Połącz się z nami

News USA

Humanitarne supermocarstwo w akcji

Opublikowano

dnia

Gdy już na początku marca 2022 roku brytyjski tygodnik „The Spectator” określił Polskę mianem humanitarnego supermocarstwa, ktoś mógł stwierdzić, że to słowa na wyrost. Wprawdzie w pierwszych 10 dniach od rozpoczęcia rosyjskiej agresji na Ukrainę Polska przyjęła 830 tysięcy osób, to nie było jednak wiadomo jak straumatyzowani przybysze zaadaptują się w nowej sytuacji, w innym, choć sąsiednim państwie. Dziś już wiemy, że to państwo, Polska – humanitarne supermocarstwo, jak powtarza chętnie ambasador USA w Warszawie, stało się na wiele miesięcy domem dla ok. 1,5 miliona uchodźców. Wiemy też, że wyzwania pozostają – to według ekspertów edukacja oraz kwestie mieszkaniowe.

Według wyliczeń Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji ok. 1,3-1,4 mln ukraińskich uchodźców planuje w Polsce dłuższy pobyt. 1,5 mln posiada numery PESEL, nadane im w specjalnym trybie przewidzianym ustawą, uchwaloną krótko po rozpoczęciu wojny.

W sumie 2 mln uchodźców skorzystało z gościny w polskich domach, a pół miliona w miejscach zbiorowego zakwaterowania. W przypadku tych ostatnich miejsc – przebywa tam nadal około 80 tys. osób.

O dobrej adaptacji ukraińskich gości w Polsce świadczy też fakt, że 80 procent dorosłych uchodźców podjęło pracę. Zmienił się równocześnie profil zatrudnianych przybyszów ze wschodu. Przed wojną byli to przede wszystkim mężczyźni pracujący fizycznie. Teraz są to młode kobiety z dziećmi.

„Upraszczamy przepisy, aby pracodawcy mogli zatrudniać obywatelki Ukrainy na uproszczonych zasadach, na tzw. powiadomieniach. Z aktualnych statystyk [wynika, że] blisko 900 tysięcy osób podjęło w tej formie zatrudnienie” – mówiła podczas zorganizowanej na początku lutego Konferencji Warszawskiej minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg.

W tym samym wydarzeniu wziął udział Scott Turner, zastępca asystenta amerykańskiego sekretarza stanu. Przedstawiciel Departamentu Stanu USA akcentował potrzebę myślenia długofalowego o uchodźcach, nie tylko w Polsce, ale we wszystkich krajach, które przyjęły uchodźców.

Według wyliczeń Amerykanów, jedynie 30 procent dzieci uchodźców udało się zapisać do narodowych systemów edukacji. „Brak nauki w szkołach będzie trwałą blizną na ukraińskim pokoleniu wojny. Musimy zrobić więcej, by zachęcić do zapisów do szkół. Każde dziecko zasługuje na edukację”- podkreślał Scott Turner.

W polskich przedszkolach i szkołach uczy się około 200 tysięcy ukraińskich dzieci, które uciekły przed wojną. Nawet trzy razy więcej uczniów korzysta jednak z nauki zdalnej w ramach ukraińskiego systemu edukacji.

W sumie w Polsce, jak szacował latem resort edukacji, jest ok. 700-800 tys. dzieci z Ukrainy w wieku szkolnym.

„Gdyby ta wojna miała potrwać dłużej, to musimy myśleć również o dalszym rozwoju edukacji dzieci ukraińskich w Polsce i takie projekty powoli się wyłaniają w porozumieniu z państwem ukraińskim, które bierze na siebie ciężar odpowiedzialności również finansowej niekiedy za te rzeczy” – oświadczył minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek.

Innym przykładem długotrwałych wyzwań dla uchodźców we wszystkich krajach ich goszczących są kwestie mieszkaniowe.

Próbą wyjścia naprzeciw temu wyzwaniu jest program integracji społecznej „Wzajemnie potrzebni” opracowany pod kierunkiem minister Agnieszki Ścigaj. Jest on przeznaczony nie tylko dla uchodźców, ale także dla migrantów, repatriantów i innych osób, chcących przenieść się poza wielkie aglomeracje.

