Połącz się z nami

News USA

Arka wielkiej radości

Opublikowano

dnia

Arka Noego to taki pierwowzór Franciszkowego “chrześcijańskiego rabanu”. Mnóstwo pozytywnej energii, radość w czystej postaci i najbardziej na świecie ufna, bo dziecięca, wiara w Pana Boga.

Cały scenariusz rozmowy pada w gruzy po jakichś dwudziestu sekundach. Zamiast spokojnych, indywidualnych wywiadów zostaję otoczony gromadką roześmianych, rozgadanych, niemiłosiernie wiercących się na krzesłach dzieciaków. No tak, z klasycznego wywiadu nici. Ale właściwie czego się spodziewałem? To jest Arka Noego. Przedsmak takiej małej Arki mam przecież na co dzień w swoim własnym domu.

Przygoda, radość, przyjemność

Julia, Dominika, Faustyna, Gosia, Zosia, Tymek, Franek – tyle zapamiętałem tak na szybko. Za chwilę zresztą i tak wszystkie imiona siedzących wianuszkiem wokół mnie dzieci z Arki Noego pomieszają mi się w głowie dokumentnie. Tym bardziej że towarzystwo nieustannie się przemieszcza. Rozmowa też jest jakaś taka niespecjalnie dziennikarska. Obowiązuje zasada: albo głucha cisza i nikt się nie wyrywa do odpowiedzi, albo wszyscy mówią jeden przez drugiego. Taki twórczy chaos.

13-letnia Faustyna jest w Arce Noego najdłużej. Pierwsze kroki na scenie stawiała już jako pięciolatka. Najbardziej lubi śpiewać, inni różnie – jedni bardziej tańczą, drudzy tak jak Faustyna nastawiają się na śpiew, a jeszcze inni chcą robić wszystko naraz.

Czym jest dla nich Arka? – Fajną zabawą – mówi Julka (o ile dobrze zapamiętałem jej imię) – bo często wspólnie wygłupiamy się i robimy różne śmieszne rzeczy, zwłaszcza przed koncertami. – Ale to też jest przyjemność – wylicza ktoś inny, bo przecież fajnie jest śpiewać, a jeszcze fajniej śpiewać dla tylu ludzi. – I przygoda, przygoda! – wołają chłopaki i zaraz któryś przypomina: – A pamiętacie jak przed jednym z koncertów byliśmy na lodowisku i jeździliśmy na łyżwach? I tutaj zaczyna się wyliczanie długiej listy kolejnych atrakcji. Od razu widać, że najmłodsi członkowie Arki czują się ze sobą bardzo dobrze.

Dużo koncertują? – O tak, bardzo, bardzo dużo – kiwają głowami – a najwięcej w czasie letnich wakacji i właśnie w okresie świąt Bożego Narodzenia. Dowiaduję się więc, kto, gdzie, kiedy – przy czym koniecznie mam napisać o koncercie w Gdańsku, bo tam będą przecież śpiewać w nocy – podkreślają z dumą. Po szczegóły odsyłają jednak do “wujków” z zespołu. No tak, wszelkie kwestie repertuaru, tras koncertowych, rozwoju artystycznego itp. to raczej u “cioć” i “wujków”. Dzieciaki mają na głowie znacznie poważniejsze zadania – na czele ze spontanicznością, radością i niewyczerpanymi pokładami energii.

Taaaka duża choinka

Kuję żelazo póki gorące, bo towarzystwo choć bardzo grzeczne, to jednak chyba zbyt długo już siedzi przykute do jednego stolika. Pocieszam się jednak, że energię wyskaczą już za chwile, podczas charytatywnego koncertu kolędowego w auli poznańskiego uniwersytetu. A kolędy lubią śpiewać bardzo, bo to przecież daje dużo, dużo radości. – Narodziło się Dzieciątko Jezus – a to jest wielka radość w sercu – przekonuje rezolutnie mała Gosia (?). Tak, chyba Gosia. A ulubione kolędy? Tu już jest duża różnica zdań. Padają różne tytuły – tak “na słuch” mam jednak wrażenie, że zwycięża chyba frakcja skupiona wokół Świeć gwiazdeczko świeć – cudownej “arkowej” kolędy, która zrobiła zawrotną świąteczną karierę w polskich domach i podczas rozmaitych jasełkowych przedstawień.

