Połącz się z nami

Kościół

Święci od grzybów? Piotr i Paweł jakich mniej znamy

Opublikowano

dnia

Wykazy hagiograficzne wymieniają pod imieniem Piotr: 91 świętych i 31 błogosławionych, pod imieniem Paweł: 56 świętych i 20 błogosławionych. Ku czci Apostołów św. Piotra i św. Pawła wystawiono w Polsce ponad 300 kościołów. Dlaczego ich święto obchodzimy 29 czerwca? Kiedy pierwszy raz się spotkali? Co mają wspólnego z grzybami? Oto 10 ciekawostek o Świętych Apostołach.

29 czerwca Kościół powszechny obchodzi uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła.

Jeden z nich został nazwany przez Jezusa „Opoką”, drugi zaś powołany na „Apostoła Narodów”. Zarówno jeden, jak i drugi ponieśli śmierć męczeńską w Rzymie, podczas prześladowania chrześcijan przez cesarza Nerona.

W Rzymie, przed watykańską bazyliką znajdują się ich dwa posągi. Św. Piotr trzyma w rękach klucze, św. Paweł – miecz. Tradycja chrześcijańska wspomina, że byli zupełnie różni, ale łączyło ich jedno – miłość do Chrystusa i Jego Ewangelii.

REKLAMA REKLAMA

1. Nowe imiona

Obaj opowiedzieli się za Jezusem i otrzymali nowe imiona. Szymon został nazwany Piotrem – Kefasem („skałą”), na której Chrystus zbudował Kościół. Szaweł zaś po nawróceniu nosił imię Paweł.

Piotr poznał Jezusa i był jego najbardziej zaufanym uczniem, Paweł nie spotkał Go osobiście – gdy Jezus nauczał, on był dopiero nastolatkiem.

2. Współzałożyciele gminy chrześcijańskiej w Rzymie

Świętych Piotra i Pawła uważa się za współzałożycieli gminy chrześcijańskiej w Rzymie.

3. Pierwsze spotkanie przyszłych świętych

Pierwsze spotkanie Pawła z Piotrem mogło mieć miejsce w Jerozolimie w związku z prześladowaniem chrześcijan, na początku lat 30. I w. po Chr.

Paweł wspomina w listach, że prześladował Kościół. W tym czasie, w Jerozolimie przebywał także Piotr Apostoł. Mówi się, że spotkanie miało miejsce tuż po „wydarzeniach damasceńskich” – już po nawróceniu Szawła i powołaniu go na Apostoła przez zmartwychwstałego Jezusa.

4. „Książęta apostołów”

Piotr i Paweł nazywani byli „książętami apostołów”. Paweł  nie należał wprawdzie do grona dwunastu, ale określany jest „apostołem” na podstawie charyzmy i powołania.

5. Listy włączone do Biblii

Św. Piotr pozostawił w swojej spuściźnie literackiej 2 listy, które należą do ksiąg Pisma Świętego. Św. Paweł napisał aż 13 listów, które są włączone do biblijnego kanonu.

6. Święci od grzybów

W polskiej tradycji ludowej istniało przekonanie, że po uroczystości św. Apostołów Piotra i Pawła zaczynają rosnąć grzyby.

Ma to swoje odzwierciedlenie w przysłowiach ludowych: „Jak w Piotra i Pawła deszcz popada, dużo grzybów zapowiada” lub „Gdy w świętego Piotra i Pawła deszcz leje, to jeden z świętych grzyby sieje”.

Dawniej ludzie byli przekonani, że dzień ten jest pechowy, bo patronat nad nim sprawują aż dwaj święci. Na podstawie tego dnia ludność przewidywała pogodę.

„Jak Piotr święty z świętym Pawłem płaczą, to ludzie przez tydzień słońca nie zobaczą” – mówili.

7. Męczeństwo

Tradycja przekazuje, że Apostołowie ponieśli śmierć męczeńską tego samego dnia.

Św. Paweł poniósł śmierć  w 67 r. Tradycja zachowała w pamięci miejsce jego męczeństwa: za Bramą Ostyjską. Jako obywatel rzymski zginął od miecza.

