News USA
Surogatka walczy o ciężko chore dziecko. Sprawa McKenny West trafia do Sądu Najwyższego USA
McKenna West, surogatka i pielęgniarka kardiologiczna z Alaski, zwróciła się do Sądu Najwyższego USA w sporze dotyczącym ciężko chorego chłopca, którego urodziła 12 sierpnia w Teksasie. Kobieta wcześniej odmówiła przerwania ciąży po wykryciu poważnej wady serca dziecka. Teraz jej prawnicy chcą tymczasowego zablokowania orzeczenia sądu w Kalifornii, który uznał Nausheen Gilkar i Omara Ahmeda za prawnych rodziców chłopca.
Prawnicy McKenny West złożyli w środę pilny wniosek do sędziny Sądu Najwyższego Eleny Kagan. To właśnie Kagan zajmuje się pilnymi sprawami napływającymi z 9. Okręgu, obejmującego między innymi Kalifornię. Sędzina nie podjęła jeszcze decyzji w sprawie wniosku.
West nosiła dziecko na podstawie umowy o surogację zawartej z parą z Kalifornii, Nausheen Gilkar i Omarem Ahmedem. Para nazywa chłopca Rumi, natomiast West nazywa go Gabriel. O narodzinach dziecka informowaliśmy tutaj.
Ciężką wadę serca wykryto w 20. tygodniu ciąży
Spór rozpoczął się po badaniu USG wykonanym w 20. tygodniu ciąży. U dziecka zdiagnozowano zespół niedorozwoju lewego serca, HLHS, rzadką i poważną wadę, w której lewa część serca jest znacznie niedorozwinięta.
McKenna West twierdzi, że po postawieniu diagnozy Gilkar i Ahmed poprosili ją o przerwanie ciąży, powołując się na zapis umowy dotyczący poważnych wad płodu. Kobieta odmówiła, ponieważ czuła już ruchy dziecka i dowiedziała się, że dostępne jest leczenie.
Zaproponowała, że sama wychowa chłopca albo zorganizuje jego adopcję, jeśli para nie będzie chciała przejąć nad nim opieki. Jednocześnie deklarowała gotowość zwolnienia przyszłych rodziców z dalszych zobowiązań finansowych.
West miała usłyszeć o ponad 250 tysiącach dolarów konsekwencji
Prawnicy West twierdzą, że po jej odmowie została ostrzeżona, iż kontynuowanie ciąży może narazić ją na ponad 250 tysięcy dolarów konsekwencji finansowych. Spór szybko przeniósł się następnie do sądów.

McKenna West
Gilkar i Ahmed wystąpili do sądu w Kalifornii o potwierdzenie swoich praw rodzicielskich. West argumentowała, że zgodnie z umową o surogację sprawa powinna być prowadzona na Alasce, a przed sądem w Kalifornii pojawiła się wyłącznie po to, aby zakwestionować jego jurysdykcję.
Spór o 147-stronicowe pismo
Sąd Najwyższy Los Angeles uznał jednak, że McKenna West w praktyce zaakceptowała jurysdykcję sądu, ponieważ złożyła 147-stronicowe pismo, które odnosiło się do istoty sporu.
Jej prawnicy odpowiadają, że zdecydowaną większość dokumentu stanowiły załączniki mające wesprzeć zakwestionowanie jurysdykcji. Podkreślają również, że West wielokrotnie odmawiała przedstawiania argumentów dotyczących zasadniczej części sprawy.
Surogatka twierdzi ponadto, że dokumenty sądowe nie zostały jej prawidłowo doręczone. Według jej wniosku przesyłkę FedEx zawierającą dokumentację przekazano opiekunce do dziecka, której nie poinformowano, co znajduje się w paczce.
Kalifornijski sąd uznał parę za prawnych rodziców
22 czerwca sąd w Kalifornii uznał Gilkar i Ahmeda za prawnych rodziców dziecka. West bezskutecznie próbowała następnie przekonać trzy sądy stanowe do wstrzymania wykonania tego orzeczenia.
Podczas postępowania kalifornijski sędzia przyznał, że spór może dotyczyć kwestii życia i śmierci nienarodzonego wówczas dziecka. McKenna West zdecydowała się później pojechać do Teksasu, aby chłopiec przyszedł na świat w szpitalu przygotowanym do leczenia jego poważnej wady serca.
