News USA
Rozmowa z urzędnikiem imigracyjnym. Każde słowo ma znaczenie
Dziesięć lat temu Tirso Mendez Maldonado przyszedł na rozmowę do urzędu imigracyjnego w Tucson w Arizonie. Starał się o zieloną kartę. Rozmowa odbywała się pod przysięgą, z udziałem tłumacza. W pewnym momencie urzędnik zaczął pytać o narkotyki. Mendez Maldonado powiedział prawdę. Przyznał, że kupował kokainę od ludzi na ulicy a używał jej w domu. Nie potrzeba było wyroku skazującego. To, co powiedział podczas rozmowy imigracyjnej, wystarczyło.
Sędzia imigracyjny uznał później, że jego własne słowa stanowiły przyznanie się do czynów związanych z narkotykami. W konsekwencji uznano, że nie spełnia warunków pozwalających na otrzymanie zielonej karty. Sprawa trafiła do Rady Apelacyjnej do Spraw Imigracyjnych. I właśnie 22 września 2026 roku, niemal dokładnie dziesięć lat po tamtej rozmowie w Tucson, zapadła precedensowa decyzja w sprawie Maldonado.
Ale znaczenie tej decyzji wykracza daleko poza jednego człowieka i jego przyznanie się do używania kokainy.
Przez dziesięciolecia w prawie imigracyjnym obowiązywała zasada wynikająca z dwóch bardzo starych decyzji — jednej z 1945 roku i drugiej z 1957 roku. Zgodnie z dotychczasowym podejściem, aby takie przyznanie się mogło wywołać konsekwencje imigracyjne, cudzoziemiec powinien wcześniej otrzymać zrozumiałe wyjaśnienie, na czym polega dane przestępstwo i jakie są jego istotne elementy. Chodziło o to, aby człowiek rozumiał, do czego właściwie się przyznaje.
Po niemal siedemdziesięciu latach ta zasada właśnie została zmieniona. Rada Apelacyjna uznała, że urzędnik nie musi najpierw przedstawiać cudzoziemcowi dokładnej prawnej definicji przestępstwa ani wyjaśniać wszystkich jego elementów. Jeżeli osoba dobrowolnie przyzna się do konkretnych czynów, a opisane przez nią zachowanie spełnia prawne elementy przestępstwa, jej własne słowa mogą wystarczyć, aby poniosła konsekwencje imigracyjne.
Co ciekawe, w przypadku Mendez Maldonado urzędnik zrobił nawet więcej, niż według nowej decyzji musiał. Wyjaśnił mu prawo Arizony, powiedział, że posiadanie i używanie kokainy jest nielegalne, i zapytał, czy to rozumie. Rada Apelacyjna stwierdziła jednak, że tak szczegółowe wyjaśnienie nie jest konieczne.
Jest jeszcze jeden szczegół tej historii, który pokazuje, jak długo słowa wypowiedziane przed urzędnikiem mogą podążać za człowiekiem. Mendez Maldonado później ponownie przyznał przed sędzią imigracyjnym — tym razem pod przysięgą i w obecności swojego adwokata — że posiadał i używał kokainy. Rada Apelacyjna uznała, że również to drugie przyznanie się stanowiło niezależną podstawę do odmowy. Jego odwołanie zostało oddalone.
Ta decyzja jest ważna nie dlatego, że zmieniło się prawo dotyczące kokainy. Ważne jest to, co zmieniło się w rozmowie pomiędzy imigrantem a urzędnikiem.
Rozmowa w urzędzie imigracyjnym nie jest zwykłą rozmową. Odpowiedź na pozornie proste pytanie dotyczące wydarzenia sprzed wielu lat może stać się dowodem w sprawie imigracyjnej — nawet wtedy, gdy dana osoba nigdy nie została skazana za przestępstwo.
Co więcej, znaczenie tej decyzji nie ogranicza się wyłącznie do narkotyków. Rada Apelacyjna wskazała, że przedstawiona przez nią zasada dotycząca skuteczności takiego przyznania się odnosi się również do określonej kategorii przestępstw uznawanych przez prawo imigracyjne za naruszające zasady moralne.