Św. Piotr poniósł śmierć męczeńską na krzyżu około 67 r. za panowania cesarza Nerona. Najstarsze źródła tradycji wskazywały jako miejsce śmierci męczeńskiej św. Piotra na ogrody cesarskie, które rodzina Augusta Oktawiana założyła na brzegu Tybru, pod nazwą „pole watykańskie”.

Prawdopodobnie w tym samym 67 r., z rozkazu cesarza Nerona, został zabity także Paweł z Tarsu. Jako obywatel rzymski nie mógł być ukrzyżowany ani zabity w granicach Wiecznego Miasta. Został zatem ścięty za jego murami.

8. Święto obu Apostołów wcześniejsze niż Boże Narodzenie

Już w roku 258 obchodzono święto obu Apostołów razem dnia 29 czerwca. Uroczystość została włączona do obchodów liturgicznych, wcześniej niż Boże Narodzenie.

W IV w. w Rzymie czczono tych Świętych celebrując trzy Msze św. Pierwszą w Bazylice św. Piotra na Watykanie, drugą w Bazylice św. Pawła za Murami i trzecią w katakumbach św. Sebastiana.

Kult ten rozszerzał się bardzo dynamicznie w Kościele Zachodnim, jak i Kościele Wschodnim.

9. Najpopularniejsi patroni

Wykazy hagiograficzne wskazują pod imieniem Piotr: 91 świętych i 31 błogosławionych, pod imieniem Paweł: 56 świętych i 20 błogosławionych.

Ku czci św. Piotra i św. Pawła wystawiono wiele kościołów. W Polsce jest ich ponad 300.

Święci Apostołowie Piotr i Paweł są też patronami Poznania. Piotr patronuje blacharzom, kowalom, sprzedawcom ryb, murarzom, a Paweł – marynarzom, powroźnikom, tkaczom.

10. 29 czerwca to nie przypadek

Tradycja wskazuje na powiązania Apostołów z pierwszymi chrześcijanami i tradycjami rzymskimi. Tego dnia starożytni Rzymianie oddawali cześć legendarnym założycielom Wiecznego Miasta Romulusowi i Remusowi. Mówi się, że to oni dali fundamenty dla powstania Rzymu.

Święci Apostołowie zaś w Rzymie oddali swoje życie, przyczyniając się do rozkwitu wiary. Nadali chrześcijańskie fundamenty pogańskiemu świętu.

Źródła historyczne wskazują, że to właśnie 29 czerwca wróciły na miejsce pochówku doczesne szczątki św. Piotra – Apostoł zginął na Polach Watykańskich i został pochowany na cmentarzu, na Wzgórzu Watykańskim.

Doczesne szczątki św. Pawła zostały złożone najpierw w posiadłości św. Lucyny przy drodze sotyjskiej, a następnie przeniesiono je do katakumb św. Sebastiana przy drodze apijskiej (podobnie postąpiono z ciałem św. Piotra, obawiano się bowiem ich profanacji, w czasie prześladowań chrześcijan).

Miało to miejsce prawdopodobnie w 258 roku – od tego roku czczono Apostołów Piotra i Pawła wspólnie właśnie 29 czerwca.

 

Family News Service

 

Foto: You Tube,  zatletic/depositphotos.com, episkopat.pl, konsorcjum.pl

REKLAMA REKLAMA

News Chicago

Odmówili szczepionki COVID-19 i starcili pracę. Szpital NorthShore wypłaci im 10 mln odszkodowania

Opublikowano

dnia

Autor:

Chrześcijańska organizacja non-profit zajmująca się rozprawą sądową ogłosiła w piątek, że rozstrzygnęła „pierwszy pozew dla pracowników służby zdrowia w sprawie nakazu szczepienia przeciwko COVID” w Stanach Zjednoczonych. O ugodzie, która przyznaje tym pracownikom ponad 10,3 miliona dolarów odszkodowania, mówi Jezuita Ojciec Paweł Kosiński.

Liberty Counsel wniósł pozew przeciwko NorthShore University HealthSystem, zlokalizowanemu na przedmieściach Chicago, w imieniu ponad 500 obecnych i byłych pracowników, którzy sprzeciwili się obowiązkowi szczepienia przeciwko COVID-19 z powodów religijnych.

Według Liberty Counsel pracownicy ci odmówili szczepienia ze względu na jego związek z abortowanymi komórkami płodowymi.

