News USA
Jesteśmy zdrowsi i możemy dłużej pracować. Wiek emerytalny będzie się podwyższał
Wielu Amerykanów z niecierpliwością czeka na czas, kiedy będą mogli przestać pracować i oficjalnie zmienić swój status na „emeryt”. Ale na pytanie, w jakim wieku mogą to zrobić, nie ma zgodnej odpowiedzi.
Według jednego z badań średni wiek, w którym ludzie deklarują, że mają nadzieję przejść na emeryturę, wynosi 62 lata.
Jest to również wiek, w którym ludzie mogą po raz pierwszy ubiegać się o świadczenia emerytalne z Ubezpieczeń Społecznych, o ile są do tego uprawnieni na podstawie ich historii pracy.
Jednak otrzymują oni obniżone świadczenia za wczesne złożenie wniosku.
Jeśli czekają z roszczeniem do osiągnięcia pełnego wieku emerytalnego — zazwyczaj 66 lub 67 lat, w zależności od daty urodzenia — otrzymują pełne świadczenia, które wypracowali.
Jeśli zaczekają do 70 roku życia, mogą otrzymać roczny 8% wzrost świadczenia w stosunku do pełnego wieku emerytalnego.
Tymczasem Izba Reprezentantów w zeszłym tygodniu zatwierdziła ustawę emerytalną, która podniosłaby wymagany wiek minimalnej wypłaty do 75 roku życia, z obecnego wieku 72 lat.
Ta zmiana, jeśli przejdzie przez Senat, będzie stopniowo wprowadzana w 2032 roku.
Propozycja odzwierciedla fakt, że wiele osób jest obecnie zdrowszych niż poprzednie pokolenia i dlatego żyje i pracuje dłużej, poinformował Mark J. Warshawsky, starszy pracownik w American Enterprise Institute i były zastępca komisarza ds. polityki emerytalnej i niepełnosprawności w Urzędzie Ubezpieczeń Społecznych.
Oczywiście nie trwają żadne zmiany w programie ubezpieczeń społecznych.
„To jest i nadal będzie trzecią szyną polityki ze względu na społeczną wrażliwość wokół tej kwestii” – oświadczył Shai Akabas, dyrektor ds. polityki gospodarczej w Bipartisan Policy Center.
Nie oznacza to jednak, że sprawa nie jest pilna.
Przewiduje się, że fundusze powiernicze, na których polega Administracja Ubezpieczeń Społecznych, aby wypłacać świadczenia, wyczerpią się w 2034 roku. W tym czasie wypłacane będzie 78% obiecanych świadczeń, podała agencja rządowa w zeszłym roku.
Aby wesprzeć program, ustawodawcy mają do wyboru podwyższenie podatków od świadczeń, podniesienie podatków od wynagrodzeń lub podwyższenie wieku emerytalnego. Wszelkie wprowadzone zmiany mogą obejmować kombinację wszystkich trzech.
Warto zauważyć, że zwolennicy Ubezpieczeń Społecznych stanowczo sprzeciwiają się podnoszeniu wieku emerytalnego.
„Podwyższenie pełnego wieku emerytalnego to tylko ograniczenie świadczeń” — oznajmił Joe Elsasser, założyciel i prezes Covisum, dostawcy oprogramowania do zgłaszania roszczeń z tytułu ubezpieczeń społecznych.
Jak może zmienić się wiek emerytalny
Wiek emerytalny został ostatnio zmieniony w 1983 roku za ówczesnego prezydenta Ronalda Reagana.
Te zmiany, które podniosły pełny wiek emerytalny z 65 do 67 lat i obowiązują do dziś.
Elsasser zauważył, że nawet sam wzrost wieku emerytalnego do 66. roku życia z 65. roku życia stanowił 5% obniżkę świadczeń.
Wielu ekspertów spodziewa się, że wszelkie przyszłe zmiany mogą spowodować podniesienie wieku emerytalnego w Ubezpieczeniach Społecznych.
