News USA
Arka wielkiej radości
Arka Noego to taki pierwowzór Franciszkowego “chrześcijańskiego rabanu”. Mnóstwo pozytywnej energii, radość w czystej postaci i najbardziej na świecie ufna, bo dziecięca, wiara w Pana Boga.
Cały scenariusz rozmowy pada w gruzy po jakichś dwudziestu sekundach. Zamiast spokojnych, indywidualnych wywiadów zostaję otoczony gromadką roześmianych, rozgadanych, niemiłosiernie wiercących się na krzesłach dzieciaków. No tak, z klasycznego wywiadu nici. Ale właściwie czego się spodziewałem? To jest Arka Noego. Przedsmak takiej małej Arki mam przecież na co dzień w swoim własnym domu.
Przygoda, radość, przyjemność
Julia, Dominika, Faustyna, Gosia, Zosia, Tymek, Franek – tyle zapamiętałem tak na szybko. Za chwilę zresztą i tak wszystkie imiona siedzących wianuszkiem wokół mnie dzieci z Arki Noego pomieszają mi się w głowie dokumentnie. Tym bardziej że towarzystwo nieustannie się przemieszcza. Rozmowa też jest jakaś taka niespecjalnie dziennikarska. Obowiązuje zasada: albo głucha cisza i nikt się nie wyrywa do odpowiedzi, albo wszyscy mówią jeden przez drugiego. Taki twórczy chaos.
13-letnia Faustyna jest w Arce Noego najdłużej. Pierwsze kroki na scenie stawiała już jako pięciolatka. Najbardziej lubi śpiewać, inni różnie – jedni bardziej tańczą, drudzy tak jak Faustyna nastawiają się na śpiew, a jeszcze inni chcą robić wszystko naraz.
Czym jest dla nich Arka? – Fajną zabawą – mówi Julka (o ile dobrze zapamiętałem jej imię) – bo często wspólnie wygłupiamy się i robimy różne śmieszne rzeczy, zwłaszcza przed koncertami. – Ale to też jest przyjemność – wylicza ktoś inny, bo przecież fajnie jest śpiewać, a jeszcze fajniej śpiewać dla tylu ludzi. – I przygoda, przygoda! – wołają chłopaki i zaraz któryś przypomina: – A pamiętacie jak przed jednym z koncertów byliśmy na lodowisku i jeździliśmy na łyżwach? I tutaj zaczyna się wyliczanie długiej listy kolejnych atrakcji. Od razu widać, że najmłodsi członkowie Arki czują się ze sobą bardzo dobrze.
Dużo koncertują? – O tak, bardzo, bardzo dużo – kiwają głowami – a najwięcej w czasie letnich wakacji i właśnie w okresie świąt Bożego Narodzenia. Dowiaduję się więc, kto, gdzie, kiedy – przy czym koniecznie mam napisać o koncercie w Gdańsku, bo tam będą przecież śpiewać w nocy – podkreślają z dumą. Po szczegóły odsyłają jednak do “wujków” z zespołu. No tak, wszelkie kwestie repertuaru, tras koncertowych, rozwoju artystycznego itp. to raczej u “cioć” i “wujków”. Dzieciaki mają na głowie znacznie poważniejsze zadania – na czele ze spontanicznością, radością i niewyczerpanymi pokładami energii.
Taaaka duża choinka
Kuję żelazo póki gorące, bo towarzystwo choć bardzo grzeczne, to jednak chyba zbyt długo już siedzi przykute do jednego stolika. Pocieszam się jednak, że energię wyskaczą już za chwile, podczas charytatywnego koncertu kolędowego w auli poznańskiego uniwersytetu. A kolędy lubią śpiewać bardzo, bo to przecież daje dużo, dużo radości. – Narodziło się Dzieciątko Jezus – a to jest wielka radość w sercu – przekonuje rezolutnie mała Gosia (?). Tak, chyba Gosia. A ulubione kolędy? Tu już jest duża różnica zdań. Padają różne tytuły – tak “na słuch” mam jednak wrażenie, że zwycięża chyba frakcja skupiona wokół Świeć gwiazdeczko świeć – cudownej “arkowej” kolędy, która zrobiła zawrotną świąteczną karierę w polskich domach i podczas rozmaitych jasełkowych przedstawień.
