News USA
Najważniejsze jest Dzieciątko
Oczekiwanie na narodzenie Jezusa jest tu inne niż we wszystkich innych miejscach świata. Musi być inne – bo żyjące tu kobiety są inne. Ich głowy nigdy nie zaprzątają za bardzo porządki, zakupy, pieczenie ciast ani nawet dzieci. One żyją tylko dla Jezusa i tylko na Niego czekają.
Gnieźnieński karmel nosi wezwanie Świętej Rodziny, Jezusa, Maryi i Józefa. Siostrzany klasztor w niedalekim Tryszczynie poświęcony jest Narodzeniu Pańskiemu. Oba w dużej mierze zawdzięczają swoje istnienie jednej kobiecie, która gorąco ich pragnęła, modliła się, a później organizowała fundację – siostrze Marii Józefie od Wcielenia. A ona już od urodzenia przesiąknięta była tajemnicą przyjścia Boga na świat.
Zawieruszona w sianku
Wszystko zaczęło się dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia 1911 r., kiedy to niespodziewanie, bo długo przed czasem, urodziła się w małym Lubostroniu. Dzieci było dwoje, bliźnięta, ale ona zawsze czuła, że ma jeszcze jednego Brata. Irena Szweda, późniejsza siostra Maria Józefa, pisała później: “Spieszyliśmy się do siebie nawzajem od samego początku, od dnia, kiedy urodziłam się dwa miesiące za wcześnie i już parę godzin po urodzeniu zostałam ochrzczona. Chciał, bym przyszła na świat dzień przed wigilią Bożego Narodzenia, żebym już na progu życia wpadła w ramiona Dzieciątka. Tak naprawdę miałam nie jednego, ale dwóch braci bliźniaczych: jednym bym mój Leoś, a drugim – a może właśnie pierwszym i najważniejszym – Boże Dzieciątko. Zawieruszyłam się w Jego sianku i Jego pieluszkach i w nich chciałam pozostać już na zawsze, a On nie odstąpił ode mnie. To nic, że przedwczesne urodzenie rzucało cień słabości na całe późniejsze życie – warto było to znieść, żeby od początku być zanurzoną w tak wielką Tajemnicę, w Boga samego. Rodzice opowiadali, że kiedy urodziliśmy się z Leosiem, położono nas w jednej drewnianej kołysce na biegunach. Ponoć płakałam nieustannie, uspokoiłam się dopiero wtedy, kiedy zabrali ode mnie brata i całą kołyskę mogłam mieć tylko dla siebie. Od pierwszych chwil mojego życia byłam i chciałam być samotna, sam na sam z moim Panem. Czasem myślałam nawet, że Bóg, stwarzając mnie, chciał sprawić innym niespodziankę i tak bardzo się spieszył, że ledwie mnie z gliny ulepił, zaraz na świat mnie wysłał”.
Nie tylko urodziny
Boże Narodzenie było niezwykle ważne w całym życiu Ireny – nie tylko dlatego, że właśnie wtedy miała urodziny. Kochała Adwent i kochała święta. Wspominała, jak w wigilię św. Mikołaja wystawiali wraz z braćmi czyste, wypastowane na błysk buciki, żeby następnego dnia znaleźć w nich słodycze i obierki z ziemniaków. Obierki były znakiem, że coś jeszcze powinni w swoim życiu poprawić. Jako sześciolatka napisała pierwszy list do Gwiazdora i potem miała nadzieję, że ten nie obrazi się na nią zbyt mocno, bo z przejęcia nazwała do “Gwizdorem”. Listy dzieci związywały nitką i wieszały między podwójnymi oknami, wierząc, że Gwiazdor stanie przed domem i wtedy je przeczyta.
Razem z braćmi znała na pamięć wszystkie pieśni adwentowe, śpiewali je czasem wspólnie wieczorami. “Z bożonarodzeniowych najbardziej lubiłam tę, w której Arnold niskim głosem odśpiewywał odpowiedzi św. Józefa: <>” – wspominała Irena. “Dopiero kiedy zamieszkaliśmy w Bydgoszczy, trzeba było nasz śpiewnik wyrzucić, tak bardzo był zniszczony. Ale trudno się dziwić jego zniszczeniu, skoro śpiewaliśmy naprawdę dużo, często i z wielkim zapałem – nawet Leoś, który brak głosu i słuchu nadrabiał wielkim entuzjazmem”.
