News Chicago
Potrzebni sędziowie elekcyjni przed prawyborami w Illinois 19 marca
Powiat Cook i Chicago potrzebują więcej pracowników wyborczych – i to wkrótce, ponieważ prawybory zaplanowane na 19 marca w Illinois szybko się zbliżają. Tysiące sędziów elekcyjnych, szczególnie tych dwujęzycznych, jest poszukiwanych, aby obsadzić obwody głosowania nie tylko przed prawyborami, ale także przed listopadowymi wyborami powszechnymi.
W tym roku urzędnicy wyborczy w Chicago i powiecie Cook oferują wyższe wynagrodzenia, aby przyciągnąć więcej osób do pracy. W przeszłości kampanie rekrutacyjne skupiały się na takich grupach, jak weterani i uczniowie szkół średnich – i te starania są teraz podejmowane.
Problemem jest zwłaszcza zaangażowanie ludzi młodych.
Większość sędziów wyborczych i innych pracowników komisji wyborczych to osoby w średnim wieku lub starsze, być może emeryci, którzy mają jeszcze trochę wolnego czasu: w 2022 r. największy odsetek pracowników wyborczych – 31,7% – to były osoby w wieku od 61 do 70 lat. Według amerykańskiej Komisji Pomocy Wyborczej kolejna co do wielkości grupa, 26%, to osoby w wieku powyżej 70 lat.
Dlatego zaproponowany przez republikańskiego Kongresmena stanu Daniela Didecha projekt ustawy mający na celu przyznanie studentom pełniącym funkcję sędziów elekcyjnych punktów akademickich, zamiast zapłaty, ma sens.
Ustawa została przyjęta przez stanową Izbę Reprezentantów, ale stanowy Senat nie głosował jeszcze nad nią. Powinni to zrobić przed listopadowymi wyborami. To kolejny krok we właściwym kierunku, aby ułatwić i uatrakcyjnić młodym ludziom zdobywanie wiedzy o procesie demokratycznym i uczestnictwo w nim.

Mieszkańcy Chicago mogą dowiedzieć się więcej o zostaniu sędzią wyborczym na stronie pollworker.chicagoelections.gov/. Osoby mieszkające w powiecie Cook mogą odwiedzić stronę www.cookcountyclerkil.gov/elections/work-election-day.
Źródło: suntimes
Foto: YouTube
News Chicago
Ulewy w Chicago. Mieszkańcy są proszeni o ograniczenie zużycia wody
Mieszkańcy Chicago i przedmieść zostali w środę poproszeni o ograniczenie zużycia wody podczas intensywnych opadów deszczu. Zalecenia obejmują między innymi odłożenie prania i zmywania naczyń, krótsze prysznice oraz rzadsze spłukiwanie toalety. Wszystko po to, aby zmniejszyć ryzyko przeciążenia kanalizacji, podtopień ulic i zalewania piwnic.
Metropolitalny Okręg Gospodarki Wodnej, ogłosił na środę tzw. Overflow Action Day. Alert jest wydawany w sytuacji, gdy prognozowane intensywne opady mogą doprowadzić do przeciążenia systemu kanalizacyjnego w rejonie Chicago.
Prezes MWRD Kari K. Steele poinformowała, że pracownicy zarządzają miliardami galonów wody w siedmiu zakładach oczyszczania oraz za pośrednictwem systemu Tunnel and Reservoir Plan. Jego zadaniem jest ochrona środowiska wodnego i ograniczanie zagrożenia powodziowego.
Steele zaapelowała jednocześnie do mieszkańców o oszczędzanie wody wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Mniejsze zużycie w gospodarstwach domowych pozwala pozostawić więcej wolnej przepustowości w systemie w czasie intensywnych opadów.
Nie włączaj pralki i zmywarki, skróć prysznic
Podczas Overflow Action Day mieszkańcy są proszeni o ograniczenie zużycia wody do niezbędnego minimum. W praktyce oznacza to między innymi skrócenie czasu spędzanego pod prysznicem oraz odłożenie uruchamiania pralki i zmywarki do czasu poprawy warunków.
MWRD zaleca również rzadsze spłukiwanie toalety, jeśli jest to możliwe. Nawet niewielkie ograniczenie ilości wody odprowadzanej jednocześnie przez tysiące gospodarstw domowych może zmniejszyć obciążenie kanalizacji podczas długotrwałych ulew.
W większości rejonu Chicago woda deszczowa trafia do tych samych przewodów kanalizacyjnych co woda odpływająca z domów. Jeśli w krótkim czasie do systemu dostanie się jej zbyt dużo, kanalizacja może przestać nadążać z jej odprowadzaniem.
Konsekwencją mogą być podtopione ulice i zalane piwnice. Nadmiar wody może również powodować przelewanie się kanalizacji do rzek, dlatego MWRD podkreśla, że każde ograniczenie domowego zużycia wody pomaga zmniejszyć jej całkowitą ilość w systemie.
Deszcz nad całym regionem Chicago
W środę o 9:30 AM radar wskazywał rozległe opady obejmujące praktycznie cały rejon Chicago. W czwartek rano deszcz ma występować głównie na północ i zachód od Chicago. Sytuacja ponownie pogorszy się w czwartek po południu. Opady mają objąć większą część regionu, a deszcz i lokalne burze mogą utrzymywać się również podczas czwartkowego popołudniowego szczytu komunikacyjnego.
Około 3:00 AM w piątek strefa opadów ma przesunąć się na południe oraz w kierunku północno-zachodniej Indiany. Dopiero wtedy region zacznie stopniowo wychodzić spod wpływu systemu przynoszącego intensywne opady.

