Połącz się z nami

GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW

Chicagowskie anioły pomagają po raz kolejny. Fundacja „You Can Be My Angel” zbiera pieniądze na chorą Amelkę

Opublikowano

dnia

Fundacja “You Can Be My Angel” to grupa wolontariuszy, która od dwóch lat pomaga ciężko chorym dzieciom. Amelka Szewczyk to już kolejna podopieczna tej fundacji. Chora na neuroblastome dziewczynka potrzebuje terapii, które koszty szacowane są na 60 tysięcy dolarów. O kolejnej podopiecznej „chicagowskich aniołów” oraz o zbliżającej się akcji pomocy opowiadają Katarzyna Romanowska oraz Małgorzata Pachota.

Posłuchaj rozmowy
[soundcloud url=”https://soundcloud.com/radio-deon/ycbma” comments=”false” auto_play=”false” color=”ff7700″ width=”100%” height=”81″]

„Amelka choruje na raka, na neuroblastome, tak jak większość, no i ma niewiele czasu, bo do końca roku musi zebrać 60 tysięcy dolarów, aby włoska klinika zgodziła się ją leczyć. Przed nami gorący czas, dużo akcji, dużo zbierania, a to wszystko dla tej małej dziewczynki, która na nas tam w Polsce czeka” – tak o Amelce Szewczyk mówi Katarzyna Romanowska.1012293_723529387731273_7122885119638518408_n

„W najbliższym czasie pierwszą naszą akcją też będzie coś, co robimy po raz pierwszy. Wspólnie z restauracją <Qulinarnia>, tutaj wielkie dzięki dla pani Agnieszki Janowskiej, która wyszła z tą inicjatywą do naszej fundacji. W każdą trzecią niedzielę miesiąca, właśnie w tej restauracji pani Agnieszka będzie oddawała pieniądze na to, żeby ratować nasze dzieciaczki, 15% tego co zarobi. Będziemy też zachęcać gości <Qulinarni>, aby dołączyli swoją cegiełkę do tego. Mamy nadzieje, że po tej pierwszej akcji, która będzie teraz 23 listopada, większość restauracji chicagowskich, polonijnych i nie tylko, może zechce dołączyć do tej akcji.

Wszyscy restauratorzy, którzy chcieliby się przyłączyć do akcji „You Can Be My Angel” zapraszamy do kontaktowania się z Kasią Romanowską pod numerem telefonu 773 225 9749 lub z Gosią Pachotą pod numerem telefonu 773 744 5589. Więcej informacji na temat pozostałych akcji fundacji „You Can Be My Angel” oraz dzieci, którym fundacja już pomogła można znaleźć na stronie internetowej www.youcanbemyangel.com

Rafał Muskała
[email protected]

Źródło: inf. własna
Foto: Radio Deon

GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW

Janusz Stokłosa wystąpi z batutą w Chicago. W niedzielę koncert „Polish Soul, American Spirit”

Opublikowano

dnia

Autor:

Janusz Stokłosa

Janusz Stokłosa, słynny kompozytor, dyrygent, pianista i współtwórca legendarnego musicalu „Metro” i teatru Studio Buffo, wystąpi w Chicago podczas koncertu „Polish Soul, American Spirit”. W niedzielę, 27 września, o godz. 4:00 PM stanie za pulpitem dyrygenckim w Orchestra Hall at Symphony Center. W studiu Radia Deon Chicago opowiada o muzyce łączącej Polskę i Amerykę, broadwayowskich doświadczeniach, fenomenie „Metra” oraz swojej drugiej wielkiej pasji – lotnictwie.

Janusz Stokłosa jest pierwszym i jedynym polskim kompozytorem nominowanym do nagrody Tony Award. Jest autorem muzyki do „Metra”, musicalu wystawionego już ponad 2700 razy, a także współtwórcą pierwszej prywatnej sceny musicalowej w Polsce – teatru Studio Buffo. Jako pierwszy na świecie stworzył również musical wykorzystujący technologię 3D.

