Połącz się z nami

Kościół

Marek Kamiński nie zwariował. Ta wyprawa była wyjściem ze strefy rozumu

Opublikowano

dnia

O swojej wyprawie do Santiago de Compostela, o spotkaniu z Bogiem, o opiece Maryi i o tym, dlaczego chyba zacznie nosić szkaplerz – opowiada Marek Kamiński.

To nie jest kolejny “zwykły” wywiad. Zazwyczaj wszystko zamyka się w jednej rozmowie. Spotykam się z kimś albo dzwonię do kogoś, nagrywamy rozmowę, potem spisywanie, autoryzacja i koniec. Materiał jest gotowy do publikacji.

Wywiad z Markiem Kamińskim powstawał dużo dłużej niż to sobie wstępnie zakładaliśmy. Głównie dlatego, że Marek do czwartku wciąż był drodze (po Santiago ruszył jeszcze w kilka innych miejsc m.in. do Finisterre, które przez wielu uznawane jest za prawdziwy koniec pielgrzymki). W ciągu ostatnich dni rozmawialiśmy wielokrotnie, ale z racji tego, że droga niesie za sobą wiele nieoczekiwanych zdarzeń, co chwila nam coś przeszkadzało i musieliśmy przerywać rozmowę. W czwartek w końcu udało nam się spokojnie pogadać i nagrać materiał do końca. Chyba jeszcze nigdy nie miałem do czynienia z tak skromnym i kulturalnym “znanym” człowiekiem. Za każdym razem, kiedy musieliśmy przerwać nagranie albo umawialiśmy się na dalszą część na jakąś godzinę, ale okazywało się, że znowu wydarzyło się coś zaskakującego, Marek do mnie dzwonił i bardzo przepraszał.

Trochę się musieliśmy nagimnastykować, ale było warto. Zresztą, przeczytajcie i przekonajcie się sami.

Piotr Żyłka: Obudziłeś się po ponad 100 dniach wyprawy. Przed Tobą był już tylko króciutki, ostatni odcinek. Jaka była Twoja pierwsza myśl po otworzeniu oczu?

Marek Kamiński: Trzeba się spakować i przygotować do drogi (śmiech). A tak na poważnie, to już wczoraj wieczorem specjalnie dałem sobie czas, żeby przygotować się duchowo na ten finał. Spotkałem polskiego księdza. W zasadzie już po północy się wyspowiadałem. To była bardzo dobra spowiedź. No więc dziś – po przebudzeniu się – pierwsze słowa, jakie mi przyszły to głowy, to fragment z Listu do Tymoteusza: “W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem”.

Czy miałeś jakieś założenia, gdy planowałeś wyprawę?

Czytałem wiele książek o Santiago, miałem jakiś obraz tej drogi. Ale gdzieś w głębi duszy nie robiłem żadnych poważnych założeń – że musi się coś wydarzyć, że muszę to lub tamto zrobić. Byłem otwarty na to, co przyniesie mi droga.

Na początku myślałem, że może będę trochę medytować i czytać Pismo Święte. Przeszedłem przez ćwiczenia jezuickie, czyli przez Fundament. Wyobrażałem sobie, że będę kontemplować Pismo metodą św. Ignacego Loyoli.

Czułem też jednak, że jeszcze ważniejsze będą dla mnie spotkania z ludźmi. Dlatego nauczyłem się języka francuskiego. Specjalnie pod podróż. Odświeżyłem sobie też inne języki, które już znałem – hiszpański i niemiecki. Znam też bardzo dobrze włoski. Dzięki temu na trasie mogłem sobie właściwie z każdym pogadać w jego języku. Może oprócz Koreańczyków, z którymi jednak spokojnie można było się porozumieć po angielsku (śmiech).

Wszystkie założenia udało Ci się zrealizować?

Ta podróż nie służyła temu, by realizować założenia. Nie taki był cel. To sama podróż była założeniem i celem równocześnie. Owszem, języki były pomocne. Ale przecież mogło być zupełnie inaczej. Mogło z tego nic nie wyjść – rozmowy z ludźmi mogły być bezsensowne i nudne. Najważniejsze było to, że cała podróż była drogą, która w pewnym sensie mnie przywołała.

Co to znaczy, że cię “przywołała”? To brzmi trochę dziwacznie (śmiech).

To znaczy, że miałem taki wewnętrzny głos, że trzeba tam po prostu pójść. Wołanie ducha rzeczywiście jest jakąś tajemnicą, ale wiara i Bóg też nią są. Tak naprawdę sam do końca nie wiem, czemu wyruszyłem – nie umiem tego wytłumaczyć.

Ta droga na pewno jednak była we mnie, chciałem ją przejść i dlatego mówię, że ona mnie przywołała. Zresztą, gdy pytałem napotkanych ludzi, dlaczego idą, najczęściej słyszałem odpowiedź, że nie potrafią tego prosto wyjaśnić, ale że to właśnie droga ich przywołała. To wołanie, ten “głos” jest chyba najważniejszy. Założenia – o których mówiłem – są ostatecznie bardzo powierzchowne.

