Połącz się z nami

News Chicago

Setki niepokornych pracowników państwowych służb nie zaszczepiło się na COVID. Stracą teraz pracę?

Opublikowano

dnia

Minął ostateczny termin wyznaczony przez Burmistrz Lori Lightfoot, do którego tysiące pracowników miejskich w Chicago miało się w pełni zaszczepić przeciwko COVID-19. Przewidziane konsekwencje dla niepokornych to brak wynagrodzenia lub zwolnienie z wykonywanej pracy. Co dalej w rozgrywce między Lightfoot a pracownikami związkowymi, którzy nie chcą się podporządkować wprowadzonemu przepisowi?

Pracownicy miejscy mieli być w pełni zaszczepieni do końca stycznia. Miasto zachwalało, że prawie 84% jego siły roboczej, liczącej ponad 30 000 pracowników, jest w pełni zaszczepionych i zobowiązało się w tym tygodniu podjąć kroki wobec tych, którzy nie dotrzymali poniedziałkowego terminu. Jednak nie ogłosiło jeszcze swoich decyzji.

Ten ruch może potencjalnie mieć najpoważniejsze konsekwencje w Straży Pożarnej w Chicago. Według danych miejskich ponad 550 strażaków i ratowników medycznych — około 12% wydziału — zgłosiło, że nie są szczepieni.

Rzeczywista liczba niezaszczepionych strażaków i ratowników medycznych może być jednak niższa, niż odzwierciedlają to liczby, którymi dysponuje miasto.

Wielu członków wydziału zostało zaszczepionych w ostatnich miesiącach, ale nie zgłosili o tym miastu, poinformował Union Local 2 President, Jim Tracy. Jeszcze inni wymienieni wśród nieszczepionych mają jakiś status niepełnosprawności i w najbliższym czasie nie zgłoszą się do służby, oświadczył.

Według Tracy’ego tylko „dwóch lub trzech” niezaszczepionych strażaków zostało zmuszonych do przyjęcia szczepionki, ponieważ zbliżał się termin 31 stycznia, pod groźbą wstrzymania wynagrodzenia. Więcej niezaszczepionych strażaków dostanie ultimatum w najbliższych dniach. Inni złożyli wnioski o zwolnienia religijne lub medyczne, poinformował Tracy.

„Oni są wściekli. I ja jestem wściekły.” stwierdził Tracy.

“Nigdy nie powinni znajdować się w sytuacji, w której są zmuszani do zaszczepienia.”

“Kiedy jednak masz ludzi z 15, 17, 18 latami w pracy, mogą oni stracić emeryturę, jeśli nie zastosują się do tego.” – oświadczył Tracy.

„To gra w piłkę (Lightfoot’s), to jej zasady. Jeśli nie grasz według jej zasad, nie możesz być w drużynie”.

Zapytany, kiedy nieszczepieni pracownicy miasta zaczną być zawieszani, rzecznik burmistrz Ryan Johnson wydał we wtorek oświadczenie, w którym stwierdził, że miasto „zwraca się do tych pracowników, którzy nie przestrzegają przepisów na poziomie indywidualnym i wydziałowym”.

„Pracownicy zostali w pełni poinformowani o terminie i konsekwencjach, a my podejmujemy działania” – czytamy w oświadczeniu Johnsona.

„Obejmuje to nałożenie na pracowników statusu bez wynagrodzenia i postępowanie dyscyplinarne, włącznie z rozwiązaniem stosunku pracy”.

Policja z Chicago nie została uwzględniona w ostatnim terminie szczepień, ponieważ Fraternal Order of Police FOP znajduje się w osobnym arbitrażu z miastem, kwestionując nałożony obowiązek. W sumie 2967 pracowników Departamentu Policji, prawie 24% pełnego składu wydziału, poinformowało, że nie są zaszczepieni.

Poniedziałkowy termin dla personelu straży pożarnej i innych pracowników miejskich był również wynikiem arbitrażu między miastem a kilkoma związkami.

