News USA
Depresja to głód miłości
Depresja – nieoczekiwana i trudna wędrówka wewnątrz siebie, smutek, ból, podcięte skrzydła, człowiek za burtą. Ale kiedy ustępuje, wszystko ulega zmianie…
O depresji wiemy już prawie wszystko, a mimo to nie przestaje ona nękać ludzkości, więcej nawet, jak na ironię wydaje się nasilać. Można o niej mówić precyzyjnym językiem psychiatrii i psychologii, ale można też wieloznacznym i symbolicznym językiem Biblii. Chociaż bowiem jako dobrze opisaną jednostkę chorobową depresję można rozpoznać i odpowiednio leczyć, to jednak pod wieloma względami przywodzi na myśl biblijne plagi, które nękały ludzi i zmuszały ich do zmiany postępowania i nawrócenia.
Istotnie, depresja spada na człowieka jak plaga – nieoczekiwanie i bez zapowiedzi i zawsze zastaje go nieprzygotowanym. Jest jak anioł spustoszenia, który przechadza się między ludźmi i rozkłada swój namiot ciemności i mroku nad niektórymi, kierując się przy tym własnymi niezrozumiałymi kryteriami. Dla człowieka, nad którym go rozpostarł, w jednej chwili wszystko traci sens. Dopiero gdy ciemność zacznie ustępować, z mroków powoli wyłania się kształt rzeczy, taki sam, ale już nie ten sam, co dawniej. Wszystko uległo zmianie.
Często spotykam ludzi w depresji. Niektórym jest mi dane towarzyszyć i dzięki ich świadectwu otrzeć się o ten tajemniczy i porażający stan ludzkiego ducha i ciała. Nie można tego oddać słowami. Ale poprzez słowa -często trudne i bolesne – odbywa się dialog z nimi i poprzez słowa dokonuje się uzdrowienie. Poniższe refleksje są rodzajem osobistego notatnika, w którym na marginesie jakby jednej z dość typowych historii depresji zapisywałem krótkie uwagi. Zawierają one kilka ważnych dla mnie pojęć, rodzaj słów-kluczy do tajemnicy depresji. Ufam, że pomogą choć trochę zarówno tym, którzy są w depresji, jak i tym, którzy żyją obok, często jak gdyby nic się nie działo.
Szok
Przestraszyłaś mnie. Nie należę do osób lękliwych, ale na twój widok poczułem się nieswojo. Czy to aby na pewno ty? W wymiętej sukience, z niedbale zaczesanymi włosami, znużonym wyrazem twarzy i spłoszonym wzrokiem wcale nie przypominałaś mi rezolutnej i żywiołowej studentki, którą poznałem kilka lat wcześniej. Dobrze, że spotkaliśmy się w ciemnym holu naszego domu zakonnego i moje zmieszanie nie było nazbyt widoczne. Poprosiłaś wtedy o kierownictwo duchowe, tłumacząc, że się pogubiłaś. Zgodziłem się, ale od początku czułem, że dopóki nie wyjdziesz z tego, o żadnym kierownictwie nie ma mowy. Nie pamiętam, czy już wtedy użyłem słowa „depresja”, jednak aura „uciążliwej nocy”, jaką jest owa dzisiejsza plaga, wyraźnie roztaczała się wokół ciebie. Długo nie mogłem uwierzyć, że właśnie ty znalazłaś się w depresji. Jak to możliwe? Co się stało? Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że jestem jednym z długiej listy „przyjaciół Hioba”, którzy współczując (nieświadomie?) szukają jednocześnie winnych.
Trud rozmowy
Ciężkie i mozolne były nasze pierwsze rozmowy, prawie jak nauka obcego języka. Każde nieostrożne słowo, wspomnienie radosnej przeszłości lub miłych doświadczeń w grupie przyjaciół wywoływało cierpienie i smutek na twojej twarzy. A mimo to chciałaś rozmawiać. Mimo bólu i jakiegoś niewyrażalnego ciężaru, który wydawałaś się dźwigać, smutnym i wygasłym głosem opowiedziałaś mi nieznaną wersję własnej historii, tak odmienną od tej, którą pamiętałem z czasów pierwszej znajomości. Człowiek zawsze jest tajemnicą, ale w depresji staje się „tajemnicą do kwadratu”, bo wtedy jest jakby kliszą fotograficzną własnego obrazu – co było jasne, teraz jest ciemne, a ciemne – teraz wszystko „wyjaśnia”. Powoli uczyłem się języka, jakim się posługiwałaś, i w wolnych chwilach powtarzałem nowe słówka – te dobre, budzące nadzieję, by ci je często powtarzać, oraz te złe, drażniące i raniące, by ich unikać, tak jak się unika wypowiadania imion osób zmarłych, gdy obecni są ich najbliżsi. Słów złych było zdecydowanie więcej, bo człowiek w depresji to „człowiek pozbawiony”, pozbawiony osób, rzeczy, miejsc, możliwości. Pozbawiony czegoś rzeczywistego lub wyimaginowanego, częściej może nawet tego drugiego.
