Połącz się z nami

spoleczne

Wypalenie zawodowe. Trzy etapy o których powinniśmy wiedzieć

Opublikowano

dnia

Wypalenie zawodowe składa się z trzech etapów. Jeśli odpowiednio wcześniej nie zareagujemy, narażamy się na depresję, a ta może nas uziemić i odebrać sens życia.

Katarzyna Gajdosz: Napisała Pani na swojej stronie internetowej motywatorium.com, że wypalenie zawodowe dotyka tylko ludzi, którzy na początku swojej pracy mieli wzniosłe cele, silną motywację, duże oczekiwania – spodziewali się po swojej pracy głębszego znaczenia. Czy to znaczy, że nie warto mieć wzniosłych celów? Bo cena jest za wysoka?

Katarzyna Kuzak: Pytając, czy nie warto, miała pani lekki uśmiech na twarzy. Co to znaczy?

 Może powinnam bardziej kontrolować mimikę twarzy… A może po prostu dlatego, że w moim odczuciu mimo wszystko warto.

Właśnie. Idee bowiem same w sobie są ważne i wynikają z naszych wartości. I nie ważne, czy jest to chęć pomagania innym, czy zarabiania więcej pieniędzy. Żeby doszło do wypalenia, trzeba mieć się z czego wypalić. Wzniosłe cele, silna motywacja i duże oczekiwania – praca ma przynieść nam spełnienie. Mowa tu o nurcie egzystencjalnym w wypaleniu zawodowym. Jeżeli środowisko, w którym pracujemy, sprzyja realizacji naszych celów, a nasze oczekiwania chociaż w części są zaspokajane, wówczas motywacja się utrzymuje i wypalenie zawodowe raczej nie wystąpi. Zamiast tego będziemy mieć poczucie, że to, co robimy, ma sens. Będziemy chcieli robić tego więcej! Odpowiadając więc na pani pytanie, uważam, że  warto mieć wzniosłe cele, chociaż wpływa na nas środowisko. Czasem trzeba zmienić pracę, żeby je utrzymać i nie stracić motywacji do realizacje tego, co dla nas najważniejsze – wybranej wartości, idei. Należy zadbać nie, by mieć szansę realizować swoje cele.

Dlaczego wypalenie zawodowe dotyka przede wszystkim, a może tylko tych, którzy pracują z i na rzecz innych ludzi? Inżynier nie wypali się zawodowo?

Istnieją różne teorie na ten temat. Jedna z nich mówi, że wypalenie zawodowe składa się z trzech objawów:

1. Wyczerpanie emocjonalne – ma się poczucie, że nasze zasoby emocjonalne się skończyły;

2. Depersonalizacja – zaczynamy podchodzić do drugiego człowieka przedmiotowo, z dystansem, mniejszym szacunkiem.

3. Obniżone poczucie dokonań osobistych – wydaje nam się, że to, co robimy, nie jest wystarczająco dobre, że nie  odnosimy sukcesów zawodowych, mamy niskie kompetencje, jesteśmy niezadowoleni z wyników własnej pracy.

W tym kontekście, pracując z ludźmi, jesteśmy bardziej narażeni na wyczerpanie emocjonalne. Inni  bowiem wnoszą do relacji swój bagaż emocjonalny, na który musimy reagować.  Oznacza to, że musimy sobie radzić nie tylko ze swoimi emocjami, wątpliwościami, wyzwaniami, ale także z potrzebami czy roszczeniami innych. Stąd przeświadczenie, że zawody takie jak pielęgniarka, lekarz, psycholog, nauczyciel są szczególnie obciążone i narażone na wypalenie zawodowe.

Jakie są zatem symptomy, które powinny nam zapalić ostrzegawczą żarówkę w głowie?