Płynnie przechodzimy do zwyczajów bożonarodzeniowych. Jest więc obowiązkowe dwanaście wigilijnych potraw, ktoś inny celebruje rodzinne ubieranie choinki, a chłopaki robią sobie zawsze wspólne, rodzinne zdjęcie gwiazdkowe. Gosia pokazuje obrazowo, za pomocą rąk, jak wygląda rozkład jej świątecznego domu. – W tym miejscu stoi choinka, o taaaka duża, a tam zawsze leżą prezenty. Czasami wystają nawet spod choinki, bo jest ich bardzo dużo. To dlatego, że i nas jest tak dużo przy wigilijnym stole – tłumaczy. Julia (?) z kolei przypomina o obowiązkowym oczekiwaniu na pierwszą gwiazdkę. – Aha, to takie strasznie długie czekanie – mówią chórem niemal wszyscy. Julia kontynuuje: – A potem siadamy do stołu, modlimy się wspólnie i szybko, szybko jemy, żeby jak najprędzej otworzyć prezenty.

Nasza rozmowa coraz częściej nieuchronnie schodzi właśnie na temat prezentów. Dzieci głośno zastanawiają się, co dostaną w tym roku pod choinkę, aż tu nagle jedna z dziewczynek (Dominika? A może jednak to Zosia?) wypala znienacka: – A ja to bardziej lubię robić innym prezenty, niż sama je dostawać. Zapada cisza. – Taaak, ja też – woła jeden z chłopców (Tymek?) – tylko że zawsze wcześniej pokazuję je rodzicom. – Zaraz, zaraz, jak to pokazujesz wcześniej? – dopytuję się. – No, to znaczy, że chowam je, a oni je i tak wcześniej znajdują – wyjaśnia chłopiec. Inni włączają się w ten dialog, opowiadając z entuzjazmem o tym, jak to tropią prezenty w różnych szafach, schowkach i domowych zakamarkach.

W końcu przychodzi jednak czas na zadanie tego sakramentalnego pytania: kto ich zdaniem przynosi prezenty? – Najczęściej tata się przebiera i przynosi – mówi Franek (?) – Świętym Mikołajem nie jest, ale najmłodsze rodzeństwo ma taki ubaw, że nie chcemy psuć im zabawy – mówi z wyraźną wyższością w głosie. – Więc nie wierzycie w Świętego Mikołaja? – pytam. – Pewnie, że wierzymy. On istnieje, tylko jest w niebie. Bo to jest przecież święty. Święty Mikołaj – mówią. No tak, to są naprawdę bardzo mądre dzieciaki.

*Do świątecznego numeru “Przewodnika Katolickiego” została dołączona specjalna płyta z najpiękniejszymi kolędami i pastorałkami nagranymi przez Arkę Noego. Wśród nich znajdziemy klasyczne kolędy w jedynej w swoim rodzaju arkowej interpretacji, takie jak Przybieżeli do Betlejem, Wśród nocnej ciszy czy Cicha noc. Jest na niej także kilka własnych kompozycji, na czele z niezwykle popularnymi pastorałkami Świeć gwiazdeczko świeć i Gore gwiazda.

Arka Noego to fenomen na polskiej scenie muzycznej, powstały z niezwykłego połączenia umiejętności profesjonalnych, doświadczonych muzyków z dziecięcą spontanicznością, energią i szczerością. Nikt wcześniej tak nie grał i nie śpiewał o Panu Bogu.

Pomysłodawcą zespołu jest Robert “Litza” Friedrich. Wszystko zaczęło się w 1999 r., kiedy to z okazji pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II powstał na zamówienie TVP1 teledysk do piosenki Tato (“Nie boję się, gdy ciemno jest”). Utwór stał się wielkim przebojem, a twórcy programu “Ziarno” zaproponowali Arce Noego nagranie kolejnych piosenek. Od tego czasu zespół odbył dziesiątki tras koncertowych i wydał dziesięć płyt, wśród nich m.in. A gu gu (2000), Mama tata mam 2 lata! (2001), Daj na zgodę! (2003), Od rana do wieczora (2005), Nie ma to tamto – subito santo! (2006), Gadu Gadu (2008) oraz Pan Krakers (2011).