Jednak lokalny prezes FOP, John Catanzara, oświadczył, że ten przypadek jest inny i że testowanie COVID-19 dla pracowników, a nie szczepionka, jest preferowanym rozwiązaniem.

„Nie chcę, żeby ktokolwiek myślał, że będzie to ta sama decyzja, którą otrzymał Union Local 2. Poszliśmy zupełnie inną drogą” w przedstawianiu swoich argumentów, poinformował Catanzara.

„Mam nadzieję, że arbiter rozumie, że testowanie jest najbardziej logiczną ścieżką naprzód”.

Sprawa trafiła do arbitrażu po tym, jak FOP i miasto wniosły do sądu sprawę, a sędzia Cook County zawiesił termin szczepień dla członków związku 31 grudnia. Wkrótce spodziewane jest orzeczenie.

Dla Lightfoot poniedziałkowy termin i trwająca rozgrywka stanowią oczywiste wyzwania. Burmistrz okazała się niechętna do ulegania żądaniom związkowym i ma szczególnie chłodne stosunki z FOP. Jeśli nie dotrzyma swojej groźby „nie płacenia”, może być to postrzegane jako słabość.

Z kolei jeśli zawiesi pracowników, krytycy mogą spróbować zmusić ją do poniesienia konsekwencji na wypadek zakłóceń w pracy służb miejskich, takich jak dłuższe czasy reakcji straży pożarnej lub opóźnienia w odśnieżaniu.

Johnson, rzecznik burmistrz, poinformował we wtorek, że ośmiu strażaków nie otrzymało wynagrodzenia.

„Ponadto miasto ma plany awaryjne, ale nie przewiduje żadnych przerw w służbie ani działalności” – oświadczył.

Poniedziałkowy deadline był po prostu ostatnią próbą burmistrz, by zmusić pracowników miasta i związki, które reprezentują wielu z nich, do podporządkowania się szczepionkom.

Lightfoot ogłosiła obowiązek szczepień w sierpniu, twierdząc, że wszyscy pracownicy miasta mieli czas do 31 grudnia na pełne zaszczepienie się przeciwko koronawirusowi. Ale związki skutecznie argumentowały, że ich układy zbiorowe dają im prawo do arbitrażu w tej sprawie.

W orzeczeniu z połowy grudnia arbiter zadecydował, że kilka związków, w tym jeden reprezentujący strażaków, musi przestrzegać polityki szczepień, dając im czas do 31 grudnia na wykonanie pierwszego zastrzyku i do 31 stycznia na drugi, jeśli zdecydowali się na szczepionkę dwudawkową. W orzeczeniu stwierdzono, że pracownicy objęci decyzją, którzy nie zastosowali się lub uzyskali zwolnienie religijne lub medyczne, mogą stracić wynagrodzenie.

 

Źródło: chicagotribune

Foto: You Tube, iStock

News Chicago

Chicagowskie Szkoły Publiczne CPS straciły ponad 11,5 tys. uczniów w ciągu roku

Opublikowano

dnia

Autor:

cps

Liczba uczniów w Chicagowskich Szkołach Publicznych wyraźnie spadła w roku szkolnym 2026–2027. Do placówek CPS uczęszcza obecnie o ponad 11,5 tys. dzieci i młodzieży mniej niż przed rokiem. Władze dystryktu wskazują przede wszystkim na zmiany migracyjne oraz spadającą liczbę urodzeń.

Dyrektor generalna Chicagowskich Szkół Publicznych Macquline King poinformowała w czwartek, że według danych z 20. dnia roku szkolnego do CPS zapisanych jest 304 687 uczniów. To właśnie liczba uczniów odnotowana tego dnia jest zazwyczaj traktowana jako oficjalny stan zapisów w danym roku.

W porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku CPS straciło 11 537 uczniów. King podkreśliła podczas posiedzenia Chicagowskiej Rady Edukacji, że dystrykt nie jest w stanie kontrolować wszystkich czynników demograficznych, może jednak odpowiadać za jakość edukacji i doświadczenia oferowane uczniom.