Kiedy mieli cztery lata, Leoś – brat bliźniak Ireny – dostał na Boże Narodzenie prawdziwą harmonijkę ustną i za żadne skarby nie chciał się nią rozstać. Grał na niej całymi dniami, a kiedy szedł spać, kładł ją tuż przy łóżku, na specjalnie ustawionym krześle. Kilka lat później przygotowania do Bożego Narodzenia stały się wielkim rodzinnym przedsięwzięciem. Dzieci ćwiczyły śpiewanie kolęd, by jak najpiękniej wykonać je przy wigilijnym stole.
Przygotowywały również przedstawienie, które nazywały operami. “Treść przedstawień układaliśmy z Edwinem albo zwyczajnie kupowaliśmy i przerabialiśmy tylko odpowiednio do naszych potrzeb. Zwykle byłam reżyserem, rozdzielałam role i zajmowałam się kostiumami. Do Leosia należała techniczna strona przedsięwzięcia: on dostarczał żarówki, budował prowizoryczny telefon, ustawiał meble. Arnold z Leosiem zwykle wymawiali się od prób, twierdząc, że wspaniale zagrają i bez nich – później podczas przedstawienia improwizowali, co także świetnie im wychodziło. Edwin grywał role matki domu, proboszcza albo Żyda, ja grywałam panienki albo mniszki, Ulka – małego chłopaczka, Arnold i Leoś wszystkie inne role, które były konieczne. Przed przedstawieniem przygotowywaliśmy dla rodziców barwne programy i ustawialiśmy fotele tak, że rodzice wygodnie mogli obserwować scenę, którą był nasz dziewczęcy pokój. Mieliśmy nawet gong, a po przedstawieniu – <<żywy obraz>>, któremu towarzyszyły zimne ognie. Bożonarodzeniowe przedstawienia sprawiały nam mnóstwo radości, a przede wszystkim były maleńkim dowodem miłości i wdzięczności, który składaliśmy naszym rodzicom. Potem dzieliliśmy się opłatkiem, składając sobie płynące z serca życzenia, śpiewaliśmy kolędy przy choince, przy akompaniamencie mamusi lub tatusia. A wieczorem znów siadałyśmy z Ulką w jakimś kącie, czytając bez końca i chrupiąc pierniki i orzeszki”.
List do Jezusa
To takie zwykłe, świąteczne wspomnienia, jakie mają każde dzieci, ale Irena Szweda miała coś więcej: Brata bliźniaka, który był Bogiem. Przeczuwała, że jej droga będzie inna niż drogi przeciętne. Wspominała: “Wprawdzie całe moje dzieciństwo pełne było rodzeństwa, ale mimo to – a może właśnie dlatego? – pragnęłam samotności i szukałam jej. Kiedy zostawałam sama na polach, cieszyłam się chwilą i myślałam o Bogu, który jako jedyny był tam razem ze mną. Może to była już pierwsza modlitwa, której nie umiałam jeszcze modlitwą nazwać? Myślałam o tym, że Bóg jest tym, który widzi każdy kwiatek i każde drzewo, i że widzi też mnie. Często nawet podnosiłam twarz kierunku nieba, żeby mnie zobaczył bardzo dokładnie! I zobaczył: zobaczył i wybrał, chociaż wtedy tego jeszcze nie wiedziałam. Wtedy rozumiałam tylko tyle, że to, co wydaje się samotnością, wcale samotnością nie jest, bo nie wypełnia tego pustka, ale Jego niewidzialna Obecność”.
Kiedy miała dwanaście lat, napisała do Dzieciątka Bożego list. “Dziś przychodzi na świat Mały Jezus i ja dziś przyszłam na świat razem z mym braciszkiem bliźniaczym. Ale Ty, mój Jezu, jesteś mi również i o wiele więcej jeszcze <> – i nigdy się nie rozstaniemy – i zawsze będziemy razem – na zawsze! Stałeś się moim Bratem w samotności za miastem w Betlejem. Ja muszę żyć w samotności z Tobą przez całe życie.
