Połącz się z nami

News USA

Pięć osób przeżyło katastrofę Boeinga 737 na rzece Potomak w Waszyngtonie. Mija 40 rocznica dramatycznej akcji ratunkowej

Opublikowano

dnia

W śnieżny dzień 13 stycznia 1982 r. Boeing 737 linii Air Florida z 74 pasażerami i pięcioma członkami załogi uderzył w most na 14th Street tuż po starcie z lotniska w Arlington. Siedemdziesiąt osiem osób zginęło, cztery z nich znajdowały się w samochodach na moście  a wrak unosił się w lodowatej rzece Potomak, gdy cywile próbowali ratować ocalałych. Minęło 40 lat od tragedii.

Samolot Boeing 737 linii Air Florida po zaledwie kilku sekundach od startu uderzył w most i wpadł do lodowatych wód rzeki Potomak, płynącej przez stolicę USA. W katastrofie 13 stycznia 1982 r. zginęło 79 osób,

ale bilans ofiar mógł być większy, gdyby nie heroiczna postawa ocalałych oraz ludzi, którzy przybyli im na ratunek.

Pogoda na początku 1982 r. sparaliżowała Wschodnie Wybrzeże USA. Zamiecie śnieżne i mrozy były tak intensywne, że zamykano szkoły i skracano czas pracy urzędów. Loty samolotów, kursy pociągów i autokarów były odwoływane lub mocno opóźniane. Ta sytuacja trwała w czasie kursu samolotu Air Florida numer 90 z Miami do Fort Lauderdale, z międzylądowaniem w Waszyngtonie i Tampie.

Krótko po tym, jak pilotowany przez kapitana Larry’ego Wheatona samolot Air Florida wylądował w Waszyngtonie, lotnisko zostało zamknięte. Pogoda oraz dwie godziny opóźnienia dawały się mocno we znaki. Kilkanaście maszyn czekało na ponowne otwarcie pasów startowych. W tym czasie samolot na rozkaz kapitana Wheatona był dwukrotnie odśnieżany, a śnieg wciąż padał.

Pracownicy lotniska zgłosili, że na skrzydłach nadal pozostaje cienka warstwa śniegu, gdy około godz. 15.15 Wheaton rozpoczął kołowanie po pasie startowym, trzymając się dosyć blisko innego samolotu. Zmierzający na Florydę Boeing 737 był 16. w kolejce do startu maszyną.

Zaledwie 45 minut później, kilkanaście sekund po oderwaniu kół maszyny od podłoża, samolot uderzył w znajdujący się niecałe 2 km dalej most nad rzeką Potomak. Wydobyte później z rzeki czarne skrzynki zarejestrowały ostatnie słowa pilotów:

“Larry, spadamy! Larry… “— krzyczał drugi pilot. — “Wiem” — odpowiedział kapitan Wheaton.

Były godziny szczytu i ludzie wracali tłumnie z pracy, więc na moście utworzył się korek. Nagle tuż nad samochodami nimi zaryczały silniki, a za oknami zamajaczył dziób samolotu. Boeing zerwał prawie 30 metrów barierki, 12 metrów mostu i zmiażdżył sześć pojazdów. Czterech kierowców zginęło na miejscu, a czterech innych zostało rannych.

“Nagle zobaczyłem samolot, lecący prosto na mnie i zamarłem. Jedyne, co byłem w stanie zrobić, to krzyczeć” — mówił później reporterom jeden ze świadków katastrofy.

Przechodnie wskakiwali do lodowatej wody.

W ruch poszły liny i kable. Ci, którzy znaleźli się w tym czasie na moście i nie odnieśli obrażeń, rzucili się na pomoc. — “Pamiętam, że gdy zeszliśmy na brzeg, panowała tam cisza” — wspominał później Larry Skutnik, pracownik rządowy, który jako jeden z pierwszych osób znalazł się na miejscu katastrofy.

