Połącz się z nami

News USA

Spór o artefakty z Titanica. Amerykański rząd sprzeciwia się planowanej aukcji

Opublikowano

dnia

Titanic wypływający z Belfastu na próby morskie 2 kwietnia 1912 r.

Plany sprzedaży ponad stu artefaktów wydobytych z wraku Titanica wywołały sprzeciw władz Stanów Zjednoczonych. Z ujawnionych dokumentów sądowych wynika, że firma RMS Titanic Inc., posiadająca wyłączne prawa do wydobywania przedmiotów z miejsca katastrofy, chce po raz pierwszy wystawić część kolekcji na aukcję.

Przez lata wydobyte pamiątki były prezentowane wyłącznie w muzeach i na objazdowych wystawach. Teraz właściciel zbiorów zamierza sprzedać wybrane eksponaty, co zdaniem przedstawicieli rządu może naruszać wcześniejsze zobowiązania prawne dotyczące ochrony miejsca spoczynku słynnego transatlantyku.

Ponad sto przedmiotów przeznaczonych do sprzedaży

Firma z siedzibą w stanie Georgia planuje połączyć aukcję z międzynarodową trasą wystawienniczą obejmującą cztery miasta. Lokalizacje nie zostały dotąd ujawnione.

W dokumentach sądowych wymieniono między innymi brązowego cherubina, naszyjnik wykonany ze złotych samorodków oraz wisiorek w kształcie serca. Wśród artefaktów znajdują się również rzeczy osobiste pasażerów, monety, wyposażenie kuchenne oraz elementy dekoracyjne wydobyte z wraku.

Rząd twierdzi, że sprzedaż narusza wcześniejsze ustalenia

Interesy Stanów Zjednoczonych oraz nadzór nad miejscem katastrofy reprezentuje National Oceanic and Atmospheric Administration. Agencja uważa, że sprzedaż części kolekcji byłaby sprzeczna z obowiązkami prawnymi ciążącymi na RMS Titanic Inc.

Przedstawiciele rządu argumentują, że firma nie wystąpiła o zgodę sądu i utrzymuje, iż nie jest ograniczona w możliwości sprzedaży odzyskanych przedmiotów. Właśnie dlatego władze federalne domagają się zablokowania planowanej aukcji.

Firma od lat szuka sposobów na pozyskanie środków

Od 1987 roku podczas kolejnych ekspedycji wydobyto tysiące przedmiotów, a nawet fragmenty kadłuba Titanica. RMS Titanic Inc. zarabia głównie na organizowaniu wystaw prezentujących te eksponaty.

Wrak Titanika, zdjęcie z 2024 roku

Wrak Titanika, zdjęcie z 2024 roku

Na przestrzeni lat spółka kilkakrotnie próbowała sprzedać część zbiorów, tłumacząc to potrzebą finansowania kolejnych badań i problemami finansowymi. Wszystkie wcześniejsze próby spotykały się jednak ze sprzeciwem sądów, organizacji zajmujących się ochroną dziedzictwa oraz rodzin ofiar katastrofy.

Pamiątki uratowane przez pasażerów osiągają rekordowe ceny

Inaczej wygląda sytuacja przedmiotów, które zostały uratowane przez ocalałych pasażerów lub wydobyte z morza bezpośrednio po katastrofie. Takie pamiątki mogą być legalnie sprzedawane i często osiągają bardzo wysokie ceny.

W kwietniu kamizelka ratunkowa używana przez pasażerkę uciekającą z tonącego statku została sprzedana za 906 tysięcy dolarów. Podczas tej samej aukcji poduszka z jednej z łodzi ratunkowych osiągnęła cenę 527 tysięcy dolarów.

RMS Titanic odpływa z Southampton 10 kwietnia 1912 roku.

RMS Titanic odpływa z Southampton 10 kwietnia 1912 roku.

