Połącz się z nami

News USA

WYWIAD młodzieży z Papieżem FRANCISZKIEM

Opublikowano

dnia

Podczas niedzielnej wizyty w salezjańskiej parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Rzymie, 19 stycznia, Franciszek przez czterdzieści minut odpowiadał na pytania młodych. Zachęcał, by z odwagą szli przez życie i począwszy od siebie zmieniali Kościół. A przy tym – by unikali gry w powagę. Oto spontaniczne odpowiedzi Papieża na pytania młodzieży.
Tłumaczenia dokonał dla portalu DEON.pl Józef Polak, jezuita
– Ojcze Święty, powiedziałeś: “Trwajcie w radości. Nie pozwólcie sobie ukraść nadziei”. Czy mógłbyś nam dać jakieś wskazówki jak przezwyciężyć pokusę tracenia nadziei?

Papież Franciszek: Trwać w radości i nie dać sobie ukraść nadziei: to prawda i o to szczególnie powinniśmy dbać. Dlatego, że rozczarowania jest pełno w sklepach, na wyprzedażach, czyż nie? Rozczarowanie możesz kupić wszędzie, jest jak pokarm w zasięgu ręki, wręcz ci je proponują… “Ale to nie tak. To nie pasuje”, czyż nie? Strzec nadziei w chwilach mrocznych, trudnych, nie jest łatwo. To nie jest proste. Kto może ci wykraść nadzieję? Ten, co mówi: “Ależ nie, nie patrz za bardzo w przyszłość, bierz teraz. Weź teraz. Teraz zadbaj o swoje szczęście. Dalej nie ma sensu iść. Jesteś zmęczony”. To jest doświadczenie życiowe, egzystencjalne, nie? Idzie się drogą życia, ale ktoś znajduje ładny hotel i całe życie w nim zostaje: dalej nie idzie. Ileż ludzi zatrzymuje się w połowie drogi! Kiedy wam mówię “nie pozwólcie sobie ukraść nadziei”, mam na myśli: nie zostawajcie w połowie drogi. Bo inaczej spotkacie ludzi 40-, 50-letnich, których serca są bardziej gotowe na pogrzeb niż na świętowanie. Naprawdę! Co więcej, znajdziesz nie tylko 40-, 50-latków. Spotkasz młodych z sercami bardziej skłonnymi iść na pogrzeb niż świętować. I to jest pokusa. Pokusa szepce: “Daj spokój z tą nadzieją! Wszystko jest takie… Bierz to, co ci teraz potrzebne, bo życie idzie dalej”. To o tym myślę mówiąc: “Nie dajcie sobie wyrwać nadziei”, bo nadzieja jest piękną sprawą, nadzieja nie zawodzi. I nie ja to mówię. To mówi św. Paweł w Liście do Rzymian. Paweł mówi: nadzieja nie zawodzi. Masz postawić na wielkie ideały i iść naprzód! Do tego trzeba zawsze mieć – to ważne słowo – trzeba mieć pragnienie. Chłopak czy dziewczyna, który nie pragnie (ktoś z was mówił o zamkniętym sercu) – nigdy serca nie otworzy. Tym, co otwiera ci serce jest właśnie pragnienie, wola by iść naprzód, odnajdywać dalej i dalej. To znaczy rozszerzyć serce. Dziś społeczeństwu potrzeba ludzi o wielkich, szerokich sercach, czyż nie? I kiedy idziesz tą drogą z nadzieją, która nigdy nie zawodzi, to pragnieniem otwierasz, rozszerzasz serce. To jest piękne zajęcie dla młodzieży. Rozumiecie?

 

– Nazywam się Alessia, i chciałabym zadać takie pytanie: jak się zrodziła Twoja miłość do Boga? Czy jest coś, na czym oparłeś swoje chrześcijańskie życie?

 

Papież Franciszek: W tym względzie czuję się trochę biedakiem, dlatego, że nie kocham Boga, tak jak On powinien być kochany. Kocham Boga, tak jak mogę, jak umiem. Ale jestem pewny, że On mnie kocha bardziej i to mi sprawia przyjemność, to mi się podoba. Ta pewność: On mnie kocha. On pierwszy mnie ukochał, pierwszy na mnie czekał, On mi towarzyszy w drodze, idzie ze mną. On wie, co czuję: pokochał mnie jako pierwszy. Ale to też nie jest moje: to mówi Jan Apostoł. Co to znaczy miłość? Miłość to znaczy, że Bóg nas pierwszy umiłował. To jest miłość. A moja miłość do Boga, powiedziałbym, tkwi w możliwości. Próbuję pozwolić Mu, aby mnie kochał, nie zamykać drzwi. Choć, cóż, czasami je zamykam: kiedy jestem zmęczony, znużony… “Nie chcę o tym słyszeć” – to zamykanie drzwi. Próbuję właśnie nie zamykać drzwi na Jego miłość, która przychodzi. A przychodzi w wielorakich formach i na różne sposoby. On przychodzi.

