongres Polonii Amerykańskiej zaprasza nowych członków, którzy chcą społecznie pracować na rzecz polskiej społeczności w Stanach Zjednoczonych. „Zapraszamy, drzwi są otwarte. Praca społeczna czeka” – zaznacza nasz Gość.
Zaangażowanie w działalność organizacji może być szczególnie wartościowe dla młodego pokolenia. Pozwala nie tylko kultywować polskie korzenie, ale również budować sieć kontaktów i poznawać ludzi, którzy odnoszą sukcesy w różnych obszarach życia.
56. Bankiet Dziedzictwa Polskiego już 11 października
56. Bankiet Dziedzictwa Polskiego Kongresu Polonii Amerykańskiej, Wydział na Stan Illinois, odbędzie się 11 października od godziny 3:30 PM w Allegra Banquets w Schiller Park. Liczba dostępnych miejsc jest już ograniczona.
Rezerwacji biletów można dokonywać pod numerem telefonu 224-622-1517. Informacje dotyczące wydarzenia i możliwości zakupu wejściówek dostępne są również na stronie Kongresu. Za bilety można zapłacić między innymi przez Zelle, kartą kredytową, czekiem lub gotówką.
Jolanta Grocholska podkreśla, że doroczny bankiet ma być nie tylko elegancką galą, ale przede wszystkim spotkaniem ludzi, których łączy polskie pochodzenie, działalność na rzecz społeczności oraz przekonanie, że osiągnięcia kolejnych pokoleń Polonii warto przypominać i wspólnie celebrować. “11 października, proszę państwa, widzimy się” zaprasza prezes Wydziału na Stan Illinois.

Bankiet Dziedzictwa Polskiego 2025
Osoby wyróżnione przez Kongres Polonii Amerykańskiej w 2026 roku
- Heritage Award – Jim Mazurkiewicz
- Legacy Award – The Kościuszko Foundation, New York
- Civic Award – The Honorable Robert F. Martwick Illinois State Senator
- Leadership Award – Micheline “Misia” Jaminski
- Education Award –Lidia Filus
- Artistic Award – Lajkonik Song & Dance Ensemble
- Artistic Award – Alina Szymczyk
- Community Service Award – Rev. Stanisław Jankowski
- Lifetime Patriotic Award – Polish Army Veteran Association, Post 90
- Business Award – Liberty Bank for Savings
Źródło: informacja własna
Foto: Kongres Polonii Amerykańskiej
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW
Janusz Stokłosa wystąpi z batutą w Chicago. W niedzielę koncert „Polish Soul, American Spirit”
Janusz Stokłosa, słynny kompozytor, dyrygent, pianista i współtwórca legendarnego musicalu „Metro” i teatru Studio Buffo, wystąpi w Chicago podczas koncertu „Polish Soul, American Spirit”. W niedzielę, 27 września, o godz. 4:00 PM stanie za pulpitem dyrygenckim w Orchestra Hall at Symphony Center. W studiu Radia Deon Chicago opowiada o muzyce łączącej Polskę i Amerykę, broadwayowskich doświadczeniach, fenomenie „Metra” oraz swojej drugiej wielkiej pasji – lotnictwie.
Janusz Stokłosa jest pierwszym i jedynym polskim kompozytorem nominowanym do nagrody Tony Award. Jest autorem muzyki do „Metra”, musicalu wystawionego już ponad 2700 razy, a także współtwórcą pierwszej prywatnej sceny musicalowej w Polsce – teatru Studio Buffo. Jako pierwszy na świecie stworzył również musical wykorzystujący technologię 3D.
Do Chicago przyjechał by wystąpić na koncercie organizowanym przez Paderewski Symphony Orchestra i Akademię Muzyki PASO. Wydarzenie zatytułowane „Polish Soul, American Spirit” odbędzie się w najbliższą niedzielę, 27 września, o godz. 4:00 PM w Orchestra Hall at Symphony Center.
„Jak to może nie kręcić?”
Janusz Stokłosa nie ukrywa, że program chicagowskiego koncertu jest dla niego wyjątkowo interesujący. Podkreśla różnorodność artystów – od młodych wykonawców po doświadczonych i uznanych muzyków – oraz możliwość spotkania wielu muzycznych światów podczas jednego wieczoru.
„Ten koncert super ekscytujący, tak ciekawy i złożony skład artystów, dużo młodzieży, młodzieży rzeczywiście, dużo fantastycznych, doświadczonych, wybitnych muzyków. No to jak to może nie kręcić?” pyta nasz Gość.
Program połączy muzykę Fryderyka Chopina i Wojciecha Kilara z twórczością wielkich polskich kompozytorów związanych z muzyką filmową, takich jak Henryk Wars, Krzysztof Komeda i Bronisław Kaper. Publiczność usłyszy również kompozycje Janusza Stokłosy.
Polska dusza i amerykański duch
Idea koncertu wyrasta z polsko-amerykańskiej wspólnoty artystycznej i duchowej. Janusz Stokłosa zwraca uwagę, że twórczość wielu polskich kompozytorów została dostrzeżona w Stanach Zjednoczonych, a amerykańska publiczność potrafiła ją przyjąć jako muzykę przekraczającą granice narodowe.

