Połącz się z nami

News USA

Pięć osób przeżyło katastrofę Boeinga 737 na rzece Potomak w Waszyngtonie. Mija 40 rocznica dramatycznej akcji ratunkowej

Opublikowano

dnia

W śnieżny dzień 13 stycznia 1982 r. Boeing 737 linii Air Florida z 74 pasażerami i pięcioma członkami załogi uderzył w most na 14th Street tuż po starcie z lotniska w Arlington. Siedemdziesiąt osiem osób zginęło, cztery z nich znajdowały się w samochodach na moście  a wrak unosił się w lodowatej rzece Potomak, gdy cywile próbowali ratować ocalałych. Minęło 40 lat od tragedii.

Samolot Boeing 737 linii Air Florida po zaledwie kilku sekundach od startu uderzył w most i wpadł do lodowatych wód rzeki Potomak, płynącej przez stolicę USA. W katastrofie 13 stycznia 1982 r. zginęło 79 osób,

ale bilans ofiar mógł być większy, gdyby nie heroiczna postawa ocalałych oraz ludzi, którzy przybyli im na ratunek.

Pogoda na początku 1982 r. sparaliżowała Wschodnie Wybrzeże USA. Zamiecie śnieżne i mrozy były tak intensywne, że zamykano szkoły i skracano czas pracy urzędów. Loty samolotów, kursy pociągów i autokarów były odwoływane lub mocno opóźniane. Ta sytuacja trwała w czasie kursu samolotu Air Florida numer 90 z Miami do Fort Lauderdale, z międzylądowaniem w Waszyngtonie i Tampie.

Krótko po tym, jak pilotowany przez kapitana Larry’ego Wheatona samolot Air Florida wylądował w Waszyngtonie, lotnisko zostało zamknięte. Pogoda oraz dwie godziny opóźnienia dawały się mocno we znaki. Kilkanaście maszyn czekało na ponowne otwarcie pasów startowych. W tym czasie samolot na rozkaz kapitana Wheatona był dwukrotnie odśnieżany, a śnieg wciąż padał.

Pracownicy lotniska zgłosili, że na skrzydłach nadal pozostaje cienka warstwa śniegu, gdy około godz. 15.15 Wheaton rozpoczął kołowanie po pasie startowym, trzymając się dosyć blisko innego samolotu. Zmierzający na Florydę Boeing 737 był 16. w kolejce do startu maszyną.

Zaledwie 45 minut później, kilkanaście sekund po oderwaniu kół maszyny od podłoża, samolot uderzył w znajdujący się niecałe 2 km dalej most nad rzeką Potomak. Wydobyte później z rzeki czarne skrzynki zarejestrowały ostatnie słowa pilotów:

„Larry, spadamy! Larry… „— krzyczał drugi pilot. — „Wiem” — odpowiedział kapitan Wheaton.

Były godziny szczytu i ludzie wracali tłumnie z pracy, więc na moście utworzył się korek. Nagle tuż nad samochodami nimi zaryczały silniki, a za oknami zamajaczył dziób samolotu. Boeing zerwał prawie 30 metrów barierki, 12 metrów mostu i zmiażdżył sześć pojazdów. Czterech kierowców zginęło na miejscu, a czterech innych zostało rannych.

„Nagle zobaczyłem samolot, lecący prosto na mnie i zamarłem. Jedyne, co byłem w stanie zrobić, to krzyczeć” — mówił później reporterom jeden ze świadków katastrofy.

Przechodnie wskakiwali do lodowatej wody.

W ruch poszły liny i kable. Ci, którzy znaleźli się w tym czasie na moście i nie odnieśli obrażeń, rzucili się na pomoc. — „Pamiętam, że gdy zeszliśmy na brzeg, panowała tam cisza” — wspominał później Larry Skutnik, pracownik rządowy, który jako jeden z pierwszych osób znalazł się na miejscu katastrofy.

” Ta niesamowita cisza, kiedy pada śnieg. Dopiero po chwili rozległ się krzyk kobiety błagającej o pomoc”.

