News USA
Wojna w Iranie uderza po kieszeniach Amerykanów. Przeciętna rodzina wydaje o 860 USD więcej
Rosnące ceny ropy i paliw stają się jednym z najbardziej odczuwalnych dla Amerykanów ekonomicznych skutków wojny w Iranie. Według Marka Zandiego, głównego ekonomisty Moody’s Analytics, gospodarstwa domowe w USA poniosły w tym roku około 115 miliardów dolarów dodatkowych kosztów. W przeliczeniu na przeciętną rodzinę oznacza to około 860 dolarów więcej.
Największym problemem pozostają wysokie ceny benzyny, oleju napędowego i paliwa lotniczego. Ich wzrost nie ogranicza się do rachunku płaconego podczas tankowania samochodu, ponieważ droższy transport wpływa również na ceny produktów przewożonych ciężarówkami oraz koszty podróży samolotem.
Mark Zandi ocenia, że to właśnie wzrost cen ropy i energii jest najważniejszym gospodarczym następstwem wojny w Iranie odczuwanym bezpośrednio przez amerykańskich konsumentów. Łączny dodatkowy rachunek dla gospodarstw domowych sięga już około 115 miliardów dolarów.
Około 860 dolarów więcej na gospodarstwo domowe
Po podzieleniu dodatkowych kosztów przez liczbę gospodarstw domowych w Stanach Zjednoczonych otrzymuje się około 860 dolarów na rodzinę. Według Zandiego tyle przeciętne gospodarstwo wydaje obecnie więcej na energię, niż wydałoby, gdyby nie doszło do wojny.
Wyższe ceny oleju napędowego mają szczególnie szerokie konsekwencje. Paliwo jest wykorzystywane do transportu ogromnej części towarów sprzedawanych w USA – od artykułów spożywczych po paczki dostarczane klientom sklepów internetowych. Rosną również koszty paliwa lotniczego, które mogą przekładać się na ceny podróży.
Najmocniej cierpią rodziny o niższych i średnich dochodach
Ekonomiczne skutki kryzysu nie rozkładają się równomiernie. Zandi wskazuje, że gospodarstwa domowe o wysokich dochodach znacznie łatwiej radzą sobie z droższą energią, ponieważ często mają stabilne zatrudnienie, niewielkie zadłużenie i znaczne oszczędności lub inwestycje.
Zamożniejsi Amerykanie korzystają również ze wzrostów wartości akcji. Jeśli mają kredyty hipoteczne, część z nich została zaciągnięta wcześniej przy znacznie niższych stopach procentowych, co dodatkowo ogranicza wpływ obecnej sytuacji na ich domowe budżety.

Znacznie trudniejsza jest sytuacja osób o niskich i średnich dochodach. Według Zandiego ich realne dochody, po uwzględnieniu inflacji związanej między innymi z wojną, praktycznie przestały rosnąć, a w przypadku części gospodarstw zaczęły spadać.
Rodziny te zazwyczaj posiadają mniej aktywów giełdowych, częściej nie mają własnego domu i mogą być bardziej zadłużone. Przy cenach benzyny przekraczających 4 dolary za galon codzienne dojazdy stają się dla nich znaczącym obciążeniem finansowym.
Inflacja ponownie przyspieszyła
Presja inflacyjna utrzymuje się w amerykańskiej gospodarce od czasu pandemii COVID-19, a w tym roku tempo wzrostu cen ponownie przyspieszyło w związku z szokiem energetycznym wywołanym wojną w Iranie.
Na początku roku część negatywnych skutków została złagodzona przez większe zwroty podatkowe. Zandi wskazuje, że Amerykanie otrzymywali wyższe kwoty między innymi w związku ze zmianami podatkowymi wynikającymi z One Big Beautiful Bill Act.

Dodatkowe pieniądze pomagały rodzinom mniej więcej do maja lub czerwca. Efekt ten jednak wygasł, podczas gdy wysokie ceny paliwa pozostały. Konsumenci nadal muszą więc mierzyć się z benzyną kosztującą ponad 4 dolary za galon.
Cieśnina Ormuz pozostaje kluczowym problemem
Jedną z głównych przyczyn wysokich cen jest ograniczony przepływ ropy przez Cieśninę Ormuz u wybrzeży Iranu. Przez ten strategiczny szlak transportowany jest około 20 procent światowych dostaw ropy.
