News USA
Debata generalna 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ
81. sesja Zgromadzenia Ogólnego ONZ rozpoczyna się w jednym z najtrudniejszych momentów od czasu powołania Organizacji. Polska była w istocie państwem założycielskim ONZ. Od zarania istnienia ONZ towarzyszy nam pytanie o fundamenty ładu międzynarodowego, który współtworzymy w ramach naszej organizacji. Mimo wielu osiągnięć nie możemy zapomnieć, że u źródeł jej powstania znajduje się pewien błąd pierwotny, który do dziś rzutuje na wiarygodność systemu. ONZ powstała jako odpowiedź na największą tragedię w dziejach ludzkości – na II wojnę światową, ale nie została oparta na prostej i fundamentalnej zasadzie, że za każdą winą musi iść odpowiedzialność, a czasami sprawiedliwa kara. – powiedział Prezydent Karol Nawrocki na początku swojego wystąpienia przed reprezentantami ponad 190 państw świata.
Prezydent RP przypomniał, że fundamenty organizacji tworzyły się w czasie, gdy Polska, ofiara dwóch totalitaryzmów, po zakończeniu okupacji niemieckiej, znajdowała się pod dominacją sowieckiej Rosji:
ONZ już wtedy istniało. Jednocześnie państwo odpowiedzialne za te zbrodnie współdecydowało o kształcie powojennego ładu jako stały członek Rady Bezpieczeństwa. Zadośćuczynienie za tamten czas i tamte winy nigdy nie zostało w Polsce okazane. Brak rozliczenia tych zbrodni nie był jedynie historycznym zaniedbaniem. Stał się sygnałem, że naruszanie prawa międzynarodowego, agresja i imperialna polityka mogą pozostać bez realnych konsekwencji – mówił.
Polski Prezydent wskazał, że to właśnie ten brak sprawiedliwości, powoduje, że dzisiejsza agresywna polityka niektórych państw nie jest zatem zjawiskiem oderwanym od historii, ale jej bezpośrednią konsekwencją.
– Dlatego tak ważne jest, abyśmy dziś jako wspólnota międzynarodowa przywrócili pełne znaczenie zasadzie odpowiedzialności. Bez niej nie będzie trwałego pokoju, a prawo międzynarodowe pozostanie jedynie deklaracją pozbawioną realnej siły – zauważył i dodał, że gdy stały członek Rady – Rosja, usiłuje – bezskutecznie, lecz z pełnym okrucieństwa uporem – podbić sąsiednie państwo, jest to zaprzeczeniem zasad, które wyznają sygnatariusze Karty Narodów Zjednoczonych.
W dalszych słowach Prezydent podkreślał, że Federacja Rosyjska, kierując się imperialną i neokolonialną wizją świata, próbuje narzucić innym swoją wolę, a taka polityka to w gruncie rzeczy próba powrotu do świata, w którym o granicach, bezpieczeństwie i przyszłości państw i narodów decydowałyby nie one same, ale inne państwa uznające siebie za silniejsze i predestynowane do dominacji, a wówczas siła zastępowałaby prawo.
To próba powrotu do koncertu mocarstw. Nie może być na to zgody. To siła prawa powinna decydować, a nie prawo siły – akcentował.
Prezydent RP dodał, że Polska nie szuka konfrontacji, ale umacnia sojusze, rozwija armię i modernizuje wyposażenie nie po to, żeby prowadzić wojnę, ale żeby jej zapobiec:
– Naszym celem jest odstraszanie i obrona – obrona dwóch fundamentalnych wartości, które stanowią również fundament Karty Narodów Zjednoczonych: wolności i suwerenności – przekazał Prezydent i podkreślił: – Niezmiennie postrzegamy Sojusz Północnoatlantycki jako gwaranta europejskiego bezpieczeństwa. NATO pozostaje zjednoczone dla nadrzędnego celu, jakim jest obrona naszej wspólnoty po obu stronach Oceanu Atlantyckiego. Z satysfakcją więc przyjmujemy wzmocnienie bezpieczeństwa regionu arktycznego, które staje się faktem na skutek podpisanego wczoraj porozumienia pomiędzy naszymi sojusznikami – mówił.
