News USA
Amerykanie są coraz bardziej pesymistyczni wobec rynku pracy
Nastroje Amerykanów dotyczące rynku pracy ulegają wyraźnemu pogorszeniu, mimo że oficjalne dane wciąż wskazują na niskie bezrobocie. Najnowsze badania pokazują, że coraz więcej pracowników uważa znalezienie dobrej pracy za trudne, co eksperci wiążą z utrzymującym się spowolnieniem w procesach rekrutacyjnych.
Wyraźny zwrot w nastrojach pracowników
Z kwartalnego badania przeprowadzonego przez Gallup pod koniec 2025 roku wynika, że jedynie 28 procent pracowników uważało ten okres za dobry moment na znalezienie wartościowej pracy, podczas gdy aż 72 procent było przeciwnego zdania. To znacząca zmiana w porównaniu z połową 2022 roku, kiedy aż 70 procent respondentów oceniało sytuację pozytywnie.
Jeszcze pod koniec 2024 roku niemal połowa badanych twierdziła, że warunki na rynku pracy są sprzyjające. Obecne wyniki odzwierciedlają więc szybkie pogorszenie nastrojów, które nastąpiło jeszcze przed wybuchem wojny z Iranem, mającej wpływ na wzrost cen paliw i potencjalne spowolnienie gospodarki.
Wykształceni pracownicy najbardziej zaniepokojeni
Badanie wskazuje, że szczególnie pesymistycznie sytuację oceniają osoby z wyższym wykształceniem. Tylko 19 procent absolwentów uczelni wyższych uważa, że to dobry moment na znalezienie pracy, podczas gdy wśród osób bez dyplomu optymizm deklaruje 35 procent.
Zdaniem analityków wynika to z osłabienia rekrutacji w sektorach pracy umysłowej, takich jak technologie, obsługa klienta czy reklama, gdzie zatrudnienie od 2 lat pozostaje na niskim poziomie.
Dodatkowe badanie Gallupa pokazało, że optymizm absolwentów uczelni jest najniższy od 2013 roku, a różnica w ocenach rynku pracy między osobami z dyplomem i bez niego osiągnęła najwyższy poziom od 2001 roku.
Młodzi pracownicy w najtrudniejszej sytuacji
Szczególnie trudną sytuację odczuwają młodzi pracownicy. Tylko około 20 procent osób w wieku od 18 do 34 lat uważa, że to dobry moment na znalezienie pracy. Wśród osób w wieku 65 lat i starszych podobne przekonanie wyraża około 40 procent.

Eksperci opisują obecną sytuację jako rynek pracy typu „mało zatrudnień, mało zwolnień”. Firmy rzadko redukują etaty, co zapewnia stabilność starszym pracownikom, ale jednocześnie ograniczają nowe rekrutacje, utrudniając wejście na rynek młodszym osobom.
Badanie wskazuje również, że młodsze pokolenia – generacje Z i millenialsi – znacznie częściej aktywnie poszukują pracy lub przynajmniej obserwują rynek. Z kolei około trzy czwarte przedstawicieli pokolenia baby boomers deklaruje, że nie szuka nowego zatrudnienia.
Twarde dane potwierdzają spowolnienie rekrutacji
Rządowe dane wskazują, że poziom zatrudniania osiągnął najniższy poziom od ponad dekady. Wskaźnik zatrudnień, czyli udział nowo zatrudnionych w stosunku do wszystkich pracujących, spadł w listopadzie do 3,2 procent. To najniższy poziom od marca 2013 roku i wyraźny spadek w porównaniu z poziomem 3,9 procent sprzed pandemii.

Porównanie historyczne pokazuje skalę problemu – w 2013 roku, gdy wskaźnik był na podobnym poziomie, bezrobocie wynosiło 7,5 procent. Obecnie, mimo niższego bezrobocia, znalezienie pracy okazuje się trudniejsze niż sugerują oficjalne dane.
Dodatkowo liczba osób bez pracy wynosi obecnie 7,4 miliona i przewyższa liczbę dostępnych ofert pracy, których jest 6,9 miliona. Jest to odwrócenie trendu z pierwszych lat po pandemii, kiedy to ofert było więcej niż osób poszukujących zatrudnienia.
Rosnący pesymizm wobec gospodarki
Badanie Gallupa wykazało także, że pracownicy gorzej oceniają swoją obecną sytuację życiową i perspektywy na przyszłość niż w jakimkolwiek momencie od 2009 roku, kiedy rozpoczęto pomiar tych wskaźników.