Warto zauważyć, że ustawa Social Security 2100: A Sacred Trust, wprowadzona w zeszłym roku przez reprezentanta Johna Larsona, pozostawiłaby te progi bez zmian i pod pewnymi względami zwiększyła wysokość świadczeń. Ale prawodawstwo ma pięcioletnią ramę czasową.
Oddzielnie Administracja Ubezpieczeń Społecznych oceniła skutki finansowe, jakie inne propozycje zmiany progów wiekowych mogłyby mieć dla programu.
Zaledwie w ciągu 20 lat zaobserwowaliśmy znaczny wzrost wieku emerytalnego.
„Spodziewam się, że w pewnym momencie w niezbyt odległej przyszłości Kongres zgodzi się na pakiet ubezpieczeń społecznych, który obejmuje pewien rodzaj dostosowania do wieku emerytalnego” – oznajmił Akabas. „Czy to za dwa lata, czy za 10 lat, bardzo trudno jest to przewidzieć”.
Eksperci twierdzą, że możliwe jest podniesienie pełnego wieku emerytalnego o rok lub dwa, co może być stopniowo wprowadzane.
Ponadto ustawodawcy mogliby również podnieść początkowy wiek uprawniający do świadczeń emerytalnych z 62 lat, a także najwyższy wiek, w którym można odroczyć świadczenia i podwyżki świadczeń z 70 lat.
Akabas zauważył, że dostosowania mogą sprawić, że najsłabsi – ci, którzy są zmuszeni do przejścia na emeryturę w możliwie najwcześniejszym wieku – nie zobaczą tego samego rodzaju redukcji świadczeń.
Jak zaplanować przyszłe dochody
W 2000 roku średni wiek, w którym ludzie przechodzili na emeryturę, wynosił z grubsza 61 lub 62 lata. Dwie dekady później jest to około 66 lat, zgodnie z danymi rządowymi, poinformował Warshawsky.
„Zaledwie w ciągu 20 lat zaobserwowaliśmy znaczny wzrost wieku emerytalnego” – oznajmił Warshawsky. „Ludzie naprawdę, naprawdę dłużej pracują”.
Z kolei Elsasser oświadczył, że widzi więcej osób przechodzących na emeryturę wcześniej, niż się spodziewali, ponieważ zmieniają się ich perspektywy pracy.
Jeśli planujesz z wyprzedzeniem, możesz przewidzieć, co przyniosą Twoje lata emerytalne. Trzeba przyznać, że może to być trudne, biorąc pod uwagę, że ubezpieczenie społeczne może być podatne na zmiany.
Jeśli masz 60 lat i więcej, nie ma powodów do obaw, że ewentualne zmiany wpłyną na Twoje świadczenia, oznajmił Elsasser.
Ale jeśli masz od 45 do 60 lat, rozsądne jest przygotowanie się na redukcję świadczeń o około 5%, powiedział. Dla jeszcze młodszych możliwe jest cięcie od 10% do 15%.
Co więcej, ludzie w każdym wieku powinni również planować najgorsze scenariusze jeśli chodzi o punkt, w którym program może wypłacić tylko część świadczeń, co może skutkować nawet 24-procentową obniżką świadczeń dla emerytów.
Źródło: cnbc
Foto: You Tube, istock/DuxX
News USA
Bogaci uciekają przed „podatkiem miliarderów”. Kalifornia traci najzamożniejszych na rzecz Florydy
Gdy pod koniec ubiegłego roku w Kalifornii zaczęła nabierać rozpędu propozycja tzw. „podatku miliarderów”, część najbogatszych Amerykanów nie czekała ani na decyzje wyborców, ani na działania ustawodawców czy sądów. Zamiast tego podjęli szybkie i zdecydowane kroki, przenosząc swoje życie i majątek do innych stanów, przede wszystkim na Florydę.
