Sport
Radio Deon Exclusive: „Spodek odleciał”. Złota Niedziela dla Polaków oczami dziennikarza Ryszarda Opiatowskiego
Po zdobyciu złotego medalu przez polskich siatkarzy emocje jeszcze nie opadły. Głośno było nie tylko w Spodku, gdzie ponad 12 tysięcy dopingowało biało-czerwonych. Jeszcze głośniej było również pod katowickim obiektem, gdzie ponad 40 tysięcy osób czekało na zwycięstwo Polaków. Całą sytuację obserwował Ryszard Opiatowski, z „Przeglądu Sportowego”. W rozmowie z Kamilem Krzaczyńskim dziennikarz mówi nie tylko o emocjach, ale również o tym, czy za osiem lat Mistrzostwa znowu wrócą nad Wisłę.
„To było coś nieprawdopodobnego, ciężko to opisać, my się śmialiśmy, że Spadek odleciał, uniósł się w powietrze od dopingu dwunasto i pół tysięcznej publiczności, która od pierwszych minut żywiołowo dopingowała naszych siatkarzy. Przed halą był tłum, jak niektórzy liczyli czterdziestotysięczny. Ulice były zablokowane, całe miasto świętowało” – tak mówi emocjach, które panowały na Śląsku Ryszard Opiatowski.
Posłuchaj wywiadu Kamila Krzaczyńskiego z dziennikarzem “Przeglądu Sportowego” Ryszardem Opiatowskim
[soundcloud url=”https://soundcloud.com/radio-deon/ryszard-opiatowski” comments=”false” auto_play=”false” color=”ff7700″ width=”100%” height=”81″]
Jak podkreśla Kamil Krzaczyński – „Mnie fascynuje trener Stéphane Antiga, który po raz pierwszy po raz pierwszy został trenerem w momencie objęcia Reprezentacji Polski. Było dużo głosów sceptycznych, że on jednak nie przygotuje naszej reprezentacji właściwie do tych Mistrzostw Świata a zaszedł na sam szczyt, skąd się wziął jego fenomen” – pyta szef działu sportowego Radia Deon Kamil Krzaczyński.
„Gdy zimą ogłoszono, że czynny jeszcze ciągle zawodnik ma być trenerem, to nikt nie pochwalał tej decyzji. Trudno się temu dziwić. Raz w historii zdarzyła się taka sytuacja, że zawodnik prosto z zejścia z boiska objął kadrę i osiągnął sukces. Tym człowiekiem był Hubert Wagner, który zdobył Mistrzostwo Świata w 1974 roku.
Zobacz galerię zdjęć z meczu
Nie dość, że obcokrajowiec, bez żadnego doświadczenie trenerskiego. Ale pomysł, który narodził się w głowie prezesa PZPS Mirosława Przedpełskiego miał też drugie dno bo Antiga dostał do pomocy bardzo dobrego trenera Philippe Blain. No i wiele treningów prowadził Blain, bo Antiga się uczył. Ten duet francuski stworzył jednak kolektyw, drużynę, która poszła by za sobą w ogień.
Polscy kibice znani są na całym świecie za swój doping. Mimo tego, że Mundial za cztery lata będzie rozgrywany w Rosji to czy za osiem lat możemy liczyć na Mistrzostwa w kraju? – „Już mówi się o tym, że kolejne Mistrzostwa Świata Światowa Federacja chciałaby zorganizować w naszym kraju, no bo nigdzie nie ma takiej atmosfery na meczach siatkówki w Polsce”.
Więcej komentarzy ze „Złotej Niedzieli” w rozmowie z Ryszardem Opiatowskim, którą poprowadził Kamil Krzaczyński.
Rafał Muskała
rmuskala@radiodeon.com
Źródło: inf. własna
Foto: EPA
News Chicago
Lions ratują honor w Detroit, Bears wchodzą do play-offów po nerwowym finiszu
Detroit Lions zakończyli sezon zasadniczy zwycięstwem, pokonując w niedzielę Chicago Bears 19–16 po dramatycznym meczu, w którym gospodarze roztrwonili 16-punktowe prowadzenie w czwartej kwarcie, by ostatecznie wygrać rzutem na taśmę. Decydujący 42-yardowy field goal Jake’a Batesa padł wraz z końcową syreną.
Od kontroli do chaosu i powrotu
Detroit prowadziło 16–0 jeszcze na początku czwartej kwarty, kontrolując przebieg spotkania dzięki skutecznym seriom rozgrywającego Jareda Goffa, który poprowadził pięć punktowych drive’ów. Bears odpowiedzieli jednak imponującym zrywem. Caleb Williams popisał się dwiema przyłożeniami podaniowymi w ostatniej odsłonie, kasując straty i doprowadzając do remisu 16–16.