Źródło: http://www.deon.pl/religia/wiara-i-spoleczenstwo/art,836,arka-wielkiej-radosci.html

News USA

„Vibe coding”, „trash panda” i „Rickroll” już w słowniku. Merriam-Webster dodał 1400 nowych haseł

Opublikowano

dnia

Autor:

merriam webster słownik

Język internetu, sztucznej inteligencji, mediów społecznościowych i współczesnej popkultury oficjalnie trafia do słownika. Merriam-Webster dodał do swojej internetowej bazy 1400 nowych słów, znaczeń i określeń. Wśród nich znalazły się między innymi „vibe coding”, „looksmaxxing”, „parasocial”, „Rickroll”, „trash panda” oraz terminy związane ze sztuczną inteligencją.

Merriam-Webster podkreśla, że aktualizacja jest odzwierciedleniem zmian zachodzących we współczesnym języku. Nowe hasła nie trafiają jednak do słownika wyłącznie dlatego, że w danym momencie stają się popularne w internecie.

Redaktorzy obserwują sposób używania poszczególnych słów i zwrotów, zwracając uwagę na to, czy są stosowane powszechnie i przez odpowiednio długi czas. Dopiero utrwalone określenia mogą zostać uznane za część współczesnego języka i otrzymać własne miejsce w słowniku.

Internet i media społecznościowe zmieniają język

Duża część nowych haseł wywodzi się z kultury mediów społecznościowych. Jednym z nich jest „looksmaxxing”, określenie związane z działaniami podejmowanymi w celu maksymalnego poprawienia własnego wyglądu fizycznego.

Do słownika trafiło również słowo „parasocial”, używane do opisania jednostronnej więzi, jaką ktoś odczuwa wobec osoby publicznej lub osobowości medialnej. Takie relacje stały się szczególnie widoczne wraz z rozwojem mediów społecznościowych i internetowych twórców.

Oficjalnego miejsca doczekał się także „Rickroll”. To znany internetowy żart polegający na przekierowaniu niczego niepodejrzewającego użytkownika do teledysku Ricka Astleya z 1987 roku do piosenki „Never Gonna Give You Up”.

Wśród kolejnych nowych haseł znalazły się „meme coin” oraz „promposal”, czyli efektowne, często starannie przygotowane zaproszenie drugiej osoby na szkolny bal maturalny.

Sztuczna inteligencja mocno zaznaczyła swoją obecność

Jedną z najważniejszych grup nowych terminów tworzą słowa związane ze sztuczną inteligencją i technologią. Merriam-Webster dodał między innymi „vibe coding”, określenie odnoszące się do tworzenia oprogramowania z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.

słownik

Do słownika weszło także „AGI”, czyli skrót odnoszący się do sztucznej inteligencji ogólnej, oraz nowe rzeczownikowe znaczenie słowa „compute”. Aktualizacja pokazuje, jak szybko terminologia technologiczna przenika do codziennego języka.

Dodano również „uncanny valley”, czyli określenie niepokojącego odczucia wywoływanego przez sztuczną postać lub obiekt, który wygląda niemal jak człowiek, ale nie jest wystarczająco realistyczny, by odbiorca uznał go za naturalnego.

Od „superfood” po „chili crisp”

Nowe słowa nie ograniczają się do internetu i technologii. Spora grupa pochodzi ze świata kulinariów. Do słownika trafiły między innymi „superfood”, „cake pop”, „shishito”, „bao” oraz „chili crisp”.

Merriam-Webster uwzględnił również „cuffing season”. Określenie opisuje okres, w którym osoby samotne poszukują krótkoterminowych partnerów romantycznych na chłodniejsze miesiące roku.

„Sunday scaries”, „copium” i „California sober”

Wśród nowych haseł znalazły się także określenia opisujące współczesne zachowania i nastroje. „Sunday scaries” odnosi się do niepokoju pojawiającego się pod koniec weekendu w związku z perspektywą powrotu do pracy lub innych obowiązków.

