Kościół
400 dni wojny na Ukrainie: historie bohaterskich sióstr walczących o człowieczeństwo
W piekle wojny nie poddają się i wciąż niosą pomoc ludności na Ukrainie. O historiach bohaterskich sióstr zakonnych dowiadujemy się z książki red. Agaty Puścikowskiej pt. „Siostry Nadziei”. W rozmowie z Family News Service autorka wskazuje, jak doszło do powstania publikacji oraz podaje konkretne przykłady heroicznej postawy sióstr. 30 marca przypada 400. dzień wojny na Ukrainie.
Family News Service: Książka „Siostry Nadziei. Nieznane historie bohaterskich kobiet walczących na Ukrainie” to efekt Pani wielomiesięcznej pracy. Kiedy pojawiła się pierwsza myśl, żeby obszernie spisać losy sióstr zakonnych pozostających w państwie ogarniętym wojną?
Red. Agata Puścikowska: W momencie, gdy wybuchła wojna cały czas miałam kontakt ze swoimi znajomymi i przyjaciółmi z Ukrainy. Bałam się o tych ludzi, szczególnie o siostry zakonne, ponieważ miałam świadomość – pisałam o tym w kilku wcześniejszych książkach – co może oznaczać wojna właśnie dla nich. Nie miałam złudzeń, że rosyjska armia to nic innego jak armia sowiecka w nowej odsłonie. Później potwierdziło się to m.in. w Buczy czy Irpieniu.
Przez dłuższy czas rozmawiałam „prywatnie” poprzez komunikatory internetowe z siostrami z różnych zgromadzeń i miejsc. Opowiadały mi o sytuacji, o tym dlaczego zostają na miejscu i nie ewakuują się do Polski. Zaczęło do mnie docierać, że jestem świadkiem jakiegoś dramatycznego zatoczenia koła historii. Czułam, jakbym „weszła” do własnych książek („Wojenne siostry”, „Siostry z powstania” i „Waleczne z gór”) albo do historycznego filmu. Bo okazało się, że współczesne siostry z Ukrainy robią to samo, co robiły moje książkowe bohaterki sprzed lat: chronią dzieci, starców, pomagają żołnierzom.
Na początku były to rozmowy przyjacielskie, jednak później wiedziałam, że poznaję historie, których inni nie mają możliwości poznać. Nie mogłam pozostawić tych rozmów wyłącznie dla siebie, bo na moich oczach dzieje się historia. Dotarło też do mnie, że każdy powinien pomagać tym, co najlepiej potrafi i ma w sobie.
Ja umiem pisać i mogę dokumentować ich codzienne bohaterstwo.
„Siostry Nadziei” w dużym stopniu mają więc charakter kronikarski, ale też reporterski, są też zapiskiem intymnych zwierzeń, dylematów, lęków i radości.
Innym przełomowym momentem, który skłonił mnie do napisania książki, były publiczne komentarze na temat Kościoła, który podobno „nic nie robi na Ukrainie”. Bardzo mnie takie wypowiedzi polityków i działaczy społecznych denerwowały, bo były po prostu nieprawdziwe i niesprawiedliwe.
To, co robiły siostry zakonne w czasie II wojny światowej, robią i teraz.
Pomagają uchodźcom, dzieciom, sierotom, wdowom, żołnierzom, osobom zależnym, żołnierzom czy chronią zabytki i paramenty liturgiczne.

Jak wygląda codzienna posługa sióstr zakonnych na Ukrainie?
W pomoc drugiemu człowiekowi zaangażowały się właściwie wszystkie zgromadzenia. Przyjmują uchodźców wewnętrznych, karmią, wydają ubrania. Siostry są z ludźmi i od nich nie odchodzą. Organizują im także życie codzienne. Proszę sobie wyobrazić, że do małej wioseczki przybywa kilka tysięcy osób ze swoimi problemami, traumami, zagubieniem.
Co wtedy zrobić? Dzieje się wielka tragedia i pojawiają się bardzo trudne sytuacje, związane również z tym, że ludzie pochodzą z różnych środowisk i z różnych regionów kraju. W ośrodkach dla uchodźców, obok siebie, mieszka np. pani profesor, obok niej dziewczyna, która najprawdopodobniej trudniła się „najstarszym zawodem świata”, obok jest rodzina wielodzietna, a jeszcze dalej – ktoś niepełnosprawny. Niegdyś mieli swój dom, pracę, etc. – teraz mają kawałek podłogi. Budzi to emocje, wybuchają kłótnie, depresja jest doświadczeniem tysięcy ludzi.