 

– Spotkanie, które Cię Ojcze Święty zmieniło i które nosisz w sercu…

 

Papież Franciszek: Dla mnie doświadczeniem spotkania z Jezusem było to z pierwszego dnia wiosny – u nas, bo u was to jest jesienią: 21 września. To “dzień uczniów” (wagarowicza – jp). Młodzi idą na spacer, ech, nie tak jest? W tym dniu też szedłem z kolegami, ale najpierw poszedłem na parafię. Miałem 17 lat. Coś czułem i chciałem się wyspowiadać. … Chociaż chodziłem do kościoła, należałem do Akcji Katolickiej, to takie doświadczenie spotkania było czymś nowym. Wtedy poczułem, że mam zostać księdzem, nawet jeśli potem minęło kilka lat zanim wstąpiłem do seminarium. To było najgłębsze doświadczenie spotkania. Więc kiedy czujesz, że dzieje się coś nowego, coś czego wcześniej nie było…, sprawa, którą Pan cię dotyka… słuchaj Go! Bo to Pan, który Cię wzywa! W tych dniach na Mszy czytaliśmy historię małego Samuela, chłopca w wieku 12-13-14 lat. Kiedy spał, słyszał, że go wołali. Myślał, że to może wołał go kapłan, któremu służył, który był w podeszłym wieku. On zdał sobie potem sprawę, że to był Pan. Pan woła poprzez okoliczności, przez wydarzenia, przez historie – puka do drzwi. Bądźcie czujni, gdy pukają do drzwi waszego serca. Wiecie, że Pan robi takie rzeczy? Trzeba być czujnym na to, co dociera do mojego serca. Czy moje serce to droga, którą przechodzą różności, a ja sobie z tego nie zdaję sprawy? To nie jest dobre. Ja nauczyłem się rozumieć i znać to, co dzieje się w moim sercu: to jest pierwszy krok. Potem ktoś odkryje, że to być może Pan puka ci do drzwi.

 

– Ojcze Święty, jak możemy ci pomóc odnowić Kościół, aby był bardziej radosny i misyjny? Czego się od nas oczekuje? Co możemy zrobić?

 

Papież Franciszek: “Odnowić Kościół”: to trudne słowo. Starzy teologowie – starożytni, średniowieczni – mawiali, że Kościół zawsze powinien się odnawiać, reformować. To jest stałe zadanie. My wszyscy mamy go odnawiać. Ale o co chodzi? O pociągnięcie pędzlem z farbą, żeby był ładniejszy? Nie, nie, nie: o odnowienie go od środka. Jednak nie dam rady odnowić Kościoła, jeśli się w to nie zaangażuję. “Farbą jestem ja” – to sobie wszyscy musimy powiedzieć. Każdy z nas musi powiedzieć: “Jaką farbą upiększamy Kościół? – Ja jestem tą farbą. Co więc zrobię, żeby Kościół był wierniejszy swojej misji?” Co możemy zrobić, czego się od nas oczekuje? Młodym w Rio de Janeiro mówiłem: zróbcie raban. Wiecie, że świetnie potrafią to robić? Trzeba się ruszyć, ruszyć się. Kiedyś, wiele lat temu, zostałem zaproszony z konferencją przez grupę młodych, którzy chcieli odnowić Kościół. Nie mówili tego, ale byli pewni, że w ten sposób dadzą radę odnowić Kościół. Najpierw poprosili o Mszę. Tylko męskie grono, żadnych kobiet: one są “gorszej jakości”! Sami mężczyźni i tak myśleli… Wszyscy poważni… A na Mszy wszyscy ze złożonymi, wręcz sklejonymi rękami, sztywni. W pewnej chwili pomyślałem, że mam przed sobą posągi, a nie ludzi. A oni mówili: Nie, musimy robić tak a tak”… Mieli gotową receptę. Biedacy, wszyscy kiepsko skończyli. (śmiech, oklaski). Dlatego, poważne podejście do sprawy to nie gra w powagę. To oznacza radość, modlitwę, szukanie Pana, czytanie Słowa Bożego, także świętowanie. To jest chrześcijańska powaga. Człowiek młody, który się nie uśmiecha, który nie robi choć trochę rabanu, za wcześnie się zestarzał.

 

– Ojcze Święty, wielu z nas chciałoby odkryć wolę Bożą w naszym życiu, nasze powołanie. Co byś nam poradził? Jak możemy to zrobić bez lęku, że siebie kładziemy na szali?

 

