News USA
Ciężko chore dziecko przeznaczone do deportacji. Choroba nie stawia jej ponad prawem
10-latka, która cierpi na mózgowe porażenie dziecięce zostanie wydalona ze Stanów Zjednoczonych do Meksyku. Dziewczynka przebywa w kraju od 3 miesiąca życia, ale jest nielegalnym imigrantem.
Relacja Emilii Sadaj
Rosamaria Hernandez przeszła niedawno operację w szpitalu w Teksasie. Agenci imigracyjni czekali przed jej pokojem. Gdy dziewczynkę wypisano ze szpitala, agenci zabrali ją do ośrodka oddalonego o 150 mil od jej domu.
O sprawie opinię publiczną poinformował kongresman Joaquin Castro, który apeluje do rządu o interwencję przekonując, że obłożnie chora 10-latka nie powinna być priorytetem dla służb imigracyjnych, lecz nielegalni kryminaliści.
Tymczasem urząd imigracyjny tłumaczy, że ciężka sytuacja dziecka nie stawia go poza prawem.
Emilia Sadaj
[email protected]
Foto: commons.wikimedia.org/U.S. Immigration and Customs Enforcement (Department of Homeland Security
News USA
Rozmowa z urzędnikiem imigracyjnym. Każde słowo ma znaczenie
Dziesięć lat temu Tirso Mendez Maldonado przyszedł na rozmowę do urzędu imigracyjnego w Tucson w Arizonie. Starał się o zieloną kartę. Rozmowa odbywała się pod przysięgą, z udziałem tłumacza. W pewnym momencie urzędnik zaczął pytać o narkotyki. Mendez Maldonado powiedział prawdę. Przyznał, że kupował kokainę od ludzi na ulicy a używał jej w domu. Nie potrzeba było wyroku skazującego. To, co powiedział podczas rozmowy imigracyjnej, wystarczyło.
Sędzia imigracyjny uznał później, że jego własne słowa stanowiły przyznanie się do czynów związanych z narkotykami. W konsekwencji uznano, że nie spełnia warunków pozwalających na otrzymanie zielonej karty. Sprawa trafiła do Rady Apelacyjnej do Spraw Imigracyjnych. I właśnie 22 września 2026 roku, niemal dokładnie dziesięć lat po tamtej rozmowie w Tucson, zapadła precedensowa decyzja w sprawie Maldonado.
Ale znaczenie tej decyzji wykracza daleko poza jednego człowieka i jego przyznanie się do używania kokainy.
Przez dziesięciolecia w prawie imigracyjnym obowiązywała zasada wynikająca z dwóch bardzo starych decyzji — jednej z 1945 roku i drugiej z 1957 roku. Zgodnie z dotychczasowym podejściem, aby takie przyznanie się mogło wywołać konsekwencje imigracyjne, cudzoziemiec powinien wcześniej otrzymać zrozumiałe wyjaśnienie, na czym polega dane przestępstwo i jakie są jego istotne elementy. Chodziło o to, aby człowiek rozumiał, do czego właściwie się przyznaje.
Po niemal siedemdziesięciu latach ta zasada właśnie została zmieniona. Rada Apelacyjna uznała, że urzędnik nie musi najpierw przedstawiać cudzoziemcowi dokładnej prawnej definicji przestępstwa ani wyjaśniać wszystkich jego elementów. Jeżeli osoba dobrowolnie przyzna się do konkretnych czynów, a opisane przez nią zachowanie spełnia prawne elementy przestępstwa, jej własne słowa mogą wystarczyć, aby poniosła konsekwencje imigracyjne.
Co ciekawe, w przypadku Mendez Maldonado urzędnik zrobił nawet więcej, niż według nowej decyzji musiał. Wyjaśnił mu prawo Arizony, powiedział, że posiadanie i używanie kokainy jest nielegalne, i zapytał, czy to rozumie. Rada Apelacyjna stwierdziła jednak, że tak szczegółowe wyjaśnienie nie jest konieczne.