Metro w Hali ludowej
Według kompozytora właśnie nominacje, nagrody i zainteresowanie amerykańskiego środowiska artystycznego były dla wielu polskich twórców potwierdzeniem, że ich sztuka jest rozumiana również po drugiej stronie Atlantyku. Nasz Gość sam doświadczył tego podczas broadwayowskiej przygody z „Metrem”.
Amerykańska premiera polskiego musicalu odbyła się 16 kwietnia 1992 roku w Minskoff Theatre w Nowym Jorku. Choć seria przedstawień “Metra” na Broadwayu zakończyła się wcześniej, niż oczekiwali jego twórcy, sam pobyt w Stanach Zjednoczonych pozostawił w artystach ogromne poczucie spełnienia.
“Potrafiliśmy przez 40 parę spektakli co wieczór wzbudzać standing ovation i krzyki na widowni. No w końcu Minskoff to 1600 osób. Każdy wieczór był pełny i każdy wieczór był wielkim sukcesem” wspomina Janusz Stokłosa, dodając “wróciliśmy do Polski bez żadnych kompleksów”.

Musical Metro
„Metro” wychowało już trzy pokolenia
Musical „Metro” pozostaje jednym z najważniejszych dzieł w dorobku Janusza Stokłosy i przedsięwzięciem, którego muzyka towarzyszy publiczności od dziesięcioleci. Na tym musicalu wychowało się w Polsce już trzy pokolenia.
Nasz Gość jednocześnie zaznacza, że artysta nie tworzy po to, aby za wszelką cenę zapisać się w historii. W momencie komponowania nie da się przewidzieć, czy utwór będzie żył przez kilka lat, czy pozostanie z publicznością przez dekady.
„Nie robi się tego po to, żeby zostać w historii, żeby to było wiecznie. Nie. Robi się coś, co chce się zrobić dobrze” zaznacza kompozytor. Dlatego podczas pracy najważniejsza jest jakość i uczciwość wobec własnego pomysłu. Dopiero później publiczność decyduje, czy powstałe dzieło pozostanie z nią na dłużej.

Janusz Stokłosa
Od partytury do kokpitu samolotu
Muzyka nie jest jednak jedyną wielką pasją Janusza Stokłosy. Kompozytor jest także pilotem, a zainteresowanie lotnictwem narodziło się jako odpowiedź na bardzo intensywne życie artystyczne. Nasz Gość przez lata miał problem z prawdziwym odpoczynkiem, ponieważ nawet podczas wakacji zabierał ze sobą nuty i nie potrafił całkowicie oderwać się od pracy.
Wszystko zmieniło się przypadkiem, gdy wsiadł do szybowca w Nowym Targu, mieście, z którym związany jest od pierwszych dni życia. Tamtejsze lotnisko aeroklubowe stało się początkiem nowej pasji. “Krótko mówiąc, tak mnie wcięło, tak mnie w to wciągnęło, że rzeczywiście zacząłem dosyć intensywnie się uczyć, szkolić” wspomina artysta.
Lotnictwo jako sposób na oczyszczenie głowy
Pilotowanie stało się dla Janusza Stokłosy czymś znacznie więcej niż hobby. Kompozytor opisuje lotnictwo jako niezwykle skuteczny sposób na oderwanie myśli od muzyki i codziennych obowiązków. Po pierwszych lotach zdarzało mu się wysiadać z samolotu i przez chwilę nie pamiętać nawet, jaki jest dzień tygodnia.
„To tak fantastycznie wietrzyło głowę, umysł. Żadna dla mnie joga, kontemplacja czy ludzie szukają jakichś różnych sposobów – a ten rodzaj takiej higieny głowy” zaznacza nasz Gość.
Przez większą część życia dźwięki otaczały go niemal bez przerwy – w teatrze, podczas komponowania i wykonywania muzyki. Lotnictwo dało mu potrzebną odskocznię od świata, który przez dziesięciolecia pozostawał centrum jego zawodowego życia.
Orkiestra nie może działać jak samolot
Choć na pierwszy rzut oka pilotowanie samolotu i dyrygowanie wielką orkiestrą mogą wydawać się podobne, Janusz Stokłosa zdecydowanie odrzuca takie porównanie. Współczesne samoloty mogą przez znaczną część lotu korzystać z autopilota. W muzyce sytuacja wygląda zupełnie inaczej. „To jest najgorsze, co może być – orkiestra włącza autopilota”, zauważa nasz Gość.