Podobne wnioski płyną z innych badań. Indeks zaufania konsumentów opracowywany przez Conference Board wyniósł w lutym 91,2 punktu, co oznacza poziom zbliżony do okresu pandemii i znacznie niższy niż blisko 130 punktów przed jej wybuchem.
Choć nadal więcej osób uważa, że pracę łatwo znaleźć niż że jest to trudne, różnica między tymi opiniami systematycznie maleje, co potwierdza pogarszające się nastroje wśród Amerykanów.
Źródło: AP
Foto: istock/Drazen Zigic/Yozayo/
News Chicago
Chicago chce wstrzymać budowę nowych centrów danych na rok. Johnson proponuje moratorium
Burmistrz Chicago Brandon Johnson proponuje roczne moratorium na budowę nowych centrów danych w mieście. W tym czasie władze mają przygotować przepisy dotyczące lokalizacji takich obiektów, zużycia wody i energii oraz ich wpływu na jakość życia mieszkańców.
Propozycja pojawia się w czasie, gdy miasta i stany w całych Stanach Zjednoczonych dyskutują nad przyszłością centrów danych oraz regulacjami związanymi z szybkim rozwojem sztucznej inteligencji. Rosnąca liczba takich obiektów zwiększa zapotrzebowanie na energię i wodę, wywołując pytania o ich wpływ na lokalną infrastrukturę.
Brandon Johnson chce, aby moratorium dało czas powołanej przez niego grupie Data Centers Task Force na opracowanie rekomendacji dotyczących przyszłych inwestycji. Burmistrz podkreśla, że Chicago chce przyciągać innowacje, inwestycje i miejsca pracy, ale rozwój powinien odbywać się odpowiedzialnie oraz z poszanowaniem zdrowia, bezpieczeństwa i jakości życia mieszkańców.
Radny William Conway chce działać szybciej
Własne propozycje dotyczące centrów danych przedstawił również Radny 34. Okręgu William Conway. Jego plan przewiduje między innymi zakaz budowy takich obiektów w określonych częściach Chicago oraz stworzenie zasad zwiększających odpowiedzialność inwestorów wobec lokalnych społeczności.
Conway nie chce jednak czekać na raport grupy powołanej przez burmistrza. Uważa, że nowe zasady dotyczące rozwoju centrów danych powinny zostać wprowadzone wcześniej, zanim w Chicago rozpoczną się kolejne tego rodzaju inwestycje.
Dziesiątki centrów danych już działa w Chicago
W Chicago funkcjonuje obecnie od 39 do 55 centrów danych. Dalszy rozwój tego sektora sprawia, że coraz większego znaczenia nabierają kwestie dotyczące dostępności energii elektrycznej, zasobów wodnych oraz lokalizacji nowych obiektów.
Dyskusja nie ogranicza się do samego Chicago. Podobne spory dotyczące centrów danych toczą się również na przedmieściach, gdzie samorządy próbują określić, jak pogodzić nowe inwestycje technologiczne z możliwościami lokalnej infrastruktury.