Decyzje zapadały błyskawicznie
Luksusowy broker nieruchomości Julian Johnston z The Corcoran Group przyznał, że w krótkim czasie kilku miliarderów przyleciało do Miami, kupiło nieruchomości i sfinalizowało transakcje w ciągu zaledwie siedmiu dni. Jak podkreśla, to był moment przełomowy, który uruchomił efekt domina.
Johnston twierdzi, że obecnie pracuje z trzema miliarderami, którzy przenoszą się z Kalifornii do południowej Florydy. Impulsem były potencjalne ogromne straty finansowe. Jeden z jego klientów miał stwierdzić, że nowy podatek mógłby kosztować go nawet 5 miliardów dolarów.
Wielu zamożnych Kalifornijczyków doszło do wniosku, że muszą jak najszybciej wynająć lub kupić nieruchomość poza Kalifornią, aby zmienić rezydencję podatkową i ograniczyć ryzyko objęcia nowym podatkiem.
Na początku 2026 roku tempo kupowania domów na Florydzie przez miliarderów z Kalifornii nieco spadło, ale według brokera dla wielu osób może być już za późno. Jeśli ktoś nie zmienił rezydencji przed końcem 2025 roku, podatek może go objąć niezależnie od późniejszych działań.
Na czym polega proponowany podatek
Propozycja, wspierana przez związek zawodowy Service Employees International Union–United Healthcare Workers West, zakłada jednorazowy 5-procentowy podatek od majątku netto przekraczającego 1 miliard dolarów. Podatek miałby zostać naliczony w 2027 roku, z możliwością rozłożenia płatności na pięć lat.
Kluczowe jest jednak to, że obowiązek podatkowy dotyczyłby wszystkich, którzy byli rezydentami Kalifornii 1 stycznia 2026 roku, nawet jeśli później się wyprowadzili.
Dlaczego Floryda wygrywa z innymi stanami
Floryda od lat przyciąga zamożnych mieszkańców brakiem podatku dochodowego dla osób przebywających tam co najmniej 183 dni w roku. Julian Johnston podkreśla jednak, że to nie jedyny powód. W przeciwieństwie do takich stanów jak Teksas, Tennessee czy Nevada, południowa Floryda oferuje unikalne połączenie stylu życia, klimatu i środowiska biznesowego.
Według niego środowiska venture capital i technologiczne cenią sobie bliskość podobnie myślących ludzi. Gdy część z nich już osiedliła się w Miami, przyciąga to kolejnych znajomych i partnerów biznesowych. Miasto, jak zauważa, bardzo się zmieniło w ostatniej dekadzie i stało się kulturowo atrakcyjne.
Zdaniem Johnstona Floryda ma obecnie przed sobą co najmniej dwie dekady dodatniego bilansu migracyjnego i już teraz wyrasta na jedno z kluczowych miast przyszłości w Stanach Zjednoczonych. „To boomtown” – podsumowuje broker, przekonany, że napływ wielkich fortun i firm przyciągnie do Miami ludzi z całego świata i na trwałe zmieni mapę gospodarczą kraju.
Źródło: foxbusiness
Foto: YouTube
News Chicago
W Illinois nadal są nierówności płacowe. Nowy raport pokazuje umiarkowany postęp
Nierówności wynagrodzeń nadal są istotnym problemem na rynku pracy w Illinois, choć najnowsze dane wskazują, że stan radzi sobie pod tym względem lepiej niż wiele innych części USA. Takie wnioski płyną z nowego raportu przygotowanego przez badaczy z University of Illinois.
Luka płacowa między kobietami a mężczyznami maleje powoli
Analiza danych Departamentu Pracy za lata 2021–2023 pokazuje umiarkowaną poprawę w zakresie luki płacowej ze względu na płeć. Kobiety w Illinois zarabiają obecnie średnio od 91 do 93 centów za każdego dolara otrzymywanego przez mężczyzn na porównywalnych stanowiskach.
Choć to krok w dobrym kierunku, badacze podkreślają, że pełna równość wciąż pozostaje odległym celem.