Prezydent Nawrocki przypomniał, że współczesne zagrożenia dla bezpieczeństwa, to nie tylko działania militarne, gdyż Rosja uderza także w bezpieczeństwo żywnościowe świata, atakując porty i statki transportujące zboże, a także poprzez świadome wywoływanie kryzysów, które dotykają miliony ludzi poza Europą. Prowadzi także szeroko zakrojoną wojnę hybrydową oraz operacje destabilizacyjne na niespotykaną dotąd skalę.

Te zaplanowane, skoordynowane i konsekwentnie realizowane działania mają na celu osłabienie państw oraz rozbijanie jedności wspólnoty międzynarodowej. Prezydent zadeklarował dalsze wspieranie przez Polskę działania na rzecz deeskalacji konfliktów, ochrony ludności cywilnej i przestrzegania międzynarodowego prawa humanitarnego oraz działanie na rzecz realizacji rozwiązania dwupaństwowego, zapewniającego pokojowe współistnienie Izraela i Palestyny.
W dalszych słowach Karol Nawrocki nawiązał do relacji Polski z innymi krajami, z którymi istnieje możliwość nawiązania współpracy partnerskiej, opartej na takim modelu współpracy międzynarodowej, który daje państwom przestrzenie do rozwoju, wzmacniania ich odporności i pozwala im podejmować suwerenne decyzje. Prezydent RP podkreślał, że Polska jest obecnie dwudziestą co do wielkości gospodarką świata, a jej rozwój jest efektem konsekwentnych reform, w tym walki z korupcją, odpowiedzialnej polityki i wysiłku całego społeczeństwa.
Akcentował, że państwo polskie aktywnie angażuje się w prace grupy G20, gdyż dostrzega w tym formacie kluczowy czynnik do odbudowy zaufania w relacjach międzynarodowych i wypracowania odpowiedzi na najważniejsze wyzwania współczesnego świata – od bezpieczeństwa gospodarczego, przez odporność łańcuchów dostaw, po stabilność systemu handlowego.

– Teraz czas, aby w G20 wybrzmiał także głos Europy Środkowej, dotychczas nieobecny na tym forum – regionu dynamicznie się rozwijającego i mającego nieco inną perspektywę oraz doświadczenia od swoich zachodnich przyjaciół. Polska będzie głosem tego regionu jako państwo, które rozumie zarówno wyzwania rozwojowe, jak i znaczenie stabilnych reguł gry w gospodarce międzynarodowej. Europa Środkowa współtworząca Inicjatywę Trójmorza nie jest dziś przestrzenią nadrabiania zaległości wobec bardziej rozwiniętych części kontynentu. To region dynamicznego wzrostu, rosnącej innowacyjności i wyjątkowej energii do działania. To jeden z najbardziej perspektywicznych obszarów rozwoju gospodarczego na świecie. – mówił.
Podkreślił także, że trwały rozwój gospodarczy i stabilność międzynarodowa nie są możliwe bez odpowiedzi na wyzwania o charakterze strukturalnym, które dotykają dziś wiele regionów świata, takimi jak kryzys demograficzny.
Starzejące się społeczeństwa, spadająca dzietność i erozja więzi społecznych osłabiają fundamenty naszych państw. Odpowiedzią nie mogą być wyłącznie instrumenty ekonomiczne. Potrzebujemy również odbudowy instytucji i kultury, ochrony i docenienia rodziny oraz wzmocnienia społecznego znaczenia rodzicielstwa. Bez trwałych wspólnot, bez silnych rodzin nie będzie ani stabilnego rozwoju, ani długofalowego bezpieczeństwa. Zróbmy wszystko, aby poprzez kulturę i mass media promowane było rodzenie się dzieci, a nie ich abortowanie (…) Wierzę, że ONZ może być organizacją, gdzie uda się wspólnie wypracować sposoby stopniowego przezwyciężania kryzysu demograficznego, a także innych związanych z nim wyzwań, jak np. nielegalna migracja, która często przybiera postać handlu ludźmi – powiedział.

Prezydent podkreślał udział Polski we wspieraniu międzynarodowych rozwiązań kryzysu na Bliskim Wschodzie, zaangażowaniu w niesienie pomocy humanitarnej w tym regionie oraz działania rozwojowe na rzecz Palestyny i Libanu, krajów priorytetowych „Polskiej pomocy”.
