News USA
Raport USA: Więzienia, tortury a nawet śmierć – w tych krajach chrześcijaństwo jest zabronione
Od 1999 roku Departament Stanu USA robi listę miejsc, w których łamanie praw religijnych jest najbardziej powszechne. Za kryterium przyjmuje się kraje w których rządy autorytarne zabraniają swoim obywatelom praktykowanie religii innej niż pozwala na to rząd.
Jednym z takich krajów jest Birma. To tam każda religia jest pod naciskiem rządu. Wyjątkiem według Departamentu Stanu jest odmiana Buddyzmu. Kolejnym takim miejscem są Chiny. Tamtejszy rząd aresztuje oraz wysyła do więzień zwolenników praktyk religijnych. Jedną z takich osób został katolicki ksiądz, który nie należał do Zrzeszenia Patriotycznych Katolików.
Również a Afryce wyznawcy różnych religii nie mają łatwo. W Erytrei jedynie cztery grupy religijne mają oficjalne przyzwolenie władz na funkcjonowanie. Reszta musi się liczyć, co najmniej z więzieniem. Podobna sytuacja ma się w Sudanie, który jest na liście Departamentu Stanu już od 1999 roku. Przykład z tego tygodnia pokazuje jak bardzo chrześcijaństwo jest tam piętnowane – w tym tygodniu kobiety, które były chrześcijankami zostały skazane na śmierć.
Nieciekawa sytuacja jest również w Korei Północnej. Organizacje Obrony Praw Człowieka przedstawiają szereg raportów, które opisują aresztowania, a także bicie, torturowanie czy nawet śmierć osób ze względu na przekonania religijne.
Na liście znalazł się również Uzbekistan. Mimo tego, że teoretycznie ten kraj szanuje prawa religijne to w praktyce wygląda to nieco inaczej. Naród (w większości muzułmański) ma pod ścisłą kontrolą przekonania swoich obywateli. Według Departamentu Stanu USA (dane z 2012 roku) rząd konfiskuje i niszczy literaturę religijną w tym Biblie. Ludzie są również bici, torturowani a czasem nawet zabijani ze względu na swój „religijny ekstremizm”.
Rafał Muskała
rmuskala@radiodeon.com
Źródło: religion.blogs.cnn.com
Foto: Flickr.com/ Jo Naylor
News USA
Trump nakazuje wycofanie technologii Anthropic z agencji federalnych
Prezydent Donald Trump ogłosił w piątek, że polecił wszystkim agencjom federalnym stopniowe wycofanie technologii firmy Anthropic. Decyzja zapadła w następstwie publicznego sporu między spółką a Pentagonem dotyczącego zasad wykorzystania sztucznej inteligencji w obszarze bezpieczeństwa narodowego.
Oświadczenie prezydenta pojawiło się na krótko przed upływem terminu wyznaczonego przez Departament Wojny, który domagał się od firmy zgody na nieograniczone wojskowe użycie jej systemów AI. Szef Anthropic Dario Amodei wcześniej informował, że spółka nie może zaakceptować żądań resortu obrony w obecnym kształcie.
Sześć miesięcy dla Pentagonu
Prezydent zapowiedział, że większość agencji ma natychmiast zaprzestać korzystania z technologii Anthropic. Pentagon otrzymał sześciomiesięczny okres przejściowy na wycofanie rozwiązań już zintegrowanych z platformami wojskowymi. Trump podkreślił, że administracja nie zamierza kontynuować współpracy z firmą.
Spór o granice wykorzystania sztucznej inteligencji
Przedmiotem konfliktu była rola sztucznej inteligencji w systemie bezpieczeństwa narodowego oraz obawy związane z użyciem coraz bardziej zaawansowanych modeli w sytuacjach obejmujących użycie siły śmiercionośnej, dostęp do wrażliwych danych czy nadzór rządowy. O sporze po raz pierwszy informowaliśmy 20 lutego.
