News USA
Autorka Dignity Act skrytykowała politykę imigracyjną Prezydenta Trumpa. Teraz znalazła się pod ostrzałem
María Elvira Salazar nie jest przypadkowym głosem w republikańskiej debacie o imigracji. Kongresmenka z Florydy jest jedną z głównych autorek Dignity Act — ponadpartyjnego projektu reformy imigracyjnej przygotowanego wspólnie z demokratyczną Kongresmenką Veronicą Escobar. Projekt próbuje połączyć wzmocnienie bezpieczeństwa granicy z możliwością uzyskania legalnego statusu przez część osób od lat mieszkających w USA bez uregulowanego statusu.
W ubiegłym tygodniu Salazar publicznie skrytykowała jednak sposób prowadzenia polityki imigracyjnej przez administrację Trumpa. W nagraniu skierowanym bezpośrednio do prezydenta powiedziała, że niektóre działania związane z egzekwowaniem prawa imigracyjnego „poszły za daleko”. Zwróciła uwagę, że około połowa osób zatrzymanych przez ICE w lipcu nie miała wyroku skazującego.
Powiedziała również, że Latynosi, którzy pomogli Trumpowi wygrać wybory w 2024 roku, czują się dziś — jej zdaniem — zdradzeni.
Trump odpowiedział następnego dnia. Stwierdził, że Salazar ma zbyt łagodne podejście do bezpieczeństwa granicy i podkreślił, że nie zgadza się z jej oceną swojej polityki imigracyjnej.
Kilka dni później gazety opisały reakcje w jej własnym, w większości latynoskim okręgu na Florydzie. Część wyborców popierających Trumpa uważa, że Salazar niesłusznie go skrytykowała. Inni podzielają jej zastrzeżenia wobec obecnych działań imigracyjnych, ale pytają, dlaczego zdecydowała się zabrać głos dopiero teraz, przed listopadowymi wyborami.
Salazar znalazła się więc w centrum znacznie większego sporu: czy można jednocześnie zdecydowanie egzekwować prawo imigracyjne i stworzyć rozwiązanie dla milionów ludzi, którzy od wielu lat mieszkają i pracują w Stanach Zjednoczonych? Właśnie taką próbą kompromisu jest jej Dignity Act.
Projekt pozostaje w Kongresie i nadal zdobywa ponadpartyjne poparcie — według biura Salazar w lipcu popierało go 40 członków Kongresu oraz ponad 100 organizacji i grup zainteresowanych reformą. Spór wokół Salazar pokazuje jednak, jak politycznie trudne stało się dziś znalezienie kompromisu w sprawie reformy amerykańskiego systemu imigracyjnego.
Autorka: Mecenas Magdalena Grobelski
Petycje imigracyjne i konsultacje dostępne online
[email protected]
Źródła: The Washington Post, 17, 18 i 23 września 2026 r.; Reuters; U.S. House of Representatives.
Foto: YouTube
News USA
Zmarł James Copenhaver, ranny podczas zamachu na Donalda Trumpa w Pensylwanii
James Copenhaver, jeden z uczestników wiecu wyborczego w Butler w Pensylwanii, którzy zostali postrzeleni podczas próby zamachu na Donalda Trumpa w 2024 roku, zmarł w środę w Pittsburghu. Miał 76 lat. Od czasu strzelaniny zmagał się z poważnymi konsekwencjami odniesionych obrażeń, jednak nie podano, czy jego śmierć była bezpośrednio z nimi związana.
James Copenhaver znajdował się na trybunach podczas wiecu w Butler, kiedy 20-letni napastnik otworzył ogień z dachu pobliskiego budynku. Jedna z kul drasnęła prawe ucho ówczesnego kandydata na prezydenta Donalda Trumpa, a Copenhaver został postrzelony w ramię i brzuch.
Obrażenia okazały się bardzo poważne i pozostawiły trwałe następstwa. Po ataku Copenhaver miał problemy z poruszaniem się i korzystał z laski. Wymagał również wielu operacji, a jego stan zdrowia przez długi czas pozostawał konsekwencją ran odniesionych podczas strzelaniny.
Trzy osoby wśród uczestników wiecu zostały postrzelone
Oprócz Copenhavera podczas zamachu postrzelonych zostało dwóch innych uczestników wydarzenia. David Dutch przeżył, natomiast Corey Comperatore, o którym pisaliśmy tutaj, zginął, osłaniając przed ostrzałem członków swojej rodziny.