Dlatego sprawa Maldonado jest czymś więcej niż historią człowieka, który przed laty używał kokainy. To historia o tym, jak jedno zdanie wypowiedziane pod przysięgą przed urzędnikiem imigracyjnym może mieć konsekwencje wiele lat później — i o tym, że od 22 września 2026 roku jedna z wieloletnich ochron dotyczących takich przyznań się już nie istnieje.
Autorka: Mecenas Magdalena Grobelski
Petycje imigracyjne i konsultacje dostępne online
[email protected]
Źródło: Matter of Mendez Maldonado, U.S. Department of Justice, Executive Office for Immigration Review, 22 września 2026 r.
Foto: istock/AndreyPopov/
News USA
Jeden test krwi może wykrywać 50 nowotworów. Federalni eksperci poparli nowe badanie
Federalni doradcy ds. zdrowia poparli test krwi Galleri, który ma wykrywać sygnały mogące wskazywać na obecność wielu różnych nowotworów u osób bez objawów choroby. Eksperci podkreślają jednak, że badanie nie diagnozuje raka, nie zastępuje mammografii, kolonoskopii ani innych standardowych badań przesiewowych, a jego rzeczywiste korzyści wymagają dalszych badań.
Zespół doradczy federalnej Agencji Żywności i Leków FDA zagłosował w środę stosunkiem głosów 7 do 2, przy jednym głosie wstrzymującym się, uznając, że potencjalne korzyści testu Galleri firmy Grail Inc. przewyższają związane z nim ryzyko. Wcześniej eksperci ocenili również, że badanie wydaje się bezpieczne i skuteczne w przypadku osób w wieku co najmniej 50 lat.
Pozytywna rekomendacja jest znaczącym krokiem, ponieważ po raz pierwszy federalna grupa doradcza poparła eksperymentalne podejście polegające na poszukiwaniu za pomocą jednego pobrania krwi oznak wielu różnych nowotworów. Ostateczna decyzja należy jednak do FDA i jest spodziewana w ciągu kilku miesięcy.
Test nie stawia diagnozy
Galleri wykorzystuje analizę DNA i poszukuje we krwi sygnału wskazującego, że u badanego może występować jeden z wielu rodzajów nowotworów. Sam pozytywny wynik nie oznacza jednak rozpoznania raka. Osoba, u której zostanie wykryty taki sygnał, musi przejść kolejne badania pozwalające ustalić, czy rzeczywiście jest chora.
Przedstawiciele Grail podkreślają, że test może wychwytywać sygnały ponad 50 rodzajów nowotworów. Wśród nich znajdują się dziesiątki chorób, dla których obecnie nie istnieją rutynowe badania przesiewowe, w tym rak wątroby i rak jajnika.
Przedstawiciele Grail argumentują, że pacjenci oczekują większej liczby możliwości pozwalających wykryć chorobę w czasie, kiedy nadal istnieją szanse na skuteczną walkę i przeżycie.
Eksperci ostrożni z określeniem „wczesne wykrywanie”
Obecnie zalecane badania przesiewowe, takie jak mammografia czy kolonoskopia, koncentrują się na konkretnych rodzajach nowotworów. Ich celem jest wykrywanie zmian we wczesnych stadiach, kiedy leczenie może być łatwiejsze i skuteczniejsze.
Federalni eksperci nie chcieli jednak określać Galleri jako testu służącego do „wczesnego wykrywania” raka. Zwrócili uwagę, że przedstawione dane nie wykazały wystarczającej skuteczności badania właśnie w odniesieniu do nowotworów znajdujących się we wczesnym stadium.
Badanie wykryło około jednej trzeciej nowotworów
Główne badanie Grail objęło około 140 tys. starszych osób. Galleri wykrył około jednej trzeciej nowotworów zdiagnozowanych u uczestników w ciągu roku. Spośród osób, u których test wskazał obecność sygnału nowotworowego, około dwóch trzecich rzeczywiście otrzymało później diagnozę raka.
Eksperci Agencji Żywności i Leków zwrócili jednak uwagę również na drugą stronę tych wyników. Oznaczają one bowiem, że test nie wykrył dwóch na trzy nowotwory zdiagnozowane w następnym roku, co może dawać części pacjentów fałszywe poczucie bezpieczeństwa.