” Ta niesamowita cisza, kiedy pada śnieg. Dopiero po chwili rozległ się krzyk kobiety błagającej o pomoc”.

Kadłub, wraz z pasażerami i członkami załogi, szybko zniknął pod wodą. Na powierzchni Potomaku unosił się tylko ogon maszyny, a kilka płonących fragmentów leżało na brzegu. Powietrze wypełniły krzyki ocalałych oraz intensywny zapach paliwa.

Wejście na połamany lód było niemożliwe, nie udało się też pokrytej krą rzeki pokonać pontonem przeciąganym za linę przez zgromadzonych na moście ludzi. Ci, którzy byli w pobliżu, mogli tylko patrzeć na tragedię i czekać na przybycie służb, w tym helikoptera ratunkowego.

 “Nie mogliśmy zrobić nic, tylko mówić ocalałym, by nie tracili nadziei” — wspominał później jeden ze świadków.

Do akcji ratunkowej włączyli się pracownicy Pentagonu, ale nie tylko. Roger Olian, pracownik waszyngtońskiego szpitala św. Elżbiety, skoczył do wody, by udzielić pomocy ofiarom. Obwiązał się w pasie liną i kablami od akumulatora, naprędce znalezionymi w aucie. Gdy lód zaczął przyczepiać się do jego ubrań, pozostali świadkowie wyciągnęli go, by nie utonął.

Olian próbował jeszcze kilka razy, ale bez skutku. Nie był w stanie przebrnąć przez krę.

Sześć osób zdołało wydostać się z wraku na powierzchnię. Stewardessa Kelly Duncan nadmuchała kamizelkę i oddała ją najciężej rannemu Josephowi Stileyowi, który miał złamane obie nogi. Jego współpracownica Nikki Felch była lżej ranna.

Priscilla Tirado została oślepiona wyciekającym paliwem, jej mąż i dziecko zginęli.

Wszyscy, z wyjątkiem Brenta Hamiltona, który unosił się na wodzie kilka metrów dalej, kurczowo trzymali się ogona samolotu, który — według słów świadków — podskakiwał, jak spławik.

Helikopter ratunkowy, pilotowany przez Petera Ushera, pojawił się na miejscu katastrofy po kilku minutach, a ratownik Melvin Windsor zrzucił do wody kamizelki i specjalną piłkę, która miała pomóc ocalałym unosić się na wodzie. Potem do wody zrzucona została też lina, którą wyciągano pasażerów na brzeg.

Ratownik wiedział, że mają zaledwie kilka minut, nim ocaleni pasażerowie wpadną w hipotermię, stracą siły i utoną.

Ocalałym pomógł także Lenny Skutnik. Zostawiając na brzegu buty i płaszcz, wskoczył do lodowatej wody, widząc, jak wyciągana z wraku oślepiona paliwem lotniczym Priscilla Tirado puszcza linę ratunkową i zaczyna tonąć. Skutnik pomógł kobiecie bezpiecznie dostać się na brzeg.

“Nie byłem bohaterem” — mówił w wywiadzie dla “The Washington Post” w 2007 r.- “Po prostu pomagałem drugiemu człowiekowi”.

Relacjonując później całą akcję Melvin Windsor zwrócił uwagę, że szósty z pasażerów sprawiał wrażenie najbardziej przytomnego. To on rozdysponował kamizelki pomiędzy resztę i dwukrotnie odstąpił od chwycenia liny ratowniczej i wydostania się na brzeg. Potem ogon samolotu obrócił się na wodzie i zaczął się zanurzać, wciągając mężczyznę pod powierzchnię. Nazywany “szóstym pasażerem” niezidentyfikowany mężczyzna utonął, nie mogąc uwolnić się z pasów bezpieczeństwa.

Ponad rok później ustalono, że był to Arland D. Williams Jr, pochodzący z Mattoon w stanie Illinois bankowiec. W chwili śmierci miał 46 lat. Prezydent Ronald Reagan przyznał mu pośmiertnie medal za odwagę. W 1985 r. most w Waszyngtonie, gdzie rozegrała się tragedia, został nazwany jego imieniem, a w 2003 r. w jego rodzinnym mieście otwarto szkołę, której został patronem.