Płynnie przechodzimy do zwyczajów bożonarodzeniowych. Jest więc obowiązkowe dwanaście wigilijnych potraw, ktoś inny celebruje rodzinne ubieranie choinki, a chłopaki robią sobie zawsze wspólne, rodzinne zdjęcie gwiazdkowe. Gosia pokazuje obrazowo, za pomocą rąk, jak wygląda rozkład jej świątecznego domu. – W tym miejscu stoi choinka, o taaaka duża, a tam zawsze leżą prezenty. Czasami wystają nawet spod choinki, bo jest ich bardzo dużo. To dlatego, że i nas jest tak dużo przy wigilijnym stole – tłumaczy. Julia (?) z kolei przypomina o obowiązkowym oczekiwaniu na pierwszą gwiazdkę. – Aha, to takie strasznie długie czekanie – mówią chórem niemal wszyscy. Julia kontynuuje: – A potem siadamy do stołu, modlimy się wspólnie i szybko, szybko jemy, żeby jak najprędzej otworzyć prezenty.
Nasza rozmowa coraz częściej nieuchronnie schodzi właśnie na temat prezentów. Dzieci głośno zastanawiają się, co dostaną w tym roku pod choinkę, aż tu nagle jedna z dziewczynek (Dominika? A może jednak to Zosia?) wypala znienacka: – A ja to bardziej lubię robić innym prezenty, niż sama je dostawać. Zapada cisza. – Taaak, ja też – woła jeden z chłopców (Tymek?) – tylko że zawsze wcześniej pokazuję je rodzicom. – Zaraz, zaraz, jak to pokazujesz wcześniej? – dopytuję się. – No, to znaczy, że chowam je, a oni je i tak wcześniej znajdują – wyjaśnia chłopiec. Inni włączają się w ten dialog, opowiadając z entuzjazmem o tym, jak to tropią prezenty w różnych szafach, schowkach i domowych zakamarkach.
W końcu przychodzi jednak czas na zadanie tego sakramentalnego pytania: kto ich zdaniem przynosi prezenty? – Najczęściej tata się przebiera i przynosi – mówi Franek (?) – Świętym Mikołajem nie jest, ale najmłodsze rodzeństwo ma taki ubaw, że nie chcemy psuć im zabawy – mówi z wyraźną wyższością w głosie. – Więc nie wierzycie w Świętego Mikołaja? – pytam. – Pewnie, że wierzymy. On istnieje, tylko jest w niebie. Bo to jest przecież święty. Święty Mikołaj – mówią. No tak, to są naprawdę bardzo mądre dzieciaki.
*Do świątecznego numeru “Przewodnika Katolickiego” została dołączona specjalna płyta z najpiękniejszymi kolędami i pastorałkami nagranymi przez Arkę Noego. Wśród nich znajdziemy klasyczne kolędy w jedynej w swoim rodzaju arkowej interpretacji, takie jak Przybieżeli do Betlejem, Wśród nocnej ciszy czy Cicha noc. Jest na niej także kilka własnych kompozycji, na czele z niezwykle popularnymi pastorałkami Świeć gwiazdeczko świeć i Gore gwiazda.
Arka Noego to fenomen na polskiej scenie muzycznej, powstały z niezwykłego połączenia umiejętności profesjonalnych, doświadczonych muzyków z dziecięcą spontanicznością, energią i szczerością. Nikt wcześniej tak nie grał i nie śpiewał o Panu Bogu.
