Połącz się z nami

News USA

Coraz więcej młodych Polaków mieszka z rodzicami. CBOS: „Gniazdownicy” stają się normą

Opublikowano

dnia

Według danych Centrum Badania Opinii Społecznej CBOS, 39% Polaków w wieku 25–35 lat, którzy nie są w związkach małżeńskich i nie mają dzieci, wciąż mieszka z rodzicami lub opiekunami. Dla porównania, w 2005 roku odsetek ten wynosił 29%, a w 2017 roku – 35%. Co więcej, 64% badanych tzw. “gniazdowników” przyznało, że nie planuje wyprowadzki w najbliższym czasie.

Kto najczęściej zostaje w domu?

Z raportu wynika, że większość “gniazdowników” stanowią mężczyźni (58%). CBOS zauważa jednak ciekawą zależność: wraz z wiekiem odsetek mieszkających z rodzicami mężczyzn spada, natomiast wzrasta liczba kobiet, które pozostają w rodzinnym domu.

Zdecydowana większość młodych dorosłych mieszkających z rodzicami pochodzi ze wsi (61%), a zaledwie 3% żyje w największych miastach – tych liczących powyżej 500 tys. mieszkańców.

Ekonomia wciąż na pierwszym miejscu

Najczęściej wskazywanymi powodami pozostawania w domu rodzinnym są kwestie finansowe:

  • brak własnego mieszkania (51%),
  • niższe koszty utrzymania (42%),
  • niewystarczające dochody (39%).

Co ciekawe, mimo tych trudności 83% “gniazdowników” pracuje zawodowo, a 72% deklaruje niezależność finansową wobec rodziców.

Ekonomiczne tło sytuacji potwierdzają dane firmy Deloitte, według których Polska odnotowała w ubiegłym roku największy wzrost cen mieszkań w Europie. Średnia cena metra kwadratowego nowego mieszkania w Warszawie jest dziś wyższa niż w Rzymie.

Więź emocjonalna też ma znaczenie

Jednak nie dla wszystkich powodem pozostania w rodzinnym domu są tylko finanse. 21% ankietowanych przyznało, że mieszka z rodzicami ze względu na silną więź emocjonalną, a 14% – by pomóc rodzicom w codziennym życiu.

Centrum Badania Opinii Społecznej CBOS odnotowało wyraźne różnice między płciami.

  • Mężczyźni częściej wskazywali na czynniki ekonomiczne – 44% z nich przyznało, że nie stać ich na samodzielne utrzymanie (wśród kobiet było to 33%).
  • Kobiety z kolei częściej mówiły o więzi emocjonalnej (28% wobec 16% mężczyzn) oraz o potrzebie opieki nad rodzicami (20% wobec 10%).

Polska w czołówce Europy

Wyniki CBOS pokrywają się z danymi Głównego Urzędu Statystycznego (GUS). Według raportu z 2022 roku, 33% Polaków w wieku 25–34 lat, niebędących w związkach małżeńskich i bezdzietnych, mieszkało z rodzicami — czyli około 1,7 miliona osób. Prawie dwie trzecie z nich to mężczyźni.

Z kolei dane Eurostatu wskazują, że Polska zajmuje czwarte miejsce w Unii Europejskiej pod względem odsetka młodych dorosłych mieszkających z rodzicami. Wyprzedzają nas jedynie Chorwacja, Słowacja i Grecja.


CBOS podkreśla, że zjawisko tzw. „gniazdownictwa” ma coraz bardziej złożony charakter — łączy czynniki ekonomiczne, społeczne i kulturowe. Dla wielu młodych Polaków wspólne mieszkanie z rodzicami staje się nie tylko koniecznością, ale i elementem strategii życiowej w realiach wysokich kosztów życia i niestabilnego rynku mieszkaniowego.

Źródło: NFP
Foto: istock/taranchic/Drone in Warsaw by Prokreacja.com

News USA

Demokraci faworytami wyborów do Kongresu USA. Czy sondaże znów się mylą?

