Połącz się z nami

GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW

Konsul Generalny RP, Paweł Zyzak, żegna się z urzędem ale nie z Polonią

Opublikowano

dnia

W tym miesiącu kończy się 2-letnia, niezwykle udana kadencja Pawła Zyzaka na stanowisku Konsula Generalnego RP w Chicago. Polonia ma wielką siłę, mówi w studiu Radia Deon nasz Gość Specjalny. Powinniśmy ją wykorzystać dla dobra Polski i Polaków zarówno w kraju jak i za granicą.

Paweł Zyzak objął stanowisko Konsula Generalnego RP w Chicago 6 września 2022 roku. Od 2023 piastował funkcję naczelnego dziekana Korpusu Konsularnego w Chicago.

“Wyjadę zapewne z takim obrazem Polonii, z jakim przyjechałem – Polonii jako grupy etnicznej, która ma w sobie olbrzymi potencjał, żeby wpływać w znaczącym stopniu na sprawy publiczne amerykańskie”, podkreśla Konsul Generalny Paweł Zyzak.

Program, który przedstawił obejmując stanowisko Konsula skupiał się na zapoczątkowaniu powstania “Polonii zjednoczonej, która zna swoje możliwości ale zna również siebie, (…) tam gdzie żyją Polacy i są dumni ze swojej polskości”, jak wyjaśnia nasz Gość.

Wyjazdy do skupisk Polonii poza Chicago i Illinois były okazją do poznania Polaków, mówienia im o priorytetach i interesach naszej Ojczyzny, oraz o sposobach wsparcia, jaki mogą od niej dostać. Były także okazją do poznania ich problemów i oczekiwań, podsumowuje Konsul Generalny Paweł Zyzak.

Bardzo dobre efekty przyniosła współpraca z placówkami Polsko-Słowiańskie Federalnej Unii Kredytowej, gdzie od kwietnia 2023 roku organizowane są dyżury konsularne.

“Polonia dzisiaj jest w olbrzymiej swej większości jednak zamerykanizowana. Jest to Polonia drugiego, trzeciego, czwartego pokolenia” zauważa nasz Gość. Ważne jest jej zespolenie, żeby zbudować ośrodek jej oddziaływania na Środkowym Zachodzie Stanów Zjednoczonych.

“Polska potrzebuje swoich ambasadorów przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych” podkreśla Konsul Generalny Paweł Zyzak, mówiąc o znaczeniu naszej diaspory na Środkowym Zachodzie. Po przyłączeniu stanu Ohio, o co starał się nasz Gość oraz Konsul Generalny w Nowym Jorku, nasza Polonia będzie liczyła 3,5 miliona osób.

Z drugiej strony, Polonia amerykańska potrzebuje swoich ambasadorów w Ojczyźnie, by zmienić swój wizerunek wśród Rodaków. Mogłaby temu posłużyć specjalna kampania realizowana przez różne instytucje, opowiadająca o tym jak wygląda współczesna Polonia i jaka jest jej historia.

Nasz Gość uważa, że ważne jest stworzenie ośrodków badających dziedzictwo polskie w Stanach Zjednoczonych i gromadzących zbiory, które mogłyby być następnie udostępniane naukowcom, wykorzystywane w publikacjach i przy powstawaniu innych materiałów historycznych.

Świadomość o znaczeniu Polonii w USA, trzeba jednak przede wszystkim wzbudzić u polityków w kraju, tak aby nie patrzyli na nas tylko przez pryzmat oddanych w wyborach głosów, mówi Konsul Generalny Paweł Zyzak. 

Czy inicjatywy podjęte w ciągu ostatnich dwóch lat, polityczna otwartość i zaangażowanie młodych ludzi w działalność Konsulatu Generalnego RP w Chicago będą kontynuowane?

To zależy tylko i wyłącznie od osoby, która obejmie to stanowisko. “Bardzo mi zależy, żeby ta praca, którą zrealizowaliśmy przez ostatnie 2 lata nie została zmarnowana” zaznacza nasz Gość mówiąc, że bardzo chętnie będzie wspierał swojego następcę.

“Absolutnie nie żegnam się z Polonią” podkreśla Konsul Generalny Paweł Zyzak, który jako historyk jest z Polonią od kilkunastu lat, prowadząc badania i tworząc publikacje z nią związane.

