Połącz się z nami

News USA

Boeing, Spirit i FAA winni incydentu z panelem drzwi w samolocie Alaska Airlines

Opublikowano

dnia

Boeing 737-9 MAX Door Plug Blowout

Dramatyczny incydent z początku zeszłego roku, w którym panel drzwi oderwał się w trakcie lotu samolotu Alaska Airlines, był wynikiem serii poważnych zaniedbań ze strony Boeinga, jego dostawcy Spirit AeroSystems oraz federalnego regulatora Federalnej Administracji Lotnictwa FAA – stwierdziła Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB).

“To nie był przypadek. To był rezultat długiego łańcucha błędów i przeoczeń” – powiedziała przewodnicząca NTSB Jennifer Homendy podczas poniedziałkowego przesłuchania. “Zaniedbania w zakresie bezpieczeństwa powinny być widoczne zarówno dla Boeinga, jak i dla FAA.”

Wypadek na 16 tysiącach stóp

Do incydentu doszło 5 stycznia 2024 r., tuż po starcie samolotu Alaska Airlines z Portland w stanie Oregon. Przy wysokości około 16 tys. stóp z kadłuba oderwała się zaślepka nieużywanych drzwi awaryjnych. Samolot przeszedł gwałtowną dekompresję – pasażerom rozdarły się ubrania, a telefony wypadły z pokładu. O szokującej usterce pisaliśmy tutaj.

Cudem nikt nie odniósł poważnych obrażeń.

W trakcie śledztwa Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu NTSB ustaliło, że cztery kluczowe śruby mocujące panel były nieobecne, gdy samolot trafił do floty Alaska Airlines w październiku 2023 r. Eksperci podkreślili, że obecność choć jednej śruby prawdopodobnie zapobiegłaby incydentowi.

Porażka systemu

Jennifer Homendy podkreśliła, że problemy nie ograniczały się tylko do jednego błędu produkcyjnego. Przedstawiciele Boeinga dysponowali wiedzą o potencjalnych zagrożeniach – wynikały one z wewnętrznych audytów, raportów pracowników i alertów jakości.

“Mamy do czynienia z głębokimi lukami systemowymi. Takie sytuacje mogą prowadzić do kolejnych defektów lub nawet katastrof” – ostrzegła Homendy. “Naszym celem jest zapewnienie, że każdy samolot opuszczający fabrykę Boeinga jest absolutnie bezpieczny.”

Winni nie tylko producenci

Przewodnicząca NTSB obarczyła częścią winy także Federalną Administrację Lotnictwa (FAA), która jej zdaniem nie zapewniła właściwego nadzoru nad procesem produkcji i bezpieczeństwa.

“FAA to ostatnia linia obrony. Gdzie była, gdy te błędy przechodziły przez kolejne etapy produkcji?” – pytała retorycznie Homendy.

Dodatkowo skrytykowała agencję za ignorowanie wieloletnich rekomendacji NTSB dotyczących bezpieczeństwa niemowląt na pokładzie. W czasie incydentu na pokładzie Alaska Airlines trójka niemowląt była trzymana na kolanach rodziców. Jedna z matek sądziła, że straci dziecko, gdy powstała dziura w kadłubie.

Presja, pośpiech i brak dokumentacji

Boeing przyznał, że brakuje dokumentacji wskazującej, kto i kiedy zdjął oraz ponownie zamontował panel drzwiowy – bez przywrócenia śrub mocujących. Pracownicy twierdzili, że presja na szybkie tempo produkcji była tak duża, że utrudniała zachowanie standardów bezpieczeństwa.

NTSB wykazała również, że system inspekcji FAA nie wychwycił nieprawidłowości zarówno u Boeinga, jak i u Spirit AeroSystems.

Bohaterowie na pokładzie

Wśród wszystkich zaniedbań jedno zasługuje na uznanie: reakcja załogi Alaska Airlines. Homendy nazwała ich działania „heroicznymi”, podkreślając, że piloci i personel pokładowy uratowali życie pasażerów.