W tym wszystkim są one – siostry zakonne, które dwoją się i troją, żeby łagodzić, rozmawiać, podawać ciepłą zupę, pocieszać. I działają tak do utraty sił, ponad siły. Jednak gdy rozmawiałam z nimi, to za każdym razem wzruszały ramionami i się zastanawiały: „Co my takiego robimy? W zasadzie to nic wielkiego nie robimy. No dobra: dajemy im nadzieję. Tylko dajemy nadzieję”.
Opisała Pani m.in. historie sióstr służebniczek dębickich oraz józefitek, które zajmują się osobami starszymi.
Siostry w różnych miejscach na Ukrainie opiekują się osobami zależnymi. To na przykład 90-letnie staruszeczki, osoby polskiego pochodzenia, które pamiętają II wojnę światową. W momencie, gdy rozpoczyna się alarm przeciwlotniczy, wiadomo, że gdzieś leci rakieta. Pytanie tylko: gdzie i czy nasi zbiją? Powinno się wówczas uciekać do schronów.
Ale siostry tego nie robią. Nie są w stanie przenieść kilkudziesięciu osób w pięć minut do piwnicy. Nie jest to wykonalne technicznie. Poza tym, to są przecież osoby leżące, schorowane, więc każde szarpnięcie powoduje strach i ból. Siostry więc zostają przy łóżkach podopiecznych i mówią: ”Jeśli przyjdzie zginąć, to razem”. Podobne historie działy się na przykład w czasie Powstania Warszawskiego: siostry zostawały z chorymi do końca.
Siostry zakonne pracujące za naszą wschodnią granicą prowadzą również domy dziecka.
Tak. Siostry z kilku zgromadzeń prowadzą niewielkie, rodzinne domy dziecka. Przyjmują tam dzieci ze środowisk trudnych, po dramatycznych przejściach. Po wybuchu wojny, dzieci które zaczynały przy zakonnicach odzyskiwać spokój i poczucie bezpieczeństwa, znów musiały zmagać się z lękiem, stresem. I w momencie wybuchu wojny siostry musiały te maluszki ewakuować, wywieźć do Polski. Uciekały z nimi, gdy wokół latały rakiety.
W Polsce zostały przyjęte z otwartymi sercami i ugoszczone z ogromnym oddaniem. Jednak po kilku miesiącach… wróciły na Ukrainę, ponieważ dzieci tak bardzo tęskniły. To wzruszające i dające do myślenia: mimo, że w Polsce staraliśmy się im „przychylić nieba”, żeby miały wszystko w sensie materialnym, to jednak dzieci chciały wrócić do swojej ojczyzny.

Mimo ogromu wojennych nieszczęść zdarzają się małe cuda. Niezwykła jest chociażby historia młodej dziewczyny, która przyjmowała chrzest podczas bombardowania.
Takich małych cudów jest mnóstwo. Małymi cudami można nazwać i fakt, że wiele osób zaczyna zupełnie inaczej postrzegać siostry zakonne. Wcześniej byli im niechętni, wręcz przechodzili na drugą stronę ulicy, gdy widzieli siostrę, bo się bali, nie ufali. Jednak teraz wspólna niedola, wspólna bieda zmienia serca!
Zmiana patrzenia na Kościół katolicki jest też ewidentna. Rzeczywiście dokonują się też zmiany serca, jak w przypadku 15-letniej dziewczyny, która uciekała z okolic Odessy i poprosiła o chrzest. A chrzest odbył się w czasie… alarmu rakietowego. Nikt z kościoła nie uciekł.
Takich historii zapewne jest więcej…
Dla mnie przykładem, że nad wielkim złem, jest jeszcze większe Dobro, jest m.in historia z Żytomierza. Siostry Franciszkanki Służebnice Krzyża, pracują i modlą się w miejscu, w którym podczas I wojny światowej przebywała Matka Róża Czacka. Tuż przed obecną wojną, Czacka „wróciła” do Żytomierza po beatyfikacji, przybyły do miasta Jej relikwie. Siostry w najgorszych momentach ostrzałów modlą się przez wstawiennictwo swojej założycielki.
