Połącz się z nami

Kościół

Jezuita Krzysztof Ołdakowski: „Wiara bez emocji będzie duchową sklerozą” – wywiad

Opublikowano

dnia

„Wiara bez emocji będzie duchową sklerozą, światopoglądem. Natomiast wiara, która będzie tylko emocjonalna, będzie po prostu płytką egzaltacją, uzależnioną od emocjonalnych uniesień” – mówi w rozmowie z KAI ks. Krzysztof Ołdakowski SJ. Jezuita wyjaśnia fenomen spotkań charyzmatycznych, podpowiada także, czego Kościół w Polsce może nauczyć się od charyzmatycznych kapłanów, takich jak o. John Bashobora.

Anna Malec (KAI): Od kilku lat da się zauważyć wzmożony ruch wokół spotkań charyzmatycznych. Do Polski przyjeżdżają różni księża, zazwyczaj z zagranicy, tacy jak ojcowie Bashobora, Manjackal czy Maniparamili. Co nam to mówi o naszej religijności?

Ks. Krzysztof Ołdakowski SJ: Warto zwrócić uwagę na kilka aspektów. Po pierwsze pokazuje nam to ożywienie świadomości charyzmatycznej. Rośnie świadomość tego, że charyzmaty nie są przywilejem pierwotnego Kościoła, ale stale są w nim obecne. Tak jak Duch Święty działał w początkach, we wspólnocie apostołów, tak samo działa dzisiaj. I to jest rzeczywistość, którą wciąż odkrywamy. Wśród tych charyzmatów jest także charyzmat uzdrawiania, czyli dar szczególnej modlitwy dany niektórym członkom Kościoła do tego, by ich modlitwa sprowadzała terapeutyczne nawiedzenie ze strony Pana Boga.

Zapraszamy gości ze świata, co wydaje mi się też bardzo cenne. Jesteśmy również otwarci na doświadczenie przeżywania charyzmatów i Kościoła w różnych częściach świata, nie zasklepiamy się w sobie, nie bazujemy tylko na własnych siłach, ale otwieramy się na doświadczenie Kościoła powszechnego. Widzimy, że nie cały Kościół jest tutaj i bardzo cenne jest, jeżeli takie osoby przyjeżdżają i dzielą się swoim doświadczeniem wiary.

Chrześcijanie zrobili dzisiaj ze swojej wiary ideologię, czyli zespół pewnych idei i przekonań, w które wierzą, zgodnie z nauczaniem Kościoła. Natomiast wiara to jest przede wszystkim wydarzenie, doświadczenie Boga, dotknięcia przez Niego miłością. Wydaje mi się, że to jest rzecz, którą my teraz odkrywamy ponownie. Rzeczywistość działania charyzmatów to nie jest coś identyfikowalnego tylko i wyłącznie z Odnową w Duchu Świętym. Charyzmaty są dane całemu Kościołowi i nie ma żadnego normatywnego sposobu, w którym można by zamknąć działanie Boga. Pan Bóg może nas uzdrawiać w czasie modlitwy osobistej, kiedy słuchamy Słowa Bożego, w czasie sakramentu pojednania czy sakramentu małżeństwa. Także wtedy, kiedy nie posiadamy wiary, bo wiara może przyjść jako odpowiedź na to doświadczenie. Bóg jest całkowicie wolny w swoim działaniu i nie zdeterminowany również spotkaniem na Stadionie czy w jakiejś innej przestrzeni. Nie jest tak, że to inni mogą tylko pośredniczyć w udzielaniu daru uzdrawiania czy uwalniania, sam też mogę sobie taki dar u Pana Boga wyprosić.

KAI: Jednak takie spotkanie jak “Jezus na Stadionie” czy chociażby prowadzone przez Księdza Msze św. z modlitwą o uzdrowienie w kościele oo. jezuitów w Warszawie, przyciągają mnóstwo ludzi. O czym to świadczy? Czy w codziennym życiu w Kościele zapomnieliśmy o tym, że wiara jest wydarzeniem?

