Połącz się z nami

News Chicago

Gehenna Polki: Kolejne szczegóły zabójstwa Katherine Torbick w Schaumburgu

Opublikowano

dnia

kevin-motykie

Prokuratura ujawniła kolejne dramatyczne okoliczności śmierci 43-letniej Katherine Torbick z Schaumburga na północno-zachodnich przedmieściach Chicago. Według śledczych kobieta została zamordowana 30 kwietnia przez Kevina D. Motykie, z którym była związana przez około dziesięć lat. Pogrzeb Polki odbędzie się w piątek.

56-letni Kevin Motykie usłyszał zarzuty morderstwa pierwszego stopnia oraz kwalifikowanej napaści seksualnej. Z dokumentów sądowych wynika, że para mieszkała razem przy 1700 Weathersfield Way w Schaumburgu. W domu mieszkał także 12-letni syn Katherine Torbick z poprzedniego związku.

Związek zakończył się po tym, gdy kobieta zaczęła spotykać się z innym mężczyzną

Śledczy ustalili, że na początku kwietnia Katherine Torbick zaczęła spotykać się z innym mężczyzną. 30 kwietnia nowy partner kobiety udał się do jej domu po tym, jak ostatni raz rozmawiał z nią około godziny 8:00 wieczorem poprzedniego dnia i później nie mógł się z nią skontaktować. Po bezskutecznych próbach dodzwonienia się wezwał policję.

Funkcjonariusze weszli do domu około godziny 11:00 wieczorem i znaleźli Katherine Torbick martwą na kanapie. Kevin Motykie został odnaleziony w garażu i zatrzymany.

Policjanci przekazali, że mężczyzna wyglądał na silnie nietrzeźwego, miał problemy z utrzymaniem równowagi oraz niewyraźnie mówił. Motykie poinformował funkcjonariuszy, że zażył lorazepam i hydrokodon, po czym został przewieziony do St. Alexius Medical Center.

Śledczy zabezpieczyli siedmiogodzinne nagranie

W kieszeni Kevina Motykie policjanci znaleźli cyfrowe urządzenie nagrywające.Po uzyskaniu nakazu przeszukania śledczy odkryli nagranie trwające ponad siedem godzin — od około godziny 2:00 w nocy do 9:24 rano.

Prokuratura poinformowała, że nagranie dokumentowało wielogodzinne znęcanie się nad Katherine Torbick.

Według śledczych na początku nagrania słychać było kłótnię, podczas której kobieta krzyczała i błagała, aby Kevin Motykie przestał ją przytrzymywać i nie zakładał kajdanek. Mężczyzna oskarżał ją o zdradę.

Prokuratorzy twierdzą, że Motykie skuł kobietę kajdankami, ograniczał jej ruchy oraz wielokrotnie ją bił. W pewnych momentach miał używać także taśmy klejącej do unieruchomienia ofiary.

Gwałt i groźbach śmierci

Według śledczych podczas ataku doszło również do gwałtu. Nagranie dokumentuje sytuacje, w których Kevin Motykie zmuszał kobietę do czynności seksualnych mimo jej krzyków i błagań o zaprzestanie przemocy.

W dokumentach sądowych zapisano, że w pewnym momencie groził Katherine Torbick zadaniem ciosu nożem w głowę, jeśli go ugryzie.

Dom w którym doszło do morderstwa

Dom w którym doszlo do morderstwa

Prokuratorzy przekazali także, że podczas całego nagrania wielokrotnie groził kobiecie śmiercią i zaciskał ręce na jej szyi. Katherine Torbick miała błagać o możliwość zobaczenia syna. Według dokumentów Motykie odpowiadał, że chłopcu będzie lepiej bez niej.

Nagrane zabójstwo

Według śledczych końcowe minuty nagrania zarejestrowały zabójstwo kobiety. Kevin Motykie mówi, że zamierza się powiesić i że wszystko potrwa trzydzieści sekund. Następnie polecił Katherine Torbick, aby myślała o szczęśliwym miejscu.

W trakcie duszenia kobiety miał wielokrotnie powtarzać słowo „happy”, podczas gdy na nagraniu słychać było jej walkę o oddech.

Biuro koronera ustaliło, że przyczyną śmierci było uduszenie. Obrażenia obejmowały ślady na szyi, liczne siniaki oraz inne urazy świadczące o długotrwałej przemocy fizycznej. Koroner odnotował również obecność płynu w okolicach intymnych ofiary.