Ken Paxton interweniował przed narodzinami dziecka
Przed porodem Prokurator Generalny Teksasu Ken Paxton uzyskał nadzwyczajne orzeczenie nakazujące szpitalowi zapewnienie dziecku leczenia ratującego życie. Decyzja uniemożliwiała również wywiezienie chłopca poza Teksas.
Dziecko urodziło się 12 sierpnia. McKenna West twierdziła później, że mogła spędzić z noworodkiem zaledwie około minuty, gdy pępowina była jeszcze połączona, zanim chłopiec został jej zabrany. Kolejne orzeczenie sądu zakazało jej widywania i opiekowania się noworodkiem.
Chłopiec przeszedł operację na otwartym sercu
17 sierpnia dziecko przeszło pierwszą z trzech przewidywanych operacji na otwartym sercu. Po późniejszym pogorszeniu stanu zdrowia chłopiec ponownie wymagał zastosowania rurki umożliwiającej oddychanie.
Podczas rozprawy w Dallas Nausheen Gilkar przekazała, że ona i Omar Ahmed pozostają przy łóżku syna. Zarzuciła jednocześnie West próbę odebrania im dziecka i podkreślała, że chłopiec jest ich synem oraz najważniejszą osobą w ich życiu.
Gilkar opisywała również ciężki stan noworodka po operacji. Chłopiec miał problemy z oddychaniem, krztusił się z powodu rurek i wymagał transfuzji krwi.
West deklarowała możliwość wycofania się ze sporu
McKenna West wcześniej deklarowała, że zrezygnuje z walki o opiekę nad dzieckiem, jeżeli sąd ustali, że przyszli rodzice są zdecydowani zapewnić chłopcu leczenie ratujące życie. Gilkar i Ahmed zgodzili się wcześniej na pierwszą operację dziecka. Zadeklarowali także, że będą wyrażać zgodę na leczenie ratujące życie, jeżeli lekarze zakwalifikują chłopca do takich procedur.

Nausheen Gilkar i Omar Ahmed
2 września sędzia w Teksasie podtrzymał kalifornijskie orzeczenie i wyłączył surogatkę z postępowania. Z prawnej batalii wycofał się również Ken Paxton.
West nie otrzymuje już informacji o stanie dziecka
Prawnicy McKenny West twierdzą, że po usunięciu jej ze sprawy nie może otrzymywać informacji o stanie zdrowia chłopca ani bronić nakazu wymagającego kontynuowania jego leczenia. Według nich Gilkar i Ahmed kwestionują obecnie nakaz dotyczący opieki medycznej.
To właśnie ta sytuacja stała się podstawą pilnego wniosku skierowanego do Sądu Najwyższego. West chce tymczasowego zablokowania kalifornijskiego orzeczenia, co mogłoby otworzyć jej drogę do ponownego udziału w postępowaniu prowadzonym w Teksasie.

Elena Kagan
Sąd Najwyższy nie rozstrzygnie teraz, kto jest rodzicem
Prawnicy McKenny West podkreślają, że uwzględnienie pilnego wniosku nie przesądziłoby, kto jest prawnym rodzicem chłopca. Nie oznaczałoby również nakazania lekarzom określonego sposobu leczenia dziecka.
Tymczasowe zablokowanie kalifornijskiego orzeczenia mogłoby natomiast umożliwić West wystąpienie do sądu w Teksasie o ponowne dopuszczenie jej do sprawy. Jej prawnicy wskazują przy tym na szerszy problem konstytucyjny dotyczący tego, czy samo zakwestionowanie jurysdykcji sądu może zostać potraktowane jako zgoda na tę jurysdykcję.
Pełnomocnicy West ostrzegają, że bez interwencji Sądu Najwyższego kobieta pozostanie pozbawiona dostępu do informacji o stanie dziecka i możliwości uczestniczenia w decyzjach podczas dalszego postępowania odwoławczego. Ich zdaniem późniejsze korzystne rozstrzygnięcie może nadejść zbyt późno, aby miało znaczenie dla ochrony życia ciężko chorego chłopca.