Janusz Stokłosa
Koncert musi pozostać żywym wydarzeniem, reagującym na energię muzyków, dyrygenta i publiczności. Właśnie taki charakter ma mieć niedzielne spotkanie w Chicago, podczas którego polska muzyka zostanie pokazana w kontekście jej związków ze Stanami Zjednoczonymi.
„Polish Soul, American Spirit” już 27 września
Koncert „Polish Soul, American Spirit” odbędzie się w niedzielę, 27 września, o godz. 4:00 PM w Orchestra Hall at Symphony Center w Chicago. Za organizację wydarzenia odpowiadają Paderewski Symphony Orchestra oraz Akademia Muzyki PASO.
Bilety można rezerwować pod numerem telefonu 773-467-9000. Publiczność usłyszy muzykę polskich kompozytorów, których twórczość przekroczyła granice kraju i znalazła swoje miejsce również w amerykańskiej kulturze. O wydarzeniu pisaliśmy m.in. tutaj.
Finałowa część koncertu połączy muzykę, poezję i śpiew. Publiczność usłyszy „Psalm 62” autorstwa Czesława Miłosza i Janusza Stokłosy, a także utwór „Wieża Babel” z musicalu „Metro”, który był nominowany do nagrody Tony Award w kategorii najlepszej oryginalnej muzyki.
Wśród solistów wystąpią Grażyna Auguścik i Marcin Franc z Polski, a także Natalia Kawalec oraz Khary Laurent ze Stanów Zjednoczonych. Na scenie pojawią się również Chór PaSO oraz Chór Młodzieżowy Akademii Muzyki PaSO.
Dla Janusza Stokłosy będzie to kolejne spotkanie z Ameryką, tym razem przy pulpicie dyrygenckim w jednej z najbardziej rozpoznawalnych sal koncertowych Chicago. Jak sam podkreśla, właśnie podczas występu na żywo nie da się przewidzieć wszystkiego – i dlatego emocje pozostają aż do ostatniego dźwięku.
Serdecznie Zapraszamy na koncert „Polish Soul, American Spirit”!
Źródło: informacja własna
Foto: Daniel Kruczynski, Barbara Maliszewska, Studio Buffo, Ośrodek Szkolenia Lotniczego
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW
Legendarny Jan Peszek w Chicago: „Aktor musi pokonać widza, musi go zdobyć”
Jan Peszek będzie jednym z najważniejszych gości VIII Kongresu Teatru Polskiego w Chicago, który odbędzie się od 25 do 28 września. Wybitny polski aktor przyjechał do polonijnej publiczności ze swoim legendarnym monodramem, który w tym roku obchodzi 50-lecie obecności na scenie. W rozmowie w studiu Radia Deon opowiada o potrzebie zdobywania widza, ciekawości ludzi, artystycznej wolności i recepcie na zachowanie życiowej energii.
Spotkania z Polonią potrafią mieć szczególnie emocjonalny charakter, ale Jan Peszek nie zamierza inaczej traktować publiczności w Chicago niż widzów w Polsce. Dla genialnego polskiego aktora teatralnego i filmowego najważniejsze pozostaje bezpośrednie spotkanie z człowiekiem siedzącym po drugiej stronie sceny.
„Ja mam potrzebę zdobywania widza. Nie dlatego tylko, że lubię być zwycięzcą, ale to jest natura aktora. Aktor musi pokonać widza, musi go zdobyć, krótko mówiąc, często zastawiając na niego różnego rodzaju pułapki.” tłumaczy nasz Gość.
Jan Peszek podkreśla, że nie dokonuje podziału między publicznością polską i polonijną. Jest przede wszystkim ciekawy ludzi, którzy przyjdą na spektakl, oraz tego, czy uda mu się nawiązać z nimi więź i pozostawić po spotkaniu jakiś ślad.
Spektakl, który Jan Peszek gra już od 50 lat
Szczególne miejsce w karierze artysty zajmuje „Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego”. W 2026 roku mija dokładnie 50 lat od chwili, gdy Jan Peszek zaczął wykonywać ten niezwykły utwór sceniczny.
Historia spektaklu sięga jednak jeszcze dalej. Nasz Gość poznał jego autora, Bogusława Schaeffera, w 1963 roku, gdy był studentem drugiego roku szkoły teatralnej w Krakowie. Jak wspomina Jan Peszek, nie wiedział wtedy, że Schaeffer zaczyna pisać tekst właśnie z myślą o nim.
Aktor przypomina, że teatr instrumentalny pojawił się w Polsce w latach 60-tych właśnie za sprawą Bogusława Schaeffera. Artysta został zaproszony do udziału w tej nowatorskiej formule i z czasem stworzył spektakl, który stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych przedsięwzięć jego kariery.