Kolejnym poruszonym tematem były działania na rzecz ochrony środowiska, uwzględniając ich wpływ na bezpieczeństwo, w tym bezpieczeństwo żywnościowe. Polski Prezydent zgodził się, że transformacja klimatyczna jest koniecznością, ale jej realizacja nie może prowadzić do osłabienia naszych gospodarek i przenoszenia problemów poza nasze granice.
– Forsowanie ambitnych polityk środowiskowych bez uwzględnienia ich globalnych konsekwencji może skutkować deindustrializacją, wydłużaniem łańcuchów dostaw oraz przenoszeniem produkcji do państw, które nie stosują porównywalnych standardów. Potrzebujemy rozwiązań, które łączą odpowiedzialność środowiskową z konkurencyjnością gospodarczą i bezpieczeństwem ekonomicznym – powiedział Prezydent.

Podkreślił także, że dbałość o naturę jest dużo starsza niż lewicowe koncepcje: Wynika z etyki, która kształtowała się na długo przed pojawieniem się na świecie postmarksistowskich ideologów, bo troska o stworzenie i troska o człowieka są ze sobą nierozerwalnie związane. Dlatego w centrum naszej refleksji o przyszłości świata musi pozostać człowiek i jego godność – dodał Karol Nawrocki.
Prezydent RP zauważył, jak ważną kwestią są prawa człowieka, nie jako dodatek do polityki międzynarodowej, ale jako jej fundament. Przypomniał w tym kontekście ruch społeczny „Solidarność”, który doprowadził do upadku komunistycznego rządu narzuconego Polsce. Prawa człowieka dotyczą nie tylko tych, którzy byli prześladowani ze względu na polityczne przekonania, za wierność swoim wartościom, ale dotykają też chrześcijan, których liczba w wielu miejscach znacznie się zmniejsza:
– Wraz z tymi ludźmi znika żywa tradycja i dziedzictwo pierwszych wieków chrześcijaństwa. To dziedzictwo zostało w wielu miejscach bezpowrotnie przerwane, a być może utracone. Ataki na miejsca kultu, dyskryminacja, przemoc, a nawet utrata życia to rzeczywistość, która nie może pozostawać bez odpowiedzi społeczności międzynarodowej.
Prezydent RP zauważył, że zagrożenia dla godności człowieka nie pochodzą już tylko ze świata fizycznego, ale coraz częściej pojawiają się w przestrzeni cyfrowej kształtowanej przez rozwój nowych technologii.
– Nowe technologie, takie jak sztuczna czy superinteligencja, rozwijając się, powinny zawsze służyć człowiekowi, a nie wykorzystywać jego lub jego słabości. Rodzi się więc pytanie o to, czy w świecie rozwijającej się sztucznej inteligencji człowiek pozostanie podmiotem, czy stanie się jedynie przedmiotem oddziaływania algorytmów? – pytał. I dodał – Potrzebujemy zasad, które będą realnie obowiązywać i które jasno określą, gdzie kończą się innowacje, a zaczyna zagrożenie dla człowieka. Sztuczna inteligencja nie może być wykorzystywana jako narzędzie destabilizacji, manipulacji czy podważania porządku międzynarodowego. Technologia musi służyć człowiekowi i prawdzie, a nie chaosowi i manipulacji.
W podsumowaniu swojego wystąpienia, Prezydent Karol Nawrocki zwrócił się do reprezentantów ONZ:
Patrzymy na Organizację Narodów Zjednoczonych nie jak na miejsce rozmów, lecz na instytucję, która musi być zdolna do działania. Świat się zmienił. ONZ również musi się zmienić. Potrzebujemy organizacji, która potrafi reagować na łamanie prawa, egzekwować zasady i nie pozwalać na bezkarność. Reforma ONZ nie może sprowadzać się do deklaracji. Musi oznaczać realną skuteczność i odpowiedzialność także wobec nowych wyzwań, takich jak kryzys demograficzny czy rozwój sztucznej inteligencji, który wyprzedza istniejące reguły i testuje granice naszej odpowiedzialności. Stoimy w punkcie zwrotnym – zakończył.
KPRP
News USA
Żałoba narodowa w Polsce po strzelaninie w Krakowie
Prezydent RP ogłosił 8 i 9 listopada dniami żałoby narodowej w Polsce w związku z tragedią, do jakiej doszło 7 listopada. Na Rynku Głównym w Krakowie napastnik zastrzelił sześć osób i ranił szesnaście. Kolejne ofiary znaleziono w domu sprawcy. Kościół modli się za zmarłych oraz rodziny rannych.