Jak zaznaczyła, jej priorytetem jako dyrektor generalnej pozostają inwestycje w uczniów, poprawa warunków nauki oraz współpraca ze społecznościami szkolnymi, tak aby każde dziecko miało możliwość wykorzystania swojego potencjału.

Chicago znów ma trzeci największy dystrykt szkolny w USA

Mimo znacznego spadku liczby uczniów CPS odzyskało pozycję trzeciego największego dystryktu szkolnego w Stanach Zjednoczonych. Chicago wyprzedziło Miami-Dade County Public Schools, gdzie w tym roku odnotowano jeszcze większy spadek zapisów.

Macquline King przyznała jednak, że trudno uznać to za powód do satysfakcji. Porównała awans w zestawieniu do zwycięstwa osiągniętego tylko dlatego, że konkurent się potknął.

Spadek liczby uczniów CPS nie jest zjawiskiem nowym. W roku szkolnym 2005–2006 do chicagowskich szkół publicznych uczęszczało 420 925 uczniów. Jeszcze dekadę temu było ich 381 349, co pokazuje skalę długoterminowych zmian demograficznych w mieście.

Struktura uczniów pozostaje stosunkowo stabilna

Wstępna analiza CPS wskazuje, że pomimo spadku ogólnej liczby uczniów struktura rasowa i etniczna dystryktu pozostaje stosunkowo stabilna. Uczniowie pochodzenia latynoskiego stanowią około 46 procent całej populacji CPS, natomiast uczniowie czarnoskórzy około 35 procent.

Macquline-King

Macquline King

Jednocześnie rośnie liczba dzieci objętych indywidualnymi programami edukacyjnymi, czyli Individualized Education Programs. Od poprzedniego roku szkolnego zwiększyła się ona o prawie 5 procent. Uczniowie korzystający z takich programów stanowią obecnie 18,4 procent wszystkich uczniów CPS.

Ogromne różnice między częściami Chicago

Zmiany nie rozkładają się równomiernie na terenie miasta. Według wstępnych danych największy spadek zapisów odnotowano w części Lower West Side, gdzie liczba uczniów zmniejszyła się o niemal 53 procent. Na kolejnym miejscu znalazło się South Lawndale ze spadkiem wynoszącym około 42 procent, a następnie Avondale, gdzie liczba uczniów zmniejszyła się o około 40 procent.

Są jednak części Chicago, w których liczba uczniów rośnie. W rejonie O’Hare odnotowano wzrost o 29 procent, w Loop o 28 procent, natomiast w Lincoln Park o 19 procent.

Mniej dzieci w szkołach publicznych w całym Illinois

Przedstawiciele CPS zwracają uwagę, że podobne problemy występują w dużych miastach w całych Stanach Zjednoczonych. Od czasu pandemii COVID-19 liczba uczniów szkół publicznych spada między innymi z powodu malejącej liczby urodzeń oraz zmian w kierunkach migracji.

szkoła chicago

Według CPS do Stanów Zjednoczonych przyjeżdża mniej osób, a jednocześnie więcej ludzi wyjeżdża. W samym Illinois do szkół publicznych uczęszcza obecnie o 180 tys. uczniów mniej niż w 2017 roku.

Powraca pytanie o zamykanie szkół

Malejąca liczba uczniów ponownie wywołuje dyskusję o przyszłości części placówek CPS. Obowiązujące obecnie moratorium na zamykanie szkół wygasa wraz z końcem bieżącego roku szkolnego, a przedstawiciele Związku Nauczycieli Chicago CTU, członkowie rady edukacji i liderzy lokalnych społeczności domagają się jego przedłużenia.

W czwartek rano przed siedzibą CPS odbyła się akcja w tej sprawie. Zwolennicy przedłużenia moratorium przypominają wydarzenia z 2013 roku, kiedy CPS zamknęło 50 szkół, wywołując ogromne kontrowersje w wielu chicagowskich społecznościach.