Paweł Zyzak urodził się w Żywcu w 1984 roku. Jest historykiem, dziennikarzem, publicystą, amerykanistą i przedsiębiorcą.

Studiował w Stanach Zjednoczonych w Austrii i w Polsce. Doktoryzował się na Uniwersytecie w Poznaniu. Był publicystą Kuriera Chicago i przez lata komentował wydarzenia polityczno-społeczne na antenie stacji 1490AM oraz 1080AM.

Całej rozmowy z Konsulem Generalnym RP  Pawłem Zyzakiem można posłuchać tutaj:

 

Źródło: Informacja własna
Foto: Jan Sochaczewski/KGRP Chicago

 

GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW

Charytatywny Anielski Bal Serduszkowy połączy roztańczoną radość z pomocą

Opublikowano

dnia

Autor:

Fundacja You Can Be My Angel szykuje kolejny Charytatywny Anielski Bal Serduszkowy – od lat łączący dobrą zabawę, taniec i elegancję z realną pomocą tym, którzy jej najbardziej potrzebują. Na wydarzenie, które odbędzie się w piątek 13 lutego, zaprasza w studiu Radia Deon Sławomir Rachmaciej. Dochód z balu zostanie w całości przeznaczony na leczenie Nathana Gila z Orland Park.

Bal, który stał się tradycją

Charytatywny Anielski Bal Serduszkowy na stałe wpisał się w kalendarz polonijnych wydarzeń w Chicago. Dla wielu uczestników to nie tylko bal, ale prawdziwa tradycja karnawałowa, na którą czeka się przez cały rok. Jak podkreśla Sławomir Rachmaciej, choć dokładna liczba edycji nie jest dziś najważniejsza, wszystko wskazuje na to, że zbliżamy się do jubileuszowego, dziesiątego balu.

Po krótkiej, pandemicznej przerwie wydarzenie wróciło z nową energią i jeszcze większym zaangażowaniem środowiska, które co roku pokazuje, że potrafi bawić się wspólnie i pomagać z sercem.

Piątek 13 lutego – data pełna symboliki

Tegoroczny bal odbędzie się w piątek, 13 lutego 2026 roku. Organizatorzy nie boją się tej daty, przeciwnie – traktują ją jako zapowiedź wyjątkowego wieczoru. Dzień później przypada święto zakochanych, zwraca uwagę nasz Gość. Dlatego bal serduszkowy idealnie wpisuje się w atmosferę miłości, życzliwości i otwartości na drugiego człowieka.

Uczestnicy spotkają się tradycyjnie w Allegra Banquet Hall, a rozpoczęcie wydarzenia zaplanowano na godzinę 7.00PM.

Pomoc dla Nathanka z Orland Park

Jak co roku, bal ma konkretny, jasno określony cel charytatywny. W 2026 roku cały dochód z wydarzenia zostanie przeznaczony na pomoc Nathankowi Gilowi11-letniemu chłopcu z Orland Park, który zmaga się z nowotworem kości.

Nathan Gil

Nathan Gil

“Moi kochani, jak sami wiecie, te koszty leczenia są bardzo wysokie, więc każdego, ale to każdego serdecznie zapraszamy na ten bal, bo Nathanek potrzebuje wyjechać do Mayo Clinic, do Minnesoty i tam się odbędzie jego leczenie” mówi Sławomir Rachmaciej.

Organizatorzy podkreślają, że każda osoba obecna na balu realnie przyczyni się do wsparcia leczenia dziecka i da mu szansę na powrót do zdrowia.

Czerwony kolor i serduszkowa atmosfera

Bal serduszkowy nieodłącznie kojarzy się z kolorem czerwonym. To właśnie on dominuje w stylizacjach uczestników i tworzy wyjątkowy klimat wydarzenia. Sławomir Rachmaciej zaznacza jednak, że nie jest to sztywny dress code – wystarczy czerwony akcent, dodatek lub detal, który podkreśli charakter balu.

Tradycyjnie goście przechodzą po czerwonym dywanie, a całe wydarzenie sprzyja robieniu pamiątkowych zdjęć, które z roku na rok tworzą piękną kronikę anielskich spotkań.

“Więc, panowie i panie, kolor czerwony jest absolutnie mile widziany, natomiast dodatek czerwonego jest wskazany. Więc ubieramy się wolno i lekko” instruuje nasz Gość. “Nawet ostatnio Katarzyna mi zaproponowała, że mężczyźni mogą ubierać sukienki. Więc, panowie, jak nie macie co ubrać, zaglądnijcie do szafy, do małżonki!”