Wypalenie zawodowe też przebiega etapowo, rozwija się. Jeśli odpowiednio wcześniej nie zareagujemy, będzie narastać. Pierwsza rzecz zatem, o którą powinniśmy się zapytać, to: Jak ja podchodziłem/am do tej pracy, z jakimi oczekiwaniami do niej szedłem/szłam, co chciałem/am zrobić. Czasem ktoś wybiera swoją pracę przypadkowo, z tak zwanego braku laku. Wówczas wypalenie zawodowe nie wystąpi, bo nie ma tej motywacji, tych wzniosłych celów i dużych oczekiwań. Tu może pojawić się stres, często prowadzący do kryzysu emocjonalnego, ale nie wypalenie zawodowe.

Jakie są zatem objawy?

Pierwsze stadium, tak zwane ostrzegawcze, objawia się irytacją, wyczerpaniem emocjonalnym, chęcią odseparowanie się na jakiś czas od pracy. Myślimy o wypoczynku, urlopie, bo czujemy się zmęczeni. Mogą pojawiać się przeziębienia. To jest moment, który nas informuje, że powinniśmy się zająć sobą. Dobrze znaleźć coś poza pracą, może spotkać się ze znajomymi,  wyjechać na kilka dni, zregenerować siły. Sygnał, że powinniśmy coś zmienić.

Jeżeli ten sygnał zignorujemy, to…?

Objawy będą narastać. Jeżeli stwierdzimy, że nie możemy sobie pozwolić na odpoczynek, musimy pracować, poniesiemy tego konsekwencje.  W kolejnym etapie zaczynają spadać wyniki naszej pracy. Sami to zauważamy, a i ludzie dookoła też już zaczynają to dostrzegać. Częściej wybuchamy gniewem, irytujemy się. Nawet drobne rzeczy potrafią wyprowadzić nas z równowagi. Mogą się zacząć pojawiać konflikty interpersonalne – jesteśmy cyniczni w relacjach z drugim człowiekiem. Stajemy się po prostu tykającą bombą. To już jest nie sygnał, a alarm! Nasz organizm potrzebuje dłuższego urlopu – weekend w górach nie wystarczy, a już na pewno nie pomoże odpoczynek w postaci: myję okna, sprzątam. Trzeba porządnie o siebie zadbać. Podjąć radykalne zmiany – może zmniejszenie etatu, godzin pracy.

Bagatelizujemy to. Aż strach iść dalej…

Docieramy do ostatniego etapu nazywanego chronicznością syndromu. Następuje pełen rozwój objawów, które są zarówno psychiczne, jak i fizyczne. Na tym etapie mamy poczucie, że nikt nas nie rozumie, że zostaliśmy sami z problemem. Boimy się porozmawiać w obawie, że ktoś nas wyśmieje. Nasze zachowanie przekłada się na relacje z najbliższymi, pojawiają się kryzysy małżeńskie, a także z przyjaciółmi czy w pracy. Wypalenie zawodowe zaczyna rozchodzić się na inne gałęzie naszego życia. To już jest najsilniejsza forma wypalenia zawodowego i moment, kiedy potrzebna jest pomoc lekarza albo terapeuty.  Sami sobie skutecznie z tym nie poradzimy. Nie zajmując się tą sytuacją, narażamy się na depresję, a ta może nas uziemić, odebrać sens życia.

Może ktoś powinien to zrobić za nas? Bliscy przecież obserwują nasze zachowanie. Jak oni mogą nam pomóc?

To nie jest łatwa sytuacja, bo jak pomóc, kiedy mamy do czynienia z tykającą bombą. Każda drobna uwaga może irytować. Rozmowy na pewno będą ważne, ale i trudne. Można zacząć w ten sposób: „Czy naprawdę ten rozsypany cukier cię tak irytuje, czy może jest coś innego, co sprawia, że się denerwujesz?” Często drobne problemy ukrywają te faktyczne. Bliscy muszą wykazaćcierpliwość w rozmowie. Nawet jeśli nie mogą pomóc, może podpowiedzą, gdzie szukać rozwiązania problemu.

A koledzy z pracy?