Katherine Torbick

Podczas zatrzymania policjanci znaleźli przy Motykie kajdanki wraz z kluczem. W garażu zauważono także linę zawiązaną w pętlę wiszącą na belce.

W marcu doszło do wcześniejszego ataku

Dokumenty sądowe opisują także wcześniejszy incydent z marca, kiedy Kevin Motykie miał zaatakować Katherine Torbick po oskarżeniu jej o zdradę. Według prokuratury mężczyzna przewrócił kobietę na łóżko, usiadł na niej i ściskał jej szyję obiema rękami, aż nie mogła oddychać ani mówić.

Następnie miał uderzyć ją w twarz, wkładać palce do jej ust i próbować wydłubać jej oczy.

Po ataku miał zmusić ją do przejścia do garażu, trzymając nóż i blokując możliwość ucieczki. Według śledczych polecił jej napisanie listu pożegnalnego do syna, który spał wtedy w domu. Katherine Torbick rozpoczęła pisanie notatki, lecz później zdołała go odepchnąć i próbowała się ukryć.

Prokuratorzy twierdzą, że Motykie chwycił ją za włosy, przyłożył nóż do głowy i uderzył w nos, powodując krwawienie. Miał również grozić samobójstwem.

Kevin Motykie

Kobieta zdołała ostatecznie uciec do domu sąsiada po pomoc, gdy Motykie zabrał jej telefon. Sąsiad wezwał policję, a Katherine Torbick trafiła do szpitala. Lekarze udokumentowali wtedy obrażenia, w tym zaczerwienienia szyi i siniaki.

Nakaz aresztowania wydano jeszcze przed zabójstwem

Nakaz aresztowania Kevina Motykie został wydany 16 marca, jednak do czasu zabójstwa policji nie udało się go odnaleźć. Jednocześnie śledczy ustalili na podstawie zabezpieczonego nagrania, że już około 22 marca mężczyzna ponownie zamieszkał z Katherine Torbick.

Podczas marcowego zgłoszenia kobieta mówiła policjantom, że przemoc się nasila i obawiała się, że Motykie może ją zabić.

Prokuratura ujawniła także, że w poprzednich latach wobec mężczyzny wydano trzy oddzielne nakazy ochrony.

sąd, prawo, młotek

Proces rozpocznie się pod koniec maja

Po opuszczeniu szpitala Kevin Motykie został przekazany do policyjnego aresztu. Prokuratorzy domagają się pozostawienia go w areszcie podczas dalszego postępowania. Kolejna rozprawa została wyznaczona na 29 maja w sądzie w Rolling Meadows.

Pożegnanie Katherine „Kat” Torbick

Katherine „Kat” Torbick z domu Skuza zostanie zapamiętana przez swoich bliskich i przyjaciół jako oddana matka, pielęgniarka oraz osoba o ogromnej wrażliwości i gotowości do niesienia pomocy innym.

Katherine urodziła się 13 września 1982 roku jako córka Haliny i Voytka Skuza. Bliscy podkreślają, że była ukochaną matką, córką, siostrą, ciocią i przyjaciółką, a jej życie koncentrowało się wokół rodziny oraz troski o innych ludzi.

katherine Torbick

Katherine Torbick

Katherine Torbick kończyła North Park University w 2005 roku, zdobywając dyplom pielęgniarski. Przez wiele lat pracowała jako pielęgniarka, opiekując się pacjentami oraz wspierając współpracowników i lokalną społeczność.

Rodzina zaznacza, że pielęgniarstwo było dla niej czymś więcej niż zawodem. Miało być odzwierciedleniem jej charakteru, hojności i głębokiego współczucia wobec innych ludzi.

Osoby, które ją znały, wspominają jej siłę, serdeczność, otwartość na nowe doświadczenia oraz ogromną empatię.

Największą radością był syn Jaxon

Katherine interesowała się ogrodnictwem, gotowaniem i malarstwem. Uwielbiała również spędzać czas ze swoimi psami — Bentleyem i Simbą. Najważniejsze miejsce w jej życiu zajmował jednak syn Jaxon, z którym była szczególnie związana.

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w Park Ridge

Rodzina i przyjaciele spotkają się podczas wizytacji w piątek, 15 maja, o godzinie 10:30 rano w Ryan-Parke Funeral Home przy 120 South Northwest Highway w Park Ridge.