Do Chicago przyjechał by wystąpić na koncercie organizowanym przez Paderewski Symphony Orchestra i Akademię Muzyki PASO. Wydarzenie zatytułowane „Polish Soul, American Spirit” odbędzie się w najbliższą niedzielę, 27 września, o godz. 4:00 PM w Orchestra Hall at Symphony Center.

„Jak to może nie kręcić?”

Janusz Stokłosa nie ukrywa, że program chicagowskiego koncertu jest dla niego wyjątkowo interesujący. Podkreśla różnorodność artystów – od młodych wykonawców po doświadczonych i uznanych muzyków – oraz możliwość spotkania wielu muzycznych światów podczas jednego wieczoru.

„Ten koncert super ekscytujący, tak ciekawy i złożony skład artystów, dużo młodzieży, młodzieży rzeczywiście, dużo fantastycznych, doświadczonych, wybitnych muzyków. No to jak to może nie kręcić?” pyta nasz Gość.

Program połączy muzykę Fryderyka Chopina i Wojciecha Kilara z twórczością wielkich polskich kompozytorów związanych z muzyką filmową, takich jak Henryk Wars, Krzysztof Komeda i Bronisław Kaper. Publiczność usłyszy również kompozycje Janusza Stokłosy.

Polska dusza i amerykański duch

Idea koncertu wyrasta z polsko-amerykańskiej wspólnoty artystycznej i duchowej. Janusz Stokłosa zwraca uwagę, że twórczość wielu polskich kompozytorów została dostrzeżona w Stanach Zjednoczonych, a amerykańska publiczność potrafiła ją przyjąć jako muzykę przekraczającą granice narodowe.

Metro w Hali ludowej

Metro w Hali ludowej

Według kompozytora właśnie nominacje, nagrody i zainteresowanie amerykańskiego środowiska artystycznego były dla wielu polskich twórców potwierdzeniem, że ich sztuka jest rozumiana również po drugiej stronie Atlantyku. Nasz Gość sam doświadczył tego podczas broadwayowskiej przygody z „Metrem”.

Amerykańska premiera polskiego musicalu odbyła się 16 kwietnia 1992 roku w Minskoff Theatre w Nowym Jorku. Choć seria przedstawień “Metra” na Broadwayu zakończyła się wcześniej, niż oczekiwali jego twórcy, sam pobyt w Stanach Zjednoczonych pozostawił w artystach ogromne poczucie spełnienia.

“Potrafiliśmy przez 40 parę spektakli co wieczór wzbudzać standing ovation i krzyki na widowni. No w końcu Minskoff to 1600 osób. Każdy wieczór był pełny i każdy wieczór był wielkim sukcesem” wspomina Janusz Stokłosa, dodając “wróciliśmy do Polski bez żadnych kompleksów”.

Musical Metro

Musical Metro

„Metro” wychowało już trzy pokolenia

Musical „Metro” pozostaje jednym z najważniejszych dzieł w dorobku Janusza Stokłosy i przedsięwzięciem, którego muzyka towarzyszy publiczności od dziesięcioleci. Na tym musicalu wychowało się w Polsce już trzy pokolenia.

Nasz Gość jednocześnie zaznacza, że artysta nie tworzy po to, aby za wszelką cenę zapisać się w historii. W momencie komponowania nie da się przewidzieć, czy utwór będzie żył przez kilka lat, czy pozostanie z publicznością przez dekady.

„Nie robi się tego po to, żeby zostać w historii, żeby to było wiecznie. Nie. Robi się coś, co chce się zrobić dobrze” zaznacza kompozytor. Dlatego podczas pracy najważniejsza jest jakość i uczciwość wobec własnego pomysłu. Dopiero później publiczność decyduje, czy powstałe dzieło pozostanie z nią na dłużej.