Papież Franciszek: Cóż, drogę w życiu znajduje się idąc. Gdy będziesz siedział w domu, to nigdy drogi nie znajdziesz. Musisz opuścić samego siebie i zacząć iść. Pan w drodze ci powie, gdzie cię chce mieć, gdzie chce, abyś był. Powie to. Ale zamknięty w domu – a mówiąc “w domu” mam na myśli: w twoim egoizmie, w twoich wygodach…; w tym nigdy swego powołania nie znajdziesz. Jakie tu będzie twoje powołanie? Powołanie egoizmu: praca dla samego siebie, dla własnej przyszłości, tylko dla siebie. To będzie powołaniem. A jak skończysz? Źle. Chcesz odnaleźć wolę Bożą, swoje miejsce w życiu? Rusz w drogę. Ktoś powie: “Ależ jest tyle niebezpieczeństw…” . Tak. W drodze można wiele razy zbłądzić. Wiele pomyłek czeka na tych, którzy w życiu idą. Ale gorsze są pomyłki pozostających w zamknięciu. Człowiek, który jest zamknięty, czy zamknięta wspólnota zaczyna chorować, choruje na zamknięcie. Wchodziliście kiedyś do pomieszczeń, co przez miesiące nie były otwierane? Kiedy je otwierasz czuć stęchlizną, zamknięciem… taka jest i dusza ludzi zamkniętych. Chorują. A ci, którzy ruszają w drogę? Cóż, im też może się przytrafić to, co się zdarza idącym: wypadek. Ale ja tysiąc razy wolę Kościół po wypadkach, po przejściach, niż Kościół chory z zamknięcia. Czy to jest jasne? (brawa). I jeszcze słowo: jak możemy wybrać powołanie bez lęku? Nie bójcie się, to jest prawdziwe. Nie mogę powiedzieć, że nie będziecie odczuwać lęku. Lęk przychodzi, czuje się go. Ale bądźcie odważni i idźcie naprzód. Nie bójcie się lękać: bo lęk przychodzi.

 

– Gdyby Ojciec Święty był młody i nie mógł znaleźć pracy w zawodzie, którego się wyuczył, dla którego studiował, czy by wyemigrował gdzieś indziej, za granicę? A może zadowoliłby się jakąś przeciętną pracą i został z rodziną?

 

Papież Franciszek: A, to jest ładne pytanie. I nie można na nie odpowiedzieć, nie z uwagi na treść, ale na sposób, w jaki ją przedstawia. Nie można podejmować decyzji w sprawie wyobrażeń czy czegoś, co mogło by się wydarzyć. Bóg działa w teraźniejszości. Jeśli ktoś mówi: “Jesteś młody, masz robić to i to, a co teraz robisz, obecnie?” Ty, który jesteś Papieżem, co robisz? To jest teraźniejszość, rzeczywistość. Boga nie ma w sprawach przyszłościowych. Nigdy. To są diabelskie złudzenia. Bóg zawsze działa w teraźniejszości. Możemy tak powiedzieć. Bóg jest w przeszłości, jako pamięć. Ważną sprawą jest świadomość przeszłości. Tu liczy się rozmowa ze starszymi, ludźmi w podeszłym wieku. Wy młodzi, rozmawiajcie ze starcami, słuchajcie ich. (Ja z ks. Valerio, codziennie! – salwa śmiechu.) Bóg jest obecny w teraźniejszości, w rzeczywistości, w wyzwaniach, które ona niesie. Tak bym odpowiedział. Czy Bóg jest w przyszłości? Jest w obietnicy: obiecuje ci pomóc. Jednak te sprawy uwarunkowane nie pomagają życiu duchowemu. Pytaj o teraźniejszość. Zawsze. Nie pomylisz się.

 

– Papieżu Franciszku, w świecie, w którym ten, kto żyje Ewangelią idzie praktycznie pod prąd, jak Twoim zdaniem możemy dawać przykład tym, którzy nie znają Chrystusa? Jak wprowadzać Pana w codzienne życie?

 

Papież Franciszek: Kto żyje Ewangelią idzie pod prąd? To prawda. To jest prawda. Dlatego, że propozycje, jakie dziś otrzymujesz, rodzą się z egoizmu, z konsumizmu, z hedonizmu… z wielu rzeczy. I jeżeli chcę żyć Ewangelią i robić to, co wy robicie (iść do ubogich, pomagać bliźnim) to owszem, to jest pójście pod prąd! Jezus szedł pod prąd: dlatego skończył tak jak skończył. To jest jasne?
“Jak dawać przykład tym, którzy nie znają Chrystusa i iść pod prąd”: cóż, ktoś z was jak słyszałem, że mówił o Papieżu Benedykcie, o “nie” dla prozelityzmu, o fascynacji, świadectwie dla życia Ewangelią. Nie jesteśmy drużyną ani klubem piłkarskim, abyśmy robili nabór członków i stowarzyszonych… “Idziesz i ty? No, chodź z nami!”. Nie: niech przemówi Pan. Ja daję moje świadectwo, każdy z nas daje swoje świadectwo. “Ależ Ojcze, ja jestem grzesznikiem…” Wszyscy jesteśmy grzesznikami. Jednak naprzód, dlatego, że Jezus jest z nami, On dla nas przyszedł. Jeśli ktoś z nas czuje się sprawiedliwy, to Jezus dla niego nie przyszedł.

 

– Papieżu Franciszku, jak młody człowiek może otworzyć swe serce by pozwolić się Bogu kochać i kochać drugich, kiedy własne serce zamykają rany przeżytych doświadczeń?