James Copenhaver zmarł w środę w Allegheny Health Network’s West Penn Hospital w Pittsburghu. Informację przekazano w oświadczeniu Biura Lekarza Sądowego Powiatu Allegheny. Prawnik rodziny Joseph Feldman poinformował, że w ostatnich chwilach 76-latkowi towarzyszyli jego najbliżsi.
W komunikacie nie określono, czy śmierć Copenhavera była bezpośrednio związana z obrażeniami odniesionymi podczas zamachu w Butler. Wiadomo jednak, że skutki postrzału były rozległe i długotrwałe.
Poważne obrażenia i kilka operacji
James Copenhaver przeszedł wiele zabiegów chirurgicznych, w tym operację związaną z przecięciem okrężnicy. Doznał także trwałych uszkodzeń nerek oraz innych powikłań, a jednym z następstw była utrata czucia w nodze.
Skala jego obrażeń została szczegółowo opisana w pozwie złożonym w czerwcu przez Copenhavera i jego żonę Marianne Copenhaver przeciwko rządowi federalnemu. Małżeństwo zarzuciło Secret Service oraz Departamentowi Bezpieczeństwa Krajowego poważne zaniedbania w zapewnieniu odpowiedniej ochrony podczas wiecu.
W dokumentach sądowych obrażenia Jamesa Copenhavera przedstawiono jako wyniszczające, ciężkie, trwałe i zmieniające jego życie. Pozew dotyczył zabezpieczenia wydarzenia, podczas którego napastnik zdołał oddać strzały z dachu znajdującego się w pobliżu miejsca wiecu.
Rodzina wspomina oddanego męża, ojca i dziadka
W oświadczeniu rodziny podkreślono, że James Copenhaver był przede wszystkim oddanym mężem, ojcem i dziadkiem. Swoim dzieciom przekazywał wartości związane z ciężką pracą, uczciwością oraz służbą innym ludziom.
Rodzina przypomniała również o jego służbie wojskowej i przywiązaniu do Stanów Zjednoczonych. Patriotyzm miał być jednym z najważniejszych elementów jego życia, a Copenhaver głęboko wierzył w wolności i wartości, na których oparto państwo amerykańskie.
Donald Trump wspomina Copenhavera
Donald Trump odniósł się do śmierci Copenhavera w czwartek w mediach społecznościowych. Nazwał go amerykańskim patriotą i zwrócił uwagę na odwagę, jaką 76-latek wykazywał podczas długiej walki ze skutkami odniesionych obrażeń.

James Copenhaver
Trump podkreślił również, że mimo wyjątkowo trudnych doświadczeń Copenhaver zachowywał pozytywne nastawienie i nie przestawał walczyć. Jego śmierć nastąpiła ponad dwa lata po dramatycznych wydarzeniach na wiecu wyborczym w Butler.
Źródło: scrippsnews
Foto: YouTube
News USA
Trump i Xi Jinping przy jednym stole w Białym Domu. Ciepłe słowa, ale spory pozostają
Prezydent USA Donald Trump i przywódca Chin Xi Jinping wymieniali uprzejmości podczas wystawnej kolacji państwowej w Białym Domu, jednak spotkanie nie przyniosło wyraźnych sygnałów przełomu w najtrudniejszych kwestiach dzielących oba mocarstwa. W centrum rozmów pozostają m.in. sztuczna inteligencja, Tajwan oraz przyszłość stosunków amerykańsko-chińskich.
Podczas czwartkowej kolacji w Białym Domu obaj przywódcy podkreślali znaczenie współpracy między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Donald Trump mówił o przyszłości opartej na harmonii, pokoju i sukcesie obu państw, natomiast Xi Jinping wskazywał na konieczność działania przez Waszyngton i Pekin jak odpowiedzialne światowe mocarstwa.
Chiński przywódca szczególną uwagę zwrócił na rozwój sztucznej inteligencji. Podkreślił, że technologia ta powinna pozostawać pod kontrolą człowieka, a oba państwa mają szczególną odpowiedzialność za sposób, w jaki będzie ona rozwijana i wykorzystywana.
Tajwan pozostaje jednym z głównych punktów spornych
Za dyplomatycznymi uprzejmościami nadal kryją się poważne różnice. Jedną z najważniejszych pozostaje Tajwan, demokratycznie rządzona wyspa, którą Pekin uważa za część swojego terytorium. Wcześniej tego samego dnia Xi wezwał Trumpa do zajęcia – jak to określił – właściwego stanowiska w tej sprawie.
