News Chicago
Pierwszy Garcia. Za nim Vallas i Lightfoot. Nowy sondaż nie daje szans urzędującej burmistrz
Nowe badanie opinii wyborców sugeruje, że Lori Lightfoot zajęłaby trzecie miejsce, gdyby wybory zaplanowane na 28 lutego odbyły się dzisiaj. Taki wynik eliminowałby urzędującą burmistrz z udziału w ewentualnej drugiej turze w kwietniu. Wg badania największe poparcie mają Jesus “Chuy” Garcia i Paul Vallas.
M3 Strategies z siedzibą w Chicago zapytało 440 potencjalnych wyborców: „Gdyby wybory na burmistrza Chicago odbyły się dzisiaj, kogo najprawdopodobniej poparłbyś?”
Kongresman Chuy Garcia zdobył 28%; były dyrektor generalny Chicago Public Schools, Paul Vallas, 19%; burmistrz Lightfoot miał 15%, a biznesmen i filantrop Willie Wilson 13%.
Inni rywale uzyskali wynik jednocyfrowy.
Biorąc pod uwagę margines dokładności ankiety, wyniki wskazują, że Vallas, Lightfoot i Wilson toczą walkę o drugie miejsce.
Natomiast status Garcii jako wyraźnego faworyta odzwierciedla inną ankietę przeprowadzoną w połowie listopada, zleconą przez Międzynarodowy Związek Inżynierów Operacyjnych, o której pisaliśmy 14 grudnia.
W środę Lightfoot stwierdziła, że jest za wcześnie na takie ankiety, przypominając, że wg wczesnych sondaży przed wyborami sprzed w 2019 r. miała poparcie na poziomie 1%.
Wg ankietera M3 Matta Podgórskiego różnica jednak polega na tym, że wtedy nikt nie znał Lightfoot i wyborcy nie mieli negatywnego zdania na jej temat.
Teraz 98% mieszkańców Chicago ma opinie na temat Lightfoot.
Prawie 74% tych opinii jest niekorzystnych. A 49% wyborców ocenia burmistrz bardzo niekorzystnie.
W zeszłym tygodniu Lightfoot zaczęła nadawać nowy spot reklamowy mówiący o jej wychowaniu w klasie robotniczej w małym miasteczku Massillon w stanie Ohio.
W reklamie głos 60-letniej burmistrz łamie się głos, gdy mówi:
„Nie siedziałabym tutaj, gdyby nie poświęcenie, jakie złożyli dla mnie moi rodzice, zwłaszcza moja mama”.
Grupa M3 stwierdziła, że Garcia jest pozytywnie oceniany przez 58% prawdopodobnych wyborców, a nieprzychylnie przez 26%. Opinie dotyczące Vallasa to: 39% korzystne, a 30% niekorzystne.
Badanie przeprowadzono w dniach 11-13 grudnia. Jego dokładność to plus minus 4,65 punktu procentowego.
Źródło: fox32
Foto: YouTube
News Chicago
Richardson Adventure Farm otwarta także w czwartki. Od 1 października więcej czasu na jesienne atrakcje
Jesienny sezon w Richardson Adventure Farm w Spring Grove trwa już od kilku tygodni, a od czwartku, 1 października, popularna farma rozszerza dni otwarcia. W październiku będzie można odwiedzać ją również w czwartki. Główną atrakcją pozostaje ogromny, 28-akrowy labirynt kukurydziany, którego tegoroczny projekt nawiązuje do obchodów 250-lecia Stanów Zjednoczonych.
Richardson Adventure Farm rozpoczęła tegoroczny sezon 12 września i będzie przyjmować gości do 1 listopada. Farma w Spring Grove przyciąga każdego roku około 100 tysięcy odwiedzających, a jej najbardziej charakterystyczną atrakcją jest 28-akrowy labirynt w kukurydzy, określany jako największy na świecie.
Tegoroczny projekt labiryntu został poświęcony jubileuszowi America250. Wśród wzorów wyciętych w kukurydzy znalazły się wizerunki sygnatariuszy Deklaracji Niepodległości, flaga Betsy Ross oraz amerykański orzeł.
Specjalny projekt na 250-lecie Stanów Zjednoczonych
Ryan Richardson prowadzi gospodarstwo wraz z żoną Kristen, ojcem George’em i jego żoną Wendy oraz Robertem Richardsonem i jego żoną Carol. Rodzina z dużym zaangażowaniem przygotowała tegoroczny labirynt poświęcony 250-leciu USA.
Według Ryana Richardsona jubileusz jest okazją do docenienia kraju oraz wspólnych wolności. Motyw America250 stał się dzięki temu centralnym elementem jesiennego sezonu i najbardziej widocznym akcentem tegorocznego labiryntu.
Od 1 października farma czynna także w czwartki
Najważniejsza zmiana dla osób planujących wizytę następuje już 1 października. Wraz z rozpoczęciem nowego miesiąca Richardson Adventure Farm będzie otwarta nie tylko w weekendy, ale również w czwartki, dzięki czemu goście zyskają dodatkowy dzień na korzystanie z jesiennych atrakcji.
W październikowe czwartki farma będzie czynna od 3:00 PM do 9:00 PM. W piątki i soboty będzie można ją odwiedzać od 10:00 AM do 11:00 PM, natomiast w niedziele od 12:00 PM do 9:00 PM.