Janusz Stokłosa

Janusz Stokłosa

Od partytury do kokpitu samolotu

Muzyka nie jest jednak jedyną wielką pasją Janusza Stokłosy. Kompozytor jest także pilotem, a zainteresowanie lotnictwem narodziło się jako odpowiedź na bardzo intensywne życie artystyczne. Nasz Gość przez lata miał problem z prawdziwym odpoczynkiem, ponieważ nawet podczas wakacji zabierał ze sobą nuty i nie potrafił całkowicie oderwać się od pracy.

Wszystko zmieniło się przypadkiem, gdy wsiadł do szybowca w Nowym Targu, mieście, z którym związany jest od pierwszych dni życia. Tamtejsze lotnisko aeroklubowe stało się początkiem nowej pasji. “Krótko mówiąc, tak mnie wcięło, tak mnie w to wciągnęło, że rzeczywiście zacząłem dosyć intensywnie się uczyć, szkolić” wspomina artysta.

Lotnictwo jako sposób na oczyszczenie głowy

Pilotowanie stało się dla Janusza Stokłosy czymś znacznie więcej niż hobby. Kompozytor opisuje lotnictwo jako niezwykle skuteczny sposób na oderwanie myśli od muzyki i codziennych obowiązków. Po pierwszych lotach zdarzało mu się wysiadać z samolotu i przez chwilę nie pamiętać nawet, jaki jest dzień tygodnia.

„To tak fantastycznie wietrzyło głowę, umysł. Żadna dla mnie joga, kontemplacja czy ludzie szukają jakichś różnych sposobów – a ten rodzaj takiej higieny głowy” zaznacza nasz Gość.

Przez większą część życia dźwięki otaczały go niemal bez przerwy – w teatrze, podczas komponowania i wykonywania muzyki. Lotnictwo dało mu potrzebną odskocznię od świata, który przez dziesięciolecia pozostawał centrum jego zawodowego życia.

Orkiestra nie może działać jak samolot

Choć na pierwszy rzut oka pilotowanie samolotu i dyrygowanie wielką orkiestrą mogą wydawać się podobne, Janusz Stokłosa zdecydowanie odrzuca takie porównanie. Współczesne samoloty mogą przez znaczną część lotu korzystać z autopilota. W muzyce sytuacja wygląda zupełnie inaczej. „To jest najgorsze, co może być – orkiestra włącza autopilota”, zauważa nasz Gość.

Janusz Stokłosa

Janusz Stokłosa

Koncert musi pozostać żywym wydarzeniem, reagującym na energię muzyków, dyrygenta i publiczności. Właśnie taki charakter ma mieć niedzielne spotkanie w Chicago, podczas którego polska muzyka zostanie pokazana w kontekście jej związków ze Stanami Zjednoczonymi.

„Polish Soul, American Spirit” już 27 września

Koncert „Polish Soul, American Spirit” odbędzie się w niedzielę, 27 września, o godz. 4:00 PM w Orchestra Hall at Symphony Center w Chicago. Za organizację wydarzenia odpowiadają Paderewski Symphony Orchestra oraz Akademia Muzyki PASO.

Bilety można rezerwować pod numerem telefonu 773-467-9000. Publiczność usłyszy muzykę polskich kompozytorów, których twórczość przekroczyła granice kraju i znalazła swoje miejsce również w amerykańskiej kulturze. O wydarzeniu pisaliśmy m.in. tutaj.

Finałowa część koncertu połączy muzykę, poezję i śpiew. Publiczność usłyszy „Psalm 62” autorstwa Czesława Miłosza i Janusza Stokłosy, a także utwór „Wieża Babel” z musicalu „Metro”, który był nominowany do nagrody Tony Award w kategorii najlepszej oryginalnej muzyki.

Wśród solistów wystąpią Grażyna Auguścik i Marcin Franc z Polski, a także Natalia Kawalec oraz Khary Laurent ze Stanów Zjednoczonych. Na scenie pojawią się również Chór PaSO oraz Chór Młodzieżowy Akademii Muzyki PaSO.