Do piątku może spaść od 2 do 3 cali deszczu
National Weather Service, czyli Krajowa Służba Pogodowa, objęła w środę powiaty położone na północ i zachód od Chicago umiarkowanym, drugim w czterostopniowej skali, zagrożeniem powodziowym.
W czwartek umiarkowane zagrożenie ma już obejmować cały rejon Chicago. Krajowa Służba Pogodowa ostrzega również przed możliwością znaczącego wzrostu poziomu wody w rzekach i strumieniach.
Do piątku w większości miejsc może spaść łącznie od 2 do 3 cali deszczu, choć lokalnie sumy opadów mogą być jeszcze wyższe. W zależności od lokalizacji przewidywane wartości mogą wynosić około 1–3 cali.
Po ulewach nadejdzie ochłodzenie
Za systemem przynoszącym intensywne opady napłynie chłodniejsze powietrze. W środę i czwartek temperatury mają utrzymywać się w górnym przedziale 60 stopni Fahrenheita oraz w okolicach 70 stopni. W piątek oraz podczas weekendu będzie jeszcze chłodniej. Temperatury mają utrzymywać się głównie w przedziale 60 stopni Fahrenheita, przynosząc wyraźnie bardziej jesienną pogodę po dwóch dniach intensywnych opadów.
Źródło: nbc
Foto: YouTube, istock/Germanovich/chokchaipoomichaiya/
News Chicago
Richardson Adventure Farm otwarta także w czwartki. Od 1 października więcej czasu na jesienne atrakcje
Jesienny sezon w Richardson Adventure Farm w Spring Grove trwa już od kilku tygodni, a od czwartku, 1 października, popularna farma rozszerza dni otwarcia. W październiku będzie można odwiedzać ją również w czwartki. Główną atrakcją pozostaje ogromny, 28-akrowy labirynt kukurydziany, którego tegoroczny projekt nawiązuje do obchodów 250-lecia Stanów Zjednoczonych.
Richardson Adventure Farm rozpoczęła tegoroczny sezon 12 września i będzie przyjmować gości do 1 listopada. Farma w Spring Grove przyciąga każdego roku około 100 tysięcy odwiedzających, a jej najbardziej charakterystyczną atrakcją jest 28-akrowy labirynt w kukurydzy, określany jako największy na świecie.
Tegoroczny projekt labiryntu został poświęcony jubileuszowi America250. Wśród wzorów wyciętych w kukurydzy znalazły się wizerunki sygnatariuszy Deklaracji Niepodległości, flaga Betsy Ross oraz amerykański orzeł.
Specjalny projekt na 250-lecie Stanów Zjednoczonych
Ryan Richardson prowadzi gospodarstwo wraz z żoną Kristen, ojcem George’em i jego żoną Wendy oraz Robertem Richardsonem i jego żoną Carol. Rodzina z dużym zaangażowaniem przygotowała tegoroczny labirynt poświęcony 250-leciu USA.
Według Ryana Richardsona jubileusz jest okazją do docenienia kraju oraz wspólnych wolności. Motyw America250 stał się dzięki temu centralnym elementem jesiennego sezonu i najbardziej widocznym akcentem tegorocznego labiryntu.
Od 1 października farma czynna także w czwartki
Najważniejsza zmiana dla osób planujących wizytę następuje już 1 października. Wraz z rozpoczęciem nowego miesiąca Richardson Adventure Farm będzie otwarta nie tylko w weekendy, ale również w czwartki, dzięki czemu goście zyskają dodatkowy dzień na korzystanie z jesiennych atrakcji.
W październikowe czwartki farma będzie czynna od 3:00 PM do 9:00 PM. W piątki i soboty będzie można ją odwiedzać od 10:00 AM do 11:00 PM, natomiast w niedziele od 12:00 PM do 9:00 PM.

