Połącz się z nami

Ciekawostki

Mistrzyni Polski w wyciskaniu sztangi leżąc: Życie z niepełnosprawnością nie wyklucza mnie z bycia szczęśliwą

Opublikowano

dnia

Aleksandra Zielińska, wielokrotna mistrzyni Polski w wyciskaniu sztangi w leżeniu, urodziła się z rozszczepem kręgosłupa. Porusza się za pomocą kul lub wózka inwalidzkiego. Choroba nie przeszkadza jej w spełnianiu marzeń i osiąganiu kolejnych sukcesów.

W rozmowie z Family News Service Aleksandra Zielińska opowiada m.in. o sportowych sukcesach, o tym, dlaczego niepełnosprawności nie postrzega jako problemu oraz planach na przyszłość.

Jest pani wielokrotną mistrzynią Polski w podnoszeniu ciężarów leżąc. Czuje się pani szczęśliwą i spełnioną kobietą?

Aleksandra Zielińska: Tak, bo robię to, co lubię. Niepełnosprawność nie przeszkadza w tym, aby moje życie było pełne i bogate.

Mówi pani, że dzięki determinacji rodziców nie postrzega pani niepełnosprawności jako problemu.

Kiedy się urodziłam moi rodzice byli w szoku. Lekarz z jakiejś przyczyny nie zauważył tej przepukliny, która była dość duża. Miałam także problemy z biodrami.

W szpitalu zdecydowano, abym przyszła na świat poprzez cesarskie cięcie, bo porodu naturalnego w ogóle mogłabym nie przeżyć. Moi rodzice mają jednak naturę zadaniowców i wiedzieli, że w takich sytuacjach należy natychmiast rozpocząć rehabilitację.

Rehabilitacja rozpoczęła się w drugim tygodniu życia.

Tak. Na początku sześć razy dziennie, co dwie godziny. Zakładano, że będę musiała być rehabilitowana do 18. roku życia, ale ten czas znacznie się skrócił.

A jak jest teraz?

Mam przepuklinę oponowo-rdzeniową. Nerwy rdzeniowe są uszkodzone na odcinku lędźwiowym. Od tego miejsca nie mam czucia. Nie wszystkie stawy i mięśnie dobrze funkcjonują.

Przez nieruchome stopy mam problemy z zachowaniem równowagi. Przy przepuklinie oponowo-rdzeniowej częstą przypadłością jest też zwichnięcie stawów biodrowych. Powoduje to trudności w dłuższym chodzeniu oraz staniu.

Wiara pomaga mi w życiu

Bała się pani, że przez chorobę nie będzie mogła w pełni realizować swoich marzeń?

Nie byłam wychowywana w lęku. Rodzice nie mówili mi, że czegoś nie będę mogła robić i że coś jest poza moim zasięgiem.

Owszem, kiedy opowiadałam im, że kiedyś zostanę chirurgiem i będę stała przy stole operacyjnym, to oni tłumaczyli mi, że niekoniecznie jest to praca dla mnie. Nie dlatego, że się do niej nie nadaję, ale że fizycznie nie będę w stanie pewnych czynności wykonać.

Zawsze mi powtarzali, że jak będę miała pracę, jak będę miała męża to wtedy na pewne rzeczy spojrzę z innej perspektywy. Ograniczenia pojawiały się ze strony innych ludzi. Odnosili się do mnie różnie. Nie zawsze to były pozytywne reakcje. Dlatego z czasem pojawiły się u mnie momenty zwątpienia.

Miała pani pretensje i żal do Boga?

W tej relacji pojawiły się pewne trudności. Pochodzę z wierzącej rodziny, moja babcia była bardzo religijna. Na pewnym etapie życia jej postawa wobec Boga zaczęła mnie irytować. Najważniejsza była dla niej modlitwa i chodzenie do kościoła.

Ja zaś uważałam, że mam kiepskie życie. Obraziłam się na Boga, bo spodziewałam się spektakularnego uzdrowienia.

Pytałam, dlaczego to przytrafiło się właśnie mnie? Dlaczego nie zabierze ode mnie choroby, skoro Go tak gorliwie proszę?