Natomiast, jeszcze przed wybuchem wojny, siostry próbowały dotrzeć do środowiska dorosłych osób niewidomych, mieszkających na wydzielonym osiedlu przy zakładzie pracy chronionej. Jednak niewidomi nie życzyli sobie ich pomocy. Byli wręcz wrogo nastawieni. Gdy wybuchła wojna, siostry postanowiły ich odwiedzić, bo przeczuwały, że niewidomi są pozbawieni jakiejkolwiek pomocy.
Miały rację. Okazało się, że jest to środowisko bardzo biedne materialnie, ale i zaniedbane moralnie. Mieszkańcy osiedla otworzyli się na pomoc, bo poznali siostry. Przekonali się, że to cudowne, działające, skromne osoby. Siostry starają się cały czas walczyć o poprawę ich bytu. A takich historii, dających nadzieję, zebrałam dużo, dużo więcej. Bo siostry nadziei są cały czas na posterunku.
Family News Service
Foto: YouTube, archiwum prywatne, Rycerze Kolumba, materiały promocyjne książki “Siostry nadziei”
News USA
Papież Leon XIV przejdzie operację. Lekarze wykryli guzek w płucu
Papież Leon XIV poinformował w niedzielę, że w najbliższych dniach przejdzie operację usunięcia guzka z płuca. Zmianę wykryto na bardzo wczesnym etapie i jest ona dobrze odgraniczona. Watykan przekazał, że przewidywana rekonwalescencja 71-letniego papieża potrwa około tygodnia.
Leon XIV poinformował o swoim stanie zdrowia podczas niedzielnego spotkania z wiernymi w południe. Wyjaśnił, że podczas niedawnych badań lekarze znaleźli niewielki, zlokalizowany guzek w płucu i zalecili jego chirurgiczne usunięcie.
Papież podziękował wiernym za duchowe wsparcie i poprosił o modlitwę. Jest to pierwsze poważniejsze wydarzenie dotyczące zdrowia Leona XIV podczas jego trwającego 17 miesięcy pontyfikatu.
Operacja w najbliższych dniach
Watykan nie podał dokładnej daty zabiegu, informując jedynie, że powinien on odbyć się na początku tego tygodnia. Papież ma w środę przewodniczyć Mszy świętej kończącej tygodniową konferencję poświęconą duszpasterstwu rodzin, jednak przedstawiciele Watykanu zasugerowali, że może nie wziąć w niej udziału.
Operacja ma zostać przeprowadzona w rzymskiej Poliklinice Gemelli, gdzie leczeni byli również poprzedni papieże. W szpitalu znajduje się specjalny apartament przeznaczony dla papieży. W niedzielę nic nie wskazywało na to, aby Leon XIV został już przyjęty do placówki.
Guzek nie musi oznaczać nowotworu
Guzek płuca to niewielki nieprawidłowy obszar o średnicy poniżej cala, który może zostać wykryty podczas tomografii komputerowej klatki piersiowej lub jamy brzusznej. Takie zmiany są stosunkowo częste i wiele z nich ma charakter łagodny.
Dr Stephen Liu, specjalista w dziedzinie raka płuca z Lombardi Comprehensive Cancer Center przy Georgetown University, wyjaśnia, że zarówno łagodne, jak i nowotworowe guzki mogą wyglądać podobnie w badaniach obrazowych. Jeśli istnieją wystarczające powody do niepokoju, a stan pacjenta i położenie zmiany pozwalają na zabieg, jej chirurgiczne usunięcie umożliwia postawienie ostatecznej diagnozy.
Zdaniem lekarza, gdyby zmiana okazała się nowotworowa, rokowania byłyby bardzo dobre ze względu na wykrycie jej na wczesnym etapie. W takim przypadku samo chirurgiczne usunięcie guzka może okazać się wystarczającym leczeniem.
Lekarze podkreślają znaczenie dalszej diagnostyki
Wg lekarzy przypadkowe wykrycie guzka nie oznacza automatycznie raka płuca. Dobrze odgraniczony charakter zmiany może nawet wskazywać na mniejsze prawdopodobieństwo choroby nowotworowej. Jednocześnie konieczne jest dokładne zbadanie zmiany i ustalenie jej charakteru. Wykrytego guzka płuca nie należy ignorować, nawet jeśli jego wygląd sugeruje łagodny charakter.
