News Chicago
Kobieta spadająca z torów miała wielkie szczęście, że ją zauważono. Skończyło się złamaniem nogi
We wtorek wieczorem Chiquita Martin i Marcella Lockett przypadkiem zauważyli i uratowali kobietę, która wyskoczyła z pociągu CTA w Garfield Park po przegapieniu swojego przystanku i o mały włos nie spadła z wiaduktu.
Chiquita Martin i Marcella Lockett jechali we wtorek wieczorem Lake Street w Garfield Park, kiedy Martin zauważył dwie stopy zwisające z torów Green Line biegnących wiaduktem powyżej. Na początku nie mógł uwierzyć własnym oczom i mało brakło a para pojechałyby dalej.
Na szczęście jednak zatrzymali się i po wyskoczeniu z pickupa usłyszeli wołanie o pomoc ześlizgującej się w dół kobiety, która trzymała się już resztkami sił.
Marcella Lockett zadzwoniła pod numer 911, ale zauważyła, że kobiecie ślizgają się ręce i zaniepokoiła się, że ekipa ratunkowa nie dotrze na miejsce wystarczająco szybko. Początkowo kazała kobiecie wskoczyć jej w ramiona, ale Martin obawiał się, że to zrani ich oboje.
Podprowadzili więc swój samochód pod spadającą kobietę, a ta po prostu puściła się i spadła na jej tył.
35-letnia kobieta powiedziała swoim wybawcom, że wyskoczyła z pociągu przy 3100 West Lake Street, pociągając za ręczny zamek drzwi, ponieważ przegapiła swój przystanek.
Niestety z powodu upadku kobieta złamała nogę i trzeba było wezwać karetkę. Została zabrana do szpitala Mount Sinai, gdzie stwierdzono, że jej stan jest dobry. Strażakom udało się odzyskać jej telefon komórkowy z torów, ale jej torba pozostała uwięziona w wiązce przewodów elektrycznych.

Pracownica pobliskiej firmy, która nie była świadkiem jej upadku, stwierdziła, że do pracy i z pracy jeździ zieloną linią i często widzi, jak ludzie pociągają za ręczne otwieranie drzwi.
Według przepisów bezpieczeństwa pasażerom nie wolno otwierać drzwi wagonów ani wyskakiwać z pociągu pomiędzy przystankami, chyba że zostanie o to poproszony przez pracownika CTA lub jeśli znajduje się w bezpośrednim niebezpieczeństwie. Należy pamiętać, że tory są zelektryfikowane, a wokół jeżdżą inne pociągi.
„To było szokujące” – powiedział Chiquita Martin po całej, gorączkowej akcji. „Siedziałem tam i się trząsłem”.
Źródło: suntimes
Foto: Google Maps, istock
News Chicago
Niebezpieczny „żart” na kampusie. Student celował atrapą karabinu w kolegę
Chwile grozy rozegrały się w ubiegłym tygodniu na terenie Moody Bible Institute na Near North Side w Chicago. Według policji student jednej z uczelni błagał o życie, gdy jego kolega z zajęć miał wycelować w niego atrapą karabinu podczas rzekomego żartu.
Joshua Losey z Galesburga został oskarżony o kwalifikowane napaści z użyciem repliki broni palnej oraz o zakłócanie porządku publicznego poprzez groźby przemocy, śmierci lub uszczerbku na zdrowiu na terenie szkoły. Zgodnie z dokumentami sądowymi, do czasu procesu został zwolniony z aresztu.
Scena, która wywołała panikę
Do zdarzenia doszło 22 stycznia około godziny 6.30PM. 18-letni student opuścił swój pokój w akademiku i wszedł na klatkę schodową na 12. piętrze budynku kampusu przy 809 North Wells Street. Wtedy zauważył Loseya, również 18-letniego studenta, z którym uczęszczał na te same zajęcia.
Według relacji policji Losey miał być ubrany na czarno i nosić kominiarkę. Następnie rzekomo wycelował atrapą karabinu w kolegę i gestem nakazał mu uklęknąć. „Proszę, nie strzelaj do mnie, jestem nieuzbrojony” — miał powiedzieć przerażony student, jak wynika z policyjnych raportów.
Po zdarzeniu student ostrzegł znajomych oraz personel recepcji o możliwym aktywnym strzelcu na terenie kampusu. Na miejsce wezwano policję.
Nagranie i szybkie zatrzymanie
Jeden ze świadków przekazał funkcjonariuszom nagranie wideo, na którym widać Loseya poruszającego się po budynku z karabinem. Policja zatrzymała go na 15. piętrze, w pobliżu jego pokoju w akademiku. Podczas przeszukania pokoju studenta funkcjonariusze znaleźli atrapę karabinu schowaną w walizce, a kominiarkę leżącą na biurku. Dalsze czynności potwierdziły, że broń była repliką, a nie prawdziwą bronią palną.
Sprawa trafi do sądu
Kolejna rozprawa w tej sprawie została wyznaczona na czwartek w sądzie w Skokie. Incydent wywołał poważne obawy dotyczące bezpieczeństwa na kampusach oraz granic nieodpowiedzialnych „żartów”, które mogą prowadzić do realnego zagrożenia życia i zdrowia.
Źródło: nbc
Foto: Google Maps
News Chicago
Walentynki w Brookfield Zoo Chicago: Nazwij karalucha imieniem byłego
W Brookfield Zoo Chicago walentynkowa atmosfera unosi się nie tylko w powietrzu, ale także wśród zwierząt. Tegoroczna oferta ogrodu zoologicznego łączy romantyczne gesty, niecodzienne prezenty i wsparcie ochrony przyrody, proponując alternatywę dla klasycznych kolacji przy świecach i bukietów róż.
Karaluch z imieniem Twojego ex
Jednym z najbardziej charakterystycznych pomysłów jest powrót corocznej akcji „Name a Cockroach”. Za symboliczną darowiznę w wysokości 15 dolarów można nadać imię madagaskarskiemu karaczanowi syczącemu, honorując w ten sposób dawną ukochaną osobę albo kogoś, wobec kogo żywimy mało romantyczne uczucia.
Darczyńcy otrzymują personalizowany, cyfrowy certyfikat nadania imienia, a zgłoszone nazwy trafiają na specjalną tablicę dostępną dla odwiedzających w strefie Hamill Family Play Zoo. Akcja potrwa do 14 lutego i od lat wzbudza zarówno uśmiech, jak i ciekawość gości.