W 2025 roku kolekcjoner zapłacił ponad 2 miliony dolarów za złoty kieszonkowy zegarek związany z Titanicem. Osiemnastokaratowy czasomierz należał do Isidora Strausa, właściciela domu towarowego Macy’s, który otrzymał go od swojej żony Idy Straus na 43. urodziny. Oboje podróżowali pierwszą klasą i zginęli podczas katastrofy.

Skrzypce, menu i listy pasażerów

W ostatnich latach na aukcjach pojawiały się także inne przedmioty związane z rejsem Titanica. Sprzedawano między innymi menu z pierwszego posiłku serwowanego na statku, bilet uprawniający do wejścia na pokład oraz zamoczony list napisany przez amerykańskiego pasażera Oscara Holversona.

W 2013 roku skrzypce, które według ekspertów mogły być używane na pokładzie przed zatonięciem statku, zostały sprzedane za 1,45 miliona dolarów. Eksperci rynku aukcyjnego podkreślają, że ogromne zainteresowanie historią Titanica oraz niewielka liczba dostępnych pamiątek powodują stały wzrost ich wartości.

Jedna z czterech składanych łodzi ratunkowych, które miały płócienne burty

Jedna z czterech składanych łodzi ratunkowych, które miały płócienne burty

Międzynarodowy spór o własność artefaktów

Część przedmiotów przeznaczonych do sprzedaży pochodzi z pierwszych ekspedycji prowadzonych przy wraku. Zostały one wydobyte i przewiezione do Francji, która przyznała prawa własności ratownikom prowadzącym operację.

Francuski instytut oceanograficzny IFREMER współpracował przy odkryciu wraku z Woods Hole Oceanographic Institution. Pozostałe elementy kolekcji odzyskano podczas późniejszych wypraw, a roszczenia dotyczące ich własności były rozpatrywane przez sąd federalny w Norfolk w stanie Wirginia.

NOAA utrzymuje, że wszystkie około 5 tysięcy artefaktów powinny pozostać jedną, nierozdzielną kolekcją, niezależnie od tego, czy prawa do nich zostały potwierdzone przez sądy francuskie czy amerykańskie. Firma argumentuje natomiast, że amerykański sąd nie ma jurysdykcji nad przedmiotami, które zostały objęte decyzjami francuskich instytucji.

Pomniki ofiar Titanica, cmentarz Fairview, Halifax, Nowa Szkocja

Pomniki ofiar Titanica, cmentarz Fairview, Halifax, Nowa Szkocja

Przyszłość kolekcji pozostaje niepewna

Katastrofa Titanica, który zatonął w 1912 roku po zderzeniu z górą lodową podczas dziewiczego rejsu do Nowego Jorku, pochłonęła życie ponad 1500 osób. Ponad sto lat później historia statku nadal budzi ogromne emocje, a każdy przedmiot wydobyty z wraku traktowany jest jako wyjątkowy fragment historii.

Ostateczna decyzja dotycząca planowanej aukcji nie została jeszcze podjęta. Spór między RMS Titanic Inc. a amerykańskimi władzami może przesądzić o tym, czy bezcenne artefakty pozostaną częścią jednej kolekcji, czy też trafią do prywatnych nabywców z całego świata.

 

Źródło: cbs
Foto: Francis Godolphin Osbourne Stuart, NOAA, J.W. Barker, Dennis G. Jarvis, Robert Welch

Ciekawostki

86-latek i jego pies uratowani na Pacyfiku. Przez ponad dwa miesiące nie było z nim kontaktu

Opublikowano

dnia

Autor:

86-letni żeglarz i jego pies zostali uratowani z uszkodzonej żaglówki dryfującej setki mil od wybrzeży Kalifornii. Mężczyzna wyruszył w rejs z Oregonu na Samoa Amerykańskie, jednak 20 sierpnia kontakt z nim się urwał. Po ponad dwóch miesiącach niepewności odnaleziono go dzięki sygnałowi alarmowemu wysłanemu z jednostki.