Rasowe dysproporcje bez wyraźnej poprawy
Znacznie gorzej wypada sytuacja w przypadku różnic płacowych ze względu na rasę i pochodzenie etniczne. Według raportu czarnoskórzy i latynoscy pracownicy zarabiają od 6 do 10 procent mniej niż biali pracownicy o podobnych kwalifikacjach i na podobnych stanowiskach. W przeciwieństwie do luki płciowej, w tym obszarze nie odnotowano wyraźnego postępu.
Największe różnice w zawodach o niższych zarobkach
Autorzy raportu zwracają uwagę, że największe nierówności — zarówno płciowe, jak i rasowe — występują w zawodach niskopłatnych oraz w rzemiośle i pracach fizycznych. Analiza regionalna wykazała także mniejsze różnice płacowe w powiecie Cook, podczas gdy w południowych rejonach stanu dysproporcje są znacznie większe.
Dane z milionów miejsc pracy
Raport oparto na pierwszych trzech latach obowiązkowego raportowania danych płacowych, wprowadzonego nowelizacją Equal Pay Act z 2021 roku. Obejmuje on informacje o 3,2 miliona pracowników zatrudnionych w ponad 4 tysiącach prywatnych firm liczących co najmniej 100 pracowników w Illinois.
Badacze podkreślają jednak, że prawo nie obejmuje mniejszych przedsiębiorstw oraz instytucji publicznych, co może zaniżać skalę problemu. Ich zdaniem rozszerzenie obowiązku raportowania mogłoby ujawnić jeszcze większe nierówności.
Na tle innych stanów Illinois wypada korzystniej niż mediana krajowa, choć autorzy raportu zaznaczają, że różnice metodologiczne utrudniają bezpośrednie porównania.

Rekomendacje: więcej danych i lepsze narzędzia
Zespół badawczy rekomenduje m.in. lepszą koordynację danych między instytucjami, rozszerzenie zakresu raportowania oraz stworzenie narzędzi do samooceny dla pracodawców. Ich zdaniem kluczowe jest także uproszczenie wytycznych raportowych, aby ograniczyć błędy związane z niejednolitymi nazwami stanowisk czy nierealistycznymi danymi o płacach i czasie pracy.
Jak podkreślają autorzy raportu, system raportowania wynikający z Illinois Equal Pay Act daje unikalny wgląd w różnice płacowe wewnątrz poszczególnych firm.
Dalszy postęp — ich zdaniem — będzie możliwy tylko przy szerszym udziale pracodawców i lepszym dostępie do narzędzi analitycznych, które pomogą realnie zmniejszać nierówności na rynku pracy.
Źródło: capitolnewsillinois
Foto: istock/Paul Bradbury/Jacob Wackerhausen/
News USA
Eksperci przewidują, że 2026 rok przyniesie pewną ulgę kupującym domy
Zakup własnego domu przez ostatnie lata wydawał się dla wielu Amerykanów marzeniem coraz trudniejszym do spełnienia. Wysokie stopy procentowe, gwałtowny wzrost cen nieruchomości i niepewność gospodarcza skutecznie studziły zapał potencjalnych nabywców. Zdaniem ekspertów rok 2026 może jednak przynieść stopniową poprawę sytuacji na rynku mieszkaniowym.
Stopy procentowe w odwrocie
Jednym z kluczowych czynników, które mogą odblokować rynek, są spadające oprocentowania kredytów hipotecznych. Jak zauważa Ted Rossman, starszy analityk finansowy Bankrate, średnie oprocentowanie 30-letniego kredytu hipotecznego wynosi obecnie około 6,25 procent.
To wyraźny spadek w porównaniu z poziomem 7 procent sprzed roku i niemal 8 procent sprzed dwóch lat, kiedy stopy osiągnęły najwyższy poziom od dekad.
Rossman przewiduje, że trend spadkowy może się utrzymać i że jeszcze w tym roku średnie oprocentowanie może spaść poniżej 6 procent. Jego zdaniem byłby to istotny psychologiczny i finansowy impuls dla kupujących.