Z czasem w ogóle przestałam chodzić do kościoła. Wszystko zaczęło się zmieniać, gdy poznałam moją przyjaciółkę. Ona odczarowała moje postrzeganie wiary.

Zdałam sobie sprawę, że na mszę świętą nie chodzą tylko starsze panie. Poza tym ona też żyła Bogiem na co dzień. Wierzyła w świętych obcowanie. I dzięki niej zaczęłam stopniowo poznawać Boga i rozwiewać swoje wątpliwości.

Oczywiście łatwiej jest iść swoją drogą i nie liczyć się z nikim i niczym, mieć swój plan. Ale generalnie wiara bardzo mi pomaga w życiu.

Trzykrotna rekordzistka

W pewnym momencie w pani życiu pojawiła się sportowa pasja. Jak się zaczęła ta przygoda?

Już w dzieciństwie nie lubiłam chodzić na basen. Krępowało mnie to, że z powodu choroby, muszę tam być przy innych osobach jedynie w kostiumie kąpielowym. Trener zaproponował mi, żebym może spróbowała zaprzyjaźnić się z siłownią.

Miałam wtedy 14 lat. Moją uwagę przykuła ławka. Tata wyjaśnił mi do czego ona służy i jak wyciska się sztangę. Spodobało mi się to bardzo i od razu chciałam dokładać ciężar.

W porównaniu z mężczyznami, którzy zaczynali rozgrzewkę od ciężaru będącego moim maksimum, czułam się bardzo słabo. Trener widział jednak we mnie potencjał. Zaproponował wyjazd na zawody.

Co było dalej?

Okazały się totalną porażką. Osiągnęłam najgorszy wynik. Obiecałam sobie, że nigdy już nie wezmę udziału w kolejnych zawodach.

Trener jednak nie odpuszczał.

Zapisał mnie na mistrzostwa Polski. Zdobyłam tam pierwsze miejsce! Od tego wszystko się zaczęło. Przez kolejne lata wszędzie, gdzie pojechałam zdobywałam pierwsze lub drugie miejsca. Zdałam sobie sprawę, że ja też mogę coś robić.

Nie miałam wcześniej poczucia, że jestem w czymś dobra. Owszem dobrze się uczyłam, moim ulubionym przedmiotem była biologia, ale nie odczuwałam z tego powodu dumy.

Dopiero sport pokazał mi, że to ciało, które nie domaga w jednej sferze, może nadrobić je w innej, a ja nie jestem na straconej pozycji.

Nie ma ludzi, którzy nie mieliby talentów

Jak z nadzieją spojrzeć w przyszłość i pokonywać trudności dnia codziennego?

Rzeczywistość zależy od tego, jak ją postrzegamy. Trudności zawsze będą, ale większość z nich jest do ogarnięcia. Warto pamiętać, że nie ma ludzi, którzy nie mieliby talentów.

Jeśli znajdziemy w sobie ciekawe zainteresowania i pasje, to należy się w tym kierunku rozwijać, bo to daje szczęście i radość.

Przed zawodami powtarzam sobie, że podczas nich nie tylko staram się być lepsza od innych, ale przede wszystkim od samej siebie, z poprzedniego dnia. Wynik nie jest do końca zależny ode mnie. Mogę się skupić na tym, aby był jak najlepszy. Zależy to jednak od wielu czynników.

Podczas jednych zawodów zajęłam 6. miejsce i zrobiłam taki wynik, którego bym się nigdy nie spodziewała.

Kilka lat temu przeczytałam jedną z wypowiedzi amerykańskiej pisarki, Arianny Huffington, które wciąż we mnie rezonują:

„Nie staram się tańczyć lepiej niż ktokolwiek inny. Staram się jedynie tańczyć lepiej niż ja sama”.

W realizacji kolejnych planów i marzeń warto patrzeć na własne możliwości, nie odpuszczać i robić swoje.

Jest pani psychologiem i pracuje w szkole specjalnej. To dla pani misja?

Dla mnie praca to powołanie. Jest momentami wyczerpująca, ale i daje mi dużo satysfakcji i radości.

Choroba pomaga pani w tej pracy?

Bardziej pomaga mi mój sposób wychowania. Uczniom przekazuję to, czego nauczyli mnie rodzice.