Dr Stephen Liu wskazuje, że chirurgiczne usunięcie takiej zmiany jest standardowym rozwiązaniem, szczególnie u osoby w dobrym ogólnym stanie zdrowia oraz wtedy, gdy guzek znajduje się w miejscu łatwo dostępnym dla chirurga. Biopsja igłowa płuca może być trudna i nie zawsze dostarcza lekarzom wystarczających informacji.
Według specjalisty zabieg, choć może brzmieć poważnie, w podobnych przypadkach jest często stosunkowo bezpieczny i nieskomplikowany, a powrót do zdrowia może być szybki. Jeśli nie pojawią się komplikacje, stan papieża powinien pozwolić mu również na planowaną podróż do Ameryki Łacińskiej.

Leon XIV
Leon XIV pozostaje aktywny fizycznie
Dotychczas nie informowano o poważnych problemach zdrowotnych Leona XIV. 71-letni papież pozostaje aktywny fizycznie, regularnie gra w tenisa, a podczas pobytów w papieskiej letniej rezydencji w Castel Gandolfo również pływa.
Leon XIV ma zaplanowaną dużą podróż zagraniczną w dniach od 6 do 17 listopada. Papież ma odwiedzić Urugwaj, Argentynę i Peru. Na razie nie wiadomo, czy operacja i okres rekonwalescencji wpłyną na szczegóły tej wizyty, jednak w niedzielę papież potwierdził, że nadal zamierza udać się do Ameryki Łacińskiej.
Wspomnienie choroby papieża Franciszka
Informacja o operacji Leona XIV pojawia się półtora roku po śmierci jego poprzednika. Papież Franciszek zmarł 21 kwietnia 2025 roku w następstwie udaru, po długiej hospitalizacji rozpoczętej z powodu kryzysu oddechowego, który rozwinął się w obustronne zapalenie płuc.
Franciszek przez lata zmagał się z przewlekłymi problemami płucnymi. Jako młody człowiek przeszedł również operację, podczas której usunięto mu część jednego płuca. W ostatnich tygodniach życia był leczony właśnie w Poliklinice Gemelli.
Premier Włoch przekazała słowa wsparcia
Premier Włoch Giorgia Meloni przekazała Leonowi XIV wyrazy wsparcia w imieniu własnym oraz włoskiego rządu przed czekającym go zabiegiem. Meloni była jedną z nielicznych osób spoza najbliższego otoczenia papieża Franciszka, które odwiedziły go podczas jego ostatniej długiej hospitalizacji.
Włoska premier zwróciła uwagę na spokój, z jakim Leon XIV poinformował wiernych o swoim stanie zdrowia. Jej zdaniem sposób, w jaki papież mówił o diagnozie i nadchodzącej operacji, jest uspokajający.
Źródło: baynes9
Foto: YouTube, Vatican Media
Kościół
Leon XIV przeciwko karze śmierci. Watykan krytykuje plan publicznej egzekucji w USA
W sobotę papież Leon XIV przypomniał, że kara śmierci jest niedopuszczalna i narusza niezbywalną godność człowieka. Jego stanowisko pojawia się w czasie ostrej debaty w Stanach Zjednoczonych, gdzie Departament Obrony planuje transmitować w internecie egzekucję Nidala Malika Hasana przez pluton egzekucyjny. Watykan określa pomysł przekształcenia śmierci w publiczne widowisko jako nie do zaakceptowania.
Amerykański papież zabrał głos z okazji Światowego Dnia Przeciwko Karze Śmierci. W swoim przesłaniu przypomniał zmienione nauczanie Kościoła katolickiego dotyczące kary śmierci, wprowadzone za pontyfikatu jego poprzednika, papieża Franciszka.
Leon XIV wskazał, że dobro wspólne może być chronione, a wymogi sprawiedliwości spełniane bez wykonywania kary śmierci. Współczesne systemy penitencjarne pozwalają chronić społeczeństwo, nie odbierając jednocześnie osobom winnym możliwości odkupienia.
