Połącz się z nami

News USA

Pro-Life Spider-Man: “Trochę się boję ale myślę o tym o co toczy się gra.” Kim jest Maison DesChamps?

Opublikowano

dnia

10 października 24-letni Maison DesChamps wspinał się bez żadnych zabezpieczeń po zewnętrznej stronie zabytkowego 40-piętrowego Accenture Tower w Chicago z jedną myślą: uratować życie nienarodzonego dziecka. Wyczyn, który wykonał już kilka razy na różnych drapaczach chmur w całym kraju, zakończył się aresztowaniem przez policję, ale też zebraniem ponad 20 tys. USD dla kobiety o imieniu Sierra, która była pod presją aborcji ze względu na brak wsparcia materialnego. O aktywiście pro-life mówi Jezuita, Ojciec Paweł Kosiński.

Wspinaczka Maison DesChamps miała na celu zebranie funduszy dla ciężarnej Sierry w imieniu organizacji pro-life Let Them Live. Ustalono kwotę 27 000 dolarów, ale nadal napływają datki.

Wspinaczka bez zabezpieczeń, jaką wykonuje mężczyzna, to tzw. free climbing. Styl, który charakteryzuje się brakiem użycia jakichkolwiek urządzeń pomocniczych.

DesChamps, będący od prawie dwóch lat publicznym aktywistą pro-life, ze względu na swoje liczne wyczyny przyjął przydomek „Pro-life Spider-Man”. Ale kim jest ten ryzykowny wspinacz? I skąd wziął pomysł na wspinanie się po drapaczach chmur dla nienarodzonych?

„Trochę się boję”

Maison DesChamps ukończył już siedem ekstremalnie niebezpiecznych wspinaczek po miejskich drapaczach chmur w ramach zbiórki pieniędzy na rzecz sprawy pro-life, co zazwyczaj kończyło się zarówno jego występami w lokalnych wieczornych wiadomościach, jak i więzieniem.

Po aresztowaniu w maju 2022 r. za wejście na 61-piętrowy Salesforce Tower w San Francisco DesChamps powiedział, że w czasie aborcji „lekarze dosłownie zabijają te dzieci na stole i zostawiają je na śmierć”.

Za każdym razem, gdy Pro-life Spider-Man wspina się na wieżowiec, zbierane są tysiące dolarów dla kobiety rozważającej aborcję, aby wesprzeć ją finansowo do końca ciąży a także po porodzie.

Podczas tych akrobacji naraża swoje życie na znaczne ryzyko.

Maison DesChamps jest świadomy ryzyka, jakie wiąże się z podejmowaniem niebezpiecznych wspinaczek bez lin i uprzęży.

„Prawda jest taka, że trochę się boję. Trochę się denerwuję, ale przezwyciężam to (…) bo myślę o stawce, o którą toczy się gra”

– powiedział mężczyzna w wywiadzie z 12 października.

W 2022 roku otrzymał pracę w Let Them Live, organizacji pro-life, której misją jest wspieranie finansowe i emocjonalne matek w ciąży rozważających aborcję, aby mogły czuć się pewnie wybierając życie. Do jego obowiązków jako „ambasadora” należy promowanie organizacji w każdy możliwy sposób.

DesChamps porzucił więc po trzech latach studiowanie finansów na Uniwersytecie Nevada w Las Vegas  i zaczął pracować na pełny etat w obronie życia.

Trening wspinania się na drapacze chmur

Trenując przed swoją ostatnią wspinaczką, pochodzący z Michigan aktywista, wspinał się po skalnej ścianie w lokalnej siłowni, aż pokonał wysokość około 1000 stóp. Mający 5 stóp i 7 cali wzrostu i ważący 135 funtów DesChamps odbywał tę wędrówkę dwa do trzech razy dziennie, dopóki nie poczuł, że jest przygotowany.

Podczas treningu zerwał ścięgno w dłoni i rozważał odłożenie wspinaczki, ale nie zrezygnował z zadania.

Harmonogram treningów DesChampsa jest ciągły przez cały rok, więc przed wspinaczką nie ma sezonu na rozgrzewkę. Co więcej, aktywista nawet nie odwiedza budynków osobiście, zanim podejmie się wspinaczki na nie. Czasami studiuje je tylko za pomocą Map Google.

