Połącz się z nami

Kultura

Kraków: po raz pierwszy w historii można zobaczyć Kaplicę Sykstyńską poza Watykanem

Opublikowano

dnia

„To najbardziej zaawansowana technologicznie wystawa w historii. Najbardziej spektakularna, jeśli chodzi o przekaz merytoryczny, ale również rozmach wystawy w Europie. W sali immersyjnej, dzięki 39 projektorom laserowym, zobaczymy po raz pierwszy w historii odwzorowaną w skali 1 do 1 całą Kaplicę Sykstyńską” – mówi Bartłomiej Feluś z wydawnictwa Manuscriptum, które jest organizatorem goszczącej właśnie w Krakowie wystawy „Kaplica Sykstyńska. Dziedzictwo”.

Prezentowana w Krakowa wystawa, której partnerem i współorganizatorem są Muzea Watykańskie, jest pokłosiem kampanii fotograficznej, której celem było zachowanie fresków w Kaplicy Sykstyńskiej dla potomnych. Przez 65 nocy fotografowie z Włoch zrobili 270 tysięcy zdjęć.

Najpierw wydano 3-tomowy album ważący 27 kilogramów i kosztujący 102 tysiące złotych. Jest to jeden z największych seryjnie wydanych albumów w nakładzie 1999 egzemplarzy. Album można zobaczyć na wystawie w Krakowie.

W czasie pandemii, gdy nie było ruchu turystycznego, postanowiono wykorzystać tę sesję fotograficzną do stworzenia wystawy multimedialnej. Wystawa składa się z trzech części. Pierwsza ma charakter edukacyjny. Zwiedzający zapoznają się z filmem o genezie sesji fotograficznej i licznymi ciekawostkami o dziełach znajdujących się w Kaplicy Sykstyńskiej i ich twórcach. Będą mogli zobaczyć też repliki dwóch słynnych rzeźb Michała Anioła – Pietę z Bazyliki św. Piotra i Dawida z Florencji.

W drugim pawilonie mieści się sala kinowa, w której wykorzystano największy ekran LED-owy w Europie używany na wystawach – 20 metrów długości, 4 metry wysokości, 12 milionów diod, 8K rozdzielczości. Wyświetlany na nim jest artystyczny film o genezie kaplicy.

Sercem wystawy jest sala immersyjna, w której można zobaczyć odwzorowanie Kaplicy Sykstyńskiej – ma ona wymiary 14 na 40 metrów, tak jak świątynia króla Salomona z Jerozolimy, na obrysie której budowano Kaplicę Sykstyńską. Watykańska kaplica ma ponad 21 metrów wysokości, na wystawie obrazy wyświetlane są na wysokości 7 metrów, ale jak zapewniają jej twórcy to też atut, bo wiele szczegółów można zobaczyć z o wiele mniejszej odległości.

Ściany wystawy mają rozmiary identyczne jak te w Kaplicy Sykstyńskiej, a sufit jest półokrągły, dlatego 39 projektorów laserowych stwarza możliwość pełnego odwzorowania watykańskiego oryginału.

„Chcemy ludziom imponować nie tylko technikaliami, chcemy ich afektować nie tylko obrazem. Chcemy im dać wiedzę – podkreśla Bartłomiej Feluś. – To pomieszczenie zawiera dwa arcydzieła wszechczasów, spośród trzech wymienianych jednym tchem. To jest „Sąd Ostateczny”, czyli największe dzieło malarskie stworzone ręką jednego człowieka na ołtarzu Kaplicy Sykstyńskiej. Na suficie mamy „Stworzenie Adama”, słynny fresk ze zbliżającymi się dłońmi Stwórcy i Adama” – dodaje organizator wystawy.

Wystawę „Kaplica Sykstyńska. Dziedzictwo” można zwiedzać codziennie w godz. 10.00-21.00 do 30 września przy ul. Śniadeckich 15 w Krakowie.

Kaplica Sykstyńska, położona w Pałacu Apostolskim na terenie Watykanu, to prawdziwy klejnot światowej kultury. Jej dzieje sięgają XV wieku – została zbudowana za pontyfikatu Papieża Sykstusa IV.