Problemem są także wyniki fałszywie dodatnie, kiedy badanie wskazuje możliwy nowotwór u zdrowej osoby. Może to prowadzić do stresu oraz konieczności przeprowadzania dodatkowych badań diagnostycznych. Jednocześnie Galleri okazał się mniej dokładny w przypadku nowotworów znajdujących się na wcześniejszych etapach rozwoju.
Negatywny wynik nie oznacza, że raka nie ma
Zespół ekspertów przygotował listę ważnych zastrzeżeń, o których powinni być informowani lekarze i pacjenci. Galleri ma być stosowany dodatkowo, a nie zamiast rutynowych badań przesiewowych. Negatywny wynik nie gwarantuje również, że badana osoba nie ma nowotworu.
Eksperci podkreślili także, że potrzebne są dalsze badania, aby ustalić, czy Galleri przynosi korzyści porównywalne z uznanymi metodami przesiewowymi. Grail nie przedstawił danych wykazujących, że stosowanie testu prowadzi do zmniejszenia liczby zgonów z powodu nowotworów. Uzyskanie takich danych wymagałoby wieloletniej obserwacji pacjentów.
Galleri już można kupić w USA
Test Galleri jest już dostępny dla pacjentów w Stanach Zjednoczonych, choć zazwyczaj trzeba zapłacić za niego z własnej kieszeni co najmniej 700 dolarów. Ewentualne zatwierdzenie przez FDA mogłoby znacznie zwiększyć jego dostępność.
Formalna aprobata mogłaby również otworzyć drogę do pokrywania kosztów badania przez Medicare oraz prywatnych ubezpieczycieli. Jeśli Agencja Żywności i Leków przychyli się do rekomendacji swoich doradców, technologia umożliwiająca poszukiwanie sygnałów wielu nowotworów w jednej próbce krwi może stać się znacznie szerzej stosowana w Stanach Zjednoczonych.
Źródło: AP
Foto: grail, istock/JHVEPhoto/megaflopp/
News USA
Starbucks zamknie 250 kawiarni w Ameryce Północnej. To kolejna duża fala likwidacji lokali
Starbucks planuje zamknąć 250 kawiarni w Ameryce Północnej jeszcze w tym tygodniu. To druga duża fala zamknięć pod kierownictwem prezesa i dyrektora generalnego Briana Niccola, który dołączył do firmy w 2024 roku. Jednocześnie sieć zapewnia, że mimo likwidacji części placówek nadal zamierza zwiększać liczbę swoich lokali na kontynencie.
Decyzja obejmuje kawiarnie, które nie osiągają oczekiwanych wyników finansowych lub nie są w stanie zapewnić klientom i pracownikom standardu, do którego dąży Starbucks. Poinformował o tym dyrektor operacyjny firmy Mike Grams w liście skierowanym do pracowników.
Druga duża fala zamknięć
To kolejny etap zmian prowadzonych przez Starbucks pod kierownictwem Briana Niccola. We wrześniu ubiegłego roku firma zamknęła 627 placówek w Ameryce Północnej i Europie, a jednocześnie zlikwidowała 900 stanowisk niezwiązanych bezpośrednio z obsługą kawiarni.
Firma nie podała, które dokładnie lokale zostaną teraz zamknięte ani ile z 250 placówek znajduje się w Stanach Zjednoczonych. Nie poinformowała również, ile spośród objętych decyzją kawiarni należy do związków.
Od końca 2021 roku pracownicy ponad 700 kawiarni Starbucks w Stanach Zjednoczonych zagłosowali za utworzeniem związków zawodowych. Firma nie popiera działań zmierzających do ich tworzenia, a strony nadal nie osiągnęły porozumienia w sprawie umowy pracowniczej.
Starbucks przebudowuje swoje kawiarnie
Równolegle Starbucks kontynuuje modernizację lokali w Ameryce Północnej. Celem zmian jest stworzenie bardziej przytulnych i zachęcających wnętrz. Do 30 września, czyli końca roku fiskalnego firmy, przebudowanych ma zostać około 1500 kawiarni.
Mike Grams przekazał pracownikom, że postępy w modernizacji pozwoliły firmie dokładniej ocenić wyniki poszczególnych placówek. Większość lokali korzysta na wprowadzanych zmianach, jednak część nadal osiąga wyniki poniżej oczekiwań, mimo zaangażowania zatrudnionych w nich osób.