Do słownika weszły również „crashout”, „copium”, „California sober” oraz „yacht rock”. Listę uzupełniają między innymi „shapewear” i „neckbeard”, natomiast słowo „letterboxing” otrzymało dodatkowe znaczenie związane ze światem cyfrowym.

„Trash panda” oficjalnie w słowniku

Jednym z bardziej humorystycznych nowych określeń jest „trash panda”, czyli żartobliwa nazwa szopa pracza. Do słownika trafił również „Mandela Effect”, termin opisujący sytuację, w której wiele osób podziela to samo błędne wspomnienie dotyczące określonego wydarzenia lub faktu.

Szop pracz

Szop pracz

Przedstawiciele Merriam-Webster zaznaczają, że nawet bardzo popularne internetowe określenie nie zostaje automatycznie uznane za słownikowe hasło. Kluczowe znaczenie ma jego trwałość oraz szerokie zastosowanie, a nie jednorazowa fala zainteresowania.

1400 nowych słów i znaczeń

Najnowsza aktualizacja obejmuje łącznie 1400 nowych słów i definicji. Merriam-Webster traktuje takie zmiany jako zapis tego, czym żyje współczesne społeczeństwo i w jaki sposób nowe technologie, internet, jedzenie, relacje oraz popkultura wpływają na język.

Aktualizacja pojawia się kilka miesięcy przed spodziewanym ogłoszeniem przez Merriam-Webster Słowa Roku 2026. W 2025 roku wydawnictwo wybrało słowo „slop”, odnoszące się do niskiej jakości treści cyfrowych produkowanych zazwyczaj masowo przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji.

słownik

Wydawnictwo wskazywało wówczas, że internet został zalany między innymi absurdalnymi filmami, nietrafionymi obrazami reklamowymi, propagandą, fałszywymi wiadomościami wyglądającymi na prawdziwe, słabej jakości książkami tworzonymi przez AI oraz raportami generowanymi przez sztuczną inteligencję, które zabierają czas współpracownikom.

Wśród innych określeń wyróżnionych przez Merriam-Webster w 2025 roku znalazły się także „gerrymander”, „touch grass”, „performative”, „tariff”, „six seven” oraz „conclave”. Najnowsza aktualizacja pokazuje natomiast, że coraz większą część języka kształtują obecnie internet, media społecznościowe i rozwój sztucznej inteligencji.

 

Źródło: foxbusiness
Foto: Noah1806 , istock/Devonyu/Rhododendrites /Atitaya Pimpa/
Czytaj dalej

News USA

$1,8 miliona kary za niewykonanie nakazu opuszczenia USA. A co jeśli ukarany już wyjechał?

Opublikowano

dnia

Autor:

Hector „Alessandro” Negrete opuścił Stany Zjednoczone we wrześniu 2025 roku i przeniósł się do Meksyku. Dziewięć miesięcy później pod jego dawny adres w Los Angeles przyszło pismo z Department of Homeland Security. Do zapłaty: $1,820,352. Negrete początkowo pomyślał, że dokument musi być oszustwem. Nie był. DHS naliczył mu ponad $1,8 miliona cywilnej kary za niewykonanie nakazu deportacji z 2009 roku. I nie jest to odosobniony przypadek.

Skąd bierze się $1,8 miliona?

INA §274D pozwala nakładać cywilną karę na osobę objętą ostatecznym nakazem usunięcia, która m.in. umyślnie nie opuszcza Stanów Zjednoczonych zgodnie z tym nakazem. Po uwzględnieniu korekty inflacyjnej maksymalna kara wynosi obecnie $998 za każdy dzień naruszenia. A $998 dziennie przez pięć lat daje kwotę przekraczającą $1,8 miliona.

Właśnie problem pięcioletniego okresu pojawił się w jednej z najważniejszych spraw dotyczących tych kar — Ye v. DHS. Sąd federalny obliczył, że $998 pomnożone przez pięć lat poprzedzających wszczęcie postępowania daje $1,822,348.

