Połącz się z nami

News USA

Fragment rakiety SpaceX uderzył w Księżyc choć na zdjęcia trzeba jeszcze poczekać

Opublikowano

dnia

Krater uderzeniowy na Księżycu

Górny stopień rakiety SpaceX Falcon 9, który w styczniu 2025 roku wyniósł w przestrzeń kosmiczną dwa prywatne lądowniki księżycowe, zgodnie z przewidywaniami naukowców uderzył w środę w powierzchnię Księżyca. Choć kolizja z prędkością około 5 400 mil na godzinę nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona na zdjęciach, eksperci zajmujący się śledzeniem obiektów kosmicznych nie mają wątpliwości, że do niej doszło.

Czterotonowy fragment zmierzał prosto na Księżyc

Nieczynny górny stopień rakiety ważył około 4 ton i miał ponad 40 stóp długości. Obserwacje przeprowadzone jeszcze we wtorek wieczorem wskazywały, że obiekt znajdował się na kursie, który musiał zakończyć się zderzeniem z powierzchnią Księżyca.

Emerytowany astrofizyk Jonathan McDowell ocenił, że nie ma wątpliwości, iż rakieta rozpadła się podczas uderzenia na wiele niewielkich fragmentów, które zostały rozrzucone w pobliżu krateru Einstein.

Zdaniem naukowca nawet mało prawdopodobne zderzenie rakiety z asteroidą podczas ostatniego etapu lotu nie zmieniłoby znacząco sytuacji. Powstałe wówczas fragmenty również uderzyłyby w Księżyc w rejonie przewidywanego miejsca kolizji.

Uderzenie w trudno dostępnym miejscu

Przewidywany punkt zderzenia znajdował się na zakurzonym i pozbawionym charakterystycznych struktur obszarze w pobliżu krateru Einstein, na oświetlonym przez Słońce zachodnim skraju Księżyca. To rejon położony w pobliżu granicy widocznej i niewidocznej z Ziemi strony Księżyca, dlatego prowadzenie obserwacji z powierzchni naszej planety jest tam szczególnie trudne.

Naukowcy od początku spodziewali się, że zaobserwowanie błysku powstałego podczas uderzenia albo chmury pyłu i odłamków wyrzuconych z nowego krateru może być z Ziemi bardzo trudne lub wręcz niemożliwe.

Próba obserwacji nie przyniosła rezultatu

Holenderski naukowiec Marco Langbroek skierował teleskop w stronę przewidywanego miejsca uderzenia dokładnie w wyznaczonym czasie. Nie udało mu się jednak zarejestrować kolizji. Langbroek zaznaczył, że naukowcy od początku wiedzieli, iż szanse na bezpośrednią obserwację są niewielkie. Podobnie jak McDowell nie ma jednak wątpliwości, że rakieta zakończyła swój lot na powierzchni Księżyca.

Lunar Reconnaissance Orbiter

Lunar Reconnaissance Orbiter

NASA poszuka nowego krateru

Największą szansę na ostateczne potwierdzenie zdarzenia daje znajdujący się na orbicie Księżyca Lunar Reconnaissance Orbiter. Sonda NASA ma przelecieć nad miejscem zderzenia i wykonać zdjęcia, na których powinien być widoczny nowy krater.

Jonathan McDowell zaznacza, że właśnie fotografie wykonane z orbity będą potrzebne do wizualnego potwierdzenia uderzenia. NASA nie spodziewa się jednak uzyskać takich zdjęć wcześniej niż w przyszłym tygodniu.

Rakieta wystartowała w styczniu 2025 roku

Górny stopień Falcon 9 rozpoczął swoją podróż 15 stycznia 2025 roku, kiedy rakieta wystartowała z Cape Canaveral. Jej zadaniem było wysłanie w kierunku Księżyca dwóch prywatnych lądowników.