Co stanie się z pracownikami zamykanych lokali?
Starbucks zapowiada, że w miarę możliwości pracownicy zamykanych kawiarni będą przenoszeni do innych placówek. Jeżeli znalezienie dla nich miejsca w innym lokalu nie będzie możliwe, firma ma zaoferować im wsparcie związane z odejściem z pracy.
Zmiany nie ograniczają się do pracowników kawiarni. W maju Starbucks zwolnił dodatkowo 300 pracowników korporacyjnych i zamknął część słabo wykorzystywanych biur w Stanach Zjednoczonych.
Firma nadal chce otwierać nowe lokale
Pomimo kolejnej rundy zamknięć Starbucks podkreśla, że nie rezygnuje z rozwoju w Ameryce Północnej. Mike Grams zapewnił, że firma pozostaje zaangażowana w zwiększanie liczby swoich kawiarni, koncentrując się jednocześnie na wynikach finansowych i jakości doświadczeń klientów oraz pracowników.
Informacja o planowanych zamknięciach nie wywołała większej negatywnej reakcji inwestorów. W czwartkowym handlu przed otwarciem giełdy akcje Starbucks zyskały mniej niż 1 procent.
Źródło: scrippsnews
Foto: Starbucks
News USA
Xi Jinping z wizytą w Białym Domu. Handel, AI i Tajwan w centrum rozmów z Trumpem
Prezydent Chin Xi Jinping przybył w środę do Stanów Zjednoczonych z wizytą państwową, podczas której spotyka się z Prezydentem Donaldem Trumpem. Rozmowy odbywają się w czasie napięć dotyczących ceł, dostępu Chin do zaawansowanych półprzewodników, rozwoju sztucznej inteligencji oraz relacji Pekinu z Iranem i Rosją. Jednym z najważniejszych tematów pozostaje również przyszłość Tajwanu.
Wizyta Xi Jinpinga w Białym Domu jest pierwszą tego rodzaju od ponad dekady. W środę Donald Trump wraz z pierwszą damą Melanią Trump osobiście powitał chińskiego przywódcę i jego żonę Peng Liyuan w bazie Joint Base Andrews.
Był to nietypowy gest, ponieważ urzędujący prezydenci USA zazwyczaj oczekują na zagranicznych przywódców w Białym Domu. Xi i jego żona wysiedli z samolotu Air China, a na płycie lotniska powitała ich orkiestra wojskowa. Ceremonii towarzyszył przelot dwóch bombowców B-1.
Chińskie władze przekazały następnie oświadczenie Xi, w którym prezydent Chin przedstawił swoją wizję stosunków ze Stanami Zjednoczonymi. Podkreślił, że oba państwa powinny być partnerami, a nie rywalami, a współpraca powinna pozostawać podstawą wzajemnych relacji przy jednoczesnym kontrolowaniu konkurencji i rozwiązywaniu istniejących różnic.
Uroczyste powitanie i państwowa kolacja
W czwartek rano Donald i Melania Trump mają ponownie powitać Xi Jinpinga oraz Peng Liyuan, tym razem podczas oficjalnej ceremonii na południowym trawniku Białego Domu. W wydarzeniu ma uczestniczyć blisko 500 żołnierzy reprezentujących wszystkie rodzaje amerykańskich sił zbrojnych.
Na południowym portyku zostaną wywieszone flagi Stanów Zjednoczonych i Chin, a orkiestra Korpusu Piechoty Morskiej USA wykona hymny obu państw. Następnie Donald Trump i Xi Jinping mają wygłosić przemówienia. Zaplanowano również przelot bombowca B-2 Spirit oraz czterech myśliwców F-22.
Po ceremonii przywódcy mają odbyć formalne rozmowy. W tym samym czasie Melania Trump i Peng Liyuan mają odwiedzić Smithsonian National Museum of Asian Art. Wieczorem w Białym Domu odbędzie się państwowa kolacja. W piątek obie pary mają spotkać się przy herbacie w Białym Domu, a następnie udać się do Archiwów Narodowych. Wizyta Xi Jinpinga zakończy się po tym spotkaniu.