Pomysłodawcą zespołu jest Robert “Litza” Friedrich. Wszystko zaczęło się w 1999 r., kiedy to z okazji pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II powstał na zamówienie TVP1 teledysk do piosenki Tato (“Nie boję się, gdy ciemno jest”). Utwór stał się wielkim przebojem, a twórcy programu “Ziarno” zaproponowali Arce Noego nagranie kolejnych piosenek. Od tego czasu zespół odbył dziesiątki tras koncertowych i wydał dziesięć płyt, wśród nich m.in. A gu gu (2000), Mama tata mam 2 lata! (2001), Daj na zgodę! (2003), Od rana do wieczora (2005), Nie ma to tamto – subito santo! (2006), Gadu Gadu (2008) oraz Pan Krakers (2011).
Źródło: http://www.deon.pl/religia/wiara-i-spoleczenstwo/art,836,arka-wielkiej-radosci.html
News USA
Demokraci odzyskują kontrolę nad Kongresem. Poważny cios dla Donalda Trumpa
Partia Demokratyczna zdobyła wystarczającą liczbę mandatów, aby przejąć kontrolę nad Izbą Reprezentantów USA – wynika z prognozy CBS News. Demokraci odzyskali również większość w Senacie. Wynik wyborów środka kadencji oznacza poważne ograniczenie możliwości realizacji programu Prezydenta Donalda Trumpa oraz zapowiada liczne dochodzenia dotyczące działalności jego administracji.
Demokraci przejmują obie izby Kongresu
Po czterech latach niewielkiej przewagi Republikanów w Izbie Reprezentantów kontrola nad niższą izbą Kongresu przechodzi w ręce Demokratów. Ostateczna wielkość ich większości nie jest jeszcze znana, ponieważ w kilku wyrównanych okręgach nadal trwa liczenie głosów.
Jednym z głównych powodów wyborczego sukcesu Demokratów było niezadowolenie Amerykanów z wysokich kosztów życia. Rosnące ceny żywności, paliwa i innych podstawowych produktów stały się najważniejszymi tematami kampanii, a wyborcy obarczyli administrację Trumpa odpowiedzialnością za pogarszającą się sytuację ekonomiczną.
Lider Demokratów w Izbie Reprezentantów, Hakeem Jeffries z Nowego Jorku, ocenił wynik jako początek politycznej zmiany w Stanach Zjednoczonych. Zapowiedział zdecydowane działania na rzecz poprawy warunków życia Amerykanów. Jeffries ma szansę zostać pierwszym czarnoskórym przewodniczącym Izby Reprezentantów w historii USA.
Śledztwa dotyczące Trumpa i jego administracji
Po rozpoczęciu nowej kadencji Kongresu w styczniu Demokraci zamierzają wykorzystać uprawnienia komisji parlamentarnych do prowadzenia szeroko zakrojonych dochodzeń. Pod lupą mogą znaleźć się interesy biznesowe Donalda Trumpa i jego rodziny, działania służb imigracyjnych, prezydenckie ułaskawienia oraz sprawa Jeffreya Epsteina.
Kontroli mają zostać poddane również kosztowne i realizowane w pośpiechu projekty budowlane w Waszyngtonie, w tym przedsięwzięcia związane z przebudową Białego Domu. Ważną rolę w dochodzeniach odegrają prawdopodobnie Robert Garcia z Kalifornii oraz Jamie Raskin z Maryland, czołowi Demokraci w komisjach nadzoru i sprawiedliwości.
Nowa większość będzie mogła wzywać urzędników do składania zeznań i żądać dokumentów. Demokraci zyskają także wpływ na wydatki federalne, co pozwoli im wywierać presję finansową na administrację. Spory o zakres kontroli Kongresu mogą ostatecznie trafić do sądów.
Czy Donald Trump stanie przed kolejnym impeachmentem?