Samotny rejs przez Pacyfik

86-letni mężczyzna wypłynął żaglówką Willow Wind z Astorii w stanie Oregon, kierując się do Pago Pago na Samoa Amerykańskim. Towarzyszył mu pies. Ostatni kontakt z żeglarzem odnotowano 20 sierpnia, po czym przez wiele tygodni nie było wiadomo, co się z nim dzieje.

Dopiero 24 października amerykańska Straż Przybrzeżna została powiadomiona, że żeglarz nie dotarł do celu w przewidywanym terminie. Rozpoczęto poszukiwania mężczyzny i jego jednostki, obejmujące rozległy obszar Oceanu Spokojnego.

Sygnał alarmowy pomógł odnaleźć żaglówkę

Przełom nastąpił trzy dni później, 27 października, kiedy Straż Przybrzeżna odebrała sygnał z nadajnika alarmowego znajdującego się na pokładzie Willow Wind. Do akcji skierowano samoloty ratownicze oraz patrolowiec, a o pomoc poproszono również statki przepływające w pobliżu.

W poszukiwaniach uczestniczyły załogi samolotów C-27 Spartan ze stacji Straży Przybrzeżnej w Sacramento oraz HC-130 Hercules. Do działań włączono także patrolowiec USCGC Robert Ward (WPC 1130).mJeszcze tego samego wieczoru załoga samolotu ratowniczego zauważyła poszukiwaną żaglówkę około 460 mil od San Diego. Jednostka dryfowała na oceanie z uszkodzonymi żaglami.

Wysokie fale utrudniły akcję ratunkową

Wczesnym rankiem następnego dnia do Willow Wind dotarł statek handlowy Grand Orion. Początkowo jednak wzburzone morze uniemożliwiało bezpieczne przeprowadzenie ewakuacji. Załoga musiała poczekać na warunki pozwalające na podjęcie żeglarza i jego psa.

Jeszcze tego samego dnia marynarzom udało się bezpiecznie przenieść oboje na pokład Grand Orion. Uszkodzona żaglówka Willow Wind pozostała na oceanie, gdzie nadal dryfowała. Następnego ranka do statku dotarł śmigłowiec Straży Przybrzeżnej, który zabrał uratowanego mężczyznę i jego psa. Operację przeprowadzono około 170 mil na zachód od Ventura w Kalifornii.

The Grand Orion cargo

The Grand Orion cargo ship

Żeglarz trafił do szpitala w San Diego

86-latek i jego pies zostali przetransportowani śmigłowcem do San Diego. Mężczyznę przewieziono następnie do Scripps Mercy Hospital, gdzie miał przejść szczegółowe badania lekarskie. Straż Przybrzeżna nie przekazała dodatkowych informacji o jego stanie zdrowia.

Komandor Jason Nguyen z amerykańskiej Straży Przybrzeżnej podziękował marynarzom statku handlowego oraz załogom ratowniczym za skoordynowane działania, które pozwoliły szczęśliwie zakończyć poszukiwania.

Podkreślił również, że przypadek 86-letniego żeglarza pokazuje, jak ważne jest posiadanie na pokładzie urządzeń umożliwiających wysłanie sygnału alarmowego. Zwrócił także uwagę na konieczność pozostawienia osobom na lądzie szczegółowego planu rejsu, aby w razie zaginięcia służby mogły szybciej rozpocząć poszukiwania.

 

Źródło: fox32
Foto: US Coast Guard
Czytaj dalej

News USA

Na piechotę okrążył świat. Karl Bushby wrócił do domu po 28 latach niezwykłej podróży

Opublikowano

dnia

Autor:

karl-bushby

Po 28 latach, pokonaniu ponad 31 tysięcy mil i przemierzeniu 30 krajów brytyjski podróżnik Karl Bushby zakończył jedną z najbardziej niezwykłych wypraw w historii. W poniedziałek, 2 listopada, 57-latek dotarł do rodzinnego domu w Hull w północnej Anglii, gdzie czekała na niego wzruszona matka, Angela.