W związku z tragicznymi wydarzeniami w Krakowie Prezydent RP Karol Nawrocki rozpoczął formalną procedurę ogłoszenia żałoby narodowej, która będzie obowiązywała 8 i 9 listopada – poinformował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Projekt rozporządzenia w tej sprawie został kontrasygnowany przez Premiera Donalda Tuska.
Na Rynku Głównym strzelając z samochodu napastnik zabił sześć osób, a szesnaście ranił. Wśród ciężko rannych są dwaj policjanci, którzy zapobiegli większej masakrze.
Przewodniczący Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda napisał w komunikacie, że jest głęboko wstrząśnięty tragedią. „Łączę się duchowo i wspieram modlitwą wszystkich, którzy ucierpieli w tym wyjątkowo brutalnym akcie. Zmarłym niech Bóg da wieczny odpoczynek, a tym, którzy pozostają w szpitalach, łaskę powrotu do zdrowia. Wspieram modlitwą także rodziny poszkodowanych, lekarzy opiekujących się rannymi oraz służby, które w tej chwili próbują przywrócić porządek na miejscu. Jestem z Wami duchowo i pozostaję w modlitewnej łączności” – napisał przewodniczący KEP.
Metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś napisał w przesłaniu do wiernych, że w takim momencie trzeba być razem. Ostatnie słowo nie może należeć do nienawiści. „W tym też duchu zapraszam Was, Siostry i Bracia, na specjalną Mszę św. – na Rynek, do Kościoła Mariackiego – jutro, w niedzielę, na godz. 16.00” – pisze metropolita krakowski.
„Zapraszam Wszystkich, którzy chcą wyraźnie i wspólnie okazać swoją bliskość z Poszkodowanymi, ale także po chrześcijańsku wyrazić swój sprzeciw wobec nienawiści i przemocy” – dodaje kard. Grzegorz Ryś.
Metropolita warszawski abp Adrian Galbas również apelował, o bycie razem w tych trudnych chwilach. „Zszokowany tym, co stało się w Krakowie modlę się dla zmarłych o życie wieczne, dla rannych o zdrowie, dla ich najbliższych o to, by wytrzymali te straszne chwile. Jak prosił o to kardynał Grzegorz: bądźmy razem!” – napisał w mediach społecznościowych
Vatican News
Foto: YouTube
News USA
Szariat a prawo kanoniczne. Wypowiedzi kandydata do Senatu USA wywołały kontrowersje
Abdul El-Sayed, demokratyczny kandydat do Senatu USA z Michigan, który wygrał wtorkowe wybory, porównał islamski szariat z katolickim prawem kanonicznym. Eksperci wskazują jednak na istotne różnice między obydwoma systemami prawnymi, które tłumaczy Ojciec Paweł Kosiński SJ.
Kontrowersyjne wypowiedzi Abdula El-Sayeda
Spór rozpoczął się w sierpniu, kiedy Abdul El-Sayed odpowiadał na pytania dziennikarza Fox News Jessego Wattersa. Rozmowa dotyczyła wypowiedzi polityka z 2022 roku, w której miał on wiązać sprzeciw wobec szariatu z ideologią białej supremacji.
El-Sayed podkreślił, że chce mieć możliwość swobodnego praktykowania swojej religii, ale nie zamierza narzucać jej zasad innym. Porównał tę sytuację do katolickiego prawa kanonicznego, argumentując, że w Stanach Zjednoczonych każdy powinien korzystać z wolności wyznania.
Kandydat powrócił do tego porównania podczas spotkania wyborczego, które odbyło się 11 października w Muskegon w Michigan. Wyjaśniał wówczas, że konstytucja chroni prawo do życia zgodnie z przekonaniami religijnymi, ale nie pozwala wykorzystywać władzy państwowej do narzucania ich pozostałym obywatelom.
Czym różni się szariat od prawa kanonicznego?
Choć oba systemy wywodzą się z tradycji religijnych, różnią się zakresem i sposobem stosowania. Szariat obejmuje zasady praktyk religijnych islamu, życia rodzinnego, moralności i transakcji finansowych, a w niektórych państwach muzułmańskich stanowi również część systemu prawa cywilnego, karnego i administracyjnego.