Według późniejszych ustaleń ekspertów, kapitan Larry Wheaton popełnił kilka poważnych błędów, które doprowadziły do katastrofy nad rzeką Potomak. Miał on naruszyć procedury związane ze startem w trudnych warunkach pogodowych i używać przy poruszaniu się po pasie startowym odwracaczy ciągu, co spowodowało zassanie lodu i śniegu do silników.

Dodatkowo uznał za nieskuteczne znajdujące się na pokładzie systemy odladzania skrzydeł, więc ich… nie włączył.

Zamiast tego kołował za innym samolotem, licząc na to, że gorące powietrze z jego silników stopi cały lód i śnieg z jego maszyny. Tak się faktycznie stało, ale zamiast w wodę, lód i śnieg zmieniały się na skrzydłach Boeinga w zamarzniętą breję, która obciążała samolot i nie pozwalała mu nabrać odpowiedniej prędkości.

Zarówno pasażerowie na pokładzie, jak i drugi pilot Roger Alan Pettit zwrócili uwagę, że maszyna nie rozpędza się tak, jak powinna. Pettit w dodatku wskazywał na

błędne odczyty wskaźników pokładowych, co kapitan Wheaton całkowicie zignorował.

W normalnych warunkach pogodowych Boeing 737 potrzebował ok. 30 sekund i 1 km pasa startowego, by osiągnąć prędkość startową. Tego mroźnego dnia, z warstwą śniegu i lodu na skrzydłach samolot linii Air Florida potrzebował do tego samego manewru aż 45 sekund i 1,6 km. Maszyna wznosiła się zbyt wolno i już z kołami w powietrzu zaczęła wibrować.

W ostatniej chwili Wheaton próbował mocno poderwać opadający mocno dziób samolotu, co doprowadziło do utraty sterowności i katastrofy.

Po katastrofie na rzece Potomak amerykańskie linie lotnicze zaczęły zwracać większą uwagę nie tylko na kwestie procedur technicznych i przestrzeganie bezpieczeństwa, ale też na to, co dzieje się w kabinie pilotów. Do tej pory to kapitan miał decydujący głos podczas lotów. Od 1982 r. zwiększone zostały uprawnienia drugich pilotów, którzy mogli w sytuacji uznanej za niebezpieczną podjąć działania na własną odpowiedzialność, nawet wbrew kapitanowi.

Zaczęto zwracać też większą uwagę na doświadczenie i wiek pilotów, gdy odkryto, że Air Florida nagminnie zatrudnia młodych i niedoświadczonych pilotów, którym płaciła mniej niż pilotom, którzy spędzili w powietrzu więcej godzin. W momencie katastrofy Larry Wheaton miał zaledwie 34 lata, a na kapitana awansowano go zaledwie 1,5 roku wcześniej. Roger Alan Pettit był jeszcze młodszy, miał 32 lata.

Linie lotnicze Air Florida zmagały się już wcześniej z problemami związanymi z jakością swoich usług, brakiem personelu oraz tzw. wojnami cenowymi z innymi przewoźnikami, ale katastrofa mocno przyczyniła się do ich upadku i bankructwa w 1984 r.

O tragedii nakręcono film “Lot 90: Katastrofa na Potomak” (1984)
Źródło: washingtonpost

Foto: You Tube

Kościół

Polscy biskupi apelują o zakończenie konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego

Opublikowano

dnia

Autor:

trybunał kostytucyjny

Prezydium Konferencji Episkopatu Polski zaapelowało do polityków o uspokojenie konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego i rozpoczęcie konstruktywnego dialogu. Biskupi ostrzegają, że narastający spór prowadzi do głębokiego kryzysu państwa. Tymczasem Prezydent Karol Nawrocki i Premier Donald Tusk przedstawiają przeciwstawne stanowiska, a sytuacja budzi coraz większe zainteresowanie instytucji europejskich.