Kwestia Tajwanu nabiera dodatkowego znaczenia w związku z dużym amerykańskim pakietem uzbrojenia dla wyspy, którego realizacja została wstrzymana przez Trumpa. Wizyta Xi odbywa się również w czasie rywalizacji obu państw w dziedzinie nowych technologii, handlu i sztucznej inteligencji.
Trump: relacje z Xi są bardzo dobre
Donald Trump podziękował Xi Jinpingowi za podróż do Stanów Zjednoczonych i podkreślił siłę ich osobistych relacji. Ocenił, że jeszcze nigdy nie układały się one tak dobrze. Nawiązał również do długiej historii stosunków amerykańsko-chińskich.
Trump niespodziewanie wspomniał także o powstającej sali balowej Białego Domu. Zaproponował, aby Xi i jego żona Peng Liyuan jako pierwsi zagraniczni goście zobaczyli znajdujący się jeszcze w budowie obiekt, którego ukończenie planowane jest za około rok.
Amerykański prezydent wręczył Xi rzeźbę przedstawiającą bielika amerykańskiego, narodowy symbol Stanów Zjednoczonych. Trump wyjaśnił, że rzeźba ma symbolizować wolnego i wzbijającego się wysoko ducha Ameryki, a w jej projektowaniu uczestniczyli on oraz pierwsza dama Melania Trump.
Xi Jinping mówi o strategicznej stabilności
Xi podziękował gospodarzom za staranne przygotowanie wizyty jego i żony, podkreślając, że zostali przyjęci z wyjątkową troską. Ocenił również, że spotkania z Trumpem zapisują nowy rozdział w historii dwustronnych kontaktów.
Według chińskiego przywódcy obie strony zgodziły się dążyć do konstruktywnych stosunków opartych na strategicznej stabilności. Xi Jinping mówił o szczerych i pogłębionych rozmowach, które jego zdaniem mogą przyczynić się do poprawy relacji pomiędzy Waszyngtonem i Pekinem.
Xi przypomniał również wspólną historię obu krajów podczas walki przeciwko Japonii w czasie II wojny światowej oraz późniejszą dyplomację pingpongową z okresu administracji Richarda Nixona. Przekonywał, że cele Chin i Stanów Zjednoczonych nie muszą pozostawać ze sobą w sprzeczności i mogą wzajemnie się wzmacniać.
Elon Musk, Sam Altman, Tim Cook i inni na kolacji
Kolacja państwowa zgromadziła przedstawicieli amerykańskiej administracji, świata biznesu, finansów i największych firm technologicznych. Wśród gości znaleźli się m.in. Sekretarz Stanu Marco Rubio, Sekretarz Obrony Pete Hegseth, Szefowa Personelu Białego Domu Monica Crowley oraz Jared Kushner.
Obecni byli również członkowie rodziny Donalda Trumpa, w tym Ivanka Trump, Eric Trump i Tiffany Trump. Szczególnie liczna była reprezentacja sektora technologicznego, który odgrywa coraz większą rolę w gospodarczej i strategicznej rywalizacji Stanów Zjednoczonych z Chinami.
Na kolację przybyli m.in. Tim Cook z Apple, Sam Altman z OpenAI, Sundar Pichai z Google, Jeff Bezos z Amazon, Jensen Huang z Nvidia, Elon Musk oraz Mark Zuckerberg. Wśród gości był także amerykański miliarder Jeff Yass, posiadający udziały w TikToku.
Tim Cook, Jensen Huang i Elon Musk zostali posadzeni przy tym samym stole co Trump i Xi. Zaproszenia otrzymali także przedstawiciele General Motors, Visa, Paramount Skydance i ExxonMobil. Zwracała natomiast uwagę nieobecność przedstawicieli Anthropic, jednej z największych firm zajmujących się sztuczną inteligencją.
Protesty podczas wizyty chińskiego przywódcy
Uroczystej oprawie wizyty towarzyszyły protesty w pobliżu Białego Domu. Demonstranci wykrzykiwali hasła w czasie przyjazdu gości, a część uczestników protestu została zatrzymana.
Trump jeszcze przed kolacją podkreślał ogromne zainteresowanie wydarzeniem ze strony przedstawicieli biznesu. Według prezydenta na spotkaniu reprezentowany był praktycznie cały amerykański sektor technologiczny i finansowy, a chętnych do udziału w wydarzeniu było bardzo wielu.