Tegoroczny labirynt w kukurydzy na Richardson Adventure Farm
Nie tylko labirynt. Dziesiątki jesiennych atrakcji
Ogromny kukurydziany labirynt jest tylko jedną z atrakcji dostępnych na terenie Richardson Adventure Farm. Na odwiedzających czekają również wyścigi świń, ogromne zjeżdżalnie, gokarty na pedały oraz wielkie poduszki do skakania.
Na terenie gospodarstwa znajduje się także wysoka na 50-stóp wieża widokowa, tyrolka, zabytkowa karuzela, kolejka, przejażdżki wozami oraz niewielkie mini-zoo. Odwiedzający mogą również kupić dynie i chryzantemy.
Do dyspozycji gości są punkty gastronomiczne oraz sklep z pamiątkami, przy którym znajdują się nowoczesne toalety. Na miejscu działa także bar z winem, a wśród dostępnych przysmaków znajdują się domowej roboty krówki i świeżo pieczone pączki.

Piwo rzemieślnicze, ogniska i słoneczniki
Piwo rzemieślnicze serwowane jest w Barrel House. Goście mogą także wynajmować miejsca na ogniska, co daje możliwość dłuższego spędzenia czasu na farmie po skorzystaniu z najważniejszych atrakcji. Jeśli pozwolą na to warunki i słoneczniki będą nadal w okresie kwitnienia, dostępne będzie również rozległe pole słoneczników. Dodatkowe ścieżki pozwalają odwiedzającym spacerować po tej części gospodarstwa.
Nowości na sezon 2026
Przed rozpoczęciem tegorocznego sezonu właściciele przygotowali kilka zmian. Dodali czwartą dużą poduszkę do skakania oraz rozbudowali strefę zabaw przeznaczoną dla najmłodszych gości. Zmiany objęły również ofertę gastronomiczną. Menu w punkcie z jedzeniem zostało odświeżone, dzięki czemu tegoroczny sezon przyniósł nowości zarówno w części rekreacyjnej, jak i gastronomicznej gospodarstwa.