Episkopat wzywa do dialogu i modlitwy

W oświadczeniu z 31 października Prezydium Konferencji Episkopatu Polski, kierowane przez metropolitę gdańskiego abp. Tadeusza Wojdę, wyraziło zaniepokojenie pogłębiającym się konfliktem dotyczącym funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego.

Biskupi podkreślili, że zadaniem Kościoła nie jest rozstrzyganie przyczyn sporu ani wskazywanie osób odpowiedzialnych za brak jego rozwiązania. Zaapelowali jednak do wszystkich uczestników życia politycznego o powstrzymanie eskalacji napięć, podjęcie konstruktywnych rozmów i pokojowe przezwyciężenie kryzysu.

Hierarchowie zwrócili się również do wiernych z prośbą o modlitwę o światło i mądrość dla rządzących oraz wszystkich odpowiedzialnych za życie publiczne.

Do poszukiwania wspólnego rozwiązania wezwał także Prymas Polski, abp Wojciech Polak. Przewodniczący konferencji życia konsekrowanego podkreślili natomiast konieczność prowadzenia dialogu z poszanowaniem Konstytucji RP i obowiązującego porządku prawnego. O modlitwę zaapelowali również metropolita katowicki abp Andrzej Przybylski oraz biskup polowy Wiesław Lechowicz.

Spór o sędziów Trybunału Konstytucyjnego

Konflikt dotyczący obsady Trybunału Konstytucyjnego trwa od 2015 roku. Instytucja odpowiedzialna za ocenę zgodności ustaw z Konstytucją ponownie znalazła się w centrum politycznego sporu po wyborze przez obecny Sejm ośmiu sędziów.

Prezydent Karol Nawrocki odebrał ślubowanie od trzech z nich. Pozostałych pięciu złożyło ślubowanie w parlamencie, jednak prezes Trybunału Bogdan Święczkowski nie dopuścił ich do orzekania.

Do kolejnej eskalacji doszło 30 października, kiedy jedna z pięciorga sędziów, Anna Korwin-Piotrowska, podjęła decyzję o zawieszeniu na miesiąc Bogdana Święczkowskiego oraz jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego.

Trybunał zakwestionował jej uprawnienia, utrzymując, że Korwin-Piotrowska nie jest jego sędzią. Wielu prawników również podaje w wątpliwość legalność decyzji o zawieszeniu, choć część ekspertów dopuszcza jej uzasadnienie szczególną koniecznością konstytucyjną.

Prezydent i premier po przeciwnych stronach konfliktu

Wydarzenia wywołały zdecydowaną reakcję prezydenta. Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu i we wczesnych godzinach 31 października pojawił się w budynku Trybunału Konstytucyjnego. W jego imieniu szef Gabinetu Prezydenta Paweł Szefernaker odczytał oświadczenie, w którym działania związane z Trybunałem określono jako próbę siłowego przejęcia organu konstytucyjnego.

Przed budynkiem zgromadziły się setki osób. Równie stanowcze stanowisko przedstawił Premier Donald Tusk, który w telewizyjnym wystąpieniu zaznaczył, że w niektórych sprawach kompromis nie jest możliwy.

Inne rozwiązanie proponuje Szymon Hołownia z koalicyjnej Polski 2050. Popiera on koncepcję konstytucyjnego resetu, polegającego na wymianie całego składu Trybunału. Podobne postulaty wcześniej przedstawiały opozycyjna Konfederacja oraz partia Razem.

Niepewna przyszłość Trybunału

Anna Korwin-Piotrowska zwołała zgromadzenie sędziów na 3 listopada. Według informacji dziennika Rzeczpospolita żaden z sędziów powołanych przed obecną kadencją Sejmu nie zamierza jednak uczestniczyć w posiedzeniu.