Amerykańskie menu z chińskimi akcentami
Za przygotowanie kolacji odpowiadało Biuro Pierwszej Damy Melanii Trump. Menu oparto na amerykańskich składnikach połączonych z subtelnymi wpływami kuchni chińskiej. Stoły przykryto czerwonymi obrusami, nawiązując do znaczenia czerwieni jako symbolu szczęścia i pomyślności w chińskiej kulturze.
Na pierwsze danie podano potrawę z żółtej dyni z dzikimi grzybami i chrupiącą pancettą. Danie główne stanowił okoń morski w sezamowej panierce, podawany z duszonym bok choy i pieczonym bakłażanem. Na deser przygotowano waniliowe crémeux z konfiturą z kwaśnych wiśni, frangipane z orzechów włoskich oraz lody przygotowane z miodu zebranego w Białym Domu.
Nawiązanie do historycznej wizyty Nixona w Chinach
Wybór wina również miał znaczenie symboliczne. Podczas kolacji podano Schramsberg Blanc de Noir. Wybór nawiązywał do historycznego toastu za pokój z 1972 roku, kiedy Prezydent Richard Nixon i chiński premier Zhou Enlai podczas przełomowej wizyty amerykańskiego przywódcy w Chinach pili wino z tej samej winnicy.
Oprawa wizyty Xi Jinpinga ma podkreślać znaczenie relacji między dwoma największymi rywalami gospodarczymi świata, ale uroczystości nie oznaczają końca dzielących ich sporów. Rozmowy odbywają się w czasie napięć dotyczących handlu, Tajwanu i globalnej rywalizacji technologicznej, a także przyszłości sztucznej inteligencji.
Herbata w Białym Domu i wizyta w Archiwach Narodowych
W piątek Donald i Melania Trump mają ponownie spotkać się z Xi Jinpingiem i Peng Liyuan. Dzień rozpocznie wspólna herbata w Czerwonym Pokoju Białego Domu, po której obie pary udadzą się do amerykańskich Archiwów Narodowych.
W Archiwach Narodowych przechowywane są najważniejsze dokumenty związane z powstaniem i historią Stanów Zjednoczonych, w tym Konstytucja USA, Deklaracja Niepodległości oraz Karta Praw. Po zakończeniu programu Xi Jinping i jego żona opuszczą Waszyngton, kończąc wizytę państwową w Stanach Zjednoczonych.
Źródło: BBC
Foto: The White House, YouTube
News USA
Burzliwe wystąpienie Netanjahu w ONZ i atak na Mamdaniego. Część delegatów wyszła z sali
Czwartkowe wystąpienie Premiera Izraela Benjamina Netanjahu podczas Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku wywołało gwałtowne reakcje na sali. Dziesiątki delegatów opuściły ją, gdy izraelski przywódca rozpoczynał przemówienie. Netanjahu bronił działań Izraela w Gazie i przeciwko Iranowi, ostro odpowiedział krytykom swojego rządu, a szczególnie dużo miejsca poświęcił Burmistrzowi Nowego Jorku Zohranowi Mamdaniemu.
Gdy Benjamin Netanjahu pojawił się przy mównicy, na sali rozległy się zarówno oklaski, jak i głosy sprzeciwu. Wielu przedstawicieli państw demonstracyjnie opuściło miejsca, a przewodniczący obrad Khalilur Rahman kilkakrotnie wzywał uczestników do zachowania porządku.
Premier Izraela określił wychodzących delegatów mianem moralnych tchórzy i stwierdził, że jeśli na sali pozostali jeszcze przedstawiciele państw, którzy chcą protestować przeciwko jego obecności, również mogą ją opuścić. Palestyńska misja przy ONZ wcześniej zachęcała delegacje do wspólnego wyjścia w momencie rozpoczęcia przemówienia Netanjahu.
Netanjahu broni ataku na Iran
Jednym z głównych tematów przemówienia były działania militarne przeciwko Iranowi. Netanjahu stwierdził, że decyzja o zaatakowaniu Iranu była jedną z najłatwiejszych, jakie musiał podjąć jako premier, mimo że sama operacja była niezwykle trudna do przeprowadzenia.
Przekonywał, że Izrael, broniąc własnego bezpieczeństwa, chronił również wiele państw, których przedstawiciele chwilę wcześniej opuścili salę. Twierdził również, że przywódcy części tych krajów prywatnie dziękowali Izraelowi za działania wymierzone w irański program nuklearny.
Benjamin Netanjahu podziękował Prezydentowi Donaldowi Trumpowi za zdecydowane działania wobec Iranu. Oświadczył również, że Izrael będzie kontynuował swoją politykę, ponieważ – w jego ocenie – nie ma innego wyboru.