Sezon potrwa do 1 listopada
Richardson Adventure Farm pozostanie otwarta do 1 listopada. Październik jest więc głównym miesiącem jesiennego sezonu, a wprowadzenie czwartkowych godzin otwarcia daje dodatkową możliwość zaplanowania wizyty poza najbardziej obleganymi weekendami.
Parking na terenie Richardson Adventure Farm jest bezpłatny. Ceny wejściówek zależą od terminu wizyty oraz wieku odwiedzających. Wejściówki można kupić wcześniej za pośrednictwem strony internetowej lub bezpośrednio przy wejściu.
Richardson Adventure Farm znajduje się przy 909 English Prairie Road w Spring Grove.
Źródło: secretchicago
Foto: Richardson Adventure Farm
News Chicago
Chicago znów sprzedało parkometry. Umowa będzie obowiązywać do 2083 r.
Rada Miasta Chicago stosunkiem głosów 46 do 3 zgodziła się we wtorek na sprzedaż operatora ponad 36 tys. miejskich parkometrów nowojorskiej firmie inwestycyjnej Stonepeak Partners. Transakcja ponownie wywołała dyskusję o kontrowersyjnej umowie z 2008 roku, która na dziesięciolecia oddała system płatnego parkowania w prywatne ręce.
Wtorkowa decyzja oznacza, że Stonepeak Partners ma zostać nowym właścicielem Chicago Parking Meters LLC. Sama sprzedaż nie kończy jednak obowiązującej od 2008 roku umowy dzierżawy. Chicago odzyska pełną kontrolę nad parkometrami dopiero w 2083 roku.
Historia obecnego systemu sięga administracji byłego Burmistrza Richarda M. Daleya. W 2008 roku miasto wydzierżawiło parkometry prywatnemu konsorcjum na 75 lat w zamian za 1,15 mld dolarów. Rada Miasta zatwierdziła wówczas porozumienie, które z czasem stało się jednym z najbardziej krytykowanych kontraktów w historii Chicago.
Parkometry przyniosły już miliardy dolarów
Prywatne konsorcjum tworzone przez Morgan Stanley, Allianz Capital Partners oraz Sovereign Wealth Fund of Abu Dhabi wystawiło Chicago Parking Meters na sprzedaż w 2024 roku.
Z miejskich danych wynika, że od 2009 do 2025 roku parkometry wygenerowały dla operatora około 2,2 mld dolarów przychodów. To około 500 mln dolarów więcej niż kwota, którą prywatni inwestorzy zapłacili Chicago blisko 18 lat temu. Pierwotna umowa z 2008 roku przewiduje jednak, że każda zmiana właściciela wymaga zgody Rady Miasta.
Chicago chciało odkupić system za 3,2 mld dolarów
Administracja Burmistrza Brandona Johnsona rozważała odzyskanie kontroli nad parkometrami i złożyła ofertę w wysokości 3,2 mld dolarów. Była ona zdecydowanie najwyższa, jednak miasto ostatecznie wycofało się z planu. Johnson uznał, że końcowa cena zakupu jest zbyt wysoka.
Chicago musiałoby pożyczyć miliardy dolarów na sfinansowanie transakcji. Spłata długu miała być zabezpieczona wpływami z mandatów za parkowanie, podatków od parkingów i garaży oraz wszystkimi przychodami z parkometrów. W przypadku niedoboru konieczne mogłoby być sięgnięcie po inne dochody podatkowe miasta, co według administracji mogłoby zagrozić finansowaniu pozostałych usług publicznych.
Stonepeak zapłaci 2,53 mld dolarów
Stonepeak Partners zapłaci 2,53 mld dolarów za Chicago Parking Meters LLC. Firma specjalizuje się w inwestycjach infrastrukturalnych i aktywach rzeczowych, ma biura między innymi w Houston, Londynie, Singapurze i Hongkongu oraz zarządza aktywami o wartości około 93 mld dolarów.
Po sfinalizowaniu transakcji, co ma nastąpić do końca roku, Stonepeak zapłaci Chicago 75 mln dolarów. Firma zobowiązała się również do przekazywania miastu 5 proc. swoich zysków z systemu parkometrów.

Według szacunków zapisanych w porozumieniu ma to przynieść Chicago około 376,2 mln dolarów w ciągu pozostałych 57 lat obowiązywania umowy. Pieniądze mają zostać przeznaczone na miejskie fundusze emerytalne. Kalkulacje opierają się na założeniu, że w tym okresie parkometry wygenerują około 7 mld dolarów.
Chicago dostanie pieniądze także przy kolejnej sprzedaży
Nowe warunki przewidują również zabezpieczenie na wypadek kolejnej zmiany właściciela. Jeśli Stonepeak w przyszłości sprzeda system parkometrów, Chicago otrzyma dodatkową płatność odpowiadającą 2 proc. wartości kolejnej transakcji.
Dyrektor finansowy miasta będzie miał 30 dni na przeanalizowanie planowanej sprzedaży i przedstawienie rekomendacji Radzie Miasta. Następnie radni otrzymają 90 dni na zatwierdzenie albo odrzucenie transakcji.
Spór o Omni Air przed głosowaniem
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów poprzedzających głosowanie były powiązania Stonepeak z Omni Air International. Firma miała kontrakt z amerykańskim Departamentem Bezpieczeństwa Krajowego na wykonywanie długodystansowych lotów deportacyjnych wykorzystywanych w ramach działań imigracyjnych administracji Prezydenta Donalda Trumpa.