SpaceX_Falcon_9

SpaceX Falcon 9

Były to Blue Ghost firmy Firefly Aerospace oraz Resilience firmy ispace. Po skierowaniu obu pojazdów na odpowiednie trajektorie wykorzystany stopień rakiety pozostał w przestrzeni kosmicznej i przez kolejny rok dryfował, aż znalazł się na kursie kolizyjnym z Księżycem.

Misje obu lądowników zakończyły się inaczej. Resilience rozbił się podczas próby lądowania, natomiast Blue Ghost z powodzeniem dotarł na powierzchnię, stając się pierwszym prywatnym statkiem kosmicznym, który dokonał udanego lądowania na Księżycu.

SpaceX podkreśla, że kolizja nie była planowana

Julianna Scheiman ze SpaceX zaznaczyła, że uderzenie rakiety w Księżyc nie było celowe. Na trajektorię nieczynnego stopnia miało wpłynąć połączenie aktywności słonecznej oraz oddziaływania sił grawitacyjnych.

SpaceX współpracuje z NASA nad rozwiązaniami, które mają pomóc uniknąć podobnych zdarzeń w przyszłości. Problem pozostawionych w przestrzeni fragmentów rakiet może nabierać coraz większego znaczenia wraz ze wzrostem liczby misji księżycowych.

Coraz więcej kosmicznych pozostałości na Księżycu

Nie jest to pierwszy przypadek niekontrolowanego uderzenia fragmentu rakiety w Księżyc. W 2022 roku po zakończeniu misji księżycowej w jego powierzchnię przypadkowo uderzył fragment chińskiej rakiety. Naukowcy przypuszczają, że w poprzednich dziesięcioleciach na Księżyc mogło spaść znacznie więcej pozostawionych elementów rakiet, których trajektorii nie udało się dokładnie śledzić.

Ruch wokół Księżyca będzie coraz większy

Kwestia kosmicznych pozostałości staje się szczególnie istotna w związku z planami Stanów Zjednoczonych i Chin dotyczącymi powrotu ludzi na Księżyc. NASA przewiduje w najbliższych latach dużą liczbę misji robotycznych, które mają przygotować podstawy pod przyszłą stałą obecność człowieka.

W programie Artemis uczestniczą między innymi SpaceX Elona Muska oraz Blue Origin Jeffa Bezosa. Firmy mają dostarczyć lądowniki przeznaczone dla astronautów NASA.

Załoga Artemis III

Załoga Artemis III

Starship rozwijany przez SpaceX przechodzi kolejne loty testowe z Teksasu, natomiast lądownik Blue Moon firmy Blue Origin nie odbył jeszcze pierwszego lotu. Jeden lub oba pojazdy mają uczestniczyć w planowanej na przyszły rok misji Artemis III, obejmującej próbę dokowania na orbicie okołoziemskiej.

Astronauci mogą wrócić na Księżyc w 2028 roku

Pierwsze od czasów programu Apollo lądowanie astronautów na powierzchni Księżyca może nastąpić już w 2028 roku. Rosnąca liczba statków, rakiet i innych obiektów w przestrzeni okołoksiężycowej będzie jednak wymagała znacznie większej kontroli nad ich trajektoriami po zakończeniu misji.

Jonathan McDowell zwraca uwagę, że wraz ze wzrostem aktywności wokół Księżyca przypadkowe kolizje podobne do środowego zdarzenia mogą stać się poważnym problemem. Uderzenia dużych obiektów mogą bowiem wyrzucać ogromne ilości księżycowego pyłu, który rozprzestrzenia się na znaczne odległości.

 

Źródło: baynews9
Foto: YouTube, NASA

News USA

Na piechotę okrążył świat. Karl Bushby wrócił do domu po 28 latach niezwykłej podróży

Opublikowano

dnia

Autor:

karl-bushby

Po 28 latach, pokonaniu ponad 31 tysięcy mil i przemierzeniu 30 krajów brytyjski podróżnik Karl Bushby zakończył jedną z najbardziej niezwykłych wypraw w historii. W poniedziałek, 2 listopada, 57-latek dotarł do rodzinnego domu w Hull w północnej Anglii, gdzie czekała na niego wzruszona matka, Angela.