Jednak to Papież Juliusz II, mecenas sztuki i pasjonat Michała Anioła, w latach 1508-1512 zlecił artyście zdobienie sklepienia malowidłami jego autorstwa. Dzięki temu, miejsce to stało się jednym z najważniejszych w dziejach sztuki. „Stworzenie Adama” to ikona malarstwa renesansowego, ukazująca Boga przekazującego życie człowiekowi poprzez dotyk palcem.

Sklepienie zdobią również sceny z Księgi Rodzaju, ukazujące stworzenie słońca, księżyca, gwiazd oraz historię Adama i Ewy w Raju. W Kaplicy Sykstyńskiej znajdziemy także monumentalne freski na jej ścianach, które tworzyli inni wielcy artyści renesansu: Sandro Botticelli, Domenico Ghirlandaio czy Perugino.

Poza sklepieniem, Michał Anioł stworzył również monumentalne malowidło „Sąd Ostateczny” na ścianie głównej – za ołtarzem. Dziś Kaplica Sykstyńska jest otwarta dla odwiedzających. W tym miejscu odbywają się również konklawe, w ramach którego dokonuje się wyboru papieża.

Autor: Przemysław Radzyński

 

Foto: Manuscriptum

News Chicago

Stan Illinois stanął na czele kraju pod względem liczby tornad

Opublikowano

dnia

Autor:

tornado

Illinois znalazło się na pierwszym miejscu w Stanach Zjednoczonych pod względem liczby tornad w minionym roku. To kolejny sygnał gwałtownej zmiany, jaka dokonuje się w ostatnich latach w charakterze ekstremalnych zjawisk pogodowych w tym stanie. Dane pokazują, że Illinois notowało największą liczbę tornad w kraju zarówno w 2023, jak i w 2025 roku, co stanowi wyraźne odejście od wieloletniej średniej.

Bezprecedensowe lata w historii meteorologii stanu

Eksperci podkreślają, że ostatnie sezony zapisały się w historii jako jedne z najbardziej intensywnych pod względem aktywności tornad. Meteorolog z Northern Illinois University, specjalizujący się w badaniach groźnych burz, zwraca uwagę, że tak wyjątkowe lata zdarzyły się w Illinois właśnie w ostatnim okresie, po dekadach względnej stabilności.

Analizy obejmujące ostatnich 40 lat pokazują jednocześnie spadek liczby tornad w tradycyjnych rejonach tak zwanej Tornado Alley, takich jak Teksas czy Oklahoma. W tym samym czasie stany położone bardziej na wschód, w tym Illinois, Indiana i Tennessee, doświadczają wyraźnego wzrostu liczby tych zjawisk.

Przesuwanie się Tornado Alley

Najnowsze badania wskazują, że obszar największej aktywności tornad stopniowo przesuwa się na wschód, obejmując coraz częściej Illinois. Zjawisko to łączone jest z ocieplającym się klimatem, który zmienia warunki sprzyjające powstawaniu tornad.

Wraz ze wzrostem temperatur tradycyjne obszary Wielkich Równin stają się coraz bardziej suche i pustynne. To powoduje, że składniki niezbędne do formowania się tornad przenoszą się dalej na wschód, zwiększając ryzyko ich występowania w rejonie aglomeracji chicagowskiej.

Tornada coraz bliżej ludzi

Jak podkreślają badacze, różnica polega dziś na tym, że zjawiska, które dawniej przechodziły przez tereny rolnicze i pola uprawne, coraz częściej uderzają w gęsto zaludnione obszary. Trasa tornada, która kiedyś omijała zabudowania, obecnie prowadzi przez dzielnice mieszkalne, bezpośrednio zagrażając życiu i mieniu mieszkańców.

Indiana również odczuwa skutki zmian

Podobny trend obserwowany jest w sąsiedniej Indianie, gdzie w każdym z ostatnich trzech lat odnotowano ponad 50 tornad. Jednym z najbardziej pamiętnych wydarzeń było przejście tornada kategorii EF-1 przez Gary, gdzie porywy wiatru osiągały prędkość do 110 mil na godzinę.

Mieszkańcy do dziś usuwają skutki zniszczeń. Nowe dachy i odbudowane budynki stały się stałym elementem krajobrazu, przypominając o sile żywiołu, który uderzył zaledwie kilka miesięcy temu.

Czy to trwała zmiana?