Wiosną program ma zostać przyjęty i według szacunków minister Ścigaj skorzysta z niego nawet 100 tysięcy osób.

Przewidziano dofinansowanie do 100 tys. zł do remontu mieszkania, aktywności zawodowej i opieki nad dziećmi. Filarem programu mieszkaniowego mają być Społeczne Agencje Najmu.

„Mamy w Polsce duży zasób mieszkaniowy, szczególnie w mniejszych miejscowościach. To są prawie 2 miliony pustostanów, to 2 miliony mieszkań, które tak naprawdę dają się zaadaptować i przygotować do tego, abyśmy mogli na jakiś czas zaoferować mieszkanie do wynajęcia – mały, własny kąt również dla tych osób, które będą chciały się przeprowadzić między innymi z dużych miast. Ich infrastruktura edukacyjna nie da się tak szybko rozbudować, a w mniejszych miejscowościach jest możliwość pracy, opieki czy edukacji” – tłumaczyła minister Agnieszka Ścigaj.

Program „Wzajemnie potrzebni” jest kierowany do samorządów poniżej 120 tysięcy mieszkańców.

Na kolejne wyzwanie zwraca uwagę Wojciech Wilk z Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM). To sytuacja osób, które jeszcze nie stanęły na własne nogi po przybyciu do Polski.

„Są to przede wszystkim uchodźcy w podeszłym wieku, emeryci z Ukrainy, których jest ok. 10 proc. uchodźców, ci ludzie potrzebują pomocy, gdyż nie są w stanie już pracować. Są to dziesiątki tysięcy osób, które mają różnego rodzaju spektrum niepełnosprawności. Są to kobiety z dziećmi, które są na tyle małe, że potrzebują opieki i z tego powodu te kobiety nie mogą pracować” – wyjaśniał Wojciech Wilk.

Wydatkom ponoszonym przez rząd na wsparcie Ukrainy towarzyszy również pomoc przekazywana przez instytucje międzynarodowe i organizacje humanitarne. Dzięki umowom grantowym podpisanym przez MSWiA z Komisją Europejską, Polska otrzymała łącznie blisko 700 mln zł na pomoc przybyszom z Ukrainy.

Ponadto, na działania pomocowe Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw uchodźców (UNHCR) w Polsce ma być przeznaczone w tym roku ponad 709 milionów dolarów. W aktywność koordynowaną przez agencję ONZ mają być zaangażowane 83 organizacje, w tym znaczna część z Polski.

Na koniec cytat – Kevin J. Allen, przedstawiciel UNHCR w Polsce. „Przez 20 lat mojej pracy w UNHCR nigdy nie widziałem takiej reakcji, reakcji całego społeczeństwa. Nigdy nie widziałem takiej solidarności w akcji”.

Family News Service

 

Foto: Rycerze Kolumba w Polsce, Caritas Polska, Archiwum prywatne

News USA

Izrael głosuje. Netanyahu i Eisenkot walczą o władzę w historycznych wyborach

Opublikowano

dnia

Autor:

Izraelczycy głosują we wtorek, 27 października, w wyborach parlamentarnych uznawanych za jedne z najważniejszych w historii kraju. Sondaże wskazują na wyrównaną rywalizację między Premierem Benjaminem Netanyahu a byłym szefem sztabu armii Gadim Eisenkotem. Żaden z obozów nie ma jednak zapewnionej większości potrzebnej do utworzenia rządu.

Rekordowa mobilizacja wyborców

Zainteresowanie wyborami jest wyjątkowo duże. Według doniesień około 70 tysięcy Izraelczyków przyleciało z zagranicy, aby oddać głos, a pół miliona obywateli weźmie udział w wyborach po raz pierwszy.

Ostatnie sondaże, opublikowane w piątek, wskazują na niemal remis między obozami Benjamina Netanyahu i Gadiego Eisenkota. Żadna ze stron nie może jednak liczyć na zdobycie 61 mandatów niezbędnych do uzyskania większości w 120-osobowym Knesecie.

Izraelski system proporcjonalny sprawia, że rządy powstają w wyniku porozumień koalicyjnych. Tym razem negocjacje mogą okazać się szczególnie trudne, ponieważ liderzy poszczególnych ugrupowań już przed głosowaniem wykluczyli niektóre możliwe sojusze.