Tegoroczny labirynt w kukurydzy na Richardson Adventure Farm
Nie tylko labirynt. Dziesiątki jesiennych atrakcji
Ogromny kukurydziany labirynt jest tylko jedną z atrakcji dostępnych na terenie Richardson Adventure Farm. Na odwiedzających czekają również wyścigi świń, ogromne zjeżdżalnie, gokarty na pedały oraz wielkie poduszki do skakania.
Na terenie gospodarstwa znajduje się także wysoka na 50-stóp wieża widokowa, tyrolka, zabytkowa karuzela, kolejka, przejażdżki wozami oraz niewielkie mini-zoo. Odwiedzający mogą również kupić dynie i chryzantemy.
Do dyspozycji gości są punkty gastronomiczne oraz sklep z pamiątkami, przy którym znajdują się nowoczesne toalety. Na miejscu działa także bar z winem, a wśród dostępnych przysmaków znajdują się domowej roboty krówki i świeżo pieczone pączki.

Piwo rzemieślnicze, ogniska i słoneczniki
Piwo rzemieślnicze serwowane jest w Barrel House. Goście mogą także wynajmować miejsca na ogniska, co daje możliwość dłuższego spędzenia czasu na farmie po skorzystaniu z najważniejszych atrakcji. Jeśli pozwolą na to warunki i słoneczniki będą nadal w okresie kwitnienia, dostępne będzie również rozległe pole słoneczników. Dodatkowe ścieżki pozwalają odwiedzającym spacerować po tej części gospodarstwa.
Nowości na sezon 2026
Przed rozpoczęciem tegorocznego sezonu właściciele przygotowali kilka zmian. Dodali czwartą dużą poduszkę do skakania oraz rozbudowali strefę zabaw przeznaczoną dla najmłodszych gości. Zmiany objęły również ofertę gastronomiczną. Menu w punkcie z jedzeniem zostało odświeżone, dzięki czemu tegoroczny sezon przyniósł nowości zarówno w części rekreacyjnej, jak i gastronomicznej gospodarstwa.

Sezon potrwa do 1 listopada
Richardson Adventure Farm pozostanie otwarta do 1 listopada. Październik jest więc głównym miesiącem jesiennego sezonu, a wprowadzenie czwartkowych godzin otwarcia daje dodatkową możliwość zaplanowania wizyty poza najbardziej obleganymi weekendami.
Parking na terenie Richardson Adventure Farm jest bezpłatny. Ceny wejściówek zależą od terminu wizyty oraz wieku odwiedzających. Wejściówki można kupić wcześniej za pośrednictwem strony internetowej lub bezpośrednio przy wejściu.
Richardson Adventure Farm znajduje się przy 909 English Prairie Road w Spring Grove.
Źródło: secretchicago
Foto: Richardson Adventure Farm
News Chicago
Chicago znów sprzedało parkometry. Umowa będzie obowiązywać do 2083 r.
Rada Miasta Chicago stosunkiem głosów 46 do 3 zgodziła się we wtorek na sprzedaż operatora ponad 36 tys. miejskich parkometrów nowojorskiej firmie inwestycyjnej Stonepeak Partners. Transakcja ponownie wywołała dyskusję o kontrowersyjnej umowie z 2008 roku, która na dziesięciolecia oddała system płatnego parkowania w prywatne ręce.
Wtorkowa decyzja oznacza, że Stonepeak Partners ma zostać nowym właścicielem Chicago Parking Meters LLC. Sama sprzedaż nie kończy jednak obowiązującej od 2008 roku umowy dzierżawy. Chicago odzyska pełną kontrolę nad parkometrami dopiero w 2083 roku.
Historia obecnego systemu sięga administracji byłego Burmistrza Richarda M. Daleya. W 2008 roku miasto wydzierżawiło parkometry prywatnemu konsorcjum na 75 lat w zamian za 1,15 mld dolarów. Rada Miasta zatwierdziła wówczas porozumienie, które z czasem stało się jednym z najbardziej krytykowanych kontraktów w historii Chicago.
Parkometry przyniosły już miliardy dolarów
Prywatne konsorcjum tworzone przez Morgan Stanley, Allianz Capital Partners oraz Sovereign Wealth Fund of Abu Dhabi wystawiło Chicago Parking Meters na sprzedaż w 2024 roku.
Z miejskich danych wynika, że od 2009 do 2025 roku parkometry wygenerowały dla operatora około 2,2 mld dolarów przychodów. To około 500 mln dolarów więcej niż kwota, którą prywatni inwestorzy zapłacili Chicago blisko 18 lat temu. Pierwotna umowa z 2008 roku przewiduje jednak, że każda zmiana właściciela wymaga zgody Rady Miasta.
Chicago chciało odkupić system za 3,2 mld dolarów
Administracja Burmistrza Brandona Johnsona rozważała odzyskanie kontroli nad parkometrami i złożyła ofertę w wysokości 3,2 mld dolarów. Była ona zdecydowanie najwyższa, jednak miasto ostatecznie wycofało się z planu. Johnson uznał, że końcowa cena zakupu jest zbyt wysoka.
Chicago musiałoby pożyczyć miliardy dolarów na sfinansowanie transakcji. Spłata długu miała być zabezpieczona wpływami z mandatów za parkowanie, podatków od parkingów i garaży oraz wszystkimi przychodami z parkometrów. W przypadku niedoboru konieczne mogłoby być sięgnięcie po inne dochody podatkowe miasta, co według administracji mogłoby zagrozić finansowaniu pozostałych usług publicznych.
Stonepeak zapłaci 2,53 mld dolarów
Stonepeak Partners zapłaci 2,53 mld dolarów za Chicago Parking Meters LLC. Firma specjalizuje się w inwestycjach infrastrukturalnych i aktywach rzeczowych, ma biura między innymi w Houston, Londynie, Singapurze i Hongkongu oraz zarządza aktywami o wartości około 93 mld dolarów.
Po sfinalizowaniu transakcji, co ma nastąpić do końca roku, Stonepeak zapłaci Chicago 75 mln dolarów. Firma zobowiązała się również do przekazywania miastu 5 proc. swoich zysków z systemu parkometrów.