Kadłub, wraz z pasażerami i członkami załogi, szybko zniknął pod wodą. Na powierzchni Potomaku unosił się tylko ogon maszyny, a kilka płonących fragmentów leżało na brzegu. Powietrze wypełniły krzyki ocalałych oraz intensywny zapach paliwa.

Wejście na połamany lód było niemożliwe, nie udało się też pokrytej krą rzeki pokonać pontonem przeciąganym za linę przez zgromadzonych na moście ludzi. Ci, którzy byli w pobliżu, mogli tylko patrzeć na tragedię i czekać na przybycie służb, w tym helikoptera ratunkowego.

 „Nie mogliśmy zrobić nic, tylko mówić ocalałym, by nie tracili nadziei” — wspominał później jeden ze świadków.

Do akcji ratunkowej włączyli się pracownicy Pentagonu, ale nie tylko. Roger Olian, pracownik waszyngtońskiego szpitala św. Elżbiety, skoczył do wody, by udzielić pomocy ofiarom. Obwiązał się w pasie liną i kablami od akumulatora, naprędce znalezionymi w aucie. Gdy lód zaczął przyczepiać się do jego ubrań, pozostali świadkowie wyciągnęli go, by nie utonął.

Olian próbował jeszcze kilka razy, ale bez skutku. Nie był w stanie przebrnąć przez krę.

Sześć osób zdołało wydostać się z wraku na powierzchnię. Stewardessa Kelly Duncan nadmuchała kamizelkę i oddała ją najciężej rannemu Josephowi Stileyowi, który miał złamane obie nogi. Jego współpracownica Nikki Felch była lżej ranna.

Priscilla Tirado została oślepiona wyciekającym paliwem, jej mąż i dziecko zginęli.

Wszyscy, z wyjątkiem Brenta Hamiltona, który unosił się na wodzie kilka metrów dalej, kurczowo trzymali się ogona samolotu, który — według słów świadków — podskakiwał, jak spławik.

Helikopter ratunkowy, pilotowany przez Petera Ushera, pojawił się na miejscu katastrofy po kilku minutach, a ratownik Melvin Windsor zrzucił do wody kamizelki i specjalną piłkę, która miała pomóc ocalałym unosić się na wodzie. Potem do wody zrzucona została też lina, którą wyciągano pasażerów na brzeg.

Ratownik wiedział, że mają zaledwie kilka minut, nim ocaleni pasażerowie wpadną w hipotermię, stracą siły i utoną.

Ocalałym pomógł także Lenny Skutnik. Zostawiając na brzegu buty i płaszcz, wskoczył do lodowatej wody, widząc, jak wyciągana z wraku oślepiona paliwem lotniczym Priscilla Tirado puszcza linę ratunkową i zaczyna tonąć. Skutnik pomógł kobiecie bezpiecznie dostać się na brzeg.

„Nie byłem bohaterem” — mówił w wywiadzie dla „The Washington Post” w 2007 r.- „Po prostu pomagałem drugiemu człowiekowi”.

Relacjonując później całą akcję Melvin Windsor zwrócił uwagę, że szósty z pasażerów sprawiał wrażenie najbardziej przytomnego. To on rozdysponował kamizelki pomiędzy resztę i dwukrotnie odstąpił od chwycenia liny ratowniczej i wydostania się na brzeg. Potem ogon samolotu obrócił się na wodzie i zaczął się zanurzać, wciągając mężczyznę pod powierzchnię. Nazywany „szóstym pasażerem” niezidentyfikowany mężczyzna utonął, nie mogąc uwolnić się z pasów bezpieczeństwa.

Ponad rok później ustalono, że był to Arland D. Williams Jr, pochodzący z Mattoon w stanie Illinois bankowiec. W chwili śmierci miał 46 lat. Prezydent Ronald Reagan przyznał mu pośmiertnie medal za odwagę. W 1985 r. most w Waszyngtonie, gdzie rozegrała się tragedia, został nazwany jego imieniem, a w 2003 r. w jego rodzinnym mieście otwarto szkołę, której został patronem.