Modlitwa rozpocznie się punktualnie o godzinie 11:15AM, po czym uczestnicy przejdą do kościoła Saint Paul of the Cross Catholic Church przy 320 South Washington Street w Park Ridge, gdzie o godzinie 11:30AM odprawiona zostanie msza pogrzebowa. Pochówek będzie miał charakter prywatny.

Rodzina prosi o wsparcie organizacji pomagającej zwierzętom

Zamiast kwiatów bliscy proszą o przekazywanie datków na rzecz organizacji PAWS Chicago przy 1997 North Clybourn Avenue w Chicago. Dodatkowe informacje dotyczące uroczystości można uzyskać pod numerem telefonu (847) 823-1171 lub na stronie internetowej ryan-parke.com.

 

Źródło: fox32, legacy.com
Foto: Fox River MedSpa, YouTube, legacy.com, Police Department, istock/Michał Chodyra/

News Chicago

Chicagowskie Szkoły Publiczne CPS straciły ponad 11,5 tys. uczniów w ciągu roku

Opublikowano

dnia

Autor:

cps

Liczba uczniów w Chicagowskich Szkołach Publicznych wyraźnie spadła w roku szkolnym 2026–2027. Do placówek CPS uczęszcza obecnie o ponad 11,5 tys. dzieci i młodzieży mniej niż przed rokiem. Władze dystryktu wskazują przede wszystkim na zmiany migracyjne oraz spadającą liczbę urodzeń.

Dyrektor generalna Chicagowskich Szkół Publicznych Macquline King poinformowała w czwartek, że według danych z 20. dnia roku szkolnego do CPS zapisanych jest 304 687 uczniów. To właśnie liczba uczniów odnotowana tego dnia jest zazwyczaj traktowana jako oficjalny stan zapisów w danym roku.

W porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku CPS straciło 11 537 uczniów. King podkreśliła podczas posiedzenia Chicagowskiej Rady Edukacji, że dystrykt nie jest w stanie kontrolować wszystkich czynników demograficznych, może jednak odpowiadać za jakość edukacji i doświadczenia oferowane uczniom.

Jak zaznaczyła, jej priorytetem jako dyrektor generalnej pozostają inwestycje w uczniów, poprawa warunków nauki oraz współpraca ze społecznościami szkolnymi, tak aby każde dziecko miało możliwość wykorzystania swojego potencjału.

Chicago znów ma trzeci największy dystrykt szkolny w USA

Mimo znacznego spadku liczby uczniów CPS odzyskało pozycję trzeciego największego dystryktu szkolnego w Stanach Zjednoczonych. Chicago wyprzedziło Miami-Dade County Public Schools, gdzie w tym roku odnotowano jeszcze większy spadek zapisów.

Macquline King przyznała jednak, że trudno uznać to za powód do satysfakcji. Porównała awans w zestawieniu do zwycięstwa osiągniętego tylko dlatego, że konkurent się potknął.

Spadek liczby uczniów CPS nie jest zjawiskiem nowym. W roku szkolnym 2005–2006 do chicagowskich szkół publicznych uczęszczało 420 925 uczniów. Jeszcze dekadę temu było ich 381 349, co pokazuje skalę długoterminowych zmian demograficznych w mieście.

Struktura uczniów pozostaje stosunkowo stabilna

Wstępna analiza CPS wskazuje, że pomimo spadku ogólnej liczby uczniów struktura rasowa i etniczna dystryktu pozostaje stosunkowo stabilna. Uczniowie pochodzenia latynoskiego stanowią około 46 procent całej populacji CPS, natomiast uczniowie czarnoskórzy około 35 procent.

Macquline-King

Macquline King

Jednocześnie rośnie liczba dzieci objętych indywidualnymi programami edukacyjnymi, czyli Individualized Education Programs. Od poprzedniego roku szkolnego zwiększyła się ona o prawie 5 procent. Uczniowie korzystający z takich programów stanowią obecnie 18,4 procent wszystkich uczniów CPS.

Ogromne różnice między częściami Chicago

Zmiany nie rozkładają się równomiernie na terenie miasta. Według wstępnych danych największy spadek zapisów odnotowano w części Lower West Side, gdzie liczba uczniów zmniejszyła się o niemal 53 procent. Na kolejnym miejscu znalazło się South Lawndale ze spadkiem wynoszącym około 42 procent, a następnie Avondale, gdzie liczba uczniów zmniejszyła się o około 40 procent.