Ja wiem, że Ty mnie chcesz dla Siebie zupełnie w takiej samotności. I to jest moja wielka radość. Ja nie wiem, gdzie to będzie ta wielka samotność jak pustynia, ale chcę w niej być i stamtąd jak święty Jan Chrzciciel wołać – i więcej jeszcze – aż na krańce ziemi o dusze, by były zbawione. Nie wiem, jak to będzie – teraz rozumiem to wewnątrz, ale kiedyś musi być to i na zewnątrz – ta pustynia. Może taka, jak Pan Jezus był na pustyni, albo może taka samotność, jak Betlejem za miastem lub jak Nazaret, gdzie mieszkałeś przez 30 lat ze swoją Matką i Józefem świętym. Bo Nazaret też było dla Ciebie, mój Jezu, jak samotność i pustynia, bo żyłeś tam ukryty i nieznany. Dziękuję Ci za Twoje Narodziny dla mnie i że chcesz mnie mieć Sobie. Więc uczyń tak wszystko. Twoja mała siostrzyczka bliźniaczka Irena Elżbieta Barbara”.
Jak w rodzinie
Wiele lat później, kiedy coraz poważniej myślała o wstąpieniu do karmelu, jej spowiednik ks. Aleksander Żychliński polecił jej, by złożyła swoje powołanie w ręce Bożego Dzieciątka. Kiedy po długim oczekiwaniu, przerwanym najpierw chorobą, a później wojną, przyjmowała zakonny habit, otrzymała zakonne imię s. Maria Józefa od św. Stanisława Kostki. Sama odczuwała, że to zbyt słaba tytulacja i w liście prosiła prowincjała, by wyraził zgodę na jej zmianę. Nowy tytuł zaproponowała sama i w ten sposób została karmelitanką: siostrą Marią Józefą od Wcielenia.
Bardzo zależało jej na fundacji klasztoru w Gnieźnie, w kolebce chrześcijaństwa na ziemiach polskich. Była wtedy prostą i młodą siostrą, ale modliła się gorąco i rozmawiała o tym z innymi siostrami. Już wtedy, kiedy klasztor został poczęty w ich pragnieniach, nazywany był Karmelem Bożego Narodzenia. Sytuacja polityczna sprawiła jednak, że powstał on nie w Gnieźnie, a w podbydgoskim Tryszczynie. Pierwszą Mszę św. celebrował w nim bp Lucjan Bernacki, 5 sierpnia 1966 r., w święto Matki Bożej od Żłóbka… Karmel w Gnieźnie powstał w roku 1990 i otrzymał tytuł św. Rodziny, Jezusa, Maryi i Józefa. Zamieszkała w nim matka Józefa: w 2008 r. została jako pierwsza pochowana na przyklasztornym cmentarzu.
Tajemnica Wcielenia, tak bliska życiu matki Józefy, jest bliska całemu zakonowi karmelitańskiemu od początków jego istnienia. Nic więc dziwnego, że święta Bożego Narodzenia są tu obchodzone z tak wielką radością. Wszystko w tych dniach podporządkowane jest prawdzie, że oto urodził się Jezus: prawie tak samo, gdy w rodzinie przychodzi na świat dziecko.
Oczekiwanie na dziecko trwa dziewięć miesięcy – siostry na dziewięć dni przed Bożym Narodzeniem rozpoczynają swoją radosną, adwentową nowennę. Każdego dnia po rannej Mszy św. mała figurka Dzieciątka Jezus, osłonięta tiulem, wędruje do celi innej z sióstr. Uroczystą procesję prowadzą inne siostry, niosąc zapalone lampiony i śpiewając adwentowe pieśni. To prawdziwe święto i jednocześnie dzień skupienia dla tej, która wraz z Maryją tego dnia szczególnie oczekuje narodzenia Syna Bożego, osłoniętego jeszcze zasłoną tajemnicy.