$1,820,352 — Qiuzhu Ye

Qiuzhu Ye otrzymała niemal identyczny rachunek. Tyle że ona postanowiła walczyć. 1 września 2026 r. federalny sędzia Jon Tigar wydał preliminary injunction i na czas trwania sprawy zablokował egzekucję kary $1,820,352.

Nakaz jest interesujący także dlatego, że pokazuje, co rząd mógłby zrobić z takim długiem. Sąd zabronił m.in. skierowania go do Department of Justice w celu windykacji sądowej, dokonywania potrąceń z należnych Ye płatności federalnych lub stanowych, przekazania długu prywatnej firmie windykacyjnej, zgłoszenia go do biur kredytowych oraz naliczania dodatkowych odsetek, kosztów i kar za zwłokę.

Ye kwestionuje również samą podstawę nałożenia kary. §274D wymaga bowiem, aby niewykonanie obowiązku opuszczenia USA było „willful” — umyślne.

$1,820,352 — Bun Thavy Lour

I znów ta sama liczba. Bun Thavy Lour wystąpił w czerwcu 2026 r. przeciwko DHS, CBP i rządowi federalnemu, domagając się wstrzymania egzekucji kary wynoszącej dokładnie: $1,820,352. W pozwie podniósł m.in. zarzuty dotyczące zastosowania §274D, due process oraz konstytucyjnego zakazu nadmiernych kar. To już nie jest historia jednej osoby.

Ponad $84 miliardy naliczonych kar

Według Congressional Research Service, do lipca 2026 r. DHS wystawił ponad 103 000 kar o łącznej wartości przekraczającej $84 miliardy osobom z ostatecznymi nakazami usunięcia.

I tutaj pojawia się liczba być może jeszcze bardziej zaskakująca niż $1,8 miliona. Z tych ponad $84 miliardów do tego czasu rząd odzyskał około: $1,2 miliona. To mniej więcej 0,0014% naliczonej kwoty. I właśnie tutaj historia robi się naprawdę interesująca.

Jak rząd zamierza odzyskać te pieniądze?

Jeżeli ukarana osoba nadal znajduje się w Stanach Zjednoczonych, rząd dysponuje istniejącymi mechanizmami windykacji federalnego długu. DHS korzystał już m.in. z prywatnych firm windykacyjnych, zajęcia kwalifikujących się zwrotów podatkowych, wage garnishment oraz postępowań sądowych.

Ale co zrobić z człowiekiem takim jak Negrete? On już wyjechał. I okazuje się, że administracja szuka odpowiedzi również na to pytanie.

Rząd chce szukać dłużników poza USA

W sierpniu 2026 r. CBP rozpoczęło procedurę kontraktową dotyczącą programu Tracing and Payment Recovery Services. Jego celem jest odnajdywanie osób, które zostały usunięte ze Stanów Zjednoczonych lub wyjechały, a nadal mają niezapłacone kary i opłaty imigracyjne.

Według dokumentacji programu w lipcu 2026 r. istniało około 66 387 takich osób, a wartość związanych z nimi zaległych należności wynosiła około $423 milionów. Pierwsze działania mają obejmować co najmniej Meksyk, Honduras i Gwatemalę, z możliwością rozszerzenia na inne kraje. I nie chodzi wyłącznie o wysłanie kolejnego listu.

Dokumentacja przewiduje wykorzystanie narzędzi do ustalania miejsca pobytu dłużników, weryfikowanie ich adresów, dostarczanie informacji o zadłużeniu i sposobach zapłaty oraz pomoc w doprowadzeniu sprawy do rozwiązania — poprzez pełną zapłatę, plan ratalny, wykonanie określonych obowiązków albo zakwestionowanie należności.

To bardzo istotne rozróżnienie: odnalezienie dłużnika za granicą i zażądanie zapłaty nie jest tym samym co automatyczne zajęcie jego zagranicznego domu czy konta bankowego. Możliwość przymusowej egzekucji z majątku znajdującego się w innym państwie zależy od dodatkowych podstaw i procedur prawnych.

Dlatego mamy dwie zupełnie różne sytuacje.