Jest jeszcze jeden szczegół tej historii, który pokazuje, jak długo słowa wypowiedziane przed urzędnikiem mogą podążać za człowiekiem. Mendez Maldonado później ponownie przyznał przed sędzią imigracyjnym — tym razem pod przysięgą i w obecności swojego adwokata — że posiadał i używał kokainy. Rada Apelacyjna uznała, że również to drugie przyznanie się stanowiło niezależną podstawę do odmowy. Jego odwołanie zostało oddalone.
Ta decyzja jest ważna nie dlatego, że zmieniło się prawo dotyczące kokainy. Ważne jest to, co zmieniło się w rozmowie pomiędzy imigrantem a urzędnikiem.

Rozmowa w urzędzie imigracyjnym nie jest zwykłą rozmową. Odpowiedź na pozornie proste pytanie dotyczące wydarzenia sprzed wielu lat może stać się dowodem w sprawie imigracyjnej — nawet wtedy, gdy dana osoba nigdy nie została skazana za przestępstwo.
Co więcej, znaczenie tej decyzji nie ogranicza się wyłącznie do narkotyków. Rada Apelacyjna wskazała, że przedstawiona przez nią zasada dotycząca skuteczności takiego przyznania się odnosi się również do określonej kategorii przestępstw uznawanych przez prawo imigracyjne za naruszające zasady moralne.
Dlatego sprawa Maldonado jest czymś więcej niż historią człowieka, który przed laty używał kokainy. To historia o tym, jak jedno zdanie wypowiedziane pod przysięgą przed urzędnikiem imigracyjnym może mieć konsekwencje wiele lat później — i o tym, że od 22 września 2026 roku jedna z wieloletnich ochron dotyczących takich przyznań się już nie istnieje.
Autorka: Mecenas Magdalena Grobelski
Petycje imigracyjne i konsultacje dostępne online
[email protected]
Źródło: Matter of Mendez Maldonado, U.S. Department of Justice, Executive Office for Immigration Review, 22 września 2026 r.
Foto: istock/AndreyPopov/
News USA
Jeden test krwi może wykrywać 50 nowotworów. Federalni eksperci poparli nowe badanie
Federalni doradcy ds. zdrowia poparli test krwi Galleri, który ma wykrywać sygnały mogące wskazywać na obecność wielu różnych nowotworów u osób bez objawów choroby. Eksperci podkreślają jednak, że badanie nie diagnozuje raka, nie zastępuje mammografii, kolonoskopii ani innych standardowych badań przesiewowych, a jego rzeczywiste korzyści wymagają dalszych badań.
Zespół doradczy federalnej Agencji Żywności i Leków FDA zagłosował w środę stosunkiem głosów 7 do 2, przy jednym głosie wstrzymującym się, uznając, że potencjalne korzyści testu Galleri firmy Grail Inc. przewyższają związane z nim ryzyko. Wcześniej eksperci ocenili również, że badanie wydaje się bezpieczne i skuteczne w przypadku osób w wieku co najmniej 50 lat.
Pozytywna rekomendacja jest znaczącym krokiem, ponieważ po raz pierwszy federalna grupa doradcza poparła eksperymentalne podejście polegające na poszukiwaniu za pomocą jednego pobrania krwi oznak wielu różnych nowotworów. Ostateczna decyzja należy jednak do FDA i jest spodziewana w ciągu kilku miesięcy.
Test nie stawia diagnozy
Galleri wykorzystuje analizę DNA i poszukuje we krwi sygnału wskazującego, że u badanego może występować jeden z wielu rodzajów nowotworów. Sam pozytywny wynik nie oznacza jednak rozpoznania raka. Osoba, u której zostanie wykryty taki sygnał, musi przejść kolejne badania pozwalające ustalić, czy rzeczywiście jest chora.
Przedstawiciele Grail podkreślają, że test może wychwytywać sygnały ponad 50 rodzajów nowotworów. Wśród nich znajdują się dziesiątki chorób, dla których obecnie nie istnieją rutynowe badania przesiewowe, w tym rak wątroby i rak jajnika.
Przedstawiciele Grail argumentują, że pacjenci oczekują większej liczby możliwości pozwalających wykryć chorobę w czasie, kiedy nadal istnieją szanse na skuteczną walkę i przeżycie.