Opozycja chce zakończyć rządy Netanyahu

Gadi Eisenkot, były szef sztabu izraelskiej armii, stoi na czele nowo utworzonej partii Yashar. Jest najważniejszą postacią tak zwanego bloku zmiany, skupiającego ugrupowania o różnych poglądach politycznych, które łączy dążenie do odsunięcia Netanyahu od władzy.

Wśród liderów tego obozu znajdują się były premier Naftali Bennett, Avigdor Lieberman oraz były generał Yair Golan. Bennett i Lieberman reprezentują prawicowe stanowisko w kwestiach bezpieczeństwa, natomiast Golan jest związany z lewicową częścią izraelskiej sceny politycznej.

Benjamin Netanyahu, który po raz pierwszy objął urząd premiera w 1996 roku, liczy na ponowne porozumienie z ugrupowaniami skrajnie prawicowymi i ultraortodoksyjnymi. W jego dotychczasowej koalicji istotną rolę odgrywali między innymi Itamar Ben Gvir i Bezalel Smotrich.

Bezpieczeństwo i atak Hamasu w centrum kampanii

Jednym z najważniejszych tematów wyborów pozostaje bezpieczeństwo państwa. Opozycja zarzuca Netanyahu odpowiedzialność polityczną za zaniedbania, które umożliwiły atak Hamasu na Izrael 7 października 2023 roku. Zginęło wówczas około 1200 osób, a 251 zostało uprowadzonych do Strefy Gazy.

Przeciwnicy premiera domagają się powołania niezależnej komisji śledczej, która zbadałaby okoliczności ataku. Benjamin Netanyahu sprzeciwia się takiemu rozwiązaniu, argumentując, że komisja mogłaby być wobec niego stronnicza.

Opozycja krytykuje również kontrowersyjne plany reformy sądownictwa oraz przypomina o trwającym procesie premiera dotyczącym zarzutów korupcyjnych. Netanyahu nie przyznaje się do winy. Proponowane zmiany w wymiarze sprawiedliwości wywołały masowe protesty jeszcze przed atakiem Hamasu.

Netanyahu podkreśla współpracę z Donaldem Trumpem

Premier prowadzi kampanię opartą na swoim doświadczeniu w sprawach bezpieczeństwa. Wskazuje na osiągnięcia militarne Izraela w konfliktach na Bliskim Wschodzie oraz bliskie relacje z prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem. Wizerunki obu polityków pojawiły się na materiałach wyborczych.

W niedzielę izraelska telewizja Channel 12 podała, że Netanyahu miał zabiegać o przeprowadzenie przed wyborami operacji wojskowej mogącej doprowadzić do konfrontacji z Iranem. Według tych doniesień sprzeciwił się temu szef sztabu armii Eyal Zamir.

Dzień później CNN poinformowała, że izraelski premier miał również próbować przekonać Donalda Trumpa do nowych ataków na Iran, ale amerykański prezydent nie wyraził zgody. Netanyahu zaprzeczył obu doniesieniom.

netanjahu-un-speech

Benjamin Netanjahu przemawia w czasie Zgromadzenia Ogólnego ONZ, 24 września 2026

W ostatnich dniach kampanii premier opublikował także wygenerowany przez sztuczną inteligencję obraz przedstawiający wybuch bomby atomowej w Tel Awiwie. Ostrzegał przed konsekwencjami zdobycia broni nuklearnej przez Iran, przedstawiając siebie jako gwaranta bezpieczeństwa kraju. Eisenkot skrytykował tę kampanię, zarzucając rywalowi wywoływanie paniki.

Spór o obowiązkową służbę wojskową

Kolejnym istotnym tematem jest pobór do wojska ultraortodoksyjnych Żydów. Rząd Benjamina Netanyahu nie wyegzekwował orzeczenia Sądu Najwyższego nakazującego objęcie obowiązkiem służby wojskowej mężczyzn studiujących w pełnym wymiarze w szkołach religijnych.

Sprawa wywołuje silne napięcia społeczne, ponieważ tysiące innych obywateli zostało powołanych do wojska podczas ostatnich konfliktów. Ugrupowania ultraortodoksyjne współtworzące koalicję Netanyahu popierały protesty przeciwko poborowi.