Opublikowano

dnia

Autor:

donald-trump

Na dzień przed wyborami do Kongresu Stanów Zjednoczonych sondaże wskazują na wyraźną przewagę Demokratów. Niska popularność Prezydenta Donalda Trumpa oraz niezadowolenie Amerykanów z rosnących kosztów życia sprzyjają opozycji. Eksperci ostrzegają jednak, że wyniki głosowania 3 listopada mogą przynieść niespodzianki.

Demokraci liczą na przejęcie Kongresu

Według najnowszych badań opinii publicznej kandydaci Partii Demokratycznej prowadzą w liczbie okręgów wystarczającej do zdobycia większości w Izbie Reprezentantów, gdzie do kontroli potrzebnych jest 218 mandatów. W kilku kluczowych wyścigach do Senatu Demokraci również mają niewielką przewagę lub remisują z Republikanami.

Szczególną uwagę zwracają wyniki z tradycyjnie konserwatywnych stanów. Sondaż New York Times wskazał na remis w wyborach do Senatu w Karolinie Południowej, gdzie Donald Trump wygrał w 2024 roku przewagą 18 punktów procentowych. Z kolei badania CNN pokazały przewagę Demokratów w Teksasie, Kansas i Maine.

Takie wyniki wzmacniają nadzieje opozycji na sukces, ale jednocześnie rodzą pytania o wiarygodność prognoz. W ostatnich latach amerykańskie sondaże wielokrotnie nie doszacowały poparcia dla Republikanów.

Historia pokazuje, że sondaże bywają zawodne

Donald Trump osiągał lepsze wyniki, niż przewidywały badania, podczas zwycięskich wyborów prezydenckich w 2016 i 2024 roku. Również w 2020 roku jego porażka z Joe Bidenem okazała się znacznie mniejsza, niż sugerowała większość przedwyborczych prognoz.

Niespodzianki zdarzały się także podczas tegorocznych prawyborów. W Michigan sondaże zapowiadały dwucyfrową przewagę Demokraty Abdula El-Sayeda w rywalizacji o nominację do Senatu, tymczasem ostateczna różnica wyniosła zaledwie jeden punkt procentowy. W Wisconsin kandydat prowadzący w badaniach niemal 20 punktami przegrał prawybory na gubernatora minimalną różnicą głosów.

Dlaczego coraz trudniej przewidzieć zachowanie wyborców?

Clifford Young, prezes Ipsos Public Affairs, wyjaśnia, że prowadzenie wiarygodnych badań staje się coraz trudniejsze. Amerykanie rezygnują z telefonów stacjonarnych, filtrują połączenia i coraz rzadziej zgadzają się na udział w ankietach.

Problem dotyczy szczególnie części konserwatywnych wyborców, którzy nie ufają instytucjom i niechętnie uczestniczą w badaniach. Jeśli ankieterzy nie uwzględnią odpowiednio tej grupy, wyniki mogą sztucznie zawyżać poparcie dla Demokratów.

W poprzednich wyborach prezydenckich Donald Trump potrafił również zmobilizować osoby, które wcześniej rzadko głosowały. Ich nieoczekiwanie wysoka frekwencja była jednym z powodów błędów sondażowych. W wyrównanych wyścigach nawet różnica kilku punktów procentowych może przesądzić o zwycięstwie.

Republikanie mają kilka istotnych atutów

Chociaż partia urzędującego prezydenta zazwyczaj traci mandaty w wyborach środka kadencji, tegoroczna sytuacja jest bardziej skomplikowana. Wiele okręgów, w których Demokraci próbują zwyciężyć, zdecydowanie poparło Trumpa zaledwie dwa lata temu.

Dodatkowo zmiany granic okręgów wyborczych ograniczyły liczbę miejsc, w których możliwa jest zmiana partyjnej reprezentacji. Rosnąca polaryzacja polityczna sprawia natomiast, że coraz mniej wyborców jest skłonnych zmienić swoje preferencje.