Według późniejszych ustaleń ekspertów, kapitan Larry Wheaton popełnił kilka poważnych błędów, które doprowadziły do katastrofy nad rzeką Potomak. Miał on naruszyć procedury związane ze startem w trudnych warunkach pogodowych i używać przy poruszaniu się po pasie startowym odwracaczy ciągu, co spowodowało zassanie lodu i śniegu do silników.

Dodatkowo uznał za nieskuteczne znajdujące się na pokładzie systemy odladzania skrzydeł, więc ich… nie włączył.

Zamiast tego kołował za innym samolotem, licząc na to, że gorące powietrze z jego silników stopi cały lód i śnieg z jego maszyny. Tak się faktycznie stało, ale zamiast w wodę, lód i śnieg zmieniały się na skrzydłach Boeinga w zamarzniętą breję, która obciążała samolot i nie pozwalała mu nabrać odpowiedniej prędkości.

Zarówno pasażerowie na pokładzie, jak i drugi pilot Roger Alan Pettit zwrócili uwagę, że maszyna nie rozpędza się tak, jak powinna. Pettit w dodatku wskazywał na

błędne odczyty wskaźników pokładowych, co kapitan Wheaton całkowicie zignorował.

W normalnych warunkach pogodowych Boeing 737 potrzebował ok. 30 sekund i 1 km pasa startowego, by osiągnąć prędkość startową. Tego mroźnego dnia, z warstwą śniegu i lodu na skrzydłach samolot linii Air Florida potrzebował do tego samego manewru aż 45 sekund i 1,6 km. Maszyna wznosiła się zbyt wolno i już z kołami w powietrzu zaczęła wibrować.

W ostatniej chwili Wheaton próbował mocno poderwać opadający mocno dziób samolotu, co doprowadziło do utraty sterowności i katastrofy.

Po katastrofie na rzece Potomak amerykańskie linie lotnicze zaczęły zwracać większą uwagę nie tylko na kwestie procedur technicznych i przestrzeganie bezpieczeństwa, ale też na to, co dzieje się w kabinie pilotów. Do tej pory to kapitan miał decydujący głos podczas lotów. Od 1982 r. zwiększone zostały uprawnienia drugich pilotów, którzy mogli w sytuacji uznanej za niebezpieczną podjąć działania na własną odpowiedzialność, nawet wbrew kapitanowi.

Zaczęto zwracać też większą uwagę na doświadczenie i wiek pilotów, gdy odkryto, że Air Florida nagminnie zatrudnia młodych i niedoświadczonych pilotów, którym płaciła mniej niż pilotom, którzy spędzili w powietrzu więcej godzin. W momencie katastrofy Larry Wheaton miał zaledwie 34 lata, a na kapitana awansowano go zaledwie 1,5 roku wcześniej. Roger Alan Pettit był jeszcze młodszy, miał 32 lata.

Linie lotnicze Air Florida zmagały się już wcześniej z problemami związanymi z jakością swoich usług, brakiem personelu oraz tzw. wojnami cenowymi z innymi przewoźnikami, ale katastrofa mocno przyczyniła się do ich upadku i bankructwa w 1984 r.

O tragedii nakręcono film „Lot 90: Katastrofa na Potomak” (1984)
Źródło: washingtonpost

Foto: You Tube

Czytaj dalej
Reklama

News USA

Sieć 5G nadal w ekspansji. Firma Verizon wierzy że da się ją pogodzić z ruchem lotniczym

Opublikowano

dnia

Autor:

Verizon Communications Inc. poinformował, że wciąż czeka na jasne przepisy rządowe określające, gdzie dokładnie mogą dotrzeć jej sygnały w nadchodzących miesiącach. Ale gigant bezprzewodowy nadal się rozwija i zapewnia łączność dla swoich klientów. Planuje wydać około 10 miliardów dolarów w ciągu kilku lat na rozszerzenie usług 5G przy użyciu licencjonowanego widma radiowego.

Dyrektor naczelny Verizon Communications Inc., Hans Vestberg, poinformował we wtorek, że firma obsługuje już 95 milionów ludzi usługą dużych prędkości, pomimo tymczasowych ograniczeń sygnału komórkowego w pobliżu pasów startowych lotnisk.