Ostry atak na Zohrana Mamdaniego
Znaczną część wystąpienia Netanjahu poświęcił Burmistrzowi Nowego Jorku Zohranowi Mamdaniemu, którego nazwał antysemickim burmistrzem miasta. Zarzucił mu rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na temat Izraela i przekonywał, że część żydowskich mieszkańców Nowego Jorku przestała czuć się bezpiecznie po objęciu przez niego urzędu.
Konflikt między oboma politykami trwa od dłuższego czasu. Zohran Mamdani, pierwszy muzułmański burmistrz Nowego Jorku, wielokrotnie krytykuje działania izraelskich sił zbrojnych w Gazie i nazywa Netanjahu zbrodniarzem wojennym. Oskarża również izraelskiego premiera o odpowiedzialność za ludobójstwo Palestyńczyków, czemu Izrael zdecydowanie zaprzecza.
Mamdani utrzymuje, że krytyka izraelskiego rządu oraz jego poparcie dla praw Palestyńczyków nie są przejawami antysemityzmu. Po wystąpieniu Netanjahu ponownie oskarżył izraelskiego premiera o próbę usprawiedliwiania działań w Gazie i przypomniał, że Netanjahu jest objęty nakazem aresztowania Międzynarodowego Trybunału Karnego w związku z zarzutami dotyczącymi zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości.
Spór o możliwość aresztowania premiera Izraela
Jeszcze podczas kampanii wyborczej Mamdani deklarował, że w przypadku przyjazdu Benjamina Netanjahu do Nowego Jorku poleci policji wykonanie nakazu Międzynarodowego Trybunału Karnego. Później przyznał jednak, że władze miasta nie mają kompetencji do zatrzymania izraelskiego premiera na tej podstawie.
Burmistrz zaczął następnie apelować do władz federalnych o wykonanie nakazu. Prezydent Donald Trump zapowiedział jednak, że Benjamin Netanjahu nie zostanie aresztowany. Izraelski premier podczas wystąpienia w ONZ oskarżył Mamdaniego o próbę uniemożliwienia mu przyjazdu i uciszenia go.
Netanjahu jednocześnie bardzo pozytywnie wypowiedział się o Trumpie, określając go najważniejszym partnerem Izraela. Mamdani spotkał się z amerykańskim prezydentem w Nowym Jorku w tym samym tygodniu, a rozmowy obu polityków koncentrowały się między innymi na kwestiach mieszkaniowych.
Netanjahu przypomina atak z 7 października
Premier Izraela przypomniał także atak Hamasu z 7 października 2023 roku, w którym zginęło około 1200 osób, a 251 zostało uprowadzonych. Aby zobrazować skalę tragedii w stosunku do liczby mieszkańców Izraela, porównał ją do sytuacji, w której w ciągu jednej doby zginęłoby około 40 tys. Amerykanów.

Prezydent Izraela Jicchak Herzog podczas wizyty w kibucu Be’eri 15 października 2023 roku
Netanjahu przypomniał również atak z 17 września 2024 roku, kiedy zdalnie zdetonowano tysiące pagerów używanych przez wspierany przez Iran Hezbollah w Libanie. W wyniku eksplozji rannych zostało ponad 3 tys. osób, a 12 zginęło, w tym dwoje dzieci.
Wojna w Gazie i zarzuty wobec Izraela
Wojna w Gazie rozpoczęła się po ataku Hamasu na Izrael 7 października 2023 roku. Według ministerstwa zdrowia w Gazie, działającego w strukturach administracji kontrolowanej przez Hamas, w późniejszej izraelskiej ofensywie zginęło co najmniej 73 922 Palestyńczyków. Dane te nie rozróżniają w pełni ludności cywilnej i bojowników, ale są powszechnie wykorzystywane przez organizacje międzynarodowe.
Izrael odrzuca oskarżenia o ludobójstwo i zbrodnie wojenne oraz twierdzi, że jego działania są wymierzone w Hamas.
Zawieszenie broni uzgodnione przez Izrael i Hamas w październiku ubiegłego roku ograniczyło najcięższe walki i doprowadziło do uwolnienia pozostałych zakładników, jednak kolejne etapy porozumienia utknęły w martwym punkcie.
Izrael nadal kontroluje większość Strefy Gazy i przeprowadza naloty w pobliżu stref pozostających pod kontrolą wojska. Hamas nie został rozbrojony ani nie zrezygnował z władzy, a odbudowa w dużej części zniszczonego terytorium praktycznie się nie rozpoczęła.