Wojna ograniczyła ruch tankowców ze względu na zagrożenie irańskimi atakami oraz minami morskimi na głównych szlakach żeglugowych. Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych eskortuje jednostki przez cieśninę, a państwa Zatoki Perskiej wykorzystują alternatywne sposoby transportowania surowca, w tym rurociągi.
Mimo tych działań dostawy ropy nie wróciły do poziomu sprzed rozpoczęcia konfliktu. Ruch tankowców przez Cieśninę Ormuz pozostaje znacznie mniejszy niż przed wojną, co nadal ogranicza ilość surowca trafiającego na światowy rynek.

Cieśnina Ormuz
Więcej ropy może trafić na rynek, ale potrzeba czasu
Zdaniem Zandiego najbardziej bezpośrednią szansą na spadek cen jest osłabienie konfliktu i zwiększenie przepływu ropy przez Cieśninę Ormuz. W dłuższej perspektywie producenci będą jednak poszukiwali alternatywnych tras i zwiększali wydobycie w innych częściach świata.
Wysokie ceny sprawiają, że zwiększanie produkcji staje się bardziej opłacalne. Ropa, której nie można transportować przez cieśninę, może być kierowana na światowe rynki między innymi rurociągami i innymi trasami.
Nie będzie to jednak szybki proces. Zandi ocenia, że pełne dostosowanie rynku nie nastąpi w ciągu tygodni czy kilku miesięcy. Problemy mogą utrzymywać się przez kolejne kwartały, a niewykluczone, że również w przyszłym roku.

Ceny mogą spaść, ale niekoniecznie do poziomu sprzed wojny
Ekonomista spodziewa się, że ceny ropy zaczną spadać, gdy pojawią się wyraźne oznaki normalizacji dostaw. Nie przewiduje jednak szybkiego powrotu do poziomów obserwowanych przed wybuchem wojny.
Jednym z powodów jest utrzymujące się ryzyko ponownego zaostrzenia konfliktu i kolejnego zamknięcia Cieśniny Ormuz. Firmy ubezpieczeniowe mogą również żądać wyższych składek za ubezpieczanie tankowców przepływających przez Zatokę Perską, co będzie zwiększało koszty transportu ropy.
Rezerwy strategiczne pomogły złagodzić wzrost cen
Stany Zjednoczone uwolniły część ropy ze Strategic Petroleum Reserve, aby zwiększyć podaż i ograniczyć presję na ceny. Podobne działania podjęły inne kraje posiadające znaczne zapasy surowca, w tym Chiny i Indie.

Według Zandiego wykorzystanie rezerw pomogło złagodzić gospodarcze skutki kryzysu, ale jednocześnie oznacza konieczność późniejszego odbudowania zapasów. Proces uzupełniania rezerw może potrwać długo i dodatkowo wpływać na sytuację na rynku.
Nawet jeśli działania wojenne osłabną i transport ropy przez Cieśninę Ormuz zacznie wracać do wcześniejszych poziomów, pełna normalizacja cen energii może więc wymagać znacznie więcej czasu. Do tego momentu amerykańskie rodziny nadal będą odczuwać skutki konfliktu przy dystrybutorach, w sklepach i podczas podróży.
Źródło: foxbusiness
Foto: NASA, istock/Ronira/lucigerma/tifonimages/ Javier Blas/ViktorCap/
News USA
Powodzie na południowym zachodzie USA. Kolejne ulewy zagrażają mieszkańcom
Gwałtowne deszcze i powodzie nawiedzają południowo-zachodnie stany USA, zmuszając mieszkańców do ewakuacji, niszcząc domy oraz drogi. Najtrudniejsza sytuacja panuje na pograniczu Kolorado, Nowego Meksyku, Arizony i Utah. Meteorolodzy ostrzegają przed kolejnymi ulewami, a w Santa Fe odnotowano również tornado.
Rzeki występują z brzegów, domy pod wodą
Intensywne opady utrzymują się od środy, powodując gwałtowny wzrost poziomu rzek i lokalne powodzie. Krajowa Służba Meteorologiczna (NWS) wydała ostrzeżenia dla znacznej części regionu Four Corners, gdzie zbiegają się granice czterech stanów: Arizony, Kolorado, Nowego Meksyku i Utah.