„Radykalny punkrockowy protest”

Maison DesChamps wpadł na pomysł wspinania się po budynkach w imię działalności pro-life dzięki Francuzowi nazwiskiem Alain Robert, który w 2008 roku wszedł na szczyt budynku New York Timesa na Times Square, wieszając na szczycie baner z napisem „Światowe ocieplenie zabija co tydzień więcej ludzi niż 11 września”. Robert występuje pod pseudonimem „Francuski Spider-Man”.

DesChamps pomyślał wtedy, że “fajnie byłoby zorganizować tego rodzaju punkrockowy, radykalny protest na rzecz ruchu pro-life”

W tym momencie narodził się „Pro-life Spider-Man”.

Aktywista sam wspiął się na budynek New York Timesa w 2022 roku i przedstawił hasło na wzór Roberta, brzmiące: „ABORCJA ZABIJA WIĘCEJ NIŻ 11 września KAŻDEGO TYGODNIA!”

Chrześcijański mówca

DesChamps, były katolik, który stał się zreformowanym baptystą, w każdy weekend jeździ po całym kraju i przemawia na temat sprawy pro-life, odwiedzając około 40 kościołów rocznie w ramach inicjatywy Let Them Live.

W sierpniu był gościem na wiecu w Ohio przed listopadowym głosowaniem w stanie, w którym zaproponowano wprowadzenie prawa do aborcji.

„To ważna bitwa, w której zagrożone jest życie naszych dzieci” – powiedział DesChamps podczas wiecu, którego głównymi bohaterami byli także gwiazda „Pasji” Jim Caviezel, aktywistka pro-life Abby Johnson i biskup diecezji Tyler w  Teksasie, Joseph Strickland.

Niezrażony aresztowaniami

Maison DesChamps został aresztowany podczas sześciu z siedmiu wspinaczek w obronie życia, ale nigdy go to nie zmartwiło.

„Nie mam nic przeciwko pójściu do więzienia, jeśli ma to uratować życie” – powiedział CNA.

„Nie zachęcam ludzi do łamania prawa. Ale prawda jest taka, że możemy przestrzegać prawa tylko do czasu, gdy prawo naszego rządu stanie na drodze prawu naszego Boga” – podkreślił.

 

Źródło: cna
Foto: Maison DesChamps, YouTube

News USA

Wybory w Izraelu bez zwycięzcy. Netanjahu nie ma większości w parlamencie

Opublikowano

dnia

Autor:

Benjamin Netanyahu

Wybory parlamentarne w Izraelu nie przyniosły jednoznacznego zwycięzcy. Po przeliczeniu niemal 90% głosów do środy wieczorem, blok Premiera Benjamina Netanjahu może zdobyć 53 mandaty, a opozycja pod przewodnictwem Gadiego Eisenkota 48. Żadne z ugrupowań nie dysponuje większością potrzebną do utworzenia rządu. Kluczową rolę mogą odegrać partie arabskie.

Netanjahu bez większości w Knesecie

Izraelska Centralna Komisja Wyborcza poinformowała, że do środy, 28 października, do godziny 9:00 PM czasu lokalnego przeliczono ponad 5 milionów głosów oddanych we wtorkowych wyborach parlamentarnych. Wstępne wyniki wskazują na utrzymanie przewagi bloku obecnego Premiera Benjamina Netanjahu, jednak nie wystarcza ona do samodzielnego utworzenia gabinetu.

Według prognoz ugrupowania wspierające Netanjahu mogą uzyskać 53 miejsca w 120-osobowym Knesecie, natomiast blok opozycyjny kierowany przez Gadiego Eisenkota ma szansę zdobyć 48 mandatów. Do uzyskania większości parlamentarnej potrzeba co najmniej 61 miejsc.

Ostateczne wyniki mogą zostać ogłoszone już w czwartek wieczorem. Do przeliczenia pozostaje jednak ponad 500 tysięcy kart oddanych w specjalnych podwójnych kopertach, między innymi przez żołnierzy, dyplomatów i osoby głosujące poza miejscem rejestracji. Mogą one jeszcze wpłynąć na podział mandatów.

Partie arabskie mogą zdobyć rekordową liczbę mandatów

Jednym z najważniejszych wydarzeń tegorocznych wyborów jest wysoka frekwencja wśród arabskich obywateli Izraela. Wstępne prognozy wskazują, że dwa ugrupowania reprezentujące tę społeczność, Joint List oraz Ra’am, mogą zdobyć łącznie 19 mandatów, co byłoby rekordowym wynikiem.