Jednym z najważniejszych pytań pozostaje możliwość wszczęcia trzeciej procedury impeachmentu wobec Donalda Trumpa. Hakeem Jeffries nie wykluczył takiego scenariusza, ale jednocześnie nie zapowiedział podjęcia konkretnych działań. Wśród Demokratów nie ma obecnie wyraźnego entuzjazmu dla kolejnej próby usunięcia prezydenta z urzędu.
Priorytetem partii mają być sprawy gospodarcze i społeczne. Jeffries zapowiedział działania zmierzające do cofnięcia cięć w programie Medicaid, przywrócenia wygasłych ulg podatkowych obniżających składki na ubezpieczenia zdrowotne w ramach Affordable Care Act oraz ograniczenia ceł wprowadzonych przez Trumpa.
Demokraci chcą również doprowadzić do zakończenia wojny z Iranem, która trwa już dziewiąty miesiąc i pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów polityki zagranicznej obecnej administracji.
Wysokie ceny i wojna z Iranem zaszkodziły Republikanom
Wybory środka kadencji tradycyjnie są trudne dla partii urzędującego prezydenta. Od 1934 roku tylko trzykrotnie zdarzyło się, aby ugrupowanie kontrolujące Biały Dom zwiększyło liczbę mandatów w Izbie Reprezentantów podczas wyborów odbywających się poza rokiem prezydenckim.
Tym razem Republikanom zaszkodziły przede wszystkim rosnąca inflacja, konflikty handlowe oraz przedłużająca się wojna z Iranem. Krytykę wywoływały także plany budowy ogromnej sali balowej przy Białym Domu, które kontrastowały z codziennymi problemami finansowymi wielu Amerykanów.
Demokraci w końcowej fazie kampanii koncentrowali się na kosztach utrzymania i zarzutach korupcji w Waszyngtonie. Z sondażu CBS News wynikało, że większość wyborców obawiała się wzrostu korupcji w przypadku utrzymania republikańskiej kontroli nad Kongresem.
Zmiany granic okręgów nie uratowały większości
Republikanie próbowali zwiększyć swoje szanse wyborcze poprzez zmianę granic okręgów kongresowych, między innymi w Teksasie i na Florydzie. Działania podjęte w siedmiu stanach miały zapewnić partii korzystniejsze warunki rywalizacji o 15 mandatów, jednak nie wystarczyły do utrzymania większości. Demokraci odpowiedzieli podobnymi zmianami w Kalifornii, gdzie nowe granice pięciu okręgów zmniejszyły szanse republikańskich kandydatów.
Dotychczasowy przewodniczący Izby Reprezentantów, Mike Johnson z Luizjany, zapewnił we wtorek wieczorem, że Republikanie nie zamierzają rezygnować ze swoich celów po jednej porażce wyborczej. Ostrzegł jednocześnie, że wykorzystywanie Kongresu do politycznych rozliczeń mogłoby zaszkodzić całemu krajowi.
Hakeem Jeffries również może mieć problem z większością
Choć Demokraci odnieśli zwycięstwo, utrzymanie dyscypliny partyjnej może okazać się trudne. W nowej Izbie Reprezentantów znajdą się zarówno politycy umiarkowani, reprezentujący okręgi wygrane przez Trumpa w 2024 roku, jak i przedstawiciele skrzydła demokratycznych socjalistów.
Już we wrześniu dwoje umiarkowanych Demokratów, Marie Gluesenkamp Perez ze stanu Waszyngton oraz Jared Golden z Maine, poparło Republikanów w głosowaniu proceduralnym. Uzasadniali to znaczeniem przepisów dotyczących sankcji wobec Rosji oraz ochrony interesów rybaków z Maine.
Nie wszyscy nowo wybrani Demokraci deklarują też poparcie dla Jeffriesa jako przyszłego przewodniczącego Izby. Melat Kiros z Kolorado oraz Chris Rabb z Pensylwanii nie zobowiązali się dotąd do oddania na niego głosu, uzależniając swoją decyzję od programu i rozmów z kandydatami.