Człowiek buduje sobie jakieś wyobrażenia o tych założeniach – że może być tak albo inaczej. Tak naprawdę, jeśli na drodze któreś z nich okaże się sensowne, to rzeczywiście można je realizować. Ale nie jest tak, że coś koniecznie musisz zrobić – musisz medytować, musisz kontemplować, musi coś wynikać z rozmów z ludźmi.

Jak to wszystko wyszło w praktyce?

Najważniejsze okazało się założenie o nauce języków i to że warto rozmawiać z ludźmi. To zadziałało i bardzo dużo mi dało. Każdy może mieć jednak zupełnie inaczej. Ja dzięki temu wiele się nauczyłem, otworzyło to moje horyzonty. “Ja to drugie ty, ty to drugie ja” – przeglądamy się w oczach innych ludzi. Tak to doświadczyłem. To coś więcej niż książki, które się czyta, więcej niż programy i filmy, które się ogląda.

To było poruszające doświadczenie. Bardzo szczerych rozmów, które właśnie tutaj są możliwe. W “normalnych”, codziennych warunkach tak się raczej nie da. Tutaj ludzie się otwierają, odpowiadają szczerze na różne pytania. Nawet po pięciu minutach wspólnego maszerowania. Normalnie, gdy zapytasz człowieka w warszawskiej kawiarni: “Co tutaj robisz?”, to najprawdopodobniej usłyszysz odpowiedź: “A co cię to obchodzi?” (śmiech).

A co z medytacją?

Kontemplacja Pisma Świętego metodą św. Ignacego się nie sprawdziła. To było zbyt ciężkie na takie warunki. W drodze realizuje się tylko taką część planu, która ma sens w tych konkretnych warunkach. Medytacja ma sens, gdy jest robiona w skupieniu, odosobnieniu – tak jak to jest u jezuitów. Droga – która sama w sobie jest ciężka – w połączeniu z kontemplacją byłaby jak równoczesne pływanie kraulem i gra w koszykówkę. To są dwie różne dyscypliny i nie należy tego mieszać. Tak samo trudno byłoby maszerować i równocześnie być na jezuickim Fundamencie. Tak się po prostu nie da (śmiech).

Myślałem też o różnych ćwiczeniach fizycznych i rozluźniających. To też nie wyszło. Sama droga otwierała mnie i uczyła. To ona przynosiła rzeczy, na które mogłem się otworzyć lub nie.

Gdybym chciał na siłę realizować swój plan, to bym mógł to zrobić, ale nie wiem, czy wtedy ta droga miałaby sens. Pewnie bym się z czymś ważnym rozminął. Założenia można realizować sobie w domu. W drodze starałem się słuchać drogi.

Wspomniałeś, że ta wyprawa była wyjściem ze strefy rozumu. Gdy powiedziałem jednemu ze swoich znajomych, że wychodzisz ze strefy rozumu, to stwierdził: “Kurde, Kamiński chyba zwariował!” (śmiech).

Jest rozum i jest wiara. Wiara nie pokrywa się z rozumem, bo przecież nie można do końca udowodnić istnienia Boga. Trzeba w Niego uwierzyć. A żeby uwierzyć, to trzeba opuścić strefę rozumu. Rozum może nas tylko doprowadzić do jakiejś granicy. Później jest ściana, której bez wiary nie przeskoczymy.

O tym często rozmawialiśmy z różnymi ludźmi na Camino – że rozum przeszkadza często naszej duszy w drodze do Boga. Oczywiście, nie musi tak być, ale tak bywa. Rozum jest często zbyt mocno uwiązany przez takie wartości jak dobra materialne i sukces za wszelką cenę. Takie rzeczy mogą wykluczać wiarę, zagłuszać ją. Nie ma czasu na jakąś tam duchowość, bo trzeba gonić za pieniędzmi, za sukcesem.

Z punktu widzenia rozumu bezsensowne jest również robić takie wyprawy, iść 4000 kilometrów. Można przecież polecieć samolotem. Rozum mówi: po co się męczyć? Po co tracić cenny czas? Po co się narażać? Camino nie zawsze jest bezpiecznie, szczególnie poza szlakiem hiszpańskim, w Europie Środkowej. Tam nie ma oznaczonego szlaku. W tym sensie opuściłem strefę rozumu. Ale nie trzeba od tego od razu wariować. Wręcz przeciwnie, można odkryć niesamowite rzeczy.

Wiele osób zastanawia się, czy warto wyruszyć w taką drogę. Taką, która ma bardziej cel duchowy niż turystyczny. Masz dla nich jakąś radę?

Moje zachęcanie i rady nie mają sensu. Każdy musi się tak naprawdę sam nad tym zastanowić. Ja mogę tylko opowiedzieć o swoim doświadczeniu i w ten sposób kogoś zainspirować.

Żeby zdecydować się na taką wyprawę, trzeba odpowiedzieć na głos, który wcześniej musi się w nas odezwać. Nie jest też tak, że jak się pójdzie, to wszystko się zaraz zrozumie i człowiek będzie od razu szczęśliwy albo uwierzy. Na tę drogę trzeba być wewnętrznie przygotowanym. Ja zanim wyruszyłem, myślałem o niej przez wiele lat. To nie jest typowa pielgrzymka, którą można “zaliczyć”.