“Ale nie powinni musieć być bohaterami. Ten wypadek nie powinien się wydarzyć. Taki incydent jest możliwy tylko wtedy, gdy zawodzi cały system” – dodała.

boeing alaska airlines - odpadła zatyczka drzwi

Reakcje FAA i Boeinga

FAA w odpowiedzi na raport zapewniła, że traktuje zalecenia NTSB bardzo poważnie i nie planuje na razie znosić limitów produkcyjnych dla 737 MAX. “Zmieniliśmy sposób nadzoru nad Boeingiem. Prowadzimy agresywny monitoring, spotykamy się co tydzień z firmą i przeprowadzamy celowane audyty” – przekazała FAA w oświadczeniu.

Choć agencja zauważyła poprawę, firma nie odzyska pełnej swobody produkcyjnej, dopóki nie wykaże trwałej poprawy jakości i bezpieczeństwa.

Źródło: The Epoch Times
Foto: YouTube, NTSB

News USA

Styczniowe zwolnienia w USA: Pracę straciło ponad 108 tys. osób

Opublikowano

dnia

Autor:

Styczeń przyniósł gwałtowny wzrost zwolnień w Stanach Zjednoczonych, osiągający najwyższy poziom dla tego miesiąca od 2009 roku, gdy gospodarka zmagała się ze skutkami pęknięcia bańki na rynku nieruchomości. Najnowsze dane pokazują, że firmy coraz ostrożniej patrzą na perspektywy gospodarcze nadchodzącego roku.

Ponad 108 tysięcy zapowiedzianych redukcji etatów

Według firmy doradczej Challenger, Gray and Christmas, pracodawcy ogłosili w styczniu 108 435 cięć miejsc pracy. To wzrost o 118 procent w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Choć styczeń tradycyjnie bywa miesiącem korekt zatrudnienia, tegoroczna skala zwolnień wyraźnie wyróżnia się na tle ostatnich lat.

Pracodawcy wskazywali trzy główne przyczyny zwolnień: utratę kontraktów komercyjnych, niepewność związaną z sytuacją gospodarczą i rynkiem akcji oraz restrukturyzacje wewnętrzne. Zdaniem analityków to sygnał, że wiele firm przygotowuje się na trudniejszy okres.

Najwięcej redukcji etatów odnotowano w transporcie, gdzie ogłoszono 31 243 zwolnienia. Na kolejnych miejscach znalazły się branża technologiczna z 22 291 cięciami oraz sektor ochrony zdrowia, w którym zapowiedziano 17 107 zwolnień. Mniejsze, choć nadal zauważalne redukcje wystąpiły w przemyśle chemicznym oraz w mediach.

Duże firmy ciągną statystyki w górę

Do styczniowego skoku zwolnień przyczyniły się decyzje największych pracodawców. Amazon poinformował o planach redukcji 16 tysięcy miejsc pracy, a firma kurierska UPS zapowiedziała zmniejszenie zatrudnienia o 30 tysięcy osób w skali roku. Zwolnienia ogłosiły również Pinterest oraz koncern chemiczny Dow.

Sztuczna inteligencja w tle decyzji kadrowych

Coraz częściej w komunikatach firm pojawia się wątek wdrażania sztucznej inteligencji. W styczniu pracodawcy bezpośrednio powoływali się na AI przy niemal 8 tysiącach zwolnień, co stanowi około 7 procent wszystkich ogłoszonych redukcji. Część ekspertów podchodzi jednak do tych deklaracji z ostrożnością, sugerując, że AI bywa wygodnym uzasadnieniem dla decyzji podyktowanych innymi względami.

Jednocześnie stopa bezrobocia w USA pozostaje niska, na poziomie 4,4 procent, a Rezerwa Federalna ocenia tempo wzrostu gospodarczego jako solidne.

Najnowsze dane wskazują jednak na spadek liczby ofert pracy oraz wzrost liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, które pod koniec stycznia sięgnęły 231 tysięcy. Z drugiej strony niektóre branże, takie jak budownictwo, przeżywają boom napędzany rosnącym zapotrzebowaniem na centra danych i infrastrukturę dla usług opartych na sztucznej inteligencji.


