Połącz się z nami

Ciekawostki

Syczący wąż w choince. Przerażająca niespodzianka czekała na Świętego Mikołaja

Opublikowano

dnia

Ciekawość co kryje się pod choinką nie zawsze jest bezpieczna. Przekonała się o tym rodzina Wild mieszkająca w Afryce Południowej. W swojej choince, pomiędzy bombkami, znalazła jadowitego węża.

Rob i Marcela Wild udekorowali drzewko zaledwie kilka godzin wcześniej, gdy zauważyli, że koty wpatrują się w jego gałęzie. „Koty patrzyły się na drzewo, a moja żona powiedziała, że „prawdopodobnie jest tam gdzieś mysz”, opowiada Rob Wild, brytyjski makler giełdowy, który 18 lat temu przeprowadził się ze do RPA.

Nie była to jednak mysz, tylko bumslang, gatunek węża z rodziny połozowatych. Wąż ten nie jest agresywny, ale swoim jadem może zabić nawet dorosłego człowieka. 

Łapacz węży Gerrie Heyns dotarł do rodziny Wild, do posiadłości Robertson, po dwóch godzinach od wezwania. Potwierdził tożsamość okazu, który okazał się być samicą i miał długość ok 1,3 -1,5metra. Profesjonalnie złapany wąż nie próbował gryźć ani się bronić, więc chwila grozy zamieniła się w ekscytujące przeżycie dla dzieci.

Łapacz węży zabrał gada do domu, gdzie tymczasowo umieścił go w zagrodzie dla węży, zanim wypuścił go z powrotem na wolność w niedzielę.

Heyns powiedział, że wąż prawdopodobnie wszedł na teren posiadłości w poszukiwaniu jedzenia, wody i schronienia.„Prawdopodobnie, gdy zobaczył pierwszy ruch, próbował uciec do najbliższej kryjówki, którą było drzewo” – powiedział.

Bumslang to wąż o smukłej budowie ciała, która umożliwia mu poruszanie się w gałęziach drzew i krzewów. Dzięki swojemu maskującemu ubarwieniu jest prawie niewidoczny w swoim siedlisku. Jest aktywny w dzień i poluje na nadrzewne jaszczurki, żaby, ssaki, a czasem nawet na ptaki. Żywi się też jajami.

Wąż poluje z zasadzki. Zwisa z gałęzi, przypominając długie pnącze. Kiedy ofiara znajdzie się w zasięgu jego pyska, chwyta ją i zaciska szczęki, po czym powoli nimi porusza, żeby jad przesączył się do rany zadanej ofierze. Kiedy zdobycz jest już martwa, wtedy gad połyka ją w całości.

Jad bumslanga jest śmiertelny dla człowieka, o ile nie zostanie podana surowica. Działanie toksyny jest jednak powolne (nawet do 48 godzin). Jad zmniejsza krzepliwość krwi i ofiara umiera na skutek licznych krwotoków wewnętrznych. Do ukąszeń dochodzi jednak rzadko, ponadto dość często nie kończą się one wprowadzeniem jadu, gdyż wąż ten ma zęby jadowe umieszczone się z tyłu szczęki.

 

Gerri Heyns powiedział, że w ciągu ośmiu lat jego pracy jako zawodowego łapacza węży, został ugryziony tylko raz.

Węże z gatunku bumslang występują w południowej Afryce, a także na Madagaskarze, Mauritiusie, Komorach i Seszelach.

 

Źródło: abc7, wikipedia

Foto:YouTube

News Chicago

Słynny świstak Woodstock Willie ogłasza wczesną wiosnę. Czy przepowiednia się sprawdzi?

Opublikowano

dnia

Autor:

Woodstock Groundhog Days

Legenda Święta Świstaka w Woodstock IL znów przyciągnęła tłumy. W poniedziałkowy poranek Woodstock Willie nie zobaczył swojego cienia, co według tradycji oznacza, że wiosna jest tuż za rogiem. Decyzja została ogłoszona na oczach tysięcy osób zgromadzonych na Woodstock Square.

Już od wczesnych godzin porannych centrum Woodstock wypełniło się mieszkańcami i gośćmi, którzy przyszli powitać świstaka wybudzonego z zimowego snu. Za pośrednictwem interpretatora Willie „przekazał”, że spodziewać się można wczesnej wiosny, co spotkało się z entuzjastyczną reakcją publiczności.