Muzyka, taniec i wyjątkowa oprawa

W cenie biletu uczestnicy mogą liczyć na pełną, elegancką oprawę wieczoru – zapowiada Sławomir Rachmaciej.

Bal to także świetna zabawa taneczna i okazja do spotkań z ludźmi o wielkich sercach, którzy co roku tworzą niepowtarzalną atmosferę tego wydarzenia.

 

Bilety i zapisy

Koszt udziału w Charytatywnym Anielskim Balu Serduszkowym wynosi 130 dolarów od osoby. Cała kwota przeznaczona jest na cel charytatywny, a w cenie zawarta jest pełna oprawa wydarzenia.

Bilety można nabyć u wolontariuszy Fundacji You Can Be My Angel, a wszelkie dodatkowe informacje dostępne są także telefonicznie pod numerem 773-225-9749, zapewnia Sławomir Rachmaciej.

Zaproszenie od serca

Charytatywny Anielski Bal Serduszkowy to nie tylko elegancki wieczór i dobra zabawa, ale przede wszystkim wspólnota ludzi, którzy chcą zrobić coś dobrego. Jak podkreślają organizatorzy, wokół takich inicjatyw warto się jednoczyć, bo każda obecność i każdy bilet to realna pomoc.

Fundacja You Can Be My Angel oraz Sławomir Rachmaciej zapraszają wszystkich – pary, przyjaciół, całe rodziny i znajomych – by 13 lutego spotkać się, zatańczyć, świętować karnawał i razem stać się aniołami dla Nathanka.

Serdecznie Zapraszamy!

 

Źródło: informacja własna
Foto: StelmachLens
Czytaj dalej

GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW

“Niemożliwe nie istnieje”: Urszula Musik ukończyła 7 maratonów na 7 kontynentach

Opublikowano

dnia

Autor:

Urszula-Musik

Rok 2025 był w historii polskiego sportu bezprecedensowy – Urszula Musik jako pierwsza Polka w ciągu jednego roku przebiegła siedem maratonów na siedmiu kontynentach. Finałem tej drogi był grudniowy start na Antarktydzie – w jednym z najbardziej ekstremalnych miejsc na Ziemi. Jakby tego było mało, w ciągu dwunastu miesięcy Urszula ukończyła łącznie piętnaście maratonów, godząc sport, swoją pracę zawodową, studia i całą logistykę. Niesamowita Polka dowiodła, że “niemożliwe nie istnieje”, o czym opowiada w studiu Radia Deon Chicago.

“W sumie nie myślałam, że będzie ciężko, ale było momentami bardzo ciężko” podsumowuje niezwykle intensywny rok 2025 pełen wyzwań, Urszula Musik.

Piętnaście maratonów w jednym roku

Siedem kontynentów to tylko najbardziej medialny fragment tej historii. W rzeczywistości rok 2025 był dla Urszuli pasmem nieustannych podróży i startów. Łącznie Polka przebiegła piętnaście maratonów, często w bardzo krótkich odstępach czasu, w różnych strefach klimatycznych i czasowych.

Jak sama przyznaje, wiosna była jeszcze stosunkowo spokojna, natomiast druga połowa roku zamieniła się w prawdziwy test odporności fizycznej i psychicznej. Były momenty, gdy wydawało się, że całe wyzwanie nie dojdzie do skutku. Zmęczenie narastało, a kalendarz zapełniał się kolejnymi lotami i startami.

Afryka – kontynent, który niemal wszystko przekreślił

Największe trudności pojawiły się w Afryce. Odwołany maraton w Kapsztadzie, zaledwie godzinę przed startem, był dla Urszuli momentem kryzysowym.

“Ja go przebiegłam sobie tam wirtualnie z kolegą, a później po prostu cały czas siedziałam i myślałam i zapisywałam się na kolejne maratony w Afryce” wspomina nasz Gość. Nie było to łatwe ze względu na wymogi wizowe czy odpowiednich szczepień, obowiązujące w krajach afrykańskich.

Maraton na Antarktydzie, grudzień 2025 rok

Maraton na Antarktydzie, grudzień 2025 rok

W pewnym momencie wyzwanie siedmiu kontynentów wisiało na włosku, a frustracja i zmęczenie niemal odebrały wiarę w powodzenie całego planu.