Gdy wydawało się, że momentum jest po stronie Chicago, Lions zachowali zimną krew. Kluczowe podanie Goffa na 26 jardów do Amon-Ra St. Browna ustawiło zespół w zasięgu zwycięskiego kopnięcia, które Bates zamienił na punkty, przerywając serię trzech porażek Detroit.
Goff i St. Brown dźwigają Lions
Goff, po jednym z najsłabszych występów w sezonie tydzień wcześniej, odpowiedział solidnie: 331 jardów, touchdown i przechwycenie, przy 27/42 celnych podaniach. Amon-Ra St. Brown był nie do zatrzymania – 11 chwytów na 139 jardów. Jahmyr Gibbs dołożył 80 jardów biegiem oraz przyłożenie po podaniu. W obronie kluczowy był przechwyt Avonte’a Maddoxa w end zone w trzeciej kwarcie.
Williams bije rekord, Bears pokazują charakter
Po stronie Chicago błyszczał debiutant Caleb Williams, który ustanowił rekord klubu w liczbie jardów podaniowych w sezonie – 3 942, wyprzedzając osiągnięcie Erika Kramera z 1995 roku. W samym meczu Williams rzucił na 212 jardów i dwie „szóstki” w czwartej kwarcie.
Colston Loveland złapał 10 podań na 91 jardów i touchdown, a Kevin Byard zanotował siódmy w sezonie przechwyt, prowadząc ligę w tej statystyce.
Przebieg pościgu Bears był imponujący: przyłożenie na 25 jardów do Jahdae Walkera, skuteczna konwersja za dwa po biegu Kyle’a Monangaia, a następnie 88-jardowy marsz zakończony krótkim podaniem do Lovelanda i kolejną dwupunktową akcją – tym razem do Cole’a Kmeta – doprowadziły do remisu i euforii na trybunach.

Play-offy dla Chicago, ulga dla Detroit
Mimo porażki Bears (11–6) zapewnili sobie nr 2 w NFC dzięki wynikowi w innym meczu i rozpoczną play-offy u siebie. W rundzie dzikiej karty zmierzą się z Green Bay Packers w sobotni wieczór; zwycięstwo da im przewagę własnego boiska także w kolejnej rundzie.
Lions (9–8) zamknęli sezon zwycięstwem po rozczarowującej końcówce rozgrywek – małym, ale ważnym akcentem po roku, który zaczynał się od ambicji sięgających Super Bowl.

Kontuzje
- Lions: skrzydłowy Tom Kennedy doznał urazu żeber w trzeciej kwarcie.
- Bears: liniowy Ozzy Trapilo (kolano/udo) nie zagrał; linebacker Ty Summers opuścił boisko po urazie stopy na otwarcie meczu.
Mecz w Detroit był zapowiedzią emocji, jakie czekają w play-offach: Chicago udowodniło, że potrafi wracać z daleka, a Lions – że potrafią zamykać spotkania, gdy stawka rośnie.
Źródło: abc7
Foto: Chicago Bears
News Chicago
Chicago Bears przegrywają thriller w Kalifornii, ale pokazują siłę przed play-offami
W niedzielę Chicago Bears stoczyli ofensywny pojedynek na Levi’s Stadium w Santa Clarze z San Francisco 49ers, przegrywając 42–38 po dramatycznej końcówce. Ostatnie podanie rozgrywającego Caleba Williamsa do pola punktowego nie znalazło adresata, co przesądziło o porażce gości.
Mimo zdobycia 38 punktów, Chicago Bears nie zdołali powstrzymać rozpędzonej ofensywy rywali, którzy przystępowali do meczu z serią pięciu zwycięstw z rzędu.
Wiara do samego końca
Choć końcówka spotkania przypominała bolesną porażkę z Green Bay Packers z 7 grudnia, w drużynie z Chicago panowało przekonanie, że kolejny powrót jest możliwy. W tym sezonie Bears sześciokrotnie wygrywali mecze po comebackach w czwartej kwarcie, dlatego posiadanie piłki na 2:15 przed końcem, przy stracie czterech punktów, nie budziło paniki.
“Wiemy, że możemy grać z każdym” – podkreślił Jaquan Brisker. “Nie przyjechaliśmy tu z myślą „oby się udało”. Oczekiwaliśmy zwycięstwa. Po prostu tym razem zabrakło.”
Rok później – zupełnie inna drużyna
Jeszcze rok wcześniej Bears przyjechali na to samo stadion po zwolnieniu trenera Matta Eberflusa i zostali rozbici 38–13. Wówczas różnica klas była widoczna. Tym razem Chicago nie tylko dotrzymało kroku jednej z najlepszych drużyn NFC, ale momentami dominowało w ofensywie.
Co więcej, Bears są już mistrzem NFC North – tytuł zapewnili sobie dzień wcześniej dzięki zwycięstwu Baltimore Ravens nad Green Bay Packers. To pierwszy tytuł dywizji od 2018 roku, choć po niedzielnej porażce smakował on nieco gorzko.
