News USA
Nie zadzieraj z TEKSAŃCZYKAMI. Burza przeciw ABORCJI
Podczas obrad Senackiej Komisji ds. Zdrowia i Opieki Społecznej w Teksasie, grupa obrońców życia Texas Right to Life doniosła, że stanowe fundusze są nadal przekazywane organizacjom aborcyjnym.
Obywatelom Teksasu bardzo nie podoba się finansowanie aborcji z kieszeni podatników. Rzadko się zdarza aby głosy wyborców zostały wysłuchane przez rządzących, ale tym razem politycy zareagowali. Wprowadzono wiele ograniczeń i strategii aby organizacje powiązane z ruchem aborcyjnym nie mogły korzystać z pieniędzy podatników.
Ponieważ niewygodne prawo da się obejść, tak też się stało. Słynne Planned Parenthood (PP), największa sieć klinik aborcyjnych w Stanach Zjednoczonych, zdołało wyłudzić 612 tysięcy dolarów ze stanowych funduszy tylko w tym roku. Pod przykrywką walki z rakiem piersi i macicy, PP zdołało uzyskać dostęp do pieniędzy podatników, nie posiadając sprzętu do prowadzenia diagnostyki mammograficznej w żadnej ze swoich placówek. Używając tej samej metody, w 2012 roku, PP otrzymało od rządu 3,5 miliarda dolarów.
Organizacja Texas Right to Life zaproponowała komisji senackiej utworzenie specjalnego ciała administracyjnego, sprawującego kontrolę nad wszystkimi programami zdrowotnymi dla kobiet. Z założenia, ma to usprawnić przyznawanie funduszy stanowych i uczynić cały proces bardziej przejrzystym . Ujednolicenie zasad i restrykcji finansowania programów zdrowotnych powinno pozytywnie wpłynąć na poziom oferowanych usług co przełoży się na poprawę zdrowia kobiet.
Michał Dziedzic
[email protected]
Źródło: LifeNews.com
Foto: Flickr/scATX
News USA
W Amazon na start dostaniesz 20 dolarów za godzinę i zniżki na zakupy spożywcze
Amazon podnosi minimalną stawkę początkową dla pełnoetatowych pracowników operacyjnych w Stanach Zjednoczonych do 20 dolarów za godzinę. Firma ogłosiła w środę również nowe świadczenia, w tym zniżki na zakupy spożywcze w Amazon i Whole Foods oraz dostęp do usług First Tech Federal Credit Union. Część nowych benefitów zacznie obowiązywać już 1 października.
Nowa minimalna stawka początkowa oznacza podwyżkę o 1 dolara za godzinę w porównaniu z dotychczasowym poziomem. Przedstawiciele Amazon poinformowali jednocześnie, że po wprowadzeniu zmian przeciętne wynagrodzenie pracowników firmy wyniesie niemal 24 dolary za godzinę.
Podwyżka minimalnej stawki obejmie pełnoetatowych pracowników operacyjnych. Do tej grupy należą osoby zajmujące się między innymi logistyką, transportem oraz pracą w centrach realizacji zamówień Amazona.
Zniżki na żywność od 1 października
Amazon wprowadza także nowe zniżki na zakupy spożywcze dla wszystkich swoich pracowników w Stanach Zjednoczonych. Nowy benefit zacznie obowiązywać 1 października.
Pracownicy otrzymają 10 proc. zniżki na kwalifikujące się świeże produkty spożywcze kupowane na Amazon.com oraz na stronie Whole Foods. Przy zakupach bezpośrednio w sklepach Whole Foods rabat będzie jeszcze większy i wyniesie 20 proc.
Nowy benefit bankowy dla pracowników i ich rodzin
Firma z siedzibą w Seattle zapowiedziała również możliwość uzyskania członkostwa pracowniczego w First Tech Federal Credit Union. Instytucja świadczy usługi bankowe i współpracuje z dużymi firmami technologicznymi, w tym Intelem i Microsoftem.
Nowy program ma ruszyć pod koniec 2026 roku. Kwalifikujący się pracownicy Amazona, ich współmałżonkowie oraz dzieci będą mogli uzyskać członkostwo w First Tech na całe życie.