Omni Air International
Ponad tuzin progresywnych członków Rady Miasta zapowiadało, że nie poprze sprzedaży parkometrów Stonepeak, dopóki firma nie pozbędzie się Omni Air. Stonepeak poinformował o sprzedaży tego przedsiębiorstwa zaledwie 24 godziny przed głosowaniem Rady Miasta.
Trzech radnych zagłosowało przeciwko
Porozumienie negocjowali Radni Pat Dowell, Nicole Lee, Walter „Red” Burnett, Scott Waguespack i Gilbert Villegas. Krytycy Burmistrza Johnsona zarzucali jego administracji sposób prowadzenia procesu sprzedaży oraz nieprzekazanie radnym wszystkich informacji, które ich zdaniem mogły posłużyć do wynegocjowania zmian w umowie.
Pierwotnie głosowanie miało odbyć się w piątek, ale zostało przełożone. Jason Ervin i William Hall skorzystali z przepisów pozwalających dwóm radnym opóźnić głosowanie. Ervin wcześniej proponował utworzenie przez miasto funduszu infrastrukturalnego, który miałby umożliwić odkupienie parkometrów, jednak pomysł nie zdobył poparcia.

Parkometr w Chicago
Hall argumentował natomiast, że porozumienie powinno zobowiązywać nowych właścicieli do zawierania większej liczby kontraktów z firmami należącymi do czarnoskórych mieszkańców Chicago. We wtorek przeciwko transakcji zagłosowali Hall, Ervin oraz Byron Sigcho-Lopez.
Scott Waguespack ponownie w centrum sporu o parkometry
Scott Waguespack jest jedynym obecnym członkiem Rady Miasta, który zasiadał w niej w 2008 roku i głosował przeciwko pierwotnej umowie. Pat Dowell, Michelle Harris, Anthony Beale oraz Brendan Reilly poparli zarówno kontrakt sprzed 18 lat, jak i obecną sprzedaż systemu.
Matt O’Shea określił nowe porozumienie jako wyjątkowo korzystne dla miasta. Zwolennicy wskazują przede wszystkim na 75 mln dolarów bezpośredniej płatności, udział Chicago w przyszłych zyskach oraz dodatkowe zabezpieczenia dotyczące ewentualnej kolejnej sprzedaży.
Miasto nadal będzie płacić za wyłączane parkometry
Nowa transakcja nie usuwa jednego z najbardziej kontrowersyjnych elementów umowy z 2008 roku. Chicago nadal będzie musiało dokonywać tzw. płatności wyrównawczych na rzecz Chicago Parking Meters za utracone przychody, gdy parkometry są usuwane lub czasowo wyłączane z użytkowania za zgodą miasta.
Podobne rekompensaty obowiązują także w przypadku korzystania z miejsc przez kierowców posiadających uprawnienia do parkowania dla osób z niepełnosprawnościami. Od 2008 roku podatnicy zapłacili operatorowi z tego tytułu łącznie około 246 mln dolarów.
Nowe porozumienie daje jednak Chicago możliwość wyłączenia parkometrów bez pełnych kosztów związanych z siedmioma specjalnymi wydarzeniami w ciągu roku. Wydarzenia te będą wybierane corocznie.
Co z budową buspasów i dróg rowerowych?
Obowiązek wypłacania rekompensat ma znaczenie również wtedy, gdy miasto chce usuwać miejsca parkingowe w związku z budową dróg rowerowych lub pasów przeznaczonych dla autobusów. Oznacza to, że sprzedaż nie likwiduje finansowych konsekwencji takich zmian w przestrzeni ulicznej.