Dla Janusza Stokłosy będzie to kolejne spotkanie z Ameryką, tym razem przy pulpicie dyrygenckim w jednej z najbardziej rozpoznawalnych sal koncertowych Chicago. Jak sam podkreśla, właśnie podczas występu na żywo nie da się przewidzieć wszystkiego – i dlatego emocje pozostają aż do ostatniego dźwięku.

Serdecznie Zapraszamy na koncert „Polish Soul, American Spirit”!

Źródło: informacja własna
Foto: Daniel Kruczynski, Barbara Maliszewska, Studio Buffo, Ośrodek Szkolenia Lotniczego
Czytaj dalej

GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW

Legendarny Jan Peszek w Chicago: „Aktor musi pokonać widza, musi go zdobyć”

Opublikowano

dnia

Autor:

Jan Peszek będzie jednym z najważniejszych gości VIII Kongresu Teatru Polskiego w Chicago, który odbędzie się od 25 do 28 września. Wybitny polski aktor przyjechał do polonijnej publiczności ze swoim legendarnym monodramem, który w tym roku obchodzi 50-lecie obecności na scenie. W rozmowie w studiu Radia Deon opowiada o potrzebie zdobywania widza, ciekawości ludzi, artystycznej wolności i recepcie na zachowanie życiowej energii.

Spotkania z Polonią potrafią mieć szczególnie emocjonalny charakter, ale Jan Peszek nie zamierza inaczej traktować publiczności w Chicago niż widzów w Polsce. Dla genialnego polskiego aktora teatralnego i filmowego najważniejsze pozostaje bezpośrednie spotkanie z człowiekiem siedzącym po drugiej stronie sceny.

„Ja mam potrzebę zdobywania widza. Nie dlatego tylko, że lubię być zwycięzcą, ale to jest natura aktora. Aktor musi pokonać widza, musi go zdobyć, krótko mówiąc, często zastawiając na niego różnego rodzaju pułapki.” tłumaczy nasz Gość.

Jan Peszek podkreśla, że nie dokonuje podziału między publicznością polską i polonijną. Jest przede wszystkim ciekawy ludzi, którzy przyjdą na spektakl, oraz tego, czy uda mu się nawiązać z nimi więź i pozostawić po spotkaniu jakiś ślad.

Spektakl, który Jan Peszek gra już od 50 lat

Szczególne miejsce w karierze artysty zajmuje „Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego”. W 2026 roku mija dokładnie 50 lat od chwili, gdy Jan Peszek zaczął wykonywać ten niezwykły utwór sceniczny.

Historia spektaklu sięga jednak jeszcze dalej. Nasz Gość poznał jego autora, Bogusława Schaeffera, w 1963 roku, gdy był studentem drugiego roku szkoły teatralnej w Krakowie. Jak wspomina Jan Peszek, nie wiedział wtedy, że Schaeffer zaczyna pisać tekst właśnie z myślą o nim.

Aktor przypomina, że teatr instrumentalny pojawił się w Polsce w latach 60-tych właśnie za sprawą Bogusława Schaeffera. Artysta został zaproszony do udziału w tej nowatorskiej formule i z czasem stworzył spektakl, który stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych przedsięwzięć jego kariery.

Jan-Peszek

Jan Peszek

Ten sam tekst, ale nigdy takie samo przedstawienie

Pięć dekad grania jednego spektaklu nie oznacza jednak dla Jana Peszka mechanicznego powtarzania tego samego przedstawienia. Zmienia się aktor, publiczność, rzeczywistość i świat, dlatego każde spotkanie może przynieść inne emocje i reakcje. “Po prostu zmieniamy się tak jak się świat zmienia, jak się zmienia cywilizacja. Nie zawsze w dobrą stronę” mówi nasz Gość.