Katolickie prawo kanoniczne reguluje natomiast wewnętrzne funkcjonowanie Kościoła katolickiego. Określa między innymi obowiązki duchownych, zasady udzielania sakramentów, organizację instytucji kościelnych oraz procedury administracyjne. Nie stanowi państwowego kodeksu prawnego i nie obowiązuje osób spoza Kościoła.
W praktyce oznacza to, że szariat może być wykorzystywany przez władze państwowe do regulowania życia społecznego, również osób niebędących muzułmanami. Natomiast prawo kanoniczne nie pełni analogicznej funkcji w systemie prawnym Stanów Zjednoczonych.
Ekspert: Nie istnieje jeden uniwersalny kodeks szariatu
David Long, dziekan szkoły studiów zawodowych i wykładowca prawa kanonicznego na Katolickim Uniwersytecie Ameryki, wyjaśnia, że prawo kanoniczne służy organizowaniu życia i misji Kościoła, w tym sprawowaniu sakramentów i wykonywaniu urzędów kościelnych.
Szariat ma natomiast znacznie szerszy charakter, ponieważ odnosi się do życia zgodnego z wolą Boga, obejmując zarówno praktyki religijne, jak i postępowanie moralne. Jego interpretacją i stosowaniem zajmuje się islamska jurysprudencja określana jako fiqh.
Long zaznacza, że nie istnieje jeden światowy ustawodawca islamski ani jednolity kodeks szariatu obowiązujący wszystkich muzułmanów. Poszczególne kraje stosują różne interpretacje tych zasad, szczególnie na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Żaden stan ani samorząd w USA nie stosuje szariatu jako własnego systemu prawnego.
Religijne zasady a amerykańskie sądy
Ekspert zwraca uwagę, że zarówno prawo kanoniczne, jak i szariat mogą mieć konsekwencje w sprawach rozpatrywanych przez sądy cywilne. Dotyczy to między innymi małżeństw i zobowiązań wynikających z umów zawieranych z powodów religijnych.
Przykładem jest orzeczenie sądu w Maryland z 2020 roku, dotyczące zobowiązania finansowego zawartego w islamskiej umowie małżeńskiej. Sąd uznał, że takie postanowienie może być egzekwowane, jeśli spełnia świeckie zasady prawa umów.
Oznacza to, że amerykańskie sądy mogą uznawać skutki prawne porozumień zawieranych z motywacji religijnych, nie rozstrzygając przy tym o prawdziwości danej wiary ani nie czyniąc jej zasad obowiązującymi dla wszystkich.
Wolność religijna ma swoje granice
Każdą propozycję odwołującą się do prawa religijnego należy więc oceniać indywidualnie, zamiast automatycznie ją akceptować lub odrzucać. Dyskusja wywołana przez Abdula El-Sayeda pokazuje, jak istotne pozostaje rozróżnienie między wolnością praktykowania wiary a wykorzystywaniem państwowego prawa do narzucania przekonań religijnych.
Źródło: ewtnnews
Foto: YouTube, Abdul El-Sayed fb
News USA
Biały Dom dementuje doniesienia o dymisjach Pete’a Hegsetha i Marco Rubio
Biały Dom zaprzecza doniesieniom o możliwym odejściu Sekretarza Wojny Pete’a Hegsetha i Sekretarza Stanu Marco Rubio. Spekulacje o zmianach w administracji Donalda Trumpa nasiliły się po wtorkowych wyborach do Kongresu, w których Republikanie stracili kontrolę nad Izbą Reprezentantów i Senatem. Szczególnie niepewna pozostaje przyszłość Hegsetha, krytykowanego za sposób prowadzenia wojny z Iranem.
Wojna z Iranem obciąża administrację Trumpa
Prezydent Donald Trump i wiceprezydent JD Vance przyznali, że trwająca od ośmiu miesięcy wojna z Iranem przyczyniła się do wyborczych strat Republikanów. Konflikt, który wszedł już w dziewiąty miesiąc, wywołuje coraz większe niezadowolenie społeczne i polityczne.
Amerykańskie media informują o rosnącej presji na odwołanie Pete’a Hegsetha. Trump przyznał w rozmowie z ABC News, że otrzymywał telefony dotyczące przyszłości sekretarza wojny, ale zapewnił, że zamierza pozostawić go na stanowisku.