Nidal Malik Hasan ma zostać rozstrzelany 3 grudnia
Stanowisko papieża pojawia się w czasie, gdy w Stanach Zjednoczonych przygotowywana jest wyjątkowo głośna egzekucja. Departament Obrony USA poinformował w czwartek, że wykonanie wyroku śmierci na Nidalu Hasanie przez pluton egzekucyjny ma być transmitowane na żywo.
Hasan został skazany za strzelaninę w bazie wojskowej Fort Hood w 2009 roku, w której zginęło 13 osób, a 32 zostały ranne. Egzekucję zaplanowano na 3 grudnia w Fort Hood.
Jeżeli wyrok zostanie wykonany zgodnie z planem, będzie to pierwsza egzekucja przeprowadzona przez amerykańskie wojsko od 1961 roku. Decyzja o planowanej transmisji wywołała szczególnie ostrą krytykę.
Leon XIV nie odniósł się bezpośrednio do Hasana
W swoim przesłaniu papież nie wymienił Hasana ani nie odniósł się bezpośrednio do planowanej egzekucji w Stanach Zjednoczonych. Nie wspomniał również o nieudanej egzekucji Christy Pike w Tennessee pod koniec ubiegłego miesiąca, która ponownie wywołała debatę o karze śmierci w USA.
Publikowanie papieskich przesłań z okazji wydarzeń takich jak Światowy Dzień Przeciwko Karze Śmierci jest jednak stałą praktyką oficjalnych kont papieża w mediach społecznościowych.
Wypowiedź Leona XIV pojawiła się zaledwie kilka godzin po znacznie bardziej bezpośrednim stanowisku watykańskiego sekretarza stanu. Kardynał Pietro Parolin otwarcie odniósł się do planowanej amerykańskiej egzekucji i jej transmisji.
Kardynał Pietro Parolin: śmierć nie może stać się widowiskiem
Kard. Parolin uznał pomysł transmitowania egzekucji za niezrozumiały. Podkreślił, że stanowisko Kościoła oznacza całkowity sprzeciw wobec kary śmierci, ponieważ jest ona niezgodna z godnością człowieka i nie stanowi skutecznego środka odstraszającego.
Sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej zaznaczył, że nawet w przypadku osoby winnej poważnych przestępstw istnieją inne sposoby wymierzenia sprawiedliwości. Szczególnie skrytykował możliwość przekształcenia egzekucji w publiczne widowisko.

Nidal Hasan sprawca strzelaniny w Fort Hood
Przewodniczący amerykańskich biskupów wyraża szok
Plany Pentagonu spotkały się również ze zdecydowaną reakcją arcybiskupa Paula Coakleya, przewodniczącego Konferencji Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych. Hierarcha wyraził szok i głęboki smutek z powodu decyzji dotyczącej egzekucji.
Coakley zaznaczył, że czynów Hasana nie można w żaden sposób usprawiedliwiać. Jednocześnie uznał publiczną egzekucję za barbarzyńskie promowanie kultury śmierci i zaapelował o ponowne rozpatrzenie decyzji.
Według arcybiskupa publiczne wykonanie wyroku nawet na człowieku odpowiedzialnym za bardzo poważne zbrodnie może dodatkowo osłabić moralne podstawy społeczeństwa i obciążyć sumienie Amerykanów.
Donald Trump popiera wykonanie wyroku
Prezydent Donald Trump powiedział w piątek, że popiera egzekucję Nidala Hasana przez pluton egzekucyjny. Przed wylotem do Syracuse w stanie Nowy Jork na wydarzenie polityczne przekazał dziennikarzom, że nie ma dla niego znaczenia sposób wykonania wyroku, o ile skazany zostanie stracony.
Trump uznał karę śmierci za odpowiednią w przypadku Hasana. Prezydent nie udzielił jednak wyraźnej odpowiedzi na pytanie, czy transmisja egzekucji jest właściwa oraz czy sam zamierza ją oglądać.

JD Vance
JD Vance ma wątpliwości dotyczące transmisji
Do sprawy odniósł się również wiceprezydent JD Vance, który jest konwertytą na katolicyzm. W piątek zasugerował, że nie jest pewien, czy zapowiadana transmisja rzeczywiście dojdzie do skutku. Vance poinformował dziennikarzy, że nie zamierza oglądać egzekucji. Wyraził także wątpliwość, czy transmisja wydarzenia zostanie ostatecznie przeprowadzona zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią Departamentu Wojny.