Aurora już wprowadziła ograniczenia
W Aurorze IL obowiązywało wcześniej sześciomiesięczne moratorium dotyczące centrów danych. Po jego wygaśnięciu rada miasta przyjęła regulacje ograniczające zużycie wody i energii przez takie obiekty oraz określające miejsca, w których mogą być budowane.
Debacie towarzyszą również obawy dotyczące rachunków za energię. Organizacje konsumenckie, w tym Citizens Utility Board, wskazują, że duża liczba centrów danych działających w Illinois jest jednym z czynników przyczyniających się do wzrostu rachunków klientów ComEd.
Jeżeli propozycja Brandona Johnsona zostanie przyjęta, Chicago przez rok nie będzie zezwalać na budowę nowych centrów danych. W tym czasie miasto ma wypracować zasady, które określą warunki dalszego rozwoju tej szybko rosnącej części gospodarki technologicznej.
Źródło: nbc
Foto: Chicago Mayor’s Office, istock/business wire/
BIZNES
Oprocentowanie kredytów hipotecznych przekroczyło 7%. Najwyższy poziom od ponad dwóch lat
Oprocentowanie 30-letnich kredytów hipotecznych o stałej stopie wzrosło w Stanach Zjednoczonych do 7,12 proc., osiągając najwyższy poziom od maja 2024 roku. Rosnące koszty finansowania uderzają w kupujących w momencie, gdy ceny domów pozostają blisko rekordowych poziomów.
W tygodniu zakończonym 18 września oprocentowanie popularnych 30-letnich kredytów hipotecznych o stałej stopie wzrosło do 7,12 proc. Tak wysokiego poziomu nie notowano od ponad dwóch lat.
Jeszcze 17 września oprocentowanie 30-letnich kredytów hipotecznych wynosiło 6,95 proc. Kolejne dane dotyczące sytuacji na rynku mają zostać opublikowane w czwartek i pokażą, czy wzrost kosztów finansowania utrzymał się również w następnych dniach.
Kupujący coraz częściej wybierają zmienne oprocentowanie
Wyższe stopy oznaczają większe miesięczne raty i zwiększają całkowity koszt zakupu nieruchomości. Problem jest szczególnie dotkliwy, ponieważ ceny domów w Stanach Zjednoczonych nadal utrzymują się w pobliżu historycznie wysokich poziomów.
Wraz ze wzrostem stałego oprocentowania coraz więcej kupujących decyduje się na kredyty hipoteczne ze zmienną stopą, które początkowo oferują niższe oprocentowanie, ale wiążą się z większym ryzykiem w kolejnych latach.
W przypadku kredytów typu 5/1 oprocentowanie pozostaje stałe przez pierwszych pięć lat, a następnie jest okresowo dostosowywane do warunków rynkowych. Oprocentowanie takich kredytów było o ponad 1 punkt procentowy niższe niż w przypadku kredytów ze stałą stopą.

Rentowność obligacji zbliżyła się do 5 proc.
Oprocentowanie 30-letnich kredytów hipotecznych jest zwykle ściśle związane z rentownością 10-letnich obligacji skarbowych USA. Ta w ostatnich tygodniach gwałtownie wzrosła w związku z obawami inwestorów dotyczącymi inflacji, zadłużenia rządu oraz rosnących kosztów finansowania.
W środę rentowność 10-letnich obligacji skarbowych oscylowała wokół 5 proc. Od rozpoczęcia wojny z Iranem pod koniec lutego wzrosła o ponad 1 punkt procentowy.
Na sytuację wpływa również polityka Rezerwy Federalnej. W ubiegłym tygodniu Fed podniósł stopy procentowe o 0,25 punktu procentowego.