Drugie spotkanie Trumpa i Xi w tym roku
Donald Trump i Xi Jinping spotkali się wcześniej w maju, kiedy amerykański prezydent złożył wizytę państwową w Pekinie. Trump wielokrotnie podkreślał, że dobre osobiste relacje z chińskim przywódcą uważa za atut w negocjacjach między dwoma państwami.
Eksperci oceniają, że podczas obecnej wizyty nie należy oczekiwać wielu konkretnych rozstrzygnięć politycznych. Formalny program rozmów nie jest rozbudowany, a obaj przywódcy podchodzą do siebie ostrożnie i z dużą nieufnością.
Donald Trump przywiązuje dużą wagę do ceremoniału i osobistych relacji z Xi, ale jednocześnie chce uniknąć sytuacji, w której Chiny ponownie wykorzystają swoją pozycję w dostawach metali ziem rzadkich do wywierania presji na amerykańską gospodarkę.
Przyszłość rozejmu celnego
Jednym z głównych tematów jest handel. Stany Zjednoczone i Chiny muszą zdecydować, czy przedłużą obowiązujący rozejm dotyczący ceł, który wygasa 10 listopada. Porozumienie zawarte w październiku w Busan w Korei Południowej obniżyło część wzajemnych ceł i wstrzymało ograniczenia dotyczące chińskiego eksportu metali ziem rzadkich.
Chiny zobowiązały się również do dalszego kupowania dużych ilości amerykańskiej soi, jednak nie wywiązały się z tej deklaracji. Rozejm pozwolił obu państwom wyhamować wojnę handlową, podczas której wiosną 2025 roku wzajemne taryfy w pewnym momencie przekraczały 100 procent.
Sekretarz Skarbu Scott Bessent, który w weekend spotkał się z chińskim wicepremierem He Lifengiem, poinformował, że Pekin zaproponował szersze porozumienie handlowe, wykraczające poza dotychczasowy układ z Busan. Administracja USA bierze pod uwagę zarówno utrzymanie obecnych zasad, jak i negocjowanie większej umowy.
USA i Chiny mogą utworzyć Radę Handlu
Przedstawiciel USA ds. Handlu Jamieson Greer zapowiedział również utworzenie amerykańsko-chińskiej Rady Handlu. Jej zadaniem byłoby określenie stosunkowo niewielkiej grupy produktów, które oba państwa chciałyby chronić przed kolejnymi sporami handlowymi.
Rozwiązanie mogłoby obejmować między innymi mniej zaawansowane technologicznie towary oraz część produktów rolnych. Pomysł powołania takiego organu był już omawiany podczas majowego spotkania Trumpa i Xi.
Sztuczna inteligencja i walka o półprzewodniki
Ważnym punktem rozmów jest także sztuczna inteligencja. Stany Zjednoczone zaproponowały stworzenie systemu wzajemnego powiadamiania o incydentach związanych z AI, które mogą mieć wpływ na bezpieczeństwo narodowe.
Scott Bessent przekonuje, że dwa państwa będące największymi potęgami w dziedzinie sztucznej inteligencji powinny zwiększyć przejrzystość i określić wspólne cele oraz zagrożenia. Nie jest jednak jasne, w jakim stopniu Donald Trump poprze taki mechanizm.
Prezydent USA wielokrotnie podkreślał przede wszystkim konieczność utrzymania amerykańskiej przewagi technologicznej nad Chinami i sprzeciwiał się rozwiązaniom, które mogłyby znacząco spowolnić rozwój sztucznej inteligencji.
Jednocześnie Pekin zabiega o dostęp do najbardziej zaawansowanych procesorów komputerowych i możliwość sprzedaży chińskich układów pamięci na rynku amerykańskim. Nvidia nie może obecnie sprzedawać w Chinach swoich najbardziej zaawansowanych produktów, choć administracja Trumpa pozwala na sprzedaż procesorów H200 zatwierdzonym odbiorcom.
W Stanach Zjednoczonych rosną również obawy dotyczące wykorzystywania przez chińskich twórców AI techniki określanej jako destylacja, która pozwala trenować modele na podstawie możliwości zaawansowanych amerykańskich systemów. Biały Dom potwierdził, że zarówno AI, jak i przyszłość rozejmu z Busan znajdują się w programie rozmów Trumpa i Xi.