Wygenerowany przez sztuczną inteligencję obraz przedstawiający wybuch bomby atomowej w Tel Awiwie opublikowany przez Benjamina Netanjahu w serwisie X 25 października

Przyszłość Strefy Gazy i Palestyńczyków

W kwestii Strefy Gazy stanowisko Gadiego Eisenkota nie różni się zasadniczo od polityki Netanyahu. Lider Yashar zapowiada zakończenie rządów Hamasu w ciągu 18 miesięcy, poprzez plan pokojowy kierowany przez Stany Zjednoczone lub, jeśli okaże się to konieczne, działania militarne.

Pomimo zawieszenia broni uzgodnionego w ubiegłym roku Izrael niemal codziennie przeprowadzał ataki w Strefie Gazy, deklarując, że ich celem są członkowie Hamasu.

Eisenkot zasadniczo popiera izraelskie osiedla na okupowanym Zachodnim Brzegu, uznawane za nielegalne w świetle prawa międzynarodowego. Zapowiada jednak zdecydowane działania przeciwko ekstremistycznym osadnikom, których ataki, według danych ONZ, osiągnęły rekordowy poziom.

Polityk dopuszcza również stworzenie warunków do palestyńskiej autonomii lub ograniczonej państwowości, przy zachowaniu nadrzędnej kontroli bezpieczeństwa przez Izrael. Koncepcja dwóch niezależnych państw, izraelskiego i palestyńskiego, niemal zniknęła tymczasem z głównego nurtu izraelskiej polityki.

Partie arabskie mogą zdecydować o wyniku

W wyborach uczestniczą również dwa bloki partii arabskich. Arabowie stanowią około jednej piątej ludności Izraela, a wielu z nich określa się jako palestyńscy obywatele Izraela. Ich ugrupowania mogłyby odegrać kluczową rolę w tworzeniu większości parlamentarnej. Problem polega jednak na tym, że niemal wszystkie główne partie żydowskie wykluczają współpracę z nimi.

Rozważany jest scenariusz, w którym partie arabskie nieformalnie wspierałyby mniejszościowy rząd Eisenkota. Avigdor Lieberman, jeden z potencjalnych partnerów koalicyjnych, wykluczył jednak udział w takim rozwiązaniu.

Pierwsze wyniki we wtorek wieczorem

Izraelskie stacje telewizyjne opublikują sondaże exit poll we wtorek o godzinie 10:00 PM czasu lokalnego, czyli o 8:00 PM GMT. Wyniki te mogą wskazać kierunek rozstrzygnięcia, ale nie muszą dokładnie odzwierciedlać ostatecznego podziału mandatów.

Partia Likud Benjamina Netanyahu będzie śledzić rezultaty w Jerozolimie, natomiast ugrupowanie Yashar Gadiego Eisenkota, utworzone w ubiegłym roku, organizuje wieczór wyborczy w Tel Awiwie.

Głosy setek tysięcy żołnierzy i rezerwistów będą częściowo liczone dopiero od środy. Ponieważ w tej grupie prawicowe ugrupowania mają według przewidywań silne poparcie, późne wyniki mogą wpłynąć na ostateczny podział mandatów.

Izraelowi grozi kolejny polityczny impas

Nawet jeśli blok Eisenkota lub Netanyahu zdobędzie najwięcej mandatów, nie oznacza to automatycznie utworzenia rządu. Niewykluczone, że inny lider polityczny uzależni poparcie swojej partii od objęcia stanowiska premiera.

Netanjahu przemawia podczas wspólnego posiedzenia Kongresu w Waszyngtonie, w obecności spikera Izby Reprezentantów Mike’a Johnsona oraz senatora Bena Cardina, 24 lipca 2024 r.

Netanjahu przemawia podczas wspólnego posiedzenia Kongresu w Waszyngtonie, w obecności Spikera Izby Reprezentantów Mike’a Johnsona oraz Senatora Bena Cardina, 24 lipca 2024 r.

Jeżeli żadna ze stron nie zdoła zbudować większości ani utworzyć rządu mniejszościowego, konieczne będzie przeprowadzenie kolejnych wyborów. Do tego czasu Benjamin Netanyahu pozostałby premierem pełniącym obowiązki.

