News Chicago
Masz prawo do korzystania ze swoich praw. Psychoterapeuta Lech Figurski o trudnej sztuce asertywności
Asertywność w psychologii oznacza umiejętność wyrażania swoich myśli, uczuć i poglądów z zachowaniem własnych granic i przy poszanowaniu granic innych ludzi. To także umiejętność odmawiania, kiedy rzeczywiście nie zgadzamy się z ogółem. Jesteśmy asertywni, gdy potrafimy przyjmować pochwały, ale też krytykę. Także wtedy, gdy umiemy poprosić o pomoc.
Na pytania: Co to znaczy być asertywnym i dlaczego warto? Co sprawia, że trudno nam podjąć asertywne zachowania? Jak pracować nad swoją asertywnością? -odpowiadał Lech Figurski. Psychoterapeuta wyjaśniał pojęcie asertywności
„Asertywność to między innymi kwestia mówienia <nie>, ale nie tylko. To także bycie zdecydowanym, ale nie agresywnym. To działanie na swoją korzyść. Według badań psychologicznych asertywność to jest najlepszy sposób na bycie sobą i na rozładowywanie wszelkiego rodzaju napięć”.
Asertywność to pewność siebie, wynikająca ze znajomości swoich poglądów i jasności stanowiska na dany temat. Jak podkreśla psychoterapeuta niezbędną umiejętnością jest artykułowanie tych przekonań wprost, tak, aby przy tym nie ranić innych
“Mamy mieć na względzie przede wszyskim siebie, ale jednoczesnie starac się nie ranić drugiego człowieka. Ważne jest, żebym wiedział, co czuję, czego potrzebuję i co jest dla mnie najwazniejsze. Wtedy mam szanse na zakomunikowanie innym swoich myśli, potrzebi uczucia innym, nie raniąc ich przy tym”.
Nie daj sobą manipulować
W kontekście asertywności psychoterapeuta mówił o pięciu prawach Fensterheima. Według niego kluczowe jest trzecie z nich, które zakłada, że każdy ma prawo do przedstawiania innym swoich próśb, dopóki liczy się z odmową
“Według mnie to prawo przewraca do góry nogami nasze pojmowanie prośby. Dziwięćdziesiat dziewięć procent ludzi, kiedy o coś prosi innych, nie wyobraża sobie odmowy. Prawda jest taka, że jesli o coś prosisz, musisz wziąc pod uwagę, że ta druga osoba może ci odmówić”.
Bycie asertywnym sprawia, że jesteśmy zdrowsi i bardziej szczęśliwi. Jak mówi Lech Figurski dodatkową korzyścią jest to, że nie dajemy manipulować sobą i nie manipulujemy innymi
„Jeśli jesteśmy asertywni, mamy bliższy kontakt z innymi osobami. Nie ma fałszu, nie ma obłudy, nie ma barier. Jest po prostu komunikacja wprost. Nie ma manipulacji. Opadają wszelkie zasłony i jesteśmy tylko sobą”.
Psychoterapeuta Lech Figurski jest współprowadzącym cyklicznego programu Radia Deon w każdy poniedziałek po godzinie 10.40
Zainteresowani mogą dzwonić pod numer telefonu 630 335 1686
Marta Kedzior
mkedzior@radiodeon.com
Źródło: inf. Własna
Zdjęcie: Rafał Muskała, pixabay.com
News Chicago
Spór o godzinę policyjną dla młodzieży w Chicago wraca do Rady Miasta
W środę radni miejscy Chicago przybliżyli przyjęcie nowego rozporządzenia, które ponownie otwiera drogę do rozszerzenia uprawnień komendanta policji w zakresie godziny policyjnej dla nieletnich. Projekt zakłada, że Komendant Larry Snelling oraz jego następcy mogliby ogłaszać godzinę policyjną dla nastolatków w dowolnym miejscu i czasie na terenie miasta, z co najmniej 12-godzinnym wyprzedzeniem.
Komisja Bezpieczeństwa Publicznego Rady Miasta poparła projekt stosunkiem głosów 10–4, kierując go do ostatecznego głosowania na forum całej Rady jeszcze w tym miesiącu.
Weto burmistrza i powrót projektu
Losy rozporządzenia pozostają jednak niepewne. W czerwcu Rada Miasta przyjęła niemal identyczny projekt wynikiem 27–22, lecz nie wszedł on w życie z powodu weta Burmistrza Brandona Johnsona. Wówczas minimalny czas powiadomienia wynosił 30 minut, a burmistrz określił inicjatywę jako „leniwe zarządzanie” i rozwiązanie zbędne.