Dokładnie tak samo. Zapytać,  dać się wygadać.  Podpowiadać, że potrzebne są zmiany lub rozmowa ze specjalistą.

Wymieniła Pani grupy zawodowe narażone na wypalenie, dalej jednak nie wiem, dlaczego na przykład inżynier nie jest w grupie ryzyka?

Wróćmy zatem do teorii. Omówiłam tę dotyczącą trzech elementów, które składają się na wypalenie zawodowe. To, co nas bardzo obciąża emocjonalnie, to praca z drugim człowiekiem. Teoria egzystencjalna z kolei, o której wspomniałam na początku, mówi o istnieniu wzniosłych celów, silnej motywacji, dużych oczekiwaniach. W tym wypadku inżynier też może się wypalić. Załóżmy, że jego celem jest skonstruowanie maszyny ratującej ludzkie życie, a tymczasem firma, w której pracuje, mu to uniemożliwia. Zamiast współpracować z innymi fachowcami, aby wspierać się w procesie tworzenia i konstruowania maszyny, cały czas jest komuś podporządkowany i słyszy, że nic nie jest wart oraz że jest potrzebny w innym projekcie, który jest dla niego mniej ważny. Jego motywacja zaczyna spadać, więc ryzyko wypalenia również może zaistnieć. Częściej jednak w takich zawodach występuje stres, który również może być destrukcyjny.

Jaka jest różnica między stresem, a wypaleniem?

Jeszcze raz powtórzę: Żeby się wypalić, trzeba mieć z czego.  Jeśli osoba pracuje w przypadkowym miejscu, w korporacji, sklepie, gdzieś, gdzie wcześniej nie planowała i o czym dotąd nie marzyła, wówczas z dużym prawdopodobieństwem nie towarzyszy jej myśl, że w tej pracy się spełni, że nada to sensu jej życiu. Jeśli praca nie odpowiada jej innym oczekiwaniom, może się pojawić stres. Długotrwały stres może natomiast doprowadzić do kryzysu emocjonalnego. Nie pojawi się jednak wypalenie. Różnica tkwi w tym, z czym startujemy.

Niedawno prowadziła Pani warsztaty dla pielęgniarek, jak radzić sobie z wypaleniem zawodowym i jemu zapobiegać. Na co ta grupa zawodowa zwracała uwagę? Co wypala pielęgniarki…?

Prześledziłyśmy z paniami obciążenia charakterystyczne dla ich zawodu i podzieliłyśmy je na co najmniej dwie grupy. Pierwsza to obciążenia interpersonalne – praca z pacjentem, który jest chory, pełen bólu i ma wobec nas ogromne oczekiwania; praca z rodziną pacjenta, która – jak relacjonują pielęgniarki – nierzadko jest roszczeniowa. W grupie interpersonalnej są również kontakty pielęgniarek między sobą i z przełożonymi. I tu nie brakuje problemów. Druga grupa obciążeń to te związane z samą instytucją i organizacją pracy: niskie wynagrodzenia, zmianowa praca, która rozregulowuje organizm,  zbyt mała ilość personalu odpowiedzialnego za pacjentów itp. Możemy jeszcze wyróżnić trzecią grupę obciążeń – to przyczyny wewnętrzne, czyli tkwiące w nas. Jeśli osoba ma niskie poczucie własnej wartości, każde niepowodzenie odczuwa jako osobistą porażkę, wówczas zwiększa się prawdopodobieństwo tego, że kiedyś może wystąpić wypalenie zawodowe.

Podniesienie poczucia własnej wartości uchroni nas przed wypaleniem?