Co najbardziej zapadnie Ci w pamięć?

Miałem wiele różnych, dobrych spotkań, bardzo ważnych. Które było najważniejsze? To wszystko chyba zależy od kontekstu. Ciężko powiedzieć. Ze spotkaniami ważnymi dla ducha jest tak, że trudno je opisać, trudno się nimi publicznie dzielić. To co dla mnie było najważniejsze, dla kogoś może być niezrozumiałe. Ale mogę powiedzieć, że dla mnie to był Bóg i spotkanie z Nim.

Droga, którą przeszedłem jest dla mnie piękną metaforą życia. Pierwszy odcinek – początek – to góry, Pireneje. W tej części musimy poznać świat, zmierzyć się z nim, zdobywać go i poznawać. To jest jak pierwsze 20-25 lat życia.

Potem jest Meseta, taki długi, nużący odcinek, gdzie cały czas jest prosto, płasko, gorąco, jednostajnie. Prawie wszystko się powtarza, z każdej strony jest tak samo. To jest obraz życia między 25 a 60 rokiem życia, kiedy mamy długoterminowe zobowiązania – rodzinę, pracę, kredyty, które trzeba spłacić. Życie jest wtedy takie jednostajne i często wyczerpujące. Są też różne momenty radości, jak na przykład te katedry w Burgos czy w Leon.

A na koniec jest Galicja – obraz życia do 80-85 roku. Zaczynają się góry, znowu trzeba się wspinać, choć ciało odmawia nam już posłuszeństwa. Musimy mierzyć się z nowymi wyzwaniami. Nie sprawiały nam one wcześniej żadnego kłopotu, a teraz nagle się okazuje, że trzeba walczyć. Ale doświadczenia poprzednich odcinków – dzieciństwa, młodości i dojrzałości – pomagają nam się mierzyć z tymi problemami.

No i w końcu dochodzimy do Santiago, które jest w jakimś sensie spotkaniem z Bogiem, miejscem gdzie wielu zaczyna Go poszukiwać. Jest też ten ostatni odcinek – do Finisterre – koniec ziemskiego życia. Dla jednych koniec definitywny. A dla innych, którzy wierzą, jest to początek nowej drogi, czegoś co się dopiero zaczyna, czegoś co sprawi, że codzienne życie stanie się Camino.

Słuchając jednej z Twoich relacji z podróży, zaskoczyło mnie, że wspomniałeś o wątku maryjnym.

Wspomniałem o tym, bo wcześniej nie do końca rozumiałem kult maryjny w Polsce. Na drodze jednak zdarzyły się różne małe cuda. One w jakiś sposób mnie dotknęły i pokazały, że się myliłem. Ta droga pomogła mi zrozumieć, jak Ona jest ważna dla nas chrześcijan.

Dziś kończysz swoją wędrówkę. Gdzie teraz jesteś?

W okolicach Muxii. Zostało mi jakieś 15-18 kilometrów. Wracam z Finisterre. W Muxii jest sanktuarium Matki Boskiej. To tutaj Maryja objawiła się św. Jakubowi i przepowiedziała mu jego los. To trudno wytłumaczyć, ale czułem Jej opiekę przez całą drogę. Była rzeczywiście obecna. Na różny sposób.

Tak się składa, że dziś – w ostatni dzień mojego wędrowania – jest święto Matki Bożej Szkaplerznej. No więc nie mam wyjścia. Chyba zacznę nosić szkaplerz (śmiech).

[youtube id=”OTNCSf0RNUw” width=”620″ height=”360″]

—

Święty Jakubie Apostole,

W pierwszym rzędzie chciałbym powierzyć Tobie trud i intencje wszystkich pielgrzymów obecnych w tej katedrze, a także intencje, które zostały mi powierzone i te powierzone innym pielgrzymom.

Po przemierzeniu 4000 km przez Europę i jej duchową pustynię proszę Cię o wolność duszy i ciała od pokus materialnego świata i wolność od wszelkich uzależnień dal tych, którzy tego potrzebują.

Synu Zebedeusza proszę o to, aby nasz wewnętrzny kompas pozwolił znajdować właściwy kierunek w zamęcie czasów, w których przyszło nam żyć i o to abyś pozwolił przejść najtrudniejszą i najdłuższą drogę w życiu, drogę do własnego serca.

Na koniec proszę Cię, Apostole Jezusa, aby się spełniło przesłanie wyryte na bramie tej katedry, aby koniec naszego Camino stał się początkiem nowej drogi życia. Obdarz nas miłością i nadzieją, udziel zdrowia wszystkim pielgrzymom i ich rodzinom.