Oznacza to, że dostęp do usług instytucji pozostanie im również po zakończeniu zatrudnienia w Amazon. Firma przedstawia to rozwiązanie jako kolejny element pakietu świadczeń mających ułatwiać pracownikom zarządzanie codziennymi wydatkami.

Prime i ubezpieczenie zdrowotne już w pakiecie świadczeń
Nowe świadczenia uzupełniają benefity oferowane już pracownikom Amazon. Wśród nich znajdują się między innymi bezpłatne członkostwo Prime oraz ubezpieczenie zdrowotne dla kwalifikujących się pracowników.
Amazon zatrudnia łącznie około 1,5 mln osób. Firma podkreśla również, że w ciągu ostatniej dekady stworzyła w Stanach Zjednoczonych więcej miejsc pracy niż jakiekolwiek inne przedsiębiorstwo.
Źródło: cbs
Foto: Teamjackson, Amazon
News USA
Wskaźnik samobójstw dziewcząt w USA niemal zrównał się z wynikiem chłopców
Różnica między wskaźnikami samobójstw chłopców i dziewcząt w wieku od 10 do 14 lat w Stanach Zjednoczonych niemal całkowicie zniknęła. W 2024 roku wskaźnik wśród chłopców był już tylko o 4 proc. wyższy niż wśród dziewcząt. Jeszcze w 2017 roku chłopcy w tej grupie wiekowej odbierali sobie życie niemal dwukrotnie częściej.
Nowe badanie opublikowane w JAMA Pediatrics pokazuje znaczącą zmianę w strukturze samobójstw wśród najmłodszych nastolatków. Naukowcy przeanalizowali federalne dane z lat 2001–2024, koncentrując się przede wszystkim na tendencjach obserwowanych od 2017 roku.
Zmniejszenie różnicy między płciami wynika zarówno ze spadku wskaźnika wśród chłopców, jak i jego wzrostu wśród dziewcząt. Między 2018 a 2024 rokiem wskaźnik samobójstw chłopców w wieku od 10 do 14 lat zmniejszył się o 35 proc., natomiast wśród dziewcząt wzrósł o 13 proc.
Ponad czterokrotny wzrost wśród dziewcząt
Jeszcze bardziej niepokojąco wyglądają dane obejmujące dłuższy okres. W 2007 roku na każde 100 tys. dziewcząt w wieku od 10 do 14 lat przypadało 0,51 samobójstwa. W 2024 roku wskaźnik ten wynosił już 2,28 na 100 tys., co oznacza ponad czterokrotny wzrost.
Wśród chłopców w tym samym czasie wskaźnik również wyraźnie wzrósł, choć w mniejszym stopniu. Z poziomu 1,20 samobójstwa na 100 tys. chłopców w 2007 roku zwiększył się do 2,38 na 100 tys. w 2024 roku, czyli niemal się podwoił.
W rezultacie w 2024 roku różnica pomiędzy chłopcami i dziewczętami wynosiła zaledwie 0,10 przypadku na 100 tys. osób. Wskaźnik wśród chłopców był tylko o 4 proc. wyższy niż wśród dziewcząt.
Samobójstwo drugą najczęstszą przyczyną śmierci
Skala problemu jest szczególnie poważna, ponieważ samobójstwo pozostaje drugą najczęstszą przyczyną śmierci dzieci w wieku od 10 do 14 lat w Stanach Zjednoczonych. Ogólny wskaźnik samobójstw w tej grupie wiekowej znacząco wzrósł między 2007 a 2021 rokiem.
Zmniejszająca się różnica pomiędzy chłopcami i dziewczętami nie ogranicza się do jednej grupy rasowej lub etnicznej. Podobną tendencję naukowcy stwierdzili wśród dzieci czarnoskórych, latynoskich oraz białych.

W 2024 roku wśród czarnoskórych dzieci wskaźnik samobójstw dziewcząt był nawet nieznacznie wyższy niż chłopców. Wyniki wskazują więc, że zmiana obserwowana w skali całego kraju występuje również w poszczególnych grupach społecznych.