Wyruszył jako 29-latek, wrócił po 28 latach

Karl Bushby, były brytyjski spadochroniarz wojskowy, rozpoczął swoją wyprawę 1 listopada 1998 roku w Punta Arenas w Chile. Postanowił okrążyć świat, przemieszczając się wyłącznie o własnych siłach, bez korzystania z pojazdów, samolotów czy statków do pokonywania kolejnych etapów trasy.

W ciągu niemal trzech dekad przemierzył cztery kontynenty i 30 państw, pokonując około 31 tysięcy mil. Jego droga prowadziła przez tropikalne dżungle, pustynie, skute lodem tereny Arktyki oraz rozległe obszary Rosji.

W poniedziałek podróżnik dotarł do rodzinnego Hull, gdzie mieszkańcy przygotowali mu uroczyste powitanie przed ratuszem. Następnie, w otoczeniu tłumu sympatyków, dziennikarzy i ekipy dokumentalnej, pchając swój dwukołowy wózek, przeszedł ostatni odcinek do domu matki. Przed budynkiem zawieszono transparent witający syna w domu.

Pomysł narodził się dzięki ojcu

Inspiracją do wyprawy była kartka urodzinowa, którą Bushby otrzymał w połowie lat 90-tych od swojego ojca Keitha, również weterana wojskowego. Wspomniał on o dyskusji żołnierzy sił specjalnych dotyczącej możliwości przejścia pieszo z Londynu do Nowego Jorku przez rejon Cieśniny Beringa.

Początkowo podróżnik zakładał, że trasę można pokonać w około pięć lat, choć szybko uznał ten termin za nierealny. Spodziewał się wyprawy trwającej co najmniej 12 lat, jednak nie przewidział, że ostatecznie zajmie ona niemal trzy dekady.

Niebezpieczne dżungle, arktyczny lód i rosyjskie więzienie

Jednym z pierwszych poważnych wyzwań była przeprawa przez przesmyk Darién między Ameryką Południową i Środkową. W 2001 roku Karl Bushby musiał unikać zagrożeń związanych z działaniami zbrojnymi, a po przekroczeniu strefy granicznej w Panamie został zatrzymany na 18 dni.

Jeszcze trudniejsza okazała się przeprawa przez Cieśninę Beringa w 2006 roku. Wraz z amerykańskim podróżnikiem Dimitrym Kiefferem pokonał około 56 mil przez niestabilny lód i lodowate wody. Podczas wyprawy obaj zetknęli się z niedźwiedziem polarnym, kilkakrotnie wpadali do lodowatej wody i niemal stracili zapasy.

Po dotarciu do Rosji zostali zatrzymani za nielegalne przekroczenie granicy i groziła im deportacja. Problemy wizowe oraz surowe warunki pogodowe sprawiły, że pokonanie Rosji zajęło Bushby’emu niemal dziesięć lat. Gdy w 2012 roku odmówiono mu wizy, w ramach protestu przeszedł pieszo z Los Angeles do ambasady Rosji w Waszyngtonie, co ostatecznie pomogło mu uzyskać wymagane dokumenty.

Przepłynął Morze Kaspijskie i kanał La Manche

Podróżnik konsekwentnie przestrzegał zasady, że kolejne odcinki trasy musi pokonywać o własnych siłach. Dlatego zamiast korzystać ze statków, zdecydował się między innymi na przepłynięcie Morza Kaspijskiego oraz kanału La Manche.

