Połącz się z nami

News USA

Stegozaur zakupiony przez Griffina trafił na wystawę w nowojorskim Muzeum Historii Naturalnej

Opublikowano

dnia

W tą niedzielę, w American Museum of Natural History (AMNH) w Nowym Jorku zadebiutował „Apex” – wyjątkowy szkielet stegozaura, uznawany za największy i jeden z najbardziej kompletnych okazów tego gatunku na świecie. Skamieniałość, licząca 150 milionów lat, została zakupiona w lipcu 2024 roku na aukcji przez Kena Griffina, dyrektora generalnego funduszu hedgingowego Citadel, za rekordową kwotę 44,6 miliona dolarów.

„Apex” został początkowo umieszczony w Kenneth C. Griffin Exploration Atrium, które znajduje się w Richard Gilder Center for Science, Education and Innovation. Eksponat będzie dostępny dla publiczności przez cztery lata, po czym zostanie zastąpiony jego odlewem.

„Apex oferuje wyjątkowe okno na odległą przeszłość naszej planety” – powiedział Ken Griffin. – „Cieszę się, że dzięki współpracy z AMNH miliony odwiedzających i badaczy będą mogły podziwiać i uczyć się od tego wspaniałego okazu z późnej jury.”

Szkielet stegozaura stał się najcenniejszą skamieniałością sprzedaną na aukcji, a Griffin już wcześniej zapowiadał, że jego celem jest udostępnienie go w jednej z wiodących amerykańskich instytucji naukowych. Dzięki temu unikatowy okaz trafił do AMNH, gdzie będzie nie tylko obiektem wystawowym, ale również przedmiotem badań. O zakupie szkieletu przez miliardera informowaliśmy 19 lipca.

Naukowcy z wydziału paleontologii American Museum of Natural History planują wykorzystać szkielet do badań w ramach nowej inicjatywy badawczej. Program będzie skupiał się na biologii stegozaurów, analizując m.in. wzrost i historię życia tych wyjątkowych dinozaurów należących do grupy Ornithischia.

Po początkowej prezentacji w Griffin Atrium, jesienią „Apex” zostanie przeniesiony na czwarte piętro. Nowa lokalizacja stanie się kluczowym punktem wejścia do słynnych sal skamieniałości w Gilder Center.

Richard Gilder Center, otwarte w maju 2023 roku, wzbogaciło ofertę American Museum of Natural History o unikalne atrakcje, takie jak insektarium, wiwarium motyli czy interaktywne wystawy naukowe. Nowoczesne centrum, które stało się miejscem wystawy szkieletu „Apex”, pokazuje zaangażowanie muzeum w popularyzację nauki.

Szkielet stegozaura stanie się również centralnym punktem nowych programów edukacyjnych, które AMNH planuje wdrożyć. Dzięki współpracy z Griffin Exploration Atrium, muzeum zyskało znaczące wsparcie na rzecz promocji nauki i edukacji.

Ken Griffin: Mecenas nauki i sztuki

Ken Griffin, dyrektor generalny Citadel, od lat wspiera instytucje naukowe i kulturalne. W 2017 roku przekazał 16,5 miliona dolarów na wystawę w Field Museum w Chicago, która obejmowała słynnego szkielet T. rexa i odlew tytanozaura, którego goście mogą dotknąć.

Biznesmen, którego majątek szacuje się na 47,1 miliarda dolarów (według Forbesa), po raz kolejny udowadnia, że jego pasja do paleontologii i edukacji ma realny wpływ na dostęp do wiedzy dla milionów ludzi.

Ekspozycja szkieletu stegozaura „Apex” zapowiada się na jedną z najważniejszych atrakcji American Museum of Natural History w Nowym Jorku, przyciągając miłośników dinozaurów i nauki z całego świata.

 

Źródło: foxbusiness
Foto: sothesby, YouTube, American Museum of Natural History

News USA

Samonaprawiający się beton: przełom w inżynierii drogowej na Michigan State University

Opublikowano

dnia

Autor:

Stan dróg w Stanach Zjednoczonych, a zwłaszcza w stanie Michigan, od lat pozostawia wiele do życzenia. Dziury i kruszący się asfalt to codzienność, którą kierowcy opisują jako „okropną” lub „fatalną”. Jednak innowacyjny zespół badaczy z Michigan State University (MSU) opracował technologię, która może zrewolucjonizować infrastrukturę drogową – samonaprawiający się beton, który dodatkowo potrafi się nagrzewać.

Nowy rodzaj betonu opracowany na Michigan State University MSU nie tylko jest bardziej elastyczny, ale również posiada zdolność magazynowania energii cieplnej. Dzięki temu beton może nagrzewać się w zimie i eliminować konieczność stosowania soli drogowej, która przyczynia się do korozji pojazdów i niszczenia nawierzchni.