Amen

(Są to słowa intencji do świętego Jakuba, jaką Marek Kamiński wygłosił w katedrze w Santiago de Compostela)

Piotr Żyłka
[email protected]

Źródło: Deon.pl, Wydawnictwo WAM
fot. Jakub Nowicki, Dariusz Kobucki

Kościół

Bp Robert Chrząszcz odwiedził Polonię w Stanach Zjednoczonych

Opublikowano

dnia

Autor:

W dniach 8–26 października 2026 roku bp Robert Chrząszcz, delegat KEP ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej, odwiedził wspólnoty polonijne w Chicago i Nowym Jorku. W programie znalazły się wspólna modlitwa, spotkania z duszpasterzami, osobami konsekrowanymi i przedstawicielami Polonii, Msza Święta Dziedzictwa Polskiego oraz jubileusz parafii św. Stanisława Kostki na Greenpoincie. Ważnym elementem wizyty było wręczenie medali Konferencji Episkopatu Polski „Pro Polonia et Ecclesia”, przyznawanych osobom i instytucjom szczególnie zasłużonym dla Kościoła oraz duszpasterstwa polonijnego.

Spotkania podkreśliły znaczenie troski o wiarę, tożsamość i więź z Ojczyzną. Wizyta była również okazją do podziękowania osobom, które na co dzień wspierają polonijne wspólnoty, przekazują młodemu pokoleniu wartości chrześcijańskie oraz dbają o zachowanie języka i kultury polskiej.

Chicago – wiara i polskość przekazywane kolejnym pokoleniom

Pierwszym etapem podróży duszpasterskiej było Chicago, dokąd bp Robert Chrząszcz przybył 8 października. Spotykał się tam z przedstawicielami Polonii, przewodniczył liturgii w polskich parafiach i rozmawiał z osobami zaangażowanymi w życie religijne oraz społeczne lokalnej społeczności.

Jednym z pierwszych punktów programu było spotkanie z przedstawicielami środowiska góralskiego w Domu Podhalan. Rozmowy dotyczyły pielęgnowania regionalnych tradycji, polskiej kultury i więzi z Ojczyzną.

Szczególne miejsce w programie zajęła Polska Misja Duszpasterska pw. Trójcy Świętej w Chicago, nazywana Trójcowem lub Polonijną Katedrą. W piątek 9 października odbyła się tam Msza Święta w intencji Polonii, poprzedzona spotkaniem z kapłanami.

W niedzielę 11 października bp Robert Chrząszcz przewodniczył Eucharystii, podczas której wręczył Medal Konferencji Episkopatu Polski „Pro Polonia et Ecclesia” Polskiej Misji Duszpasterskiej pw. Trójcy Świętej. Wyróżnienie odebrał proboszcz, ks. Robert Będziński. W uroczystości uczestniczył również ks. Krzysztof Olejnik, przełożony generalny Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej.

Medal był wyrazem uznania dla wieloletniej działalności duszpasterskiej Misji oraz jej zaangażowania w podtrzymywanie wiary i polskiej tradycji. Trójcowo od dziesięcioleci pozostaje ważnym ośrodkiem życia religijnego i polonijnego w Chicago. Posługujący tam Księża Chrystusowcy i Siostry Misjonarki Chrystusa Króla, wspierają wiernych w życiu duchowym i pomagają kolejnym pokoleniom zachować własną tożsamość. Dzięki zaangażowaniu duszpasterzy, nauczycieli, rodziców i wolontariuszy ośrodek łączy działalność religijną z troską o edukację i kulturę.

Tego samego dnia bp Robert Chrząszcz sprawował również Mszę Świętą w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Lombard, na terenie diecezji Joliet. Spotkanie przypomniało o ważnej roli parafii w podtrzymywaniu wiary i tradycji wśród emigrantów.

Modlitwa o powołania i spotkania z duszpasterzami

W poniedziałek 12 października bp Robert Chrząszcz odwiedził parafię św. Franciszka Borgii w Chicago, gdzie spotkał się z kapłanami polonijnymi. Wieczorem odbyła się modlitwa różańcowa w intencji powołań, prowadzona przez siostry zakonne, diakonów stałych i kapłanów. Następnie biskup przewodniczył Mszy Świętej z udziałem duchowieństwa, osób konsekrowanych oraz przedstawicieli Związku Klubów Polskich w Chicago. Po Eucharystii uczestnicy spotkali się w sali parafialnej.

Wspólna modlitwa podkreśliła znaczenie powołań kapłańskich i zakonnych oraz potrzebę wspierania osób posługujących Polakom poza granicami kraju.

13 października bp Robert Chrząszcz udał się do Willow Springs, gdzie przewodniczył Mszy Świętej połączonej z nabożeństwem fatimskim u ojców cystersów. W liturgii uczestniczyła młodzież przygotowująca się do sakramentu bierzmowania. Spotkanie podkreśliło znaczenie formacji religijnej młodego pokolenia i przekazywania mu wartości chrześcijańskich.

Podczas pobytu w Willow Springs delegat KEP spotkał się również z bp. Robertem Fedkiem, biskupem pomocniczym archidiecezji Chicago, oraz z opatem cystersów, o. Szymonem Warciakiem.