Ugoda została złożona w federalnym sądzie okręgowym stanu Illinois, gdzie czeka na zatwierdzenie. W ugodzie NorthShore zgadza się na zmianę swojej polityki i rozważenie ponownego zatrudnienia pracowników, którzy odeszli, ponieważ ich prośby o zwolnienie z powodów religijnych ze szczepienia zostały odrzucone.

NorthShore szacuje, że 523 pracownikom odmówiono zwolnienia religijnego między 1 lipca 2021 a 1 stycznia 2022, zgodnie z ugodą. Spośród nich, 204 spełniło ten nakaz, podczas gdy 269 zostało zwolnionych lub zrezygnowało z pracy. Northshore zatwierdziło religijne zwolnienie na prośbę jednej osoby..

REKLAMA REKLAMA

NorthShore, podobnie jak inne systemy szpitalne, nadal będzie wymagać szczepienia swoich pracowników przeciwko COVID-19, ale w ramach ugody zmienia swoją politykę zwolnień.

W przyszłości przeanalizuje wnioski poszczególnych pracowników o zwolnienia z powodów religijnych, a jeśli zwolnienia te zostaną zatwierdzone, NorthShore będzie pracować nad dostosowaniem pracowników, niezależnie od ich stanowiska.

Stanowisko Kościoła katolickiego

Papież Franciszek i Watykan zdecydowanie zachęcali katolików do rozważenia przyjęcia szczepionki przeciw COVID-19.

Kongregacja Nauki Wiary wydała również notę ​​na temat moralności szczepionek w odpowiedzi na obawy dotyczące ich związku z aborcją.

„Kiedy nienaganne etycznie szczepionki przeciw Covid-19 nie są dostępne… moralnie dopuszczalne jest otrzymywanie szczepionek przeciw Covid-19, które wykorzystują linie komórkowe z abortowanych płodów w procesie badawczym i produkcyjnym”.

Notatka ostrzegała również przed nie przestrzeganiem przepisów, podkreślając jednocześnie, że katolicy w swoich decyzjach muszą brać pod uwagę dobro wspólne.

„Jednocześnie rozum praktyczny pokazuje, że szczepienia z reguły nie są obowiązkiem moralnym i dlatego muszą być dobrowolne”

– czytamy w notatce.

 

 

Źródło: cna
Foto: You Tube, istock/Tirachard

REKLAMA REKLAMA
Czytaj dalej

Ciekawostki

Mam małe rączki, ale wielkie serce – historia 6-letniego wojownika z TARczą

Opublikowano

dnia

Autor:

„W ósmym miesiącu ciąży podczas badania USG dowiedzieliśmy się, że Nathan urodzi się bez rączek. Doktor nie wiedział jak nam to powiedzieć. Stwierdził, że na aborcję jest już za późno. Ja jednak nigdy bym nie dopuściła do tego, aby zabić swoje dziecko” – mówi Family News Service Sabina Walczak. 12 sierpnia Nathan Walczak skończy 6 lat. Chłopiec urodził się z rzadką wadą genetyczną – zespołem TAR, który objawia się brakiem kości przedramienia, bądź ich szczątkowym występowaniem.

„Lekarz nie wiedział, jak ma nam o tym powiedzieć. Milczał przez chwilę, a potem odwrócił monitor USG. Wasze dziecko nie ma kości ramiennej i przedramienia”

– tak Sabina Walczak opisuje wizytę u lekarza, podczas której dowiedziała się o wadzie genetycznej syna. Ginekolog podkreśliła tylko, że, gdyby wcześniej udało się zauważyć chorobę dziecka, rodzice mogli by je abortować, a tak to było już za późno.

Walczakowie poczuli ogromny ból.

„To był dla mnie duży cios, nie mogłam sobie wyobrazić syna bez rąk. Zostaliśmy z tym wszystkim sami”

– podkreśla Sabina Walczak. Wraz z mężem nie otrzymali pomocy psychologicznej. Nie usłyszeli słów otuchy i wsparcia. Po postawionej diagnozie przepłakali 2 tygodnie.