Nie dawali mi taryfy ulgowej tylko ze względu na chorobę. Robili wszystko, abym w przyszłości była jak najbardziej samodzielna.

W podobny sposób chcę traktować swoich podopiecznych. Pracuję w szkole dla dzieci z autyzmem. Jestem terapeutką behawioralną. To, że jeżdżę na wózku sprawia, że jestem też wobec nich bardziej empatyczna.

Niepełnosprawność nie jest przeszkodą w byciu szczęśliwym

Niektórzy mówią, że dzieciom z niepełnosprawnościami nie powinno pozwalać się narodzić ze względu na cierpienie, które jest przed nimi. Co Pani na to?

Chciałabym ich zapytać o to, czy naprawdę mają wiedzę o tym, jak mogą żyć osoby z niepełnosprawnością. Mam wrażenie, że ludzie tego nie wiedzą. Posługują się określonymi tekstami, bo mają swoje przekonania, których nie weryfikują pod względem prawdziwości.

Co by pani powiedziała tym, którzy dyskutują na temat aborcji eugenicznej, czyli zabijania dzieci nienarodzonych podejrzewanych o chorobę lub niepełnosprawność?

Mam ogromny dystans do tych wszystkich przewidywań i stawiania diagnoz. Zastanawia mnie również to, gdzie przebiega granica, że czyjeś życie jest wartościowe, a inne już nie jest. Jestem dowodem, że nie zawsze takie jasnowidztwo się spełnia.

Funkcjonowanie człowieka z niepełnosprawnością w dużej mierze zależy od tego, co jego bliscy zrobią z tą chorobą.

Zawsze możemy takim osobom pomóc. Przykro mi jest, gdy czytam o matkach, które poświęcają swoje życie dla dzieci, które rzekomo nie mają przyszłości.

Chodzę, żyję w miarę normalnie.

Bycie kobietą z niepełnosprawnością nie wyklucza mnie z bycia szczęśliwą.

Przecież nikt nie wie co nas czeka w życiu. Czasami jeden wypadek zmienia dotychczasową codzienność.

Dyskutując o prawie do aborcji eugenicznej zapominamy o tym, że rozmawiamy też o ludziach, którzy żyją i to słyszą. Często słyszę: „Wiesz, ja to jestem za wyborem, ale nie chodzi mi o ciebie”. To nie jest prawda. Chodzi o taką samą osobę jak ja.

Unikam takich rozmów, bo sprawiają ból.

Każdy człowiek ma bowiem prawo do życia, bo każde życie jest wartościowe, bez wyjątków.

Skutki chorób się minimalizuje, a chorych się leczy, a nie zabija.

Jakie wyzwania przed panią?

Za kilka tygodni zostanę żoną, a więc nowa rola przede mną. Ponadto otwierają się przede mną nowe perspektywy zawodowe.

Family News Service

 

 

Foto:  Archiwum prywatne Aleksandry Zielińskiej

News USA

Sąd uchylił wyrok po głośnym wykorzystaniu filmu stworzonego przez AI

Opublikowano

dnia

Autor:

Sąd Apelacyjny Arizony nakazał ponowne wymierzenie kary mężczyźnie skazanemu za śmiertelne postrzelenie Christophera Pelkeya. Powodem stał się wygenerowany przez sztuczną inteligencję film, na którym cyfrowa wersja zmarłego zwracała się do sądu i do człowieka odpowiedzialnego za jego śmierć.

Sprawa dotyczy Gabriela Paula Horcasitasa, który otrzymał 10 lat więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci Christophera Pelkeya. Sąd apelacyjny uznał, że materiał wygenerowany przez AI nie był wystarczająco wiarygodny, aby mógł zostać wykorzystany podczas postępowania dotyczącego wymiaru kary.

Trzyosobowy skład sędziowski stwierdził, że nagranie przekroczyło dopuszczalne granice. Nie dokumentowało rzeczywistego wydarzenia ani wypowiedzi Pelkeya, lecz przedstawiało stworzoną przez sztuczną inteligencję wersję jego osoby oraz myśli oparte na wyobrażeniu jego siostry.