14 października bp Robert Chrząszcz odwiedził konsulat, gdzie spotkał się z konsul Reginą Jurkowską. Wspólnie skierowali życzenia do nauczycieli i katechetów pracujących w środowisku polonijnym, dziękując im za nauczanie języka polskiego, przekazywanie wiary i pielęgnowanie narodowych tradycji.

15 października biskup wyruszył do Nowego Jorku, by kontynuować wizytę wśród tamtejszej Polonii.

Nowy Jork – polskie dziedzictwo obecne w życiu Kościoła

Nowojorska część wizyty obejmowała obchody Polskiego Dziedzictwa, uhonorowanie osób zasłużonych dla Polonii oraz jubileusz parafii św. Stanisława Kostki na Greenpoincie.

16 października bp Robert Chrząszcz uczestniczył w dorocznych uroczystościach organizowanych na rzecz kaplicy Our Lady of the Skies, działającej na terenie Międzynarodowego Portu Lotniczego im. Johna F. Kennedy’ego. Biskup przekazał kaplicy relikwie św. Jana Pawła II, wzbogacając jej duchowe dziedzictwo. Kaplica służy pracownikom lotniska, podróżnym, załogom linii lotniczych, funkcjonariuszom służb bezpieczeństwa oraz osobom przybywającym z różnych stron świata.

bp Witold Mroziewski

bp Witold Mroziewski

Podczas uroczystości bp Witold Mroziewski, biskup pomocniczy diecezji brooklyńskiej, został uhonorowany tytułem „Clergy of the Year”. Wyróżnienie stanowiło wyraz uznania dla jego wieloletniej posługi kapłańskiej i biskupiej oraz zaangażowania na rzecz Polonii i wspólnoty katolickiej w Nowym Jorku.

Msza Święta Dziedzictwa Polskiego na Brooklynie

18 października w konkatedrze św. Józefa na Brooklynie odbyła się Msza Święta Dziedzictwa Polskiego, której przewodniczył bp Robert Chrząszcz. Delegat KEP wygłosił również homilię.

W Eucharystii uczestniczyli przedstawiciele polskich parafii, szkół, organizacji i stowarzyszeń, duchowieństwo oraz członkowie nowojorskiej Polonii. Wspólna modlitwa zgromadziła osoby, które łączy przywiązanie do wiary, polskiej kultury i tradycji.

Obchody Polskiego Dziedzictwa przypomniały także o wkładzie Polaków w historię i rozwój Stanów Zjednoczonych. W 2026 roku nabrały szczególnego znaczenia w związku z 250. rocznicą ogłoszenia amerykańskiej Deklaracji Niepodległości.

Uroczystość podkreśliła, że polskie dziedzictwo jest obecne nie tylko w pamięci o kraju pochodzenia, lecz także w życiu rodzin, działalności parafii i szkół oraz pracy społecznej osób dbających o zachowanie języka i kultury polskiej w Stanach Zjednoczonych.

Medale „Pro Polonia et Ecclesia” dla zasłużonych przedstawicieli Polonii

Istotnym elementem wizyty było uhonorowanie osób szczególnie zasłużonych dla Kościoła i polskiej społeczności w Stanach Zjednoczonych. Medale Konferencji Episkopatu Polski „Pro Polonia et Ecclesia” wręczano zarówno w Chicago, jak i w Nowym Jorku.

Wyróżnienia te wyrażają uznanie dla osób i wspólnot zaangażowanych w rozwój duszpasterstwa emigracyjnego, umacnianie życia religijnego oraz zachowanie polskiego dziedzictwa.

Podczas uroczystości w Nowym Jorku medale otrzymali dr Dorota Andraka, Bogdan Chmielewski oraz Mieczysław Pająk. Ich działalność wiąże się z rozwojem polskiej edukacji, wspieraniem instytucji polonijnych i przekazywaniem duchowego oraz kulturowego dziedzictwa kolejnym pokoleniom.

Uhonorowanie laureatów było wyrazem wdzięczności za pracę na rzecz polskich wspólnot. Za działalnością szkół, parafii i organizacji stoją ludzie, którzy poświęcają swój czas i wiedzę, aby wiara, język i kultura polska mogły rozwijać się również poza granicami kraju.

Jubileusz 130-lecia parafii św. Stanisława Kostki na Greenpoincie

25 października 2026 roku parafia św. Stanisława Kostki na Greenpoincie w Brooklynie świętowała 130. rocznicę powstania oraz 300. rocznicę kanonizacji swojego patrona.

Centralnym punktem obchodów była uroczysta Msza Święta pod przewodnictwem bp. Roberta Chrząszcza, który wygłosił również homilię. Eucharystia stała się okazją do dziękczynienia za ponad 130 lat obecności parafii w życiu Polonii oraz za pokolenia wiernych, które tworzyły i umacniały tę wspólnotę.