 

Papież Franciszek: To jest trudne pytanie. Ponieważ kiedy ktoś zaczyna myśleć o swoim życiu i jakoś je układać, to odnajduje rany: trudne, ukryte… One są. Nie u wszystkich, ale u niektórych są. Nie bójcie się nazywać swoich ran. To robi się w dialogu: w dialogu z kimś, kto ci pomoże, z ojcem duchowym, z duchową siostrą, z kimś świeckim, starszym, który może ci pomóc i jest dość roztropny, by dobrze ci doradzić. Ale nazywajcie swoje rany, swoje siniaki, określcie je: “Tego nabawiłem się po tym uderzeniu, tamtego po innym…” Dlatego, że serce, dusza wszystko rejestrują i zamykają się, aby uniknąć kolejnych ciosów. Rany leczy się w sposób jasny, ale najpierw trzeba je nazwać: z czułością, z akceptacją miłości. To jest droga.
W ten sposób mogę kochać i szukać kogoś bardziej zranionego niż ja. Bo wszyscy mamy rany. I powinniśmy pozwalać, aby życie, aby Pan, aby bracia i siostry, by wspólnota je leczyli. To otwiera serce i dzięki temu nie boimy się iść naprzód. Lubię patrzeć dziś na Kościół – w tym kontekście – jak na szpital polowy: jest wielu rannych ludzi, także poranionych przez nas, katolików. Naszymi postawami może zbyt klerykalnymi… nie wiem, ale zranionymi przez nas, naszym brakiem świadectwa. Dzisiaj Kościół – tak myślę, może to trochę przesada, ale jednak – jest jak szpital polowy. Po bitwie idziesz do takiego szpitala i znajdujesz wielu rannych ludzi. Nie pytasz ich: “Proszę mi powiedzieć, jaki ma pan poziom cholesterolu?” Idziesz opatrywać rany. A kiedy rana się zagoi, wtedy możesz się zapytać o poziom cholesterolu. Czy to jest jasne? Leczmy rany i pozwólmy, aby inni nam je leczyli.

 

Dziękuję wam za to, co robicie: nie bójcie się. Idźcie naprzód. Mówiłeś o “pobrudzeniu rąk”: tak. Kto zawsze jest czysty, to dlatego, że nie idzie. Kto idzie – brudzi się z tej, czy drugiej strony; czy fizycznie, czy duchowo się pobrudzi. Nie bójcie się: Pan wszystkich nas oczyszcza. Idźmy naprzód!

 

żródło: Radio Watykańskie, Deon.pl

News USA

Leon XIV po operacji nowotworu płuca. Szok w Watykanie i niepewność co do dalszych planów

Opublikowano

dnia

Autor:

leon XIV

Diagnoza nowotworu płuca u papieża Leona XIV wywołała ogromne zaskoczenie w Watykanie i postawiła pod znakiem zapytania najbliższe plany głowy Kościoła katolickiego. We wtorek 13 października 71-letni papież przeszedł operację w rzymskiej Poliklinice Gemelli, podczas której lekarze usunęli dolny płat jego prawego płuca. Badania potwierdziły obecność gruczolakoraka, jednego z najczęstszych złośliwych nowotworów płuc. Choć wstępne oceny medyczne są optymistyczne, konieczne będą dalsze badania, a listopadowa podróż papieża do Ameryki Południowej pozostaje niepewna.

Watykan poinformował o wynikach operacji we wtorek wieczorem. Zabieg zakończył się pomyślnie, jednak potwierdzenie nowotworu złośliwego wywołało poruszenie zarówno wśród najbliższych współpracowników papieża, jak i wiernych na całym świecie.

Włoskie gazety w środowych wydaniach zwracają uwagę, że diagnoza jest szczególnie zaskakująca ze względu na dotychczasowy stan zdrowia Leona XIV. Pochodzący z Chicago papież uchodził za osobę wyjątkowo sprawną fizycznie, regularnie uprawiającą sport i prowadzącą aktywny tryb życia.

Operacja zakończona sukcesem, ale diagnoza jest poważna

Podczas zabiegu przeprowadzonego w Poliklinice Gemelli lekarze usunęli papieżowi dolny płat prawego płuca. Badanie potwierdziło, że wykryta zmiana była gruczolakorakiem płuca, czyli jednym z najczęściej występujących rodzajów złośliwego nowotworu tego narządu.

Według informacji przedstawionych po operacji guz został usunięty, a wstępne prognozy lekarzy są korzystne. Jednocześnie podkreślono konieczność przeprowadzenia kolejnych badań, które pozwolą dokładniej ocenić stan zdrowia papieża i ustalić dalsze postępowanie medyczne.

Włoski dziennik „La Repubblica” zwrócił uwagę, że chociaż operacja zakończyła się sukcesem, sama diagnoza jest poważna. Gazeta podkreśliła również przejrzystość komunikatów Watykanu dotyczących stanu zdrowia Leona XIV.

Szok w Kurii Rzymskiej. Papież uchodził za okaz zdrowia

Potwierdzenie choroby wywołało ogromne zaskoczenie w Kurii Rzymskiej. Jeszcze kilka dni wcześniej Leon XIV był postrzegany jako energiczny i wysportowany przywódca Kościoła, którego kondycja fizyczna wyraźnie odróżniała go od poprzednika w ostatnim okresie pontyfikatu.

„La Repubblica” przypomniała, że papież, który przybył do Watykanu z Chicago i przez wiele lat pracował jako misjonarz w Peru, zawsze przywiązywał dużą wagę do aktywności fizycznej. We wtorki zwykle przeznaczał czas na odpoczynek, pływanie, grę w tenisa oraz jazdę konną w papieskiej rezydencji w Castel Gandolfo.