Cyfrowa wersja ofiary przemówiła przed sądem

Film został pokazany podczas rozprawy dotyczącej wymiaru kary w maju 2025 roku. Rodzina Pelkeya wykorzystała sztuczną inteligencję, aby odtworzyć jego wygląd i głos. Był to prawdopodobnie pierwszy taki przypadek w amerykańskim sądownictwie.

Pomysł wyszedł od siostry zmarłego, Stacey Wales, która zastanawiała się, co jej brat powiedziałby, gdyby sam mógł przemówić przed sądem. Rodzina wykorzystała istniejące nagrania jego głosu, filmy oraz fotografie do przygotowania cyfrowej wersji Christophera Pelkeya.

W wygenerowanym materiale Pelkey zwracał się do Horcasitasa, przekazując, że żałuje okoliczności, w których obaj się spotkali, i sugerując, że w innym życiu być może mogliby zostać przyjaciółmi. Cyfrowa postać mówiła również o wierze w przebaczenie i Boga, który przebacza.

Rodzina chciała pokazać, kim był Christopher Pelkey

Stacey Wales wyjaśniła, że jedynym celem rodziny było pokazanie sędziemu osobowości jej brata i przypomnienie, że za sprawą karną stoi konkretna ofiara.

Gabriel Paul Horcasitas

Gabriel Paul Horcasitas

Śmiertelna konfrontacja na skrzyżowaniu

Do zabójstwa doszło w listopadzie 2021 roku w Chandler, na przedmieściach Phoenix. Według władz 55-letni obecnie Gabriel Horcasitas śmiertelnie postrzelił 37-letniego Pelkeya podczas konfliktu drogowego na skrzyżowaniu.

Nieuzbrojony Pelkey wysiadł ze swojego samochodu i ruszył w kierunku pojazdu Horcasitasa. Wtedy został postrzelony. Horcasitas został później uznany za winnego nieumyślnego spowodowania śmierci, a także narażenia innych osób na niebezpieczeństwo, ponieważ jeden z oddanych strzałów trafił również w inny samochód znajdujący się na skrzyżowaniu.

Przed odtworzeniem filmu wygenerowanego przez AI przed sędzią wystąpiło dziewięcioro członków rodziny i przyjaciół Pelkeya. Opowiadali o emocjonalnych konsekwencjach jego śmierci i wpływie tragedii na ich życie.

Obrona zakwestionowała wiarygodność nagrania

Adwokat Horcasitasa Kristen Reller argumentowała, że sędzia Sądu Wyższego Todd Lang naruszył prawo oskarżonego do rzetelnego postępowania, opierając się na materiale wygenerowanym przez sztuczną inteligencję. Jej zdaniem obrona nie miała realnej możliwości odniesienia się do treści filmu.

Reller zwróciła również uwagę, że materiał nie ujawniał, kto napisał słowa wypowiadane przez cyfrową wersję Pelkeya. Nie przedstawiono także dowodów potwierdzających, że zawarte w nim wypowiedzi rzeczywiście odpowiadały poglądom zmarłego.

Zdaniem obrony film miał dodatkowo wyjątkowo silny ładunek emocjonalny i sprawiał wrażenie autentycznej wypowiedzi ofiary. Takiego efektu nie byłoby, gdyby te same słowa odczytał przed sądem członek rodziny.

Sędzia mówił, że podobało mu się wykorzystanie AI

Tuż przed ogłoszeniem wyroku sędzia Todd Lang pozytywnie odniósł się do zastosowania sztucznej inteligencji. Nie powiedział jednak jednoznacznie, czy film wpłynął na wysokość kary. Zwrócił natomiast uwagę na przedstawioną w nagraniu postawę przebaczenia wobec Horcasitasa, uznając ją za zgodną z charakterem Pelkeya opisywanym podczas rozprawy.

Christopher-Pelkey

Christopher Pelkey

Prokuratorzy argumentowali, że sędzia nie brał filmu pod uwagę przy ustalaniu kary. Prawnicy rodziny Pelkeya wskazywali natomiast, że jeszcze przed jego odtworzeniem sąd otrzymał wiele informacji o ofierze od jej bliskich, a sam materiał nie zawierał treści podżegających ani szczególnie drastycznych.