Jest radość
Domowe przygotowania sióstr tylko trochę przypominają domową krzątaninę. Upiększona jest kaplica, w różnych częściach klasztoru stoją żłóbki i są choinki, jest też specjalny tron dla Dzieciątka Jezus, ustawiany w refektarzu. Jeśli coś różni te przygotowania od domowych, to cisza: siostry nie rozmawiają ze sobą, jeśli to nie jest naprawdę konieczne.
Kiedy przychodzi zmrok, spotykają się na modlitwie, adorując na nieszporach tajemnicę Bożego Narodzenia. Dopiero później, śpiewając głośno kolędę, procesyjnie wędrują do refektarza na wieczerzę wigilijną. Ta, choć podobna do zwykłych, domowych, dla karmelitanek jest jeszcze bardziej uroczysta – głównie dlatego, że na co dzień siostry jadają bardzo skromnie: chleb, sery, jajka, mleko… Jest opłatek, są życzenia, nie ma tylko drogich prezentów pod choinką.
Późno wieczorem siostry znów się spotykają, żeby wędrując po klasztorze, powitać nowo narodzonego Jezusa: trochę jak pastuszkowie, którzy pierwsi przybiegli do żłóbka. O północy jest czas na tradycyjną Pasterkę, najbardziej radosne w roku spotkanie z Jezusem.
Owa radość karmelitanek nie pozostaje tylko radością wewnętrzną. Siostry mogą tej nocy swobodnie ze sobą rozmawiać, również następne cztery świąteczne dni, tak zwane wielkie rekreacje, dają im możliwość spotkania. Rankiem budzi je nie dźwięk kołatki, ale śpiew albo gra na skrzypcach, albo na gitarze. Po wieczornych modlitwach mogą nawet… zatańczyć! Jeszcze czasów św. Teresy z Avila i św. Jana od Krzyża sięga owa tradycja świątecznych tańców z Dzieciątkiem Jezus: to św. Jan jako pierwszy w miłosnym uniesieniu tańczył z figurką małego Jezusa. Współczesne siostry po ową tradycję sięgają, wyrażając w ten sposób radość z narodzin Dzieciątka. Po adwentowej ciszy można wreszcie przyjąć i złożyć życzenia rodzinom i bliskim. Kolędy rozbrzmiewają głośnym echem po klasztornych korytarzach. Jest radość: taka, jakiej często brakuje nam, którzy myślimy o tym, co pod choinką położyć i ile jeszcze pierogów ugotować. Dla nich pierogi są na ostatnim miejscu…
Źródło: http://www.deon.pl/religia/wiara-i-spoleczenstwo/art,838,najwazniejsze-jest-dzieciatko.html
News USA
Odwet Iranu: Amerykanie „gorzko pożałują” zatopienia okrętu wojennego
Iran przeprowadził w czwartek rano kolejną falę ataków na cele izraelskie oraz amerykańskie bazy wojskowe w regionie. Jednocześnie izraelskie wojsko poinformowało o rozpoczęciu zakrojonej na szeroką skalę operacji militarnej przeciwko celom w Teheranie. Konflikt między Iranem, Stanami Zjednoczonymi i Izraelem wchodzi w kolejną fazę eskalacji, a napięcie w całym regionie Bliskiego Wschodu nadal rośnie.
W Izraelu ogłoszono alarmy przeciwlotnicze w Tel Awiwie i Jerozolimie po wykryciu nadlatujących pocisków. Irańska telewizja państwowa informowała równocześnie o kolejnych uderzeniach wymierzonych w amerykańskie instalacje wojskowe w regionie.
Izrael rozpoczyna szeroką operację w Teheranie
Izraelska armia przekazała, że rozpoczęła dużą falę ataków na infrastrukturę w stolicy Iranu. Według dostępnych informacji uderzenia objęły obiekty związane z aparatem bezpieczeństwa oraz inne strategiczne instalacje w Teheranie. Niedługo po ogłoszeniu operacji w wielu częściach miasta słychać było eksplozje.
Izraelskie wojsko prowadziło również operacje przeciwko wspieranej przez Iran organizacji Hezbollah w Libanie, uderzając w wybrane cele związane z infrastrukturą tej formacji.
