News USA
Pacjent z implantem Neuralink w mózgu myślami rusza myszką komputerową
Właściciel Neuralink, Elon Musk, ogłosił w poniedziałek sukces. Pierwszy pacjent jego firmy jest teraz w stanie kontrolować jedynie myślami podstawowe ruchy myszy komputerowej za pomocą implantu mózgowego, który wszczepiono mu w styczniu tego roku.
Zadowolony z postępu eksperymentu Elon Musk zapowiedział, że następnymi krokami będzie umożliwienie użytkownikom wykonywania bardziej złożonych operacji, takich jak klikanie i przeciąganie treści w środowisku komputerowym.
Musk nie podał dodatkowych szczegółów ani informacji na temat procedury.
Chip wszczepiono w styczniu podczas operacji wspomaganej robotem i umieszczono w części mózgu odpowiedzialnej za zamiar ruchu, o czym pisaliśmy 30 stycznia. Przechwytuje on sygnały mózgowe i wysyła je do aplikacji. Według Neuralink długoterminowym celem jest umożliwienie pacjentom kontrolowania całych urządzeń za pomocą myśli.
Wcześniej firma testowała swoje chipy na zwierzętach, w tym na małpach. Choć Neuralink spotkała się z zarzutami, że kilka makaków padło po otrzymaniu testowych implantów, Musk twierdził, że żaden ze zgonów nie nastąpił „w wyniku” otrzymania implantu.
W grudniu 2022 r. wszczęto federalne dochodzenie w sprawie potencjalnych naruszeń dobrostanu zwierząt w Neuralink.
W maju 2023 r. Neuralink uzyskał zgodę Agencji d/s Leków i Żywności FDA na przeprowadzenie badania klinicznego na ludziach. Do badania włączono osoby z „porażeniem czterokończynowym spowodowanym uszkodzeniem rdzenia kręgowego w odcinku szyjnym lub stwardnieniem zanikowym bocznym (ALS)”.
Elon Musk zaznacza, że jego celem jest pomoc pacjentom z paraliżem i innymi schorzeniami neurologicznymi, które wpływają na ich zdolność do poruszania się i komunikacji. Według miliardera w przyszłości implanty pomogą w leczeniu licznych schorzeń oraz przyczynią się do rozwoju naszej inteligencji, zwłaszcza gdy sztuczna inteligencja zacznie przewyższać nasze możliwości.
W2022 roku Musk zapowiedział, że sam planuje sobie wszczepić jeden z implantów Neuralink.
Źródło: scrippsnews
Foto: YouTube, Neuralink
News USA
Nowe dane FBI ujawniają rosnącą skalę przemocy domowej w USA
Najnowsze statystyki Federal Bureau of Investigation wskazują na narastający problem przemocy domowej w Stanach Zjednoczonych. Czteroletnie badanie obejmujące lata 2020–2024 pokazuje wzrost liczby przypadków oraz dramatyczne konsekwencje tego zjawiska.
Według raportu, w analizowanym okresie ponad 11 tysięcy osób zginęło z rąk partnerów. W tym samym czasie odnotowano ponad 1,1 miliona zgłoszonych incydentów. Organizacje wspierające ofiary przemocy podkreślają jednak, że przedstawione dane mogą nie oddawać pełnej skali często ukrywanego problemu.
Niepokojący wzrost przemocy wśród nastolatków
Dane FBI wskazują również na rosnącą liczbę przypadków przemocy w relacjach nastolatków. Badanie wykazało ponad 70 tysięcy zgłoszeń dotyczących tzw. “teen dating violence”. Blisko 80% ofiar stanowiły dziewczęta.
Eksperci zwracają uwagę, że coraz większą rolę w relacjach ludzi młodych odgrywa technologia. Urządzenia mobilne i media społecznościowe stają się narzędziami monitorowania i kontroli.
Wczesne sygnały ostrzegawcze
Specjaliści wskazują na zachowania, które mogą sygnalizować rozwój niebezpiecznej dynamiki w relacji. Wśród nich wymienia się nadmierną zazdrość, potrzebę stałego monitorowania partnera, izolowanie od znajomych oraz zjawisko określane jako „love bombing”. Takie mechanizmy mogą prowadzić do eskalacji przemocy.
Rola rodziców i rozmowy o granicach
Przedstawiciele organizacji pomocowych apelują do rodziców o uważną obserwację relacji nastolatków. Kluczowym elementem przeciwdziałania przemocy pozostaje otwarta rozmowa o granicach, szacunku i zdrowych relacjach.
W świecie, w którym młodzi ludzie coraz wcześniej wchodzą w związki i coraz więcej czasu spędzają online, świadomość zagrożeń nabiera szczególnego znaczenia.