Eksperci ostrożni z określeniem „wczesne wykrywanie”
Obecnie zalecane badania przesiewowe, takie jak mammografia czy kolonoskopia, koncentrują się na konkretnych rodzajach nowotworów. Ich celem jest wykrywanie zmian we wczesnych stadiach, kiedy leczenie może być łatwiejsze i skuteczniejsze.
Federalni eksperci nie chcieli jednak określać Galleri jako testu służącego do „wczesnego wykrywania” raka. Zwrócili uwagę, że przedstawione dane nie wykazały wystarczającej skuteczności badania właśnie w odniesieniu do nowotworów znajdujących się we wczesnym stadium.

Badanie wykryło około jednej trzeciej nowotworów
Główne badanie Grail objęło około 140 tys. starszych osób. Galleri wykrył około jednej trzeciej nowotworów zdiagnozowanych u uczestników w ciągu roku. Spośród osób, u których test wskazał obecność sygnału nowotworowego, około dwóch trzecich rzeczywiście otrzymało później diagnozę raka.
Eksperci Agencji Żywności i Leków zwrócili jednak uwagę również na drugą stronę tych wyników. Oznaczają one bowiem, że test nie wykrył dwóch na trzy nowotwory zdiagnozowane w następnym roku, co może dawać części pacjentów fałszywe poczucie bezpieczeństwa.
Problemem są także wyniki fałszywie dodatnie, kiedy badanie wskazuje możliwy nowotwór u zdrowej osoby. Może to prowadzić do stresu oraz konieczności przeprowadzania dodatkowych badań diagnostycznych. Jednocześnie Galleri okazał się mniej dokładny w przypadku nowotworów znajdujących się na wcześniejszych etapach rozwoju.

Negatywny wynik nie oznacza, że raka nie ma
Zespół ekspertów przygotował listę ważnych zastrzeżeń, o których powinni być informowani lekarze i pacjenci. Galleri ma być stosowany dodatkowo, a nie zamiast rutynowych badań przesiewowych. Negatywny wynik nie gwarantuje również, że badana osoba nie ma nowotworu.
Eksperci podkreślili także, że potrzebne są dalsze badania, aby ustalić, czy Galleri przynosi korzyści porównywalne z uznanymi metodami przesiewowymi. Grail nie przedstawił danych wykazujących, że stosowanie testu prowadzi do zmniejszenia liczby zgonów z powodu nowotworów. Uzyskanie takich danych wymagałoby wieloletniej obserwacji pacjentów.
Galleri już można kupić w USA
Test Galleri jest już dostępny dla pacjentów w Stanach Zjednoczonych, choć zazwyczaj trzeba zapłacić za niego z własnej kieszeni co najmniej 700 dolarów. Ewentualne zatwierdzenie przez FDA mogłoby znacznie zwiększyć jego dostępność.

Formalna aprobata mogłaby również otworzyć drogę do pokrywania kosztów badania przez Medicare oraz prywatnych ubezpieczycieli. Jeśli Agencja Żywności i Leków przychyli się do rekomendacji swoich doradców, technologia umożliwiająca poszukiwanie sygnałów wielu nowotworów w jednej próbce krwi może stać się znacznie szerzej stosowana w Stanach Zjednoczonych.
Źródło: AP
Foto: grail, istock/JHVEPhoto/megaflopp/
News USA
Starbucks zamknie 250 kawiarni w Ameryce Północnej. To kolejna duża fala likwidacji lokali
Starbucks planuje zamknąć 250 kawiarni w Ameryce Północnej jeszcze w tym tygodniu. To druga duża fala zamknięć pod kierownictwem prezesa i dyrektora generalnego Briana Niccola, który dołączył do firmy w 2024 roku. Jednocześnie sieć zapewnia, że mimo likwidacji części placówek nadal zamierza zwiększać liczbę swoich lokali na kontynencie.
Decyzja obejmuje kawiarnie, które nie osiągają oczekiwanych wyników finansowych lub nie są w stanie zapewnić klientom i pracownikom standardu, do którego dąży Starbucks. Poinformował o tym dyrektor operacyjny firmy Mike Grams w liście skierowanym do pracowników.