Zdradzona miłość
Słowo „miłość” budziło najwięcej emocji. Gdy cichym głosem snułaś opowieść o nim – „miłości twego życia” – i o tym, jak ważny był dla ciebie, wciąż jeszcze mogłem wyczuć ogromną siłę i ciężar uczucia, którym go obdarzyłaś. Uczucia mają swój ciężar gatunkowy, podobny do tego z dziecięcych wyliczanek „kocha, lubi, szanuje…”. Zapewne w tym przypadku był to ciężar zbyt wielki jak na barki młodego człowieka. Tak bardzo potrzebowałaś miłości, że gdy pojawił się na horyzoncie on – „wyśniony ideał mężczyzny” – całą siłą swego pragnienia rzuciłaś się w jego ramiona i chciałaś, by cię z nich już nigdy nie wypuścił. Zapewne on właśnie miał zastąpić ci chłodnego i nieobecnego przez długie lata ojca, ciągle zapracowaną mamę, rodzeństwo zajęte swoimi sprawami i kilka innych nieudanych miłości. A on ledwie potrafił kochać za siebie samego. Nawet nie zauważyłaś, kiedy go to przerosło. Przestraszył się, zawahał, ale w końcu odszedł… A ciebie ciężar pociągnął na dno rozpaczy, w otchłań depresji. Czy to była jego wina? Nie! Choć na pewno jego „winą” było to, że rozbudził w Tobie owo głębokie pragnienie miłości przez długie lata tłumione i kontrolowane. Depresja to choroba braku miłości – uleczyć ją można tylko miłością i z miłością.
Milcząca obecność
Gdy przychodziłaś na kolejne spotkania i snułaś swoje urywane i smutne opowieści, często milczałem. Trochę z obawy, by cię niepotrzebnie nie dotknąć jakimś słowem, częściej z bezsilności, bo cóż można było tu powiedzieć; za którymś razem tanie słowa pociechy więzną w gardle. Widziałem, jak cię raniły „dobre rady” twoich bliskich: „Weź się w garść!”, „Postaraj się!”, „Przecież zawsze tak dobrze sobie radziłaś!”. A ty tymczasem pragnęłaś ciszy, w której można zniknąć, po prostu nie być. Dlatego na długie godziny zaszywałaś się we własnym łóżku, szukając upragnionego niebytu. Ale oni tego nie rozumieli i odmieniali przez wszystkie możliwe czasy i przypadki pojęcia: lenistwo, wina, a nawet grzech. To tylko wzmagało nieznośny ciężar istnienia. Osoba w depresji jest jak człowiek z rozległymi oparzeniami – gdzie byś nie dotknął, tam będzie bardziej bolało. Dlatego – zwłaszcza na początku – trzeba ograniczyć do minimum konieczny kontakt, ale nie wolno z niego rezygnować. Trzeba być obok, pielęgnować, cierpliwie czekać, nasłuchiwać, po prostu kochać.
Trochę to trwało, zanim udało się nam przekonać rodzinę, że to choroba, a nie zła wola czy lenistwo. „To nie twoja wina!” – powtarzałem im aż do znudzenia, prosząc, by poczekali, by nie robili zdziwionych min, ale okazywali życzliwość i byli cierpliwi. Tylko mama rozumiała to bez tłumaczenia.
To nie twoja wina!