Sztuczna inteligencja coraz częściej trafia do sądów

Technologie AI są coraz szerzej wykorzystywane w systemie sądownictwa, ale dotychczas służyły przede wszystkim do zadań administracyjnych, badań prawnych i przygotowywania spraw. W Arizonie sztuczna inteligencja była także używana do przekazywania opinii publicznej informacji o rozstrzygnięciach w ważnych postępowaniach.

Wygenerowanie przez AI oświadczenia ofiary oznacza jednak zupełnie nowe zastosowanie tej technologii.

Profesor prawa na Arizona State University Gary Marchant ocenił, że rozumie motywację rodziny Pelkeya, ale jednocześnie dostrzega poważne zagrożenia związane z wprowadzaniem podobnych materiałów na sale sądowe.

Marchant zwrócił uwagę na obawy sędziów i prawników przed coraz częstszym wykorzystywaniem materiałów typu deepfake. Takie nagrania można obecnie stworzyć stosunkowo łatwo, a jednocześnie mogą mieć bardzo silny wpływ na odbiorców, ponieważ ludzie są przyzwyczajeni do traktowania obrazu jako wiarygodnego świadectwa rzeczywistości.

Podobny problem pojawił się już w Nowym Jorku

Marchant przypomniał także sprawę z Nowego Jorku, w której mężczyzna nieposiadający adwokata wykorzystał wygenerowanego przez AI awatara, aby za pośrednictwem nagrania przedstawić argumenty w swoim procesie. Sędziowie potrzebowali zaledwie kilku sekund, aby zorientować się, że osoba przemawiająca do nich z ekranu w rzeczywistości nie istnieje.

W sprawie z Arizony decyzja sądu apelacyjnego oznacza, że 10-letnia kara Horcasitasa została uchylona w części dotyczącej wymiaru kary. Mężczyzna nie został uniewinniony – pozostaje skazany za śmierć Christophera Pelkeya, ale sąd będzie musiał ponownie zdecydować, jaką karę powinien otrzymać.

 

Źródło: cbs
Foto: MCSO, YouTube, everloved.com,
Czytaj dalej

Ciekawostki

Obraz kupiony za 30 USD sprzedano za 1,35 mln. Niezwykła historia dzieła chicagowskiej artystki

Opublikowano

dnia

Autor:

Przez ponad 70 lat nie było wiadomo, co stało się z obrazem cenionej chicagowskiej artystki Gertrude Abercrombie. Dzieło niespodziewanie pojawiło się na wyprzedaży majątku w Michigan, gdzie zostało kupione za zaledwie 30 dolarów. Teraz obraz osiągnął na aukcji zawrotną cenę 1,35 miliona dolarów, ustanawiając nowy światowy rekord aukcyjny dla prac artystki.

Obraz „Alderman Merriam’s Shells” Gertrude Abercrombie powstał w 1951 roku. Przedstawia kolekcję muszli należących do chicagowskiego radnego Roberta Merriama, który w latach 1947–1955 reprezentował 5. Okręg miejski, obejmujący między innymi Hyde Park.

To właśnie w Hyde Park mieszkała Abercrombie, która była ważną postacią chicagowskiego środowiska artystycznego i muzycznego. Rok po namalowaniu obrazu, w 1952 roku, artystka przekazała go lekarzowi z Kalamazoo w stanie Michigan w zamian za świadczone jej usługi medyczne.

Obraz zniknął na ponad 70 lat

W latach 1952–1953 dzieło było prezentowane na wystawach w Nowym Jorku, Chicago, Milwaukee i Evanston. Ostatni znany publiczny pokaz odbył się w 1953 roku w Chicago Design Center. Później ślad po obrazie zaginął i przez kolejne dekady nie było wiadomo, gdzie się znajduje.

Przełom nastąpił dopiero w tym roku. Na wyprzedaż majątku w Kalamazoo przyszedł mężczyzna poszukujący przede wszystkim płyt winylowych. Jego uwagę przyciągnął jednak obraz. Po odwróceniu płótna zauważył na odwrocie nazwisko, które wydało mu się znajome.

Postanowił zaryzykować i zapłacił za dzieło 30 dolarów. Zakup okazał się niezwykłym odkryciem. W czwartek ten sam obraz został sprzedany na aukcji za 1,35 miliona dolarów.