– Na pewno trochę zapomnieliśmy o tym, że wiara jest wydarzeniem. Ja zawsze tłumaczę, oczywiście z wielką pokorą i skromnością, że każda Msza św. jest modlitwą o uzdrowienie. W kilku momentach Mszy św. modlimy się przecież o uzdrowienie. Modlimy się i o uzdrowienie w relacjach czy o uzdrowienie fizyczne i duchowe przed przyjęciem Komunii św., w związku z tym, ta modlitwa jest cały czas obecna. Jeśli mówimy o Mszy św. połączonej z modlitwą o uzdrowienie, to ona nie różni się od każdej innej Mszy św., która oprócz tego, że jest modlitwą uwielbienia, dziękczynienia, to jest też modlitwą wstawienniczą o uzdrowienie.

Są dwie rzeczy, które różnią tę Mszę św. od każdej innej, odprawianej we wszystkich zakątkach świata. Pierwsza to “stężenie wiary”. Wiara ludzi, którzy przychodzą na to spotkanie, to nie jest wyuczony zwyczaj, nawyk. Nie jest tak, że wiara jest przeżywana, jako pewien wyuczony styl życia czy powielanie pewnych zachowań, za którymi nie stoi serce człowieka, czyli pewnego rodzaju uczestnictwo na zasadzie obserwatora. Osoba, która przychodzi na taką Mszę św. ma wielkie pragnienia, żeby spotkać się z Bogiem, modlić się.

Druga sprawa, to tzw. “ciepła liturgia”. Ludzie przeżywają, śpiewają, modlą się – to słychać. Doświadczają spotkania, spotykają się rzeczywiście na modlitwie, odpowiadają głośno, śpiewają, oczywiście także wyrażają różne gesty, modlą się ruchem, to pozawala bardziej na doświadczenie wspólnoty.

KAI: Co powinno iść za takim doświadczeniem, które mają ludzie biorący udział w wydarzeniach charyzmatycznych?

– Ja bym się bał zamykania Ducha Św. w religijnej klatce, czyli w takim swoistym getcie, bo całe nasze życie ma być kanałem poprzez który łaska Ducha Św. płynie do świata. Również nasze życie codzienne ma być tą przestrzenią, w której Bóg działa. Na to trzeba kłaść akcent. Dobre kontaktowanie się z Duchem Św. to nie jest tylko przyjście na wielkie spotkanie czy Mszę św. połączoną z modlitwą o uzdrowienie, ale to moja codzienność, moja praca, mój stosunek do ludzi, do stworzeń, moje zaangażowanie w przemianę struktur społecznych i politycznych.

Chodzi o to, żeby nie zamykać Ducha Św. w jakiejś wąskiej przestrzeni. Pokusą wielu ludzi jest uciekanie we wspólnotę, w takie środowisko ludzi, którzy myślą tak samo jak my, którzy tak samo jak my się modlą, z zaniedbywaniem jednocześnie żywej obecności jako świadka Ewangelii w przestrzeni rodziny czy w swoim środowisku, po prostu na ulicach świata.

KAI: Z czego to wynika? Boimy się, dlatego wolimy zamknąć się w Kościele?

– Na pewno wynika to z lęku, ale też z pewnego typu formacji, która polega na mocnym spirytualizowaniu rzeczywistości. Czyli nadmierne wkraczanie w duchowy, trochę egzotyczny świat, związane z wpływem złego ducha, z poszukiwaniem nadzwyczajności. Np. bardzo komplikuje się swoje życie wewnętrzne i tam widzi się ogromne spływy działania zła z poprzednich pokoleń, a zaniedbuje się rzeczywistą obecność zła w życiu codziennym, to, jak ulegamy pokusom w zwykłych codziennych sprawach. Czyli zapomina się o zwykłym codziennym życiu, nie dostrzega się jak tutaj ulegamy chociażby negatywnym emocjom.

KAI: Jednym z podstawowych zarzutów dotyczących spotkań charyzmatycznych jest właśnie nastawienie na przeżycia emocjonalne. Czy podczas takich spotkań jest też miejsce dla ludzi, którzy twardo stąpają po ziemi?