Przejęcie kontroli nad obiema izbami Kongresu daje Demokratom możliwość znaczącego wpływania na politykę federalną przez ostatnie dwa lata prezydentury Donalda Trumpa. Jednocześnie stawia przed nimi wyzwanie utrzymania jedności w partii i spełnienia oczekiwań wyborców, którzy domagają się przede wszystkim poprawy sytuacji gospodarczej.
Źródło: cbs
Foto: YouTube, The White House
News USA
Samolot Learjet 60, który rozbił się na Florydzie, zaczął rozpadać się już w powietrzu
Śledczy badający katastrofę odrzutowca Learjet 60 na Florydzie odkryli fragmenty samolotu niemal cztery mile od miejsca tragedii. Znalezisko potwierdza, że maszyna rozpadała się jeszcze przed uderzeniem w ziemię. W niedzielnym wypadku w pobliżu West Palm Beach zginęło wszystkich dziewięć osób znajdujących się na pokładzie, w tym rodzina z dwojgiem małych dzieci.
Fragmenty samolotu znaleziono kilka mil od miejsca katastrofy
Przedstawiciel Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (NTSB), Tom Chapman, poinformował we wtorek, że śledczy odnaleźli większość lewego steru wysokości, czyli elementu ogona odpowiedzialnego za kontrolowanie pochylenia samolotu. Części znajdowały się w trzech fragmentach, w odległości od 1,3 do 3,8 mili od miejsca katastrofy w Greenacres, niedaleko West Palm Beach.
Odkrycie wskazuje, że Learjet tracił elementy konstrukcji jeszcze podczas lotu. Śledczy nie wiedzą jednak, czy uszkodzenie steru wysokości przyczyniło się do utraty kontroli nad maszyną, czy było skutkiem ogromnych przeciążeń powstałych podczas gwałtownego opadania.
Chapman wyjaśnił, że bez sprawnego steru wysokości pilot nie miał możliwości wyprowadzenia samolotu z lotu nurkowego. Zastrzegł jednak, że przy tak dużej prędkości odzyskanie kontroli mogło być niemożliwe nawet wtedy, gdyby element pozostał na swoim miejscu.
Ekspert ds. bezpieczeństwa lotniczego Jeff Guzzetti ocenił, że oderwanie części ogona było prawdopodobnie następstwem gwałtownego nurkowania, a nie jego pierwotną przyczyną. Niewielka odległość znalezionych fragmentów od miejsca katastrofy sugeruje, że odpadły one stosunkowo blisko ziemi.
Wśród ofiar rodzina z dwojgiem dzieci i ich opiekunka
Learjet 60 wystartował z Austin w Teksasie i zmierzał na Bahamy. Na pokładzie znajdowali się między innymi przedsiębiorca technologiczny Adam Robinson, jego żona Helen Sharp oraz ich dwoje małych dzieci. W katastrofie zginęła również opiekunka dzieci, Ana María Ramírez Cetina.
Kapitanem samolotu był 55-letni Jeff Gregory, doświadczony pilot mieszkający na przedmieściach Filadelfii. Podczas ostatnich transmisji radiowych drugiego pilota w tle słychać było męski głos odmawiający modlitwę Ojcze Nasz. Przyjaciele Gregory’ego są przekonani, że to właśnie on modlił się w ostatnich chwilach przed katastrofą.

Miejsce katastrofy samolotu Learjet 60 otoczone przez policję
W katastrofie zginęła również para Rachael Reed i Charmi Fehr. O wszystkich 9 zidentyfikowanych ofiarach katastrofy informowaliśmy wczoraj.
Oblodzenie i silne turbulencje przed katastrofą
Jednym z głównych kierunków śledztwa pozostają warunki atmosferyczne. Według informacji przekazanych przez Thiago Corteletiego, ojczyma drugiej pilotki Nathalii Gadelhy Filgueiras, kobieta około 10 minut przed katastrofą wysłała wiadomość do swojego partnera, informując o silnych turbulencjach i oblodzeniu samolotu.