Operator telefonii komórkowej i rywal AT&T Inc. napotkał w ostatnich miesiącach sprzeciw ze strony amerykańskich regulatorów bezpieczeństwa lotniczego, dla rozszerzania sieci piątej generacji o nowe częstotliwości pasma C, która zapewnia szybsze prędkości internetowe i jej większą przepustowość.

„Mamy zapewnienie od Białego Domu, że problem ten zostanie rozwiązany wkrótce”- oświadczył Vestberg podczas telekonferencji z analitykami.

„W tej chwili nie ma to wpływu na naszą działalność, ale chcemy, aby problem został rozwiązany tak szybko, jak to możliwe, więc presja jest na wszystkich zaangażowanych, aby to naprawić”- dodał Vestberg.

Verizon poinformował, że około jedna trzecia jego podstawowej bazy klientów już korzysta z telefonów obsługujących 5G. Firma w zeszłym roku zobowiązała się zapłacić około 53 miliardów dolarów za licencje i związane z nimi koszty aukcji, aby zabezpieczyć omawiane fale radiowe w paśmie C, które stanowią kamień węgielny jej strategii 5G.

Firma poinformowała we wtorek, że dodatkowe wydatki na ulepszenia sieci w paśmie C wyniosą w tym roku od 5 do 6 miliardów dolarów, co stanowi największą część szacowanego na 10 miliardów dolarów budżetu do 2023 roku.

Verizon, największy pod względem liczby abonentów operator sieci komórkowej, dodał w grudniu 553 000 nowych abonentów, co oznacza wolniejszy wzrost niż konkurencyjni operatorzy. AT&T na początku tego miesiąca podało wstępne wyniki pokazujące zysk netto w wysokości 880 000 nowych abonentów ostatnich trzech miesiącach 2021 r., podczas gdy T-Mobile US Inc. dodał 844 000.

Operatorzy telefonii komórkowej często zachęcają klientów do zawierania umów abonamentowych, które zazwyczaj rozliczają ich z miesięcznym wyprzedzeniem i stanowią niezawodny strumień przychodów. Jednak Verizon stara się również rozwijać swoją działalność prepaid w miarę dojrzewania branży bezprzewodowej.

W czwartym kwartale dochód netto przypisany Verizon wzrósł do 4,61 mld USD z 4,59 mld USD rok wcześniej. W przeliczeniu na akcję zysk utrzymywał się na stałym poziomie 1,11 USD.

Verizon podał, że całkowita liczba jego połączeń – obejmująca podłączone urządzenia, takie jak smartwatche i tablety, ale nie usługi telefoniczne sprzedawane przez partnerów, takich jak Charter Communications Inc. i Comcast Corp. – wyniosła końcem zeszłego roku 115,4 miliona.

Jednostka prepaid straciła jednak 85 000 klientów w ostatnim kwartale, co odzwierciedla silną konkurencję.

W bieżącym roku Verizon spodziewa się, że przychody z usług bezprzewodowych wzrosną o co najmniej 3%, wyłączając wpływ z przejęcia TracFone.

Akcje Verizon spadły we wtorek o 0,1% w wyniku spadków głównych indeksów w USA.

 

Źródło: wallstreetjournal

Foto: You Tube, pixabay/geralt 

Czytaj dalej

News USA

Domy Florydy biją rekordy na rynku nieruchomości. Kto nie chce mieszkać w Słonecznym Stanie?

Opublikowano

dnia

Autor:

Wspaniała pogoda, brak obostrzeń covidowych i postępujący rozwój możliwości pracy zdalnej powodują duży ruch na rynku nieruchomości Florydy. Miasta na jej zachodnim wybrzeżu  wspięły się na szczyt rankingu The Wall Street Journal/Realtor.com Emerging Housing Markets Index. Kto nie chciałby mieszkać w Słonecznym Stanie?

W czwartym kwartale w rankingu rynku nieruchomości dominowały domy z wyższej półki cenowej i miejsca wakacyjne. Sprzedaż luksusowych domów wzrosła w ubiegłym roku, ponieważ zamożne rodziny skorzystały na wzrostach giełdowych i niskich kosztach kredytu. Cieplejsze miejsca są również zazwyczaj bardziej poszukiwane w miesiącach zimowych, kiedy sprzedaż domów spada w chłodniejszych stanach.