Do tematu powrócił autor projektu, Radny Brian Hopkins z 2. Okręgu, po tragicznym zdarzeniu z listopada, gdy po uroczystości zapalenia światełek na choince w centrum miasta 14-letni chłopiec zginął, a osiem innych osób zostało postrzelonych podczas spotkania zorganizowanego za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Spór o „jednostronną kontrolę”
Burmistrz Brandon Johnson podkreślił w środę, że nadal sprzeciwia się przekazaniu jednej osobie „jednostronnej kontroli” nad wprowadzaniem godziny policyjnej, odnosząc się do decydującej roli komendanta. Jednocześnie nie zadeklarował, czy ponownie skorzysta z prawa weta, jeśli projekt przejdzie przez Radę.
Brian Hopkins argumentował, że projekt nie daje komendantowi pełnej autonomii, ponieważ wymaga konsultacji z liderami ds. bezpieczeństwa publicznego w administracji burmistrza.
Rosnące poparcie i stanowisko policji
Brian Hopkins poinformował, że od czasu wcześniejszego weta zyskał szersze poparcie dla zmodyfikowanego projektu, w tym wsparcie Radnego Williama Halla z 6. Okręgu. Twierdzi również, że komendant Larry Snelling prywatnie popiera inicjatywę, choć nie wyraził tego publicznie.

Sam Snelling konsekwentnie unika zajmowania stanowiska politycznego. W oświadczeniu przekazanym przez Chicago Police Department CPD podkreślono, że departament egzekwuje obowiązujące prawo, natomiast projekty uchwał pozostają poza jego kompetencjami.
Alternatywa: kary dla platform społecznościowych
Równolegle w środę debatowano nad innym projektem, który miałby przeciwdziałać tzw. „teen takeovers” poprzez kary finansowe dla firm z mediów społecznościowych. Propozycja przewiduje grzywnę 50 000 USD dla platform, które nie usuną na żądanie miasta wpisów promujących nielegalne zgromadzenia.
Projekt, firmowany przez William Halla, nie przeszedł na tym etapie prac komisji. Część radnych zgłosiła wątpliwości prawne i wskazywała, że odpowiedzialność powinna spoczywać na autorach zaproszeń, nie na platformach.

Debata trwa
Dyskusja o godzinie policyjnej dla młodzieży w Chicago toczy się od niemal roku, zapoczątkowana głośnymi wydarzeniami w 2025 roku w rejonie Streeterville, które również zakończyły się strzelaninami. Najbliższe tygodnie pokażą, czy Rada Miasta zdecyduje się na ponowne przyjęcie rozporządzenia i czy burmistrz zdecyduje się je zablokować.
Źródło: chicagotribune
Foto: YouTube
News Chicago
Stanowa Komisja Wyborcza skreśliła z kart do prawyborów w Illinois dwóch kandydatów
W środę urzędnicy Illinois State Board of Elections zdecydowali o usunięciu z kart do prawyborów zaplanowanych na 17 marca kandydatów startujących w dwóch wyborach ogólnostanowych. Powodem były potwierdzone zastrzeżenia do złożonych przez nich list poparcia.
Zbyt mało podpisów w wyścigu do Senatu USA
Z prawyborów odpadła republikańska kandydatka do Senatu USA, CaSándra Claiborne z Chicago. Kontrola przeprowadzona przez pracowników komisji wykazała, że jej dokumenty zawierały jedynie 2 976 ważnych podpisów, podczas gdy wymagane minimum wynosi 5 000.
Decyzja ta ponownie zmniejsza liczbę kandydatów ubiegających się o zastąpienie ustępującego Senatora Dick Durbin z 22 do 16 — w tym 6 Republikanów i 10 Demokratów.
Claiborne twierdziła, że zebrała ponad 5 000 podpisów, jednak podczas posiedzenia nie przedstawiła żadnych dowodów ani zeznań potwierdzających te deklaracje, jak poinformowała radca prawny komisji, Marni Malowitz.
Kandydat na gubernatora również poza kartą
Z listy kandydatów usunięto także republikańskiego pretendenta do urzędu gubernatora, Greg Moore z Broadview. W jego przypadku komisja uznała zarówno niewystarczającą liczbę podpisów — 3 297 — jak i brak wskazania kandydata na wicegubernatora w dokumentach zgłoszeniowych.
Moore argumentował, że nie był zobowiązany do wskazania partnera wyborczego, jednak — jak podkreślili urzędnicy — prawo Illinois wymaga składania wspólnych list poparcia w wyborach gubernatorskich.
Kolejne rozstrzygnięcie przed komisją
To nie koniec rozpatrywania zastrzeżeń. Illinois State Board of Elections zapowiedziała, że w czwartek zajmie się jeszcze jednym przypadkiem dotyczącym prawyborów na gubernatora, obejmującym republikańskiego kandydata Joe Severino z Lake Forest.
Decyzje komisji znacząco zmieniają układ sił przed marcowymi prawyborami i potwierdzają, że wymogi formalne dotyczące podpisów oraz dokumentów wyborczych pozostają kluczowym elementem procesu wyborczego w Illinois.