W ostatnich dwóch minutach lotu sytuacja dramatycznie się pogorszyła. Filgueiras początkowo spokojnie kontaktowała się z kontrolerami ruchu lotniczego, jednak później zaczęła przekazywać alarmujące informacje o gwałtownym opadaniu maszyny.
Pilotka zgłaszała narastające oblodzenie oraz turbulencje powodujące pionowe przemieszczenia samolotu o ponad 700 stóp. Learjet opadał w pewnym momencie z prędkością przekraczającą 20 tysięcy stóp na minutę.
W końcowych komunikatach Filgueiras ostrzegła kontrolerów, że samolot uderzy w ziemię. Tuż przed urwaniem transmisji przekazała, że załodze zabrakło czasu na opanowanie sytuacji.
Setki mieszkańców nadal nie mogą wrócić do domów
Odrzutowiec uderzył w ziemię z ogromną siłą, tworząc krater, a następnie stanął w płomieniach. Pomimo rozmiarów katastrofy na ziemi obrażenia odniosła tylko jedna osoba. Około 600 mieszkańców pobliskich terenów nadal nie może jednak wrócić do swoich domów.
Śledczy przeszukują okolicę w poszukiwaniu kolejnych fragmentów wraku, zabezpieczają nagrania z kamer samochodowych i przesłuchują świadków. Po kilku dniach intensywnych opadów deszczu planują w środę rozpocząć szczegółowe badania krateru, w którym mogą znajdować się kluczowe elementy konstrukcji samolotu.
Wstępny raport NTSB ma zostać opublikowany za około miesiąc. Ustalenie prawdopodobnej przyczyny katastrofy może jednak potrwać ponad rok. Śledczy będą analizować zarówno stan techniczny maszyny, jak i warunki pogodowe oraz przebieg ostatnich minut lotu.
Źródło: baynews1
Foto: 12george1, YouTube
News USA
JetBlue ponownie podnosi opłaty za bagaż. Pasażerowie zapłacą nawet 55 dolarów za walizkę
Linie lotnicze JetBlue po raz drugi w ciągu niespełna roku podnoszą opłaty za bagaż rejestrowany. Od wtorku, 3 listopada, pasażerowie podróżujący na większości tras krajowych oraz do krajów Karaibów i Ameryki Łacińskiej zapłacą nawet 55 dolarów za pierwszą walizkę. Przewoźnik tłumaczy decyzję gwałtownym wzrostem cen paliwa lotniczego i kosztów działalności.
Nowe opłaty za bagaż w JetBlue
Zgodnie z nowym cennikiem pasażerowie większości taryf ekonomicznych zapłacą 50 dolarów za pierwszy bagaż rejestrowany w okresach mniejszego natężenia podróży. Dotychczas opłata wynosiła 39 dolarów, co oznacza podwyżkę o 11 dolarów.
W najbardziej popularnych terminach podróży koszt nadania pierwszej walizki wzrośnie z 49 do 55 dolarów. Nowe stawki dotyczą lotów krajowych w Stanach Zjednoczonych oraz połączeń z Karaibami i Ameryką Łacińską.
To już druga podwyżka opłat bagażowych w JetBlue w 2026 roku. W marcu przewoźnik zwiększył je o maksymalnie 9 dolarów, również wskazując na rosnące koszty operacyjne.
Jak zaoszczędzić na bagażu?
JetBlue wyjaśnia, że wyższe opłaty za bagaż mają umożliwić utrzymanie konkurencyjnych cen podstawowych biletów. Dzięki temu pasażerowie podróżujący bez walizek rejestrowanych nie muszą ponosić dodatkowych kosztów związanych z przewozem bagażu innych podróżnych.