Finał weekendu pełnego atrakcji

Wydarzenie było kulminacją całego weekendu atrakcji przygotowanych przez komitet Woodstock Groundhog Days. Program obejmował między innymi bieg na 5 kilometrów, projekcje kultowego filmu, turniej gry w bags, spacer tematyczny po znanych lokalizacjach oraz konkurs na najlepsze chili.

Dodatkową atrakcją był udział aktora Stevena Tobolowsky’ego, znanego z roli Neda Ryersona w filmie „Dzień Świstaka”. To on odczytał zwój z oficjalną prognozą Woodstock Willie’ego, nadając wydarzeniu wyjątkowo symboliczny charakter.

Kontrowersje wokół świstaka

Tegoroczne obchody nie obyły się bez kontrowersji. Organizacja PETA poinformowała wcześniej, że dotarła do federalnego raportu, w którym opiekun Woodstock Willie’ego miał zostać upomniany za niewystarczającą opiekę weterynaryjną nad świstakiem.

Aktywiści zaapelowali, by zastąpić żywe zwierzę hologramem, pluszową maskotką lub robotem sterowanym sztuczną inteligencją. Organizatorzy święta stanowczo odrzucili te sugestie i zapewnili, że Woodstock Willie pojawi się zgodnie z planem.

Sprzeczne prognozy świstaków

Przewidywania Woodstock Willie’ego stoją w sprzeczności z werdyktem najsłynniejszego amerykańskiego świstaka. Punxsutawney Phila w Pensylwanii zobaczył swój cień i zapowiedział jeszcze sześć tygodni zimy.

Kto trafniej przewiduje pogodę

Dane Narodowej Administracji Oceanicznej i Atmosferycznej NOAA wskazują jednak, że Woodstock Willie jest znacznie skuteczniejszym prognostą. Według statystyk trafia w swoich przewidywaniach w około 60 procentach przypadków, podczas gdy Punxsutawney Phil tylko w 35 procentach.

Woodstock Groundhog Days

Woodstock Groundhog Days

Liderem pozostaje Staten Island Chuck

Najlepszym „meteorologiem” wśród świstaków pozostaje jednak Staten Island Chuck, którego prognozy sprawdzają się aż w 85 procentach przypadków. Co ciekawe, w tym roku Chuck zobaczył swój cień i również zapowiedział sześć kolejnych tygodni zimy.

Wiosenna nadzieja w Woodstock

Mimo sprzecznych sygnałów z różnych zakątków kraju, mieszkańcy Woodstock z optymizmem przyjęli zapowiedź swojego świstaka. Dla wielu uczestników wydarzenia liczy się nie tylko prognoza pogody, ale przede wszystkim wspólne świętowanie tradycji, która od lat łączy lokalną społeczność.

 

Źródło: lakemchenryscanner
Foto: Woodstock Groundhog Days
Czytaj dalej

News Chicago

Walentynkowa tradycja wraca dzięki Lou Malnati’s. Schrup z ukochaną osobą pizzę w kształcie serca

Opublikowano

dnia

Autor:

Lou Malnati’s pizza w kształcie serca

Luty w Chicago ponownie upłynie pod znakiem miłości i pizzy w kształcie serca. Kultowa lokalna sieć Lou Malnati’s ogłosiła powrót swojej walentynkowej tradycji, przywracając do oferty uwielbiane przez klientów pizze w tym szczególnym, miłosnym charakterze.

Już od początku lutego restauracje Lou Malnati’s ponownie serwują deep-dish pizzę w kształcie serca, przygotowywaną specjalnie z myślą o Walentynkach. To propozycja, która od lat cieszy się dużą popularnością wśród mieszkańców metropolii i stała się jednym z rozpoznawalnych symboli lutowych świąt w mieście.

Nowości w deserowym menu

Tegoroczna edycja przynosi także nowości. Po raz pierwszy w historii Lou Malnati’s wprowadza do oferty walentynkowe desery w kształcie serca. Wśród nich znalazły się ciasteczka z kawałkami czekolady oraz specjalny sernik przygotowany we współpracy z cukiernią Eli’s.

Serce także dla potrzebujących

Walentynkowa inicjatywa ma również wymiar charytatywny. Z każdej sprzedanej pizzy w kształcie serca restauracja przekaże jednego dolara na rzecz Make-A-Wish Foundation Illinois. Środki z tegorocznej akcji mają wesprzeć ośmioletnią Annie z Addison w stanie Illinois.