Podobny kryzys polityczny Izrael przeżywał już w latach 2019–2022, kiedy w ciągu czterech lat odbyło się pięć wyborów parlamentarnych. Tegoroczne głosowanie może zakończyć wieloletnią rywalizację o władzę albo rozpocząć kolejny okres trudnych negocjacji koalicyjnych.

 

Źródło: bbc
Foto: YouTube, The White House, X / Benjamin Netanjahu
Czytaj dalej

News USA

Zaostrzona kontrola imigracyjna. Specjalistyczne szkolenia urzędników i większa swoboda w ocenie wniosków

Opublikowano

dnia

Autor:

Amerykańskie władze imigracyjne zaostrzają ocenę osób ubiegających się o prawo stałego pobytu w Stanach Zjednoczonych. Szczególną uwagę poświęca się obecnie przepisom dotyczącym public charge, czyli ryzyka, że przyszły imigrant stanie się osobą zależną od pomocy publicznej.

Nie chodzi wyłącznie o obywateli określonych państw ani tylko o osoby znajdujące się w trudnej sytuacji finansowej. Przepisy dotyczące public charge mogą mieć zastosowanie również do obywateli Polski, zarówno podczas ubiegania się o wizę imigracyjną w Konsulacie USA w Warszawie, jak i przy rozpatrywaniu wniosków o zieloną kartę przez USCIS w Stanach Zjednoczonych.

Specjalne szkolenia we wszystkich ambasadach i konsulatach USA

26 października NPR opublikowało reportaż dotyczący opóźnień w wydawaniu wiz imigracyjnych. Jednym z najważniejszych ustaleń dziennikarzy jest informacja, że Departament Stanu USA w sierpniu rozpoczął pogłębiony program szkoleniowy dla urzędników konsularnych, którego celem jest identyfikowanie osób mogących w przyszłości stać się obciążeniem finansowym dla państwa.

Informację tę uzupełnia publikacja The Washington Post z 26 sierpnia 2026 r. Gazeta podała, że Departament Stanu czasowo wstrzymał rozmowy wizowe na całym świecie, aby przeszkolić personel konsularny w zakresie oceny ryzyka korzystania przez przyszłych imigrantów ze świadczeń publicznych.

Według oświadczenia Departamentu Stanu szkolenia miały zapewnić urzędnikom narzędzia do kompleksowej i jednolitej oceny każdego wnioskodawcy. Jest to istotna informacja, ponieważ wskazuje, że działania szkoleniowe miały charakter globalny, a nie ograniczony wyłącznie do obywateli 75 państw objętych wcześniejszymi restrykcjami wizowymi.

NPR informuje również, że dodatkowej weryfikacji mogą podlegać nawet osoby, których wizy zostały już wcześniej zatwierdzone.

Co urzędnicy będą sprawdzać?

Departament Stanu w oficjalnych wyjaśnieniach dotyczących public charge wskazuje, że urzędnicy konsularni mają obowiązek dokładnie badać sytuację osoby ubiegającej się o wizę. Ocena obejmuje między innymi:

  • wiek wnioskodawcy;
  • stan zdrowia i potencjalne koszty leczenia;
  • sytuację rodzinną;
  • dochody, oszczędności, majątek i inne zasoby finansowe;
  • wykształcenie, kwalifikacje zawodowe i możliwości zatrudnienia;
  • wcześniejsze lub obecne korzystanie z określonych świadczeń publicznych.

Co istotne, Departament Stanu wyraźnie informuje, że urzędnicy podejmują decyzje INDYWIDUALNIE, na podstawie całokształtu okoliczności konkretnej sprawy.

Samo posiadanie sponsora, pracy lub nieruchomości nie gwarantuje pozytywnej decyzji

W oficjalnych wyjaśnieniach dotyczących formularza I-864 Departament Stanu podkreśla, że prawidłowo przygotowane zobowiązanie finansowe sponsora nie jest jedynym elementem oceny public charge. Urzędnik może analizować również osobistą sytuację finansową i życiową imigranta.