Różnice między miastem a terenami wiejskimi
Naukowcy przeanalizowali także dane pod kątem miejsca zamieszkania. W 2024 roku na obszarach miejskich i podmiejskich wskaźnik samobójstw wśród dziewcząt w wieku od 10 do 14 lat był wyższy niż wśród chłopców. Na terenach wiejskich zależność ta nie była już tak jednoznaczna. Badanie pokazuje tym samym, że tendencje mogą różnić się w zależności od środowiska, w którym dorastają dzieci.
Naukowcy nie znają jeszcze przyczyn zmiany
Badanie nie pozwoliło ustalić, dlaczego wskaźnik samobójstw chłopców w ostatnich latach spadał, podczas gdy wśród dziewcząt wzrastał. Autorzy wskazują, że odpowiedź na to pytanie powinna być przedmiotem kolejnych analiz.

Przyszłe badania mają pomóc ustalić, które czynniki ryzyka mogły osłabnąć wśród chłopców, a jednocześnie nasilić się lub pozostać na niezmienionym poziomie wśród dziewcząt. Szczególnej analizy wymaga okres po pandemii COVID-19.
Zdaniem badaczy wyniki pokazują również, że działania zapobiegające samobójstwom wśród młodych nastolatków powinny uwzględniać czynniki ryzyka dotyczące zarówno chłopców, jak i dziewcząt.
Pomoc jest dostępna przez całą dobę
Osoby znajdujące się w kryzysie emocjonalnym lub obawiające się o bliską osobę w Stanach Zjednoczonych mogą zadzwonić lub wysłać wiadomość tekstową pod numer 988. Suicide & Crisis Lifeline zapewnia bezpłatne i poufne wsparcie emocjonalne przez 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu.
Źródło: fox13
Foto: istock/Wavebreakmedia/Ole Schwander/shironosov/
News USA
Utrata pracy może oznaczać utratę statusu już następnego dnia. DHS chce zlikwidować 60-dniowy grace period
Administracja prezydenta Donalda Trumpa proponuje kolejną istotną zmianę w amerykańskim systemie imigracyjnym. Tym razem dotyczy ona cudzoziemców pracujących w Stanach Zjednoczonych w niektórych tymczasowych statusach pracowniczych. DHS chce zlikwidować 60-dniowy grace period, który obecnie może chronić pracownika po zakończeniu zatrudnienia.
Zmiana dotyczyłaby osób w statusach E-1, E-2, E-3, H-1B, H-1B1, L-1, O-1 oraz TN, a pośrednio również ich małżonków i dzieci posiadających status zależny od głównego pracownika.
Jak jest dzisiaj?
Obowiązujące przepisy pozwalają osobie w jednej z wymienionych kategorii, której zatrudnienie zostało zakończone, skorzystać z uznaniowego okresu do 60 kolejnych dni albo do końca jej autoryzowanego okresu pobytu — w zależności od tego, który termin nastąpi wcześniej.
To niezwykle ważny mechanizm. W praktyce daje pracownikowi czas na znalezienie nowego pracodawcy i, jeżeli przepisy danej kategorii na to pozwalają, złożenie odpowiedniej petycji lub wniosku. Może również umożliwić podjęcie innych kroków imigracyjnych albo po prostu uporządkowanie życia i przygotowanie się do wyjazdu z USA.
Ten 60-dniowy okres został wprowadzony przez DHS w regulacji wydanej w 2016 r., która weszła w życie 17 stycznia 2017 r.
Co proponuje DHS?
DHS chce ten przepis usunąć w całości. Jeżeli proposed rule zostanie przyjęta w obecnym kształcie, zakończenie zatrudnienia może oznaczać, że pracownik przestanie utrzymywać wymagany status już następnego dnia, chyba że posiada inną podstawę prawną pozwalającą mu pozostać w Stanach Zjednoczonych.
I tutaj ważne zastrzeżenie: nie oznacza to automatycznie, że następnego dnia każdej takiej osobie zacznie naliczać się unlawful presence. Utrata lub naruszenie statusu i unlawful presence to dwa odrębne zagadnienia prawne.
Problem jest jednak bardzo realny, ponieważ możliwość złożenia wielu wniosków o extension lub change of status zależy właśnie od prawidłowego utrzymywania statusu.