Ofensywa działa, obrona ma problem
Pod wodzą pierwszorocznego trenera Bena Johnsona Bears pokazali, że potrafią wygrać mecz na punkty. Caleb Williams zaliczył rzut na 330 jardów i dwa przyłożenia, znajdując w end zone Colstona Lovelanda oraz skrzydłowego Luthera Burdena III.
Znacznie więcej znaków zapytania dotyczy jednak defensywy. Choć mecz rozpoczął się od pick-six autorstwa T.J. Edwardsa, później Bears pozwolili rywalom na sześć przyłożeń i wymusili zaledwie dwa punkty.

McCaffrey i Purdy nie do zatrzymania
49ers zdobyli łącznie 496 jardów, w tym 200 biegowych. Christian McCaffrey zanotował 140 jardów i przyłożenie. Rozgrywający Brock Purdy dorzucił 303 jardy, trzy przyłożenia podaniami oraz dwa biegami, wielokrotnie uciekając spod presji.
Co dalej przed play-offami
Bears nie mają już szans na numer jeden w NFC i wolny los w pierwszej rundzie. Mogą jednak zapewnić sobie drugie miejsce w konferencji, jeśli pokonają Detroit Lions w ostatnim meczu sezonu zasadniczego, zaplanowanym na niedzielę 4 stycznia o 3:25 p.m. na Soldier Field.

Dla zawodników cele są dziś znacznie wyższe niż sam tytuł dywizji. Mecze z 49ers, dwa starcia z Packers oraz zwycięstwo w Filadelfii sprawiły, że drużyna czuje się gotowa na play-offy.
Choć defensywa wymaga pilnych korekt, jedno jest pewne: jeśli w końcówce piłka jest w rękach Caleba Williamsa, Chicago Bears zawsze mają szansę.
Źródło: chicagotribune
Foto: chicago bears
News Chicago
Bulls wracają do formy. Pewne zwycięstwo nad Cavaliers przed kluczową serią domową
W czwartek koszykarze Chicago Bulls pokonali u siebie Cleveland Cavaliers 127:111 w meczu sezonu zasadniczego NBA, przerywając serię słabszych występów i dając sygnał powrotu do formy przed serią domowych spotkań kończących rok.
Bulls zbudowali przewagę już w trzeciej kwarcie, prowadząc różnicą 15 punktów, a w ostatniej odsłonie w pełni kontrolowali grę. Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Josh Giddey, który zanotował efektowne triple-double – 23 punkty, 11 zbiórek i 11 asyst. Coby White dołożył 25 punktów, a Nikola Vučević zdobył 20.
Zwycięstwo w United Center ma dla Chicago szczególne znaczenie, bo poprzedza kluczowy fragment kalendarza. Po krótkiej serii wyjazdowej Bulls wrócą do hali 26 grudnia, rozpoczynając intensywny finisz roku z aż czterema meczami u siebie w pięć dni:
- 26 grudnia – Philadelphia 76ers (dom)
- 27 grudnia – Milwaukee Bucks (dom)
- 29 grudnia – Minnesota Timberwolves (dom)
- 31 grudnia – New Orleans Pelicans (dom)
To właśnie te spotkania – jak podkreślają eksperci – mogą zadecydować o miejscu Bulls w ciasnej tabeli Konferencji Wschodniej. „Jeśli Chicago chce utrzymać się w walce o play-in, musi wykorzystać serię meczów w United Center” – ocenił na antenie Radia Deon Chicago ekspert i komentator ligi NBA Mirosław Noculak.
W tabeli konferencji prowadzi Detroit Pistons, przed New York Knicks i Toronto Raptors. Bulls zajmują 10. miejsce, a zestawienie zamykają Indiana Pacers i Washington Wizards.
Foto: YouTube
-
News USA4 tygodnie temuHistoryczne wystąpienie prezydenta: Trump o uroczystości Niepokalanego Poczęcia
-
Polonia Amerykańska1 tydzień temuCoraz więcej Polaków opuszcza USA na skutek zaostrzonej polityki imigracyjnej
-
News USA2 dni temuUSA uderzają w Wenezuelę. Dyktator Maduro i jego żona pojmani
-
News Chicago2 tygodnie temuKevin Niemiec wśród absolwentów St. Viator High School oskarżonych o gwałt na koleżance z klasy
-
News USA1 tydzień temuAmFest 2025: JD Vance przedstawia wizję „chrześcijańskiej polityki” w USA
-
News USA2 tygodnie temuKolejna partia akt Epsteina zawiera 30 tys. stron i fałszywe oskarżenia wobec Trumpa
-
News USA1 tydzień temuPolska gotowa bronić zachodniej granicy przed Niemcami. Ostre słowa prezydenta
-
News Chicago6 dni temuWłamanie do butiku w Barrington IL. Złodzieje wynieśli niemal cały towar




