Nowy rekord dla Gertrude Abercrombie

Aukcję przeprowadził dom aukcyjny Freeman’s. Przedstawiciel firmy poinformował, że cena uzyskana za „Alderman Merriam’s Shells” ustanowiła nowy światowy rekord aukcyjny dla dzieł Gertrude Abercrombie. Rezultat znacznie przekroczył wcześniejsze oczekiwania. Przed aukcją wartość obrazu szacowano na od 15 tysięcy do 250 tysięcy dolarów. Ostateczna cena była wielokrotnie wyższa od górnej granicy wyceny.

Ważny moment w twórczości chicagowskiej artystki

Eksperci uznają „Alderman Merriam’s Shells” za dzieło dokumentujące ważny zwrot w karierze Abercrombie, gdy artystka zaczęła coraz wyraźniej kierować swoją twórczość w stronę surrealizmu. Obraz przedstawia kilka muszli umieszczonych na ciemnym tle.

Gertrude_Abercrombie

Gertrude Abercrombie

Choć na pierwszy rzut oka kompozycja może przypominać prostą martwą naturę, zastosowane przez artystkę rozwiązania nadają jej tajemniczy i niemal nierzeczywisty charakter. Każda z muszli ma własne źródło światła, padające pod różnymi kątami. Czarne tło otaczające pojedynczą zawieszoną muszlę sprawia natomiast wrażenie nieskończonej przestrzeni.

Obraz ma także szczególne znaczenie dla późniejszej twórczości Abercrombie. To właśnie w nim po raz pierwszy pojawiła się pęknięta muszla, która później stała się jednym z powracających motywów w jej pracach.

Wyprzedaż należała do lekarza, który otrzymał obraz

Historia odkrycia jest tym bardziej niezwykła, że wyprzedaż majątku, na której odnaleziono obraz, dotyczyła rzeczy należących do dr. Johna T. Reynoldsa. Był to ten sam lekarz, któremu Abercrombie przekazała dzieło ponad 70 lat wcześniej w zamian za opiekę medyczną.

30 dolarów zamieniło się w 1,35 miliona

Zakup za 30 dolarów okazał się wart 45 tysięcy razy więcej. Jednocześnie odnalezienie dzieła przywróciło historii sztuki ważną pracę jednej z najbardziej charakterystycznych artystek związanych z Chicago. Gertrude Abercrombie zmarła w 1977 roku.

 

Źródło: cbs
Foto: Carl Van Vechten, Freeman’s
Czytaj dalej

News USA

Backpack królem Fat Bear Week 2026. Niedźwiedź z Alaski zdobył ponad 103 tys. głosów

Opublikowano

dnia

Autor:

Niedźwiedź 89 Backpack został zwycięzcą Fat Bear Week 2026 w Parku Narodowym i Rezerwacie Katmai na Alasce. W finale trwającego tydzień internetowego konkursu pokonał niedźwiedzicę 910, zdobywając ponad 103 tys. głosów. Tegoroczna rywalizacja cieszyła się tak dużym zainteresowaniem, że już podczas pierwszej rundy przeciążona została strona do głosowania.

W finałowym pojedynku Backpack otrzymał 103 334 głosy, natomiast samica 910 zgromadziła 98 253 głosy. Tym samym niedźwiedź dołączył do grona zwycięzców jednego z najbardziej niezwykłych konkursów przyrodniczych w Stanach Zjednoczonych.

Przedstawiciele Katmai National Park & Preserve podkreślili, że tegoroczna edycja stała się wspólną historią tworzoną przez tysiące osób, które głosowały, prowadziły kampanie swoich ulubionych niedźwiedzi i dzieliły się zainteresowaniem dziką przyrodą Alaski. W 2026 roku organizatorzy zwracali szczególną uwagę na odporność niedźwiedzi i znaczenie chronionych krajobrazów.

16 niedźwiedzi walczyło o zwycięstwo

W Fat Bear Week 2026 uczestniczyło łącznie 16 niedźwiedzi. Backpack od początku należał do faworytów i w dwóch pierwszych rundach wygrywał swoje pojedynki przewagą przekraczającą 100 tys. głosów.