Jan Peszek
Ten sam tekst, ale nigdy takie samo przedstawienie
Pięć dekad grania jednego spektaklu nie oznacza jednak dla Jana Peszka mechanicznego powtarzania tego samego przedstawienia. Zmienia się aktor, publiczność, rzeczywistość i świat, dlatego każde spotkanie może przynieść inne emocje i reakcje. “Po prostu zmieniamy się tak jak się świat zmienia, jak się zmienia cywilizacja. Nie zawsze w dobrą stronę” mówi nasz Gość.
Aktor zwraca uwagę, że teatr ma wyjątkową przewagę wynikającą z bezpośredniego spotkania żywego artysty z żywym człowiekiem. To właśnie wzajemna potrzeba spotkania sprawia, że spektakl może ewoluować nawet po dziesiątkach lat.
„Przede wszystkim trzeba być wiernym sobie”
Mimo zmian zachodzących w teatrze i otaczającym świecie Jan Peszek nie szuka skomplikowanej recepty na zachowanie pasji. Za najważniejszą zasadę uważa wierność sobie, choć z charakterystycznym dystansem zauważa, że sam pochodzi już z epoki innych norm zachowania i relacji między ludźmi.

Jan Peszek
“Zachodzi pytanie oczywiście kim się jest” – zaznacza aktor. “Ja już jestem mamutem z takiej epoki dość zamierzchłej, jeśli idzie o pewne normy zachowań na przykład, reakcji między ludźmi, pewnych zasad, których często dzisiaj brakuje albo które zbyt szybko się zmieniają.”
Nie oznacza to jednak zamykania się na nowe pokolenia. Przeciwnie – nasz Gość podkreśla, że wciąż jest ciekawy ludzi, których spotyka, i chce ich poznawać. To właśnie ciekawość pozostaje jednym z najważniejszych źródeł jego energii.
Hollywood? Ważniejsze jest spotkanie z drugim aktorem
Zapytany, z kim chciałby wystąpić na jednej scenie, Jan Peszek nie wskazuje jednego nazwiska. Przyznaje, że jest wielu artystów, których podziwia i z którymi chciałby się twórczo zmierzyć. Wśród nich jest wielu amerykańskich aktorów, często również ludzi, którzy przybyli do Stanów Zjednoczonych z innych krajów.

Jan Peszek na scenie
Pomyłka w dowodzie osobistym i młodość z przymrużeniem oka
W rozmowie nie zabrakło charakterystycznego dla Jana Peszka humoru. Aktor wyjaśnił historię pomyłki w swoim dowodzie osobistym. Nie dotyczyła ona wieku, lecz kolejności jego imion.
“Ja naprawdę jestem Jan Henryk, tymczasem nie zwróciłem uwagi, że młoda urzędniczka, w którą się troszkę tak zapatrzyłem przy wymianie dowodu, napisała Henryk Jan i tak zostało” opowiada nasz Gość. “I w momencie, kiedy się pojawiły karty, banki, różnego rodzaju dokumenty, które muszą być wiernym zapisem z tym, co jest w dowodzie osobistym, na przykład został Henryk Jan“.
Temat wieku Jan Peszek również traktuje z dystansem. Za namową żony poddał się badaniom kontrolnym, a ich wyniki oraz opinie zaprzyjaźnionych lekarzy pozwoliły mu żartobliwie stwierdzić, że jego organizm ma około 60 lat.