Oznacza to, że nawet osoba posiadająca własny dom, zatrudnienie, oszczędności i historię płacenia podatków może zostać poproszona o dodatkowe dokumenty lub wyjaśnienia. Nie oznacza to automatycznie, że taka osoba nie kwalifikuje się do otrzymania zielonej karty. Oznacza natomiast, że jeden pozytywny czynnik nie przesądza o wyniku całego postępowania.

Nowe przepisy DHS i szersza swoboda decyzyjna USCIS

Zaostrzenie kontroli nie ogranicza się do konsulatów. Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) przyjął w 2026 roku nowe przepisy dotyczące public charge, uchylające regulacje z 2022 roku. W uzasadnieniu nowych przepisów DHS wyjaśnił, że wcześniejsze regulacje nadmiernie ograniczały możliwość indywidualnej oceny i utrudniały urzędnikom uwzględnianie wszystkich istotnych okoliczności. Nowe podejście przywraca szerszą swobodę decyzyjną urzędnikom USCIS.

W praktyce oznacza to większe znaczenie indywidualnej analizy sytuacji wnioskodawcy, a nie jedynie sprawdzenia, czy przedstawił określone dokumenty finansowe.

A co z wnioskami złożonymi przed 18 września 2026 roku?

To jedno z najważniejszych pytań. Nowe przepisy DHS, które weszły w życie 18 września 2026 roku, określają również zakres ich stosowania do wniosków o zmianę statusu na stałego rezydenta. Nie można zatem automatycznie przyjmować, że nowe regulacje stosują się wstecz do wszystkich wcześniej złożonych wniosków.

Jednocześnie trzeba pamiętać, że przepisy dotyczące public charge istniały na długo przed 18 września. Dlatego złożenie wniosku przed tą datą NIE oznacza, że USCIS nie może badać sytuacji finansowej, zdrowotnej i zawodowej osoby ubiegającej się o zieloną kartę.

To bardzo ważne rozróżnienie: czym innym jest niedopuszczalne stosowanie nowych przepisów z mocą wsteczną, a czym innym przeprowadzenie szczegółowej kontroli na podstawie prawa, które już wcześniej obowiązywało. Nie należy mylić daty złożenia wniosku z gwarancją, że urząd nie zażąda dodatkowych dowodów.

Dlaczego sprawy mogą trwać dłużej?

Na podstawie informacji NPR, The Washington Post oraz oficjalnych dokumentów federalnych można wskazać kilka możliwych przyczyn wydłużenia postępowań: dodatkowe szkolenia, dokładniejszą analizę dokumentów finansowych, żądania uzupełnienia materiału dowodowego oraz bardziej szczegółową ocenę przyszłej samowystarczalności wnioskodawców.

Nie oznacza to, że każde opóźnienie wynika z public charge. Jednak obecne działania administracji wskazują, że ten element postępowania nabiera szczególnego znaczenia.

Najważniejszy wniosek jest następujący: osoba ubiegająca się o zieloną kartę powinna być przygotowana nie tylko do wykazania, że spełnia formalne wymagania finansowe, lecz także do przedstawienia pełnego obrazu swojej sytuacji życiowej, zawodowej, zdrowotnej i majątkowej.

Autorka: Mecenas Magdalena Grobelski
Petycje imigracyjne i konsultacje dostępne online
[email protected]

 

Źródła: Department of State, Department of Homeland Security, NPR, The Washington Post U.S.
Foto: istock/AndreyPopov/bpperry/mediaphotos/
Czytaj dalej

News USA

Jackpot Powerball wzrósł do 716 milionów dolarów. Ile zwycięzca otrzyma po opodatkowaniu?

Opublikowano

dnia

Autor:

Główna wygrana w amerykańskiej loterii Powerball wzrosła do 716 milionów dolarów po poniedziałkowym losowaniu, w którym nikt nie trafił wszystkich sześciu liczb. To trzecia najwyższa pula w 2026 roku. Zwycięzca będzie jednak musiał liczyć się ze znacznymi potrąceniami podatkowymi.

Nikt nie trafił sześciu liczb

W poniedziałek wylosowano liczby 18, 26, 49, 50, 54 oraz czerwoną kulę Powerball 1. Ponieważ żaden kupon nie zawierał kompletu zwycięskich numerów, główna nagroda wzrosła do 716 milionów dolarów.