Szczególnie trudna sytuacja panuje w południowo-zachodnim Kolorado. Stanowy Departament Transportu poinformował o znacznym wzroście poziomu wody w rzece San Juan. Most San Juan River Bridge pozostawał zamknięty w niedzielę, 25 października, ze względu na niebezpieczne warunki.
Ewakuacje i przerwy w dostawach prądu
W sąsiednim Nowym Meksyku powódź dotknęła między innymi powiat San Juan. Dom tamtejszego szeryfa Shane’a Ferrariego został zalany wodą o głębokości około czterech stóp. W niedzielę sytuacja w regionie była względnie stabilna, jednak mieszkańcy nadal usuwali skutki żywiołu.
Rzecznik powiatu Devin Neeley poinformował, że władze nie dysponują jeszcze pełnymi danymi dotyczącymi liczby zniszczonych domów i ewakuowanych mieszkańców. Według dostępnych informacji nie odnotowano ofiar śmiertelnych.
Choć poziom wód zaczął opadać, na ulicach i posesjach pozostały duże ilości błota oraz mułu. Część osadów została zanieczyszczona ściekami w wyniku awarii oczyszczalni, co dodatkowo utrudnia sprzątanie.
W wielu miejscach nadal występują przerwy w dostawach energii elektrycznej. Przywrócenie zasilania może potrwać kilka dni. W rejonie Farmington część mieszkańców wciąż nie może wrócić do domów, a setki odbiorców pozostają bez prądu.
Tornado zaskoczyło mieszkańców Santa Fe
Oprócz powodzi Nowy Meksyk nawiedziły również gwałtowne burze. W sobotę, 24 października, około 7:00 PM tornado dotknęło ziemi w Santa Fe. Meteorolodzy sprawdzają, czy podobne zjawiska wystąpiły także w innych częściach stanu.
Kolejne ulewy mogą dotrzeć na Środkowy Zachód
Meteorolog Andrew Kozak ostrzega, że powtarzające się intensywne opady mogą powodować dalsze zalania dróg, potoków i wąskich kanionów. Szczególnie zagrożone są również tereny zniszczone wcześniej przez pożary, gdzie gleba słabiej wchłania wodę.
Prognozy wskazują, że w niedzielę wieczorem strefa opadów rozszerzy się na centralne i północne obszary Wielkich Równin. W poniedziałek i wtorek deszczowy układ pogodowy ma przemieścić się w kierunku północnej części Środkowego Zachodu Stanów Zjednoczonych.
El Niño może odpowiadać za wyjątkowo intensywne opady
Obecne powodzie są kolejnym skutkiem intensywnych opadów, które z przerwami nawiedzają południowo-zachodnie stany od około dwóch miesięcy. Wilgotne masy powietrza napływające znad Pacyfiku przynoszą ulewne deszcze na obszary wcześniej dotknięte wielomiesięczną suszą.
W ostatnim czasie śmiertelne powodzie wystąpiły również w rejonie Wielkiego Kanionu oraz w innych częściach Nowego Meksyku. Meteorolodzy wskazują, że do wyjątkowo intensywnych opadów może przyczyniać się zjawisko El Niño, związane z okresowym ociepleniem wód Oceanu Spokojnego.
Anthony Brown, główny meteorolog biura NWS w Santa Teresa, podkreślił, że utrzymywanie się tak intensywnych opadów przez trzy lub cztery dni jest dla tego regionu zjawiskiem nietypowym. Służby apelują do mieszkańców o zachowanie ostrożności, ponieważ zagrożenie kolejnymi powodziami jeszcze nie minęło.
Źródło: cbs
Foto: YouTube
News USA
Kumulacja Powerball wzrosła do 687 milionów dolarów. Komu dopisze szczęście?
Główna wygrana w amerykańskiej loterii Powerball wzrosła do 687 milionów dolarów po sobotnim losowaniu, w którym żaden z graczy nie wytypował wszystkich sześciu liczb. Kolejna szansa na zdobycie fortuny pojawi się już w poniedziałek, 26 października.