Republikanie dysponują również znaczną przewagą finansową, która pozwoliła im przeznaczyć setki milionów dolarów na reklamy wyborcze w ostatnich tygodniach kampanii.

Doświadczenia z 2022 roku dają Demokratom nadzieję

Sondaże dotyczące wyborów do Kongresu w połowie kadencji prezydenckiej były w ostatnich latach dokładniejsze niż prognozy wyborów prezydenckich. W 2022 roku trafnie wskazywały, że Demokraci unikną dotkliwej porażki mimo niskiej popularności Joe Bidena. Partia straciła wówczas większość w Izbie Reprezentantów, ale utrzymała kontrolę nad Senatem.

Zdaniem ekspertów większą wartość prognostyczną mają średnie z wielu sondaży niż pojedyncze badania. Nawet jeśli obecne prognozy nieco zawyżają poparcie dla Demokratów, ich przewaga może wystarczyć do osiągnięcia dobrego wyniku 3 listopada.

Ostateczny wynik zależy od frekwencji

Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że Donald Trump w ostatnich dniach kampanii organizuje wiece również w stanach, w których zdecydowanie zwyciężył w 2024 roku. Demokraci interpretują to jako sygnał, że Republikanie obawiają się utraty poparcia nawet na swoich tradycyjnych terenach.

Clifford Young podkreśla jednak, że wyborcy mogą zmieniać decyzje do ostatniej chwili, a osoby niezdecydowane potrafią masowo poprzeć jedną stronę. Dlatego nawet najbardziej zaawansowane modele statystyczne nie eliminują niepewności.

Wybory odbędą się we wtorek, 3 listopada. Ich wyniki zdecydują o układzie sił w Kongresie na drugą połowę kadencji Donalda Trumpa i pokażą, czy przedwyborcze prognozy ponownie nie doszacowały republikańskiego elektoratu.

 

Źródło: bbc
Foto: YouTube, The White House
Czytaj dalej

News USA

Katastrofa prywatnego odrzutowca na Florydzie. Śmierć poniosło dziewięć osób

Opublikowano

dnia

Autor:

katastrofa-west-palm-beach

Dziewięć osób zginęło w katastrofie samolotu Learjet 60, który w niedzielę po południu rozbił się w powiecie Palm Beach na Florydzie. Maszyna leciała z Teksasu na Bahamy. Tuż przed tragedią piloci zgłaszali oblodzenie, silne turbulencje i gwałtowną utratę wysokości. Po uderzeniu w ziemię samolot stanął w płomieniach.

Samolot rozbił się na drodze

Do katastrofy doszło w niedzielę, 1 listopada, w pobliżu Military Trail, między Cresthaven Boulevard a 10th Avenue North. Według Biura Szeryfa Powiatu Palm Beach odrzutowiec uderzył w jezdnię z ogromną siłą, powodując powstanie krateru i poważne uszkodzenie nawierzchni.

Maszyna typu Learjet 60 wystartowała z międzynarodowego lotniska Austin-Bergstrom w Teksasie i zmierzała na Bahamy. Według Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA) samolot był zarejestrowany na spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością w stanie Delaware i figurował w internetowych ofertach wynajmu lotów czarterowych.

W katastrofie zginęło wszystkich dziewięć osób. Według danych Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) była to druga najtragiczniejsza katastrofa lotnicza w Stanach Zjednoczonych w 2026 roku. W czerwcu w Butler w stanie Missouri rozbił się samolot przewożący skoczków spadochronowych, zabijając 12 osób.

Oblodzenie i dramatyczne wezwanie pomocy

Z nagrań korespondencji radiowej zarejestrowanych przez LiveATC.net wynika, że na kilka minut przed katastrofą pilot zgłosił oblodzenie samolotu oraz umiarkowane turbulencje. Temperatura powietrza na zewnątrz maszyny wynosiła minus 52 stopnie Fahrenheita, a turbulencje powodowały zmiany wysokości sięgające 700 stóp.