Źródło: foxnews
Foto: YouTube, SCOTUS
News USA
Nowe szczegóły nieudanej egzekucji w Tennessee. Christa Pike przeszła tortury
Nowe dokumenty sądowe ujawniają szczegóły nieudanej egzekucji 50-letniej Christy Pike w Tennessee. Kobieta przeżyła podanie dwóch dawek pentobarbitalu, a wcześniej personel przez niemal godzinę miał problemy z założeniem wkłuć dożylnych. Po egzekucji Pike trafiła do szpitala, gdzie przez kilka dni była podłączona do respiratora.
Egzekucję przeprowadzono 30 września. Christa Pike została skazana na śmierć za torturowanie i zamordowanie w 1995 roku swojej koleżanki Colleen Slemmer. Zbrodni dopuściła się wspólnie ze swoim chłopakiem, mając zaledwie 18 lat. Była jedną z najmłodszych kobiet, wobec których orzeczono karę śmierci w Stanach Zjednoczonych.
W czwartek jej adwokat Randy Spivey przedstawił sądowi dokument szczegółowo opisujący przebieg egzekucji. Wynika z niego, że personel wielokrotnie bezskutecznie próbował założyć wkłucia dożylne, a część żył mogła zostać uszkodzona jeszcze przed podaniem śmiertelnego środka.
Niemal godzina prób założenia wkłuć
Według relacji adwokata przygotowania rozpoczęły się o 6:34 PM. Zgodnie z procedurami obowiązującymi w Tennessee personel miał założyć dwa wkłucia dożylne. Pierwsze, w prawym ramieniu, udało się wykonać po około sześciu minutach. Znacznie większe trudności pojawiły się przy próbach uzyskania dostępu do żyły w lewym ramieniu.
Personel wykorzystał około dziesięciu igieł, próbując różnych miejsc na obu rękach. Christa Pike sama podpowiadała, aby poszukać odpowiedniej żyły w górnej części ramienia. Podczas kolejnych prób kobieta krzywiła się z bólu, a członkowie zespołu wyrażali wątpliwości, czy wkłucia zostały wykonane prawidłowo.
O 6:57 PM jeden z pracowników podejrzewał uszkodzenie żyły, jednak pozostali nie byli w stanie tego potwierdzić. Podczas następnej próby wyciągnięta igła miała być wyraźnie wygięta. O 7:07 PM ponownie pojawiło się podejrzenie uszkodzenia naczynia krwionośnego.
Dopiero o 7:13 PM zespół uznał, że udało się prawidłowo założyć wkłucie w lewym ramieniu. Następnie unieruchomiono ręce skazanej i podłączono ją do monitora pracy serca. Adwokat zaznaczył jednak, że personel miał również trudności z przepuszczeniem roztworu soli fizjologicznej przez ostatnie wkłucie.

Christa Pike
Skazana skarżyła się na silny ból i pieczenie
Około pięciu minut po zakończeniu przygotowań do komory egzekucyjnej zaczęły napływać telefony z sąsiedniego pomieszczenia, w którym personel odpowiadał za podawanie pentobarbitalu. Według Spiveya rozmowy dotyczyły prawdopodobnie konieczności ponownego sprawdzania wkłucia w lewym ramieniu.
Nie ustalono dokładnie, kiedy rozpoczęto podawanie leku. O 7:34 PM Christa Pike zgłosiła jednak silny ból i pieczenie ramienia, opisując wrażenie, jakby miało ono pęknąć. Przez następne dziesięć minut pozostawała w kontakcie ze swoim doradcą duchowym, po czym zaczęła wydawać niepokojące odgłosy przypominające chrapanie.
Przez kolejne pół godziny kobieta napinała ciało, wzdrygała się, poruszała głową i sprawiała wrażenie, że ma trudności z oddychaniem. Spivey próbował w tym czasie skontaktować się telefonicznie z innymi prawnikami, ale zamiast skorzystać z telefonu w pomieszczeniu dla świadków egzekucji, został przeprowadzony przez więzienie trasą, której pokonanie zajęło około siedmiu minut.

Christa Pike
Adwokaci domagali się przerwania egzekucji
O 8:22 PM Randy Spivey skontaktował się z pozostałymi obrońcami i zwrócił się o podjęcie działań zmierzających do zatrzymania egzekucji. Wskazał, że procedury Tennessee przewidują podanie drugiej dawki pentobarbitalu, jeśli pierwsza nie spowoduje śmierci, ale nie określają dalszego postępowania w przypadku przeżycia obu dawek.