Aktor zwraca uwagę, że teatr ma wyjątkową przewagę wynikającą z bezpośredniego spotkania żywego artysty z żywym człowiekiem. To właśnie wzajemna potrzeba spotkania sprawia, że spektakl może ewoluować nawet po dziesiątkach lat.

„Przede wszystkim trzeba być wiernym sobie”

Mimo zmian zachodzących w teatrze i otaczającym świecie Jan Peszek nie szuka skomplikowanej recepty na zachowanie pasji. Za najważniejszą zasadę uważa wierność sobie, choć z charakterystycznym dystansem zauważa, że sam pochodzi już z epoki innych norm zachowania i relacji między ludźmi.

Jan Peszek

Jan Peszek

“Zachodzi pytanie oczywiście kim się jest” – zaznacza aktor. “Ja już jestem mamutem z takiej epoki dość zamierzchłej, jeśli idzie o pewne normy zachowań na przykład, reakcji między ludźmi, pewnych zasad, których często dzisiaj brakuje albo które zbyt szybko się zmieniają.”

Nie oznacza to jednak zamykania się na nowe pokolenia. Przeciwnie – nasz Gość podkreśla, że wciąż jest ciekawy ludzi, których spotyka, i chce ich poznawać. To właśnie ciekawość pozostaje jednym z najważniejszych źródeł jego energii.

Hollywood? Ważniejsze jest spotkanie z drugim aktorem

Zapytany, z kim chciałby wystąpić na jednej scenie, Jan Peszek nie wskazuje jednego nazwiska. Przyznaje, że jest wielu artystów, których podziwia i z którymi chciałby się twórczo zmierzyć. Wśród nich jest wielu amerykańskich aktorów, często również ludzi, którzy przybyli do Stanów Zjednoczonych z innych krajów.

Jan Peszek na scenie

Pomyłka w dowodzie osobistym i młodość z przymrużeniem oka

W rozmowie nie zabrakło charakterystycznego dla Jana Peszka humoru. Aktor wyjaśnił historię pomyłki w swoim dowodzie osobistym. Nie dotyczyła ona wieku, lecz kolejności jego imion.

“Ja naprawdę jestem Jan Henryk, tymczasem nie zwróciłem uwagi, że młoda urzędniczka, w którą się troszkę tak zapatrzyłem przy wymianie dowodu, napisała Henryk Jan i tak zostało” opowiada nasz Gość. “I w momencie, kiedy się pojawiły karty, banki, różnego rodzaju dokumenty, które muszą być wiernym zapisem z tym, co jest w dowodzie osobistym, na przykład został Henryk Jan“.

Temat wieku Jan Peszek również traktuje z dystansem. Za namową żony poddał się badaniom kontrolnym, a ich wyniki oraz opinie zaprzyjaźnionych lekarzy pozwoliły mu żartobliwie stwierdzić, że jego organizm ma około 60 lat.

Jan Peszek na scenie

Jak nie wpaść w mentorski ton?

Jan Peszek od lat ma dobry kontakt z młodymi twórcami i studentami. Jego zdaniem kluczem do tych relacji jest unikanie mentorskiego tonu. Nie oznacza to udawania osiemnastolatka czy dwudziestolatka, ale autentyczną próbę zrozumienia drugiej osoby niezależnie od jej wieku i pozycji.

“Ja jestem strasznie ciekaw ludzi i mimo coraz większych komplikacji świata, w którym żyjemy. Tego świata. Nawet nie tego w jaką stronę i w którą stronę pędzi, tylko jak się w tym odnaleźć” podkreśla nasz Gość.

Jedno słowo jako recepta na życie

Na zakończenie rozmowy w naszym radiowym studiu Jan Peszek zdradził odpowiedź, której udziela studentom pytającym go o sposób na życie. Zamiast rozbudowanych porad czy profesorskich wskazówek wybiera jedno proste słowo.

„Kiedy studenci pytają mnie: Panie Profesorze, jak żyć, ja odpowiadam jednym słowem: fajnie”.