REKLAMA REKLAMA

„To był dla nas czas żałoby. Mieliśmy poczucie straty, bo oczekiwaliśmy narodzin zdrowego dziecka. Zastanawialiśmy się, dlaczego właśnie nam się to przydarzyło. To trwało jednak dość krótko. Potem rozpoczęła się walka o życie syna” – tłumaczy kobieta.

Kiedy Nathan się urodził, państwo Walczakowie bali się, czy ich dziecko w ogóle przeżyje.

„Choć lekarze ustalili, że dziecko ma wadę genetyczną, nie od razu wykryli, że cierpi na zespół TAR. O tym dowiedzieliśmy się dopiero po porodzie. Drugiego dnia po urodzeniu synek miał na głowie krwiak wielkości pomarańczy. Pilnie potrzebował przetoczenia krwi” – dodaje mama Nathana.

W pierwszym okresie życia okazało się, że chłopiec ma małopłytkowość, wówczas wyszło na jaw, że maluch cierpi również na nieprawidłowości w budowie kolan, że są one źle wykształcone i brakuje więzadeł krzyżowych.

Walczakowie mieszkają w Niemczech. Decyzję o emigracji z Polski podjęli ze względu na możliwość kompleksowego leczenia chłopca za granicą.

Aby nogi dziecka mogły się rozwijać potrzebne są ortezy, które trzeba systematycznie wymieniać, bo Nathan rośnie. W Polsce ich koszt to 40-50 tys. złotych. Walczakowie musieliby je kupować z własnych pieniędzy. W Niemczech ortezy są refundowane w stu procentach.

„Przestałam słuchać ludzi, którzy mówili mi, że Nathan nie da sobie rady, że będzie daleko w tyle za rówieśnikami. Nie skupiamy się na tym czego nie mamy, tylko jesteśmy wdzięczni za to, co mamy” – zaznacza mama chłopca.

Nathan świetnie sobie radzi. Bawi się z dziećmi, używa zarówno dłoni jak i nóg. Uśmiecha się i jest bardzo aktywnym dzieckiem.

„Jak tylko zaczął mówić, powtarzał mi: 'ja sam’. Nie przeszkadzam mu w dążeniu do samodzielności, a z każdym dniem jest coraz lepiej.”

„Jestem dumna, że mam takiego wojownika z TARczą. Nathan daje nam siłę i nadzieję” – mówi Sabina Walczak.

„Skacze i wspina się, gdzie może, ciesząc się niezmiernie, że daje radę to zrobić. Synek potrafi nawet puścić samolocik z papieru nóżkami i grać w bilarda dla dzieci. Radzi sobie też z samodzielnym jedzeniem, piciem i myciem zębów, a także z ubieraniem” – tłumaczy dumna mama.

„Nieraz wydawało mi się, że synek czegoś nie da rady zrobić, może co najwyżej nauczy się tego w przyszłości. A on mi już na drugi dzień mówił: 'Mamo patrz, ja Ci pokażę, jak to się robi’. To jest naprawdę niesamowite obserwować go, jak on znajduje sposoby na robienie różnych rzeczy” – dodaje z uśmiechem kobieta.

Dzieci często zaczepiają i pytają chłopca, dlaczego ma takie małe rączki.

„Nathan od maleńkiego mówił: „mam małe rączki, ale serce wielkie'”.

„Kiedyś myślałam, że jako mama wielu rzeczy chcę go nauczyć. A tymczasem to on mnie uczy cierpliwości, wdzięczności i miłości każdego dnia” – podkreśla kobieta.

Chłopca czekają jeszcze operacje, które będą miały na celu wyprostowanie nóg.

„Nathanek ciągle powtarza, że Bóg go tak stworzył. Brak rączek nie jest dla niego problemem. Ostatnio oznajmił nam, że w raju też by chciał mieć krótkie rączki. Nasz syn akceptuje siebie.”

„Dzięki tym wszystkim przeciwnościom jesteśmy bliżej Boga, a trudne doświadczenia jeszcze bardziej nas zbliżają do siebie” – tłumaczą nam państwo Walczakowie.

Sabina i Paweł Walczakowie założyli na facebooku specjalny fanpage – „Nathan – Wojownik z TARczą”. Dzielą się tam swoją codziennością i pokazują postępy syna w ćwiczeniach i rehabilitacji.