Po powrocie do pomieszczenia dla świadków adwokat poinformował zastępcę prokuratora generalnego, że Christa Pike wymaga natychmiastowej pomocy medycznej. O 8:50 PM przekazano mu informację, że karetka jest już w drodze. Dwadzieścia minut później dowiedział się, że personel medyczny prowadzi działania ratujące życie.
O 9:14 PM zauważono karetkę przybywającą do szpitala. Pike przeżyła podanie dwóch dawek pentobarbitalu i została hospitalizowana. Przez kilka dni oddychała przy pomocy respiratora, a jej stan był na tyle poważny, że obrońcy nie spodziewali się, iż przeżyje. Ostatecznie kobieta odzyskała przytomność. Po zakończeniu leczenia została wypisana ze szpitala i przewieziona z powrotem do więzienia.
Nieudana egzekucja wywołała kolejne pytania
Sprawa ponownie zwróciła uwagę na sposób wykonywania wyroków śmierci w Tennessee. Dokument przedstawiony przez Spiveya został złożony w ramach odrębnego postępowania, w którym więźniowie skazani na śmierć kwestionują obowiązujące w stanie procedury podawania śmiertelnych zastrzyków.
Kit Thomas, prawnik reprezentujący skazanych w tej sprawie, ocenił, że nieudana egzekucja potwierdza wcześniejsze ostrzeżenia dotyczące ryzyka poważnych błędów podczas wykonywania kary śmierci. Jego zdaniem bez zasadniczych zmian podobne sytuacje mogą się powtarzać.
Przypadek Christy Pike stawia również pytania o przygotowanie personelu medycznego, skuteczność stosowanych procedur oraz zasady udzielania pomocy osobie, która przeżyje podanie przewidzianych protokołem dawek śmiertelnego leku.
Źródło: AP
Foto: YouTube
News USA
Rząd deportował około 660 tysięcy osób w ciągu roku. Nowy raport ujawnia skalę działań
Administracja Prezydenta Donalda Trumpa znacząco zwiększyła liczbę deportacji ze Stanów Zjednoczonych. Według opublikowanego w czwartek raportu Migration Policy Institute w ostatnim roku fiskalnym deportowano około 660 tysięcy osób. To jednak znacznie mniej niż milion deportacji rocznie zapowiadany przez Biały Dom.
Analiza Migration Policy Institute (MPI) wskazuje, że w ciągu pierwszych 18 miesięcy drugiej kadencji Donalda Trumpa amerykański Departament Bezpieczeństwa Krajowego przeprowadził około 980 tysięcy deportacji. W pierwszym roku drugiej administracji prezydenta liczba ta wyniosła około 620 tysięcy.
W ostatnim roku fiskalnym, gdy działania służb imigracyjnych zostały wyraźnie zintensyfikowane, liczba deportacji wzrosła do szacowanych 660 tysięcy. To o 26 procent więcej niż średnia roczna z lat 2021–2024, przypadających na prezydenturę Joe Bidena.
Więcej deportacji, ale daleko do historycznego rekordu
Mimo wzrostu liczby zatrzymań obecne wyniki pozostają poniżej historycznych rekordów. W 2000 roku, za prezydentury Billa Clintona, odnotowano 1,86 miliona deportacji. Administracja Trumpa nie osiągnęła również zapowiadanego poziomu miliona deportacji rocznie, mimo otrzymania od Kongresu wielomiliardowych środków na zaostrzenie polityki imigracyjnej.
Eksperci wskazują, że realizację tych planów utrudnia zmieniająca się struktura migracji. Dawniej większość osób przebywających w USA bez odpowiedniego statusu pochodziła z Meksyku. Obecnie migranci przybywają z wielu państw, co komplikuje procedury ich odsyłania. Dodatkowym problemem są ogromne zaległości w sądach imigracyjnych.
Coraz więcej zatrzymań wewnątrz Stanów Zjednoczonych
Raport pokazuje również, że służby coraz częściej zatrzymują osoby mieszkające w USA od dłuższego czasu, a nie tylko migrantów przekraczających granicę. W 2025 roku około 28 procent deportowanych stanowiły osoby zatrzymane wewnątrz kraju. Do lipca 2026 roku odsetek ten wzrósł do 39 procent.