– Wiara powinna być aktem całościowym, trzeba angażować się całym sobą w przeżywanie swojej wiary. Wiara bez emocji będzie duchową sklerozą, będzie jakimś światopoglądem, natomiast wiara, która będzie tylko emocjonalna, będzie po prostu płytką egzaltacją, uzależnioną tylko od emocjonalnych uniesień. Jak się dobrze czuję emocjonalnie tzn., że Bóg jest blisko. Ale my Boga nie poszukujemy dlatego, że jest nam fajnie, tylko szukamy Go dla Niego samego, niezależnie od tego, jakie emocje nam towarzyszą. Bardzo istotne jest, żebyśmy się cali angażowali w przeżywanie wiary – czyli i rozumem i emocjami, i naszymi zmysłami, wszystkimi naszymi zdolnościami.

KAI: Czego Kościół w Polsce może uczyć się od takich charyzmatycznych kapłanów z zagranicy, którzy gromadzą na spotkaniach tysiące wiernych?

– Na pewno doświadczenia Boga i wspólnoty. Wydaje mi się, że to jest bardzo ważne i warto się na to otwierać. Warto się też otwierać na pewne przesłanie związane z tym, jak Kościół żyje w różnych społecznościach, co do nich wnosi. Bardzo często ci misjonarze, to są ludzie zaangażowani w pomoc najsłabszym, zmarginalizowanym, głoszącym miłosierdzie w sytuacjach ekstremalnych.

Możemy się też uczyć, że Duch Św. prowadzi nas różnymi drogami. Tego, żeby nie bać się też zewnętrznej ekspresji naszej wiary, tego, że wiara nie jest czymś prywatnym – jest osobista, w takim sensie, że nikt nie może nas zastąpić w odpowiedzi dawanej Panu Bogu, ale wiara też jest doświadczeniem wspólnotowym, w którym możemy być razem i dawać wspólne jej świadectwo.

Rozmawiała Anna Malec

***

Ks. Krzysztof Ołdakowski: jezuita, redaktor naczelny Redakcji Programów Katolickich Polskiego Radia, przez kilka pełnił także funkcję redaktora naczelnego Programów Katolickich TVP. Duszpasterz Odnowy w Duchu Świętym, prezes Stowarzyszenia Komunikacji Społecznej SIGNIS-Polska. W warszawskim sanktuarium św. Andrzeja Boboli prowadzi Msze św. z modlitwą o uzdrowienie.

Źródło: KAI
Foto: CNS photo/Leslie E. Kossoff, Catholic Standard

News USA

Katoliccy biskupi i zakonnice walczą z prawem do wspomaganego samobójstwa

Opublikowano

dnia

Autor:

eutanazja

Katoliccy biskupi, zgromadzenia zakonne i chrześcijańskie placówki medyczne w kilku stanach USA podejmują działania prawne przeciwko przepisom dotyczącym wspomaganego samobójstwa. W Illinois i Nowym Jorku sądy federalne przyznały religijnym przeciwnikom nowych regulacji tymczasową ochronę przed obowiązkiem uczestniczenia w procedurach sprzecznych z ich przekonaniami. O trwających postępowaniach mówi Ojciec Paweł Kosiński SJ.

Spory koncentrują się przede wszystkim na zakresie obowiązków nakładanych na katolickie szpitale, lekarzy i inne placówki prowadzone przez organizacje religijne. Ich przedstawiciele argumentują, że państwo nie powinno zmuszać ich do działań, które uznają za sprzeczne z zasadami wiary i ochroną ludzkiego życia.

W ostatnich tygodniach powodowie odnieśli kilka zwycięstw przed federalnymi sądami okręgowymi. Orzeczenia dotyczą zarówno Illinois, jak i Nowego Jorku, gdzie w tym roku zaczęły obowiązywać przepisy dotyczące wspomaganego samobójstwa.