Oznaczałoby to brak wymaganego kworum wynoszącego 10 sędziów, a tym samym niemożność podjęcia wiążących decyzji. Perspektywa szybkiego zakończenia sporu pozostaje więc niepewna.

Unia Europejska podzielona w ocenie wydarzeń

Konflikt wywołał również reakcje w Brukseli i Strasburgu. Unijny komisarz ds. sprawiedliwości Michael McGrath podkreślił, że Trybunał powinien funkcjonować zgodnie z polską Konstytucją i orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Przypomniał także stanowisko Komisji Weneckiej, zgodnie z którym wybór nowych sędziów należy do kompetencji Sejmu. Nie poparł jednak jednoznacznie decyzji o zawieszeniu kierownictwa Trybunału.

Odmienne stanowisko przedstawił Nicola Procaccini, współprzewodniczący frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim. Ocenił działania rządu Donalda Tuska jako poważne naruszenie praworządności i zadeklarował poparcie dla Prezydenta Nawrockiego.

Wobec pogłębiających się podziałów polscy biskupi ponawiają apel o odpowiedzialność za państwo i poszukiwanie rozwiązania na drodze dialogu. Podkreślają, że przedłużający się konflikt instytucjonalny zagraża stabilności życia publicznego i wymaga działań służących przywróceniu porozumienia.

 

Źródło: ewtnnews
Foto: Adrian Grycuk, YouTube
Czytaj dalej

News USA

Tańszy dojazd do lokali wyborczych w USA. Lyft oferuje 50 procent zniżki na przejazdy

Opublikowano

dnia

Autor:

Amerykanie, którzy we wtorek, 3 listopada, wybierają się do lokali wyborczych, mogą skorzystać ze specjalnych ofert transportowych. Lyft obniża ceny przejazdów o połowę, a Hertz proponuje dodatkowy dzień bezpłatnego wynajmu samochodu. W wybranych miastach dostępne są również bony na dojazd do głosowania.

Lyft oferuje 50 procent zniżki w Dniu Wyborów

Firma Lyft przygotowała specjalną promocję dla osób udających się do lokali wyborczych podczas wyborów do Kongresu Stanów Zjednoczonych. Wyborcy mogą otrzymać 50 procent zniżki, maksymalnie do 10 dolarów, na przejazd zamówiony za pośrednictwem aplikacji.

Aby skorzystać z promocji, należy wprowadzić kod VOTE26. Oferta obowiązuje we wtorek, 3 listopada, od 5:00 AM do 10:00 PM czasu lokalnego. Zniżka obejmuje przejazdy samochodami Lyft, a także wypożyczenie rowerów i hulajnóg dostępnych za pośrednictwem platformy.

Jerry Golden, dyrektor ds. polityki publicznej w Lyft, podkreśla, że brak niezawodnego środka transportu nie powinien uniemożliwiać obywatelom udziału w wyborach. Według szacunków firmy niemal 4 miliony pasażerów korzystało już z przejazdów w związku z głosowaniem, dostarczeniem karty wyborczej lub uczestnictwem w wydarzeniach wyborczych.

Hertz proponuje dodatkowy dzień wynajmu za darmo

Specjalną ofertę przygotowała również wypożyczalnia samochodów Hertz. Klienci wynajmujący pojazd na co najmniej dwa dni mogą otrzymać jeden dodatkowy dzień bezpłatnie.

Promocja dotyczy wybranych lokalnych placówek Hertz i obowiązuje do 3 listopada. Jest to kolejna inicjatywa mająca ułatwić wyborcom dotarcie do lokali, szczególnie w miejscach o ograniczonej dostępności transportu publicznego.

wybory-usa

wybory-usa

Bezpłatne przejazdy w wybranych miastach

Pomoc w dotarciu do urn oferują także organizacje Vote to Live Action Fund oraz Vote to Live Foundation, które udostępniają bony na przejazdy do lokali wyborczych. Program obejmuje Atlantę w Georgii, Detroit w Michigan, Jackson w Mississippi, Las Vegas w Nevadzie, Houston i Dallas w Teksasie oraz Milwaukee w Wisconsin.