Naukowcy zaznaczają, że wzrost liczby tornad w Illinois jest zgodny z prognozami dla ocieplającego się klimatu. Jednocześnie podkreślają, że wciąż jest zbyt wcześnie, by jednoznacznie stwierdzić, czy obserwowany trend oznacza trwałe przesunięcie Tornado Alley, czy jedynie krótkoterminowy, wyjątkowo intensywny okres.

Niezależnie od ostatecznych wniosków, mieszkańcy regionu już dziś muszą liczyć się z nową rzeczywistością, w której tornada stają się coraz częstszym i bliższym zagrożeniem.

 

Źródło: cbs
Foto: YouTube, istock
Czytaj dalej

Ciekawostki

Jonathan Roumie znany z „The Chosen” tym razem wystąpił w komedii romantycznej

Opublikowano

dnia

Autor:

jonathan roumie solo mio

Jonathan Roumie, szeroko znany z roli Jezusa w popularnym serialu „The Chosen”, tym razem pojawia się na ekranie w całkowicie innym wcieleniu. W filmie „Solo Mio”, którego premiera miała miejsce 6 lutego, aktor zamienia biblijne szaty na garnitur, występując w lekkiej komedii romantycznej osadzonej w Rzymie. O zupełnie innej roli Roumie’go mówi Jezuita, Ojciec Paweł Kosiński.

Od ról religijnych do komedii obyczajowej

Jonathan Roumie po raz pierwszy wcielił się w Jezusa w 2019 roku, zdobywając dzięki tej roli międzynarodową rozpoznawalność. W 2023 roku zagrał także postać pastora Lonniego Frisbee w filmie „Jesus Revolution”. „Solo Mio” jest jego pierwszą od lat rolą niezwiązaną bezpośrednio z tematyką wiary.

Aktor podkreśla, że była to dla niego odświeżająca zmiana. Jak przyznał, możliwość zagrania bohatera, który nie dźwiga na sobie ciężaru losów świata, okazała się miłym doświadczeniem i pozwoliła mu wejść w inną narrację aktorską.

Fabuła osadzona w Rzymie

„Solo Mio” opowiada historię Matta Taylora, nauczyciela plastyki granego przez Kevina Jamesa. Bohater zostaje porzucony przed ołtarzem w Rzymie, ale mimo to decyduje się odbyć opłaconą wcześniej podróż poślubną. W trakcie pobytu spotyka innych nowożeńców, w tym Neila – granego przez Roumiego – oraz Juliana, w którego wciela się Kim Coates. Między bohaterami rodzi się przyjaźń oparta na rozmowach, radach i wzajemnym wsparciu.

Współpraca z Kevinem Jamesem

Jonathan Roumie zdradził, że jego udział w projekcie był efektem osobistej relacji z Kevinem Jamesem. Aktorzy poznali się podczas wielkopostnych rekolekcji, a kilka lat później James zaproponował mu udział w filmie. Roumie nie krył, że decyzja była dla niego naturalna, ponieważ ceni Jamesa zarówno jako artystę, jak i człowieka kierującego się w życiu wiarą.

Postać Neila i wspólne cechy z Jezusem

Choć nowa rola znacząco różni się od wcześniejszych kreacji religijnych, Roumie dostrzega między nimi pewne podobieństwo. Jego bohater Neil jest początkującym terapeutą, który chce pomagać ludziom w leczeniu emocjonalnych ran. Zdaniem aktora to właśnie empatia i „wielkie serce” stanowią punkt styczny tej postaci z jego wcześniejszym ekranowym wizerunkiem Jezusa.

Męska przyjaźń jako ważny motyw

Jednym z kluczowych tematów filmu jest męska przyjaźń oparta na szczerości i wzajemnym wsparciu. Jonathan Roumie podkreśla, że we współczesnej kulturze relacje między mężczyznami często są przedstawiane w sposób uproszczony lub negatywny. Jego zdaniem kino potrzebuje powrotu do opowieści, które pokazują zdrową męskość i braterstwo bez ideologicznych uproszczeń.

jonathan roumie solo mio

Kevin James i Jonathan Roumie w filmie “Solo Mio”

Powrót do klasycznego kina obyczajowego

Aktor określa „Solo Mio” jako film nawiązujący do dawnych, uniwersalnych historii – prostych, ciepłych i zrozumiałych dla szerokiej publiczności. Jego zdaniem to właśnie takie produkcje były przez lata najbardziej cenione i zapamiętane przez widzów.