Zatopienie irańskiej fregaty w Oceanie Indyjskim
Jednym z wydarzeń, które znacząco podniosły napięcie w regionie, było zatopienie przez amerykańską marynarkę wojenną irańskiej fregaty IRIS Dena. Do ataku doszło we wtorek wieczorem na wodach Oceanu Indyjskiego.
Według informacji przekazanych przez władze Sri Lanki uratowano 32 członków załogi, natomiast z morza wydobyto 87 ciał marynarzy. Irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi określił zatopienie okrętu jako poważny incydent na morzu i ostrzegł, że Stany Zjednoczone mogą w przyszłości odczuć konsekwencje tej decyzji.
Radykalne wypowiedzi irańskich duchownych
W trakcie narastającego konfliktu pojawiły się także ostre wypowiedzi ze strony części irańskiego duchowieństwa. Jeden z ajatollahów, Abdollah Javadi Amoli, w wystąpieniu w telewizji państwowej mówił o zbliżającej się wielkiej próbie dla Iranu i wzywał do walki z wrogami kraju. W swoich słowach duchowny użył bardzo agresywnej retoryki wobec Stanów Zjednoczonych i Izraela, co dodatkowo zaostrzyło atmosferę w regionie.
Konflikt rozszerza się na kolejne państwa regionu
Wraz z trwającą wojną napięcia rozprzestrzeniają się także na inne kraje Bliskiego Wschodu. W czwartek dron rozbił się w pobliżu lotniska w Nachiczewanie, azerskiej eksklawie graniczącej z północnym Iranem. W innym incydencie bezzałogowiec spadł w pobliżu szkoły, raniąc dwie osoby cywilne.
W Katarze ewakuowano mieszkańców w pobliżu ambasady Stanów Zjednoczonych w Dosze, natomiast w Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich nad miastem patrolowały myśliwce. Arabia Saudyjska poinformowała o zniszczeniu drona w prowincji graniczącej z Jordanią.
Zagrożone szlaki transportu ropy
Konflikt zaczyna także wpływać na światowy handel i transport morski. W czwartek nad ranem doszło do eksplozji w pobliżu wybrzeży Kuwejtu, gdzie według brytyjskiego centrum monitorującego żeglugę mogło dojść do ataku na tankowiec.
Wcześniejsze incydenty odnotowano również w Zatoce Omańskiej oraz w Cieśninie Ormuz, przez którą przepływa około jednej piątej światowych dostaw ropy naftowej. Zakłócenia w ruchu statków spowodowały wzrost cen surowca na światowych rynkach.
Tysiące ofiar i setki tysięcy osób uwięzionych w regionie
Według oficjalnych danych konflikt pochłonął już ponad tysiąc ofiar w Iranie, ponad 70 w Libanie oraz kilkanaście w Izraelu. W działaniach wojennych zginęło także sześciu amerykańskich żołnierzy.
Walki doprowadziły do poważnych zakłóceń w ruchu lotniczym i morskim, a setki tysięcy podróżnych zostało uwięzionych w regionie Bliskiego Wschodu.
Iran wybiera nowego najwyższego przywódcę
Równolegle w Teheranie trwa proces wyboru nowego najwyższego przywódcy po śmierci ajatollaha Alego Khameneiego, który rządził Iranem przez 37 lat. Jest to dopiero drugi taki moment od czasu rewolucji islamskiej w 1979 roku.

Mojtaba Khamenei
Wśród potencjalnych kandydatów wymieniani są zarówno twardogłowi zwolennicy konfrontacji z Zachodem, jak i politycy opowiadający się za dyplomacją. Jednym z nazwisk pojawiających się w spekulacjach jest Mojtaba Khamenei, syn zmarłego przywódcy. Jednocześnie irańskie władze ostrzegły, że osoby współpracujące z przeciwnikami państwa będą traktowane jak wrogowie.
Z kolei izraelski Minister Obrony Israel Katz zapowiedział, że każdy przyszły przywódca Iranu, który będzie groził Izraelowi lub Stanom Zjednoczonym, może stać się celem eliminacji.
Kurdowie dołączają do wojny
Doniesienia wskazują, że kurdyjsko-irańskie ugrupowania bojowników rozpoczęły ofensywę przeciwko siłom reżimu irańskiego w północno-zachodniej części kraju, rzekomo przy wsparciu USA.