Osoba pozostaje w USA: rząd ma dostęp do amerykańskich mechanizmów windykacji i może próbować odzyskać należność poprzez istniejący system federalny.
Osoba wyjechała: dług nie musi po prostu zniknąć. Co więcej, dokumenty CBP pokazują, że rząd jest gotowy szukać części takich dłużników również poza granicami USA. Sama egzekucja z zagranicznego majątku jest jednak znacznie bardziej skomplikowana.

cbp home app samodeportacja

Jest przy tym jeszcze jeden paradoks. Materiały przekazane Qiuzhu Ye wraz z jej zawiadomieniem informowały, że osoba korzystająca z możliwości self-deportation może kwalifikować się do umorzenia cywilnych kar imigracyjnych za niewykonanie nakazu wyjazdu.

Z jednej strony mamy więc milionowe rachunki i nowy system ich egzekwowania. Z drugiej — możliwość umorzenia określonych kar związana z dobrowolnym wyjazdem.

Najważniejsze: $1,8 miliona nie jest karą za sam nielegalny pobyt

To warto podkreślić. §274D dotyczy konkretnych zachowań osoby objętej ostatecznym nakazem usunięcia, w tym umyślnego niewykonania obowiązku wyjazdu. A otrzymanego zawiadomienia nie należy odkładać na później.

Od 27 czerwca 2025 r. procedura przewiduje zaledwie 15 dni roboczych od doręczenia decyzji na złożenie pisemnego odwołania. DHS może również z własnej inicjatywy ponownie rozpatrzyć sprawę oraz zmniejszyć albo uchylić nałożoną karę.

$1,8 miliona przyciąga uwagę. Ale być może jeszcze bardziej wymowna jest inna liczba: ponad $84 miliardy naliczonych kar i około $1,2 miliona faktycznie odzyskanych.

To pokazuje różnicę pomiędzy wystawieniem ogromnego rachunku a jego rzeczywistym wyegzekwowaniem.
Teraz jednak rząd podejmuje działania, aby tę różnicę zmniejszyć — również wtedy, gdy osoba, której wystawiono rachunek, nie mieszka już w Stanach Zjednoczonych.

Autorka: Mecenas Magdalena Grobelski
Petycje imigracyjne i konsultacje dostępne online
[email protected]

 

Foto: YouTube, CBP, istock/Kristina Kokhanova/zimmytws/utah778/
Czytaj dalej

News USA

Moody’s obniża rating kredytowy Polski. Najniższa ocena od 2002 roku

Opublikowano

dnia

Autor:

Ulica Andrzeja Struga Łódź

W sobotę Agencja Moody’s obniżyła rating kredytowy Polski z A2 do A3, wskazując na pogarszającą się sytuację finansów publicznych, wysokie deficyty i rosnące zadłużenie. To pierwsza obniżka polskiego ratingu przez jedną z trzech największych światowych agencji od 2016 roku. Jednocześnie Moody’s zmienił perspektywę ratingu z negatywnej na stabilną.

Decyzja oznacza powrót Polski do poziomu wiarygodności kredytowej, jaki Moody’s ostatnio przypisywał krajowi w 2002 roku. Agencja obniżyła również krótkoterminowy rating emitenta z P-1 do P-2.

Rating pozostaje w kategorii inwestycyjnej, jednak jego obniżenie jest sygnałem wskazującym na zwiększone ryzyko związane ze stanem finansów publicznych. Moody’s uzasadnia decyzję oczekiwanym trwałym pogorszeniem siły fiskalnej Polski, utrzymującymi się wysokimi deficytami oraz wzrostem kosztów odsetkowych.

Deficyt pozostanie w pobliżu 7 procent PKB

Według Moody’s deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych ma utrzymywać się na poziomie około 7 procent PKB zarówno w 2026, jak i 2027 roku. Dzieje się tak mimo utrzymującego się silnego wzrostu gospodarczego.

Agencja wskazuje na wysokie wydatki na obronność, rosnące koszty ochrony zdrowia, duże inwestycje publiczne oraz zobowiązania związane z wydatkami społecznymi. Czynniki te mają ograniczać możliwości szybkiego zmniejszenia deficytu.