Eksperci podkreślają, że obecny wzrost zwolnień nie oznacza jeszcze szerokiego załamania gospodarki. Zwracają jednak uwagę na niepokojące dane w wybranych sektorach, które mogą być sygnałem głębszych zmian strukturalnych na rynku pracy.

 

Źródło: cbs
Foto: istock/standret/standret/
Czytaj dalej

News USA

Posiadacze zielonych kart nie dostaną pożyczek z rządowymi gwarancjami kredytowymi

Opublikowano

dnia

Autor:

Administracja Małych Przedsiębiorstw SBA

Administracja Małych Przedsiębiorstw SBA ogłosiła w tym tygodniu zmianę zasad, która od 1 marca wykluczy posiadaczy zielonych kart z możliwości ubiegania się o gwarantowane przez agencję pożyczki. Decyzja jest kolejnym krokiem w procesie zaostrzania kryteriów kredytowych i restrukturyzacji działalności SBA.

Zaostrzenie zasad własności firm

W ubiegłym roku SBA wprowadziła wymóg, aby firmy ubiegające się o wsparcie kredytowe były w 100 procentach własnością obywateli Stanów Zjednoczonych lub stałych rezydentów. Zastąpiło to wcześniejszy próg wynoszący 51 procent. W grudniu dopuszczono jeszcze możliwość, by do 5 procent udziałów należało do osób niebędących obywatelami, jednak obecna decyzja cofa także to odstępstwo.

Stały rezydent również bez prawa do wsparcia

Najnowsza polityka nie tylko anuluje wcześniejsze złagodzenia, ale idzie krok dalej, całkowicie pozbawiając stałych rezydentów prawa do korzystania z programów pożyczkowych SBA. Oznacza to, że firmy należące do posiadaczy zielonych kart nie będą już mogły liczyć na rządowe gwarancje kredytowe.

Stanowisko administracji

Rzeczniczka SBA Maggie Clemmons podkreśliła, że decyzja ma na celu wspieranie wzrostu gospodarczego i tworzenia miejsc pracy wyłącznie dla obywateli amerykańskich. Jak zaznaczyła, środki podatników mają trafiać wyłącznie do krajowych innowatorów i pracodawców.

“Administracja SBA jest zaangażowana w napędzanie wzrostu gospodarczego i tworzenia miejsc pracy dla obywateli USA, dlatego od 1 marca agencja nie będzie już gwarantować pożyczek dla małych firm należących do cudzoziemców” oświadczyła Clemmons.

Rola SBA w systemie kredytowym

SBA co do zasady nie udziela pożyczek bezpośrednio, z wyjątkiem sytuacji związanych z klęskami żywiołowymi. Agencja współpracuje z bankami i instytucjami finansowymi, oferując gwarancje kredytowe, które pozwalają małym firmom uzyskać finansowanie na korzystniejszych warunkach niż na rynku komercyjnym.

Krytyka ze strony środowisk biznesowych

Decyzja spotkała się z ostrą krytyką organizacji reprezentujących małe przedsiębiorstwa. Small Business Majority ostrzegła, że nowe regulacje mogą zahamować rozwój firm i ograniczyć tworzenie miejsc pracy w całym kraju.

Dyrektor generalny Small Business Majority John Arensmeyer zwrócił uwagę, że imigranci są znacznie bardziej skłonni do zakładania firm niż osoby urodzone w USA. Jego zdaniem nowe, surowe ograniczenia nie uwzględniają tej rzeczywistości i mogą mieć długofalowe, negatywne skutki dla przedsiębiorczości w kraju.

Krytycy ostrzegają, że wykluczenie stałych rezydentów z programów SBA może na lata osłabić dynamikę sektora małych firm. Zwolennicy zmian przekonują natomiast, że nowe zasady pozwolą skoncentrować publiczne środki wyłącznie na wsparciu obywateli amerykańskich i krajowej gospodarki.