W losowaniu przeprowadzonym w sobotę, 24 października, wylosowano liczby 4, 5, 15, 19 i 55 oraz czerwoną kulę Powerball z numerem 19. Mnożnik Power Play wyniósł 2X.
Żaden z uczestników nie dopasował wszystkich pięciu białych kul oraz czerwonej Powerball, co oznacza, że główna nagroda ponownie wzrosła. Nie padły również wygrane drugiego stopnia w wysokości miliona dolarów za trafienie pięciu białych kul ani dwumilionowe nagrody z opcją Power Play.
687 milionów dolarów do wygrania w poniedziałek
Następne losowanie Powerball odbędzie się w poniedziałek, 26 października. Szacowana wartość kumulacji wynosi 687 milionów dolarów, natomiast zwycięzca, który zdecyduje się na jednorazową wypłatę gotówkową, będzie mógł otrzymać 294,7 miliona dolarów przed opodatkowaniem.
Losowania Powerball odbywają się trzy razy w tygodniu – w poniedziałki, środy i soboty o 10:59 PM czasu wschodniego, czyli o 9:59 PM czasu chicagowskiego.
Jakie są szanse na główną wygraną?
Prawdopodobieństwo trafienia wszystkich sześciu liczb i zdobycia głównej nagrody wynosi około 1 do 292,2 miliona. Mimo niezwykle małych szans wysokie kumulacje przyciągają kolejnych graczy, którzy liczą na zdobycie wielomilionowej fortuny.
Poniedziałkowe losowanie rozstrzygnie, czy rekordowo wysoka w ostatnich tygodniach pula znajdzie zwycięzcę, czy też kumulacja Powerball będzie nadal rosła.
Źródło; Powerball
Foto: YouTube
News USA
Proces oskarżonego o zabójstwo Charliego Kirka nadal bez terminu. Grozi mu kara śmierci
Sąd w stanie Utah nie wyznaczył jeszcze daty rozpoczęcia procesu Tylera Robinsona, oskarżonego o zabójstwo konserwatywnego działacza Charliego Kirka we wrześniu 2025 roku. Podczas piątkowego posiedzenia sędzia Tony Graf uznał, że potrzebuje więcej czasu na rozpatrzenie stanowisk stron. Obrona proponuje rozpoczęcie procesu dopiero w 2029 roku, czemu zdecydowanie sprzeciwia się wdowa po Kirku.
23-letni Tyler Robinson odpowiada na siedem zarzutów, w tym zabójstwa kwalifikowanego, za które w stanie Utah może zostać orzeczona kara śmierci. Oskarżony nie przyznaje się do winy, a jego obrońcy kwestionują część argumentów przedstawionych przez prokuraturę.
Spór o datę rozpoczęcia procesu
Podczas piątkowego posiedzenia sędzia Tony Graf wysłuchał argumentów obrony, prokuratury oraz Eriki Kirk, wdowy po zamordowanym działaczu. Nie podjął jednak decyzji dotyczącej harmonogramu postępowania i wyznaczył kolejne posiedzenie na 9 listopada.
Adwokaci Robinsona przewidują, że proces potrwa od sześciu do siedmiu miesięcy. Zaproponowali wstępnie jego rozpoczęcie w trzecim kwartale 2029 roku, argumentując, że zbyt wczesne ustalenie sztywnego terminu mogłoby zagrozić konstytucyjnym prawom ich klienta. Prokuratura chce znacznie szybszego rozpatrzenia sprawy. Śledczy zaproponowali rozpoczęcie procesu 31 stycznia 2028 roku, przewidując, że proces potrwa około 17 tygodni.
Wdowa po Kirku domaga się przyspieszenia postępowania
Erika Kirk w piśmie skierowanym do sądu zdecydowanie sprzeciwiła się harmonogramowi przedstawionemu przez obronę. Jej zdaniem proces powinien rozpocząć się w najwcześniejszym możliwym terminie w 2027 roku.
Wdowa podkreśliła, że przedłużające się postępowanie pogłębia cierpienie rodziny, szczególnie dwojga małych dzieci zamordowanego działacza. W chwili śmierci ojca miały one trzy lata i rok. Według harmonogramu proponowanego przez obronę w momencie wydania wyroku mogłyby mieć już siedem i pięć lat.