Są jednak części Chicago, w których liczba uczniów rośnie. W rejonie O’Hare odnotowano wzrost o 29 procent, w Loop o 28 procent, natomiast w Lincoln Park o 19 procent.

Mniej dzieci w szkołach publicznych w całym Illinois

Przedstawiciele CPS zwracają uwagę, że podobne problemy występują w dużych miastach w całych Stanach Zjednoczonych. Od czasu pandemii COVID-19 liczba uczniów szkół publicznych spada między innymi z powodu malejącej liczby urodzeń oraz zmian w kierunkach migracji.

szkoła chicago

Według CPS do Stanów Zjednoczonych przyjeżdża mniej osób, a jednocześnie więcej ludzi wyjeżdża. W samym Illinois do szkół publicznych uczęszcza obecnie o 180 tys. uczniów mniej niż w 2017 roku.

Powraca pytanie o zamykanie szkół

Malejąca liczba uczniów ponownie wywołuje dyskusję o przyszłości części placówek CPS. Obowiązujące obecnie moratorium na zamykanie szkół wygasa wraz z końcem bieżącego roku szkolnego, a przedstawiciele Związku Nauczycieli Chicago CTU, członkowie rady edukacji i liderzy lokalnych społeczności domagają się jego przedłużenia.

W czwartek rano przed siedzibą CPS odbyła się akcja w tej sprawie. Zwolennicy przedłużenia moratorium przypominają wydarzenia z 2013 roku, kiedy CPS zamknęło 50 szkół, wywołując ogromne kontrowersje w wielu chicagowskich społecznościach.

Sekretarz CTU Vicki Kurzydlo przekonywała, że szkoły powinny ponownie stawać się centrami życia lokalnych społeczności. Jej zdaniem w każdej dzielnicy powinna funkcjonować placówka, w której dzieci mogą się uczyć, a rodziny otrzymywać potrzebne wsparcie.

Zamykanie szkół tematem kampanii wyborczej

Przyszłość placówek CPS stała się również jednym z tematów zbliżających się wyborów do Chicagowskiej Rady Edukacji. Po raz pierwszy w historii wszystkich 21 członków rady wybiorą mieszkańcy.

Trzech z czterech kandydatów ubiegających się o stanowisko kolejnego przewodniczącego rady podczas niedawnego forum dopuściło możliwość zamykania niektórych szkół. Jedynym kandydatem, który całkowicie odrzucił przyszłe zamknięcia, był Hilario Dominguez, były dyrektor polityczny Związku Nauczycieli Chicago.

Rada Edukacji Chicago

Pozostali kandydaci wskazywali, że jeśli w przyszłości miałoby dojść do likwidacji placówek, proces powinien wyglądać zupełnie inaczej niż podczas masowego zamykania szkół w 2013 roku. Podkreślali potrzebę znacznie większego udziału lokalnych społeczności oraz zapewnienia im odpowiedniego wsparcia.

Michilla Blaise zdecydowanie przeciwko zamykaniu placówek

Obecna członkini rady Michilla Blaise, powołana przez Burmistrza Brandona Johnsona i ubiegająca się o ponowny wybór w dystrykcie 5B, jednoznacznie sprzeciwia się zamykaniu kolejnych szkół.

Blaise uważa, że osobom spoza poszczególnych społeczności łatwo jest proponować likwidację lokalnych placówek, podczas gdy to mieszkańcy ponoszą konsekwencje takich decyzji. Jej zdaniem moratorium powinno zostać przedłużone, ponieważ wiele szkół nie otrzymało jeszcze inwestycji i zasobów potrzebnych do poprawy swojej sytuacji.

Spadek liczby uczniów stawia więc CPS przed coraz trudniejszym problemem. Dystrykt musi dostosowywać się do zmian demograficznych, jednocześnie mierząc się z presją społeczności, które po doświadczeniach z 2013 roku obawiają się kolejnej fali zamykania szkół.

 

Źródło: wttw
Foto: CPS
Czytaj dalej

News Chicago

Matka z Frankfort IL nie przyznaje się do zabójstwa 2-letniego syna. Obrona wskazuje na jej stan psychiczny

Opublikowano

dnia

Autor:

Corie A. Walsh

Corie Walsh z Frankfort, oskarżona o zabójstwo swojego 2-letniego syna Barretta, nie przyznała się w czwartek do winy w związku z zarzutami zabójstwa pierwszego stopnia. Kobieta ponownie stanęła przed sądem w obecności członków rodziny. Jej obrońcy utrzymują, że w chwili tragedii przechodziła epizod psychotyczny i zwracają uwagę na poważne wątpliwości dotyczące jej ówczesnego stanu psychicznego.