H-1B — Szczególnie ważna grupa
W przypadku H-1B nadal istnieje tzw. portability, która w określonych okolicznościach pozwala pracownikowi rozpocząć pracę u nowego pracodawcy po prawidłowym złożeniu nowej petycji H-1B, bez oczekiwania na jej zatwierdzenie.

Wiza H1B
Ale znalezienie nowego pracodawcy, przeprowadzenie procesu rekrutacji i przygotowanie petycji wymaga czasu.
Właśnie ten czas zapewnia dzisiaj 60-dniowy grace period. Po jego likwidacji pracownik może znaleźć się pod ogromną presją, aby zapewnić sobie nową podstawę statusu praktycznie natychmiast po zakończeniu poprzedniego zatrudnienia.
Skutki mogą dotknąć całych rodzin
Utrata statusu głównego pracownika może mieć konsekwencje również dla jego małżonka i dzieci posiadających dependent status. W niektórych przypadkach może również wpłynąć na możliwość dalszego zatrudnienia małżonka posiadającego employment authorization związane z tym statusem.
DHS argumentuje, że statusy te zostały stworzone w związku z konkretnym zatrudnieniem lub działalnością i że po ustaniu tej podstawy cudzoziemiec nie powinien otrzymywać dodatkowego okresu pozostawania w USA wyłącznie w celu poszukiwania kolejnego zatrudnienia.

Krytycy propozycji zwracają natomiast uwagę na jej bardzo praktyczne konsekwencje. Utrata pracy może nastąpić nagle. Osoby posiadające H-1B czy L-1 często mieszkają w Stanach Zjednoczonych od wielu lat, mają tutaj małżonków, dzieci uczęszczające do szkół, mieszkania, samochody i całe swoje codzienne życie. Obecne 60 dni daje im przynajmniej krótki czas na znalezienie rozwiązania albo przygotowanie rodziny do wyjazdu.
Najważniejsze: To jeszcze nie jest prawo
Na dzień dzisiejszy 60-dniowy grace period nadal obowiązuje. DHS opublikował proposed rule, a nie final rule. Okres składania public comments trwa do 10 listopada 2026 r. Dopiero po zakończeniu procesu regulacyjnego będzie wiadomo, czy i w jakiej ostatecznej formie zmiana zostanie przyjęta.
Dlatego osoby znajdujące się obecnie w jednej z tych kategorii nie powinny zakładać, że 60-dniowy okres został już zlikwidowany. Nie został. Jednocześnie jest to propozycja, którą zdecydowanie warto obserwować. Jeżeli wejdzie w życie, utrata pracy dla tysięcy legalnie przebywających w USA pracowników może stać się jednocześnie niemal natychmiastowym problemem imigracyjnym — nie tylko zawodowym.
Autorka: Mecenas Magdalena Grobelski
Petycje imigracyjne i konsultacje dostępne online
[email protected]
Źródła: U.S. Department of Homeland Security / Federal Register; The Washington Post; Reuters, wrzesień 2026 r.
Foto: istock/Evgenia Parajanian/bpperry/AndreyPopov/
-
News Chicago2 tygodnie temu57 osób szuka Marcina Bachledę-Błaszczaka z Illinois. Polak zaginął w Great Smoky Mountains
-
News USA6 dni temuTrump zapowiada po 5 tys. dolarów dla Amerykanów. Dostaniemy te pieniądze?
-
News USA4 tygodnie temuTrwa śledztwo w sprawie nagłej śmierci 36-letniej aktorki Hayden Panettiere
-
News Chicago3 dni temuJohnson rusza po drugą kadencję. Przed burmistrzem trudna i kosztowna kampania
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW4 tygodnie temuTymek Kucharczyk walczy o mistrzostwo Indy NXT i milion dolarów. „Plan jest prosty – wygrać”
-
News USA2 dni temuDonald Trump: obawy o bezpieczeństwo AI to „oszustwo”
-
News USA4 tygodnie temuOkres negocjacji z Iranem zakończył się fiaskiem. Co dalej z Cieśniną Ormuz?
-
News Chicago2 dni temuChicago pozywa administrację Trumpa o nowe zasady przyznawania zielonych kart i wiz