Źródło: fox35
Foto: istock/PeopleImages/
News USA
Powrót do domu po hospitalizacji. Ulga, ale i nowe wyzwania
Informacja o wypisie ze szpitala najczęściej przynosi ulgę. Dla wielu pacjentów i ich rodzin to moment radości, sygnał, że najtrudniejszy etap jest już za nimi. Coraz częściej jednak powrót do domu oznacza początek nowej, wymagającej rzeczywistości, w której odpowiedzialność za codzienną opiekę spada na bliskich lub samych pacjentów. Jak się do niej przygotować?
Dzisiejsze hospitalizacje są krótsze niż jeszcze kilka lat temu. Pacjenci opuszczają placówki medyczne szybciej, często z utrzymującymi się problemami zdrowotnymi, które wymagają dalszego leczenia, rehabilitacji i stałego nadzoru.
Dom zamiast oddziału
W szpitalu pacjent pozostaje pod opieką zespołu specjalistów. Pielęgniarki, terapeuci, personel pomocniczy – każdy element systemu działa w sposób zorganizowany. Po powrocie do domu ten system znika, a jego miejsce zajmuje codzienność, która nie zawsze jest przygotowana na nowe ograniczenia chorego.
Eksperci zwracają uwagę, że każdy dzień spędzony w szpitalu wiąże się ze spadkiem sprawności fizycznej. Utrata napięcia mięśniowego i mobilności może wymagać dodatkowego wsparcia już od pierwszych dni po wypisie.
Przygotowanie ma znaczenie
Najkorzystniejsza sytuacja to taka, w której potrzeba opieki jest znana wcześniej. Pozwala to odpowiednio przygotować przestrzeń życiową. W wielu przypadkach konieczne okazuje się wprowadzenie zmian organizacyjnych w domu.
Pojawiają się pytania o podstawowe kwestie: czy potrzebny będzie balkonik, wózek inwalidzki, krzesło prysznicowe, albo czy łóżko powinno znaleźć się na parterze. Równie istotne jest usunięcie potencjalnych zagrożeń, takich jak luźne dywaniki czy przeszkody utrudniające poruszanie się.
Planowanie obejmuje także codzienne funkcjonowanie – dostęp do gotowych posiłków, leków czy pomoc w wykonywaniu podstawowych czynności.

Rosnąca rola opieki domowej
W Stanach Zjednoczonych opieka zdrowotna świadczona w domach pacjentów staje się jednym z najszybciej rozwijających się sektorów medycyny. Miliony pacjentów korzystają z usług agencji home health care, które przejmują część obowiązków związanych z leczeniem i rehabilitacją.
Opieka domowa często staje się koniecznością w sytuacji, gdy bliscy nie są w stanie zapewnić odpowiedniego wsparcia. Dotyczy to szczególnie osób starszych, które coraz częściej funkcjonują samodzielnie, bez stałej pomocy rodziny.
Granice finansowania
Istotnym elementem organizacji opieki jest zrozumienie zasad finansowania świadczeń. Medicare pokrywa określone usługi medyczne, w tym specjalistyczną opiekę pielęgniarską oraz terapie rehabilitacyjne, jeśli zostały one zlecone przez lekarza.
Zakres ten ma jednak wyraźne ograniczenia. Program nie obejmuje całodobowej opieki, dostarczania posiłków ani rutynowej pomocy w codziennych czynnościach, takich jak kąpiel czy ubieranie.

W praktyce oznacza to, że część kosztów może zostać przeniesiona na pacjenta lub jego rodzinę.
Pytania, które warto zadać
Specjaliści podkreślają, że wybór agencji opieki domowej powinien być świadomą decyzją. Kluczowe znaczenie ma doświadczenie, formalne uprawnienia oraz sposób doboru personelu.
Pacjenci i ich bliscy powinni upewnić się, czy placówka posiada wymagane licencje, jak wygląda proces rekrutacji opiekunów oraz jakie procedury obowiązują w przypadku nieobecności personelu. Nie mniej ważna jest możliwość bieżącej komunikacji i regularnego przeglądu planu opieki.

Nie warto być samemu
Badania pokazują, że pacjenci wracający do zdrowia w domowym otoczeniu często osiągają lepsze wyniki terapeutyczne. Warunkiem jest jednak odpowiednie wsparcie oraz szybka reakcja na pojawiające się trudności.
Eksperci przypominają o podstawowej zasadzie: prośba o pomoc nie jest oznaką słabości, lecz elementem odpowiedzialnej troski o zdrowie i bezpieczeństwo. Powrót do domu może być początkiem procesu zdrowienia, ale tylko wtedy, gdy pacjent nie pozostaje z wyzwaniami sam.