Założona w 1896 roku parafia odgrywa ważną rolę w historii polskiego Greenpointu. Przez dziesięciolecia była miejscem modlitwy i wzajemnego wsparcia dla kolejnych fal polskich emigrantów. Rodziny pielęgnowały tu język ojczysty, dzieci poznawały tradycje religijne i narodowe, a wierni znajdowali wspólnotę pomagającą im odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Jubileusz był okazją do przypomnienia historii parafii oraz podziękowania duszpasterzom, siostrom zakonnym, parafianom i wszystkim osobom, które przez lata troszczyły się o jej rozwój. Obchody zakończyły się uroczystym bankietem z udziałem przedstawicieli Polonii i zaproszonych gości.

parafia św. Stanisława Kostki na Greenpoincie

Kościół św. Stanisława Kostki na Greenpoincie

Rocznica parafii zbiegła się z 300. rocznicą kanonizacji św. Stanisława Kostki, patrona szczególnie bliskiego młodzieży. Jego postać przypomina o odwadze w wyznawaniu wiary, wierności wartościom chrześcijańskim i odpowiedzialności za własne powołanie. To przesłanie pozostaje aktualne również dla młodych Polaków wychowujących się poza granicami Ojczyzny.

Wspólnota, która trwa ponad granicami

Październikowa wizyta bp. Roberta Chrząszcza w Chicago i Nowym Jorku ukazała żywotność wspólnot polonijnych oraz znaczenie więzi łączących je z Kościołem w Polsce. Spotkania z duszpasterzami, nauczycielami, przedstawicielami organizacji i wiernymi pokazały, jak ważne jest codzienne zaangażowanie w rozwój życia religijnego i zachowanie polskiej tożsamości.

Szczególnym świadectwem tej troski były jubileuszowe uroczystości na Greenpoincie oraz wręczenie medali „Pro Polonia et Ecclesia”. Wyróżnienia przypomniały o osobach i instytucjach, które pracują na rzecz kolejnych pokoleń Polaków żyjących za granicą.

Wizyta delegata Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej stała się okazją do spotkania, wspólnej modlitwy i wyrażenia wdzięczności za wierność wartościom kształtującym polską wspólnotę od pokoleń.

Choć dzielą ich tysiące kilometrów, Polaków w Stanach Zjednoczonych i w Ojczyźnie łączą wiara, język, pamięć i wspólna historia. Dzięki tym więziom polskie dziedzictwo pozostaje żywe, a Kościół jest miejscem spotkania pokoleń, budowania wspólnoty i przekazywania wartości, które nie tracą znaczenia mimo zmiany miejsca zamieszkania.

Biuro Delegata KEP ds. Duszpasterstwa Emigracji
Foto: Biuro Delegata KEP ds. Duszpasterstwa Emigracji, Wojciech Adamski, Diecezja Brooklyn,
Czytaj dalej

News USA

Archidiecezja Nowego Jorku zapłaci 800 milionów dolarów ofiarom wykorzystywania seksualnego

Opublikowano

dnia

Autor:

Archidiecezja Nowego Jorku osiągnęła porozumienie w sprawie wypłaty 800 milionów dolarów odszkodowań około 1300 osobom, które zgłosiły wykorzystywanie seksualne przez duchownych. To druga największa ugoda tego rodzaju zawarta przez katolicką archidiecezję w Stanach Zjednoczonych.

Historyczne porozumienie po siedmiu latach procesów

Porozumienie zostało wypracowane przez przedstawicieli Archidiecezji Nowego Jorku oraz prawników reprezentujących osoby, które oskarżyły duchownych o wykorzystywanie seksualne. Ma zakończyć ponad siedem lat postępowań sądowych dotyczących nadużyć w Kościele katolickim.

Arcybiskup Ronald Hicks potwierdził osiągnięcie ugody w wiadomości e-mail wysłanej do duchowieństwa w sobotę. Zaznaczył jednak, że porozumienie nie jest jeszcze ostateczne i wymaga podpisania przez wszystkie strony. Formalne zatwierdzenie dokumentów zaplanowano na tydzień rozpoczynający się 6 listopada.

Podstawy porozumienia uzgodniono już w maju, ale jego zawarcie wymagało zgody wszystkich osób, które wystąpiły z roszczeniami. Ostatecznie udało się uzyskać jednomyślne poparcie uczestników postępowania.

Druga największa ugoda w historii amerykańskiego Kościoła

Kwota 800 milionów dolarów plasuje nowojorskie porozumienie na drugim miejscu wśród największych ugód dotyczących wykorzystywania seksualnego przez duchownych zawartych przez katolickie archidiecezje w USA.

Rekord należy do Archidiecezji Los Angeles, która w 2024 roku zgodziła się wypłacić 880 milionów dolarów około tysiącowi poszkodowanych. Wcześniej archidiecezja ta wypłaciła już 740 milionów dolarów w ramach innych roszczeń.

W czerwcu 2026 roku Archidiecezja San Francisco zawarła ugodę opiewającą na 395 milionów dolarów, obejmującą około 500 pozwów. Z kolei w grudniu 2025 roku sąd federalny zatwierdził porozumienie, na mocy którego Archidiecezja Nowego Orleanu zobowiązała się wypłacić poszkodowanym co najmniej 230 milionów dolarów.