Jan Peszek na scenie
Jak nie wpaść w mentorski ton?
Jan Peszek od lat ma dobry kontakt z młodymi twórcami i studentami. Jego zdaniem kluczem do tych relacji jest unikanie mentorskiego tonu. Nie oznacza to udawania osiemnastolatka czy dwudziestolatka, ale autentyczną próbę zrozumienia drugiej osoby niezależnie od jej wieku i pozycji.
“Ja jestem strasznie ciekaw ludzi i mimo coraz większych komplikacji świata, w którym żyjemy. Tego świata. Nawet nie tego w jaką stronę i w którą stronę pędzi, tylko jak się w tym odnaleźć” podkreśla nasz Gość.
Jedno słowo jako recepta na życie
Na zakończenie rozmowy w naszym radiowym studiu Jan Peszek zdradził odpowiedź, której udziela studentom pytającym go o sposób na życie. Zamiast rozbudowanych porad czy profesorskich wskazówek wybiera jedno proste słowo.
„Kiedy studenci pytają mnie: Panie Profesorze, jak żyć, ja odpowiadam jednym słowem: fajnie”.

Jan Peszek na scenie
VIII Kongres Teatru Polskiego od 25 do 28 września
VIII Kongres Teatru Polskiego w Chicago rozpocznie się 25 września i potrwa do 28 września.
Jednym z najważniejszych punktów programu będzie legendarny monodram grany przez Jana Peszka, który chicagowska publiczność będzie mogła zobaczyć podczas tegorocznej edycji wydarzenia. Bilety na spektakl pt. „Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego” można rezerwować już teraz pod numerem telefonu 847-235-0169.
W programie kongresu jest także Gala, którą dopełni koncert zatytułowany „Powróćmy jak za dawnych lat” w wykonaniu RetroSingers z Londynu – muzyczna podróż do świata przebojów lat 20. i 30. XX wieku. Publiczność zobaczy także komedię „Na pełnym morzu” Sławomira Mrożka w wykonaniu polonijnego Teatr Gdańska z Oberhausen w Niemczech.
Informacje o wydarzeniach VIII Kongresu Teatru Polskiego można znaleźć m.in. na profilu Kongres Teatru Polskiego w Chicago na Facebooku. O programie szczegółowo opowiadała w studiu Radia Deon Aldona Olchowska – artykuł można przeczytać tutaj.
Jan Peszek cieszy się na spotkanie z chicagowską publicznością. Po pięciu dekadach grania swojego legendarnego monodramu nadal wychodzi na scenę z tą samą podstawową potrzebą – spotkania z żywym widzem i zdobycia go od pierwszej do ostatniej chwili przedstawienia.
Serdecznie Zapraszamy na VIII Kongres Teatru Polskiego!
Źródło: informacja własna
Foto: Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, Bartek Barczyk
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW1 tydzień temu
Janusz Stokłosa wystąpi z batutą w Chicago. W niedzielę koncert „Polish Soul, American Spirit”
-
News USA3 tygodnie temu
Trump zapowiada po 5 tys. dolarów dla Amerykanów. Dostaniemy te pieniądze?
-
News Chicago22 godziny temu
Duży postęp w leczeniu Filipa Czarneckiego. Policjant mówi, pamięta i rozpoczął intensywną rehabilitację
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW2 tygodnie temu
Wici zapraszają dzieci, młodzież i dorosłych. Ruszył nabór do zespołu w Algonquin
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW2 tygodnie temu
Grażyna Auguścik nagra koncert na żywo. Publiczność będzie częścią nowego albumu
-
News USA3 tygodnie temu
Donald Trump: obawy o bezpieczeństwo AI to „oszustwo”
-
News Chicago3 tygodnie temu
Johnson rusza po drugą kadencję. Przed burmistrzem trudna i kosztowna kampania
-
News Chicago5 dni temu
Donald Trump wystąpił na Presidents Cup w Medinah Country Club pod Chicago
