Firma Anthropic, twórca chatbota Claude, domagała się od Pentagonu wąskich gwarancji, iż jej technologia nie będzie wykorzystywana do masowej inwigilacji Amerykanów ani w w pełni autonomicznych systemach uzbrojenia. Według spółki zaproponowane przez resort zmiany umowne, choć przedstawiane jako kompromis, zawierały zapisy pozwalające na obejście tych zabezpieczeń.
Pentagon utrzymywał, że nie zamierza wykorzystywać AI do nielegalnej inwigilacji ani do broni działającej bez udziału człowieka, jednocześnie podkreślając prawo do używania modelu we wszystkich zgodnych z prawem celach operacyjnych.

Dario Amodei, współzałożyciel i CEO Anthropic
Możliwe konsekwencje i presja polityczna
W trakcie rozmów przedstawiciele Departamentu Wojny sygnalizowali, że w razie braku porozumienia mogą anulować kontrakt, uznać firmę za ryzyko w łańcuchu dostaw, a nawet sięgnąć po ustawę z czasów zimnej wojny – Defense Production Act – aby uzyskać szersze uprawnienia do korzystania z jej technologii.
Trump nie ogłosił formalnie takiej kwalifikacji, lecz zaznaczył, że firma może ponieść poważne konsekwencje cywilne i karne, jeśli nie będzie współpracować w okresie wycofywania systemów.
Podział w branży technologicznej
Spór wywołał silne reakcje w Dolinie Krzemowej. Część pracowników konkurencyjnych firm, w tym OpenAI i Google, wyraziła poparcie dla stanowiska Amodeia w liście otwartym, wskazując, że rząd może próbować rozgrywać poszczególne przedsiębiorstwa przeciwko sobie.
Nieoczekiwanie wsparcie dla Anthropic wyraził także prezes OpenAI Sam Altman, który ocenił, że mimo różnic ufa firmie w kwestii bezpieczeństwa i podziela wyznaczane przez nią czerwone linie. Jednocześnie Elon Musk, którego chatbot Grok ma uzyskać dostęp do tajnych sieci wojskowych, poparł stanowisko administracji.

Obawy dotyczące działań Pentagonu zgłaszali również politycy obu partii oraz były szef wojskowych inicjatyw związanych ze sztuczną inteligencją, generał Jack Shanahan. Wskazywał on, że modele językowe napędzające chatboty nie są jeszcze w pełni gotowe do zastosowań w obszarze bezpieczeństwa narodowego, zwłaszcza w kontekście autonomicznych systemów uzbrojenia.
Niepewna przyszłość kontraktu
Anthropic podkreślił, że w przypadku braku porozumienia będzie dążyć do zapewnienia płynnego przejścia do innego dostawcy technologii. Decyzja administracji może wzmocnić konkurentów firmy, takich jak OpenAI, Google czy xAI, które również posiadają kontrakty wojskowe.
Spór wokół wykorzystania sztucznej inteligencji w wojsku uwidacznia narastające napięcia między sektorem technologicznym a rządem federalnym. Jego rozstrzygnięcie może wyznaczyć kierunek rozwoju i regulacji AI w obszarze bezpieczeństwa narodowego na kolejne lata.
Źródło: AP
Foto: TechCrunch, Anthropic
News USA
State Farm wypłaci miliardy dolarów zwrotów dla ubezpieczonych kierowców
Miliony klientów ubezpieczeń komunikacyjnych w Stanach Zjednoczonych otrzymają w najbliższych miesiącach czeki ze zwrotem składek. Firma State Farm ogłosiła, że planuje przekazać średnio około 100 dolarów na jeden ubezpieczony pojazd w ramach szerokiego programu dywidendy dla swoich ubezpieczonych.
Dywidenda o wartości 5 miliardów dolarów
Wypłaty są częścią dywidendy dla posiadaczy polis o łącznej wartości 5 miliardów dolarów, przyznanej przez State Farm Mutual Automobile Insurance Company. Jak poinformowano, ostateczna kwota zwrotu dla każdego klienta będzie uzależniona od stanu zamieszkania oraz wysokości opłacanej składki.