Według szacunków zapisanych w porozumieniu ma to przynieść Chicago około 376,2 mln dolarów w ciągu pozostałych 57 lat obowiązywania umowy. Pieniądze mają zostać przeznaczone na miejskie fundusze emerytalne. Kalkulacje opierają się na założeniu, że w tym okresie parkometry wygenerują około 7 mld dolarów.
Chicago dostanie pieniądze także przy kolejnej sprzedaży
Nowe warunki przewidują również zabezpieczenie na wypadek kolejnej zmiany właściciela. Jeśli Stonepeak w przyszłości sprzeda system parkometrów, Chicago otrzyma dodatkową płatność odpowiadającą 2 proc. wartości kolejnej transakcji.
Dyrektor finansowy miasta będzie miał 30 dni na przeanalizowanie planowanej sprzedaży i przedstawienie rekomendacji Radzie Miasta. Następnie radni otrzymają 90 dni na zatwierdzenie albo odrzucenie transakcji.
Spór o Omni Air przed głosowaniem
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów poprzedzających głosowanie były powiązania Stonepeak z Omni Air International. Firma miała kontrakt z amerykańskim Departamentem Bezpieczeństwa Krajowego na wykonywanie długodystansowych lotów deportacyjnych wykorzystywanych w ramach działań imigracyjnych administracji Prezydenta Donalda Trumpa.

Omni Air International
Ponad tuzin progresywnych członków Rady Miasta zapowiadało, że nie poprze sprzedaży parkometrów Stonepeak, dopóki firma nie pozbędzie się Omni Air. Stonepeak poinformował o sprzedaży tego przedsiębiorstwa zaledwie 24 godziny przed głosowaniem Rady Miasta.
Trzech radnych zagłosowało przeciwko
Porozumienie negocjowali Radni Pat Dowell, Nicole Lee, Walter „Red” Burnett, Scott Waguespack i Gilbert Villegas. Krytycy Burmistrza Johnsona zarzucali jego administracji sposób prowadzenia procesu sprzedaży oraz nieprzekazanie radnym wszystkich informacji, które ich zdaniem mogły posłużyć do wynegocjowania zmian w umowie.
Pierwotnie głosowanie miało odbyć się w piątek, ale zostało przełożone. Jason Ervin i William Hall skorzystali z przepisów pozwalających dwóm radnym opóźnić głosowanie. Ervin wcześniej proponował utworzenie przez miasto funduszu infrastrukturalnego, który miałby umożliwić odkupienie parkometrów, jednak pomysł nie zdobył poparcia.