Gdy się popełniło błąd lub nawet zgrzeszyło, czymś naturalnym i oczywistym wydają się wyrzuty sumienia i odpowiednia kara. Ale jak znosić poczucie winy, które nie ma żadnej wyraźnej przyczyny, w którym nie wiadomo za jakie grzechy ponosi się nieproporcjonalnie wielką karę? A ten mechanizm nierzadko jest jądrem depresji. Całymi tygodniami zamęczałaś się litaniami samooskarżeń i ostrych wyrzutów kierowanych pod własnym adresem. „Zawsze byłam do niczego! Słusznie ludzie mnie nie lubią! Byłam zbyt wyniosła i ambitna! Jestem nic niewarta! Nic nie potrafię! To moja wina! Moja bardzo wielka wina!…”. Oczywiście, nigdy nie jest tak, że jesteśmy zupełnie bez winy, ale też nie jesteśmy winni wszystkiemu, co złe na tym świcie! „To nie twoja wina, że jesteś w depresji!” – powtarzałem ci to tak wiele razy, że w końcu stało się to twoją mantrą, która uwalniała stopniowo od poczucia winy. „To nie twoja wina, że nie czułaś się dostatecznie kochana przez rodziców! To nie twoja wina, że on odrzucił twoją miłość! To nie twoja wina, że…”. Skąd brałem pewność, że to dobra formuła? Pomyśl sama: czy poczucie winy, które nie prowadzi do nawrócenia, ale do samozniszczenia, może pochodzić od Boga? Czy Boży Duch przynosi w duszy takie owoce?
Kryjówka – „Bądź dla siebie dobra!”
Czasem, by przetrwać najgorsze godziny, trzeba uciec i schronić się przed całym światem. Najlepiej w miejscu z góry upatrzonym. Ustaliliśmy wspólnie tę strategię, zakładając jednocześnie, że nie jest to sposób na życie, ale na przetrwanie. Jak rozbitek na bezludnej wyspie zebrałaś w twojej kryjówce rzeczy, które według ciebie najpotrzebniejsze były do przeżycia -śmieszną maskotkę-przytulankę, zasuszony bukiet róż, śliczny album parków narodowych Ameryki, zdjęcia ukochanych miejsc i osób, zabawne a mądre wiersze ks. Twardowskiego i parę innych czytadeł, kilka płyt CD z ulubioną (ckliwą) muzyką. Patrząc z boku – bezładny zbiór sentymentalno-infantylnych elementów, ale dla ciebie to były synonimy ziemi, wody, powietrza i podobnych elementów życia, „dziurki od kluczy do raju miłości”. Mając to wszystko na wyciągnięcie ręki, by posłużyć się tym w chwili największej udręki, czułaś się bezpieczniej. To nie grzech mieć takie miejsce. To był też początek nowej filozofii, którą ochrzciliśmy hasłem „Bądź dla siebie dobra!”. Tak stworzyłaś sobie kryjówkę, z której wychodziłaś do pracy i czasem w lepszych momentach nieśmiało jak ślimak ze skorupy wychylałaś się w stronę zagubionego gdzieś świata.
Przeżyję najbliższe 15 minut!
Depresja – jak wszystko na tym świecie – też kiedyś mija! Marna to pociecha, zwłaszcza dla kogoś, kto stracił zmysł czasu, a nie osiągnął szczęścia wiecznego. Mimo to kryje się w tym głęboka prawda: nawet najgłębsza, najstraszniejsza depresja kiedyś minie! Dlatego przede wszystkim trzeba wytrwać. Warto wytrwać!
Wbrew pozorom depresja ma też swoje niże i wyże. Dla ciebie najtrudniejsze były wczesne poranki, ale wieczory już były znośne, prawie z innej rzeczywistości. To zmusiło cię do rozmyślań nad tajemnicą czasu i do stworzenia pewnej prostej zasady. Pamiętam, że w najtrudniejszych chwilach zaczęłaś powtarzać sobie: „Po pierwsze – przeżyj najbliższe 15 minut!” i szłaś zrobić cokolwiek, chociażby herbatę lub umyć zęby. I zakazywałaś sobie myśleć o tym, co będzie za kwadrans. Św. Ignacy z Loyoli radził człowiekowi w strapieniu czekać cierpliwie na pocieszenie – to rzecz niemożliwa dla człowieka w depresji. Ale twoje „Przeżyj najbliższe 15 minut!” wydaje się trafną modyfikacją tej cennej reguły. Ignacy byłby z ciebie dumny!
Lamentuj, ale nie rozpaczaj!