Podczas warsztatów z pielęgniarkami jeden moduł poświęciłyśmy właśnie na zmianę przekonań i nawyków. Jeżeli ufamy swoim kompetencjom, wierzymy w siebie, to  wierzymy w siebie, to będziemy też bardziej asertywne, umiejące zadbać o własne potrzeby. Dla pielęgniarek, z którymi pracowałam, niezwykle odkrywcza była wskazówka, aby siebie nagradzać. Od szkoły jesteśmy uczeni nagradzać siebie za efekt – dostałem piątkę, to dobrze, dostałem jedynkę – to źle. Tymczasem powinniśmy się nagradzać za proces. Kiedy miałam swoją pierwszą sesję mentorską – czyli ktoś z większymi kompetencjami oceniał moją pracę – nie poszło mi najlepiej, nie byłam zadowolona z siebie. I co zrobiłam? Zadałam to pytanie pielęgniarkom i padały takie odpowiedzi: „załamałam się”, „byłam na siebie wściekła”, „nie wychodziłam przez kilka dni z domu”. Nie! Nic z tych rzeczy. Poszłam siebie nagrodzić. Zjadłam pyszną kolację. Dlaczego mam się karać za efekt, skoro w trakcie sesji dałam z siebie wszystko. Efekt nie był zadowalający, mogłam lepiej, ale miałam przed sobą inne sesje. Przekładając to na pracę pielęgniarek – efekt czasem jest niezadowalający: pacjent nie zdrowieje, może umiera.  Mimo to pielęgniarka może mieć poczucie, że dała z siebie wszystko: czuwała przy pacjencie, podawała leki, rozmawiała z nim. Dlaczego miałaby się za to karać?

Przygotowała Pani pewnie i inne wskazówki, które mogą nas uchronić przed wypalenie zawodowym…

Mam przed sobą całą listę prewencyjnych działań. Najważniejsze to dbać o siebie, o swój komfort psychiczny. Jeżeli w firmie, w której pracujemy, coś nam nie pasuje, warto powalczyć o swoje, komunikować potrzeby, nie pozostawać biernym. Po drugie – dbać o swój wypoczynek. Nie da się pracować non stop. Nasz organizm da nam się w końcu we znaki. Kiedy zapytałam panie, co robią w wolnym czasie, odpowiadały: prasują, piorą, sprzątają. To nie jest odpoczynek! Na pewno wypaleniu zawodowemu zapobiega też podnoszenie swoich kwalifikacji – one podnoszą bowiem poczucie naszej wartości. Powinniśmy również zaakceptować swoje ograniczenia – nie jesteśmy w stanie wszystkiego zrobić, nie na wszystko mamy wpływ. Do tego myślę dojrzewa się z czasem. Trzeba też nauczyć się oddzielać to, co w pracy od życia osobistego – jeżeli coś mi nie wyszło w pracy, to nie znaczy, że jestem złym człowiekiem. Dobrze jest mieć swoje rytuały – na przykład po powrocie do domu przebieram się, zaznaczając, że teraz zajmuję się rodziną, albo biorę prysznic, „zmywając” to, co spotkało mnie dziś w pracy.  Przede wszystkim polecam rozwijanie swoich dodatkowych zainteresowań oraz uprawianie sportu. Mówi się, że ruch to zdrowie i to prawda. Bieganie, zumba, taniec, nordic walking. Każdy znajdzie coś dla siebie. Rozwijanie swoich zainteresowań pomaga natomiast się zrelaksować, skupić uwagę na czymś innym niż praca – na czymś, co jest fascynujące i pochłaniające.

Czy wypalenie zawodowe musi oznaczać zmianę pracy, a nawet zawodu?

Jeśli doszliśmy do ostatniego stadium, to dobrze byłoby nie pracować w tym miejscu, gdzie wypalenie powstało. Musimy organizmowi dać czas na regenerację. Osobiście jednak nie uważam, że nie należy wracać do zawodu. Wyobrażam sobie, że byłby to powrót do innej pracy.

Zmienić instytucję, firmę?

Nawet nie.  Dalej osoba może być pielęgniarką pracującą w tym samym szpitalu, ale będzie mieć już inne wymagania. Na koniec terapii będzie mieć mocny kręgosłup – świadomość, jakie ma priorytety, z czego może zrezygnować i na co innym nie pozwolić.