Jeszcze przed wyborem na Stolicę Piotrową regularnie korzystał z siłowni. Po przeprowadzce do Pałacu Apostolskiego polecił nawet wyposażyć jedno z pomieszczeń w sprzęt do ćwiczeń, aby nadal móc dbać o kondycję.

Włoscy komentatorzy podkreślają, że właśnie ten wizerunek zdrowego i aktywnego papieża sprawił, iż informacja o nowotworze została przyjęta z tak wielkim niedowierzaniem. Rozpoczęty w maju 2025 roku pontyfikat Leona XIV może teraz wkroczyć w nowy etap, w którym kwestie zdrowotne będą miały istotny wpływ na jego działalność.

Przed szpitalem Gemelli ponownie zgromadzili się dziennikarze

Rzymski dziennik „Il Messaggero” zwrócił uwagę, że przed Polikliniką Gemelli ponownie pojawiły się liczne ekipy telewizyjne i dziennikarze. Podobne sceny rozgrywały się w ubiegłym roku, gdy świat śledził stan zdrowia papieża Franciszka podczas jego długiej hospitalizacji.

Gazeta podkreśliła, że niewiele osób mogło przypuszczać, iż zaledwie półtora roku później w tym samym szpitalu znajdzie się kolejny papież, tym razem z powodu choroby nowotworowej. Szczególnie zaskakujący jest fakt, że chodzi o 71-letniego Amerykanina, który jeszcze niedawno sprawiał wrażenie człowieka cieszącego się doskonałym zdrowiem.

Według relacji prasowych Leon XIV przybył do szpitala spokojny, zachowując się niemal tak, jakby udawał się na kolejne spotkanie duszpasterskie. W następnych godzinach przed placówką panowała atmosfera oczekiwania, w której nadzieja na pomyślny wynik operacji mieszała się z obawami o zdrowie głowy Kościoła.

Lekarze są ostrożnymi optymistami. Konieczne dalsze badania

Wstępne oceny lekarzy po operacji są optymistyczne. Jak odnotował „Il Messaggero”, na obecnym etapie nie mówi się o konieczności zastosowania chemioterapii, choć ostateczne decyzje dotyczące dalszego leczenia będą zależały od wyników kolejnych badań.

Usunięcie guza stanowi ważny etap leczenia, ale nie oznacza zakończenia całego procesu diagnostycznego. Specjaliści muszą ocenić stan pacjenta po zabiegu oraz ustalić, jakie dalsze działania będą niezbędne.

Watykan nie przedstawił dotychczas szczegółowego harmonogramu powrotu Leona XIV do pełnej aktywności. Możliwe są również zmiany w kalendarzu spotkań, uroczystości i podróży apostolskich.

Listopadowa podróż do Ameryki Południowej pod znakiem zapytania

Jedną z najważniejszych niewiadomych pozostaje planowana na listopad podróż papieża do Ameryki Południowej. Leon XIV zamierzał odwiedzić Urugwaj, Argentynę oraz Peru, kraj szczególnie bliski mu ze względu na wieloletnią pracę misyjną.

Dziennik „Corriere della Sera” zwrócił uwagę, że po tak poważnej operacji realizacja tego planu może okazać się trudna. Podróż wiązałaby się z wielogodzinnymi lotami oraz intensywnym programem spotkań i uroczystości.

Claudio Micheletto z Włoskiego Stowarzyszenia Pneumologów Szpitalnych ocenił, że obecnie trudno jednoznacznie stwierdzić, czy papież będzie w stanie odbyć pielgrzymkę w zaplanowanym terminie. Specjalista przypomniał, że choć pacjenci po podobnych zabiegach mogą już po około tygodniu chodzić i stopniowo wracać do sprawności, nie oznacza to pełnego zakończenia rekonwalescencji.

Micheletto zwrócił uwagę, że do planowanego wyjazdu pozostałoby około 20 dni. Jego zdaniem może to być zbyt krótki okres, aby po operacji płuca bezpiecznie podjąć tak długą i wymagającą podróż.

Choroba papieża może wpłynąć na działalność Watykanu

Włoska „La Stampa” podkreśliła powagę sytuacji, zwracając uwagę na znaczenie potwierdzonej diagnozy gruczolakoraka płuca. Zdaniem dziennika choroba papieża jest poważnym wyzwaniem dla działalności Stolicy Apostolskiej, szczególnie w okresie międzynarodowych konfliktów i działań dyplomatycznych podejmowanych przez Watykan.

Gazeta przypomniała również reakcję watykańskiego sekretarza stanu, kardynała Pietro Parolina, na wcześniejsze informacje o stanie zdrowia Leona XIV. Kardynał przyznał, że niedzielne oświadczenie papieża o wykrytym guzku w płucu było dla jego współpracowników ogromnym zaskoczeniem.