Wyruszył jako 29-latek, wrócił po 28 latach

Karl Bushby, były brytyjski spadochroniarz wojskowy, rozpoczął swoją wyprawę 1 listopada 1998 roku w Punta Arenas w Chile. Postanowił okrążyć świat, przemieszczając się wyłącznie o własnych siłach, bez korzystania z pojazdów, samolotów czy statków do pokonywania kolejnych etapów trasy.

W ciągu niemal trzech dekad przemierzył cztery kontynenty i 30 państw, pokonując około 31 tysięcy mil. Jego droga prowadziła przez tropikalne dżungle, pustynie, skute lodem tereny Arktyki oraz rozległe obszary Rosji.

W poniedziałek podróżnik dotarł do rodzinnego Hull, gdzie mieszkańcy przygotowali mu uroczyste powitanie przed ratuszem. Następnie, w otoczeniu tłumu sympatyków, dziennikarzy i ekipy dokumentalnej, pchając swój dwukołowy wózek, przeszedł ostatni odcinek do domu matki. Przed budynkiem zawieszono transparent witający syna w domu.

Pomysł narodził się dzięki ojcu

Inspiracją do wyprawy była kartka urodzinowa, którą Bushby otrzymał w połowie lat 90-tych od swojego ojca Keitha, również weterana wojskowego. Wspomniał on o dyskusji żołnierzy sił specjalnych dotyczącej możliwości przejścia pieszo z Londynu do Nowego Jorku przez rejon Cieśniny Beringa.

Początkowo podróżnik zakładał, że trasę można pokonać w około pięć lat, choć szybko uznał ten termin za nierealny. Spodziewał się wyprawy trwającej co najmniej 12 lat, jednak nie przewidział, że ostatecznie zajmie ona niemal trzy dekady.

Niebezpieczne dżungle, arktyczny lód i rosyjskie więzienie

Jednym z pierwszych poważnych wyzwań była przeprawa przez przesmyk Darién między Ameryką Południową i Środkową. W 2001 roku Karl Bushby musiał unikać zagrożeń związanych z działaniami zbrojnymi, a po przekroczeniu strefy granicznej w Panamie został zatrzymany na 18 dni.

Jeszcze trudniejsza okazała się przeprawa przez Cieśninę Beringa w 2006 roku. Wraz z amerykańskim podróżnikiem Dimitrym Kiefferem pokonał około 56 mil przez niestabilny lód i lodowate wody. Podczas wyprawy obaj zetknęli się z niedźwiedziem polarnym, kilkakrotnie wpadali do lodowatej wody i niemal stracili zapasy.

Po dotarciu do Rosji zostali zatrzymani za nielegalne przekroczenie granicy i groziła im deportacja. Problemy wizowe oraz surowe warunki pogodowe sprawiły, że pokonanie Rosji zajęło Bushby’emu niemal dziesięć lat. Gdy w 2012 roku odmówiono mu wizy, w ramach protestu przeszedł pieszo z Los Angeles do ambasady Rosji w Waszyngtonie, co ostatecznie pomogło mu uzyskać wymagane dokumenty.

Przepłynął Morze Kaspijskie i kanał La Manche

Podróżnik konsekwentnie przestrzegał zasady, że kolejne odcinki trasy musi pokonywać o własnych siłach. Dlatego zamiast korzystać ze statków, zdecydował się między innymi na przepłynięcie Morza Kaspijskiego oraz kanału La Manche.

Wyprawę wielokrotnie przerywały trudności administracyjne, niebezpieczna pogoda i konieczność organizowania kolejnych etapów podróży. Bushby podkreślał, że dotarcie do celu nie byłoby możliwe bez pomocy ogromnej liczby ludzi, od przypadkowo spotkanych osób po przedstawicieli różnych państw.