Inicjatywa zapoczątkowana w 2020 roku ma nie tylko zabawny charakter. Jej celem jest wsparcie misji zoo polegającej na budowaniu świadomości ekologicznej oraz pokazaniu istotnej roli, jaką nawet najmniej lubiane zwierzęta, takie jak karaluchy, odgrywają w ekosystemie.
Zwierzęce ciekawostki na walentynkowe rozmowy
Walentynki to także okazja do dzielenia się nietypowymi faktami ze świata zwierząt.
Flamingi potrafią wyginać długie szyje w kształt półserca dzięki dziewiętnastu wydłużonym kręgom szyjnym. Wydry północnoamerykańskie, wbrew popularnym wyobrażeniom, nie tworzą trwałych związków na całe życie, a samice złotych pająków jedwabnych skutecznie odstraszają zalotników, zmuszając samce do szybkiego odwrotu po kopulacji.
Jazzowa kolacja w niezwykłej scenerii
Brookfield Zoo Chicago zaprasza również na wieczór „ROAR-mantic Rhythms”, łączący klimat lat 20-tych z muzyką jazzową. W programie znalazły się koktajle, pięciodaniowa kolacja, występ na żywo oraz bliskie spotkanie ze zwierzęciem, tworząc niecodzienną propozycję na walentynkową randkę.

Świetliste noce i dzikie spotkania
Dla tych, którzy myślą o dłuższej serii randek, zoo przygotowało nocne wydarzenia, w tym festiwal iluminacji inspirowanych światem zwierząt Glow Wild. Z kolei program Wild Connections umożliwia kameralne spotkania z wybranymi gatunkami, od pingwinów po gady i płazy, oferując wspomnienia, które trudno porównać z tradycyjnymi prezentami.
Adopcja symboliczna zamiast kwiatów
Alternatywą dla klasycznych upominków jest honorowa adopcja zwierzęcia. Uczestnicy programu wspierają bezpośrednio opiekę nad wybranym gatunkiem, otrzymując pamiątkowe materiały i poczucie realnego wkładu w dobrostan mieszkańców zoo.