Nowy etap bez zerwania z dotychczasową misją

Jonathan Roumie przyznaje, że część widzów może podchodzić do filmu z rezerwą, oczekując, że zawsze będzie kojarzony wyłącznie z rolą Jezusa. Podkreśla jednak, że „Solo Mio” pozostaje spójne z wartościami, które są mu bliskie jako artyście. W jego ocenie nowa rola nie jest odejściem od dotychczasowej drogi, lecz jej naturalnym rozwinięciem w innym gatunku filmowym.

 

Źródło: cna
Foto: Angel Studio
Czytaj dalej

News Chicago

Miłość ponad Chicago: Na szczycie Willis Tower pary powiedziały sobie “tak”

Opublikowano

dnia

Autor:

love-on-the-ledge

Luty w Chicago ma swoją romantyczną tradycję. W niedzielny poranek kilka par miało okazję zawrzeć związek małżeński lub odnowić przysięgi 1 353 stopy nad ulicami miasta, na tarasie widokowym jednego z najsłynniejszych wieżowców świata. Skydeck Chicago po raz kolejny stał się scenerią wyjątkowych ceremonii miłosnych.

Love on the Ledge – dekada miłości ponad chmurami

Wydarzenie odbyło się w ramach jubileuszowej, dziesiątej edycji konkursu Love on the Ledge. Zwycięskie pary zostały wyłonione spośród uczestników, którzy zgłosili się do losowania za pośrednictwem mediów społecznościowych. Nagrodą była możliwość przeżycia symbolicznego momentu w jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów Chicago.

Pary, które powiedziały sobie „tak” jeszcze raz

Wśród zwycięzców znaleźli się Austyn i Chris Conroy, którzy odnowili swoje przysięgi, zbliżając się do dziesiątej rocznicy ślubu. Para poznała się w Baton Rouge, a do Chicago przeprowadziła się w 2024 roku po trudnym, osobistym doświadczeniu, traktując miasto jako nowy początek.

Swoje małżeńskie słowa ponownie wypowiedzieli także Mario Contreras i Nadia Caceres. Para poznała się w Chicago i wcześniej wzięła skromny ślub cywilny. Kilka lat temu wygrali już konkurs Love on the Ledge, jednak z powodu ciąży musieli zrezygnować z ceremonii na Skydeck. Tym razem spełnili swoje marzenie.

Angela i Erin Bautista, zakochani od czasów liceum, również odnowili przysięgi. Od 2003 roku wspólnie przechodzą przez życiowe wyzwania, wychowując syna.

Nowy początek na wysokości

Dla Zairy Torrejon Torres i Raúla José de la Puente Esparragoza niedziela była dniem ślubu. Jak podkreślili organizatorzy, ich związek powstał niespodziewanie i opiera się na cierpliwości, poczuciu humoru oraz codziennym wyborze siebie nawzajem.

Kameralne ceremonie z widokiem na miasto

Każda z par miała do dyspozycji 15 minut na przeprowadzenie ceremonii w otoczeniu romantycznych dekoracji, kwiatów oraz zaproszonych gości. Dodatkowo zwycięzcy otrzymali nocleg w hotelu położonym naprzeciwko wieżowca, co dopełniło wyjątkowego charakteru wydarzenia.

Ikona Chicago jako świadek miłości

Willis Tower, znany wcześniej jako Sears Tower, był najwyższym budynkiem świata po otwarciu w 1973 roku. Choć od tamtej pory stracił ten tytuł, pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych ikon architektonicznych Chicago.

Dziś, mimo że znajduje się dopiero w trzeciej dziesiątce najwyższych budynków świata, nadal przyciąga turystów i – jak się okazuje – zakochanych.

Tradycja, która łączy ludzi i miasto

Konkurs Love on the Ledge odbywa się nieprzerwanie od 2016 roku i stał się symbolem lutowej celebracji miłości w Chicago. Dla uczestników to nie tylko ślub czy odnowienie przysięgi, ale także emocjonalne przeżycie związane z miastem, które dla wielu z nich stało się domem.

 

Źródło: cbs
Foto: YouTube
Czytaj dalej
Reklama

Popularne

Kalendarz

lipiec 2024
P W Ś C P S N
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  

Nasz profil na fb

Popularne w tym miesiącu