Biskup i zakonnice wygrywają w Nowym Jorku

W Nowym Jorku biskup diecezji Rockville Centre John Barres oraz koalicja czterech wspólnot sióstr zakonnych uzyskali w lipcu korzystne rozstrzygnięcie przed sądem federalnym. Sędzina federalna Anne Nardacci zdecydowała, że stan nie może egzekwować nowych przepisów wobec katolickich powodów w czasie, gdy ich pozew jest rozpatrywany przez sąd federalny.

Orzeczenie nie oznacza ostatecznego unieważnienia przepisów. Zapewnia jednak duchownym, siostrom zakonnym i związanym z nimi instytucjom czasową ochronę przed stosowaniem wobec nich kwestionowanych wymogów.

Dwa korzystne orzeczenia dla katolików w Illinois

Podobne spory toczą się w Illinois. W sierpniu sędzia federalny Franklin Valderrama przyznał czasową ochronę biskupowi Springfield Thomasowi Paprockiemu oraz innym powodom kwestionującym stanowe przepisy.

Wśród powodów znaleźli się również chrześcijańscy lekarze oraz luterańska placówka opiekuńcza. Na czas postępowania nie muszą oni stosować się do kwestionowanych wymogów związanych ze wspomaganym samobójstwem.

We wrześniu Valderrama ponownie wydał korzystne rozstrzygnięcie w osobnej sprawie wniesionej przez koalicję instytucji religijnych. Wśród powodów znalazły się Archidiecezja Chicago, Siostry Karmelitanki dla Osób Starszych i Chorych oraz Małe Siostry Ubogich.

Kardynał Blase Cupich chce trwałego rozwiązania

Wszystkie trzy dotychczasowe rozstrzygnięcia mają charakter tymczasowy. Ich celem jest wstrzymanie stosowania określonych przepisów wobec powodów do czasu zakończenia postępowań przed sądami federalnymi. 11 września arcybiskup Chicago kardynał Blase Cupich podkreślił jednak, że jego zdaniem problem wymaga trwałego rozwiązania, a kwestionowane przepisy Illinois powinny zostać ostatecznie unieważnione.

Kardynał zaznaczył, że sprzeciw Kościoła nie jest próbą narzucania katolickiego nauczania osobom innych wyznań. Chodzi natomiast o niedopuszczenie do sytuacji, w której stan zmusza katolickich pracowników i instytucje ochrony zdrowia do postępowania wbrew ich sumieniu.

blase-cupich

 Kardynał Blase Cupich

Kościół katolicki zdecydowanie sprzeciwia się wspomaganemu samobójstwu

Kościół katolicki od lat sprzeciwia się legalizacji wspomaganego samobójstwa i eutanazji. W przypadku wspomaganego samobójstwa lekarz może przepisać pacjentowi śmiertelną dawkę leków, którą ten wykorzystuje w celu zakończenia własnego życia.

Zwolennicy takich regulacji argumentują zazwyczaj, że powinny one dotyczyć dorosłych osób nieuleczalnie chorych, których przewidywana długość życia jest bardzo ograniczona. Przeciwnicy wskazują jednak na państwa, w których z czasem kryteria stosowania takich procedur zostały rozszerzone.

W Holandii w 2024 roku zgodę na śmierć z pomocą lekarza otrzymała fizycznie zdrowa 29-letnia kobieta cierpiąca na depresję. Natomiast w zeszłym miesiącu w kraju tym odnotowano również pierwszy przypadek eutanazji dziecka poniżej 12. roku życia, o którym informowaliśmy 30 września.

Kanada i rozszerzanie dostępu do wspomaganego umierania

W Kanadzie, która zalegalizowała wspomagane umieranie w 2016 roku, z procedury skorzystało dotychczas około 100 tysięcy osób. Wśród nich były tysiące pacjentów, których naturalna śmierć nie była uznawana za możliwą do przewidzenia w niedalekiej przyszłości.

Praktyka wspomaganego samobójstwa została w ostatnich latach zalegalizowana także w kolejnych stanach USA. W Illinois i Nowym Jorku odpowiednie przepisy weszły w życie w tym roku, co doprowadziło do sporów z instytucjami religijnymi.