Rywalizacja stała się znacznie bardziej wyrównana w półfinale. Backpack nieznacznie pokonał niedźwiedzia 164 Bucky, natomiast niedźwiedzica 910 zdecydowanie wygrała z 132. Ostatecznie to Backpack zdobył tytuł, kontynuując rodzinną tradycję sukcesów w konkursie.

Jego matka również wygrała Fat Bear Week

Matką Backpacka jest 435 Holly, zwyciężczyni Fat Bear Week z 2019 roku. To właśnie ona w 2006 roku po raz pierwszy przyprowadziła młodego niedźwiedzia nad Brooks River w Parku Narodowym i Rezerwacie Katmai.

Imię Backpack nawiązuje do zachowania niedźwiadka podczas przepraw przez rzekę. Jako młode zwierzę wspinał się na grzbiet Holly, kiedy razem brodzili w wodzie, przypominając wówczas plecak niesiony przez matkę.

Gdy miał około dwóch lat, doznał poważnego urazu nogi. Strażnicy parku mieli wówczas wątpliwości, czy zdoła przeżyć. Niedźwiedź jednak wyzdrowiał, a w 2008 roku usamodzielnił się. Z czasem wyrósł na dużego dorosłego samca, który teraz trafił do galerii mistrzów Fat Bear Week.

Zainteresowanie przeciążyło internetowe głosowanie

Tegoroczna drabinka została powiększona w porównaniu z 2025 rokiem, kiedy rywalizowało 12 niedźwiedzi. Głosowanie, o którym informowaliśmy tutaj, rozpoczęło się we wtorek 22 września. Zainteresowanie pierwszą rundą było tak duże, że strona internetowa nie wytrzymała napływu użytkowników.

Organizatorzy przedłużyli pierwszą rundę o dodatkowy dzień, ponieważ część osób nie mogła dostać się do systemu głosowania. Aby oddany głos został zaliczony, uczestnicy musieli za każdym razem podać adres e-mail.

Fat Bear Week rozpoczął się w 2014 roku jako jednodniowa inicjatywa prezentująca niedźwiedzie żyjące w południowo-zachodniej części Alaski. Z czasem wydarzenie przekształciło się w międzynarodowy internetowy konkurs. W 2025 roku oddano ponad 1,7 mln głosów z przeszło 100 krajów.

Otis pozostaje rekordzistą konkursu

W ciągu 12 lat Fat Bear Week miał sześciu różnych zwycięzców, a trzech z nich zdobywało tytuł więcej niż raz. Najbardziej utytułowany pozostaje 480 Otis, który wygrał pierwszą edycję w 2014 roku, a następnie triumfował również w 2016, 2017 i 2021 roku.

Otis należy do starszych niedźwiedzi związanych z Brooks River i nie był obserwowany od czasu swojego ostatniego zwycięstwa. Jedną z jego największych rywalek była 409 Beadnose, która zdobyła tytuł w 2015 i 2018 roku. Jest ona także matką tegorocznej finalistki 910.

Beadnose była oceniana na ponad 20 lat i również nie była widziana od czasu swojego ostatniego zwycięstwa. Niedźwiedzie brunatne żyjące na wolności mogą osiągać wiek około 30 lat.

Rodzinne tradycje mistrzów Katmai

Po kilku latach popularności wśród uczestników głosowania 435 Holly zwyciężyła w 2019 roku, stając się pierwszą triumfatorką od początku konkursu inną niż Otis lub Beadnose. Siedem lat później jej syn Backpack powtórzył ten sukces.

Do wielokrotnych zwycięzców należą również 747, który triumfował w 2020 i 2022 roku, oraz 128 Grazer, zdobywczyni tytułu w 2023 i 2024 roku. Grazer jest także matką jednego z niedźwiedzi uczestniczących w tegorocznej rywalizacji.

Zwycięzca Fat Bear Week 2025, niedźwiedź 32 Chunk, również pojawił się w tegorocznym konkursie. Tym razem nie zdołał jednak obronić tytułu i odpadł już w pierwszej rundzie. W 2026 roku miejsce na szczycie należy do 89 Backpacka.

 

Źródło: cbs
Foto: Fat Bear Week
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

październik 2022
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Popularne w tym miesiącu