Przedstawiciele Joint List oceniają, że mobilizacja arabskich wyborców odegrała decydującą rolę w pozbawieniu koalicji Benjamina Netanjahu większości parlamentarnej. Sojusz uznał wyniki za wyraz sprzeciwu wobec polityki obecnego rządu, w tym działań wojennych, dyskryminacji i wyburzania palestyńskich domów.

Lider Joint List, Yousef Jabareen, zadeklarował gotowość do wspierania rządu przeciwnego Netanjahu z zewnątrz, jednocześnie wykluczając bezpośrednie uczestnictwo swojego ugrupowania w takim gabinecie.

Opozycja zapowiada walkę o zmianę władzy

Gadi Eisenkot, stojący na czele głównego bloku opozycyjnego, podkreślił w środowym wpisie w mediach społecznościowych, że jego ugrupowanie koncentruje się na utworzeniu nowego rządu i zmianie kierunku polityki państwa.

Według Eisenkota wynik wyborów świadczy o utracie zaufania części społeczeństwa do obecnych władz, szczególnie w kontekście wydarzeń z 7 października 2023 roku i późniejszej wojny w Strefie Gazy. Opozycja przedstawia rezultat głosowania jako szansę na zakończenie wieloletnich rządów Netanjahu.

Przed wyborami Gadi Eisenkot wykluczył jednak utworzenie rządu mniejszościowego opierającego się na poparciu partii arabskich. Podobne stanowisko zajmował Netanjahu, co dodatkowo komplikuje negocjacje dotyczące przyszłej koalicji.

Likud oskarża partie arabskie o nieprawidłowości wyborcze

Wysoka frekwencja wśród arabskich wyborców wywołała ostrą reakcję partii Likud, kierowanej przez Benjamina Netanjahu. Ugrupowanie oskarżyło partie arabskie o nielegalne działania mające wpływać na wynik głosowania, w tym przekupstwo, zastraszanie, przemoc, fałszerstwa oraz wykorzystywanie niedozwolonego oprogramowania do mobilizowania wyborców.

Możliwy rząd jedności narodowej

Pomimo braku większości Benjamin Netanjahu pozostaje jednym z głównych kandydatów do utworzenia kolejnego rządu. Część analityków przewiduje możliwość powstania szerokiej koalicji jedności narodowej, w której mogłoby znaleźć się również ugrupowanie Gadiego Eisenkota.

Takie rozwiązanie pozostaje jednak niepewne ze względu na głębokie różnice polityczne między oboma obozami. W Izraelu tworzenie wielopartyjnych koalicji jest koniecznością, ponieważ żadna partia w historii państwa nie zdobyła samodzielnie większości mandatów w Knesecie.

Obecny premier, mający 77 lat, będzie nadal kierował rządem tymczasowym do czasu powołania nowego gabinetu. Jego polityczna przyszłość zależy przede wszystkim od przebiegu rozmów koalicyjnych.

Prezydent Herzog rozpocznie konsultacje

Po ogłoszeniu oficjalnych wyników Prezydent Izraela Isaac Herzog rozpocznie w przyszłym tygodniu konsultacje z liderami partii politycznych w sprawie utworzenia nowego rządu. Herzog zaapelował do ugrupowań o znalezienie porozumienia i uniknięcie kolejnych wyborów, które mogłyby przedłużyć polityczny impas. Brak wyraźnej większości sprawia jednak, że negocjacje mogą być trudne i długotrwałe.

Isaac Herzog

Isaac Herzog

Wtorkowe głosowanie było pierwszymi wyborami parlamentarnymi w Izraelu od ataków Hamasu z 7 października 2023 roku i rozpoczęcia wojny w Strefie Gazy. Jego wynik jest powszechnie interpretowany jako ocena dotychczasowych rządów Benjamina Netanjahu, który mimo utraty parlamentarnej większości nadal zachowuje realną szansę na pozostanie u władzy.

 

Źródło: Al-Jazeera
Foto: YouTube, Government Press Office of Israel, Benjamin Netanyahu fb
Czytaj dalej

News USA

Fed nie podnosi stóp procentowych. Inflacja w USA nadal rośnie, a kredyty pozostają drogie

Opublikowano

dnia

Autor:

kevin-warsh-fed

Rezerwa Federalna USA (Fed) pozostawiła w środę stopy procentowe na poziomie 3,75–4%, mimo przyspieszającej inflacji. We wrześniu ceny wzrosły o 3,7% w skali roku, a wojna z Iranem dodatkowo podnosi koszty energii. Ekonomiści przewidują, że kolejna podwyżka stóp może nastąpić już w grudniu.