Podczas czwartkowej rozprawy Corie Walsh była wyraźnie poruszona. Jej adwokat Andrea Lyon poinformowała po posiedzeniu, że akt oskarżenia obejmuje trzy zarzuty oparte na trzech różnych podstawach prawnych dotyczących zabójstwa pierwszego stopnia. Obrona nadal koncentruje się na stanie psychicznym i stabilności kobiety.

Podczas wcześniejszego posiedzenia sąd zdecydował, że Walsh pozostanie w areszcie do czasu procesu. Jej adwokaci zabiegali o skierowanie jej na leczenie, argumentując, że w czasie śmierci syna znajdowała się w stanie psychozy. W tym samym czasie, kiedy odbywała się tamta rozprawa, trwał pogrzeb 2-letniego Barretta.

Rodzina wspiera oskarżoną

Andrea Lyon przekazała, że na czwartkową rozprawę przyszli m.in. mąż Corie Walsh, jej matka, przyjaciółka matki, kuzyn oraz wujek. Według adwokat rodzina wspiera oskarżoną i uważa, że wydarzenia, które doprowadziły do postawienia zarzutów, nie odzwierciedlają tego, jaką osobą była wcześniej.

Prokuratorzy nie komentowali sprawy po czwartkowym posiedzeniu. Wcześniej twierdzili jednak, że zamiary Walsh miały wykraczać poza skrzywdzenie syna. Według oskarżenia kobieta mówiła również o planie otrucia swojego męża.

Dramatyczne wydarzenia w domu w Frankfort

Wcześniej złożone w sądzie dokumenty szczegółowo opisują wydarzenia z dnia tragedii. Według prokuratury Corie Walsh została znaleziona w wannie z zakrwawioną wodą, natomiast jej 2-letni syn znajdował się w piwnicy. Chłopiec wisiał na jednej z belek.

Dwoje innych dzieci mieszkających w domu wróciło ze szkoły, zobaczyło, co się dzieje, i pobiegło po pomoc do sąsiedniego domu. Sąsiadka zdjęła Barretta i rozpoczął resuscytację. Chłopiec nie miał jednak wyczuwalnego pulsu, a później stwierdzono jego zgon w miejscowym szpitalu.

Barrett-Walsh

Barrett Walsh

Biuro Lekarza Sądowego Powiatu Will ustaliło, że przyczyną śmierci dziecka było uduszenie. Według prokuratury w domu znajdowało się również 8-miesięczne niemowlę, które pozostawiono bez opieki na podłodze w jednym z pomieszczeń na piętrze.

Prokuratura przytacza wypowiedzi Walsh

Według dokumentów sądowych sąsiadka znalazła Corie Walsh w wannie, ubraną, z obrażeniami nadgarstka i ud. Prokuratorzy twierdzą, że kobieta powiedziała wówczas funkcjonariuszom, iż zabiła syna, ponieważ uważała go za diabła i antychrysta.

Śledczy podają również, że Walsh mówiła później o zamiarze skrzywdzenia męża po jego powrocie do domu. Według prokuratury planowała podać mu zatruty napój i jednocześnie była przekonana, że zabiła także swoje pozostałe dzieci. W domu znajdowały się napoje oraz liczne opakowania leków na receptę.

Corie Walsh z rodziną

Corie Walsh z rodziną

Obrona podważa jednak znaczenie tych wypowiedzi, argumentując, że zostały złożone w czasie poważnego kryzysu psychicznego. Adwokaci utrzymują, że Walsh była w stanie psychozy zarówno podczas próby odebrania sobie życia, jak i później, gdy rozmawiała z funkcjonariuszami oraz personelem szpitala.

Sprawa Lindsay Clancy pojawia się w aktach

Prokuratorzy wskazują również, że przed tragedią Corie Walsh bardzo interesowała się procesem Lindsay Clancy, matki oskarżonej o zabicie trojga swoich dzieci, a następnie próbę odebrania sobie życia. Sprawa Clancy przez ponad miesiąc budziła ogromne zainteresowanie i wywołała szeroką dyskusję dotyczącą zdrowia psychicznego kobiet po porodzie.