Parkometr w Chicago
Hall argumentował natomiast, że porozumienie powinno zobowiązywać nowych właścicieli do zawierania większej liczby kontraktów z firmami należącymi do czarnoskórych mieszkańców Chicago. We wtorek przeciwko transakcji zagłosowali Hall, Ervin oraz Byron Sigcho-Lopez.
Scott Waguespack ponownie w centrum sporu o parkometry
Scott Waguespack jest jedynym obecnym członkiem Rady Miasta, który zasiadał w niej w 2008 roku i głosował przeciwko pierwotnej umowie. Pat Dowell, Michelle Harris, Anthony Beale oraz Brendan Reilly poparli zarówno kontrakt sprzed 18 lat, jak i obecną sprzedaż systemu.
Matt O’Shea określił nowe porozumienie jako wyjątkowo korzystne dla miasta. Zwolennicy wskazują przede wszystkim na 75 mln dolarów bezpośredniej płatności, udział Chicago w przyszłych zyskach oraz dodatkowe zabezpieczenia dotyczące ewentualnej kolejnej sprzedaży.
Miasto nadal będzie płacić za wyłączane parkometry
Nowa transakcja nie usuwa jednego z najbardziej kontrowersyjnych elementów umowy z 2008 roku. Chicago nadal będzie musiało dokonywać tzw. płatności wyrównawczych na rzecz Chicago Parking Meters za utracone przychody, gdy parkometry są usuwane lub czasowo wyłączane z użytkowania za zgodą miasta.
Podobne rekompensaty obowiązują także w przypadku korzystania z miejsc przez kierowców posiadających uprawnienia do parkowania dla osób z niepełnosprawnościami. Od 2008 roku podatnicy zapłacili operatorowi z tego tytułu łącznie około 246 mln dolarów.
Nowe porozumienie daje jednak Chicago możliwość wyłączenia parkometrów bez pełnych kosztów związanych z siedmioma specjalnymi wydarzeniami w ciągu roku. Wydarzenia te będą wybierane corocznie.
Co z budową buspasów i dróg rowerowych?
Obowiązek wypłacania rekompensat ma znaczenie również wtedy, gdy miasto chce usuwać miejsca parkingowe w związku z budową dróg rowerowych lub pasów przeznaczonych dla autobusów. Oznacza to, że sprzedaż nie likwiduje finansowych konsekwencji takich zmian w przestrzeni ulicznej.

Jednocześnie sama zmiana właściciela nie oznacza automatycznej podwyżki cen parkowania. Rozważane są jednak propozycje powiązania stawek przy parkometrach z inflacją. Mogłoby to zwiększyć niewielką część przychodów przypadającą Chicago oraz ograniczyć wysokość rekompensat za parkometry wyłączane z użytkowania.
Parkometry wrócą do Chicago dopiero w 2083 roku
Sprzedaż Chicago Parking Meters firmie Stonepeak nie zmienia najważniejszego terminu wynikającego z umowy podpisanej za czasów Richarda M. Daleya. Prywatna kontrola nad systemem ma trwać przez pełne 75 lat przewidziane w pierwotnym kontrakcie.
Jeżeli nie dojdzie do wcześniejszych zmian w obowiązujących ustaleniach, Chicago odzyska swoje parkometry dopiero w 2083 roku — 75 lat po zawarciu umowy, która do dziś pozostaje jednym z najbardziej dyskutowanych porozumień finansowych w historii miasta.
Źródło: wttw
Foto: David Wilson, Eric Fischer, Johan Menten, Cook County Democratic Party, YouTube
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW1 tydzień temuJanusz Stokłosa wystąpi z batutą w Chicago. W niedzielę koncert „Polish Soul, American Spirit”
-
News USA3 tygodnie temuTrump zapowiada po 5 tys. dolarów dla Amerykanów. Dostaniemy te pieniądze?
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW1 tydzień temuWici zapraszają dzieci, młodzież i dorosłych. Ruszył nabór do zespołu w Algonquin
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW2 tygodnie temuGrażyna Auguścik nagra koncert na żywo. Publiczność będzie częścią nowego albumu
-
News USA2 tygodnie temuDonald Trump: obawy o bezpieczeństwo AI to „oszustwo”
-
News Chicago2 tygodnie temuJohnson rusza po drugą kadencję. Przed burmistrzem trudna i kosztowna kampania
-
News Chicago3 dni temuDonald Trump wystąpił na Presidents Cup w Medinah Country Club pod Chicago
-
News USA1 tydzień temuApple zgodził się na ugodę za 250 mln USD. Właściciele wybranych iPhone’ów mogą otrzymać pieniądze