Prezent, który trwa cały rok
Zoo proponuje także członkostwo jako prezent o długotrwałej wartości. Całoroczny dostęp, zniżki i zaproszenia na wydarzenia specjalne sprawiają, że to propozycja zarówno dla par, jak i rodzin, które chcą regularnie wracać do świata dzikiej przyrody.
Miłość do ludzi i natury
Walentynkowa oferta Brookfield Zoo Chicago pokazuje, że święto zakochanych może być okazją do czegoś więcej niż romantycznego gestu. To zaproszenie do wspólnego przeżywania, nauki i wsparcia ochrony zwierząt, w której miłość zyskuje szerszy, bardziej uniwersalny wymiar.
Przypominamy, że od 5 stycznia do 28 lutego Brookfield Zoo oferuje bezpłatne zwiedzanie (poza President’s Day – poniedziałek, 16 lutego). Ogród zoologiczny jest otwarty codziennie od 10:00 AM do 4:00 PM.
Źródło: dailyherald
Foto: Brookfield Zoo
News Chicago
Oskarżeni byli uczniowie St. Viator High School nie przyznają się do zgwałcenia koleżanki
Dwóch z trzech byłych uczniów St. Viator High School, oskarżonych o napaść seksualną na koleżankę z klasy podczas przyjęcia z okazji zakończenia szkoły, złożyło we wtorek w sądzie powiatu DuPage oświadczenia o niewinności. Sprawa dotyczy wydarzeń z czerwca ubiegłego roku w miejscowości Roselle, w której oskarżony jest m.in. Kevin Niemiec.
Poważne zarzuty i groźba wieloletniego więzienia
Jon Clary II z Bartlett oraz Zachary Mascolo z Arlington Heights, obaj w wieku 18 lat, usłyszeli szereg zarzutów o charakterze przestępstw kryminalnych. W przypadku skazania za wszystkie czyny mogą im grozić kary więzienia liczone w dziesiątkach lat. Obaj wcześniej uzyskali zwolnienie przedprocesowe i odpowiadają z wolnej stopy.
Clary został oskarżony o trzy przypadki napaści seksualnej, dwa przypadki wykorzystania seksualnego, a także o porwanie i bezprawne pozbawienie wolności. Łącznie grozi mu do 52 lat więzienia, ponieważ najpoważniejsze zarzuty musiałyby być odbywane kolejno. W razie skazania musiałby również zarejestrować się jako przestępca seksualny.
Mascolo odpowiada za dwa zarzuty napaści seksualnej, dwa zarzuty wykorzystania seksualnego oraz po jednym zarzucie porwania i bezprawnego pozbawienia wolności. Maksymalna kara, jaka mu grozi, to 37 lat pozbawienia wolności, a także obowiązek rejestracji jako przestępca seksualny w przypadku skazania za najcięższe czyny.
Decyzje sądu i dalsze postępowanie
Sędzina Ann Celine O’Hallaren Walsh odrzuciła we wtorek wniosek obrońcy Mascolo o zwrot urządzeń elektronicznych zabezpieczonych przez śledczych. Prokuratura argumentowała, że sprzęt nadal może mieć istotną wartość dowodową w sprawie.
Na piątek zaplanowano rozprawę dotyczącą wniosku domniemanej ofiary o cywilny zakaz kontaktu. Clary i Mascolo będą mogli wziąć w niej udział zdalnie. Postępowanie jest konieczne, ponieważ podobny nakaz wydany wcześniej w powiecie Cook wkrótce wygasa.

Zachary Mascolo
Trzeci oskarżony pozostaje w areszcie
Trzeci z oskarżonych, Kevin Niemiec z Prospect Heights, również 18-letni, złożył oświadczenie o niewinności na początku miesiąca. W przeciwieństwie do pozostałych, pozostaje on w areszcie powiatu DuPage, gdzie oczekuje na dalszy bieg postępowania. Jego kolejna rozprawa została wyznaczona na 9 lutego.
Okoliczności zdarzenia według śledczych
Z dokumentów sądowych wynika, że cała trójka miała dopuścić się napaści na 18-letnią koleżankę ze szkoły 15 czerwca. Do zdarzenia miało dojść w minivanie zaparkowanym na ulicy w pobliżu domu w Roselle, gdzie odbywało się przyjęcie dla absolwentów St. Viator High School w Arlington Heights.

Kevin Niemiec
Kilka godzin po zdarzeniu młoda kobieta poinformowała o wszystkim rodziców, którzy zabrali ją do szpitala na badania i leczenie. Policja w Roselle zabezpieczyła następnie materiał DNA zarówno z pojazdu, jak i z odzieży poszkodowanej, co zostało ujęte w aktach sprawy.
O postawieniu zarzutów trzem nastolatkom informowaliśmy 24 grudnia i 14 stycznia.
Źródło: dailyherald
Foto: Prokuratura Powiatu DuPage
-
Polonia Amerykańska4 tygodnie temuCoraz więcej Polaków opuszcza USA na skutek zaostrzonej polityki imigracyjnej
-
News USA4 tygodnie temuUSA uderzają w Wenezuelę. Dyktator Maduro i jego żona pojmani
-
News USA2 tygodnie temuPełnotłuste mleko wraca do szkolnych stołówek po podpisie Prezydenta Trumpa
-
News USA3 tygodnie temuProtest przeciwko ICE w Minneapolis zakończył się zastrzeleniem kobiety przez agenta
-
News USA2 tygodnie temuTrump grozi użyciem Insurrection Act po kolejnych protestach w Minneapolis
-
News Chicago3 tygodnie temuMieszkańcy Chicago zorganizowali protest po zatrzymaniu prezydenta Wenezueli
-
Polonia Amerykańska7 dni temuZmarła Bogna Kosina, krzewicielka polskiej kultury, wielki przyjaciel artystów i żeglarzy
-
News Chicago4 tygodnie temuWłamanie do butiku w Barrington IL. Złodzieje wynieśli niemal cały towar