Fed wstrzymuje podwyżki przed wyborami

Podczas posiedzenia w środę, 28 października, Federalny Komitet Otwartego Rynku zdecydował o utrzymaniu dotychczasowego poziomu stóp procentowych. Jednocześnie bank centralny podkreślił, że inflacja pozostaje podwyższona, a przywrócenie stabilności cen nadal jest jego podstawowym celem.

We wrześniu Fed podniósł stopy procentowe po raz pierwszy od ponad trzech lat. Od tego czasu dane gospodarcze pokazały jednak dalsze przyspieszenie wzrostu cen. Inflacja konsumencka osiągnęła we wrześniu 3,7% w ujęciu rocznym, przekraczając wynik z poprzedniego miesiąca.

Dan North, starszy ekonomista firmy ubezpieczeniowej Allianz Trade, ocenia, że amerykańska gospodarka zmierza obecnie w niewłaściwym kierunku, ponieważ inflacja zamiast spadać, ponownie przyspiesza.

Decyzja Fed zapadła niespełna tydzień przed wyborami do Kongresu, zaplanowanymi na 3 listopada. Zdaniem Northa bliskość głosowania mogła skłonić bank centralny do ostrożności, ponieważ podwyżka stóp tuż przed wyborami mogłaby wzbudzić podejrzenia o polityczne motywacje.

Podwyżka stóp procentowych możliwa w grudniu

Większość członków komitetu opowiedziała się za pozostawieniem stóp bez zmian. Dwie przedstawicielki Fed, Lisa Cook oraz Beth Hammack z Banku Rezerwy Federalnej w Cleveland, poparły jednak podwyżkę o 0,25 punktu procentowego.

Ekonomiści spodziewają się, że podczas kolejnego posiedzenia w grudniu Fed może zdecydować się na zaostrzenie polityki pieniężnej. Celem byłoby ograniczenie popytu i zahamowanie wzrostu cen, szczególnie w warunkach utrzymującej się presji związanej z kosztami energii.

Wojna Stanów Zjednoczonych z Iranem dodatkowo komplikuje sytuację gospodarczą. Wzrost cen paliw i energii przekłada się na koszty transportu, produkcji oraz codzienne wydatki amerykańskich gospodarstw domowych.

Kredyty hipoteczne najdroższe od trzech lat

Decyzje Rezerwy Federalnej mają bezpośredni wpływ na oprocentowanie wielu produktów finansowych, w tym kart kredytowych i krótkoterminowych pożyczek. Wyższe stopy oznaczają większe koszty zadłużenia dla konsumentów i przedsiębiorstw.

Oprocentowanie kredytów hipotecznych zależy przede wszystkim od sytuacji na rynku obligacji, ale również reaguje na politykę Fed. Na początku października średnie oprocentowanie kredytów mieszkaniowych wzrosło do 7,4%, osiągając najwyższy poziom od trzech lat, po czym nieznacznie spadło.

Wysokie koszty finansowania pozostają jednym z głównych problemów amerykańskiego rynku nieruchomości, który od czterech lat zmaga się ze spowolnieniem. Drogie kredyty ograniczają możliwości zakupu mieszkań, szczególnie wśród osób nabywających pierwszą nieruchomość.

Inwestycje w sztuczną inteligencję napędzają gospodarkę

Nie wszystkie sektory gospodarki reagują jednak równie silnie na wysokie stopy procentowe. Jednym z wyjątków jest branża sztucznej inteligencji, w której inwestycje nadal rosną pomimo droższego finansowania.

Według Dana Northa przedsiębiorstwa rozwijające technologie AI są obecnie mniej wrażliwe na koszty kredytów. Intensywna rozbudowa centrów danych zwiększa natomiast zapotrzebowanie na materiały budowlane i sprzęt elektroniczny, przyczyniając się do wzrostu ich cen.

Wydatki również utrzymują się na stosunkowo wysokim poziomie, głównie dzięki zamożniejszym Amerykanom, którzy korzystają ze wzrostów na giełdzie i rosnącej wartości posiadanych inwestycji.