Jan Peszek na scenie

VIII Kongres Teatru Polskiego od 25 do 28 września

VIII Kongres Teatru Polskiego w Chicago rozpocznie się 25 września i potrwa do 28 września.

Jednym z najważniejszych punktów programu będzie legendarny monodram grany przez Jana Peszka, który chicagowska publiczność będzie mogła zobaczyć podczas tegorocznej edycji wydarzenia. Bilety na spektakl pt. „Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego” można rezerwować już teraz pod numerem telefonu 847-235-0169.

W programie kongresu jest także Gala, którą dopełni koncert zatytułowany „Powróćmy jak za dawnych lat” w wykonaniu RetroSingers z Londynu – muzyczna podróż do świata przebojów lat 20. i 30. XX wieku. Publiczność zobaczy także komedię „Na pełnym morzu” Sławomira Mrożka w wykonaniu polonijnego Teatr Gdańska z Oberhausen w Niemczech.

Informacje o wydarzeniach VIII Kongresu Teatru Polskiego można znaleźć m.in. na profilu Kongres Teatru Polskiego w Chicago na Facebooku. O programie szczegółowo opowiadała w studiu Radia Deon Aldona Olchowska – artykuł można przeczytać tutaj.

Jan Peszek cieszy się na spotkanie z chicagowską publicznością. Po pięciu dekadach grania swojego legendarnego monodramu nadal wychodzi na scenę z tą samą podstawową potrzebą – spotkania z żywym widzem i zdobycia go od pierwszej do ostatniej chwili przedstawienia.

Serdecznie Zapraszamy na VIII Kongres Teatru Polskiego!

 

Źródło: informacja własna
Foto: Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, Bartek Barczyk
Czytaj dalej

GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW

Anielska Potańcówka w rytmie lat 80-tych! Baw się i pomagaj chorym dzieciom

Opublikowano

dnia

Autor:

Kolorowe legginsy, jeansowe kurtki, cekiny, peruki i największe przeboje lat 80-tych – w najbliższy piątek Fundacja You Can Be My Angel zaprasza na kolejną Anielską Potańcówkę. Katarzyna Romanowska i Sławomir Rachmaciej zapowiadają w studiu Radia Deon Chicago wydarzenie, podczas którego szalona zabawa połączy się z pomocą dzieciom chorym na raka. Początek o 7:00 PM w Allegra Banquets – jak najszybciej łapcie bilety!

Tegoroczna Anielska Potańcówka przeniesie uczestników w szalone lata 80-te. Po ubiegłorocznej imprezie zdominowanej przez muzykę zespołu ABBA organizatorzy postanowili rozszerzyć repertuar i stworzyć wieczór poświęcony całej dekadzie.

„W tym roku mamy szalone lata osiemdziesiąte. W zeszłym roku była ABBA, natomiast niektórzy chcieli różnych innych wykonawców też usłyszeć, więc stwierdziliśmy, że trzeba rozszerzyć horyzonty” – tłumaczy Katarzyna Romanowska, prezes Fundacji You Can Be My Angel.

Impreza odbędzie się w piątek, 25 września, o 7:00 PM w Allegra Banquets. Organizatorzy zachęcają, aby nie odkładać decyzji o udziale na ostatnią chwilę, ponieważ sprzedaż wejściówek potrwa tylko do środy rano!

Lata 80-te wracają na parkiet

Jednym z najważniejszych elementów zabawy mają być stroje inspirowane latami 80-tymi. Organizatorzy Potańcówki zapowiadają pełną swobodę – od neonowych legginsów, różowych spódniczek i sportowych stylizacji w duchu aerobiku Jane Fondy po jeansowe kurtki, postrzępione spodnie i stroje nawiązujące do polskiego PRL-u.

Mile widziane będą również cekiny, kolorowe okulary, peruki i najróżniejsze dodatki charakterystyczne dla epoki. Przebranie nie jest jednak powodem, aby rezygnować z udziału – nawet prosty jeansowy zestaw może wystarczyć, by wpisać się w klimat wieczoru.