Największym rynkiem w tym kwartale był Naples na Florydzie, a za nim North Port na Florydzie; Kahului, Hawaje; San Luis Obispo, Kalifornia; i San Jose w Kalifornii.

Trzy inne rynki Florydy — Cape Coral, Punta Gorda i Sebastian, miasta na wschodnim wybrzeżu stanu — również znalazły się w pierwszej dwudziestce.

Sprzedaż domów w 2021 r. w USA osiągnęła maksimum w okresie ostatnich 15 lat, ponieważ popyt nabywców domów wzrósł dzięki niskim stopom procentowym kredytów hipotecznych. A ponieważ coraz więcej pracowników decydowało się na pracę zdalną, byli oni skłonni odejść z pracy w poszukiwaniu niższych kosztów utrzymania lub innego stylu życia.

Floryda była głównym beneficjentem tej migracji, a ekonomiści spodziewają się, że popyt na zakup domów w stanie pozostanie silny. Zillow Group Inc. nazwała Tampę najgorętszym rynkiem mieszkaniowym w 2022 r., a lista 10 najgorętszych dzielnic w 2022 r. sporządzona przez Redfin Corp. zawiera osiem miejsc na Florydzie.

The Wall Street Journal/Realtor.com Emerging Housing Markets Index wskazuje obszary miejskie, które są najbardziej atrakcyjne dla nabywców domów, poszukujących cenionego rynku mieszkaniowego i atrakcyjnych udogodnień związanych ze stylem życia.

Najlepsze rynki w czwartym kwartale odnotowały szybszą sprzedaż domów i większe zainteresowanie zakupami ze strony międzynarodowych nabywców niż cały rynek, poinformowała Danielle Hale, główny ekonomista Realtor.com. News Corp.

W rejonie Naples, który liczy około 393 000 mieszkańców, sprzedaż domów w 2021 r. wzrosła o 26% w porównaniu z rokiem poprzednim, według Naples Area Board of Realtors. Średnia roczna cena sprzedaży domów wzrosła o 20% do 445 000 USD.

Naples i pobliskie miasta w południowo-zachodniej Florydzie słyną z pól golfowych, sportów wodnych i kilometrów białych piaszczystych plaż.

Naples zawsze był obszarem luksusowym, ale myślę, że był to dobrze strzeżony sekret” – wyjaśnił Denny Bowers z Compass w Naples. „Ten sekret oczywiście wyszedł na jaw”.

Według Realtor.com w czwartym kwartale około 82% odsłon stron z ofertami nieruchomości z obszaru Naples pochodziło spoza stanu. Najwięcej wyszukiwań pochodziło z takich miast jak Nowy Jork, Chicago i Boston.

Bowers mówi, że mieszkańcy Środkowego Zachodu od dawna spędzają wakacje na zachodnim wybrzeżu Florydy, ale teraz widzi też więcej kupujących ze wschodniego wybrzeża i Kalifornii.

Niektóre osoby, które planowały przenieść się na Florydę po przejściu na emeryturę, wzbogaciły się, przechodząc na emeryturę wcześniej niż planowano lub pracując zdalnie, poinformowała Brenda Fioretti, z Berkshire Hathaway HomeServices Florida Realty w Naples. Ludzi przyciągają tu także niższe podatki i łagodna polityka wobec COVID-19.

„W minionych latach, jeśli opuściłeś północny wschód i przyjechałeś do Naples, obniżyłeś pensje o około 50% i to jest cena, jaką zapłaciłeś za przeniesienie się tutaj” – powiedziała. „Ale teraz to nie jest konieczne”.

 

Tim i Megan Cook postanowili przenieść się z Illinois na Florydę pod koniec 2020 roku, ponieważ chcieli, aby ich nastoletnia córka mogła osobiście uczęszczać do szkoły i spędzać więcej czasu z dziadkami, którzy mieszkają na Florydzie. Sprzedali swój dom w pobliżu Chicago i kupili dom w Naples. Teraz planują przenieść się do pobliskiego Bonita Springs, aby być bliżej plaży.