Jednocześnie sama zmiana właściciela nie oznacza automatycznej podwyżki cen parkowania. Rozważane są jednak propozycje powiązania stawek przy parkometrach z inflacją. Mogłoby to zwiększyć niewielką część przychodów przypadającą Chicago oraz ograniczyć wysokość rekompensat za parkometry wyłączane z użytkowania.
Parkometry wrócą do Chicago dopiero w 2083 roku
Sprzedaż Chicago Parking Meters firmie Stonepeak nie zmienia najważniejszego terminu wynikającego z umowy podpisanej za czasów Richarda M. Daleya. Prywatna kontrola nad systemem ma trwać przez pełne 75 lat przewidziane w pierwotnym kontrakcie.
Jeżeli nie dojdzie do wcześniejszych zmian w obowiązujących ustaleniach, Chicago odzyska swoje parkometry dopiero w 2083 roku — 75 lat po zawarciu umowy, która do dziś pozostaje jednym z najbardziej dyskutowanych porozumień finansowych w historii miasta.
Źródło: wttw
Foto: David Wilson, Eric Fischer, Johan Menten, Cook County Democratic Party, YouTube
News Chicago
NIE dla podwyżki Peoples Gas. Stawką 144 mln USD i rachunki mieszkańców Chicago
Dziesiątki przedstawicieli władz stanowych i miejskich wzywają regulatorów Illinois do odrzucenia wniosku Peoples Gas o podwyżkę stawek o 144 mln dolarów. Domagają się również zmian w programie wymiany starych gazociągów pod ulicami Chicago, argumentując, że bezpieczeństwo infrastruktury nie może oznaczać nieograniczonego wzrostu kosztów ponoszonych przez mieszkańców.
List w tej sprawie podpisało 5 senatorów stanowych, 15 członków Izby Reprezentantów Illinois oraz 18 radnych Chicago. Część z nich wystąpiła we wtorek podczas konferencji prasowej w ratuszu wraz z przedstawicielami organizacji zajmujących się ochroną konsumentów.
Radna Maria Hadden podkreśliła, że mieszkańcy powinni płacić za świadczone im usługi, ale jej zdaniem trzeba postawić pytanie, gdzie znajduje się granica kolejnych podwyżek. Zwróciła uwagę, że Peoples Gas już ósmy rok z rzędu osiąga rekordowe zyski.
162 tys. klientów zalega z rachunkami
Politycy i rzecznicy konsumentów szczególnie krytykują proponowaną przez Peoples Gas stopę zwrotu dla akcjonariuszy na poziomie 10,1 proc. Ich zdaniem żądanie takiej rentowności pojawia się w momencie, gdy wielu mieszkańców Chicago ma coraz większe problemy z regulowaniem podstawowych rachunków.
Z danych stanowych wynika, że w sierpniu niemal co piąty klient indywidualny Peoples Gas zalegał z płatnościami przez ponad 30 dni. Około 162 tys. odbiorców było winnych spółce łącznie ponad 92 mln dolarów, czyli średnio około 570 dolarów na klienta.
Jim Chilsen z Citizens Utility Board zwrócił uwagę, że tak wysoki poziom zaległości występuje jeszcze przed nadejściem zimy, kiedy rachunki za ogrzewanie gwałtownie rosną. Jego zdaniem Chicago mierzy się już z poważnym kryzysem dostępności cenowej ogrzewania gazowego.
Rachunek może wzrosnąć o 7–8 dolarów miesięcznie
Jeśli Komisja Handlu Illinois zatwierdzi cały wniosek na 144 mln dolarów, przeciętny miesięczny rachunek klienta indywidualnego wzrośnie od stycznia o około 7–8 dolarów. Według organizacji konsumenckich oznaczałoby to wzrost stawek Peoples Gas o 71 proc. w ciągu czterech lat.
Spółka otrzymała już 3 lata temu największą podwyżkę stawek w historii Illinois, kiedy regulatorzy zatwierdzili wzrost o 303 mln dolarów. W tym roku Peoples Gas zmniejszył swój pierwotny wniosek o niemal 30 proc. – z 202 mln do 144 mln dolarów – jednak organizacje konsumenckie uważają, że redukcja nadal jest niewystarczająca.

Rzecznik Peoples Gas David Schwartz zapewnił, że spółka rozumie obawy dotyczące kosztów ponoszonych przez klientów. Jednocześnie wskazał, że proponowana stopa zwrotu z kapitału jest niższa niż w podobnych wnioskach składanych ostatnio przez inne przedsiębiorstwa gazowe w Illinois.
Schwartz podkreślił również, że odkładanie niezbędnych prac infrastrukturalnych nie rozwiąże problemu. Według Peoples Gas opóźnienia zwiększyłyby zarówno zagrożenia dla bezpieczeństwa, jak i przyszłe koszty modernizacji sieci.
Spór o ponad 1 tys. mil starych rur
Peoples Gas argumentuje, że planowane wydatki są konieczne, aby wykonać polecenie Komisji Handlu Illinois dotyczące wycofania z eksploatacji do 2035 roku ponad 1 tys. mil starych żeliwnych gazociągów znajdujących się pod ulicami Chicago.