Wyprawę wielokrotnie przerywały trudności administracyjne, niebezpieczna pogoda i konieczność organizowania kolejnych etapów podróży. Bushby podkreślał, że dotarcie do celu nie byłoby możliwe bez pomocy ogromnej liczby ludzi, od przypadkowo spotkanych osób po przedstawicieli różnych państw.

Wzruszające spotkanie z rodziną

Najważniejszym momentem zakończenia wyprawy było spotkanie z matką, Angelą Bushby, której podróżnik nie widział od dziesięciu lat. Przed rodzinnym domem oboje objęli się wśród wiwatów zgromadzonych mieszkańców.

Bushby zaplanował również spotkanie z synem Adamem, którego podczas wieloletniej podróży widywał zaledwie kilka razy, oraz pierwsze spotkanie ze swoją 12-letnią wnuczką.

Dla 57-letniego Brytyjczyka zakończył się tym samym niezwykły rozdział życia, obejmujący tysiące mil marszu, lata rozłąki z bliskimi i liczne sytuacje zagrożenia życia. Po 28 latach podróży jego najważniejszym celem okazało się miejsce, z którego wszystko się zaczęło – rodzinny dom w Hull.

 

Źródło: baynews9
Foto: YouTube, Karl Bushby fb
Czytaj dalej

News Chicago

Lekarz z przedmieść Chicago uratował kotka uwięzionego w ścianie. Pomógł mu sprzęt medyczny

Opublikowano

dnia

Autor:

Nietypową akcję ratunkową przeprowadził lekarz z Northwestern Medicine. Gdy jego mały kot utknął wewnątrz ściany domu, specjalista chorób płuc wykorzystał kamerę podobną do tej, której używa podczas zabiegów medycznych. Dzięki pomysłowości doktora Benjamina Seidesa zwierzę udało się bezpiecznie uwolnić.

Kotek zniknął tuż przed snem

Doktor Benjamin Seides, pulmonolog interwencyjny pracujący w Canning Thoracic Institute przy Northwestern Medicine Central DuPage Hospital, przygotowywał się wraz z rodziną do snu, gdy domownicy zauważyli, że zniknął ich mały kot rasy rosyjskiej niebieskiej o imieniu Neko.

Okazało się, że kotek przedostał się przez niewykończoną część piwnicy do przestrzeni pod sufitem, a następnie wszedł do wnętrza ściany. Choć domownicy słyszeli jego głos, nie potrafili dokładnie określić miejsca, w którym utknął.

Sprzęt podobny do endoskopu pomógł odnaleźć zwierzę

Wtedy doktor Seides postanowił wykorzystać swoje doświadczenie zawodowe. Jako specjalista wykonujący zabiegi wewnątrz dróg oddechowych pacjentów doskonale zna techniki posługiwania się niewielkimi kamerami pozwalającymi oglądać trudno dostępne przestrzenie.

Lekarz wywiercił niewielki otwór w płycie gipsowo-kartonowej, a następnie wprowadził przez niego boroskop, czyli cienką kamerę inspekcyjną. Urządzenie działa na podobnej zasadzie jak sprzęt wykorzystywany przez pulmonologów podczas badania płuc i dróg oddechowych.

Manewrując kamerą w ciemnej przestrzeni wewnątrz ściany, Seides stopniowo przeszukiwał kolejne zakamarki. Posługiwał się przy tym techniką przypominającą wykonywane przez niego badania endoskopowe. Ostatecznie udało mu się zlokalizować zaginionego kotka.

Szczęśliwy finał nietypowej akcji ratunkowej

Po ustaleniu dokładnego położenia Neko lekarz wykonał w ścianie większy otwór, wystarczający, aby zwierzę mogło się przez niego wydostać. Kotek został uwolniony i wrócił do swojej rodziny.

Historia doktora Benjamina Seidesa pokazuje, że umiejętności zdobywane podczas specjalistycznych zabiegów medycznych mogą okazać się przydatne także w zupełnie nieoczekiwanych sytuacjach. Tym razem zamiast pacjenta pomocy potrzebował ciekawski kotek, którego przygoda zakończyła się szczęśliwie.