Maraton w Tunezji i pomoc ludzi

Przełom przyszedł niespodziewanie. Dzięki podpowiedzi kolegi, Urszula skontaktowała się z organizatorami maratonu w Tunezji. W wiadomości wyjaśniła, na czym polega jej wyzwanie i jak niewiele czasu zostało do jego zakończenia. Odpowiedź była szybka i jednoznaczna – zaproszenie do startu i zapewnienie numeru startowego.

Maraton na Antarktydzie, grudzień 2025 rok

Maraton na Antarktydzie, grudzień 2025 rok

Ten maraton stał się jednym z najbardziej emocjonalnych momentów całego roku. Krótki wylot po pracy, powrót tuż po biegu i świadomość, że wszystko udało się dzięki życzliwości innych ludzi. Dodatkowo Urszula nie tylko ukończyła bieg, ale w swojej kategorii wiekowej zajęła pierwsze miejsce, osiągając bardzo dobry czas 3 godziny i 34 minuty.

Siedem prestiżowych maratonów świata

W ramach wyzwania siedmiu kontynentów Urszula Musik przebiegła maratony uznawane za najbardziej prestiżowe na świecie. Na jej liście znalazły się starty w Tokio, Bostonie, Londynie, Sydney, Berlinie, Chicago i Nowym Jorku. Dla wielu biegaczy udział w jednym z nich jest spełnieniem marzeń, a ona połączyła je w jeden, spójny projekt.

Maraton na Antarktydzie, grudzień 2025 rok

Maraton na Antarktydzie, grudzień 2025 rok

Jak podkreśla, to właśnie ta kombinacja – siedem kontynentów i siedem wielkich maratonów – sprawiła, że jej wyczyn jest wyjątkowy i bezprecedensowy w historii polskiego biegania.

Antarktyda jako symbol i domknięcie drogi

Grudniowy maraton na Antarktydzie był momentem kulminacyjnym całego wyzwania. Nie tylko dlatego, że to właśnie tam zamknęła się idea siedmiu kontynentów, ale także z powodu warunków, w jakich przyszło biec. Zimno, wiatr, surowy krajobraz i świadomość, że to jeden z najtrudniejszych maratonów na świecie, nadawały temu startowi wymiar niemal symboliczny.

Maraton na Antarktydzie, grudzień 2025 rok

Maraton na Antarktydzie, grudzień 2025 rok

Ale Antarktyda nie była wyłącznie sportowym celem. Ten bieg Urszula Musik postanowiła poświęcić młodzieży zmagającej się z problemami psychicznymi. Właśnie dlatego, za radą Marka Kamińskiego, zdecydowała się na zbiórkę środków, które miały pomóc sfinansować niezwykle kosztowny start.

“Otwarłam GoFoundMe, gdzie uzbierałam połowę tak naprawdę pieniędzy, bo maraton na Antarktydzie kosztuje około 23 tysięcy dolarów, sam start, no i ja uzbierałam jakieś 13 tysięcy” mówi niezwykła biegaczka.

Maraton na Antarktydzie, grudzień 2025 rok

Maraton na Antarktydzie, grudzień 2025 rok

Biegowa droga od marzenia do konsekwencji

Choć dziś brzmi to jak opowieść o wieloletnich przygotowaniach, początki były zaskakująco niedawne. Urszula Musik pierwszy maraton przebiegła w 2018 roku, spełniając swoje marzenie o starcie w Nowym Jorku, gdzie mieszka na co dzień. Wcześniej sport towarzyszył jej od dzieciństwa, ale dopiero maraton stał się osią, wokół której zbudowała kolejne cele.

Kluczową rolę odegrało środowisko biegowe. Urszula jest prezesem klubu Polska Running Team i podkreśla, że to właśnie wsparcie ludzi, z którymi trenuje i pracuje, pozwoliło jej realizować tak ambitne plany oraz reprezentować klub na całym świecie.

Urszula-Musik

Urszula Musik

Logistyka trudniejsza niż sam bieg

Zapytana o największe wyzwanie zeszłego roku, niezwykła Polka bez wahania wskazuje logistykę.

W ciągu roku Urszula spędziła około dwóch tygodni w samych samolotach, okrążając Ziemię osiem razy. Paradoksalnie to nie sam dystans 42 kilometrów okazywał się najtrudniejszy, lecz wszystko to, co działo się wokół biegania.