Źródło: deon.pl
Foto: Flickr.com/ Avenue G

REKLAMA REKLAMA

GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW

Jak spisać polski testament mieszkając w USA? Mecenas Leszek Lis wskazuje na różnice między USA a Polską.

Opublikowano

dnia

Autor:

Na antenie Radio Deon Chicago mecenas Leszek Lis tłumaczył sprawy związane z prawem spadkowym. Jak przygotować testament w Polsce, by był ważny w USA?

Mecenas Leszek Lis mówił o błędach popełnianych w czasie sporządzania testamentu i o tym, że każdy dokument musi być sądownie zbadany pod kątem prawnych wymogów.

Gość Radio Deon wyjaśniał kwestie ważne dla osób mieszkających w Stanach Zjednoczonych, ale mających majątek w Polsce.

W przypadku dysponowania nieruchomością w Polsce decyzję co do jej dziedziczenia musi podjąć sąd polski. Jest to pewien problem, na który można zaradzić przygotowując osobny dokument dotyczący wyłącznie tego majątku w formie własnoręcznej, a nie w formie aktu notarialnego.

Testament napisany własnoręcznie nie potrzebuje opieczętowania. Musi być jednak odpowiednio skonstruowany, aby był ważny.

Poza nieruchomościami powinniśmy także pomyśleć o kontach bankowych w Polsce, jeśli odkładamy tam emeryturę. Dziedziczenie tych pieniędzy także powinniśmy uregulować.

Warto być przygotowanym na wszelkie ewentualności jakie niesie życie i nie zostawiać rodziny z problemem nieuregulowanej sprawy spadkowej.

Dla wszystkich zainteresowanych sprawami spadkowymi podajemy numery telefonów do kancelarii mecenasa Leszka Lisa:  773 244 1190 oraz 773 744 2412.

 

Foto:Flickr/John Marino/

REKLAMA REKLAMA
Czytaj dalej

News Chicago

Czekają nas nowe obostrzenia. Czy restauracje będą tylko dla zaszczepionych?

Opublikowano

dnia

Autor:

Statystyki dotyczące zachorowań na COVID-19 wciąż rosną w Illinois. Możliwe, że zostaną wprowadzone bardzie rygorystyczne środki ostrożności.

W tej chwili obowiązuje nakaz noszenia maseczek w pomieszczeniach i zachowanie dystansu społecznego.

Gubernator JB Pritzker zachęca jednak władze lokalne do wdrażania bardziej rygorystycznych obostrzeń, jeśli uznają je za stosowne. Czynnikiem decydującym ma być wskaźnik transmisji i infekcji w danej okolicy.

Chicago jest jednym z regionów, które same rozważają rozszerzenie reżimu sanitarnego w miarę wzrostu liczby przypadków. Burmistrz Lori Lightfoot powiedziała w tym tygodniu, że urzędnicy miejscy rozważają różne strategie w celu ograniczenia rozprzestrzenianie się wirusa.

Komisarz Chicago Department of Public Health, dr Allison Arwady, powiedziała na początku tego miesiąca, że ​​być może będzie brany pod uwagę wymóg szczepienia w przypadku niektórych działań i miejsc publicznych.

Jednak Pritzker nie myśli o wprowadzeniu takiego wymogu w całym stanie.

Lightfoot, rozmawiając w poniedziałek z mediami, powiedziała – „Przyglądamy się wielu różnym strategiom, które mogą nam pomóc w radzeniu sobie z tym najnowszym wzrostem, ale zawsze robimy to we współpracy i w komunikacji z osobami i firmami, których to dotyczy”. „Nie narzucamy niczego jednostronnie”.

Lightfoot i inni urzędnicy publiczni wyrazili zaniepokojenie rosnącą liczbą nowych zachorowań zarówno w mieście, jak i w stanie Illinois. Miasto tylko w poniedziałek zgłosiło prawie 1000 nowych przypadków COVID-19, co skłoniło do dyskusji na temat rozszerzenia potencjalnych strategii przeciwdziałania pandemii.