Mahmoud Abbas: Palestyńczycy nie opuszczą swojej ziemi
Kilka godzin przed Benjaminem Netanjahu do uczestników Zgromadzenia Ogólnego zwrócił się prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmoud Abbas. Jego przemówienie zostało wcześniej nagrane w Ramallah, ponieważ Stany Zjednoczone drugi rok z rzędu nie wydały wiz jemu i innym wysokim rangą palestyńskim urzędnikom.
Abbas oświadczył, że Palestyńczycy nie opuszczą swojej ojczyzny, nie zaakceptują przesiedlenia i nie pozwolą innym decydować o swojej przyszłości. Wezwał społeczność międzynarodową do podjęcia konkretnych działań i pytał, jak długo część państw będzie dostarczać Izraelowi broń wykorzystywaną w konflikcie.
Palestyński przywódca opisywał zniszczenia w Gazie, wskazując na zrujnowane dzielnice, miasta, obozy dla uchodźców, szkoły, uniwersytety, szpitale, meczety i kościoły. Jego zdaniem Palestyńczycy znajdują się obecnie w jednym z najniebezpieczniejszych okresów swojej historii.
Abbas ponownie apeluje o dwa państwa
Mahmoud Abbas ponowił apel o rozwiązanie konfliktu poprzez utworzenie dwóch państw. Zadeklarował, że Palestyńczycy mogą żyć obok państwa Izrael. Benjamin Netanjahu konsekwentnie sprzeciwia się jednak utworzeniu państwa palestyńskiego pod swoim przywództwem i argumentuje, że Autonomia Palestyńska nie jest partnerem do zawarcia pokoju.
Abbas przekonywał również, że Strefa Gazy nie może w dłuższej perspektywie pozostawać politycznie oddzielona od Zachodniego Brzegu i Wschodniej Jerozolimy. Jego zdaniem wszystkie te terytoria powinny podlegać jednemu państwu, jednemu rządowi i jednemu systemowi prawnemu, z jedną legalną strukturą uprawnioną do posiadania broni.
Izrael zdobył Zachodni Brzeg i Wschodnią Jerozolimę podczas wojny w 1967 roku. Palestyńczycy chcą, aby oba obszary stały się częścią przyszłego państwa palestyńskiego. Osiedla izraelskie na okupowanym Zachodnim Brzegu są uznawane za nielegalne przez znaczną część społeczności międzynarodowej, podczas gdy rząd Izraela kwestionuje taką interpretację.
Przyszłość Palestyny nadal bez politycznego przełomu
Mahmoud Abbas stoi na czele Autonomii Palestyńskiej od 2005 roku, jednak jego poparcie wśród Palestyńczyków znacząco osłabło. Przyczyniły się do tego zarzuty dotyczące korupcji oraz niezadowolenie ze współpracy palestyńskich służb bezpieczeństwa z Izraelem.
Za jego rządów Palestyna została uznana za państwo przez większość członków ONZ, ale nie doprowadziło to do zakończenia izraelskiej okupacji Zachodniego Brzegu. W czasie wojny w Gazie Abbas i Autonomia Palestyńska pozostają w dużej mierze poza najważniejszymi negocjacjami dotyczącymi przyszłości tego terytorium.
Źródło: baynews9
Foto; YouTube, Haim Zach,
-
News Chicago4 tygodnie temu
57 osób szuka Marcina Bachledę-Błaszczaka z Illinois. Polak zaginął w Great Smoky Mountains
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW5 dni temu
Janusz Stokłosa wystąpi z batutą w Chicago. W niedzielę koncert „Polish Soul, American Spirit”
-
News USA2 tygodnie temu
Trump zapowiada po 5 tys. dolarów dla Amerykanów. Dostaniemy te pieniądze?
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW7 dni temu
Wici zapraszają dzieci, młodzież i dorosłych. Ruszył nabór do zespołu w Algonquin
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW1 tydzień temu
Grażyna Auguścik nagra koncert na żywo. Publiczność będzie częścią nowego albumu
-
News USA2 tygodnie temu
Donald Trump: obawy o bezpieczeństwo AI to „oszustwo”
-
News Chicago2 tygodnie temu
Johnson rusza po drugą kadencję. Przed burmistrzem trudna i kosztowna kampania
-
News USA6 dni temu
Apple zgodził się na ugodę za 250 mln USD. Właściciele wybranych iPhone’ów mogą otrzymać pieniądze