„W dniu 1 czerwca 2020 r., jeśli ktoś powiedziałby:„ Do grudnia będziesz mieszkać na Florydzie ”, powiedziałabym: „Jesteś szalony ”- powiedziała pani Cook.

„Dzięki Ci Boże, że zrobiliśmy to, co zrobiliśmy”.

Nie wszyscy spodziewają się, że ceny domów na Florydzie będą nadal rosły w tym tempie. Lakeland, Tampa i Fort Myers to najbardziej przewartościowane rynki mieszkaniowe w stanie, według analizy przeprowadzonej przez Florida Atlantic University i Florida International University.

„Myślę, że zobaczymy spowolnienie” zeszłorocznego wzrostu cen, ponieważ oprocentowanie kredytów hipotecznych nadal rośnie, prognozuje Ken H. Johnson, ekonomista ds. Nieruchomości na Florida Atlantic University. Ale nie spodziewa się, że ceny spadną na tych obszarach z powodu przewidywanego silnego wzrostu populacji.

„Ludzie przenoszą się do stanu w masowych ilościach” – ocenia Johnson.

Wall Street Journal/Realtor.com Emerging Housing Markets Index umieszcza 300  obszarów miejskich w USA o największym zainteresowaniu. Oprócz wskaźników rynku mieszkaniowego indeks obejmuje dane ekonomiczne i dotyczące stylu życia, w tym podatki od nieruchomości, bezrobocie, płace, czas dojazdu do pracy i pożyczki dla małych firm.

 

Źródło: wallstreetjournal

Foto: You Tube

Czytaj dalej

News USA

Pacjentowi z Bostonu odmówiono przeszczepu serca bo jest niezaszczepiony. Covidowy horror!

Opublikowano

dnia

Autor:

31-letni DJ Ferguson nie dostanie nowego serca, na które czekał w bostońskim szpitalu. Usunięto go z listy oczekujących ponieważ odmówił poddania się szczepieniu przeciwko COVID-19. Ojciec dwójki dzieci, oczekujący na przyjście na świat trzeciego potomka, został tym samym skazany na śmierć?

Rodzina DJ Fergusona twierdzi, że był on pierwszy na liście osób oczekujących na przeszczep serca w Brigham and Women’s Hospital – ale odmówił przyjęcia szczepionki i nie kwalifikuje się już do zabiegu ze względu na swój status szczepień.

Ojciec, David Ferguson, powiedział, że jego syn – który walczy o życie w szpitalu i desperacko potrzebuje przeszczepu – nie wierzy w szczepionkę COVID-19.

„To trochę wbrew jego podstawowym zasadom, on w to nie wierzy. To polityka, którą egzekwują, a ponieważ nie dostanie zastrzyku, usunęli go z listy przeszczepów serca” – powiedział David.

Ferguson ma dwoje dzieci i spodziewa się trzeciego ze swoją partnerką Heather, zgodnie z informacjami na utworzonej dla niego stronie GoFundMe.

Brigham and Women’s Hospital, który jest placówką edukacyjną na Harvardzie, poinformował, że badania wykazały, że biorcy przeszczepu byli znacznie bardziej narażeni na zgon z powodu COVID w porównaniu z pacjentami bez przeszczepu.

„Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby pacjent, który otrzyma przeszczepiony narząd, miał największe szanse na przeżycie” – powiedział rzecznik szpitala.

„Nasz system opieki zdrowotnej Mass General Brigham wymaga kilku szczepionek zalecanych przez Centers for Diseas Control and Prevention CDC, w tym szczepionki przeciwko COVID-19, oraz odpowiednich zachowań związanych ze stylem życia kandydatów do przeszczepu, aby stworzyć zarówno najlepszą szansę na udaną operację, jak i zoptymalizować przeżycie pacjenta po przeszczepie, biorąc pod uwagę, że ich system odporności jest drastycznie stłumiony”

„Bez tego pacjenci są usuwani z listy oczekujących”.