Wzruszające spotkanie z rodziną

Najważniejszym momentem zakończenia wyprawy było spotkanie z matką, Angelą Bushby, której podróżnik nie widział od dziesięciu lat. Przed rodzinnym domem oboje objęli się wśród wiwatów zgromadzonych mieszkańców.

Bushby zaplanował również spotkanie z synem Adamem, którego podczas wieloletniej podróży widywał zaledwie kilka razy, oraz pierwsze spotkanie ze swoją 12-letnią wnuczką.

Dla 57-letniego Brytyjczyka zakończył się tym samym niezwykły rozdział życia, obejmujący tysiące mil marszu, lata rozłąki z bliskimi i liczne sytuacje zagrożenia życia. Po 28 latach podróży jego najważniejszym celem okazało się miejsce, z którego wszystko się zaczęło – rodzinny dom w Hull.

 

Źródło: baynews9
Foto: YouTube, Karl Bushby fb
Czytaj dalej

News Chicago

Lekarz z przedmieść Chicago uratował kotka uwięzionego w ścianie. Pomógł mu sprzęt medyczny

Opublikowano

dnia

Autor:

Nietypową akcję ratunkową przeprowadził lekarz z Northwestern Medicine. Gdy jego mały kot utknął wewnątrz ściany domu, specjalista chorób płuc wykorzystał kamerę podobną do tej, której używa podczas zabiegów medycznych. Dzięki pomysłowości doktora Benjamina Seidesa zwierzę udało się bezpiecznie uwolnić.

Kotek zniknął tuż przed snem

Doktor Benjamin Seides, pulmonolog interwencyjny pracujący w Canning Thoracic Institute przy Northwestern Medicine Central DuPage Hospital, przygotowywał się wraz z rodziną do snu, gdy domownicy zauważyli, że zniknął ich mały kot rasy rosyjskiej niebieskiej o imieniu Neko.

Okazało się, że kotek przedostał się przez niewykończoną część piwnicy do przestrzeni pod sufitem, a następnie wszedł do wnętrza ściany. Choć domownicy słyszeli jego głos, nie potrafili dokładnie określić miejsca, w którym utknął.

Sprzęt podobny do endoskopu pomógł odnaleźć zwierzę

Wtedy doktor Seides postanowił wykorzystać swoje doświadczenie zawodowe. Jako specjalista wykonujący zabiegi wewnątrz dróg oddechowych pacjentów doskonale zna techniki posługiwania się niewielkimi kamerami pozwalającymi oglądać trudno dostępne przestrzenie.

Lekarz wywiercił niewielki otwór w płycie gipsowo-kartonowej, a następnie wprowadził przez niego boroskop, czyli cienką kamerę inspekcyjną. Urządzenie działa na podobnej zasadzie jak sprzęt wykorzystywany przez pulmonologów podczas badania płuc i dróg oddechowych.

Manewrując kamerą w ciemnej przestrzeni wewnątrz ściany, Seides stopniowo przeszukiwał kolejne zakamarki. Posługiwał się przy tym techniką przypominającą wykonywane przez niego badania endoskopowe. Ostatecznie udało mu się zlokalizować zaginionego kotka.

Szczęśliwy finał nietypowej akcji ratunkowej

Po ustaleniu dokładnego położenia Neko lekarz wykonał w ścianie większy otwór, wystarczający, aby zwierzę mogło się przez niego wydostać. Kotek został uwolniony i wrócił do swojej rodziny.

Historia doktora Benjamina Seidesa pokazuje, że umiejętności zdobywane podczas specjalistycznych zabiegów medycznych mogą okazać się przydatne także w zupełnie nieoczekiwanych sytuacjach. Tym razem zamiast pacjenta pomocy potrzebował ciekawski kotek, którego przygoda zakończyła się szczęśliwie.

 

Źródło: nbc
Foto: Northwestern Medicine
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

czerwiec 2026
P W Ś C P S N
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  

Popularne w tym miesiącu