Tajwan pozostaje jednym z najtrudniejszych tematów
Jednym z najbardziej wrażliwych punktów stosunków amerykańsko-chińskich pozostaje Tajwan. Pekin dąży do przejęcia kontroli nad wyspą i sprzeciwia się amerykańskiemu wsparciu wojskowemu dla Tajpej, w tym wielomiliardowej sprzedaży uzbrojenia.
Podczas majowej wizyty Donalda Trumpa w Pekinie Xi Jinping ostrzegał, że niewłaściwe rozwiązanie kwestii Tajwanu może doprowadzić do poważnych napięć, a nawet konfliktów. Chiński przywódca utrzymuje, że zjednoczenie Tajwanu z Chinami jest nieuniknione.
Znaczenie wyspy wykracza daleko poza kwestie polityczne i militarne. Tajwan jest największym na świecie producentem półprzewodników, a najbardziej zaawansowane układy mają kluczowe znaczenie dla rozwoju sztucznej inteligencji. Administracja Trumpa zabiega jednocześnie o zwiększenie produkcji półprzewodników na terytorium Stanów Zjednoczonych.
Iran i Rosja również w tle wizyty
Nie wiadomo, czy Trump będzie naciskał na Xi w sprawie ewentualnego zaangażowania chińskich podmiotów w wojnę z Iranem. Prezydent USA odrzucił wcześniej doniesienia, według których chińskie podmioty miały przekazać Iranowi zdjęcia satelitarne amerykańskiej bazy w Jordanii przed atakiem, w którym zginęło trzech amerykańskich żołnierzy, a czterech zostało rannych.
Trump ocenił natomiast, że Xi zachowywał się w związku z konfliktem w sposób rozsądny. Jednocześnie relacje handlowe Chin z Rosją pozostają przedmiotem zainteresowania Waszyngtonu w związku z rosyjską inwazją na Ukrainę. W ubiegłym tygodniu Trump podpisał ponadpartyjną ustawę przewidującą wysokie cła wobec największych importerów rosyjskiej ropy. Chiny znajdują się na czele listy państw kupujących ten surowiec od Rosji.
Waszyngton i Pekin próbują uniknąć kolejnej wojny gospodarczej
Eksperci wskazują, że jednym z pozytywnych elementów obecnej sytuacji jest brak wyraźnego kursu Stanów Zjednoczonych i Chin w stronę poważnego konfliktu. Wśród Amerykanów widoczne są obawy zarówno przed konfrontacją militarną, jak i przed powrotem do pełnej wojny gospodarczej.
Rozmowy Donalda Trumpa i Xi Jinpinga odbywają się więc w momencie, gdy oba państwa próbują jednocześnie chronić własne interesy gospodarcze i technologiczne oraz nie dopuścić do ponownej eskalacji. Wynik spotkania może przesądzić między innymi o przyszłości rozejmu celnego po 10 listopada oraz kierunku współpracy i rywalizacji dwóch największych potęg w dziedzinie sztucznej inteligencji.
Źródło: cbs
Foto: YouTube, Chińskie Media Państwowe
-
News Chicago4 tygodnie temu
57 osób szuka Marcina Bachledę-Błaszczaka z Illinois. Polak zaginął w Great Smoky Mountains
-
News USA2 tygodnie temu
Trump zapowiada po 5 tys. dolarów dla Amerykanów. Dostaniemy te pieniądze?
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW2 dni temu
Janusz Stokłosa wystąpi z batutą w Chicago. W niedzielę koncert „Polish Soul, American Spirit”
-
Festiwal Taste of Polonia4 tygodnie temu
Taste of Polonia 2026 coraz bliżej. Czekamy na największe święto polskiej kultury w USA
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW4 dni temu
Wici zapraszają dzieci, młodzież i dorosłych. Ruszył nabór do zespołu w Algonquin
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW5 dni temu
Grażyna Auguścik nagra koncert na żywo. Publiczność będzie częścią nowego albumu
-
News Chicago2 tygodnie temu
Johnson rusza po drugą kadencję. Przed burmistrzem trudna i kosztowna kampania
-
News USA1 tydzień temu
Donald Trump: obawy o bezpieczeństwo AI to „oszustwo”



