Realna różnica w domowym budżecie
Niższe stopy procentowe oznaczają bezpośrednie oszczędności dla kredytobiorców. Według wyliczeń Rossmana spadek oprocentowania z poziomu ponad 7 procent do poniżej 6 procent może przełożyć się na oszczędność rzędu 200–300 dolarów miesięcznie przy typowym kredycie hipotecznym. Dla wielu rodzin taka różnica może decydować o tym, czy zakup domu stanie się realny.
Jednocześnie analitycy zauważają, że tempo wzrostu cen nieruchomości w wielu regionach zaczyna się stabilizować. Po latach dynamicznych podwyżek rynek wchodzi w fazę wyhamowania, co również sprzyja potencjalnym nabywcom.
Ostrożność kupujących wciąż wysoka
Mimo poprawiających się wskaźników, część kupujących pozostaje ostrożna. Matt Nawrocki z Arizony, który marzy o pierwszym domu, przyznaje, że niepewność gospodarcza wciąż wpływa na decyzje wielu osób. Nawet niewielkie obniżki stóp procentowych nie zawsze wystarczają, by skłonić ich do szybkiego działania.
Jego zdaniem kluczowe jest zachowanie cierpliwości i realistyczne podejście do własnych możliwości finansowych. Zakup domu nie powinien być impulsywną decyzją, lecz dobrze przemyślanym krokiem.

Polityka mieszkaniowa w tle
Temat dostępności mieszkań coraz częściej pojawia się także w debacie politycznej. Prezydent Donald Trump zapowiadał różne rozwiązania mające poprawić sytuację kupujących, w tym ograniczenie zakupów domów jednorodzinnych przez inwestorów instytucjonalnych czy interwencje rządu federalnego na rynku obligacji hipotecznych w celu obniżenia stóp.
Pojawiały się również pomysły wydłużenia standardowego okresu kredytowania z 30 do 50 lat, co miałoby zmniejszyć miesięczne raty. Eksperci podchodzą jednak do tych propozycji z rezerwą, podkreślając, że ich długofalowy wpływ na rynek pozostaje niepewny.

Więcej budowy, więcej szans
Zdaniem analityków kluczowym rozwiązaniem problemu dostępności mieszkań pozostaje zwiększenie podaży. Więcej nowych inwestycji i większa liczba dostępnych nieruchomości mogłyby w naturalny sposób ustabilizować ceny i poprawić sytuację kupujących.
Dla osób planujących zakup domu 2026 rok może więc okazać się okresem większych możliwości, choć nadal wymagającym ostrożności. Spadające stopy procentowe i stabilizujące się ceny to pozytywne sygnały, ale decyzja o zakupie wciąż powinna być podejmowana z rozwagą i w oparciu o realne możliwości finansowe.
Źródło: scrippsnews
Foto: istock/AUNG MYO HTWE/ gorodenkoff/ monkeybusinessimages/
-
Polonia Amerykańska3 tygodnie temuCoraz więcej Polaków opuszcza USA na skutek zaostrzonej polityki imigracyjnej
-
News USA2 tygodnie temuUSA uderzają w Wenezuelę. Dyktator Maduro i jego żona pojmani
-
News USA5 dni temuPełnotłuste mleko wraca do szkolnych stołówek po podpisie Prezydenta Trumpa
-
News USA2 tygodnie temuProtest przeciwko ICE w Minneapolis zakończył się zastrzeleniem kobiety przez agenta
-
News Chicago4 tygodnie temuKevin Niemiec wśród absolwentów St. Viator High School oskarżonych o gwałt na koleżance z klasy
-
News USA4 dni temuTrump grozi użyciem Insurrection Act po kolejnych protestach w Minneapolis
-
News USA4 tygodnie temuAmFest 2025: JD Vance przedstawia wizję „chrześcijańskiej polityki” w USA
-
News Chicago2 tygodnie temuMieszkańcy Chicago zorganizowali protest po zatrzymaniu prezydenta Wenezueli