Organizacje konsumenckie chcą jednak, aby komisja ponownie rozpatrzyła, a nawet wycofała ten wymóg w obecnej formie. Tradycyjna wymiana oznacza zazwyczaj rozkopywanie ulic i chodników, usuwanie starych żeliwnych rur oraz zastępowanie ich nowymi przewodami z tworzyw sztucznych.
Przeciwnicy obecnego modelu wskazują, że część rur można zabezpieczać taniej, wykorzystując technologie pozwalające pokrywać ich wnętrze specjalnymi materiałami uszczelniającymi. Peoples Gas twierdzi natomiast, że potrzebuje jasnego stanowiska regulatora, czy takie rozwiązanie może zostać uznane za zgodną z przepisami metodę wycofywania starych rur.
Program modernizacji już wcześniej znalazł się pod lupą
Na początku ubiegłego roku Komisja Handlu Illinois wstrzymała wcześniejszą wersję programu modernizacji sieci po trwającym rok postępowaniu. W praktyce oznaczało to odrzucenie dotychczasowego podejścia i zobowiązanie Peoples Gas do przygotowania nowego sposobu realizacji inwestycji.

Wymiana rur przez Peoples Gas
Program był krytykowany między innymi za problemy z zarządzaniem, opóźnienia i niedobory budżetowe. Jednym z głównych zarzutów było również niewystarczające koncentrowanie prac na odcinkach gazociągów stwarzających największe zagrożenie.
Senator stanowa Graciela Guzmán z Chicago podkreśliła, że bezpieczeństwo nie może być dla spółki nieograniczonym źródłem finansowania programu, który nie przyniósł wcześniej zapowiadanych rezultatów. Jej zdaniem Peoples Gas powinien rozsądniej wydawać pieniądze, w pierwszej kolejności zajmować się najbardziej niebezpiecznymi rurami i wykorzystywać tańsze rozwiązania tam, gdzie można zrobić to bezpiecznie.
Tempo prac dalekie od wymaganego
Peoples Gas początkowo zakładał wycofanie z eksploatacji 35 mil starych rur w tym roku oraz 53 mil w przyszłym. Do lipca tegoroczny cel został jednak zmniejszony do zaledwie 14 mil.
Przy takim tempie osiągnięcie celu wyznaczonego na 2035 rok staje się coraz trudniejsze. Aby zdążyć w terminie, przedsiębiorstwo musiałoby wycofywać z eksploatacji ponad 135 mil rur rocznie, podczas gdy w ostatnich latach realizowano jedynie niewielką część takiego zakresu prac.

Spór o bezpieczeństwo i koszty dla mieszkańców
Organizacje konsumenckie nie kwestionują konieczności utrzymywania sieci gazowej w bezpiecznym stanie. Domagają się jednak, aby Peoples Gas lepiej równoważył potrzeby związane z modernizacją infrastruktury z możliwościami finansowymi mieszkańców Chicago.
Przeciwnicy podwyżki zachęcają mieszkańców do przekazywania swoich opinii Komisji Handlu Illinois oraz kontaktowania się z przedstawicielami władz stanowych i miejskich. Maria Hadden oceniła, że dotychczasowe działania Peoples Gas nie uzasadniają obciążania mieszkańców Chicago kolejnymi kosztami.
Źródło: capitolnewsillinois
Foto: istock, Peoples Gas, YouTube
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW1 tydzień temuJanusz Stokłosa wystąpi z batutą w Chicago. W niedzielę koncert „Polish Soul, American Spirit”
-
News USA3 tygodnie temuTrump zapowiada po 5 tys. dolarów dla Amerykanów. Dostaniemy te pieniądze?
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW1 tydzień temuWici zapraszają dzieci, młodzież i dorosłych. Ruszył nabór do zespołu w Algonquin
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW2 tygodnie temuGrażyna Auguścik nagra koncert na żywo. Publiczność będzie częścią nowego albumu
-
News USA2 tygodnie temuDonald Trump: obawy o bezpieczeństwo AI to „oszustwo”
-
News Chicago2 tygodnie temuJohnson rusza po drugą kadencję. Przed burmistrzem trudna i kosztowna kampania
-
News Chicago3 dni temuDonald Trump wystąpił na Presidents Cup w Medinah Country Club pod Chicago
-
News USA1 tydzień temuApple zgodził się na ugodę za 250 mln USD. Właściciele wybranych iPhone’ów mogą otrzymać pieniądze