W czwartek prezydent ponownie wyraził poparcie dla Hegsetha, wysoko oceniając jego pracę. Wśród osiągnięć administracji wymienił styczniowe zatrzymanie przywódcy Wenezueli Nicolása Maduro oraz działania militarne związane z wojną w Iranie.
Republikański kongresmen zapowiada próbę impeachmentu
Najpoważniejsze zagrożenie polityczne dla Pete’a Hegsetha stanowi inicjatywa republikańskiego kongresmena Thomasa Massiego, znanego z krytycznego stosunku do Trumpa. Polityk zapowiedział, że już na początku przyszłego tygodnia podejmie działania zmierzające do wszczęcia procedury impeachmentu sekretarza wojny.
Massie uważa, że prezydent powinien wymienić Hegsetha jeszcze przed rozpoczęciem pracy nowego Kongresu w styczniu, kiedy Demokraci przejmą kontrolę nad obiema izbami. Pozwoliłoby to Republikanom zatwierdzić jego następcę w Senacie przed zmianą większości.
Hegseth odpowiedział na zarzuty w opublikowanym nagraniu, odrzucając inicjatywę impeachmentu jako polityczny atak. Przekonywał, że krytycy próbują osłabić administrację właśnie dlatego, że skutecznie realizuje jej program.
Wśród swoich osiągnięć wymienił poprawę rekrutacji do sił zbrojnych, odbudowę amerykańskiego przemysłu obronnego oraz ograniczanie programów dotyczących różnorodności. Pojawiły się również spekulacje, że Hegseth mógłby ubiegać się o mandat senatora z Tennessee.
Możliwe zmiany w najwyższym dowództwie wojskowym
Według czwartkowych doniesień dziennika Washington Post Donald Trump może rozważać także odwołanie generała Dana Caine’a, przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, lub admirała Brada Coopera, dowódcy amerykańskiego Dowództwa Centralnego (CENTCOM).
Obaj wojskowi odgrywali istotną rolę w doradzaniu administracji podczas konfliktu z Iranem. Na razie nie ogłoszono jednak żadnych oficjalnych decyzji dotyczących ich stanowisk.
Marco Rubio zaprzecza planom odejścia
Znacznie bardziej zdecydowane dementi dotyczy Sekretarza Stanu Marco Rubio. Polityk odrzucił doniesienia, jakoby zamierzał opuścić administrację, aby przygotować się do startu w wyborach prezydenckich w 2028 roku.
W rozmowie z New York Times podkreślił, że od początku planował pracować dla Trumpa do końca jego kadencji i jest zadowolony ze swoich obowiązków. Zarówno Biały Dom, jak i Departament Stanu określiły informacje o jego możliwym odejściu jako nieprawdziwe.
Pomimo oficjalnych zapewnień o stabilności administracji presja na zmiany personalne rośnie. Utrata republikańskiej większości w Kongresie oznacza dla Donalda Trumpa trudniejszą sytuację polityczną, a przyszłość najważniejszych urzędników odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i politykę zagraniczną może stać się przedmiotem kolejnych sporów.
Źródło: BBC
Foto: Departament Wojny, Departament Stanu, YouTube
-
News USA3 tygodnie temuOsiem stanów pozywa OpenAI. Zarzuty dotyczą bezpieczeństwa dzieci korzystających z ChatGPT
-
News USA3 tygodnie temuDepartament Sprawiedliwości grozi Kalifornii pozwem o głosowanie osób bez obywatelstwa USA
-
News Chicago3 tygodnie temuPolski neurochirurg dr Maciej Leśniak przyjęty do prestiżowej National Academy of Medicine
-
Polonia Amerykańska3 tygodnie temuDzień Góralski w Muzeum Polskim w Ameryce. Poznaj podhalańskie tradycje weselne
-
News Chicago3 tygodnie temuRekordową kwotę ponad 260 mln USD dostaną osoby poszkodowane przez byłego policjanta
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW1 tydzień temuŚmierć to nie koniec. O. Jarosław Mikuczewski o nadziei i sztuce dobrego umierania
-
News USA6 dni temuDemokraci faworytami wyborów do Kongresu USA. Czy sondaże znów się mylą?
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW3 tygodnie temuOsiem złotych medali! Mistrz Świata w Kettlebell Sport Tomasz Potaczek opowiada o triumfie w Indiach