Rodziny o niższych dochodach tracą siłę nabywczą

Znacznie trudniejsza jest sytuacja gospodarstw domowych o niskich i średnich dochodach. Ich wynagrodzenia nie nadążają za wzrostem kosztów życia. W ciągu 12 miesięcy zakończonych we wrześniu przeciętne płace wzrosły jedynie o 3%, podczas gdy inflacja wyniosła 3,7%. Oznacza to rzeczywisty spadek siły nabywczej wielu amerykańskich rodzin.

Rosnące ceny podstawowych produktów i usług sprawiają, że nawet osoby otrzymujące podwyżki wynagrodzeń mogą pozwolić sobie na mniej niż rok wcześniej. Pogarszająca się sytuacja finansowa mniej zamożnych gospodarstw domowych w dużym stopniu tłumaczy niezadowolenie Amerykanów ze stanu gospodarki, mimo utrzymujących się inwestycji i wydatków.

Grudniowa decyzja może przynieść kolejne podwyżki kosztów kredytów

Rezerwa Federalna stoi przed trudnym wyborem między ograniczaniem inflacji a utrzymaniem aktywności gospodarczej. Zbyt szybkie podnoszenie stóp mogłoby dodatkowo osłabić rynek nieruchomości i zwiększyć obciążenia zadłużonych rodzin, natomiast dalsza bezczynność grozi utrwaleniem wysokiego tempa wzrostu cen.

Najbliższe tygodnie pokażą, czy presja inflacyjna zacznie słabnąć. Jeśli ceny nadal będą rosły, grudniowa podwyżka stóp procentowych stanie się bardziej prawdopodobna, co może oznaczać kolejne miesiące wysokich kosztów kredytów dla milionów Amerykanów.

 

Źródło: NPR
Foto: Tanarch, YouTube, istock/Stanislav Smoliakov/cyano66/
Czytaj dalej

News USA

Wojna z Iranem kosztowała USA już 47 miliardów dolarów. Pentagon ujawnia nowe dane

Opublikowano

dnia

Autor:

Koszty amerykańskiej operacji wojskowej przeciwko Iranowi wzrosły do 47,1 miliarda dolarów – wynika z najnowszych szacunków Pentagonu przekazanych Kongresowi. Wydatki rosną, a Prezydent Donald Trump nie wyklucza kolejnych ataków. Wojna i jej gospodarcze konsekwencje stają się jednym z najważniejszych tematów przed listopadowymi wyborami do Kongresu.

3,5 miliarda dolarów więcej w ciągu sześciu tygodni

Najnowsze wyliczenia Dowództwa Centralnego USA (CENTCOM), odpowiedzialnego za operacje na Bliskim Wschodzie, obejmują wydatki poniesione do 16 października. Od początku września koszty konfliktu wzrosły o 3,5 miliarda dolarów – z około 43,6 miliarda do 47,1 miliarda dolarów.

Wojna rozpoczęła się pod koniec lutego 2026 roku od amerykańskich i izraelskich uderzeń na Iran. W środę, 28 października, minęło osiem miesięcy od jej wybuchu. Początkowo Donald Trump zapowiadał, że kampania wojskowa potrwa zaledwie kilka tygodni.

Rosnące wydatki, straty wśród żołnierzy oraz wzrost cen energii wywołują coraz większe kontrowersje w Stanach Zjednoczonych. Według niedawnego sondażu AP-NORC większość wyborców oczekuje, że Kongres potraktuje zakończenie konfliktu jako jeden ze swoich priorytetów.

Najwięcej kosztuje uzupełnianie zapasów amunicji

Największą część wydatków wojennych, około 29 miliardów dolarów, stanowią koszty odtworzenia zużytych zapasów amunicji. Szczególnie kosztowne jest uzupełnianie pocisków przechwytujących wykorzystywanych przez systemy obrony przeciwrakietowej Patriot i THAAD.

Amerykańska armia zużyła znaczne ilości zaawansowanego uzbrojenia do odpierania irańskich ataków. Cena pojedynczego pocisku przechwytującego systemu Patriot może sięgać kilku milionów dolarów, co znacząco zwiększa całkowite koszty operacji.

Pentagon szacuje bezpośrednie koszty prowadzenia działań wojskowych na około 11,9 miliarda dolarów, a straty sprzętowe na kolejne 6 miliardów. Wydatki Sił Powietrznych wyniosły 7,6 miliarda dolarów, wojsk lądowych ponad 2 miliardy, a Marynarki Wojennej 1,45 miliarda dolarów.

cieśnina ormuz

W przypadku Marynarki Wojennej najnowsza kwota jest niższa od wrześniowych szacunków wynoszących 2,2 miliarda dolarów. Pentagon nie przedstawił dotąd wyjaśnienia tej różnicy, mimo pytań skierowanych do resortu obrony.