Informacja o nowotworze pojawiła się w momencie, gdy Leon XIV dopiero umacniał kierunek swojego pontyfikatu rozpoczętego w maju 2025 roku. Ewentualne ograniczenie jego aktywności może wymagać zmian w planach duszpasterskich i dyplomatycznych Stolicy Apostolskiej.

Watykan oczekuje na kolejne wyniki badań

Najbliższe dni będą istotne dla oceny stanu zdrowia papieża i określenia dalszego postępowania. Lekarze muszą przeprowadzić zaplanowane badania, a ich wyniki pomogą ustalić, kiedy Leon XIV będzie mógł bezpiecznie powrócić do codziennych obowiązków.

Choć zabieg zakończył się pomyślnie, a wstępne informacje dają podstawy do ostrożnego optymizmu, Watykan nie przesądza jeszcze o możliwości realizacji wszystkich wcześniej zaplanowanych wydarzeń.

Największą niewiadomą pozostaje listopadowa pielgrzymka do Urugwaju, Argentyny i Peru. Ostateczne decyzje dotyczące podróży oraz dalszego kalendarza papieża będą zależały przede wszystkim od wyników badań i przebiegu rekonwalescencji po operacji.

Brat papieża także leczy się na nowotwór

Louis Prevost, starszy brat papieża Leona XIV mieszkający na Florydzie, choruje na szpiczaka mnogiego – poinformowała we wtorek stacja CBS News. Deborah Prevost nie ujawniła, w jakim stadium znajduje się choroba Louisa, przekazała jednak, że obecnie bierze on udział w badaniu klinicznym w lokalnym szpitalu, w którym jest leczony.

Według organizacji Multiple Myeloma Research Foundation szpiczak mnogi to nowotwór atakujący komórki plazmatyczne.

Chorobę u Louisa zdiagnozowano po raz pierwszy w 2017 roku, ale dzięki leczeniu w 2019 roku – obejmującemu terapię komórkami macierzystymi oraz udział w badaniu klinicznym – udało się utrzymać ją na „bardzo niskim poziomie”. Trzy miesiące temu nastąpił nawrót choroby.

 

Źródło: WP, cbs
Foto: YouTUbe, Vatican Media
Czytaj dalej

News USA

Egzekucja sprawcy masakry w Fort Hood na żywo? Administracja Trumpa rozważa zmianę decyzji

Opublikowano

dnia

Autor:

Nidal_Hasan

Administracja Prezydenta Donalda Trumpa coraz bardziej skłania się ku rezygnacji z publicznej transmisji egzekucji Nidala Hasana, byłego majora amerykańskiej armii skazanego za zamordowanie 13 osób w bazie wojskowej Fort Hood w Teksasie w 2009 roku. Egzekucja przez rozstrzelanie została zaplanowana na 3 grudnia 2026 roku. Chociaż Pentagon wcześniej zapowiadał możliwość oglądania jej na żywo, pomysł wywołał sprzeciw części republikańskich polityków i obawy dotyczące potencjalnego wykorzystania nagrania przez organizacje terrorystyczne.

Według osób zaznajomionych z rozmowami prowadzonymi w administracji federalnej urzędnicy coraz mniej przychylnie odnoszą się do pomysłu transmitowania egzekucji. Jeszcze w ubiegłym tygodniu przedstawiciele Pentagonu zapowiadali, że wydarzenie będzie dostępne do publicznego oglądania.

We wtorek Prezydent Donald Trump nie podjął jednak ostatecznej decyzji. Dwie osoby znające przebieg wewnętrznych dyskusji potwierdziły, że kwestia transmisji nadal pozostaje otwarta. Rzecznicy Białego Domu i Pentagonu nie przedstawili natychmiast oficjalnego stanowiska.

Egzekucja przez rozstrzelanie zaplanowana na 3 grudnia

Nidal Hasan, były major armii Stanów Zjednoczonych, został skazany za zabójstwo 13 osób podczas strzelaniny w bazie Fort Hood w Teksasie w 2009 roku. Wydarzenie to było jedną z najtragiczniejszych strzelanin w historii amerykańskich instalacji wojskowych.

Egzekucję Hasana wyznaczono na 3 grudnia 2026 roku. Zgodnie z przedstawionymi planami kara śmierci ma zostać wykonana przez wojskowy pluton egzekucyjny.

W ostatnich dniach pojawiły się jednak naciski ze strony członków Kongresu oraz innych środowisk, aby odstąpić od pomysłu transmitowania egzekucji w internecie. Przeciwnicy takiego rozwiązania podkreślają, że publiczne udostępnienie nagrania może prowadzić do niepożądanych konsekwencji.

Pete Hegseth zapowiadał publiczną egzekucję

Jeszcze w ubiegły czwartek Sekretarz Wojny USA Pete Hegseth podczas wywiadu dla Real America’s Voice przedstawiał zdecydowanie odmienne stanowisko. Zapowiadał, że Hasan zostanie rozstrzelany przez żołnierzy, a Pentagon zadba o możliwość publicznego oglądania wykonania wyroku.

Hegseth argumentował, że społeczeństwo powinno zobaczyć, jak poważne konsekwencje grożą osobom dopuszczającym się podobnych przestępstw. Jego wypowiedź wskazywała wówczas, że administracja zamierza udostępnić transmisję egzekucji.