Kościół podkreśla godność człowieka
Spór wokół egzekucji Nidala Hasana ponownie pokazuje różnicę pomiędzy stanowiskiem administracji USA a współczesnym nauczaniem Kościoła katolickiego w sprawie kary śmierci. Leon XIV przypomina, że nawet osoby odpowiedzialne za najcięższe przestępstwa nie tracą swojej ludzkiej godności.
Papież podkreśla jednocześnie, że państwo dysponuje obecnie skutecznymi środkami ochrony obywateli bez konieczności odbierania życia skazanemu. W tym ujęciu sprawiedliwość i bezpieczeństwo społeczne mogą zostać zapewnione bez całkowitego pozbawienia winnego możliwości odkupienia.
Źródło: cbs
Foto: YouTube, Vatican Media
News Chicago
Archidiecezja Chicago stworzyła wyjątkowe miejsce upamiętniające osoby, które popełniły samobójstwo
W czerwcu na katolickim cmentarzu Queen of Heaven w Hillside powstało miejsce pamięci poświęcone osobom, które odebrały sobie życie, oraz ich rodzinom. Archidiecezja Chicago podkreśla, że memoriał „At Peace” jest pierwszą tego rodzaju inicjatywą archidiecezjalną w Stanach Zjednoczonych i symbolem głębokiej zmiany w duszpasterskim podejściu Kościoła do samobójstwa.
Historia tej inicjatywy jest związana z ks. Charlesem Rubeyem, który wiele lat temu doszedł do przekonania, że katoliccy duchowni powinni znacznie lepiej wspierać rodziny osób zmarłych w wyniku samobójstwa. Punktem zwrotnym stało się dla niego spotkanie z dwiema kobietami, które opowiedziały o bolesnych doświadczeniach w swoich parafiach.
Kobiety zwróciły się do księży z prośbą o modlitwę za bliskich, którzy odebrali sobie życie. Usłyszały jednak, że ich zmarli trafili do piekła. Ks. Rubey zdecydowanie odrzucił takie potępiające podejście i starał się zapewnić rodziny, że ich bliscy są z Bogiem.
Program LOSS działa od 1979 roku
Doświadczenie to całkowicie zmieniło działalność duszpasterską ks. Rubeya. Zaczął błogosławić mosty, tory kolejowe i piwnice, czyli miejsca, w których ludzie odbierali sobie życie, starając się nieść pocieszenie pozostawionym rodzinom.
W 1979 roku założył program LOSS – Loving Outreach to Survivors of Suicide, oferujący poradnictwo i wsparcie osobom, które straciły bliskich w wyniku samobójstwa. Program jest prowadzony przez Katolickie Organizacje Charytatywne Archidiecezji Chicago.
Dziś ks. Charles Rubey ma 86 lat, a posługa związana z LOSS nadal pozostaje ważną częścią jego życia. W tym roku Archidiecezja Chicago uhonorowała jego wieloletnią pracę, dedykując mu memoriał poświęcony osobom zmarłym w wyniku samobójstwa oraz tym, którzy przeżywają po nich żałobę.
„At Peace” na cmentarzu Queen of Heaven
Memoriał „At Peace” znajduje się na katolickim cmentarzu Queen of Heaven w Hillside. Archidiecezja Chicago informuje, że jest to pierwsze tego rodzaju miejsce stworzone przez archidiecezję w Stanach Zjednoczonych. Ks. Rubey postrzega powstanie memoriału jako widoczny znak zmiany, jaka dokonała się w Kościele. Jego zdaniem rodziny osób, które odebrały sobie życie, nie są już potępiane, lecz obejmowane wsparciem i duszpasterską troską.

Ks. Charles Rubey
Katolickie nauczanie nadal uznaje samobójstwo za poważny grzech. Jednocześnie Kościół uwzględnia wpływ zaburzeń psychicznych, cierpienia i innych okoliczności ograniczających odpowiedzialność człowieka oraz nie wyklucza możliwości zbawienia osób, które odebrały sobie życie.