Sekretarz CTU Vicki Kurzydlo przekonywała, że szkoły powinny ponownie stawać się centrami życia lokalnych społeczności. Jej zdaniem w każdej dzielnicy powinna funkcjonować placówka, w której dzieci mogą się uczyć, a rodziny otrzymywać potrzebne wsparcie.

Zamykanie szkół tematem kampanii wyborczej

Przyszłość placówek CPS stała się również jednym z tematów zbliżających się wyborów do Chicagowskiej Rady Edukacji. Po raz pierwszy w historii wszystkich 21 członków rady wybiorą mieszkańcy.

Trzech z czterech kandydatów ubiegających się o stanowisko kolejnego przewodniczącego rady podczas niedawnego forum dopuściło możliwość zamykania niektórych szkół. Jedynym kandydatem, który całkowicie odrzucił przyszłe zamknięcia, był Hilario Dominguez, były dyrektor polityczny Związku Nauczycieli Chicago.

Rada Edukacji Chicago

Pozostali kandydaci wskazywali, że jeśli w przyszłości miałoby dojść do likwidacji placówek, proces powinien wyglądać zupełnie inaczej niż podczas masowego zamykania szkół w 2013 roku. Podkreślali potrzebę znacznie większego udziału lokalnych społeczności oraz zapewnienia im odpowiedniego wsparcia.

Michilla Blaise zdecydowanie przeciwko zamykaniu placówek

Obecna członkini rady Michilla Blaise, powołana przez Burmistrza Brandona Johnsona i ubiegająca się o ponowny wybór w dystrykcie 5B, jednoznacznie sprzeciwia się zamykaniu kolejnych szkół.

Blaise uważa, że osobom spoza poszczególnych społeczności łatwo jest proponować likwidację lokalnych placówek, podczas gdy to mieszkańcy ponoszą konsekwencje takich decyzji. Jej zdaniem moratorium powinno zostać przedłużone, ponieważ wiele szkół nie otrzymało jeszcze inwestycji i zasobów potrzebnych do poprawy swojej sytuacji.

Spadek liczby uczniów stawia więc CPS przed coraz trudniejszym problemem. Dystrykt musi dostosowywać się do zmian demograficznych, jednocześnie mierząc się z presją społeczności, które po doświadczeniach z 2013 roku obawiają się kolejnej fali zamykania szkół.

 

Źródło: wttw
Foto: CPS
Czytaj dalej

News Chicago

Matka z Frankfort IL nie przyznaje się do zabójstwa 2-letniego syna. Obrona wskazuje na jej stan psychiczny

Opublikowano

dnia

Autor:

Corie A. Walsh

Corie Walsh z Frankfort, oskarżona o zabójstwo swojego 2-letniego syna Barretta, nie przyznała się w czwartek do winy w związku z zarzutami zabójstwa pierwszego stopnia. Kobieta ponownie stanęła przed sądem w obecności członków rodziny. Jej obrońcy utrzymują, że w chwili tragedii przechodziła epizod psychotyczny i zwracają uwagę na poważne wątpliwości dotyczące jej ówczesnego stanu psychicznego.

Podczas czwartkowej rozprawy Corie Walsh była wyraźnie poruszona. Jej adwokat Andrea Lyon poinformowała po posiedzeniu, że akt oskarżenia obejmuje trzy zarzuty oparte na trzech różnych podstawach prawnych dotyczących zabójstwa pierwszego stopnia. Obrona nadal koncentruje się na stanie psychicznym i stabilności kobiety.

Podczas wcześniejszego posiedzenia sąd zdecydował, że Walsh pozostanie w areszcie do czasu procesu. Jej adwokaci zabiegali o skierowanie jej na leczenie, argumentując, że w czasie śmierci syna znajdowała się w stanie psychozy. W tym samym czasie, kiedy odbywała się tamta rozprawa, trwał pogrzeb 2-letniego Barretta.