Finanse i niezależność

Większość wyjazdów Urszula finansowała z własnych środków. Nie był to projekt sponsorski ani reklamowy, lecz osobiste wyzwanie. Wyjątkiem była Antarktyda, gdzie koszty były na tyle wysokie, że zdecydowała się na zbiórkę. Dzięki wsparciu innych udało się pokryć znaczną część wydatków, co tylko wzmocniło sens całego przedsięwzięcia.

Maraton na Antarktydzie, grudzień 2025 rok

Maraton na Antarktydzie, grudzień 2025 rok

Jak sama mówi, fakt, że biegła przede wszystkim dla siebie, dawał jej poczucie wolności i odpowiedzialności za każdy kolejny krok.

Plany, które sięgają jeszcze wyżej

Po takim roku można by oczekiwać spokojniejszego kalendarza. Urszula Musik przyznaje, że początkowo tak właśnie chciała, ale rzeczywistość szybko zweryfikowała te założenia. W planach polska biegaczka ma już kolejne maratony, w tym górskie, nowe kraje i nowe wyzwania.

“W 2027 roku w planach jest maraton na Mount Everest, no i też tutaj dostałam propozycję w ogóle wyprawy z Markiem Kamińskim na Antarktydę, więc zobaczymy, co z tego wyjdzie” zdradza nasz Gość. To pokazuje, że granice, o których tak często mówimy, istnieją głównie w naszych głowach.

Maraton na Antarktydzie, grudzień 2025 rok

Maraton na Antarktydzie, grudzień 2025 rok

Historia, która zostaje z odbiorcą

Opowieść Urszuli Musik to nie tylko kronika sportowych wyników i rekordów. To historia determinacji, zaufania do ludzi i wiary w to, że “niemożliwe” bywa jedynie słowem. Jej droga pokazuje, że nawet najbardziej szalone marzenia mogą stać się realnym planem, jeśli towarzyszy im konsekwencja i odwaga w podejmowaniu decyzji.

Niezwykła Polka zna Tomasza Sobanię, biegacza ekstremalnego z Gliwic, z którym dzieli pasję do biegania. Tomek rok temu przebiegł całą Amerykę, a w tym roku planuje ukończyć 50 maratonów w 50 stanach, z okazji jubileuszu 250-lecia Stanów Zjednoczonych. O tym projekcie mówił tutaj, w naszym studiu.

Trzymamy kciuki za kolejne niezwykłe wyzwania Urszuli Musik!

 

Źródło: informacja własna
Czytaj dalej

GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW

Polski Forrest Gump, Tomasz Sobania, szykuje kolejne ekstremalne wyzwanie w USA

Opublikowano

dnia

Autor:

Tomasz-Sobania

W ubiegłym roku Tomasz Sobania przebiegł Stany Zjednoczone ze wschodu na zachód, pokonując trasę długości 125 maratonów w 139 dni. Po symbolicznym przecięciu mety w San Diego i zakończeniu ekstremalnego biegu, Polak udowodnił, że granice istnieją głównie po to, by je przekraczać. Goszcząc w studiu Radia Deon Chicago Tomek zapowiada kolejne wyzwanie, które – jak sam przyznaje – może okazać się jeszcze trudniejsze.

Choć ostatnie metry amerykańskiej trasy Tomasz Sobania pokonał z uśmiechem, końcówka biegu była dla niego jednym z najtrudniejszych momentów całej kariery. Gdy znalazł się w Kalifornii, jego organizm był skrajnie wyczerpany, a do zmęczenia fizycznego dołączyło przeciążenie psychiczne.

Sytuację dodatkowo skomplikowały pożary w rejonie Los Angeles, zamknięte drogi i problemy logistyczne wewnątrz wspierającego go zespołu.

“Były problemy z ekipą i jeszcze zabrakło mi normalnej drogi do biegania. Albo biegałem po autostradzie, albo po pustyni, gdzie nie dało się biegać. Pamiętam to bardzo dobrze” wspomina niezwykły Polak. To właśnie wtedy Tomasz Sobania zrozumiał, że najtrudniejsze kilometry pojawiają się tuż przed metą – i że to one decydują o wartości całego przedsięwzięcia.

Nowy cel: maraton każdego dnia, w każdym stanie

“Tym razem z okazji 250-lecia Stanów Zjednoczonych chcę przebiec 50 maratonów w 50 stanach w 50 dni” zapowiada nasz Gość. Jak podkreśla, do tej pory dokonał tego tylko jeden człowiek – legenda biegów ultradystansowych i jego sportowy mentor, Dean Karnazes.