Erika Kirk zwróciła również uwagę na koszty postępowania. Według przywołanego przez nią raportu wydatki związane z obroną Tylera Robinsona miały wynieść około 1,6 miliona dolarów już w pierwszym roku sprawy, obciążając podatników.

Charlie Kirk
Oskarżonemu może grozić kara śmierci
Jednym z najważniejszych zagadnień rozpatrywanych przez sąd pozostaje kwalifikacja prawna czynu. Sędzia Tony Graf może skierować sprawę do procesu na podstawie łagodniejszego zarzutu zabójstwa, za które grozi kara od 15 lat pozbawienia wolności do dożywocia.
Utrzymanie zarzutu zabójstwa kwalifikowanego oznacza natomiast możliwość wymierzenia kary śmierci. Prokuratura uzasadnia surowszą kwalifikację między innymi zagrożeniem, jakie strzał oddany w kierunku Charliego Kirka stworzył dla innych osób znajdujących się w pobliżu.
Sędzia wskazał, że przy ocenie tego zarzutu uwzględnił rozmieszczenie uczestników wydarzenia wewnątrz namiotu, w którym przemawiał Kirk, oraz wokół niego. Obrona Robinsona zabiega o wykluczenie możliwości orzeczenia kary śmierci.

Pomnik poświęcony Kirkowi na terenie kampusu UVU, 17 września 2025 r.
Zabójstwo podczas spotkania na uniwersytecie
Charlie Kirk, założyciel konserwatywnej organizacji Turning Point USA, został zastrzelony 10 września 2025 roku podczas wydarzenia na Utah Valley University w Orem. W spotkaniu uczestniczyło około 3 tysięcy osób.
Według śledczych Robinson oddał pojedynczy strzał z budynku oddalonego o około 140 jardów. Pocisk trafił Kirka w szyję, powodując jego śmierć.
Tyler Robinson został zatrzymany 12 września 2025 roku, dwa dni po zabójstwie. Do jego zidentyfikowania przyczyniła się informacja przekazana organom ścigania przez znajomego rodziny. Wcześniej jeden z krewnych Robinsona miał poinformować tę osobę, że podejrzany przyznał się do oddania strzału lub sugerował swój udział w zabójstwie.
Kolejne posiedzenie 9 listopada
Decyzja dotycząca daty rozpoczęcia procesu ma zapaść po dalszym rozpatrzeniu argumentów stron. Nawet po ustaleniu harmonogramu przewidywane są kolejne posiedzenia przygotowawcze, zanim rozpocznie się wybór ławy przysięgłych.

Namiot, w którym Kirk został śmiertelnie postrzelony, odgrodzony taśmą policyjną
Sprawa zabójstwa Charliego Kirka pozostaje jednym z najgłośniejszych postępowań karnych w Stanach Zjednoczonych. Jej dalszy przebieg będzie zależał między innymi od decyzji sądu w sprawie kwalifikacji zarzutów oraz możliwości zastosowania kary śmierci.
Źródło: cbs
Foto: Turning Point USA, RandomAmericanTeen, KSL News Utah, Police Department
-
News USA1 tydzień temuOsiem stanów pozywa OpenAI. Zarzuty dotyczą bezpieczeństwa dzieci korzystających z ChatGPT
-
News Chicago3 tygodnie temuDuży postęp w leczeniu Filipa Czarneckiego. Policjant mówi, pamięta i rozpoczął intensywną rehabilitację
-
News USA2 tygodnie temuDepartament Sprawiedliwości grozi Kalifornii pozwem o głosowanie osób bez obywatelstwa USA
-
News Chicago4 tygodnie temuDonald Trump wystąpił na Presidents Cup w Medinah Country Club pod Chicago
-
News USA2 tygodnie temuICE postrzeliło mężczyznę w Nowym Jorku. Burmistrz żąda likwidacji federalnej agencji
-
News Chicago5 dni temuPolski neurochirurg dr Maciej Leśniak przyjęty do prestiżowej National Academy of Medicine
-
Polonia Amerykańska2 tygodnie temuDzień Góralski w Muzeum Polskim w Ameryce. Poznaj podhalańskie tradycje weselne
-
News Chicago2 tygodnie temuRekordową kwotę ponad 260 mln USD dostaną osoby poszkodowane przez byłego policjanta