Luty przepełniony miłością

Specjalne walentynkowe pizze oraz desery będą dostępne od 1 do 28 lutego we wszystkich lokalach Lou Malnati’s na terenie aglomeracji chicagowskiej. Dla miłośników tej tradycji spoza regionu przewidziano również możliwość zamówienia pizzy z dostawą na terenie całego kraju.

Smak tradycji i gest dobrej woli

Powrót sercowych pizz Lou Malnati’s to nie tylko kulinarna atrakcja na Walentynki, ale także okazja do wsparcia lokalnej społeczności. W lutym miłość w Chicago ma wyraźnie pizzowy smak i bardzo konkretne znaczenie.

 

Źródło; secretchicago
Foto: Lou Malnati’s
Czytaj dalej

News Chicago

Polski CUD na autostradzie I-294. W nocy kierowca z Michigan wjechał pod prąd

Opublikowano

dnia

Autor:

O włos od tragedii na  jednej z najbardziej ruchliwych autostrad Chicago. Do skrajnie niebezpiecznego zdarzenia doszło w poniedziałek 26 stycznia, o godzinie 20:47, na autostradzie I-294, przy zjeździe na 75th Street / Willow Springs Road, na zachodnich przedmieściach Chicago.

Jak podkreślają świadkowie oraz policja, sytuacja ta niemal na pewno zakończyłaby się śmiercią, gdyby nie szybka i zdecydowana reakcja polskich kierowców.

Wracali do domu. Nie znali się, ale zareagowali jak jeden zespół

Z pracy do domu wracał 40-letni Rafał, zawodowy kierowca pracujący w firmie limuzynowej Limo66.com, cieszącej się bardzo dobrymi opiniami wśród klientów. Prowadził duży SUV — Ford Expedition. Bezpośrednio za nim jechał drugi Polak, kierujący Mazdą 3 typu sedan. Kierowcy nie znali się wcześniej.

Oba pojazdy poruszały się z prędkością około 65 mph, gdy około 1/3 mili przed węzłem z autostradą I-55 na ich pasie ruchu nagle pojawił się samochód jadący pod prąd — czerwony pick up GMC.

Sekundy, które decydowały o życiu

W jednej chwili rutynowa jazda zamieniła się w walkę o życie. Kierowca Forda Expedition instynktownie zjechał na prawą stronę jezdni, unikając czołowego zderzenia, które przy takiej prędkości oznaczałoby niemal pewną śmierć wszystkich uczestników zdarzenia.

Jadąca za nim Mazda 3 również zdołała wyhamować i odbić w lewo, unikając czołówki. Niestety prawy bok samochodu został całkowicie zmiażdżony.

„To sytuacja bez wyjścia”

To sytuacja, z której praktycznie nie ma wyjścia — komentują osoby znające realia wypadków drogowych przy prędkościach autostradowych.
Czołowe zderzenie przy sumowanej prędkości rzędu 130–160 mph to wyrok.

Policjant nie krył zdumienia

Zdarzenie zostało zarejestrowane kamerą samochodową kierowcy limuzyny Limo66.com. Tuż po zdarzeniu nagranie obejrzał policjant stanowy, który — według relacji — powiedział wprost:
„To niemożliwe, że nikomu nic się nie stało.”

Kierowca z Michigan wjechał pod prąd

Jak ustalono, pojazdem jadącym pod prąd był czerwony pickup GMC, którym kierował 41-letni mężczyzna z Michigan. Kierowca zorientował się, gdzie się znajduje, jednak było już za późno. Po zderzeniu i otarciu się o samochody polskich kierowców jego pojazd wyhamował i zatrzymał się na poboczu autostrady I-294, co zapobiegło dalszym dramatycznym konsekwencjom. Całe zdarzenie trwało zaledwie kilka sekund.

Laweta za tysiąc dolarów, ale bez ofiar

Na miejsce wezwano pomoc drogową. Odholowanie jednego z pojazdów z autostrady kosztowało blisko 1000 dolarów. Ruch w rejonie zdarzenia był czasowo utrudniony.

Pomimo ekstremalnie groźnych okoliczności nikt nie odniósł obrażeń. Policja prowadzi czynności wyjaśniające dotyczące wjazdu pojazdu pod prąd.