Rodzina wspiera oskarżoną

Andrea Lyon przekazała, że na czwartkową rozprawę przyszli m.in. mąż Corie Walsh, jej matka, przyjaciółka matki, kuzyn oraz wujek. Według adwokat rodzina wspiera oskarżoną i uważa, że wydarzenia, które doprowadziły do postawienia zarzutów, nie odzwierciedlają tego, jaką osobą była wcześniej.

Prokuratorzy nie komentowali sprawy po czwartkowym posiedzeniu. Wcześniej twierdzili jednak, że zamiary Walsh miały wykraczać poza skrzywdzenie syna. Według oskarżenia kobieta mówiła również o planie otrucia swojego męża.

Dramatyczne wydarzenia w domu w Frankfort

Wcześniej złożone w sądzie dokumenty szczegółowo opisują wydarzenia z dnia tragedii. Według prokuratury Corie Walsh została znaleziona w wannie z zakrwawioną wodą, natomiast jej 2-letni syn znajdował się w piwnicy. Chłopiec wisiał na jednej z belek.

Dwoje innych dzieci mieszkających w domu wróciło ze szkoły, zobaczyło, co się dzieje, i pobiegło po pomoc do sąsiedniego domu. Sąsiadka zdjęła Barretta i rozpoczął resuscytację. Chłopiec nie miał jednak wyczuwalnego pulsu, a później stwierdzono jego zgon w miejscowym szpitalu.

Barrett-Walsh

Barrett Walsh

Biuro Lekarza Sądowego Powiatu Will ustaliło, że przyczyną śmierci dziecka było uduszenie. Według prokuratury w domu znajdowało się również 8-miesięczne niemowlę, które pozostawiono bez opieki na podłodze w jednym z pomieszczeń na piętrze.

Prokuratura przytacza wypowiedzi Walsh

Według dokumentów sądowych sąsiadka znalazła Corie Walsh w wannie, ubraną, z obrażeniami nadgarstka i ud. Prokuratorzy twierdzą, że kobieta powiedziała wówczas funkcjonariuszom, iż zabiła syna, ponieważ uważała go za diabła i antychrysta.

Śledczy podają również, że Walsh mówiła później o zamiarze skrzywdzenia męża po jego powrocie do domu. Według prokuratury planowała podać mu zatruty napój i jednocześnie była przekonana, że zabiła także swoje pozostałe dzieci. W domu znajdowały się napoje oraz liczne opakowania leków na receptę.

Corie Walsh z rodziną

Corie Walsh z rodziną

Obrona podważa jednak znaczenie tych wypowiedzi, argumentując, że zostały złożone w czasie poważnego kryzysu psychicznego. Adwokaci utrzymują, że Walsh była w stanie psychozy zarówno podczas próby odebrania sobie życia, jak i później, gdy rozmawiała z funkcjonariuszami oraz personelem szpitala.

Sprawa Lindsay Clancy pojawia się w aktach

Prokuratorzy wskazują również, że przed tragedią Corie Walsh bardzo interesowała się procesem Lindsay Clancy, matki oskarżonej o zabicie trojga swoich dzieci, a następnie próbę odebrania sobie życia. Sprawa Clancy przez ponad miesiąc budziła ogromne zainteresowanie i wywołała szeroką dyskusję dotyczącą zdrowia psychicznego kobiet po porodzie.

Adwokat Clancy argumentował, że jego klientka cierpiała na rzadkie zaburzenie określane jako psychoza poporodowa. Prokuratura w tamtej sprawie przyznawała, że kobieta cierpiała na poważną chorobę psychiczną, ale utrzymywała, że była w stanie rozumieć i kontrolować swoje działania.

Z dokumentów sądowych dotyczących Corie Walsh wynika, że jeszcze kilka godzin przed wydarzeniami w jej domu aktywnie dyskutowała ze znajomymi o sprawie Clancy w grupowej rozmowie tekstowej. Jej wiadomości zaczęły jednak zwracać uwagę innych uczestników rozmowy.