Lori Lightfoot  wyklucza zastosowanie tak zdecydowanych posunięć jak całkowity lockdown. Wyklucza również wprowadzenie polityki jaką uchwalono w Nowym Jorku. Tamtejsze przepisy wymagają od wszystkich prywatnych firm narzucenia swoim pracownikom przymusowych szczepień.

„Nie zobaczymy tego tutaj, w Chicago”, powiedziała na początku tego miesiąca.

Arwady powiedziała, że miasto rozważy objęcie większej liczby firm i miejsc zakazem wstępu dla gości i klientów nieszczepionych.

„Czy możemy zacząć wymagać dowodu szczepienia w przypadku większej liczby aktywności i miejsc publicznych? Tak, myślę, że możemy” – powiedziała.

Miejskie obiekty sportowe, w tym United Center, ustanowiły wymagania dotyczące szczepień lub negatywnych testów dla swoich klientów. Ale pomysł może dotyczyć również niektórych firm, w tym w restauracji i sal koncertowych. Rozważane są także ograniczenia liczby osób w obiektach.

Na tą chwilę gubernator Illinois J.B. Pritzker podkreśla, że głównym celem jego administracji będzie egzekwowanie obecnie istniejących mandatów dotyczących masek, ale powiedział, że nie wyklucza dodatkowych kroków w przyszłości.

„Patrzymy na wszystko, co zostało zrobione w ciągu ostatnich kilku lat, ale tak naprawdę skupiamy się na upewnieniu się, że ludzie przestrzegają wymagań dotyczących noszenia maseczek w pomieszczeniach” – powiedział. „Dziękuję wszystkim, którzy to robią”.

 

Żródło: nbc, twitter

Foto: YouTube, Twitter, pixabay/ HakanGERMAN, Flickr/ Chad Davis

REKLAMA REKLAMA
Czytaj dalej

Adwent

Niesamowita świąteczna akcja dla potrzebujących rodzin w Elgin. Oni także będą się cieszyć Bożym Narodzeniem

Opublikowano

dnia

Autor:

Społeczność Elgin jednoczy się w świątecznej akcji pomocy. Dzięki hojności darczyńców wiele potrzebujących wsparcia rodzin będzie mogło cieszyć się Bożym Narodzeniem.

Armia Zbawienia i Centrum Kryzysowe Społeczności Elgin połączyły swoje siły, aby zorganizować to wydarzenie.

„Dzięki połączeniu jesteśmy w stanie uzyskać wsparcie naszych wolontariuszy i darczyńców, co pomaga nam w zapewnieniu tej akcji sukcesu” – powiedziała Melissa Owens z Community Crisis Center.

Dla każdej, zarejestrowanej rodziny przygotowana została osobna paczka, a w niej zabawki dla dzieci, piżama i produkty na świąteczny obiad, łącznie z indykiem. W paczkach umieszczono 3-5 prezentów na dziecko, każdy oddzielnie zapakowany i gotowy do otwarcia w Boże Narodzenie.

Z pomocy korzysta prawie 800 rodzin. Każda z nich była umówiona tak, by przy odbiorze paczek mogła zachować dystans społeczny i nie dopuścić do zbytniego zatłoczenia placówki. Dla wielu, którzy zmagali się z pandemią przez ostatnie półtora roku, pomoc jest bardziej potrzebna niż kiedykolwiek.

„Chcemy tylko upewnić się, że dzieci dostaną zabawki na całym świecie. Wszyscy powinni cieszyć się świętami Bożego Narodzenia” – powiedziała kapitan Linnea Forney z Armii Zbawienia.

 

 

Źródło: abc7

Foto:pixabay/Bru-nO / Bob_Dmyt 

 

REKLAMA REKLAMA
Czytaj dalej
REKLAMA REKLAMA

Facebook Florida

Facebook Chicago

Reklama

Kalendarz 2021

sierpień 2015
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Popularne w tym miesiącu