Biskup Thomas Paprocki: misją jest opieka nad cierpiącymi

Biskup Thomas Paprocki podkreśla, że podstawą katolickiej działalności medycznej jest troska o chorych, towarzyszenie osobom umierającym oraz obrona godności każdego ludzkiego życia. Katolickie placówki muszą więc zachować możliwość opieki nad chorymi i umierającymi zgodnie ze swoją wiarą, bez podporządkowywania się nakazom państwa sprzecznym z ich przekonaniami.

Biskup Paprocki

Biskup Thomas Paprocki

Spory mogą ostatecznie trafić do Sądu Najwyższego

Postępowania w Illinois i Nowym Jorku nadal toczą się przed sądami federalnymi, a w przyszłości mogą dotrzeć do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza jeśli sądy będą musiały rozstrzygnąć konflikt między stanowymi regulacjami dotyczącymi wspomaganego samobójstwa a konstytucyjną ochroną wolności religijnej.

Papież Leon XIV mówi o „fałszywym współczuciu”

Przeciwko wspomaganemu samobójstwu wypowiada się również papież.

 

Źródło: ewtnnews
Foto: istock, YouTube, Diecezja Springfield
Czytaj dalej

News USA

Wiara i rodzina chronią przed samotnością. Praktykujące pary są szczęśliwsze

Opublikowano

dnia

Autor:

W czasach, gdy coraz częściej mówi się o epidemii samotności i społecznej izolacji, nowe badanie wskazuje na silny związek między praktykowaniem wiary, życiem rodzinnym i zadowoleniem z małżeństwa. Z raportu opublikowanego 25 września przez Institute for Family Studies wynika, że regularnie uczęszczający do kościoła katolicy i protestanci częściej deklarują szczęśliwe i trwałe małżeństwa niż osoby niereligijne. Wyniki badania przytacza Jezuita, Ojciec Paweł Kosiński.

Autorzy raportu przeanalizowali dane pochodzące między innymi z General Social Survey, CARA, YouGov i Pew Research. Wyniki wskazują, że mimo spadku znaczenia religii i małżeństwa w amerykańskim społeczeństwie osoby pozostające aktywnie związane ze wspólnotami religijnymi częściej deklarują wysoki poziom zadowolenia z życia rodzinnego.

Współautor raportu Brad Wilcox, zwraca uwagę, że praktykujący katolicy i protestanci częściej zawierają małżeństwa, mają więcej dzieci i rzadziej się rozwodzą niż osoby świeckie.

Katolicy tworzą szczęśliwe małżeństwa

Jednym z najbardziej wyrazistych wyników jest różnica dotycząca satysfakcji małżeńskiej. Aż 79 proc. regularnie praktykujących katolików określa swoje małżeństwo jako bardzo szczęśliwe. Wśród praktykujących protestantów odsetek ten wynosi 74 proc., natomiast wśród niereligijnych mężów i żon – 66 proc.

Badanie pokazuje również, że osoby uczęszczające do kościoła są o 39 proc. bardziej skłonne pozostawać w związku małżeńskim niż pozostali badani. Natomiast osoby silnie związane zarówno z wiarą, jak i małżeństwem ponad dwukrotnie częściej deklarują obecnie, że są bardzo szczęśliwe, niż osoby pozbawione obu tych więzi.

Jednym z przykładów skali przemian jest spadek liczby katolickich ślubów o 74 proc. od 1970 roku.

Przekonania dotyczące małżeństwa mają znaczenie

Z raportu wynika również, że przyjęcie tradycyjnego katolickiego nauczania o trwałości małżeństwa i otwartości na życie wiąże się z większym prawdopodobieństwem szczęśliwego małżeństwa oraz wyższym poziomem satysfakcji z życia intymnego.