Znajomi zauważyli zmianę zachowania

Osoby uczestniczące w grupowym czacie określiły wiadomości Walsh jako chaotyczne i nietypowe dla niej. Kobieta miała twierdzić, że to mąż Lindsay Clancy zabił dzieci, a w kolejnych wiadomościach pisała o nieumyślnym spowodowaniu śmierci i prosiła o pomoc, informując, że jest bardzo przestraszona.

Nietypowe zachowanie Walsh zauważyła również sąsiadka, która ją znalazła. Według jej relacji miała rozszerzone źrenice i zachowywała się inaczej niż zwykle. Strażak i ratownik, który rozmawiał później z detektywami, przekazał natomiast, że podczas transportu karetką kobieta była niespójna w swoich wypowiedziach.

Obrońcy wskazują ponadto, że Walsh niedawno korzystała z pomocy terapeuty. Według relacji rodziny i znajomych wcześniej nie wykazywała oznak przemocy wobec swoich dzieci.

lindsay-clancy

Lindsay Clancy

Obrona sprzeciwia się porównywaniu obu kobiet

Pomimo podobieństw między sprawami oraz wiadomości dotyczących procesu Lindsay Clancy adwokaci zdecydowanie sprzeciwiają się określaniu Corie Walsh jako osoby, która próbowała ją naśladować. Obrońca Robert Kerr uznał takie porównanie za nadmierne uproszczenie okoliczności sprawy.

Andrea Lyon podkreśla, że obrona traktuje śmierć dziecka jako tragedię i zamierza wykazywać, że stan psychiczny Walsh ma zasadnicze znaczenie dla oceny jej odpowiedzialności karnej. Corie Walsh ma ponownie stanąć przed sądem 26 października.

 

Źródło: nbc
Foto: YouTube, Police Department
Czytaj dalej

News Chicago

JB Pritzker ma już 4,2 mld USD, ale do najbogatszego mieszkańca Illinois dzieli go przepaść

Opublikowano

dnia

Autor:

jb pritzker, gubernator illinois

Majątek Gubernatora Illinois JB Pritzkera wzrósł o około 1 miliard dolarów od czasu objęcia przez niego urzędu w 2019 roku i obecnie szacowany jest na 4,2 miliarda dolarów. To jednak nie tak wielka fortuna najbogatszego mieszkańca stanu. Na liście światowych miliarderów magazynu Forbes znalazło się w tym roku co najmniej 28 osób związanych z Illinois.

JB Pritzker, spadkobierca fortuny związanej z siecią hoteli Hyatt, figuruje na liście miliarderów Forbesa od 2010 roku. W ciągu ostatniego roku jego majątek zwiększył się o około 500 milionów dolarów, jednak mimo tego gubernator spadł w światowym zestawieniu najbogatszych ludzi.

Pritzker zajmuje obecnie 1108. miejsce na świecie. Rok wcześniej plasował się na 979. pozycji. Kiedy w 2019 roku obejmował urząd gubernatora Illinois, jego majątek był o około 1 miliard dolarów mniejszy niż obecnie.

Lukas Walton najbogatszym mieszkańcem Illinois

Zdecydowanie największym majątkiem w Illinois dysponuje Lukas Walton, wnuk założyciela Walmartu Sama Waltona. Mieszkający w Chicago Walton odziedziczył udziały w handlowym imperium po śmierci swojego ojca w 2005 roku.

Jego majątek szacowany jest obecnie na 44,4 miliarda dolarów. W porównaniu z 2025 rokiem wartość jego portfela zwiększyła się o 6,5 miliarda dolarów. Na światowej liście miliarderów Walton zajmuje 40. miejsce.

Charlie Mills po raz pierwszy na liście

Drugim najbogatszym mieszkańcem Illinois jest Charlie Mills, przewodniczący Medline, prywatnego dystrybutora artykułów medycznych w Stanach Zjednoczonych. Firmę założyli w 1966 roku jego ojciec i wujek. Mills, mieszkaniec Winnetki, po raz pierwszy znalazł się w tym roku na liście światowych miliarderów Forbesa. Jego majątek szacowany jest na 10,6 miliarda dolarów, co daje mu 279. miejsce na świecie.