Jednocześnie osoby zatrzymane początkowo na południowej granicy nadal stanowią większość deportowanych. Między 20 stycznia 2025 roku a 31 lipca 2026 roku odpowiadały za 69 procent wszystkich deportacji.
Osoby mieszkające w Stanach Zjednoczonych od wielu lat mają zazwyczaj więcej możliwości kwestionowania decyzji o wydaleniu przed sądem. W przypadku migrantów zatrzymanych na granicy władze federalne mogą częściej korzystać z przyspieszonych procedur deportacyjnych.

Rekordowa liczba dobrowolnych wyjazdów
Migration Policy Institute odnotował także rekordowy poziom dobrowolnych wyjazdów. Od powrotu Trumpa do Białego Domu w styczniu 2025 roku około 170 tysięcy osób zrezygnowało z dalszego prowadzenia spraw przed sądami imigracyjnymi i zgodziło się opuścić Stany Zjednoczone.
Dobrowolny wyjazd może w niektórych przypadkach umożliwić późniejszy legalny powrót do USA. Organizacje wspierające imigrantów oraz prawnicy zwracają jednak uwagę, że część zatrzymanych podejmuje taką decyzję przede wszystkim po to, aby zakończyć pobyt w ośrodkach detencyjnych Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł (ICE).
Większość deportowanych bez wyroków karnych
Autorzy raportu wskazują, że większość deportowanych nie była wcześniej skazana za przestępstwo. Jest to istotne w kontekście deklaracji administracji Trumpa, która przedstawia swoje działania jako wymierzone przede wszystkim w najbardziej niebezpiecznych przestępców.

Podobne wnioski pojawiały się również we wcześniejszych analizach danych imigracyjnych. Wyniki pokazują, że zaostrzone działania służb obejmują znacznie szerszą grupę osób niż tylko imigrantów z przeszłością kryminalną.
Rozbieżności w oficjalnych danych
Raport MPI opiera się na publicznie dostępnych informacjach oraz dokumentach uzyskanych na podstawie federalnej ustawy o dostępie do informacji publicznej. Od stycznia 2025 roku Departament Bezpieczeństwa Krajowego nie publikuje regularnie szczegółowych statystyk deportacyjnych, co utrudnia niezależną ocenę działań administracji.
We wtorek Biały Dom przedstawił własne zestawienie osiągnięć w polityce imigracyjnej, informując, że podczas drugiej kadencji Donalda Trumpa deportowano lub usunięto z kraju 1,2 miliona migrantów. Liczba ta różni się od ustaleń Migration Policy Institute, a przyczyny rozbieżności nie zostały dotychczas wyjaśnione.
Źródło: cbs
Foto: YouTube, ICE
News USA
18-miesięczne dziecko uznano za zmarłe. Po 5 godzinach w kostnicy odkryto, że żyje
Wstrząsająca historia z Arizony ponownie budzi pytania o postępowanie personelu medycznego. 18-miesięczny Vincent Fiordilino, uznany za zmarłego po niemal utonięciu w przydomowym basenie, został znaleziony żywy w szpitalnej kostnicy ponad pięć godzin później. Jego matka twierdzi, że jeszcze podczas pożegnania słyszała oddech syna.
Do zdarzenia doszło 8 lutego 2026 roku w Gilbert w Arizonie. Chłopiec został znaleziony twarzą w dół w rodzinnym basenie podczas spotkania zorganizowanego z okazji Super Bowl. Około 5:38 PM wezwano pomoc, a jeden z krewnych rozpoczął resuscytację krążeniowo-oddechową.
Dziecko przewieziono do Mercy Gilbert Medical Center, gdzie lekarze kontynuowali działania ratunkowe. O 6:20 PM dr Aryan Toosi stwierdził zgon chłopca, informując rodziców, że dalsze próby ratowania życia mogłyby jedynie przedłużyć jego cierpienie.
Matka słyszała oddech dziecka
30-letnia Alexus Fiordilino przyznała, że podczas pożegnania z synem wydawało jej się, iż chłopiec nadal oddycha. Lekarz wyjaśnił jednak, że obserwowane ruchy są oddechami agonalnymi, które mogą występować po ustaniu skutecznego krążenia. Kobieta zaufała tej ocenie.