 

Źródło: nbc
Foto: Northwestern Medicine
Czytaj dalej

Ciekawostki

Warszawa w wirtualnym świecie. Turecki programista stworzył niezwykłą mapę 3D stolicy Polski

Opublikowano

dnia

Autor:

Niemal 200 tysięcy budynków, tramwaje kursujące według rzeczywistych rozkładów jazdy, zmieniająca się pogoda i możliwość przelotu nad miastem. Turecki inżynier oprogramowania Bedirhan Yildirim stworzył interaktywną mapę Warszawy, wykorzystując sztuczną inteligencję oraz publicznie dostępne polskie dane. Projekt można bezpłatnie oglądać w internecie.

Cyfrowa Warszawa powstała w zaledwie dwa dni

Bedirhan Yildirim, turecki programista mieszkający w Warszawie, stworzył szczegółową, trójwymiarową replikę polskiej stolicy w stylistyce pikselowej. Inspiracją były podobne projekty przedstawiające Nowy Jork i Londyn. Początkowo rozważał przygotowanie mapy rodzinnego Stambułu, ale ostatecznie wybrał Warszawę.

Jak wyjaśnia, stolica Polski jest mniejsza, w większości płaska, a jej ulice zna z codziennych spacerów. Dzięki temu łatwiej było mu oceniać dokładność cyfrowego odwzorowania miasta i wprowadzać kolejne poprawki.

Pierwsza wersja projektu powstała w ciągu zaledwie dwóch dni i została udostępniona 22 października. Od tego czasu autor regularnie ją rozwija, uwzględniając uwagi i sugestie użytkowników. W procesie programowania korzystał z agentów sztucznej inteligencji, wielokrotnie testując i udoskonalając poszczególne elementy.

200 tysięcy budynków i niemal dwa miliony drzew

Jednym z najważniejszych elementów projektu jest niezwykła szczegółowość. Interaktywna mapa zawiera niemal 200 tysięcy budynków, a także ulice, parki, drzewa, sygnalizację świetlną i elementy miejskiej infrastruktury.

Podstawą cyfrowego modelu były bezpłatne dane udostępniane przez Główny Urząd Geodezji i Kartografii (GUGiK). Obejmują one między innymi trójwymiarowe modele budynków, skany terenu oraz informacje o niemal dwóch milionach drzew.

Dodatkowe dane dotyczące parków, latarni ulicznych i sygnalizacji świetlnej pochodziły z otwartej bazy OpenStreetMap. Dzięki połączeniu tych zasobów Yildirim mógł stworzyć szczegółowy obraz miasta bez konieczności samodzielnego zbierania wszystkich informacji.

Tramwaje, pociągi i 45 tysięcy latarni

Wirtualna Warszawa nie jest statyczną makietą. Po ulicach poruszają się tramwaje, a przez miasto przejeżdżają pociągi. Ich ruch został powiązany z rozkładami jazdy Zarządu Transportu Miejskiego (ZTM) oraz polskiego przewoźnika kolejowego PKP.

Na mapie rozmieszczono również ponad 45 tysięcy latarni ulicznych, których lokalizacje odpowiadają rzeczywistym danym. Po zapadnięciu zmroku oświetlenie automatycznie się włącza, zmieniając wygląd wirtualnego miasta.

Warunki atmosferyczne są aktualizowane na podstawie informacji dostarczanych przez serwis meteorologiczny Open-Meteo. Użytkownicy mogą także samodzielnie zmieniać porę dnia i roku, obserwując, jak zmieniają się światło, pogoda i atmosfera Warszawy.

Od Pałacu Kultury po nadwiślańskie bulwary

Mapa pozwala oglądać zarówno najbardziej rozpoznawalne zabytki i współczesne budynki, jak i drobne szczegóły miejskiej przestrzeni. Wśród odwzorowanych obiektów znajdują się Pałac Kultury i Nauki oraz Varso Tower, najwyższy budynek Unii Europejskiej.