Kurdowie stanowią jedną z największych mniejszości etnicznych w Iranie i są skupieni wzdłuż zachodniej granicy kraju z Irakiem i Turcją.
Podczas rewolucji w 1979 roku wielu Kurdów liczyło na to, że nowa Republika Islamska przyzna im pewien stopień autonomii regionalnej. Rozczarowani tym, co postrzegali jako brak uznania, kilka partii kurdyjskich wkrótce starło się z nowym państwem w konflikcie zbrojnym, który ostatecznie został stłumiony.
Źródło: AP
Foto: Tasnim News Agency, YouTube
News USA
Pentagon ujawnił nazwiska ostatnich dwóch żołnierzy poległych w ataku drona w Kuwejcie
Pentagon podał nazwiska dwóch ostatnich z sześciu amerykańskich żołnierzy, którzy zginęli w niedzielnym ataku drona na centrum dowodzenia w porcie Shuaiba w Kuwejcie. Informacja została opublikowana w środę i uzupełniła listę ofiar ogłoszoną dzień wcześniej. Poległymi są Chief Warrant Officer 3 Robert Marzan, 54-letni żołnierz z Sacramento w Kalifornii, oraz major Jeffrey O’Brien, 45-letni oficer pochodzący z Indianoli w stanie Iowa.
Atak dzień po rozpoczęciu operacji wojskowej
Żołnierze zginęli w niedzielę, kiedy dron uderzył w centrum dowodzenia w porcie Shuaiba. Atak nastąpił dzień po rozpoczęciu wspólnej kampanii militarnej Stanów Zjednoczonych i Izraela przeciwko Iranowi. W odpowiedzi Iran rozpoczął ostrzał rakietowy i ataki dronów na Izrael oraz kilka państw Zatoki Perskiej, na których terytorium stacjonują amerykańskie siły zbrojne.
Pentagon wcześniej ujawnił cztery nazwiska
We wtorek Departament Obrony ogłosił nazwiska czterech innych żołnierzy poległych w ataku. Byli to sierżant Declan Coady z West Des Moines w stanie Iowa, sierżant pierwszej klasy Nicole Amor z White Bear Lake w Minnesocie, kapitan Cody Khork z Winter Haven na Florydzie oraz sierżant pierwszej klasy Noah Tietjens z Bellevue w stanie Nebraska.
Prezydent Donald Trump zapowiedział, że weźmie udział w ceremonii tzw. godnego powrotu poległych żołnierzy do kraju, podczas której oddawany jest hołd wojskowym poległym w służbie.
Żołnierze zapamiętani przez bliskich
Major Jeffrey O’Brien służył w rezerwie armii przez niemal 15 lat. Był oficerem łączności i inżynierem systemów informacyjnych, a w cywilu pracował w branży cyberbezpieczeństwa. Jego zawodowa kariera obejmowała ponad dwie dekady pracy w sektorze technologii informacyjnych i bezpieczeństwa cyfrowego. Rodzina podkreśliła, że pozostawił żonę i dzieci. Bliscy wspominali go jako osobę pogodną i oddaną rodzinie.
Sierżant Nicole Amor była matką dwójki dzieci i miała wkrótce wrócić do domu z misji. Jej rodzina wspominała, że uwielbiała ogrodnictwo, przygotowywanie potraw z własnych warzyw oraz aktywność na świeżym powietrzu.
Declan Coady należał do najmłodszych żołnierzy w jednostce. Studiował cyberbezpieczeństwo na Drake University i planował w przyszłości zostać oficerem. Rodzina podkreśliła jego pracowitość oraz oddanie służbie wojskowej.
Oddanie służbie i patriotyzm
Kapitan Cody Khork od dzieciństwa marzył o służbie wojskowej. Wstąpił do rezerwy armii i uczestniczył w programie ROTC podczas studiów w Florida Southern College. Rodzina opisywała go jako osobę pełną energii i życzliwości wobec innych.