Kevin Warsh Przewodniczący Rady Gubernatorów Rezerwy Federalnej
Rynek mieszkaniowy może jeszcze bardziej zwolnić
Rynek nieruchomości w Stanach Zjednoczonych zazwyczaj traci tempo wraz z końcem sezonu letniego. Tym razem sezonowe spowolnienie może zostać dodatkowo pogłębione przez wysokie oprocentowanie i niepewność dotyczącą dalszego kierunku zmian kosztów kredytów.
Ryzyko dalszego osłabienia rynku będzie szczególnie duże, jeśli oprocentowanie pozostanie na obecnym, podwyższonym poziomie przez dłuższy czas. Dla wielu Amerykanów oznacza to konieczność odłożenia zakupu domu, wyboru tańszej nieruchomości albo zaakceptowania znacznie wyższej miesięcznej raty.
Źródło: cbs
Foto: YouTube, istock/ronstik/AUNG MYO HTWE/
News Chicago
Rosati’s Pizza przyspiesza ekspansję. 11 nowych restauracji w ciągu 90 dni
Rosati’s Pizza szykuje jedną z największych ekspansji w swojej historii. Firma zarządzająca siecią zapowiedziała otwarcie 11 nowych restauracji w ciągu najbliższych 90 dni. Nowe lokale pojawią się m.in. na przedmieściach Chicago oraz w innych częściach Illinois, a także w pięciu innych stanach.
Rosati’s Pizza Enterprises, Inc. z siedzibą w Genevie poinformowała, że tak szybkie tempo otwierania restauracji przełoży się na największy roczny wzrost liczby lokali w historii sieci. Marka działa na rynku franczyzowym od 1964 roku.
Firma spodziewa się również osiągnięcia najwyższego w swojej historii udziału franczyzobiorców prowadzących więcej niż jeden lokal. Rosati’s rozwija swoją ogólnokrajową sieć przede wszystkim w oparciu o operatorów franczyzowych.
Nowe Rosati’s Pizza na przedmieściach Chicago
W rejonie Chicago nowe restauracje zostaną otwarte w Sleepy Hollow oraz Orland Park. Kolejne dwa lokale w Illinois powstaną w Hinckley i Pontiac.
Ekspansja nie ograniczy się jednak do rodzinnego stanu marki. Nowe restauracje Rosati’s Pizza mają zostać uruchomione również w Arizonie, Kalifornii, na Florydzie, w Indianie i Kentucky. Łącznie w ciągu trzech miesięcy sieć planuje otworzyć 11 nowych punktów.
Największy roczny wzrost w historii sieci
Właściciel Rosati’s Pizza Enterprises, Inc. Anthony Rosati ocenił, że otwarcie 11 restauracji w ciągu zaledwie trzech miesięcy pokazuje siłę marki oraz jej modelu biznesowego na poziomie poszczególnych lokali.
Według Anthony’ego Rosatiego rekordowy roczny wzrost liczby restauracji oraz największa w historii firmy liczba operatorów prowadzących wiele punktów świadczą również o zaufaniu franczyzobiorców do długoterminowego modelu działalności Rosati’s.
Ponad 200 restauracji w całych Stanach Zjednoczonych
Przedstawiciele firmy określają obecny okres jako historyczną fazę rozwoju sieci. Rosati’s Pizza ma obecnie ponad 200 lokalizacji w całych Stanach Zjednoczonych, a zapowiedziane otwarcia mają dodatkowo zwiększyć jej obecność na krajowym rynku.

Rosati’s Pizza
Marka jest regularnie uwzględniana w zestawieniach Franchise 500 magazynu Entrepreneur oraz Franchise Times Top 400, obejmujących firmy działające na rynku franczyzowym.
Rosati’s z kolejnym wyróżnieniem dla pizzy
Rosati’s Pizza została również niedawno wybrana najlepszą chicagowską pizzą w turnieju Chicago Pizza Madness organizowanym przez WGN Radio 720. Sieć zdobyła tytuł najlepszej lokalnej sieci drugi rok z rzędu.
Źródło: dailyherald
Foto: Rosati’s Pizza
-
News Chicago3 tygodnie temu57 osób szuka Marcina Bachledę-Błaszczaka z Illinois. Polak zaginął w Great Smoky Mountains
-
News USA2 tygodnie temuTrump zapowiada po 5 tys. dolarów dla Amerykanów. Dostaniemy te pieniądze?
-
Festiwal Taste of Polonia4 tygodnie temuTaste of Polonia 2026 coraz bliżej. Czekamy na największe święto polskiej kultury w USA
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW3 dni temuWici zapraszają dzieci, młodzież i dorosłych. Ruszył nabór do zespołu w Algonquin
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW1 dzień temuJanusz Stokłosa wystąpi z batutą w Chicago. W niedzielę koncert „Polish Soul, American Spirit”
-
News Chicago1 tydzień temuJohnson rusza po drugą kadencję. Przed burmistrzem trudna i kosztowna kampania
-
News USA1 tydzień temuDonald Trump: obawy o bezpieczeństwo AI to „oszustwo”
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW5 dni temuGrażyna Auguścik nagra koncert na żywo. Publiczność będzie częścią nowego albumu