„Chyba sobie Ojciec żarty stroi!” – odcięłaś się ostro, gdy pierwszy raz powiedziałem ci o psalmach i o tym, że można się nimi modlić, angażując cały arsenał negatywnych emocji, którymi biło twoje serce. Ty byłaś wściekła i miałaś wątpliwości, czy On w ogóle istnieje, a ja namawiałem cię, by do Niego mimo wszystko mówić. Nie mogłaś uwierzyć, że taka może być modlitwa – agresywna, niecierpliwa, bolesna, pełna wyrzutów wobec Boga i całego świata, a mimo to kierowana do Boga. Czy Bóg wysłuchuje takich modlitw? Jeśli nie takich, to jakich?… Spora część ludzkości tylko w taki sposób się modli, więc czemu i ty byś nie mogła? Jaki obraz Boga nosisz w tej smutnej głowie? Obraz sklerotycznego i zazdrosnego Starca z siwą brodą, który zapomniał o tobie i całym świecie i umila sobie wieczność słuchaniem anielskiego „Święty, Święty, Święty”? Bóg jest bliżej ciebie teraz niż kiedykolwiek wcześniej, bo dziś ty jesteś zagubioną owieczką, której zatroskany poszukuje. Gdy ciało choruje, dusza modli się o zdrowie dla ciała, gdy choruje dusza, kto się modli za nią? Ciało?… A może Duch Święty, który modli się w nas, gdy sami nie potrafimy się modlić! Ten sam Duch, który zachęcał mnie do modlitwy w twojej intencji. Ten sam Duch, który pobudza Kościół do nieustannej modlitwy. I to psalmami.
Rutyna
Pod koniec drugiego miesiąca poczułaś się lepiej. „Chyba lekarstwa zaczynają działać!” – mówiłaś, choć miesiąc wcześniej bez wielkiego przekonania poszłaś do psychiatry. „Przecież nie ześwirowałam!” – broniłaś się nawet. Poranna walka o przetrwanie trwała jednak niezmiennie dalej i zaczynała się regularnie przedwczesną pobudką o 4.00 lub 5.00 nad ranem. Budziłaś się i nie mogłaś dłużej spać. Zamiast tradycyjnej porannej kawy wypijałaś gorzką filiżankę smutnych łez, beznadziei i głuchego bólu.
Z czasem jednak coś się zmieniło. Zaczęłaś mówić o swoim stanie jakby innym językiem, z większą akceptacją i zgodą. Smutne słowa psalmu
– Łzy stały się dla mnie chlebem we dnie i w nocy, gdy [ludzie] mówią mi co dzień: „Gdzie jest twój Bóg?” (Ps 42, 4) – które wcześniej lubiłaś cytować, żaląc się na Boga i siebie, w twoich ustach nie brzmiały już teraz tak tragicznie jak dawniej, ale zaczęły przypominać modlitewny lament.
Chemia depresji a głód miłości
Lekarze mówię, że depresja to problem zaburzonego działania neuroprzekaźników w systemie nerwowym. Chodzi o rodzaj anomalii na styku komórek nerwowych, gdzie chemiczny przekaz sygnałów zaczyna szwankować. Właśnie dlatego warto wesprzeć proces zdrowienia pomocą farmakologiczną. O to samo w uproszczeniu chodzi w makroskali: człowiek zaczyna cierpieć na deficyt miłości w życiu. Zamiast kilku wystarczających dotychczas ciepłych słów i gestów zaczynasz potrzebować ich tysiące, jeśli nie miliony. A otoczenie nie ma na to czasu, bo zajęte jest sobą. Ty miałaś to szczęście, że blisko była mama. Nie wiem jak, ale potrafiła ci dać wystarczająco dużo ciepła i wsparcia, byś mogła przetrwać kilka pierwszych tygodni. To siłą jej woli wstawałaś każdego ranka i szłaś do pracy. To dzięki jej determinacji zwróciłaś się w końcu o pomoc do mnie, do psychiatry, do grupy wsparcia. Nawiasem mówiąc, do dziś nie wiem, jak to robiłaś, że nie wyrzucili cię z pracy. Nikt nawet nie zorientował się, że jesteś chora, że cierpisz na depresję. Czyżbyśmy doszli już do takiego znieczulenia?
Przyjaciele
W końcu zaufałaś moim radom i zadzwoniłaś do dawnych przyjaciół. Tylko jedna osoba nie miała czasu, ale inne – mile zaskoczone – bardzo serdecznie odpowiedziały na twoją propozycję spotkania. Depresja to samospełniająca się przepowiednia – mówisz „Nikt mnie nie kocha!” i robisz wszystko, żeby to sobie udowodnić, poczynając od najbliższych, a kończąc na ludziach spotkanych przypadkowo na ulicy. Mało kto patrzy na doświadczenie depresji jako na szansę, możliwość pogłębienia relacji z innymi. Spotkania z dawnymi przyjaciółmi szybko cię przekonały, że i oni mają swoje trudne chwile, a nawet ktoś miał krótki epizod depresyjny. Aż miło było patrzeć, jak wraz z rozkwitem kontaktów z nimi powoli wraca w ciebie życie. Wspólny spacer, zakupy, pierwsza od wielu miesięcy wizyta u fryzjera czy krótka wyprawa w góry dokonywały małych cudów. To takie proste, ale jakże prawdziwe: najlepszym lekarstwem na smutek i depresję jest miłość i przyjaźń.