Linia zachęca klientów do dodawania bagażu do rezerwacji co najmniej 24 godziny przed odlotem. Wcześniejsze wykupienie usługi może przynieść oszczędność nawet 15 dolarów na pierwszej walizce.
Z części opłat zwolnieni są posiadacze kart JetBlue Plus, JetBlue Business i JetBlue Premier. Mogą oni bezpłatnie nadać jedną walizkę zarówno dla siebie, jak i maksymalnie trzech osób podróżujących z nimi.
Przywileje przysługują również uczestnikom programu lojalnościowego TrueBlue Mosaic. Mogą oni nadać co najmniej jedną walizkę bez dodatkowych kosztów, natomiast członkowie poziomów Mosaic 2, 3 i 4 mają prawo do dwóch bezpłatnych sztuk bagażu rejestrowanego.

Ceny paliwa lotniczego wzrosły ponad dwukrotnie
Główną przyczyną kolejnych podwyżek jest gwałtowny wzrost światowych cen ropy naftowej, który bezpośrednio przekłada się na koszty paliwa lotniczego. Dla linii lotniczych jest to drugi największy wydatek operacyjny po kosztach zatrudnienia.
Według danych organizacji Airlines for America w poniedziałek cena paliwa lotniczego wynosiła 4,41 dolara za galon. Dla porównania w styczniu było to nieco ponad 2 dolary. Oznacza to ponad dwukrotny wzrost kosztów w ciągu niespełna roku.
Rosnące wydatki zmuszają przewoźników do poszukiwania dodatkowych przychodów, a opłaty za bagaż są jednym z najprostszych sposobów częściowego zrekompensowania wyższych kosztów działalności.
Inne amerykańskie linie również podnoszą ceny
JetBlue nie jest jedynym przewoźnikiem, który zdecydował się w tym roku na zwiększenie opłat bagażowych. Podobne decyzje podjęły już Delta Air Lines, United Airlines oraz Southwest Airlines.

Dla pasażerów oznacza to, że przy porównywaniu cen biletów coraz większe znaczenie ma nie tylko podstawowa taryfa, ale również koszt przewozu walizek. Szczególnie rodziny i osoby planujące dłuższe podróże mogą odczuć wyższe opłaty w całkowitym koszcie wyjazdu.
Eksperci rynku lotniczego zwracają uwagę, że utrzymujące się wysokie ceny paliwa mogą nadal wywierać presję na przewoźników. Pasażerowie powinni więc dokładnie sprawdzać warunki taryf i opłaty dodatkowe przed dokonaniem rezerwacji.
Źródło: cbs
Foto: istock/felixmizioznikov/
-
News USA3 tygodnie temuOsiem stanów pozywa OpenAI. Zarzuty dotyczą bezpieczeństwa dzieci korzystających z ChatGPT
-
News USA3 tygodnie temuDepartament Sprawiedliwości grozi Kalifornii pozwem o głosowanie osób bez obywatelstwa USA
-
News Chicago2 tygodnie temuPolski neurochirurg dr Maciej Leśniak przyjęty do prestiżowej National Academy of Medicine
-
News USA4 tygodnie temuICE postrzeliło mężczyznę w Nowym Jorku. Burmistrz żąda likwidacji federalnej agencji
-
Polonia Amerykańska4 tygodnie temuMsza Papieska i spotkanie Polonii w Mt. Prospect. W hołdzie św. Janowi Pawłowi II
-
News Chicago3 tygodnie temuRekordową kwotę ponad 260 mln USD dostaną osoby poszkodowane przez byłego policjanta
-
Polonia Amerykańska3 tygodnie temuDzień Góralski w Muzeum Polskim w Ameryce. Poznaj podhalańskie tradycje weselne
-
News USA2 dni temuDemokraci faworytami wyborów do Kongresu USA. Czy sondaże znów się mylą?