Dr Bill Jin, adiunkt specjalizujący się w inżynierii środowiska, wyjaśnia, że giętka struktura betonu sprawia, iż jest on znacznie mniej podatny na pęknięcia. Dodatkowo, dzięki zdolności magazynowania energii słonecznej, beton ten może uwalniać ciepło w niskich temperaturach, co przeciwdziała zaleganiu śniegu i lodu.

„Beton może absorbować energię słoneczną, a gdy temperatura spadnie w okolice zera i spadnie śnieg, uwolni zgromadzone ciepło” – tłumaczy dr Jin.

Eliminacja soli drogowej oznaczałaby nie tylko oszczędności, ale również mniejsze obciążenie dla środowiska. Sól, powszechnie stosowana w zimowych warunkach, przyczynia się do korozji pojazdów, niszczenia infrastruktury i negatywnie wpływa na ekosystemy.

Chociaż koszt produkcji nowego betonu jest obecnie wyższy niż tradycyjnego, dr Jin przekonuje, że jego długoterminowe korzyści znacznie przewyższą początkowe nakłady finansowe. „W perspektywie 60–100 lat eksploatacji transportu ten beton mógłby zaoszczędzić ogromne sumy pieniędzy” – podkreśla.

Dr Bill Jin

Entuzjazm kierowców i przyszłe testy

Informacja o samonaprawiającym się betonie wzbudziła entuzjazm wśród mieszkańców Michigan.

Kolejnym etapem będzie przetestowanie betonu w realnych warunkach. Dr Bill Jin ma nadzieję, że sukces projektu zainspiruje młodych naukowców do podejmowania równie ambitnych wyzwań i szukania nieszablonowych rozwiązań.

Przyszłość bez dziur w drogach?

Jeśli technologia opracowana na MSU zostanie wdrożona na szeroką skalę, może zmienić sposób, w jaki budujemy i utrzymujemy infrastrukturę drogową. Samonaprawiający się beton nie tylko poprawi komfort kierowców, ale również przyczyni się do ochrony środowiska i zwiększenia trwałości dróg.

 

Źródło: scrippsnews
Foto: Michigan State University, istock/David Michael Bellis/
Czytaj dalej

News Chicago

Maciej Niewiadomski buduje lodowe arcydzieło w Edison Park – igloo i zimowy plac zabaw

Opublikowano

dnia

Autor:

Maciej Niewiadomski, mieszkaniec Edison Park w Chicago, oraz jego partnerka, Martina Brkljacic, od początku stycznia realizują niezwykły projekt na swoim podwórku – budowę gigantycznego igloo, które jest prawdziwą zimową fortecą. Ich arktyczna kraina czarów obejmuje lodowe cegły, zamarzniętą choinkę oraz imponujące igloo o wysokości około 9 stóp.

„Zimno nam nie straszne, szczególnie kiedy tworzymy naszą własną lodową krainę” – śmieje się Martina Brkljacic, podkreślając, jak wspaniale spędzają czas przy tym artystycznym przedsięwzięciu.

Zainspirowani zimową magią

Pomysł budowy lodowego świata narodził się w czasach pandemii, gdy Maciej Niewiadomski szukał kreatywnego sposobu na spędzanie zimowych wieczorów. Jego pasja do zimowych aktywności ma swoje korzenie w dzieciństwie w północnej Polsce, gdzie jeździł na łyżwach i bawił się na śniegu. Jednak prawdziwa inspiracja przyszła po wizycie w Lodowych Zamkach w Lake Geneva w stanie Wisconsin kilka lat temu.

W 2021 roku, Niewiadomski postanowił zbudować dla swoich dzieci kolorowe igloo, a w kolejnych latach para stworzyła mrożone meble i małe lodowe konstrukcje. W 2022 roku zrealizowali podobny projekt na balkonie swojego mieszkania, a rok później rozwinęli pomysł, tworząc jeszcze większe igloo.

Kiedy przeprowadzili się w listopadzie zeszłego roku do domu w Edison Park, ich marzenie o budowie lodowej fortecy stało się rzeczywistością. „Mamy teraz mnóstwo przestrzeni na podwórku, więc postanowiliśmy rozwinąć nasz projekt i stworzyć coś naprawdę wyjątkowego” – mówi Niewiadomski.

Metody budowy igloo: od pomysłu do realizacji

Budowa igloo to prawdziwa nauka, a Maciej Niewiadomski z Martiną Brkljacic musieli nauczyć się jej metodą prób i błędów. Para zaczęła od zakupu aluminiowych tacek, które służyły do zamrażania bloków lodu. Z zamrożonych brył stawiali igloo, a do ich połączenia używali specjalnej mieszanki śniegu i wody – tworząc rodzaj lodowego „cementu”.