Druga duża fala zamknięć
To kolejny etap zmian prowadzonych przez Starbucks pod kierownictwem Briana Niccola. We wrześniu ubiegłego roku firma zamknęła 627 placówek w Ameryce Północnej i Europie, a jednocześnie zlikwidowała 900 stanowisk niezwiązanych bezpośrednio z obsługą kawiarni.
Firma nie podała, które dokładnie lokale zostaną teraz zamknięte ani ile z 250 placówek znajduje się w Stanach Zjednoczonych. Nie poinformowała również, ile spośród objętych decyzją kawiarni należy do związków.
Od końca 2021 roku pracownicy ponad 700 kawiarni Starbucks w Stanach Zjednoczonych zagłosowali za utworzeniem związków zawodowych. Firma nie popiera działań zmierzających do ich tworzenia, a strony nadal nie osiągnęły porozumienia w sprawie umowy pracowniczej.
Starbucks przebudowuje swoje kawiarnie
Równolegle Starbucks kontynuuje modernizację lokali w Ameryce Północnej. Celem zmian jest stworzenie bardziej przytulnych i zachęcających wnętrz. Do 30 września, czyli końca roku fiskalnego firmy, przebudowanych ma zostać około 1500 kawiarni.
Mike Grams przekazał pracownikom, że postępy w modernizacji pozwoliły firmie dokładniej ocenić wyniki poszczególnych placówek. Większość lokali korzysta na wprowadzanych zmianach, jednak część nadal osiąga wyniki poniżej oczekiwań, mimo zaangażowania zatrudnionych w nich osób.
Co stanie się z pracownikami zamykanych lokali?
Starbucks zapowiada, że w miarę możliwości pracownicy zamykanych kawiarni będą przenoszeni do innych placówek. Jeżeli znalezienie dla nich miejsca w innym lokalu nie będzie możliwe, firma ma zaoferować im wsparcie związane z odejściem z pracy.

Zmiany nie ograniczają się do pracowników kawiarni. W maju Starbucks zwolnił dodatkowo 300 pracowników korporacyjnych i zamknął część słabo wykorzystywanych biur w Stanach Zjednoczonych.
Firma nadal chce otwierać nowe lokale
Pomimo kolejnej rundy zamknięć Starbucks podkreśla, że nie rezygnuje z rozwoju w Ameryce Północnej. Mike Grams zapewnił, że firma pozostaje zaangażowana w zwiększanie liczby swoich kawiarni, koncentrując się jednocześnie na wynikach finansowych i jakości doświadczeń klientów oraz pracowników.
Informacja o planowanych zamknięciach nie wywołała większej negatywnej reakcji inwestorów. W czwartkowym handlu przed otwarciem giełdy akcje Starbucks zyskały mniej niż 1 procent.
Źródło: scrippsnews
Foto: Starbucks
-
News Chicago4 tygodnie temu57 osób szuka Marcina Bachledę-Błaszczaka z Illinois. Polak zaginął w Great Smoky Mountains
-
News USA2 tygodnie temuTrump zapowiada po 5 tys. dolarów dla Amerykanów. Dostaniemy te pieniądze?
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW2 dni temuJanusz Stokłosa wystąpi z batutą w Chicago. W niedzielę koncert „Polish Soul, American Spirit”
-
Festiwal Taste of Polonia4 tygodnie temuTaste of Polonia 2026 coraz bliżej. Czekamy na największe święto polskiej kultury w USA
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW4 dni temuWici zapraszają dzieci, młodzież i dorosłych. Ruszył nabór do zespołu w Algonquin
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW5 dni temuGrażyna Auguścik nagra koncert na żywo. Publiczność będzie częścią nowego albumu
-
News Chicago2 tygodnie temuJohnson rusza po drugą kadencję. Przed burmistrzem trudna i kosztowna kampania
-
News USA1 tydzień temuDonald Trump: obawy o bezpieczeństwo AI to „oszustwo”