Nidal-Hasan sprawca strzelaniny w fort hood

Nidal Hasan sprawca strzelaniny w Fort Hood

W kolejnych dniach pomysł zaczął jednak budzić coraz większe kontrowersje, również wśród polityków Partii Republikańskiej. Wątpliwości dotyczą nie samego wyroku, lecz sposobu jego wykonania i ewentualnego publicznego rozpowszechniania nagrania.

Donald Trump nie podjął ostatecznej decyzji

We wtorek pojawiły się informacje, że Prezydent Donald Trump i jego najbliżsi doradcy nadal dyskutują o tym, czy egzekucja powinna być transmitowana na żywo. Według doniesień z wewnętrznych rozmów prezydent miał również przyznać, że początkowo nie wiedział, iż Hasan jest sparaliżowany od pasa w dół.

Gdy Trump opuszczał Waszyngton, udając się na wiec wyborczy na Alasce, jeden z dziennikarzy zapytał go, czy zdecydował już o dopuszczeniu transmisji. Prezydent odpowiedział, że administracja nadal analizuje tę kwestię. Oznacza to, że wcześniejsze zapowiedzi Pentagonu nie przesądzają o ostatecznym sposobie udostępnienia informacji o wykonaniu wyroku. Decyzja w sprawie transmisji pozostaje w rękach rządu.

JD Vance nie zamierza oglądać egzekucji

Wśród polityków republikańskich, którzy wyrazili zastrzeżenia wobec publicznej transmisji, znalazł się Wiceprezydent JD Vance. Zapowiedział on, że nawet gdyby egzekucja była pokazywana na żywo, osobiście nie zamierzałby jej oglądać.

Podobne stanowisko przedstawił przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson, który przyznał, że część republikańskich kongresmenów ma poważne wątpliwości dotyczące planowanej transmisji. Johnson podkreślił, że sam również nie zamierza oglądać egzekucji. Zaznaczył ponadto, że przekaże stanowisko swoich partyjnych kolegów, ponieważ nie wszyscy popierają pomysł publicznego pokazywania wykonania kary śmierci.

Obawy, że nagranie stanie się narzędziem propagandy terrorystycznej

Jednym z najważniejszych argumentów przeciwników transmisji jest ryzyko, że nagranie egzekucji zostanie wykorzystane przez organizacje terrorystyczne do celów propagandowych.

Mike Johnson zwrócił uwagę, że publicznie dostępny materiał przedstawiający rozstrzelanie Hasana mógłby zostać użyty jako narzędzie rekrutacyjne przez przyszłych terrorystów. Jego zdaniem jest to poważna obawa, którą administracja powinna uwzględnić przed podjęciem ostatecznej decyzji.

 

Źródło: cbs
Foto: YouTube, wikipedia
Czytaj dalej

News USA

40 lat więzienia za zabójstwo Tupaca Shakura. Wyrok padł po niemal trzech dekadach od zbrodni

Opublikowano

dnia

Autor:

duane-davis

Po niemal 30 latach od zabójstwa legendarnego rapera Tupaca Shakura zapadł wyrok w jednej z najgłośniejszych spraw kryminalnych w historii amerykańskiej muzyki. Sąd w Las Vegas w stanie Nevada skazał we wtorek 63-letniego Duane’a „Keffe D” Davisa na karę od 40 lat więzienia do dożywocia. Mężczyzna został uznany za winnego udziału w zabójstwie artysty, do którego doszło we wrześniu 1996 roku.

Wyrok ogłosiła sędzina Carli Kierny, która zdecydowała również, że na poczet kary zostanie zaliczony czas już spędzony przez Duane’a „Keffe D” Davisa w areszcie. Oskarżony został zatrzymany w 2023 roku, a w sierpniu 2026 roku ława przysięgłych uznała go za winnego zabójstwa z użyciem niebezpiecznej broni.

Sprawa obejmowała również zarzut działania w celu wspierania lub ułatwiania działalności gangu przestępczego. Prokuratorzy zapowiadali jednak wycofanie części zarzutów dotyczącej powiązań z gangiem. Davis podczas procesu nie przyznawał się do winy.

Skazany nie odniósł się do zabójstwa podczas ogłaszania wyroku

Podczas wtorkowej rozprawy Duane Davis zabrał głos jedynie na krótko. Zwrócił się do sędziny z prośbą o zwrot niektórych rzeczy osobistych, które policja zabezpieczyła podczas przeszukania jego domu. Wśród nich wymienił fotografie. Po przedstawieniu tej prośby oświadczył, że nie ma nic więcej do powiedzenia. Nie odniósł się szerzej do okoliczności zabójstwa ani do wymierzonej mu kary.

Prokurator stanowy powiatu Clark Steve Wolfson ocenił, że wyrok stanowi wymierzenie sprawiedliwości Tupacowi Shakurowi i jego bliskim. Podkreślił, że żadna kara więzienia nie przywróci życia artyście, ale zakończenie sprawy może przynieść jego rodzinie pewien spokój po niemal trzech dekadach oczekiwania.