Zeszłoroczna Abba Night Fundacji You Can Be My Angel

„Jeżeli ktoś nie ma pomysłu, lata 80-te to również jeans. Można założyć katankę jeansową, można założyć postrzępione spodnie, można się ubrać również troszeczkę hippie” – podpowiada Katarzyna Romanowska.

Podczas poprzedniej edycji wydarzenia część uczestników zmieniła się nie do poznania. Zdjęcia z ubiegłorocznej zabawy można zobaczyć na profilu Fundacji You Can Be My Angel na Facebooku, gdzie publikowane są także informacje dotyczące tegorocznego wydarzenia. Radio Deon Chicago wspaniałe fotografie autorstwa StelmachLens zamieściło tutaj.

Impreza dla wszystkich pokoleń

Anielska Potańcówka nie jest jednak wydarzeniem przeznaczonym wyłącznie dla osób, które dorastały w latach 80-tych. Organizatorzy zapraszają wszystkich, niezależnie od wieku, podkreślając, że właśnie spotkanie różnych pokoleń jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów imprezy.

Zeszłoroczna Abba Night Fundacji You Can Be My Angel

W ubiegłym roku świetnie bawiły się zarówno osoby po sześćdziesiątce jak i dwudziestokilkuletnie. „Były stoliki 60+, ale były też stoliki 20+ i to bardzo fajnie wyglądało, jak wszystkie pokolenia wspólnie w rytm tej muzyki naprawdę się bawiły” – wspomina Katarzyna Romanowska.

Bilet za 65 dolarów. W cenie poczęstunek i open bar

Bilet na Anielską Potańcówkę kosztuje 65 dolarów. W cenę wliczony jest poczęstunek oraz open bar obejmujący piwo i wino. Osoby zainteresowane mocniejszymi alkoholami powinny zabrać ze sobą gotówkę.

Podczas wieczoru odbędzie się również loteria, a organizatorzy zapowiadają wiele dodatkowych, kolorowych i świetlnych niespodzianek. Najważniejsza pozostaje jednak możliwość wspólnego spędzenia czasu i jednoczesnego wsparcia działalności Fundacji You Can Be My Angel.

Zeszłoroczna Abba Night Fundacji You Can Be My Angel

Bawiąc się, pomagamy dzieciom chorym na raka

Za taneczną i kolorową oprawą wydarzenia stoi cel charytatywny, przypomina Sławomir Rachmaciej. Dochód związany z imprezą ma wspierać pomoc dzieciom chorym na raka, którymi opiekuje się Fundacja You Can Be My Angel. Najważniejsze mają być więc wspólne spotkanie, muzyka, taniec i świadomość, że spędzając przyjemny wieczór, można jednocześnie pomagać.

Bilety tylko online i tylko do środy rano

Wejściówki można kupić wyłącznie przez internet. Link do sprzedaży znajduje się tutaj. Po wybraniu liczby biletów można zapłacić kartą, PayPalem lub inną dostępną metodą płatności elektronicznej. Bilety są następnie przesyłane na telefon lub adres e-mail. Organizatorzy podkreślają, że sprzedaż będzie prowadzona tylko do środy rano, dlatego osoby planujące udział powinny kupić wejściówki wcześniej.

Anielska Potańcówka – Polonia musi tu być!

Organizatorzy zapraszają całą chicagowską Polonię – młodszych i starszych – do wspólnej zabawy w rytmie lat 80-tych, która po raz kolejny będzie miała również bardzo konkretny cel: pomoc dzieciom walczącym z chorobą nowotworową.

Katarzyna Romanowska zapewnia: “będzie mnóstwo, mnóstwo niespodzianek i świetlistych, i kolorowych, także ten piątek należy, że tak powiem, do nas wszystkich”.

Serdecznie Zapraszamy!

 

Źródło: informacja własna
Foto: StelmachLens
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

Popularne w tym miesiącu