Z pomocy mogą skorzystać również mieszkańcy czterech miast w Ohio: Cleveland, Akron, Columbus i Cincinnati.

Inicjatywy transportowe mają ułatwić udział w wyborach osobom, które nie posiadają własnego samochodu lub mają trudności z dotarciem do punktu głosowania. Organizatorzy zachęcają do wcześniejszego sprawdzenia warunków promocji i dostępności przejazdów w swojej okolicy.

 

Źródło: scrippsnews
Foto: YouTube, istock/Rawpixel/
Czytaj dalej

News USA

Dzisiaj test dla Trumpa. Amerykanie głosują w cieniu drożyzny i wojny z Iranem

Opublikowano

dnia

Autor:

donald trump

We wtorek, 3 listopada, Amerykanie zdecydują o przyszłym układzie sił w Kongresie, a tym samym o możliwościach działania Prezydenta Donalda Trumpa przez ostatnie dwa lata kadencji. Rosnące ceny, wojna z Iranem i spadające poparcie dla Białego Domu stawiają Republikanów w trudnej sytuacji. Demokraci liczą na przejęcie kontroli nad Izbą Reprezentantów, a nawet na niespodzianki w tradycyjnie republikańskich stanach.

Rosnące koszty życia uderzają w Republikanów

Najważniejszym problemem dla amerykańskich wyborców pozostają koszty codziennego życia. Ceny żywności i paliw wzrosły między innymi w następstwie polityki celnej administracji Donalda Trumpa oraz trwającej wojny z Iranem. Inflacja, która w momencie objęcia przez niego urzędu wynosiła 3 procent, wzrosła do 3,7 procent.

Szczególnie dotkliwe są podwyżki cen paliw. Galon oleju napędowego kosztował przed rozpoczęciem wojny w lutym 3,75 dolara, natomiast we wrześniu jego cena osiągnęła rekordowe 6,52 dolara. Rosnące wydatki amerykańskich rodzin stają się jednym z głównych argumentów wyborczych Demokratów.

Według ostatnich sondaży decyzje Donalda Trumpa pozytywnie ocenia około 38 procent Amerykanów. Prezydent w ostatnich tygodniach intensywnie prowadził kampanię, uczestnicząc w dziesiątkach wieców i przekonując wyborców, aby potraktowali wtorkowe głosowanie jako referendum dotyczące jego rządów.

Republikanie muszą bronić swoich bastionów

Niepokój w Partii Republikańskiej wywołuje sytuacja w stanach, które jeszcze niedawno uchodziły za bezpieczne dla jej kandydatów. Trump prowadził kampanię między innymi w Iowa i Kansas, gdzie rosnące koszty paliw oraz nawozów szczególnie mocno dotknęły mieszkańców.

Konieczność wydawania dużych pieniędzy na kampanie w tradycyjnie republikańskich stanach świadczy o defensywnej pozycji partii. Podobne obawy dotyczą wyścigów senackich w Teksasie i Ohio.

Zdaniem Stephena Hawkinsa z ośrodka More in Common Demokraci mają realną szansę na zdobycie mandatów w miejscach, w których Donald Trump jeszcze dwa lata temu wygrywał przewagą od 10 do 15 punktów procentowych. Wyniki tych pojedynków mogą przesądzić o układzie sił w Senacie.

Demokraci liczą na przejęcie Kongresu

Największe nadzieje opozycja wiąże z odzyskaniem większości w Izbie Reprezentantów. Pozwoliłoby to Demokratom blokować część inicjatyw ustawodawczych prezydenta oraz wszczynać dochodzenia dotyczące działań jego administracji.

Wśród możliwych działań wymienia się również próby postawienia w stan oskarżenia niektórych członków gabinetu, w tym Sekretarza Wojny Pete’a Hegsetha, którego działalność budzi kontrowersje w związku z wojną z Iranem.