Użytkownicy mogą również przyjrzeć się bulwarom nad Wisłą, gdzie uwzględniono nawet schody służące jako miejsca do siedzenia oraz znajdujące się w pobliżu bary. Takie detale sprawiają, że cyfrowa Warszawa przypomina rzeczywiste miasto, a nie jedynie uproszczony model architektoniczny.

Cmentarze i znicze na Wszystkich Świętych

W projekcie znalazły się również warszawskie cmentarze, odzwierciedlające wielokulturową i wielowyznaniową historię stolicy. Mapa uwzględnia miejsca pochówku katolików, prawosławnych, Żydów oraz muzułmańskich Tatarów.

Z okazji uroczystości Wszystkich Świętych, obchodzonej 1 listopada, autor dodał szczególny element. W okolicach tego dnia na wirtualnych grobach pojawiają się świecące znicze, nawiązujące do polskiej tradycji odwiedzania cmentarzy i upamiętniania zmarłych.

Samolot, helikopter ratunkowy i UFO nad Warszawą

Jedną z najbardziej widowiskowych funkcji mapy jest wbudowany symulator lotu. Pozwala on spojrzeć na Warszawę z powietrza i wykonywać specjalne misje, wykorzystując różne środki transportu.

Do wyboru są między innymi samolot Cessna, śmigłowiec ratownictwa medycznego, latający samochód, a nawet UFO. W jednym ze scenariuszy niezidentyfikowany obiekt startuje z okolic Centrum Nauki Kopernik i przelatuje w kierunku Stadionu Narodowego.

Dzięki tym funkcjom projekt wykracza poza tradycyjną mapę internetową, łącząc dokładne dane geograficzne z elementami gry komputerowej i interaktywnej symulacji.

Bedirhan Yildirim

Bedirhan Yildirim

Od Krakowa do Warszawy. Kim jest twórca projektu?

Bedirhan Yildirim przeprowadził się z Turcji do Polski w 2022 roku, aby podjąć pracę w branży informatycznej. Początkowo mieszkał w Krakowie, a następnie rozpoczął własną działalność gospodarczą. W 2025 roku przeniósł się do Warszawy.

Wśród swoich ulubionych miejsc w stolicy wymienia Park Skaryszewski, Pole Mokotowskie i Łazienki Królewskie. Szczególnie ceni również Saską Kępę, położoną na prawym brzegu Wisły, którą uważa za swoją ulubioną warszawską dzielnicę.

Codzienna znajomość miasta okazała się ważnym atutem podczas pracy nad mapą. Programista mógł porównywać cyfrowe odwzorowanie z miejscami, które regularnie odwiedza, i na tej podstawie poprawiać szczegóły projektu.

Sztuczna inteligencja wykonała większość pracy

Yildirim uważa, że jego projekt pokazuje ogromny potencjał sztucznej inteligencji w tworzeniu zaawansowanego oprogramowania. Według niego narzędzia AI pozwalają wykonać około 90 procent pracy w bardzo krótkim czasie, podczas gdy pozostałe 10 procent wymaga ludzkiej kontroli, pomysłowości i dopracowania szczegółów.

Programista podkreśla, że właśnie ten końcowy etap decyduje o jakości produktu i pozwala uniknąć powierzchownych, niedopracowanych rezultatów generowanych automatycznie przez sztuczną inteligencję.

Wirtualna Warszawa dostępna bezpłatnie

Interaktywna mapa została udostępniona publicznie i można z niej korzystać bez opłat. Projekt jest dostępny pod adresem bedirhanyildirim.com/warsaw-izo/.

 

Źródło: NFP
Foto:bedirhanyildirim.com
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

sierpień 2026
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Popularne w tym miesiącu