Family News Service

 

Foto: archiwum państwa Walczaków

REKLAMA REKLAMA
Czytaj dalej

Kościół

Powstaniec warszawski: wiara była nadzieją w beznadziei, światełkiem w ciemności

Opublikowano

dnia

Autor:

Wiara pozwalała powstańcom uwierzyć w to, że tragedia Powstania Warszawskiego ma głębszy sens, który odkryją po drugiej stronie. Życie religijne było tym, co ich jednoczyło i budowało tożsamość wspólnoty – powiedziała Family News Service historyk Marcelina Koprowska, autorka książki „Życie religijne podczas Powstania Warszawskiego”. W dniach 5-7 sierpnia 1944 r. miała miejsce jedna z największych zbrodni na ludności cywilnej w dziejach II wojny światowej, zwana rzezią Woli.

Liczbę ofiar zbrodni niemieckich popełnionych na Woli szacuje się pomiędzy 38 a 65 tys. osób. Jej dokładne ustalenie jest niemożliwe, z uwagi na niewielką liczbę ocalałych, a także fakt zacierania przez Niemców śladów swoich działań.

Szczególnym miejscem na warszawskiej Woli był kościół parafialny św. Wojciecha, gdzie Niemcy w czasie Powstania Warszawskiego utworzyli obóz przejściowy dla deportowanych mieszkańców. Więźniowie mogli liczyć na opiekę duszpasterską miejscowych kapłanów, którzy za tę pomoc zostali rozstrzelani wraz z innymi powstańcami.

Na pobliskim cmentarzu wykonano wiele masowych egzekucji, a część więźniów przewożono z kościoła do obozów.

Wiara była czynnikiem, który wielu warszawiakom pomagał przetrwać dramat wojny, choć religijność mieszkańców stolicy zmieniała się wraz z upływem lat.

REKLAMA REKLAMA

„W bardzo wielu wspomnieniach widzimy ślady przeróżnych form religijności i pobożności. Była to z jednej strony religijność formalna (liturgiczna), czyli sprawowanie sakramentów. Poza tym istniała religijność pozaliturgiczna, np. modlitwy, wspólne spotkania na podwórkach czy w piwnicach, oddolne inicjatywy modlitewne” – zauważyła Marcelina Koprowska.

Jak wynika z przekazów historycznych, do 1939 r. religijność w Warszawie nie była bardzo intensywna. Podczas okupacji w źródłach odnotowuje się wzrost aktywności religijnej. Powstawały kapliczki na wielu podwórkach przydomowych.

„Mieszkańcy przy kapliczkach budowali swoją wspólnotę na sposób religijny poprzez modlitwę, ale też wspólnotę sąsiedzką” – podkreśliła Marcelina Koprowska. W czasie Powstania religijność jeszcze się zintensyfikowała. „W kościołach były dłuższe kolejki do spowiedzi niż zazwyczaj” – zaznaczyła historyk.

Badaczka religijności czasów Powstania podkreśliła, że:

„praca duchownych w tamtym okresie w wielu przypadkach była heroiczna. Z wielu z nich nawet nie zdajemy sobie sprawy”.

Posługa księży miała dwa wymiary. Z jednej strony była to posługa duszpasterska w warunkach powstańczych, np. sprawowanie sakramentów nawet w czasie nalotu.

„Kapłani nieraz ryzykowali życiem i trwali przy ołtarzu sprawując Mszę do końca” – zaznaczyła Koprowska.

„Drugi rodzaj to świadczenie życiem o wartościach ewangelicznych. Niektórzy kapłani zostawali przy chorych ryzykując życiem, mimo że mogli uciekać. Przykładem jest o. Michał Czartoryski, błogosławiony Kościoła katolickiego, który nie przeżył. Inny przykład to o. Tomasz Rostworowski, który został z rannymi na Starym Mieście. Jemu udało się przeżyć” – opowiedziała badaczka dziejów Powstania.

Również świeccy angażowali się w umacnianie wiary innych. Taką osobą była Maria Okońska, po wojnie znana jako współpracowniczka kard. Wyszyńskiego.