Wśród praktykujących katolików 55 proc. ocenia swoje życie seksualne jako doskonałe lub bardzo dobre. Wśród praktykujących protestantów jest to 45 proc., podczas gdy wśród katolików niepraktykujących odsetek wynosi 45 proc., wśród protestantów niepraktykujących 35 proc., a wśród osób bez przynależności religijnej 40 proc.

rodzina

Podobna zależność pojawia się przy podejściu do trwałości związku. Wśród katolików uznających małżeństwo za zobowiązanie na całe życie 60 proc. deklaruje satysfakcję z życia seksualnego, wobec 46 proc. wśród katolików, którzy nie podzielają takiego przekonania. W przypadku protestantów różnica jest mniejsza i wynosi odpowiednio 43 oraz 40 proc.

Wiara i rodzina jako odpowiedź na społeczną izolację

Autorzy raportu oceniają, że w okresie nasilającej się samotności i cyfrowego rozproszenia znaczenie stabilnych relacji rodzinnych oraz wspólnot religijnych może rosnąć.

Ich zdaniem wzmacnianie rodziny i życia religijnego powinno być postrzegane nie jako powrót do przeszłości, lecz jako jeden ze sposobów wspierania dobrostanu jednostek i całych społeczności.

Badacze podkreślają jednak, że samo uczestnictwo w życiu religijnym nie eliminuje problemów małżeńskich. Raport zwraca uwagę między innymi na korzystanie z pornografii. Około jedna czwarta praktykujących religijnie mężów ogląda pornografię, podczas gdy wśród niereligijnych mężów robi to około jedna trzecia.

ślub kościelny

Według badaczy, mężczyźni zmagający się z korzystaniem z pornografii częściej doświadczają również problemów w małżeństwie. Jednocześnie znacząca część katolickich małżonków przyznaje, że obawia się o trwałość swojego związku.

Duże rodziny potrzebują większego wsparcia

Raport zwraca uwagę na jeszcze jeden problem. Katoliccy rodzice wychowujący troje lub więcej dzieci deklarują niższy poziom szczęścia małżeńskiego. Autorzy przypuszczają, że jedną z przyczyn może być niewystarczające wsparcie otrzymywane od lokalnych wspólnot parafialnych.

Zaledwie 46 proc. praktykujących katolickich rodziców deklaruje, że otrzymuje od swojej wspólnoty kościelnej przynajmniej pewną pomoc. Zdaniem autorów pokazuje to potrzebę silniejszego zaangażowania parafii w praktyczne wspieranie rodzin, szczególnie tych wychowujących większą liczbę dzieci.

Osobno przebadano absolwentów FOCUS

Raport został przygotowany na zlecenie katolickiej organizacji FOCUS, czyli Fellowship of Catholic University Students. Badacze porównali również podstawowe dane z wynikami grupy 1219 absolwentów FOCUS.

W tej grupie prawdopodobieństwo zawarcia małżeństwa oraz deklarowania szczęśliwego związku było wyższe niż wśród pozostałych katolików. Jednocześnie absolwenci FOCUS rzadziej niż inni katoliccy małżonkowie deklarowali zadowolenie ze swojego życia seksualnego.

Autorzy wskazują, co może wzmacniać małżeństwa

Wśród rekomendacji znalazły się aktywne życie religijne, świadome przygotowanie do decyzji o małżeństwie, większe wsparcie rodzin na poziomie parafii oraz lepsza formacja dotycząca małżeństwa skierowana do nastolatków i młodych dorosłych.

 

Źródło: ewtnnews
Foto: istock/shironosov/BONDART PHOTOGRAPHY/EvgeniyShkolenko/Liderina/
Czytaj dalej

Kościół

Abp Fulton Sheen ogłoszony błogosławionym. Uroczystość zgromadziła dziesiątki tysięcy wiernych

Opublikowano

dnia

Autor:

beatyfikacja fultona sheena

24 września Arcybiskup Fulton J. Sheen, pochodzący z niewielkiej miejscowości w Illinois duchowny, który stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych katolickich ewangelizatorów XX wieku, został ogłoszony błogosławionym. O uroczystej mszy beatyfikacyjnej, która odbyła się w The Dome at America’s Center w St. Louis,  gromadząc dziesiątki tysięcy wiernych, mówi Jezuita, Ojciec Paweł Kosiński.