Sierżant pierwszej klasy Noah Tietjens pochodził z rodziny o tradycjach wojskowych. Był instruktorem sztuk walki i mentorem dla młodszych żołnierzy. Bliscy podkreślali jego zaangażowanie w szkolenie innych oraz troskę o kolegów z jednostki.
Hołd dla poległych
Władze stanowe i rodziny żołnierzy podkreślały, że polegli oddali życie w służbie bezpieczeństwu i wolności. Gubernator stanu Iowa Kim Reynolds wyraziła współczucie dla rodzin dwóch żołnierzy pochodzących z jej stanu i podkreśliła ich odwagę oraz poświęcenie.
Śmierć sześciu żołnierzy jest jednym z pierwszych tragicznych skutków eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, który rozpoczął się po rozpoczęciu operacji militarnej przeciwko Iranowi 28 lutego.
Źródło: baynews9
Foto: US Army
Kościół
Raport prokuratora ujawnia skalę nadużyć seksualnych w diecezji Providence
Setki dzieci w stanie Rhode Island padły ofiarą wykorzystania seksualnego ze strony katolickich księży na przestrzeni wielu dekad – wynika z raportu opublikowanego przez prokuratora generalnego Petera Neronhę. Dokument jest efektem wieloletniego śledztwa dotyczącego działalności diecezji Providence i wskazuje, że część hierarchów kościelnych miała chronić sprawców, bardziej troszcząc się o reputację instytucji niż o dobro ofiar.
Śledczy ustalili, że od 1950 roku co najmniej 75 duchownych dopuściło się molestowania ponad 300 dzieci. Jednocześnie podkreślono, że rzeczywista liczba ofiar i sprawców może być znacznie wyższa.
Wieloletni problem, który pozostawał w cieniu
Prokurator Peter Neronha wskazał, że pełna skala nadużyć w Rhode Island przez lata pozostawała trudna do ustalenia. Stan ten jest najmniejszym w USA, ale jednocześnie ma najwyższy odsetek katolików w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, sięgający niemal 40 procent.
Według prokuratora wielu poszkodowanych uważa, że po ujawnieniu podobnych skandali w archidiecezji Bostonu w 2002 roku działania naprawcze w Rhode Island były niewystarczające. Neronha podkreślał, że skandal wymaga pełnego uznania odpowiedzialności oraz zdecydowanych działań naprawczych, a także szybszego dochodzenia sprawiedliwości dla ofiar.
Przenoszenie księży zamiast zgłaszania spraw policji
Dokument wskazuje, że w wielu przypadkach oskarżeni księża byli przenoszeni do innych parafii bez dokładnego zbadania zarzutów i bez informowania organów ścigania. Podobne praktyki były wcześniej ujawniane w innych amerykańskich miastach, między innymi w Bostonie i Filadelfii.
Już w latach 50. diecezja Providence utworzyła specjalny ośrodek o charakterze rekolekcyjnym dla duchownych oskarżanych o nadużycia. Później, gdy zaczęto postrzegać problem jako zaburzenie psychiczne, kierowano ich do wyspecjalizowanych ośrodków terapeutycznych. W latach 90. niektórzy oskarżeni duchowni byli wysyłani na urlopy.
Przykład sprawy księdza Roberta Carpentiera
Jednym z opisanych w raporcie przypadków jest sprawa księdza Roberta Carpentiera. Duchowny zrezygnował z posługi po tym, jak w 1992 roku jedna z ofiar ujawniła, że była molestowana jako trzynastoletni chłopiec w latach 70-tych.
Carpentier przyznał się do nadużyć, został skierowany na terapię, a następnie przebywał na urlopie naukowym w Boston College. W 2006 roku przeszedł na emeryturę i aż do swojej śmierci w 2012 roku otrzymywał wsparcie ze strony diecezji.
Niewielka liczba skazań
Z raportu wynika, że tylko około jedna czwarta duchownych wymienionych w dokumencie została postawiona przed sądem. Ostatecznie skazano 14 osób, a kilkanaście innych zostało pozbawionych stanu kapłańskiego lub usuniętych z posługi.