Tym razem Polak będzie przemierzał Amerykę od zachodu w kierunku wschodnim.

Meta ma wypaść dokładnie w Dniu Niepodległości. Dla Tomka Sobani to nie tylko wyczyn sportowy, lecz także symboliczny gest wpisujący się w amerykańskie obchody i sposób na zaznaczenie obecności Polaków w tym wyjątkowym jubileuszu.

Tomasz Sobania na mecie w Los Angeles, 2 lutego 2025 roku

Logistyka większym przeciwnikiem niż dystans

Biegacz nie ukrywa, że tym razem największym rywalem może okazać się nie sam dystans, lecz organizacja całego przedsięwzięcia. Każdego dnia będzie musiał przebiec pełen maraton, a zaraz potem przemieścić się do kolejnego stanu. W planie są również przeloty na Hawaje i Alaskę, co dodatkowo komplikuje harmonogram.

“To logistyczne wyzwanie jest ogromne, ale fizycznie to wbrew pozorom wcale nie będzie łatwiejsze niż bieg przez USA” mówi Tomasz Sobania.

Pomoc Polonii będzie kluczowa

Przygotowując się do projektu, polski biegacz apeluje o wsparcie – przede wszystkim organizacyjne. Szuka kontaktów do lokalnych mediów, władz miejskich, grup biegowych oraz środowisk polonijnych w każdym stanie. Liczy na to, że w wielu miejscach dołączą do niego biegacze, choćby symbolicznie, oraz osoby, które pomogą nagłośnić wydarzenie.

Polski Forrest Gump nie ukrywa również, że projekt wymaga zaplecza finansowego. Otwiera się więc na współpracę ze sponsorami, podkreślając, że może zaoferować obecność marki w całych Stanach Zjednoczonych. Zainteresowani sponsorzy mogą kontaktować się z nim także za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Tomasz Sobania z polską flagą, którą dostał w Waszyngtonie we wrześniu 2024 roku

Marzenie o mecie w sercu amerykańskiego święta

Podczas poprzedniej wyprawy Tomasz Sobania otrzymał flagę, która wcześniej powiewała nad Kapitolem. To symboliczne wyróżnienie otworzyło mu drzwi do kontaktów w Kongresie. W najbliższych tygodniach ma spotkać się w Waszyngtonie z osobami odpowiedzialnymi za organizację obchodów 250-lecia Stanów Zjednoczonych.

Jeśli wszystko się ułoży, marzy o tym, by ostatni maraton zakończyć właśnie tam – w stolicy kraju, w dniu narodowego święta. Jak podkreśla, nie chodzi o politykę, lecz o symboliczne połączenie dwóch światów: polskiego i amerykańskiego, poprzez sport, wysiłek i determinację.

Tomasz Sobania w Chicago

Film, festiwale i inspiracja

Podczas styczniowego pobytu w Stanach Zjednoczonych nasz Gość promuje także film dokumentalny opowiadający o jego biegu przez USA. Produkcja ma w tym roku trafić na festiwale filmowe. Równolegle biegacz spotyka się z Polonią w Chicago, Nowym Jorku, Alabamie, Filadelfii i Connecticut, dzieląc się swoją historią i planami na przyszłość.

Życie jest piękne, kiedy robi się to, co się kocha

Dla jednych Tomasz Sobania jest szaleńcem, dla innych inspiracją. On sam konsekwentnie powtarza, że po prostu robi to, co kocha. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, 4 lipca Polak przekroczy metę jednego z najbardziej symbolicznych biegów w historii swojej kariery.

I wiele wskazuje na to, że nie będzie to jego ostatnia przygoda.

“Odzywajcie się do mnie, piszcie przez media społecznościowe – bardzo do tego zachęcam i o to proszę” apeluje Tomek Sobania. “No i kibicujcie, bo to będzie wielkie wydarzenie, tak myślę – Polak z okazji 250-lecia Stanów Zjednoczonych zrobi taki wyjątkowy projekt.”

Kibicujemy Tomkowi w nowym wyzwaniu!

 

Źródło: informacja własna
Foto: Tomasz Sobania
Czytaj dalej
Reklama

Popularne

Kalendarz

czerwiec 2024
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Nasz profil na fb

Popularne w tym miesiącu