Prawnicy mówią o ważnym kroku w kierunku sprawiedliwości

Jeff Anderson, adwokat reprezentujący osoby, które złożyły ponad tysiąc roszczeń przeciwko Kościołowi katolickiemu w stanie Nowy Jork, ocenił jednomyślne przyjęcie ugody jako przełomowy moment w dążeniu do sprawiedliwości.

Podkreślił, że determinacja, odwaga i wieloletnie starania osób pokrzywdzonych doprowadziły do istotnego kroku w kierunku rozliczenia nadużyć oraz pociągnięcia odpowiedzialnych instytucji do odpowiedzialności.

Arcybiskup Ronald Hicks zapowiada pojednanie

W wiadomości skierowanej do duchownych arcybiskup Ronald Hicks zaznaczył, że osiągnięto znaczący postęp w rozwiązaniu wieloletniego sporu. Wyraził nadzieję, że porozumienie pozwoli rozpocząć proces uzdrowienia i pojednania z osobami, które doświadczyły wykorzystywania seksualnego.

Hierarcha wskazał również, że zakończenie postępowań umożliwi archidiecezji ponowne skoncentrowanie się na jej podstawowych zadaniach, w tym głoszeniu Ewangelii, opiece nad chorymi, pomocy ubogim, wspieraniu potrzebujących i edukacji dzieci.

Katedra Św. Patryka w Nowym Jorku

Katedra Św. Patryka w Nowym Jorku

Archidiecezja Nowego Jorku obejmuje Manhattan, Bronx i Staten Island oraz siedem powiatów położonych na północ od miasta. Na jej terenie znajduje się około 300 kościołów i ponad 150 szkół katolickich, a wspólnota liczy około 2,5 miliona wiernych.

Zmiana prawa umożliwiła dochodzenie roszczeń

Kluczowe znaczenie dla sprawy miały przepisy przyjęte w stanie Nowy Jork w 2019 roku. Nowe prawo umożliwiło osobom wykorzystywanym seksualnie w dzieciństwie składanie pozwów przeciwko sprawcom oraz instytucjom, które ich chroniły, aż do ukończenia przez poszkodowanych 55 lat. Osobom, które w chwili wejścia przepisów w życie przekroczyły już ten wiek, przyznano dodatkowy termin na wniesienie pozwów, obowiązujący do sierpnia 2021 roku.

Dzięki zmianom prawnym setki osób mogły dochodzić roszczeń, które wcześniej byłyby przedawnione. Ugoda z Archidiecezją Nowego Jorku stanowi jeden z największych rezultatów tych postępowań i ważny etap rozliczania przypadków wykorzystywania seksualnego w amerykańskim Kościele katolickim.

 

Źródło: AP
Foto: YouTube, David Shankbone, istock/LUNAMARINA/
Czytaj dalej

News USA

Biskupi katoliccy krytykują wykorzystanie spotkania z Trumpem do celów politycznych

Opublikowano

dnia

Autor:

biskupi-trump

Spotkanie kilkunastu amerykańskich biskupów katolickich z Prezydentem Donaldem Trumpem w Białym Domu wywołało kontrowersje po opublikowaniu nagrania wspólnej modlitwy. Dwaj hierarchowie wyrazili ubolewanie z powodu sposobu przedstawienia wydarzenia, podkreślając, że ich obecność nie oznaczała politycznego poparcia dla prezydenta. Ich stanowisko przedstawia Ojciec Paweł Kosiński SJ.

Modlitwa w Gabinecie Owalnym wywołała dyskusję

22 października Biały Dom opublikował nagranie przedstawiające arcybiskupa Denver Jamesa Golkę prowadzącego modlitwę z Donaldem Trumpem. W Gabinecie Owalnym obecnych było około kilkunastu biskupów, a także duchowa doradczyni prezydenta, Paula White-Cain i dyrektorka Biura ds. Wiary Białego Domu, Jennifer Korn.

Nagranie udostępniła doradczyni Białego Domu ds. komunikacji Margo Martin. Publikacji nie towarzyszył komunikat wyjaśniający przebieg spotkania ani tematy rozmów. Arcybiskup Golka również zamieścił film w mediach społecznościowych archidiecezji, zaznaczając później, że wspólna modlitwa nie była wyrazem poparcia politycznego.

Biskupi zostali zaproszeni przez Biuro ds. Wiary Białego Domu do rozmów o kwestiach istotnych dla katolików, w tym ochronie życia, godności migrantów, wolności religijnej i prawie rodziców do wyboru szkoły. Konferencja Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych (USCCB) nie uczestniczyła w organizacji spotkania.

Biskup Des Moines żałuje politycznego wykorzystania wydarzenia

24 października biskup Des Moines w stanie Iowa William Joensen opublikował oświadczenie, w którym wyraził ubolewanie, że spotkanie zostało wykorzystane do celów partyjnych. Przyznał, że powinien był wykazać się większą ostrożnością, nawiązując do ewangelicznego wezwania Chrystusa do roztropności.

Hierarcha nie wskazał jednak konkretnych osób odpowiedzialnych za polityczne wykorzystanie nagrania. Podkreślił, że nadal zamierza rozmawiać z przedstawicielami władz i modlić się za przywódców politycznych, niezależnie od ich przynależności partyjnej.