Jak wynika z raportu policyjnego, również funkcjonariusze obecni w szpitalu zauważyli oznaki przypominające oddychanie. Jeden z detektywów odnotował podobne zjawisko około 7:18 PM, a następnie ponownie podczas fotografowania ciała. Personel medyczny tłumaczył je skutkami wcześniejszej resuscytacji.
O 7:23 PM zamknięto drzwi chłodzonego pomieszczenia pełniącego funkcję kostnicy. Dopiero o 11:52 PM pracownik zespołu medycyny sądowej, który przybył po ciało, odkrył, że Vincent oddycha. Rodziców natychmiast powiadomiono, a dziecko przetransportowano śmigłowcem do Phoenix Children’s Hospital.
Rodzina kwestionuje decyzje lekarza
Po ponad ośmiu miesiącach od dramatycznych wydarzeń Alexus Fiordilino publicznie opowiedziała o przeżyciach rodziny. Przyznała, że wiadomość o odnalezieniu syna żywego przyniosła jej i mężowi, Angelo, ogromną ulgę, choć późniejsze konsekwencje zdrowotne okazały się bardzo poważne.
Pełnomocnik rodziny, John Brewer, zapowiedział złożenie formalnej skargi przeciwko dr. Aryanowi Toosiemu oraz szpitalowi. Według prawnika analiza dokumentacji medycznej wskazuje, że część kluczowych wyników badań, na które lekarz miał się powoływać, podejmując decyzję o zakończeniu resuscytacji, była dostępna dopiero po stwierdzeniu zgonu.
Brewer przekazał zgromadzoną dokumentację policji w Gilbert, która skierowała materiały do biura prokuratora generalnego Arizony. W środę urząd poinformował, że nie podjął jeszcze decyzji o przeprowadzeniu własnej analizy sprawy.
Stan zdrowia chłopca pozostaje poważny
Vincent przebywa obecnie w domu z rodziną, jednak doznał ciężkiego uszkodzenia mózgu. Według prawnika chłopiec nie potrafi samodzielnie przełykać, siadać ani raczkować, a także doświadcza napadów drgawkowych. Matka podkreśla, że jego stan stopniowo się poprawia. Na jego leczenie założono zbiórkę na platformie GoFundMe.

Basen przy domu w Arizonie, w którym znaleziono Vincenta Fiordilino.
Rodzice nie usłyszeli zarzutów
Sprawa była również przedmiotem dochodzenia dotyczącego okoliczności wypadku w basenie. Policja w Gilbert rekomendowała postawienie obojgu rodzicom zarzutów znęcania się nad dzieckiem w związku z utratą nad nim nadzoru. W raporcie wskazano, że oboje przyznali się do palenia marihuany rano w dniu zdarzenia.
W lipcu prokurator powiatu Maricopa Rachel Mitchell ogłosiła jednak, że Alexus i Angelo Fiordilino nie zostaną oskarżeni.
Rodzina koncentruje się obecnie na opiece nad Vincentem, jednocześnie domagając się wyjaśnienia, dlaczego chłopiec został uznany za zmarłego mimo późniejszych obserwacji wskazujących na możliwe oznaki życia.
Źródło: nbc
Foto: YouTube, GoFundMe, Gilbert Police Department
-
News USA1 tydzień temuOsiem stanów pozywa OpenAI. Zarzuty dotyczą bezpieczeństwa dzieci korzystających z ChatGPT
-
News Chicago3 tygodnie temuDuży postęp w leczeniu Filipa Czarneckiego. Policjant mówi, pamięta i rozpoczął intensywną rehabilitację
-
News USA1 tydzień temuDepartament Sprawiedliwości grozi Kalifornii pozwem o głosowanie osób bez obywatelstwa USA
-
News Chicago4 tygodnie temuDonald Trump wystąpił na Presidents Cup w Medinah Country Club pod Chicago
-
News USA2 tygodnie temuICE postrzeliło mężczyznę w Nowym Jorku. Burmistrz żąda likwidacji federalnej agencji
-
News Chicago4 dni temuPolski neurochirurg dr Maciej Leśniak przyjęty do prestiżowej National Academy of Medicine
-
News Chicago1 tydzień temuRekordową kwotę ponad 260 mln USD dostaną osoby poszkodowane przez byłego policjanta
-
Polonia Amerykańska1 tydzień temuDzień Góralski w Muzeum Polskim w Ameryce. Poznaj podhalańskie tradycje weselne