Setki zniszczonych obiektów w amerykańskich bazach

Przedstawione wyliczenia nie obejmują wszystkich strat poniesionych przez Stany Zjednoczone. Poza zestawieniem pozostają między innymi uszkodzenia amerykańskich baz wojskowych na Bliskim Wschodzie, które były celem irańskich ataków rakietowych i dronowych.

Raport inspektora generalnego Pentagonu opublikowany we wrześniu wskazywał na setki uszkodzonych lub zniszczonych budynków i innych obiektów w amerykańskich instalacjach wojskowych w Kuwejcie, Bahrajnie, Katarze, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Arabii Saudyjskiej, Iraku, Omanie i Jordanii.

helikopter bojowy apache

21 zabitych i 865 rannych amerykańskich żołnierzy

Według oficjalnego bilansu Pentagonu podczas konfliktu zginęło 21 amerykańskich żołnierzy, a 865 zostało rannych. Statystyka obejmuje również zgony związane z nagłymi problemami zdrowotnymi i innymi zdarzeniami, które nie miały bezpośredniego związku z działaniami bojowymi.

Spośród wszystkich ofiar śmiertelnych 18 żołnierzy zginęło wskutek irańskich ataków, katastrof samolotów bojowych lub podczas neutralizowania irańskich dronów.

Wojna z Iranem w centrum kampanii wyborczej

Rosnące koszty konfliktu mogą mieć istotny wpływ na wybory do Kongresu, zaplanowane na wtorek, 3 listopada. Amerykanie zdecydują wówczas, która partia będzie kontrolować władzę ustawodawczą w ostatnich dwóch latach prezydentury Donalda Trumpa.

Demokraci od miesięcy próbują doprowadzić do zakończenia działań wojennych poprzez inicjatywy ustawodawcze, które dotychczas nie uzyskały wystarczającego poparcia w Kongresie kontrolowanym przez Republikanów.

Chuck Schumer

Lider demokratycznej mniejszości w Senacie, Chuck Schumer z Nowego Jorku, oskarżył Donalda Trumpa o rozpoczęcie wojny bez odpowiedniego planu, upoważnienia i strategii wyjścia z konfliktu. Zapowiedział dalsze działania Demokratów na rzecz zakończenia operacji i ograniczenia jej kosztów.

Administracja chce kolejnych miliardów na wojsko

Wydatki na konflikt z Iranem są częścią szerszej debaty o finansowaniu amerykańskich sił zbrojnych. Administracja Trumpa zabiega obecnie o zatwierdzenie rekordowego budżetu obronnego w wysokości 1,5 biliona dolarów.

Biały Dom zwrócił się również do Kongresu o przyjęcie dodatkowego pakietu finansowego o wartości 95 miliardów dolarów, który miałby pokryć koszty wojny z Iranem oraz inne priorytetowe wydatki administracji.

Trump nie wyklucza nowych ataków

Pomimo ogromnych kosztów i narastającej presji politycznej Donald Trump pozostawia otwartą możliwość wznowienia intensywnych działań wojskowych po wyborach. Prezydent rozważa zarówno zawarcie porozumienia z Iranem, jak i przeprowadzenie kolejnych uderzeń.

Amerykańscy żołnierze biorący udział w operacji Epic Fury na Bliskim Wschodzie

Amerykańscy żołnierze biorący udział w operacji Epic Fury na Bliskim Wschodzie

Do regionu kierowany jest trzeci amerykański lotniskowiec oraz kilka tysięcy dodatkowych żołnierzy. Jednocześnie administracja ograniczyła personel części ambasad USA po otrzymaniu informacji wywiadowczych wskazujących, że Iran nasilił działania wymierzone w amerykańskich obywateli i pracowników placówek dyplomatycznych.

Ostateczny koszt wojny pozostaje trudny do oszacowania. Jeśli działania zbrojne zostaną wznowione, wydatki mogą znacząco przekroczyć obecne 47,1 miliarda dolarów, a ich konsekwencje będą odczuwalne zarówno dla amerykańskich podatników, jak i całej gospodarki.

 

Źródło: scrippsnews
Foto: US Central Command
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

październik 2023
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Popularne w tym miesiącu