Znacznie trudniejszym zadaniem będzie przejęcie Senatu. W tegorocznych wyborach obsadzanych jest 35 mandatów, a Demokraci potrzebują zdobyć o cztery miejsca więcej niż obecnie. Kluczowe pojedynki odbywają się w Michigan, Teksasie, Ohio, Iowa, Maine, Karolinie Północnej i na Alasce.

Niezadowolenie z Trumpa nie gwarantuje zwycięstwa Demokratom

Mimo słabych notowań prezydenta sytuacja pozostaje niepewna. Wielu konserwatywnych wyborców krytykuje politykę zagraniczną Donalda Trumpa i wysokie ceny, ale nadal nie zamierza głosować na Demokratów ze względu na różnice światopoglądowe.

Problemem opozycji jest również jej własna popularność. Według niedzielnego sondażu NBC zaledwie 29 procent Amerykanów pozytywnie ocenia Partię Demokratyczną. Oznacza to, że niezadowolenie z obecnej administracji nie musi automatycznie przełożyć się na poparcie dla jej przeciwników.

Najdroższe wybory w historii Stanów Zjednoczonych

Stawka polityczna tegorocznego głosowania przełożyła się na rekordowe wydatki. Według organizacji OpenSecrets łączny koszt kampanii wyborczych może osiągnąć niemal 12 miliardów dolarów, co czyni je najdroższymi wyborami w historii USA, nawet w porównaniu z wcześniejszymi kampaniami prezydenckimi.

Organizacje wspierające Republikanów wydały prawie 400 milionów dolarów więcej niż grupy powiązane z Demokratami. Największym darczyńcą jest Elon Musk, który przekazał 445 milionów dolarów komitetom politycznym wspierającym kandydatów republikańskich. George Soros przeznaczył około 100 milionów dolarów na organizacje wspierające Demokratów.

Najbardziej kosztowna rywalizacja toczy się w Teksasie, gdzie Demokrata James Talarico walczy o mandat senatora z Republikaninem Kenem Paxtonem. Łączne wydatki na ten pojedynek przekroczyły pół miliarda dolarów. Musk przekazał ponad 150 milionów dolarów organizacjom wspierającym Paxtona.

Jednocześnie Talarico zebrał bezpośrednio od darczyńców 145 milionów dolarów, podczas gdy Paxton pozyskał 22 miliony. Jak wyjaśnia politolog David Miller z American University, Demokraci częściej opierają kampanie na licznych mniejszych wpłatach, natomiast Republikanie korzystają ze wsparcia mniejszej grupy bardzo zamożnych sponsorów.

Wybory zdecydują o ostatnich dwóch latach rządów Trumpa

Wtorkowe głosowanie będzie najważniejszym testem politycznym Donalda Trumpa od jego powrotu do Białego Domu w 2025 roku. Utrata republikańskiej większości w Kongresie mogłaby ograniczyć możliwości realizacji programu prezydenta i doprowadzić do nowych konfliktów między administracją a parlamentem.

Wyniki będą również ważnym sygnałem przed wyborami prezydenckimi w 2028 roku. Demokraci sprawdzą, czy kandydaci tacy jak James Talarico w Teksasie i Jon Ossoff w Georgii potrafią przyciągnąć nowych wyborców oraz czy partia ma szansę odzyskać wpływy w konserwatywnych regionach kraju.

Ostatecznie o wyniku mogą zdecydować nie rekordowe wydatki na reklamy, lecz odpowiedź Amerykanów na pytanie, czy ich sytuacja materialna poprawiła się pod rządami Donalda Trumpa. Dla prezydenta stawką jest nie tylko kontrola nad Kongresem, ale również polityczny kierunek ostatniej części jego kadencji.

 

Źródło: bbc, baynews9
Foto: YouTube, The White House
Czytaj dalej

Popularne

Kalendarz

styczeń 2022
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Popularne w tym miesiącu