„Maria i jej towarzyszki najpierw same modliły się we własnym gronie za losy Powstania, a od połowy sierpnia podjęły inicjatywę nowenny przed uroczystością Matki Bożej Częstochowskiej, którą rozpropagowały w dużej części Śródmieścia. Każdy mógł się włączyć. Źródła podają, że inicjatywa znalazła szerokie poparcie” – zaznaczyła Marcelina Koprowska.

Wiele zgromadzeń zakonnych wspierało powstańców, np. siostry nazaretanki na ul. Czerniakowskiej, zmartwychwstanki na Żoliborzu, sakramentki na Nowym Mieście, franciszkanki na Śródmieściu, elżbietanki na Mokotowie.

„Organizowały punkty sanitarne, szpitale polowe, ale też kuchnie dla wojska czy cywilów, chroniły u siebie powstańców” – podała Koprowska.

W czasie Powstania biskupem Warszawy był bp Antoni Szlagowski. W stolicy przebywał też bp Stanisław Adamski z Katowic, który został zmuszony przez Niemców do opuszczenia swojej diecezji. Mieszkał na Śródmieściu, gdzie posługiwał wśród powstańców i cywilnych.

„Mało znany jest wątek rekolekcji, które bp Adamski wygłosił podczas Powstania. Były one inicjatywą jednej z kobiet. Pomyślały, że skoro jest biskup, warto poprosić go o rekolekcje. Biskup się zgodził. Przez trzy dni na jednym z podwórek na Wareckiej głosił rekolekcje. Ostatniego dnia ludzie szli do spowiedzi, uczestniczyli we Mszy świętej. Ze źródeł wiemy, że niektórzy przy okazji tych rekolekcji byli u spowiedzi pierwszy raz od wielu lat” – opowiedziała Marcelina Koprowska.

W tym samym czasie bp Szlagowski przebywał na Nowogrodzkiej. Sprawował sakramenty, ale z racji okupacji nie mógł się tam angażować w działania powstańcze. Niemcy namawiali go, żeby wydał odezwę zachęcającą powstańców do zakończenia walki. Odpowiadał, że to nie jego rola.

„To on właśnie odebrał serce Chopina z kościoła św. Krzyża, żeby je przechować. Dzięki temu udało się je uratować. Był to propagandowy gest Niemców” – zaznaczyła historyk.

Od czasów Powstania pojawiają się dyskusje czy miało ono sens.

„Dla mnie to, co robili powstańcy albo ludność cywilna, która ich wspierała na różne sposoby, jest świadectwem postawy poświęcenia dla spraw najważniejszych – to pokazanie, że dla nich warto wiele poświęcić. Może przyjść taki moment, że zostawia się łatwiejsze życie dla wyższych wartości, takich jak wolność, niepodległość, wierność Ojczyźnie, Bogu. Życie religijne odgrywało w tym swoją rolę” – podkreśliła historyk.

„Warto poznawać historię, żeby się tego poświęcenia uczyć. Wielu, którzy przeżyli, piszą, że mimo iż stracili dużo, nadal uważają, że było warto” – dodała.

Wojna na Ukrainie stanowi w pewnym sensie aktualizację działań zbrojnych czasów Powstania.

„Obrazy z Ukrainy są pod wieloma względami bardzo podobne jak w czasie Powstania Warszawskiego. Wielu podobieństw można się doszukiwać także w kontekście religijności” – zauważyła Koprowska.

„Powstanie Warszawskie jest mi bliskie, bo jestem warszawianką, instruktorką harcerstwa. Ta historia harcerzy z czasów Powstania w naszym ruchu jest bardzo ważna. Temat Powstania bardzo szybko stał mi się bliski i właściwie od niego zaczęło się moje zainteresowanie historią” – opowiedziała Marcelina Koprowska.

Powstanie Warszawskie trwało od 1 sierpnia do 2 października 1944 r. Było zbrojnym wystąpieniem przeciwko okupującym Warszawę wojskom niemieckim. Wśród wielu dramatów tego okresu jedną z największych tragedii była rzeź Woli, która pozbawiła życia ok. 38-65 tys. osób.

Family News Service

 

Foto: You Tube, Justyna Galant

REKLAMA REKLAMA
Czytaj dalej
Reklama

Facebook Florida

Facebook Chicago

Reklama

Kalendarz 2021

czerwiec 2022
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Popularne w tym miesiącu