Humor
Kolejną jaskółką powracającego zdrowia były nawroty twego charakterystycznego, to znaczy złośliwego, poczucia humoru. Dobrze pamiętam tę pierwszą, nieśmiałą i niewyraźną, ale jakże sympatyczną, bo wypowiedzianą na zakończenie szczególnie smutnego spotkania. Powiedziałaś – „No to sobie ojciec nazbierał dziś materiałów do ignacjańskiej medytacji o piekle!”. Albo gdy przyniosłaś rysunek znanego krakowskiego kpiarza i śmiałaś się na głos z jego dowcipnej treści – „Twoja depresja w porównaniu z moją depresją jest wprost śmieszna!”. Lub gdy odpierałaś moje argumenty: „To nie twoja wina…”, mówiąc: „Nieźle mnie ojciec wychowuje! To ja godzinami leżę w łóżku, zawalam obowiązki, odcinam się od świata, a ojciec mi mówi «Nie martw się dziecko! Poleż sobie! To tylko depresja!». Czy to jest ta słynna pedagogika jezuicka?”. „Nie wiem – odparłem skonsternowany, bo życzliwość nie jest moją najmocniejszą stroną. Ale od razu dodałem: – Podobno sąd ostateczny też tak ma wyglądać!”. I śmialiśmy się już razem.
Boże, o ileż uboższy byłby ten świat bez śmiechu i humoru! I o dziwo, im większego wcześniej smutku się doświadcza, tym późniejsza radość jest większa. To dobrze wróży tym naszym smutnym czasom! Doświadczyłaś tego, co to są „usta pełne śmiechu”, o których mówi psalmista, bo jak nikt inny znasz też smak gorzkich łez.
Kim jestem?
Depresja jest smutną wędrówką w głąb siebie, odkrywaniem najgłębszych pokładów ciemności, smutku i bólu, doświadczeniem najciemniejszej strony własnego ja. Paradoksalnie właśnie dlatego jest szansą na odkrycie głębokiej tajemnicy istnienia i własnego „ja”. Bo gdy już nie masz żadnego szacunku do samej siebie, gdy we własnych oczach straciłaś zupełnie wartość i powtarzasz „Jestem zerem, chcę umrzeć!”, właśnie wtedy możesz odkryć swoją jedyną i niepowtarzalną wartość, bo nawet wtedy, a właściwie najbardziej wtedy otwarta jesteś na przyjęcie tej wstrząsającej prawdy, że mimo wszystko jesteś godna miłości. Być na dnie i doświadczyć miłości – to zmienia postać rzeczy.
Jak to dokonało się w twojej historii? Może najbardziej doszło do głosu wtedy, gdy opowiedziałaś mi o nieudanych próbach samobójczych. Bardzo kosztowało czy wprost bolało cię to wyznanie, ale przyniosło niewysłowioną ulgę. Bałaś się potępienia i odrzucenia, a doświadczyłaś czegoś odwrotnego – przyjęcia, zrozumienia i serdecznej wyrozumiałości. Każdy na moim miejscu odczułby to samo, gdyby usłyszał o twym geście rozpaczy. Żałowałem, że w tamtych momentach nie było mnie blisko ciebie, że w żaden sposób nie mogłem cię powstrzymać. Wszyscy żałujemy, gdy jest już za późno. Dobrze, że Opatrzność Boża zawsze działa na czas i czuwa ciągle nad nami tak, jak czuwała nad tobą wtedy.