Problem narasta od kilku lat. W 2025 roku deficyt wyniósł 7,3 procent PKB, co było drugim najwyższym wynikiem w Unii Europejskiej. Stało się tak mimo objęcia Polski w 2024 roku unijną procedurą nadmiernego deficytu i przedstawienia planu jego stopniowego ograniczania.

Dług publiczny szybko rośnie

Projekt budżetu na 2027 rok zakłada deficyt na poziomie 7,1 procent PKB, podczas gdy wcześniej rząd deklarował zejście w tym czasie do 3,7 procent. W pierwszym kwartale 2026 roku dług sektora instytucji rządowych i samorządowych po raz pierwszy przekroczył 60 procent PKB.

Moody’s przewiduje dalszy wzrost zadłużenia. Według prognozy agencji relacja długu do PKB ma zwiększyć się z 59,7 procent w 2025 roku do 68,9 procent w 2027 roku, a pod koniec obecnej dekady ustabilizować się w przedziale 70–75 procent.

Agencja zwraca także uwagę na rosnące koszty obsługi zadłużenia oraz osłabienie skuteczności polityki fiskalnej. W jej ocenie podczas korzystnej koniunktury możliwości odbudowy finansowych buforów bezpieczeństwa nie zostały w pełni wykorzystane.

Spór rządu z prezydentem w ocenie Moody’s

W analizie Moody’s pojawia się również sytuacja polityczna. Agencja wskazuje, że trwający konflikt między rządem a prezydentem oraz zbliżające się wybory parlamentarne w listopadzie 2027 roku ograniczają przestrzeń do przeprowadzenia znaczącej konsolidacji finansów publicznych.

Spór między koalicją rządzącą a Prezydentem Karolem Nawrockim obejmuje między innymi rozwiązania mające wpływ na dochody państwa. Prezydent wetował projekty ustaw, w tym dotyczące podwyższenia podatków od alkoholu i słodzonych napojów, a także zablokował proponowany podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych.

Problemy z ograniczaniem deficytu były już wcześniej przedmiotem ostrzeżeń agencji ratingowych. Fitch i Moody’s w 2025 roku zmieniły perspektywę ratingu Polski ze stabilnej na negatywną, sygnalizując możliwość obniżenia oceny.

Moody’s widzi także mocne strony polskiej gospodarki

Mimo obniżenia ratingu agencja zmieniła jego perspektywę z negatywnej na stabilną. Moody’s spodziewa się, że Polska utrzyma stosunkowo silne tempo wzrostu gospodarczego, a zadłużenie w dalszej części dekady zacznie się stabilizować.

Prognoza zakłada wzrost realnego PKB o 3,7 procent w 2026 roku i 3,2 procent w 2027 roku, po wzroście o 3,6 procent w 2025 roku. Agencja oczekuje również, że po wyborach parlamentarnych w 2027 roku tempo konsolidacji fiskalnej przyspieszy.

Moody’s wskazuje jednocześnie na podwyższone ryzyko geopolityczne związane z wojną Rosji przeciwko Ukrainie. Czynnikiem ograniczającym to ryzyko pozostają członkostwo Polski w NATO, obecność wojsk Sojuszu i dodatkowych sił amerykańskich oraz rozwijanie polskich zdolności obronnych.

Fitch i S&P nadal utrzymują swoje ratingi

Fitch utrzymuje długoterminowy rating Polski na poziomie A-, jednak jego perspektywa jest negatywna. Agencja wskazuje z jednej strony na dużą, zróżnicowaną i odporną gospodarkę oraz korzyści z członkostwa w Unii Europejskiej, a z drugiej na brak wiarygodnego planu konsolidacji fiskalnej i utrzymujące się wysokie deficyty.

Standard & Poor’s również utrzymuje rating Polski w walucie zagranicznej na poziomie A-, ze stabilną perspektywą. W maju agencja wskazywała na stabilny rozwój gospodarki, inwestycje finansowane ze środków Unii Europejskiej oraz odporny popyt krajowy, jednocześnie zwracając uwagę na presję dotyczącą finansów publicznych.

 

Źródło; NFP
Foto: Andrzej Barabasz, HuBar, KPR, istock/alfexe/
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

grudzień 2013
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Popularne w tym miesiącu