 

Źródło: scrippsnews
Foto: istock/Rawpixel/
Czytaj dalej

News USA

Wynajem czy zakup nieruchomości? Rachunek coraz częściej przemawia za najmem

Opublikowano

dnia

Autor:

Dylemat, przed którym staje dziś coraz więcej Amerykanów, sprowadza się do prostego pytania: czy lepiej wynajmować, czy kupić własny dom. Najnowsze dane pokazują, że w obecnych realiach finansowych wynajem coraz częściej okazuje się tańszą opcją, przynajmniej w krótkiej i średniej perspektywie.

Średni miesięczny koszt wynajmu w Stanach Zjednoczonych wynosi obecnie 1 487 dolarów. Tymczasem właściciele domów płacą przeciętnie niemal 37 procent więcej. Typowa rata kredytu hipotecznego sięga około 2 035 dolarów miesięcznie, co wyraźnie poszerza przepaść między obiema formami zamieszkania.

Luka szybko się powiększa

W ciągu zaledwie jednego roku różnica między kosztami wynajmu a spłatą kredytu hipotecznego wzrosła o około 500 dolarów. Choć ceny i raty różnią się w zależności od regionu, jedno pozostaje wspólne dla całego kraju – w żadnym z największych obszarów metropolitalnych wynajem nie jest droższy niż posiadanie własnego domu.

Skala różnic potrafi być ogromna. W Bridgeport w stanie Connecticut nabywcy nieruchomości płacą miesięcznie o ponad 1 500 dolarów więcej niż najemcy. Z kolei w Phoenix różnica jest znacznie mniejsza i wynosi niespełna 200 dolarów. Dane te pokazują, jak bardzo lokalne warunki wpływają na opłacalność zakupu.

Niższy koszt, ale bez budowania kapitału

Wynajem kusi niższymi miesięcznymi wydatkami i brakiem kosztów związanych z utrzymaniem nieruchomości. Z drugiej strony zakup domu daje możliwość budowania kapitału poprzez spłatę kredytu. Ta korzyść nie jest jednak natychmiastowa i zależy przede wszystkim od tego, jak długo właściciel planuje mieszkać w danym miejscu.

Własny dom jako zabezpieczenie przyszłości

Kapitał zgromadzony w nieruchomości może w przyszłości posłużyć jako źródło finansowania remontu, rozwoju własnego biznesu czy spłaty drogich zobowiązań. Warunkiem jest jednak czas. Aby realnie skorzystać z tych możliwości, trzeba zwykle pozostać w jednym domu dłużej niż kilka lat.

Wysokie stopy procentowe studzą rynek

Obecne warunki kredytowe skutecznie zniechęcają zarówno osoby kupujące pierwsze mieszkanie, jak i tych, którzy chcieliby się przeprowadzić do większego domu. Wielu właścicieli czuje się „uwięzionych” w swoich obecnych kredytach, które zostały zaciągnięte przy znacznie niższym oprocentowaniu.

agent-nieruchomosci-kupno-domu

Poczucie zamkniętych drzwi

Niektórzy dochodzą do wniosku, że nigdy nie będzie ich stać na własny dom. To decyzja, która ma konsekwencje wykraczające poza prywatne finanse i wpływa na całą gospodarkę. Jednocześnie niewiele wskazuje na to, by sytuacja na rynku mieszkaniowym miała się w najbliższym czasie radykalnie zmienić.

Co mogą zrobić najemcy

Eksperci radzą osobom rozważającym zakup nieruchomości, by skupiły się na tym, na co mają realny wpływ. Kluczowe jest jasne określenie priorytetów oraz zbudowanie realistycznego planu działania. Nawet jeśli zakup nie jest możliwy dziś, konsekwentne przygotowanie może sprawić, że stanie się osiągalny w przyszłości.

 

Źródło: scrippsnews
Foto: iostock/Diamond Dogs/
Czytaj dalej
Reklama

Popularne

Kalendarz

czerwiec 2025
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Nasz profil na fb

Popularne w tym miesiącu