Tajemnica
Nigdy nie mówiłem ci o tym, jak przeżywam spotkania z tobą. To wbrew zasadom pomagania innym. Może jednak warto, byś wiedziała, że podczas spotkań towarzyszyły mi nie tylko uczucia smutku czy przygnębienia wynikającego z bezsilności (chcąc nie chcąc ten, który pomaga, zawsze bierze na własne ramiona coś z depresji tego, komu pomaga). To jednak też istotna część życia i doświadczenia, szczególnie kapłańskiego. Wbrew temu, co myślisz, bardzo wiele skorzystałem w ciągu tych długich miesięcy kontaktu z tobą i bardzo wiele się nauczyłem. I to nie tylko w zbieraniu materiałów do medytacji o piekle. Przeciwnie, odkryłem wiele zapoznanych prawd o człowieku, o Bogu, o świecie i o miłości, która jest kluczem do zrozumienia wszystkich poprzednich. Wiem, że nie rozwiązałem tajemnicy cierpienia, ale nauczyłem się na nie patrzeć inaczej, twoimi oczyma, dziś już spokojniejszymi i skupionymi. Teraz, kiedy widuję cię już rzadko, cieszę się twoją odzyskaną żywotnością i radością życia, która jednak wydaje się inna od tej sprzed lat, jakby dojrzalsza. Boisz się jeszcze mówić głośno o depresji, ale nie lękasz się już trudniejszych dni i nawrotów smutku. Jakbyś po swojemu odkryła znane zasady życia duchowego, że strapienie – nawet to tragiczne, jakim jest depresja kliniczna – jest tylko odwrotną stroną pocieszenia, że kruche życie tutaj jest zapowiedzią czegoś trwałego tam, po drugiej stronie życia, i że Panem wszystkiego jest Bóg. I już nie każesz Mu się tłumaczyć ze wszystkiego, ale akceptujesz więcej i przyjmujesz z pogodą ducha to, co przynosi nowy dzień. Czy nie na tym polega życie?
Zamiast zakończenia
Czy z depresji można wyjść? Samo pytanie nieco sugeruje odpowiedź – zakłada osobiste zaangażowanie, a to trąci niezamierzoną ironią. W depresji bowiem, jak w żadnej innej chorobie, doświadcza się bolesnego bycia przedmiotem, a nie podmiotem własnego działania. Dlatego poprawniej jest mówić, że depresję można przeżyć lub przetrwać, bo ona w końcu minie, aniżeli że się z niej wychodzi. Kto myśli inaczej, co innego ma chyba na myśli. Wytłumaczmy to prostym obrazem: człowiek za burtą, by przeżyć, może próbować utrzymać się na powierzchni wody, ale nie może uciszyć żywiołu, który go wyrzucił na zewnątrz. Kiedy wróci z powrotem do łodzi, odłowiony przez współtowarzyszy podróży, już nigdy nie spojrzy na żywioł z takim samym naiwnym spokojem jak dawniej. Chyba że… – ale to już zupełnie inna historia – spotka kogoś, komu nawet żywioły są posłuszne. Takie spotkanie mogłoby przewartościować wszystko, bo wtedy -jak dowodzą znane skądinąd źródła – nawet chodzenie po wodzie, pośród szalejącego żywiołu, jest możliwe.
Źródło: http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/depresja/art,1,depresja-to-glod-milosci.html
News USA
Tornada i powodzie na Środkowym Zachodzie i Południu USA: Co najmniej 7 ofiar

Piątek przynosi kolejną falę niebezpiecznej pogody w centralnej i południowej części Stanów Zjednoczonych. Intensywne opady deszczu oraz gwałtowne burze powodują zagrażające życiu powodzie błyskawiczne, a wiele społeczności wciąż podnosi się po śmiercionośnych tornadach, które zdewastowały całe dzielnice. Według najnowszych danych, co najmniej siedem osób zginęło.
Tornada sieją zniszczenie, ofiary w trzech stanach
W pierwszej fali burz, która przetoczyła się przez region w środę i czwartek, potężne tornada spustoszyły Tennessee, Missouri i Indianę. Wśród ofiar znalazł się ojciec i jego nastoletnia córka z Tennessee, których dom został doszczętnie zniszczony. W Indianie mężczyzna zginął po uderzeniu samochodu w zerwane linie energetyczne.
Tragicznie zakończyła się też próba ratunku w Missouri – Garry Moore, szef Whitewater Fire Protection District, stracił życie, próbując pomóc kierowcy uwięzionemu w pojeździe.
„Całe dzielnice zostały całkowicie zniszczone” – powiedział Gubernator Tennessee Bill Lee, podkreślając, że bilans ofiar może jeszcze wzrosnąć, ponieważ wciąż trwają akcje poszukiwawcze.
Ekstremalne opady i powodzie błyskawiczne
Narodowa Służba Meteorologiczna ostrzega przed kolejnymi dniami intensywnych opadów, które mogą prowadzić do katastrofalnych powodzi. Szczególnie zagrożone są Arkansas, Tennessee i Kentucky. Satelitarne zdjęcia burz pokazują ich układ przypominający pociąg – poruszający się nieustannie nad tymi samymi obszarami.
Ponad 90 milionów ludzi – od Teksasu po Maine – jest narażonych na ekstremalne zjawiska pogodowe. W Memphis i okolicach ponad 1,3 miliona osób znalazło się w strefie najwyższego zagrożenia.