ZOBACZ NAGRANIE WIDEO. Sekunda po sekundzie walki o życie

Publikujemy nagranie z kamery samochodowej, która zarejestrowała całe zdarzenie. Film pokazuje moment, w którym przy prędkości autostradowej na pasie ruchu pojawia się pojazd jadący pod prąd oraz sekundy decydujące o życiu i śmierci. To materiał wyłącznie informacyjny, publikujemy go ku przestrodze. Jedna chwila nieuwagi mogła zakończyć się tragedią. Dlatego zawsze patrz na drogę jak prowadzisz samochód, nigdy nie używaj telefonu za kierownicą i reaguj natychmiast jak zrobili to nasi rodacy, którzy dziś mogą dziękować Bogu, że żyją.

Okazuje się, że każda sekunda skupienia na drodze ma znaczenie. A na autostradzie nie ma miejsca na najmniejszy nawet błąd.

Dramat Rodziny Doboszów. Dramat z 2021 roku

Przypomnijmy jedną z największych tragedii, jakie wstrząsnęły polonijną społecznością w ostatnich latach – dramat rodziny Doboszów, do którego doszło w 2021 roku.

Do katastrofy doszło w niedzielę o godzinie 2:11 w nocy na autostradzie I-90 w pobliżu miejscowości Riley. Jak podała policja stanowa, Thomas Dobosz jechał prawidłowo na zachód, gdy w jego rodzinnego Chevroleta vana czołowo uderzył samochód prowadzony przez kierowcę jadącego pod prąd. W wyniku potężnego zderzenia oba pojazdy natychmiast stanęły w płomieniach.

Na miejscu zginęła Lauren Dobosz oraz czworo dzieci małżeństwa w wieku 13, 7, 6 i 5 lat. Śmierć poniosła również 13-letnia Katriona Koziara, przyjaciółka najstarszej córki Doboszów, która podróżowała z rodziną. Ojciec rodziny, Thomas Dobosz, został ciężko ranny i zmarł później w szpitalu. Rodzina była w drodze na rodzinne wakacje do Minnesoty, które nigdy nie miały się rozpocząć.

Sprawczynią wypadku była 22-letnia Jennifer Fernandez, kierująca samochodem, który wjechał pod prąd. Jak potwierdziła policja, kobieta była nietrzeźwa i również zginęła na miejscu. Ta tragedia stała się bolesnym symbolem konsekwencji jazdy pod wpływem alkoholu. https://deon24.com/2022/08/03/nie-zyje-thomas-dobosz-jedyny-ocalaly-z-niedzielnej-katastrofy-na-i-90-w-ktorej-stracil-zone-i-czworo-swoich-dzieci-zmarl-w-szpitalu/

Śmierć Joli Chmielewskiej.  Tragedia z 2025 rokuW podobnych, równie wstrząsających okolicznościach, w kwietniu 2025 roku życie straciła także Jolanta „Jola” Chmielewska – znana i ceniona działaczka polonijna, związana z grupą „Stokrotki”. Zginęła w wypadku na zachodnich przedmieściach Chicago, również spowodowanym przez nietrzeźwego kierowcę.

47-letnia Jola Chmielewska wracała tego wieczoru z koncertu w klubie Joe’s Live w Rosemont, gdzie występowały bliskie jej zespoły: Strachy na Lachy, Pidżama Porno i Autofobia. Po koncercie udała się jeszcze ze znajomymi do baru Bottoms Up w Schiller Park, a następnie – odpowiedzialnie – zamówiła Ubera, aby wrócić do domu w Bartlett, na północno-zachodnich przedmieściach. Mimo zachowania zasad bezpieczeństwa, nie udało się uniknąć tragedii.

Obie te historie łączy jedno: niewinne ofiary i bezmyślność pijanych kierowców, którzy wjechali pod prąd. Są one bolesnym przypomnieniem, jak dramatyczne i nieodwracalne skutki niesie za sobą prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu – oraz jak wiele rodzin i społeczności na zawsze zostało przez to naznaczonych.

Źródło: Informacja Własna – Sławomir Budzik
Foto: fb, GoFundMe
Czytaj dalej
Reklama

Popularne

Kalendarz

grudzień 2021
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Nasz profil na fb

Popularne w tym miesiącu