Polityka szpitala wymagająca od biorców wykonania zastrzyku COVID-19 jest zgodna z wieloma innymi programami transplantacyjnymi w Stanach Zjednoczonych, dodał rzecznik. CDC zaleca szczepienie osób z obniżoną odpornością, w tym biorców przeszczepów narządów, ponieważ są one szczególnie podatne na COVID.

Szpital zaprzeczył informacji podanej przez rodzinę DJ Fergusona, jakoby pacjent miał być „pierwszy na liście” do przeszczepu, ponieważ istnieją różne poziomy priorytetów przydzielania narządów.

Rodzina Fergusona myśli o przeniesieniu go do innego szpitala, który nie ma polityki szczepień — ale obawiają się, że jest już zbyt słaby, aby go przenieść. Ferguson był hospitalizowany od listopada, odkąd jego płuca zaczęły wypełniać się krwią i płynami z powodu dziedzicznej choroby serca, podaje strona GoFundMe.

„Usilnie dążymy do wykorzystania wszystkich opcji, ale kończy nam się czas” – mówi David.

Rodzina powiedziała, że ​​opieka, jaką otrzymał do tej pory w Brigham and Women’s Hospital, była wspaniała – ale jego krewni nie mogą ignorować przekonań Fergusona.

„Myślę, że mój chłopak walczy cholernie odważnie i ma uczciwość i zasady, w które naprawdę wierzy, a to sprawia, że ​​jeszcze bardziej go szanuję” – powiedział David. „To jego ciało. To jego wybór”.

Odmowa przyjęcia szczepionki ma również związek z obawami pacjenta przed zapaleniem serca, które, jak podają urzędnicy służby zdrowia, w rzadkich przypadkach było związane ze szczepionkami. DJ Fergusson uważa, że zaszczepienie naraża go na nagłą śmierć.

„Przeprowadziliśmy wiele rozmów z lekarzami, którzy potwierdzili, że jego serce MOŻE puchnąć i przechodzić poważny kryzys, ale nie mogą niczego zagwarantować i jest to wybór, którego będziemy musieli dokonać, jeśli chce się znaleźć na liście” podaje strona GoFoundMe.

Według strony internetowej zarówno Ferguson, jak i jego partnerka Heather, którzy pracują na własny rachunek, nie byli w stanie pracować od czasu jego przyjęcia do szpitala.

Ferguson nie jest pierwszym pacjentem, któremu odmówiono przeszczepu ze względu na jego status szczepień. Kobieta z Kolorado, Leilani Lutali, została usunięta z listy oczekujących na przeszczep nerki w październiku, ponieważ ani ona ani jej dawca nie zostali zaszczepieni.

UCHealth, który prowadzi szpitale i ośrodki pilnej opieki w całym Kolorado, poinformował, że szczepionka przeciw COVID była jednym z kilku środków, które pacjenci musieli podjąć, aby dać narządowi największą szansę na nieodrzucenie. System opieki zdrowotnej podał, że powodem polityki szczepień były badania wykazujące, że pacjenci po przeszczepie są bardziej narażeni na śmierć, jeśli zachorują na COVID-19.

Według UCHealth śmiertelność pacjentów po przeszczepie, którzy dostają COVID, wynosi ponad 20 procent.

„Przeszczep narządu to wyjątkowa operacja, która prowadzi do specjalistycznego leczenia przez całe życie, aby zapewnić, że narząd nie zostanie odrzucony, co może prowadzić do poważnych powikłań, konieczności późniejszej operacji przeszczepu, a nawet śmierci” – wyjaśnił UCHealth.

„Lekarze muszą wziąć pod uwagę krótko- i długoterminowe zagrożenia dla zdrowia pacjentów, ponieważ podejmują decyzję, czy zalecić przeszczep narządu” dodaje UCHealth.

Mike’owi Ganin z Ohio, który jest zaszczepiony przeciwko COVID, także odmówiono przeszczepu nerki w październiku zeszłego roku, ponieważ jego dawca nie otrzymał zastrzyku.

„Nie chcę dostać szczepionki. Mam powody – medyczne, religijne, a także wolność” – powiedziała dawczyni nerki Sue George.

 

Źródło: nypost

Foto: You Tube

Czytaj dalej

Facebook

Reklama

Facebook

styczeń 2022
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Popularne