Adwokat Clancy argumentował, że jego klientka cierpiała na rzadkie zaburzenie określane jako psychoza poporodowa. Prokuratura w tamtej sprawie przyznawała, że kobieta cierpiała na poważną chorobę psychiczną, ale utrzymywała, że była w stanie rozumieć i kontrolować swoje działania.

Z dokumentów sądowych dotyczących Corie Walsh wynika, że jeszcze kilka godzin przed wydarzeniami w jej domu aktywnie dyskutowała ze znajomymi o sprawie Clancy w grupowej rozmowie tekstowej. Jej wiadomości zaczęły jednak zwracać uwagę innych uczestników rozmowy.

Znajomi zauważyli zmianę zachowania

Osoby uczestniczące w grupowym czacie określiły wiadomości Walsh jako chaotyczne i nietypowe dla niej. Kobieta miała twierdzić, że to mąż Lindsay Clancy zabił dzieci, a w kolejnych wiadomościach pisała o nieumyślnym spowodowaniu śmierci i prosiła o pomoc, informując, że jest bardzo przestraszona.

Nietypowe zachowanie Walsh zauważyła również sąsiadka, która ją znalazła. Według jej relacji miała rozszerzone źrenice i zachowywała się inaczej niż zwykle. Strażak i ratownik, który rozmawiał później z detektywami, przekazał natomiast, że podczas transportu karetką kobieta była niespójna w swoich wypowiedziach.

Obrońcy wskazują ponadto, że Walsh niedawno korzystała z pomocy terapeuty. Według relacji rodziny i znajomych wcześniej nie wykazywała oznak przemocy wobec swoich dzieci.

lindsay-clancy

Lindsay Clancy

Obrona sprzeciwia się porównywaniu obu kobiet

Pomimo podobieństw między sprawami oraz wiadomości dotyczących procesu Lindsay Clancy adwokaci zdecydowanie sprzeciwiają się określaniu Corie Walsh jako osoby, która próbowała ją naśladować. Obrońca Robert Kerr uznał takie porównanie za nadmierne uproszczenie okoliczności sprawy.

Andrea Lyon podkreśla, że obrona traktuje śmierć dziecka jako tragedię i zamierza wykazywać, że stan psychiczny Walsh ma zasadnicze znaczenie dla oceny jej odpowiedzialności karnej. Corie Walsh ma ponownie stanąć przed sądem 26 października.

 

Źródło: nbc
Foto: YouTube, Police Department
Czytaj dalej

News Chicago

JB Pritzker ma już 4,2 mld USD, ale do najbogatszego mieszkańca Illinois dzieli go przepaść

Opublikowano

dnia

Autor:

jb pritzker, gubernator illinois

Majątek Gubernatora Illinois JB Pritzkera wzrósł o około 1 miliard dolarów od czasu objęcia przez niego urzędu w 2019 roku i obecnie szacowany jest na 4,2 miliarda dolarów. To jednak nie tak wielka fortuna najbogatszego mieszkańca stanu. Na liście światowych miliarderów magazynu Forbes znalazło się w tym roku co najmniej 28 osób związanych z Illinois.

JB Pritzker, spadkobierca fortuny związanej z siecią hoteli Hyatt, figuruje na liście miliarderów Forbesa od 2010 roku. W ciągu ostatniego roku jego majątek zwiększył się o około 500 milionów dolarów, jednak mimo tego gubernator spadł w światowym zestawieniu najbogatszych ludzi.

Pritzker zajmuje obecnie 1108. miejsce na świecie. Rok wcześniej plasował się na 979. pozycji. Kiedy w 2019 roku obejmował urząd gubernatora Illinois, jego majątek był o około 1 miliard dolarów mniejszy niż obecnie.

Lukas Walton najbogatszym mieszkańcem Illinois

Zdecydowanie największym majątkiem w Illinois dysponuje Lukas Walton, wnuk założyciela Walmartu Sama Waltona. Mieszkający w Chicago Walton odziedziczył udziały w handlowym imperium po śmierci swojego ojca w 2005 roku.

Jego majątek szacowany jest obecnie na 44,4 miliarda dolarów. W porównaniu z 2025 rokiem wartość jego portfela zwiększyła się o 6,5 miliarda dolarów. Na światowej liście miliarderów Walton zajmuje 40. miejsce.