Neil Bluhm z majątkiem wartym 9,4 miliarda dolarów

Trzecie miejsce wśród najbogatszych mieszkańców Illinois zajmuje potentat rynku nieruchomości i branży hazardowej Neil Bluhm. Do jego inwestycji należą znane nieruchomości w Chicago, w tym 900 North Michigan oraz Ritz-Carlton Chicago. Ma także udziały w Rivers Casino w Des Plaines.

Majątek mieszkającego w Chicago Bluhma szacowany jest na około 9,4 miliarda dolarów. W ciągu roku zwiększył się o około 2 miliardy dolarów. Na światowej liście miliarderów zajmuje on 422. miejsce.

Lukas Walton

Lukas Walton

Patrick Ryan i Ty Warner w pierwszej piątce

Czwartym najbogatszym mieszkańcem Illinois jest Patrick Ryan, założyciel i przewodniczący wykonawczy Ryan Specialty Holdings, chicagowskiej firmy zajmującej się pośrednictwem i specjalistycznymi usługami ubezpieczeniowymi. Forbes wskazuje Winnetkę jako jego miejsce zamieszkania.

Ryan zajmuje 461. miejsce na świecie z majątkiem szacowanym na 9,15 miliarda dolarów. W jego przypadku ostatni rok przyniósł jednak znaczący spadek – wartość majątku zmniejszyła się o blisko 4 miliardy dolarów.

Piąte miejsce w Illinois zajmuje Ty Warner, twórca Beanie Babies i mieszkaniec Oak Brook. Po sukcesie popularnych pluszowych zabawek Warner inwestował m.in. w luksusowe hotele, a jego portfolio obejmuje Four Seasons w Nowym Jorku oraz kurort w Meksyku. Jego majątek jest obecnie szacowany na 8,6 miliarda dolarów.

Pierwsza piątka najbogatszych mieszkańców Illinois znalazła się zarówno na światowej liście miliarderów Forbesa, jak i w zestawieniu 400 najbogatszych Amerykanów.

Charlie Mills

Charlie Mills

Pritzker poza listą 400 najbogatszych Amerykanów

W 2026 roku po raz pierwszy od 2010 roku JB Pritzker nie znalazł się w zestawieniu Forbes 400. Próg wejścia na listę wyniósł w tym roku 4,4 miliarda dolarów, podczas gdy majątek gubernatora oszacowano na 4,2 miliarda dolarów. Do zakwalifikowania się zabrakło mu więc około 200 milionów dolarów.

Na światowej liście miliarderów znaleźli się również właściciele Uline, Richard i Elizabeth Uihlein, a także inni członkowie rodzin Pritzkerów i Millsów.

Miliarderzy związani z chicagowskim sportem

W zestawieniu znalazł się także mieszkający w Chicago Mark Walter, właściciel Los Angeles Dodgers i dyrektor generalny firmy inwestycyjnej Guggenheim Partners. Z majątkiem szacowanym na 7,3 miliarda dolarów zajmuje 528. miejsce na świecie. W ciągu ostatniego roku jego majątek zwiększył się o ponad 1 miliard dolarów.

Neil Bluhm

Neil Bluhm

Na liście jest również Justin Ishbia, mniejszościowy właściciel Chicago White Sox. Jego majątek wzrósł z 5,1 miliarda dolarów w ubiegłym roku do 6,36 miliarda dolarów obecnie.

Ishbia może przejąć kontrolę nad klubem z South Side już w 2029 roku. Jego obecność w zestawieniu dodatkowo pokazuje skalę fortun związanych z Illinois, choć nawet najbogatsi biznesmeni ze stanu pozostają daleko za Lukasem Waltonem i jego majątkiem przekraczającym 44 miliardy dolarów.

 

Źródło: nbc
Foto: Medline, Northwestern University, Gov. JB Pritzker fb
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

luty 2022
P W Ś C P S N
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28  

Popularne w tym miesiącu