Wolfson zaznaczył również, że upływ czasu nie powinien osłabiać determinacji organów ścigania w dążeniu do wyjaśnienia poważnych przestępstw i pociągnięcia ich sprawców do odpowiedzialności.

Tupac Shakur został postrzelony na skrzyżowaniu w Las Vegas

Do zamachu na Tupaca Shakura doszło 7 września 1996 roku w Las Vegas. Raper znajdował się w samochodzie, który zatrzymał się na czerwonym świetle. W pewnym momencie obok pojazdu podjechał biały Cadillac, z którego oddano strzały.

Shakur został ciężko ranny i zmarł sześć dni później. W chwili śmierci miał zaledwie 25 lat. W samochodzie znajdował się również Marion „Suge” Knight, współzałożyciel wytwórni Death Row Records, który także został ranny podczas strzelaniny.

Tupac-Shakur

Tupac Shakur 1993

Zabójstwo rapera stało się jedną z najbardziej zagadkowych i szeroko komentowanych zbrodni w historii amerykańskiego przemysłu muzycznego. Przez wiele lat śledczy nie byli w stanie doprowadzić do skazania osoby odpowiedzialnej za jego śmierć.

Przełom przyniosły publiczne wypowiedzi Davisa

Istotny przełom w sprawie nastąpił, gdy Duane Davis zaczął publicznie opowiadać o swojej obecności w białym Cadillacu, który według ustaleń śledczych podjechał do samochodu Tupaca w noc strzelaniny.

Davis przez lata przedstawiał różne wersje wydarzeń, ale wielokrotnie przyznawał, że znajdował się w pojeździe, z którego padły śmiertelne strzały. Jego wypowiedzi stały się jednym z najważniejszych elementów postępowania karnego.

W 2019 roku opublikował autobiografię „Compton Street Legend”, w której opisał swoje zaangażowanie w wydarzenia prowadzące do śmierci Shakura. Książka zawierała również informacje dotyczące strzelaniny, w której ranny został Suge Knight. Obrońcy Davisa próbowali wykluczyć autobiografię z materiału dowodowego, jednak prokuratura sprzeciwiła się temu wnioskowi.

Prokuratura: zabójstwo było aktem zemsty

Według prokuratury Davis poszukiwał Tupaca Shakura, ponieważ chciał zemścić się na raperze i Suge Knightcie za wcześniejsze pobicie swojego siostrzeńca. Śledczy uznali, że atak nie był przypadkowy, lecz stanowił działanie odwetowe. Prokurator przyznał, że oskarżony z czasem zmieniał niektóre szczegóły swoich opowieści, jednak zasadnicze elementy pozostawały niezmienne. Davis konsekwentnie umieszczał siebie w białym Cadillacu, z którego oddano strzały w kierunku samochodu rapera.

Obrona kwestionowała brak niezależnych dowodów

Adwokat Davisa, Michael Sanft, przekonywał ławę przysięgłych, że poza wypowiedziami samego oskarżonego nie przedstawiono dowodów jednoznacznie potwierdzających jego obecność w Las Vegas w noc zabójstwa. Obrona wskazywała między innymi na brak nagrań z monitoringu, zapisów połączeń telefonicznych oraz innych materialnych dowodów, które mogłyby niezależnie potwierdzić przedstawioną przez prokuraturę wersję wydarzeń.

Mimo tych argumentów ława przysięgłych w sierpniu uznała Davisa za winnego. Wtorkowy wyrok zakończył etap postępowania dotyczący wymierzenia mu kary.

Czterech mężczyzn w białym Cadillacu

Według ustaleń prokuratury w białym Cadillacu, z którego ostrzelano samochód Tupaca Shakura, znajdowało się czterech mężczyzn. W chwili zatrzymania Davisa w 2023 roku był on jedynym z tej grupy, który nadal żył. Śmierć pozostałych uczestników wydarzeń dodatkowo komplikowała prowadzone przez lata śledztwo. W tej sytuacji szczególnego znaczenia nabrały wcześniejsze wypowiedzi Davisa, jego relacje dotyczące przebiegu strzelaniny oraz informacje zawarte w autobiografii.

Jedna z najgłośniejszych zbrodni w historii hip-hopu

Tupac Shakur pozostaje jedną z najważniejszych postaci w historii muzyki hip-hopowej. Jego twórczość wywarła ogromny wpływ na kulturę popularną, a śmierć w wieku 25 lat przerwała karierę artysty, który już wówczas cieszył się międzynarodową sławą.

Okoliczności zabójstwa przez dziesięciolecia budziły zainteresowanie opinii publicznej. Sprawa stała się tematem licznych analiz, publikacji i dyskusji dotyczących konfliktów w amerykańskim środowisku hip-hopowym lat 90.

Wyrok ogłoszony w Las Vegas niemal 30 lat po śmierci rapera jest jednym z najważniejszych rozstrzygnięć w historii tego śledztwa. Duane „Keffe D” Davis został skazany na karę od 40 lat więzienia do dożywocia, a czas spędzony przez niego w areszcie zostanie zaliczony na poczet wyroku.

 

Źródło: cbs
Foto: YouTube, domena publiczna
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

styczeń 2014
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Popularne w tym miesiącu