Źródło: dailyherald
Foto: istock
News USA
Trwa spór o nominację profesor Susan Ostermann na Uniwersytecie Notre Dame
Decyzja Uniwersytetu Notre Dame o powierzeniu kierowniczej funkcji profesor Susan Ostermann wywołała gwałtowną reakcję części hierarchii Kościoła katolickiego. Głos w sprawie zabrał między innymi arcybiskup Paul Coakley, przewodniczący Konferencji Episkopatu USA, który publicznie wezwał uczelnię do wycofania się z kontrowersyjnej nominacji. O konflikcie pomiędzy katolicką tożsamością historycznej uczelni a deklarowaną przez nią zasadą wolności akademickiej mówi Ojciec Paweł Kosiński SJ.
Kontrowersja wokół Notre Dame nabrała rozpędu po stanowczej reakcji biskupa diecezji Fort Wayne–South Bend w stanie Indiana. 11 lutego biskup Kevin Rhoades wyraził silny sprzeciw wobec decyzji uczelni o mianowaniu profesor Susan Ostermann dyrektorką Liu Institute for Asia and Asian Studies. O tej sprawie pisaliśmy 10 lutego.
W jego ocenie nominacja „powoduje zgorszenie” wśród wiernych nie tylko w diecezji, ale i poza jej granicami.
Poglądy profesor Ostermann w centrum krytyki
Spór dotyczy przede wszystkim publicznych wypowiedzi profesor Susan Ostermann z przeszłości. Według przedstawionych informacji Ostermann wielokrotnie zdecydowanie opowiadała się za prawem do aborcji, a jednocześnie ostro krytykowała ruch pro-life.
W niektórych wypowiedziach miała sugerować, że korzenie tego ruchu tkwią w białej supremacji oraz mizoginii.
Dla krytyków te deklaracje stoją w bezpośredniej sprzeczności z katolicką nauką o świętości życia i ochronie nienarodzonych. Właśnie w tym punkcie pojawia się fundamentalne pytanie: czy osoba, która publicznie dystansuje się od kluczowego elementu nauczania Kościoła, powinna obejmować funkcję dyrektorską na prestiżowej katolickiej uczelni.
Stanowisko Notre Dame
Uniwersytet Notre Dame, mimo rosnącej presji, nie zasygnalizował chęci wycofania nominacji. Uczelnia przekazała, że zamierza pozostać przy planie powierzenia Ostermann kierowania instytutem. W komentarzu dla mediów profesor została przedstawiona jako osoba o wysokich kompetencjach naukowych i zawodowych.
Jednocześnie uczelnia zaakcentowała, że pozostaje przy swojej deklaracji dotyczącej wartości, które podkreśla jako katolicka instytucja.

University of Notre Dame
Odpowiedź profesor Ostermann
Profesor Susan Ostermann, według przytoczonych informacji, miała zapewnić, że „szanuje instytucjonalne stanowisko Notre Dame w sprawie świętości życia na każdym etapie”. Zaznaczyła jednocześnie, że postrzega swoją rolę w kategoriach akademickich, a fundamentem ma być wolność badań i debaty.
Presja rośnie, a uczelnia na razie nie ustępuje
Kontrowersja, która wybuchła na początku zeszłego tygodnia, szybko stała się jednym z najgłośniejszych sporów wokół katolickiej edukacji w USA. W najbliższym czasie okaże się, czy presja biskupów doprowadzi do zmiany decyzji, czy też Notre Dame utrzyma kurs, ryzykując długotrwały konflikt z częścią hierarchii i wiernych.
Źródło: cna
Foto; Michael Fernandes, Keough School of Global Affairs
-
News Chicago3 tygodnie temuPolski CUD na autostradzie I-294. W nocy kierowca z Michigan wjechał pod prąd
-
News USA3 tygodnie temuNowe nagranie: Wcześniejsza konfrontacja Alexa Prettiego z agentami federalnymi
-
Polonia Amerykańska4 tygodnie temuZmarła Bogna Kosina, krzewicielka polskiej kultury, wielki przyjaciel artystów i żeglarzy
-
News Chicago3 tygodnie temuIllinois na froncie prawnym przeciwko administracji Trumpa: Ponad 50 pozwów
-
News Chicago1 tydzień temuRodzina i przyjaciele pożegnali Austina Stanka podczas ogłoszenia wyroku dla kobiety, która go potrąciła
-
Galeria4 tygodnie temuKoncert kolęd Polonijnej Orkiestry Dętej „Trójcowo” w Muzeum Polskim w Ameryce, 18 stycznia
-
Polonia Amerykańska3 tygodnie temuStudniówka 2026: Bal 650 maturzystów z 40 polskich szkół, 24 stycznia, Sala Bankietowa Drury Lane. Fot. StelmachLens
-
Polonia Amerykańska3 tygodnie temu34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, 25 stycznia, Copernicus Center