Biskup Joensen przyznał jednocześnie, że wiele działań administracji Trumpa pozostaje w sprzeczności z nauczaniem Kościoła katolickiego. Zdecydował się jednak uczestniczyć w spotkaniu, ponieważ zapewniono go, że przedstawiciele administracji są zainteresowani poznaniem stanowiska biskupów.

Arcybiskup Milwaukee przeprosił za nieporozumienie

25 października arcybiskup Milwaukee Jeffrey Grob wystosował publiczne przeprosiny za zamieszanie wywołane publikacją nagrania. Wyjaśnił, że nie wiedział, iż film ze wspólnej modlitwy zostanie udostępniony opinii publicznej.

Abp Grob podkreślił, że udział duchownych w spotkaniu z prezydentem nie powinien być interpretowany jako poparcie dla Donalda Trumpa lub jego programu politycznego. Podobne stanowisko zajęli inni uczestnicy wydarzenia.

Imigracja, aborcja i edukacja wśród tematów rozmów

Biskup William Joensen poinformował, że podczas spotkania omawiano między innymi politykę imigracyjną, wykorzystywanie osób ubogich, kwestie wizowe dotyczące duchownych przybywających z zagranicy, ochronę życia oraz wsparcie szkolnictwa prywatnego.

William Michael Joensen

Biskup William Michael Joensen

Biskup Rapid City w Dakocie Południowej Scott Bullock wskazał dodatkowo na dyskusje dotyczące aborcji, wyboru szkoły oraz etycznych aspektów zapłodnienia pozaustrojowego. Wyjaśnił, że modlitwa za prezydenta wynikała z nauczania św. Pawła, który zachęcał chrześcijan do modlitwy za sprawujących władzę.

Według bp. Bullocka duchowni prosili Boga o mądrość i pokorę dla przywódców państwa. Biskup podkreślił, że taka modlitwa nie oznacza poparcia dla konkretnego polityka.

Biskupi zapewniają o politycznej niezależności

Przedstawiciel diecezji Gallup w Nowym Meksyku poinformował, że biskup James Wall byłby gotów spotkać się z każdym politykiem, niezależnie od partii, jeśli rozmowa dotyczyłaby ważnych spraw Kościoła. Hierarcha modli się za wszystkich sprawujących urzędy publiczne, aby kierowali się uczciwością i nie pogłębiali podziałów społecznych.

Biuro arcybiskupa Naumanna przekazało, że uczestników zapewniono, iż fotografie ze spotkania nie zostaną opublikowane. Zaznaczono również, że biskupi przybyli do Białego Domu w celu omówienia konkretnych zagadnień, a nie udzielenia poparcia kandydatom lub partiom politycznym.

Archbishop Emeritus Joseph F. Naumann

Arcybiskup Emeritus Joseph F. Naumann

Biały Dom broni prezydenta Trumpa

Rzeczniczka Białego Domu Taylor Rogers, poproszona o komentarz, przedstawiła Donalda Trumpa jako prezydenta szczególnie zasłużonego dla amerykańskich katolików. Wskazała na działania administracji dotyczące wolności religijnej, praw rodziców, ochrony dzieci oraz ułaskawienia działaczy ruchu pro-life.

Rogers nie odpowiedziała jednak bezpośrednio na krytyczne uwagi biskupów Joensena i Groba dotyczące politycznego wykorzystania spotkania.

Kto uczestniczył w spotkaniu?

Według Białego Domu w spotkaniu uczestniczyli również biskup Dallas Edward Burns, biskup Birmingham w Alabamie Steven Raica, biskup Baker w Oregonie Thomas Hennen oraz biskup Oakland w Kalifornii Michael Barber.

Obecni byli także biskup Francis Kalabat z Kościoła chaldejskokatolickiego oraz biskup Elias Zaidan z Kościoła maronickiego. W wydarzeniu uczestniczył również Mario Enzler związany z Heritage Foundation, choć organizacja zapewniła, że nie była jego organizatorem.

Arcybiskup James Golka

Arcybiskup James Golka

Do dyskusji odniósł się także biskup Jesús Rodríguez z Palm Beach na Florydzie, który nie brał udziału w spotkaniu. Zaznaczył, że działania przedstawicieli hierarchii kościelnej mogące sprawiać wrażenie politycznego poparcia nie powinny być uznawane za oficjalne stanowisko Kościoła katolickiego.

Kontrowersje wokół wizyty w Białym Domu pokazują, jak trudne może być zachowanie wyraźnej granicy między duszpasterską obecnością duchownych a polityczną interpretacją ich działań. Uczestniczący w spotkaniu biskupi podkreślają, że rozmowa z władzami i modlitwa za prezydenta nie są równoznaczne z popieraniem jego polityki.

 

Źródło: ewtnnews
Foto: Archbishop Emeritus Joseph F. Naumann, Diecezja Des Moines, The White House, YouTube, Archidiecezja Denver
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

lipiec 2015
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Popularne w tym miesiącu