„Nie przestawajcie obserwować pogody. Miejcie plan” – apelował Gubernator Lee podczas konferencji prasowej.
Ewakuacje, ratownicy i stan gotowości
W całym regionie powołano zespoły ratownictwa wodnego i rozpoczęto układanie worków z piaskiem. FEMA przygotowuje się do dystrybucji żywności, wody, łóżek polowych i generatorów.
W Nashville prowadzono już akcje ratunkowe na zalanych ulicach, a zużyte syreny ostrzegawcze wymagały pilnych napraw po długim okresie intensywnych alertów. W zachodnim Kentucky zalanych zostało co najmniej 25 odcinków dróg stanowych, a Gubernator Andy Beshear ostrzega przed ryzykiem rekordowych powodzi, nawet w miejscach, które zwykle nie są zalewane.
Ryzyko dla łańcuchów dostaw
Eksperci ostrzegają, że ekstremalne powodzie w rejonie Louisville i Memphis – ważnych węzłach logistycznych – mogą poważnie zakłócić dostawy towarów w całym kraju.
Zdaniem meteorologów, przyczyną katastrofalnej pogody jest połączenie wysokich temperatur, niestabilnej atmosfery, silnego wiatru i wilgotnego powietrza znad Zatoki Meksykańskiej.
Uwaga!Prognozy na kolejne dni nie przynoszą poprawy. Władze apelują do mieszkańców regionów objętych zagrożeniem o czujność, przygotowanie planów awaryjnych i śledzenie komunikatów służb. „To nie koniec” – mówią meteorolodzy. „Najgorsze może dopiero nadejść”.
Źródło: AP
Foto: YouTube
News USA
Zmiany w Departamencie Zdrowia USA: Wysocy urzędnicy na urlopach, tysiące zwolnień

W związku z gruntowną reorganizacją Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej (HHS), kilku czołowych urzędników amerykańskich agencji zdrowotnych — w tym dr Jeanne Marrazzo, następczyni dr Anthony’ego Fauciego — zostało tymczasowo odsuniętych od pracy.
Zmiany wpisują się w szerszy plan restrukturyzacji i redukcji zatrudnienia, ogłoszony niedawno przez Sekretarza Zdrowia Roberta F. Kennedy’ego Jr., który zapowiedział likwidację aż 10 000 stanowisk pracy w całym resorcie.
Kluczowi urzędnicy na urlopach administracyjnych
Zautomatyzowane wiadomości e-mail z 3 kwietnia potwierdziły, że na urlopie administracyjnym przebywają m.in.:
- dr Jeanne Marrazzo – dyrektorka Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID), która objęła stanowisko po Faucim w 2023 r.
- dr Diana Bianchi – dyrektorka Narodowego Instytutu Zdrowia Dziecka i Rozwoju Człowieka
- Vence L. Bonham Jr. – pełniący obowiązki zastępcy dyrektora Narodowego Instytutu Badań nad Genomem Ludzkim
- dr Peter Stein – dyrektor Biura Nowych Leków FDA
- Julia Tierney – wysoka urzędniczka w Centrum Oceny i Badań Produktów Biologicznych FDA
Co ciekawe, mimo nieobecności, nazwiska urzędników wciąż widnieją na stronach internetowych ich instytucji.
Cichy początek masowych zwolnień
Zwolnienia rozpoczęły się w tym tygodniu, począwszy od pracowników zajmujących się dostępem do informacji publicznej. Oficjalnie ogłoszono plan cięć, obejmujący:
- 3500 pracowników FDA
- 2400 osób z Centers for Disease Control and Prevention (CDC)
- 1200 zatrudnionych w Narodowych Instytutach Zdrowia (NIH)
- 300 pracowników Centers for Medicare and Medicaid Services
Rzecznik Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej HHS podkreślił, że redukcje dotyczyły głównie „zbędnych stanowisk administracyjnych”.
„Trudne, ale konieczne decyzje”
Robert F. Kennedy Jr. oświadczył, że działania te są elementem większej strategii naprawy systemu ochrony zdrowia: „Te decyzje nie były łatwe, ale konieczne, aby zatrzymać epidemię chorób przewlekłych i przywrócić zdrowie Ameryce.”
Departament Zdrowia USA potwierdził również, że niektórym urzędnikom zaproponowano dobrowolne przeniesienie do Indian Health Service, działającego głównie na terenach wiejskich. Nie ujawniono jednak, ilu urzędników otrzymało takie oferty, ilu je przyjęło, a ilu odmówiło.