Charlie Mills po raz pierwszy na liście

Drugim najbogatszym mieszkańcem Illinois jest Charlie Mills, przewodniczący Medline, prywatnego dystrybutora artykułów medycznych w Stanach Zjednoczonych. Firmę założyli w 1966 roku jego ojciec i wujek. Mills, mieszkaniec Winnetki, po raz pierwszy znalazł się w tym roku na liście światowych miliarderów Forbesa. Jego majątek szacowany jest na 10,6 miliarda dolarów, co daje mu 279. miejsce na świecie.

Neil Bluhm z majątkiem wartym 9,4 miliarda dolarów

Trzecie miejsce wśród najbogatszych mieszkańców Illinois zajmuje potentat rynku nieruchomości i branży hazardowej Neil Bluhm. Do jego inwestycji należą znane nieruchomości w Chicago, w tym 900 North Michigan oraz Ritz-Carlton Chicago. Ma także udziały w Rivers Casino w Des Plaines.

Majątek mieszkającego w Chicago Bluhma szacowany jest na około 9,4 miliarda dolarów. W ciągu roku zwiększył się o około 2 miliardy dolarów. Na światowej liście miliarderów zajmuje on 422. miejsce.

Lukas Walton

Lukas Walton

Patrick Ryan i Ty Warner w pierwszej piątce

Czwartym najbogatszym mieszkańcem Illinois jest Patrick Ryan, założyciel i przewodniczący wykonawczy Ryan Specialty Holdings, chicagowskiej firmy zajmującej się pośrednictwem i specjalistycznymi usługami ubezpieczeniowymi. Forbes wskazuje Winnetkę jako jego miejsce zamieszkania.

Ryan zajmuje 461. miejsce na świecie z majątkiem szacowanym na 9,15 miliarda dolarów. W jego przypadku ostatni rok przyniósł jednak znaczący spadek – wartość majątku zmniejszyła się o blisko 4 miliardy dolarów.

Piąte miejsce w Illinois zajmuje Ty Warner, twórca Beanie Babies i mieszkaniec Oak Brook. Po sukcesie popularnych pluszowych zabawek Warner inwestował m.in. w luksusowe hotele, a jego portfolio obejmuje Four Seasons w Nowym Jorku oraz kurort w Meksyku. Jego majątek jest obecnie szacowany na 8,6 miliarda dolarów.

Pierwsza piątka najbogatszych mieszkańców Illinois znalazła się zarówno na światowej liście miliarderów Forbesa, jak i w zestawieniu 400 najbogatszych Amerykanów.

Charlie Mills

Charlie Mills

Pritzker poza listą 400 najbogatszych Amerykanów

W 2026 roku po raz pierwszy od 2010 roku JB Pritzker nie znalazł się w zestawieniu Forbes 400. Próg wejścia na listę wyniósł w tym roku 4,4 miliarda dolarów, podczas gdy majątek gubernatora oszacowano na 4,2 miliarda dolarów. Do zakwalifikowania się zabrakło mu więc około 200 milionów dolarów.

Na światowej liście miliarderów znaleźli się również właściciele Uline, Richard i Elizabeth Uihlein, a także inni członkowie rodzin Pritzkerów i Millsów.

Miliarderzy związani z chicagowskim sportem

W zestawieniu znalazł się także mieszkający w Chicago Mark Walter, właściciel Los Angeles Dodgers i dyrektor generalny firmy inwestycyjnej Guggenheim Partners. Z majątkiem szacowanym na 7,3 miliarda dolarów zajmuje 528. miejsce na świecie. W ciągu ostatniego roku jego majątek zwiększył się o ponad 1 miliard dolarów.

Neil Bluhm

Neil Bluhm

Na liście jest również Justin Ishbia, mniejszościowy właściciel Chicago White Sox. Jego majątek wzrósł z 5,1 miliarda dolarów w ubiegłym roku do 6,36 miliarda dolarów obecnie.

Ishbia może przejąć kontrolę nad klubem z South Side już w 2029 roku. Jego obecność w zestawieniu dodatkowo pokazuje skalę fortun związanych z Illinois, choć nawet najbogatsi biznesmeni ze stanu pozostają daleko za Lukasem Waltonem i jego majątkiem przekraczającym 44 miliardy dolarów.

 

Źródło: nbc
Foto: Medline, Northwestern University, Gov. JB Pritzker fb
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

Popularne w tym miesiącu