Papież Leon XIV mówi o zdrowiu psychicznym
Pochodzący z Chicago Leon XIV poświęcił część swoich comiesięcznych intencji modlitewnych osobom cierpiącym z powodu problemów ze zdrowiem psychicznym oraz myśli samobójczych. Papież wezwał Kościół do tworzenia bezpiecznej przestrzeni dla każdego człowieka. Podkreślał potrzebę budowania wspólnoty, która towarzyszy ludziom, nie wyklucza ich, potrafi słuchać bez osądzania i nie boi się być blisko osób przeżywających kryzys.
Memoriał powstawał podczas pandemii
Ks. Charles Rubey oraz biskup Lawrence Sullivan, wikariusz generalny Archidiecezji Chicago, opracowywali koncepcję pomnika „At Peace” podczas pandemii COVID-19. Był to okres, w którym problemy związane ze zdrowiem psychicznym znalazły się w centrum społecznej uwagi.
Założeniem było stworzenie miejsca przynoszącego ukojenie ludziom wszystkich wyznań. Bp Sullivan zwracał uwagę, że dawniej osoby zmagające się z problemami psychicznymi często zachęcano po prostu do przezwyciężenia trudności siłą woli. Dzisiaj znacznie lepiej rozumie się, że są to poważne problemy zdrowotne, których nie można sprowadzać do kwestii charakteru czy moralności.
Memoriał zdobią między innymi rzeźba anioła oraz wykonane z brązu gołębie. Znajduje się on na cmentarzu, na którym mieści się również największe na świecie katolickie mauzoleum.
Memoriał nie został ukryty
Lokalizacja miejsca pamięci została starannie przemyślana. Archidiecezja nie chciała, aby memoriał znajdował się gdzieś na uboczu, ponieważ samobójstwo i żałoba rodzin nie powinny być traktowane jako powód do wstydu.
W uroczystości poświęcenia memoriału, która miała miejsce w czerwcu, uczestniczyła między innymi rabin Marianne Novak. Dołączyła ona do programu LOSS po tym, jak w 2017 roku jej 18-letnia córka Batsheva Chaya odebrała sobie życie.

Memoriał „At Peace” na katolickim cmentarzu Queen of Heaven w Hillside
Kościół przez dziesięciolecia odmawiał katolickiego pochówku
Do czasu zmiany prawa kościelnego w 1983 roku przepisy obowiązujące od 1917 roku pozbawiały osoby zmarłe w wyniku samobójstwa możliwości katolickiego pochówku na poświęconej ziemi. Kościół nigdy nie akceptował samobójstwa, a dawne zdecydowane stanowisko wynikało między innymi z przekonania, że może ono zniechęcać ludzi do odbierania sobie życia.
Zmiana podejścia zaczęła się wraz z reformami Soboru Watykańskiego II w latach 60. XX wieku. Kolejnym ważnym etapem było zatwierdzenie w 1992 roku Katechizmu Kościoła Katolickiego.
Katechizm wskazuje, że samobójstwo jest sprzeczne z miłością Boga, ale jednocześnie uwzględnia możliwość ograniczenia odpowiedzialności człowieka przez poważne zaburzenia psychiczne, cierpienie, lęk przed trudnościami lub torturami. Kościół naucza również, że nie należy tracić nadziei na wieczne zbawienie osób, które odebrały sobie życie.

Ks. Charles Rubey i biskup Lawrence Sullivan
Większa wiedza o chorobach psychicznych zmieniła podejście
Rosnąca w ostatnich dziesięcioleciach wiedza na temat chorób psychicznych wpłynęła zarówno na społeczne postrzeganie samobójstwa, jak i na sposób, w jaki do problemu podchodzi Kościół katolicki.
Jak bolesne mogą być konsekwencje niewłaściwego podejścia duszpasterskiego, pokazuje historia rodziny z Michigan. W 2018 roku podczas pogrzebu 18-letniego Maisona Hullibargera prowadzący uroczystość ksiądz zakwestionował możliwość jego zbawienia po śmierci samobójczej.
Maison był sportowcem i wyróżniającym się uczniem. Jego ojciec, Jeff Hullibarger, próbował powstrzymać ks. Dona LaCuestę przed kontynuowaniem krytycznego kazania, jednak duchowny mówił dalej o samobójstwie jako grzechu przeciwko Bogu i jego konsekwencjach.