Początkowo załoga informowała kontrolerów ruchu lotniczego w Miami, że oblodzenie pozostaje pod kontrolą. Wkrótce jednak pilot zgłosił opady atmosferyczne i poprosił o zgodę na zwiększenie wysokości lotu.

Chwilę później sytuacja gwałtownie się pogorszyła. Załoga nadała sygnał alarmowy Mayday, informując o utracie wysokości z prędkością początkowo 10 tysięcy, a następnie nawet 20 tysięcy stóp na minutę. Piloci zgłaszali również przekroczenie dopuszczalnej prędkości i nieuchronne zderzenie z ziemią.

Według danych serwisu ADS-B Exchange odrzutowiec stracił około 27 tysięcy stóp wysokości w ciągu jednej minuty, po czym sygnał śledzenia lotu zanikł.

Burze w rejonie katastrofy

W chwili wypadku w rejonie Palm Beach występowały rozproszone burze. Samolot przeleciał przez silniejszą komórkę burzową na kilka minut przed rozpoczęciem gwałtownego opadania. Nie ustalono jednak, czy warunki atmosferyczne bezpośrednio przyczyniły się do katastrofy.

Miejsce wypadku znajduje się około czterech mil na południe od lotniska w West Palm Beach, które wcześniej w tym roku otrzymało nazwę na cześć Prezydenta Donalda Trumpa. Prezydent przebywał tego dnia w West Palm Beach, ale odleciał samolotem Air Force One nieco ponad godzinę przed katastrofą.

Federalne śledztwo i zamknięta droga

Okoliczności tragedii zbadają Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) oraz Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB). Śledczy będą ustalać między innymi przyczyny gwałtownej utraty wysokości oraz możliwy wpływ oblodzenia i turbulencji na przebieg lotu.

 

Źródło: scrippsnews
Foto: YouTube
Czytaj dalej

News USA

Hakerzy ujawnili dane ponad 40 tysięcy pracowników DHS. Departament próbuje usunąć je z internetu

Opublikowano

dnia

Autor:

haker, kradzież danych

W Stanach Zjednoczonych ujawniono bazę danych zawierającą informacje dotyczące ponad 40 tysięcy obecnych i byłych pracowników Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (DHS), w tym osób związanych z Immigration and Customs Enforcement (ICE) oraz Customs and Border Protection (CBP).

Co zostało ujawnione?

Według doniesień medialnych opublikowana baza zawiera między innymi nazwiska pracowników, zajmowane stanowiska, służbowe adresy e-mail oraz numery telefonów. Nie potwierdzono niezależnie autentyczności wszystkich informacji ani tego, czy cała baza jest aktualna.

Kto opublikował dane?

Informacje zostały udostępnione przez organizację Distributed Denial of Secrets (DDoSecrets), która zajmuje się publikowaniem materiałów pochodzących z wycieków. Do uzyskania danych przyznała się grupa określająca się jako Department of Peace.

Osoby odpowiedzialne za ujawnienie informacji przedstawiają swoje działania jako próbę zwiększenia przejrzystości funkcjonowania federalnych służb imigracyjnych.

Departament Bezpieczeństwa Krajowego potwierdził, że jest świadomy potencjalnego naruszenia bezpieczeństwa i podejmuje działania mające chronić swoich pracowników.

30 października „The Washington Post” poinformował, że po ujawnieniu danych w internecie pojawiły się groźby wobec pracowników służb imigracyjnych i członków ich rodzin.

Sprawa wywołuje dyskusję dotyczącą granic jawności działalności instytucji państwowych oraz ochrony prywatności osób zatrudnionych w administracji federalnej. Prawo obywateli do informacji i krytyki działań organów państwowych stanowi istotny element demokratycznego systemu. Nie oznacza jednak przyzwolenia na groźby, nękanie ani przemoc wobec konkretnych osób.

Autorka: Mecenas Magdalena Grobelski
Petycje imigracyjne i konsultacje dostępne online
[email protected]

 

Źródła: Reuters, The Washington Post,DHS.
Foto: istock/mdisk/
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

listopad 2025
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Popularne w tym miesiącu