Przedstawiciele spółki wyjaśnili, że możliwość wypłaty tak znaczącej sumy wynika z dobrej kondycji finansowej przedsiębiorstwa oraz lepszych niż przewidywano wyników działalności ubezpieczeniowej.
Władze firmy podkreśliły, że jako towarzystwo wzajemne, działające w modelu skoncentrowanym na kliencie, State Farm może bezpośrednio przekazywać wypracowaną wartość swoim ubezpieczonym, jednocześnie zachowując stabilność finansową niezbędną do realizowania zobowiązań w przyszłości.
Niższe stawki i zwrot gotówki
Zarząd spółki zaznaczył, że w bieżącym roku przełożyło się to nie tylko na wypłatę gotówki w formie dywidendy, ale również na obniżenie stawek ubezpieczeń komunikacyjnych. W ostatnich miesiącach firma zmniejszyła ceny polis samochodowych w 40 stanach, co było możliwe dzięki spadkowi kosztów napraw pojazdów oraz mniejszej liczbie kolizji.
Wypłaty rozpoczną się latem
Pierwsze czeki ze zwrotem składek mają zostać wysłane do klientów latem. Program obejmie miliony kierowców posiadających polisy komunikacyjne w State Farm. Dla wielu z nich będzie to nie tylko finansowe wsparcie, ale również sygnał stabilizacji na rynku ubezpieczeń, który w ostatnich latach zmagał się z rosnącymi kosztami napraw i częstotliwością szkód.
Spółka zapowiada, że utrzymanie silnej pozycji finansowej pozostaje jej priorytetem, a obecne decyzje mają łączyć bezpośrednią korzyść dla klientów z długoterminowym bezpieczeństwem działalności.
Źródło: scrippsnews
Foto: State Farm
News USA
Aktywny umysł może opóźniać rozwój Alzheimera nawet o kilka lat
Godziny spędzone na czytaniu książek, rozwiązywaniu krzyżówek czy grze w szachy mogą mieć znacznie większe znaczenie, niż dotąd sądzono. Nowe badanie opublikowane w czasopiśmie „Neurology”, wydawanym przez American Academy of Neurology, wskazuje, że regularna aktywność intelektualna wiąże się z kilkuletnim opóźnieniem rozwoju choroby Alzheimera oraz łagodnych zaburzeń poznawczych.
Prawie dwa tysiące uczestników i dekady obserwacji
Badaniem objęto 1 939 osób o średnim wieku 80 lat. Naukowcy prześledzili ich funkcje poznawcze oraz aktywności podejmowane na przestrzeni całego życia – od dzieciństwa aż po późną starość. Analiza wykazała wyraźne różnice między osobami o najwyższym i najniższym poziomie tzw. wzbogacenia poznawczego.
U uczestników z najwyższego decyla choroba Alzheimera rozwijała się średnio w wieku 94 lat, podczas gdy osoby z najniższego – w wieku około 88 lat. W przypadku łagodnych zaburzeń poznawczych różnica wynosiła odpowiednio 85 i 78 lat.
Oznacza to nawet sześcioletnie opóźnienie wystąpienia Alzheimera i siedmioletnie w przypadku łagodnych zaburzeń poznawczych.
Rezerwa poznawcza jako tarcza ochronna
Autorzy badania podkreślają, że wyniki wpisują się w koncepcję tzw. rezerwy poznawczej. Zakłada ona, że mózg może kompensować uszkodzenia związane ze starzeniem się lub chorobą poprzez wykorzystywanie alternatywnych sieci i strategii działania. Wieloletnie podejmowanie wymagających aktywności intelektualnych ma wzmacniać połączenia neuronalne i zwiększać elastyczność mózgu.