Kolejne losowanie Powerball odbędzie się w środę, 28 października. Osoba, która zdobędzie główną wygraną, będzie mogła wybrać pomiędzy wypłatą całej reklamowanej kwoty w 30 rocznych ratach a jednorazowym odbiorem 307,2 miliona dolarów.

Ile pieniędzy zostanie po zapłaceniu podatków?

Większość zwycięzców amerykańskich loterii wybiera jednorazową wypłatę gotówkową. W przypadku obecnego jackpota oznaczałoby to otrzymanie 307,2 miliona dolarów przed opodatkowaniem.

Po obowiązkowym potrąceniu 24 procent federalnego podatku kwota zmniejszyłaby się do około 233,5 miliona dolarów. Ostateczne zobowiązanie podatkowe może być jednak wyższe, ponieważ najwyższa federalna stawka podatku dochodowego wynosi 37 procent.

Po uwzględnieniu tej stawki zwycięzcy pozostałoby około 193,5 miliona dolarów. Kwota ta nie obejmuje ewentualnych podatków stanowych, które mogą dodatkowo obniżyć wartość nagrody.

Przy wyborze wypłaty w ratach średnia roczna transza wynosiłaby około 23,9 miliona dolarów przed opodatkowaniem. Po zastosowaniu 37-procentowej stawki federalnej byłoby to średnio około 15 milionów dolarów rocznie. Faktyczne raty nie są jednak jednakowe i rosną w kolejnych latach.

Miejsce zamieszkania ma znaczenie

Wysokość ostatecznej wygranej zależy również od przepisów podatkowych obowiązujących w poszczególnych stanach. Przykładowo w Nowym Jorku stanowa stawka podatku od wygranych loteryjnych może sięgać 10,9 procent.

Z kolei Teksas, Floryda i Kalifornia nie pobierają stanowego podatku dochodowego od takich wygranych. Oznacza to, że zwycięzcy z różnych części kraju mogą otrzymać odmienne kwoty netto, nawet jeśli wygrają identyczną nagrodę.

Powerball dostępny również dla graczy w Wielkiej Brytanii

W 2026 roku loteria Powerball rozszerzyła swoją działalność na Wielką Brytanię. Organizatorzy przewidują, że większa liczba sprzedawanych kuponów przyczyni się do szybszego wzrostu głównych nagród. Obowiązują tam jednak inne zasady wypłaty. Brytyjski zwycięzca nie może wybrać jednorazowej wypłaty gotówkowej i musi otrzymać nagrodę w 30 rocznych ratach.

Brytyjska National Lottery reklamuje obecnie jackpot w wysokości 379 milionów funtów, czyli około 505,2 miliona dolarów. Różnica względem amerykańskich 716 milionów dolarów wynika z uwzględnienia kursów walut i brytyjskich zasad podatkowych przy szacowaniu wartości nagrody.

Szansa na wygraną wynosi 1 do 292 milionów

Prawdopodobieństwo zdobycia głównej nagrody w Powerball wynosi zaledwie 1 do 292,2 miliona. Dla porównania w loterii Mega Millions szansa na trafienie jackpota to 1 do 290,4 miliona. W Mega Millions główna nagroda wzrosła obecnie do 443 milionów dolarów. Najbliższe losowanie tej loterii zaplanowano na wtorek, 27 października.

Największe wygrane 2026 roku

Najwyższy tegoroczny jackpot padł w sierpniu w Illinois, gdzie szczęśliwy posiadacz kuponu Powerball wygrał 1,04 miliarda dolarów. Była to pierwsza w 2026 roku wygrana przekraczająca miliard dolarów. Drugie miejsce zajmuje nagroda w wysokości 800 milionów dolarów w Mega Millions, zdobyta pod koniec lipca przez gracza z Florydy.

Obecne 716 milionów dolarów w Powerball stanowi trzecią najwyższą pulę tego roku. Jeśli w środowym losowaniu ponownie nikt nie trafi wszystkich sześciu liczb, jackpot wzrośnie jeszcze bardziej.

 

Źródło: Forbes
Foto: YouTube, Powerball, istock/photobank kiev/
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

luty 2023
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728  

Popularne w tym miesiącu