Decyzję o beatyfikacji ogłoszono poprzez odczytanie dekretu podpisanego przez papieża Leona XIV. Papież ustanowił jednocześnie wspomnienie liturgiczne błogosławionego Fultona Sheena na 9 grudnia, czyli rocznicę jego śmierci. Oczekuje się, że dzień ten zostanie wpisany do kalendarza Kościoła katolickiego w Stanach Zjednoczonych.

Głównym celebransem mszy i przedstawicielem papieża podczas uroczystości był kardynał Luis Tagle, proprefekt Dykasterii ds. Ewangelizacji. W homilii wskazywał na głęboką i pokorną relację abp. Sheena z Jezusem Chrystusem oraz jego szczególną solidarność z ludźmi ubogimi i najbardziej bezbronnymi.

Od chłopca z Illinois do gwiazdy radia i telewizji

Fulton Sheen pochodził ze skromnego środowiska w Illinois, ale od młodości miał duże ambicje akademickie i duszpasterskie. Z czasem stał się wybitnym wykładowcą, kaznodzieją oraz pionierem wykorzystywania nowoczesnych środków masowego przekazu do głoszenia wiary katolickiej. Jego audycje radiowe i programy telewizyjne przyniosły mu ogromną popularność w Stanach Zjednoczonych.

Kardynał Tagle podkreślił, że właśnie gorliwość, kreatywność w ewangelizacji oraz misyjne zaangażowanie należały do cech, które szczególnie wyróżniały życie nowego błogosławionego.

Tysiąc księży i 89 biskupów na uroczystości

Na beatyfikację przybyli katolicy w różnym wieku – od osób pamiętających pierwsze programy telewizyjne abp. Sheena po rodziny z małymi dziećmi. Mszę rozpoczęła długa procesja, w której uczestniczyło około 1,000 księży, 89 biskupów oraz setki seminarzystów i diakonów.

Najważniejszy moment uroczystości nastąpił na początku liturgii. Kardynał Luis Tagle odczytał po łacinie dekret papieża Leona XIV, a następnie jego angielską wersję przedstawił biskup Louis Tylka z Peorii w Illinois, diecezji, na terenie której urodził się abp Fulton Sheen.

Po odczytaniu dokumentu odsłonięto nowy portret błogosławionego abp. Sheena przedstawionego z aureolą. Zgromadzeni przyjęli ten moment gromkimi oklaskami. Jednocześnie taki sam wizerunek odsłonięto przy jego grobie w katedrze Najświętszej Maryi Panny Niepokalanego Poczęcia w Peorii.

Sześć kolejnych domniemanych cudów

Beatyfikacja nie musi być ostatnim etapem procesu dotyczącego Fultona Sheena. Obecnie badanych jest sześć domniemanych cudów przypisywanych wstawiennictwu nowego błogosławionego. Mogą one mieć znaczenie dla przyszłej kanonizacji Sheena.

Przeżył 61 minut bez bicia serca

Potwierdzony cud, który otworzył drogę do beatyfikacji abp. Fultona Sheena, dotyczył Jamesa Fultona Engstroma. Chłopiec przeżył mimo tego, że przez 61 minut nie miał wyczuwalnego bicia serca. Obecnie zdrowy, 16-letni James uczestniczył w uroczystości w St. Louis.

Nowy błogosławiony Kościoła katolickiego

Kardynał Luis Tagle wskazał podczas homilii, że chrześcijańskie rozumienie bycia błogosławionym nie oznacza życia wolnego od cierpienia. Przypomniał, że w historii wielu ludzi głoszących wiarę doświadczało prześladowań i trudności, a mimo to ich życie pozostawało naznaczone głęboką radością.

Od 24 września 2026 roku Kościół oficjalnie czci go jako błogosławionego Fultona J. Sheena.

 

Źródło: ewtnnews
Foto: YouTube, Archidiecezja Kansas City
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

lipiec 2015
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Popularne w tym miesiącu