Biuro prokuratora w ostatnich latach oskarżyło czterech obecnych i byłych księży o wykorzystanie seksualne małoletnich w sprawach dotyczących lat 2020–2022. Trzech z nich wciąż oczekuje na proces, natomiast czwarty zmarł w 2022 roku po uznaniu go za niezdolnego do udziału w postępowaniu.

Kancelaria Diecezjalna, Providence, Rhode Island (2024)
Kontrowersje wokół decyzji władz kościelnych
Raport opisuje również przypadek Johna Allarda, oskarżonego o molestowanie nastolatka w 1981 roku. Kościelna komisja uznała zarzuty za wiarygodne, jednak Watykan – na wniosek ówczesnego biskupa Providence Thomasa Tobina – pozwolił duchownemu przejść na emeryturę zamiast wyrzucić go ze stanu kapłańskiego.
W dokumencie pojawia się także informacja, że jeden z członków diecezjalnej komisji rozpatrującej skargi na duchownych sam został oskarżony o nadużycia. Duchowny zrezygnował z pracy w komisji, lecz przez lata pozostawał w czynnej posłudze mimo kolejnych zarzutów i został usunięty dopiero w 2022 roku.
Śledztwo oparte na archiwach kościelnych
Dochodzenie rozpoczęto w 2019 roku, rok po publikacji przełomowego raportu ławy przysięgłych w Pensylwanii, który ujawnił ponad tysiąc ofiar nadużyć ze strony około 300 księży od lat 40.

Prawo Rhode Island nie pozwala na publikowanie raportów ławy przysięgłych, dlatego prokurator zawarł porozumienie z diecezją, aby uzyskać dostęp do archiwów dotyczących przypadków nadużyć. Kościół przekazał dokumenty obejmujące ponad 70 lat, w tym zapisy z tajnych archiwów, informacje o ugodach cywilnych i kosztach leczenia oskarżonych duchownych.
Wezwanie do reform i odpowiedź Kościoła
Prokurator podkreślił, że raport nie powinien być traktowany jako zamknięty rozdział historii, lecz jako impuls do wprowadzenia zmian. Wśród rekomendacji znalazło się opracowanie jasnych procedur dochodzeniowych oraz zaprzestanie wymagania od ofiar badań wariografem.
Diecezja Providence w odpowiedzi zaznaczyła, że raport powstał dzięki współpracy z władzami stanowymi i przekazaniu archiwalnych dokumentów. Biskup Bruce Lewandowski zapewnił, że obecnie w czynnej posłudze nie ma duchownych, wobec których istnieją wiarygodne oskarżenia o nadużycia.

Głos osób poszkodowanych
Jedna z ofiar, która była wielokrotnie molestowana przez księdza w latach 60-tych, oceniła reakcję diecezji jako rozczarowującą, ale jednocześnie przewidywalną. W jej ocenie raport stanowi ważne świadectwo pokazujące rzeczywisty obraz problemu nadużyć i sposobu, w jaki przez lata funkcjonowała instytucja kościelna.
Źródło: AP
Foto: Farragutful, YouTube, istock/Michał Chodyra/
-
News Chicago3 tygodnie temuRodzina i przyjaciele pożegnali Austina Stanka podczas ogłoszenia wyroku dla kobiety, która go potrąciła
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW3 tygodnie temu50 lat Naszej Unii: Świętujemy wielki sukces polonijnej instytucji
-
News USA1 tydzień temu„Wygrywamy tak bardzo”: Donald Trump wygłosił najdłuższe do tej pory Orędzie
-
News USA1 tydzień temuAdministracja federalna wstrzymuje część środków Medicaid dla Minnesoty
-
Kościół3 tygodnie temuZamknięto etap diecezjalny procesu kanonizacyjnego siostry Mary Thei Bowman
-
News USA4 tygodnie temuPrezydent Donald Trump o wierze, modlitwie i „ponownym oddaniu Ameryki Bogu”
-
Polonia Amerykańska1 tydzień temuObchody Dnia Gen. Kazimierza Pułaskiego w Związku Podhalan w Północnej Ameryce
-
Polonia Amerykańska1 tydzień temuDialog najlepszą inwestycją w małżeństwo. Zapraszamy na warsztaty w Darien IL