Projekt lodowego igloo staje się dla nich formą aktywności na świeżym powietrzu, która łączy sztukę, sport i kreatywność. Jak mówi Brkljacic, „igloo to nie tylko dzieło sztuki, ale też miejsce, gdzie można się schować przed zimnem, a ostatnio wypiliśmy tam nawet lampkę wina – to idealne miejsce na romantyczną randkę”.

Gdy projekt igloo zostanie ukończony, Niewiadomski planuje zaprosić sąsiadów, by wspólnie cieszyć się zimowym dziełem. W przyszłości, ma w planach jeszcze większe wyzwania, takie jak stworzenie sofy wewnątrz igloo, którą również wykona z lodu.

 

Źródło: blockclubchicago
Foto: YouTube, istock/Elena Esich/
Czytaj dalej

News USA

Jak wyciągnąć łosia z wpółzamarzniętego jeziora? W stanie Nowy Jork taka akcja się udała

Opublikowano

dnia

Autor:

Mroźny poranek 16 stycznia w powiecie Hamilton w stanie Nowy Jork zamienił się w dramatyczną akcję ratunkową, gdy około 1000-funtowy łoś wpadł do wpółzamarzniętego jeziora Abanakee. Zwierzę, pod którym załamała się cienka warstwa lodu, utknęło w lodowatej wodzie, walcząc o życie.

Głowa łosia wystawała nad powierzchnię, ale jego ruchy były ograniczone, a czas nieubłaganie działał na niekorzyść. Temperatura powietrza wynosiła zaledwie 12 stopni Fahrenheita (-11°C), co zwiększało ryzyko hipotermii.

Pierwszy sygnał alarmowy

Zwierzę zostało zauważone przez przechodnia, który natychmiast zaalarmował lokalne służby. Na miejsce przybyli strażnicy leśni oraz funkcjonariusze policji ds. ochrony środowiska z Departamentu Ochrony Środowiska Stanu Nowy Jork (DEC).

„Nie ma podręcznika, jak wyciągnąć łosia z lodu” – przyznał porucznik Robert Higgins, jeden z uczestników akcji.

Wyścig z czasem

Zespół ratowników musiał szybko opracować plan działania. Łoś znajdował się około 200 stóp od brzegu, a lód, na którym utknął, miał grubość od jednego do czterech cali. Początkowo zespół zamierzał użyć łodzi powietrznej, ale czas oczekiwania na jej przybycie mógł być zbyt długi.

„Zdecydowaliśmy się działać natychmiast. Naszym celem było wycięcie kanału w lodzie, aby łoś mógł samodzielnie dopłynąć do brzegu” – wyjaśnił Higgins.

Ratownicy wyposażeni w piły łańcuchowe i ubrania ochronne do pracy w zimnej wodzie przystąpili do działania. Jeden z nich zaczął ciąć lód, podczas gdy inni usuwali jego fragmenty, tworząc prowizoryczny szlak ratunkowy.

Trudna walka i chwile zwątpienia

Pomimo wysiłków, łoś początkowo nie reagował. Zespół próbował delikatnie popchnąć go w kierunku wyciętego kanału, ale zwierzę nie poruszało się. Dopiero po użyciu sań odrzutowych udało się skłonić łosia do ruchu.

Po dwóch godzinach spędzonych w lodowatej wodzie łoś zdołał dopłynąć do brzegu, korzystając z wytyczonej przez ratowników ścieżki. Po wyjściu na ląd zwierzę padło z wyczerpania, trzęsąc się z zimna.

„Był na granicy swoich możliwości” – zauważył porucznik Robert Higgins. Przez około 15 minut łoś odpoczywał na ziemi, podczas gdy ratownicy z niepokojem obserwowali jego stan. W końcu jednak zwierzę podniosło się, stanęło na nogi i majestatycznie ruszyło w stronę lasu.

„To był niesamowity widok. Widzieć to ogromne stworzenie, które walczyło o życie, a potem o własnych siłach wróciło do swojej naturalnej przestrzeni, było niezwykle satysfakcjonujące”, dodał Higgins.

Ratownicy podkreślili, że akcja ta była wyjątkowa i wymagała kreatywności oraz determinacji całego zespołu. Dzięki ich wysiłkom łoś otrzymał drugą szansę na życie w surowych warunkach północnego Nowego Jorku.

 

Źródło: Washington Post
Foto: New York State Department of Environmental Conservation
Czytaj dalej
Reklama

Popularne

Reklama
Reklama

Kalendarz

grudzień 2024
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Nasz profil na fb

Popularne w tym miesiącu