Archidiecezja Detroit później przeprosiła rodzinę, przyznając, że i tak niezwykle trudna sytuacja stała się jeszcze bardziej bolesna.
Matka Maisona, Linda Hullibarger, pozwała ks. LaCuestę oraz Archidiecezję Detroit, zarzucając między innymi celowe spowodowanie cierpienia emocjonalnego. Sądy opowiedziały się jednak po stronie duchownego, powołując się na ochronę wynikającą z Pierwszej Poprawki do Konstytucji USA.
Ojciec, który stracił córkę, działa na rzecz zmian
Ed Shoener, którego córka Katie odebrała sobie życie w 2016 roku, został współzałożycielem Association of Catholic Mental Health Ministers. Organizacja pomaga parafiom przełamywać stygmatyzację związaną z chorobami psychicznymi i uczy, jak towarzyszyć osobom przeżywającym takie trudności.
Międzynarodowa organizacja zabiega również o większe zaangażowanie Kościoła katolickiego w poprawę opieki nad zdrowiem psychicznym. W styczniu Shoener spotkał się z papieżem Leonem XIV, aby podziękować mu za zainteresowanie tą problematyką.
Przekazał papieżowi swoją nadzieję, że Kościół przygotuje kiedyś obszerne stanowisko poświęcone zdrowiu psychicznemu, na przykład w formie listu apostolskiego lub encykliki.
Spotkanie w Watykanie z okazji Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego
W tym miesiącu Ed Shoener ponownie przybył do Watykanu na wydarzenie związane z comiesięczną intencją modlitewną Leona XIV oraz przypadającym w minioną sobotę Światowym Dniem Zdrowia Psychicznego.
Przywódcy religijni i specjaliści ochrony zdrowia analizowali, w jaki sposób parafie reagują na problemy psychiczne oraz jak najlepiej odpowiedzieć na apel papieża o tworzenie duszpasterstw zdrowia psychicznego, które pomagają zwalczać stygmatyzację i dyskryminację.
Chicago może stać się przykładem dla innych
Ed Shoener oraz Ranana Dine, dyrektor programu Catholic-Jewish Studies w Catholic Theological Union w Chicago, mają nadzieję, że memoriał stworzony w rejonie Chicago stanie się wzorem dla podobnych miejsc w innych częściach kraju i świata.
Dine podkreśla znaczenie tworzenia fizycznych przestrzeni, w których ludzie mogą usiąść, zatrzymać się i przeżywać żałobę. Takie miejsca mają przypominać osobom po stracie, że nie są same i nie powinny wstydzić się swojego cierpienia.

Pomoc w kryzysie
Osoby znajdujące się w kryzysie emocjonalnym lub mające myśli samobójcze w Stanach Zjednoczonych mogą skontaktować się z numerem 988. Pomoc i informacje dotyczące zdrowia psychicznego oferuje również National Alliance on Mental Illness pod numerem 1-800-950-NAMI (6264), od poniedziałku do piątku w godzinach 10:00 AM–6:00 PM ET.
Źródło: cbs
Foto: Archidiecezja Chicago. YouTube, istock/simonapilolla/
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW3 tygodnie temuJanusz Stokłosa wystąpi z batutą w Chicago. W niedzielę koncert „Polish Soul, American Spirit”
-
News Chicago1 tydzień temuDuży postęp w leczeniu Filipa Czarneckiego. Policjant mówi, pamięta i rozpoczął intensywną rehabilitację
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW3 tygodnie temuWici zapraszają dzieci, młodzież i dorosłych. Ruszył nabór do zespołu w Algonquin
-
News USA3 dni temuICE postrzeliło mężczyznę w Nowym Jorku. Burmistrz żąda likwidacji federalnej agencji
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW3 tygodnie temuGrażyna Auguścik nagra koncert na żywo. Publiczność będzie częścią nowego albumu
-
News USA4 tygodnie temuDonald Trump: obawy o bezpieczeństwo AI to „oszustwo”
-
News Chicago4 tygodnie temuJohnson rusza po drugą kadencję. Przed burmistrzem trudna i kosztowna kampania
-
News Chicago2 tygodnie temuDonald Trump wystąpił na Presidents Cup w Medinah Country Club pod Chicago