Co istotne, analiza obejmowała również niemal tysiąc badań pośmiertnych mózgu. Nawet przy podobnym poziomie zmian patologicznych, takich jak blaszki amyloidowe czy splątki tau, osoby prowadzące bardziej aktywne intelektualnie życie osiągały lepsze wyniki w testach poznawczych.
Trzy etapy życia, które mają znaczenie
Naukowcy podzielili życie uczestników na trzy etapy i dla każdego obliczyli wskaźnik wzbogacenia poznawczego na podstawie ankiet.
- Wczesne lata (przed 18. rokiem życia): czytanie książek i czytanie przez dorosłych, dostęp do gazet, atlasów i globusów w domu, nauka języka obcego przez co najmniej pięć lat.
- Wiek średni: regularne czytanie i pisanie, posiadanie w domu słowników, prenumerat czasopism, karty bibliotecznej, odwiedzanie muzeów.
- Późna starość: rozwiązywanie krzyżówek, gra w szachy, warcaby i inne gry planszowe.

Uczestnicy badania, głównie mieszkańcy północno-wschodniego Illinois, byli obserwowani średnio przez osiem lat. Na początku nikt z nich nie miał zdiagnozowanej demencji, jednak w trakcie obserwacji u 551 osób rozwinęła się choroba Alzheimera, a u 719 łagodne zaburzenia poznawcze.
Nawet 38 procent niższe ryzyko
Po uwzględnieniu wieku, płci i poziomu wykształcenia okazało się, że osoby z wyższym wskaźnikiem wzbogacenia poznawczego miały o 38 procent niższe ryzyko rozwoju Alzheimera oraz o 36 procent niższe ryzyko łagodnych zaburzeń poznawczych.
Autorzy podkreślają, że badanie wskazuje na związek, a nie bezpośrednią przyczynę. Jednak wyniki wzmacniają przekonanie, że styl życia może mieć realny wpływ na funkcjonowanie starzejącego się mózgu.

Aktywność dostępna dla każdego
Choć część analizowanych aktywności wymaga czasu, dostępu do zasobów czy środków finansowych, badacze zauważyli, że same zachowania – takie jak czytanie, nauka nowych umiejętności czy podtrzymywanie relacji społecznych – mogą być włączane do codziennego życia niezależnie od statusu materialnego.
Eksperci podkreślają, że choć narzędzia w erze cyfrowej się zmieniają, zasada pozostaje ta sama: mózg potrzebuje stałej stymulacji. Stałe poszukiwanie wiedzy, uczenie się i utrzymywanie aktywności intelektualnej mogą pozostawić mierzalny ślad w funkcjonowaniu mózgu nawet osiem dekad później.
Badanie niesie ze sobą ostrożny, lecz wyraźny sygnał nadziei – codzienne wybory i intelektualne zaangażowanie mogą mieć znaczenie dla jakości życia w późnej starości.
Źródło: washington post
Foto: istock/Harbucks/Horsche/Unaihuiziphotography/
-
News Chicago3 tygodnie temuRodzina i przyjaciele pożegnali Austina Stanka podczas ogłoszenia wyroku dla kobiety, która go potrąciła
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW3 tygodnie temu50 lat Naszej Unii: Świętujemy wielki sukces polonijnej instytucji
-
News Chicago4 tygodnie temuJohnson: Policja Chicago będzie kontrolować działania służb federalnych
-
News USA5 dni temu„Wygrywamy tak bardzo”: Donald Trump wygłosił najdłuższe do tej pory Orędzie
-
News USA4 dni temuAdministracja federalna wstrzymuje część środków Medicaid dla Minnesoty
-
Kościół2 tygodnie temuZamknięto etap diecezjalny procesu kanonizacyjnego siostry Mary Thei Bowman
-
News USA3 tygodnie temuPrezydent Donald Trump o wierze, modlitwie i „ponownym oddaniu Ameryki Bogu”
-
Polonia Amerykańska7 dni temuObchody Dnia Gen. Kazimierza Pułaskiego w Związku Podhalan w Północnej Ameryce