Źródło: dailyherald
Foto: YouTube
News Chicago
Mieszkańcy Orland Park protestują przeciwko planom budowy nowego obiektu Amazon
We wtorek, mieszkańcy miejscowości Orland Park zdecydowanie sprzeciwili się planom budowy nowego obiektu handlowego przez firmę Amazon. Podczas posiedzenia komisji planistycznej władze gminy wysłuchały licznych głosów krytyki wobec inwestycji planowanej na 35 akrach przy południowo-zachodnim narożniku 159th Street i LaGrange Road.
Uczestnicy spotkania apelowali do przedstawicieli Amazon, aby nie przyspieszali procesu planistycznego i jasno wskazali, w jaki sposób inwestycja poprawi jakość życia lokalnej społeczności. Padały pytania o realne korzyści dla mieszkańców, a także argumenty, że przedsięwzięcie tej skali powinno wzmacniać wspólnotę, a nie ją osłabiać.
Obawy o środowisko i komunikację
Najczęściej podnoszone zastrzeżenia dotyczyły ochrony środowiska oraz transportu. Mieszkańcy ostrzegali, że nowy obiekt może doprowadzić do poważnych zatorów komunikacyjnych i „wąskiego gardła” w ruchu drogowym. Pojawiły się także obawy, że w przyszłości gmina może zostać obciążona wysokimi kosztami ponownego zagospodarowania i zalesiania terenu, jeśli inwestycja nie spełni oczekiwań.
Skala planowanej inwestycji
Zgodnie z przedstawionymi informacjami, obiekt ma mieć powierzchnię 225 000 stóp kwadratowych, 800 miejsc parkingowych oraz 7 doków załadunkowych. Ruch ciężarówek miałby odbywać się wyłącznie poza godzinami szczytu. Analizę ruchu drogowego przygotowaną przez Amazon przeanalizowały władze Orland Park oraz Departamentu Transportu Illinois.
Plan zakłada m.in. skręty w prawo przy wjeździe i wyjeździe z parkingu oraz kilka dodatkowych wyjazdów na okoliczne drogi.
Pytania o wybór lokalizacji
Mieszkańcy zwracali uwagę, że w bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się już obiekt Costco, a dodatkowo planowane jest przedłużenie Ravinia Road do pięciu pasów ruchu. W ich ocenie kumulacja inwestycji w tym miejscu może nadmiernie obciążyć infrastrukturę. Przedstawiciel Amazon odpowiedział, że wybrano „wartościowy narożnik”, który ma być lokalizacją „wysokiej klasy” zarówno dla gminy, jak i dla firmy.
Postulat dodatkowych konsultacji
Jeden z mieszkańców podkreślił, że około 12 wspólnot mieszkaniowych w okolicy powinno mieć prawo do osobnego wysłuchania poza standardowymi spotkaniami publicznymi, ze względu na bezpośredni wpływ inwestycji na ich otoczenie.
Nie magazyn, lecz sklep
Przedstawiciele Amazon kilkukrotnie zaznaczali, że planowany obiekt nie będzie magazynem, lecz sklepem detalicznym oferującym zarówno towary, jak i artykuły spożywcze. Jak podkreślono, ma to być nowy format handlowy, prawdopodobnie pierwszy tego typu w skali firmy.
Miejsca pracy i harmonogram
Według deklaracji, inwestycja mogłaby przynieść około 500 stałych miejsc pracy dla mieszkańców Orland Park i okolic. Firma potwierdziła, że nieruchomość jest już objęta umową, a rozpoczęcie budowy planowane jest na 2027 rok. Do tego czasu projekt będzie nadal przedmiotem intensywnych konsultacji i sporów z lokalną społecznością.
Źródło: nbc
Foto: YouTube
-
News USA4 tygodnie temuHistoryczne wystąpienie prezydenta: Trump o uroczystości Niepokalanego Poczęcia
-
Polonia Amerykańska1 tydzień temuCoraz więcej Polaków opuszcza USA na skutek zaostrzonej polityki imigracyjnej
-
News USA5 dni temuUSA uderzają w Wenezuelę. Dyktator Maduro i jego żona pojmani
-
News Chicago2 tygodnie temuKevin Niemiec wśród absolwentów St. Viator High School oskarżonych o gwałt na koleżance z klasy
-
News USA2 tygodnie temuAmFest 2025: JD Vance przedstawia wizję „chrześcijańskiej polityki” w USA
-
News Chicago3 dni temuMieszkańcy Chicago zorganizowali protest po zatrzymaniu prezydenta Wenezueli
-
News USA2 tygodnie temuKolejna partia akt Epsteina zawiera 30 tys. stron i fałszywe oskarżenia wobec Trumpa
-
News USA1 tydzień temuPolska gotowa bronić zachodniej granicy przed Niemcami. Ostre słowa prezydenta