Niektórzy urzędnicy przyznają, że alternatywą dla dobrowolnego przeniesienia było zwolnienie.
Zamieszanie wokół kadry kierowniczej w Departamencie Zdrowia USA HHS i Narodowych Instytutach Zdrowia NIH budzi pytania o przyszłość amerykańskiego systemu zdrowia publicznego. To największe zmiany w amerykańskiej administracji zdrowotnej od czasów pandemii COVID-19.
Źródło: The Epoch Times
Foto: YouTube
News USA
Trump rozważa sprzedaż TikToka w zamian za złagodzenie ceł wobec Chin

W czwartek Prezydent Donald Trump zasugerował, że mógłby poprzeć zatwierdzenie sprzedaży aplikacji TikTok przez ByteDance, jeśli w zamian Chiny zgodzą się na zniesienie lub złagodzenie ceł handlowych. Zgodnie z ustawą uchwaloną przez Kongres, ByteDance ma czas do 5 kwietnia, aby sprzedać amerykańską część platformy podmiotowi spoza Chin. W przeciwnym razie aplikacja może zostać zakazana w USA ze względu na obawy dotyczące bezpieczeństwa narodowego.
„Chiny mogą powiedzieć: ‘Zatwierdzimy umowę, ale co zrobicie z cłami?’” — powiedział Donald Trump podczas rozmowy z dziennikarzami przed wejściem na pokład Air Force One. „Cła można wykorzystać jako element negocjacyjny. Możemy coś za nie uzyskać.”
Wśród zainteresowanych zakupem TikToka znajdują się:
- Amazon, gigant e-commerce
- Konsorcjum kierowane przez Tima Stokely’ego, założyciela OnlyFans
- Blackstone, globalna firma inwestycyjna, która rozważa wejście do gry jako partner ByteDance z udziałem spoza Chin
J.D. Vance zapowiedział, że decyzja zostanie podjęta przed krytycznym terminem. Jak dotąd Biały Dom nie skomentował jednak oficjalnie toczących się rozmów z potencjalnymi nabywcami.
Dzień wcześniej Prezydent Trump ogłosił wprowadzenie 10-procentowych ceł bazowych na wszystkich partnerów handlowych USA oraz wzajemnych ceł sięgających 50% na niektóre państwa.
W przypadku Chin oznacza to łączny poziom ceł na poziomie 54%, po tym jak dodano 34% do istniejących 20% z początku roku.
Hawley: „TikTok to narzędzie szpiegowskie”
Senator Josh Hawley (R-Mo.) wprost zaapelował o natychmiastowy zakaz TikToka, jeśli nie zostanie znaleziony odpowiedni nabywca:
„To tylko aplikacja szpiegowska dla Komunistycznej Partii Chin. Albo powstanie zapora ogniowa z Pekinem, albo TikTok musi zostać natychmiast zamknięty.”
Zegar tyka
Jeśli ByteDance nie sprzeda TikToka do 5 kwietnia, aplikacja może stracić dostęp do rynku amerykańskiego. Decyzja Trumpa — oraz ewentualna odpowiedź Chin — może mieć poważne konsekwencje zarówno dla globalnej gospodarki, jak i relacji USA–Chiny.
TikTok stał się czymś więcej niż tylko aplikacją — to teraz element wielkiej, międzynarodowej gry o wpływy.
Źródło: The Epoch Times
Foto: istock/JHVEPhoto/
-
News USA2 tygodnie temu
Administracja Trumpa kończy finansowanie mieszkań nielegalnym imigrantom
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW3 tygodnie temu
Polonia głosuje: Nasz kandydat do rady szkolnej w Lemont – Ernest Świerk
-
Polonia Amerykańska7 dni temu
“Mężczyzna Idealny”: Komediowy poradnik dla panów Teatru Scena Polonia w ten weekend
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW2 tygodnie temu
Fotograf z Chicago wygrał sprawę o prawa autorskie z bokserem, Arturem Szpilką
-
Kościół1 tydzień temu
“Misterium Męki Pańskiej” zobaczymy w ten weekend w Lombard i Milwaukee
-
News USA2 tygodnie temu
Gangi Ameryki Łacińskiej przejmują wpływy w USA wykorzystując miasta sanktuaria
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW2 tygodnie temu
Uwaga na śmiertelny radon w domach! Krzysztof Kaczor bada jego poziom
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW4 tygodnie temu
Bez naszych otwartych serc Joanna Dratwa nie pomoże dzieciom z Afryki