Sport
Już po Super Bowl. Starcie tytanów i kolorowe show. Co się działo na stadionie Levi’s Stadium w Kalifornii
Super Bowl 50 zgodnie z oczekiwaniami okazał się wyjątkowy i rekordowy, czyli jak co roku od półwiecza mieliśmy pokaz możliwości fotballu amerykańskiego, sprawności przekazu telewizyjnego i talentów artystów. Najgorzej pod tym względem wypadło widowisko sportowe, tak naprawdę był to nudny i jednostronny pojedynek. Nieoczekiwanie dla fachowców i bukmacherów Denver Broncos pokonali Carolina Panthers 24:10, a mecz mający być wielkim starciem podających jajowatą piłkę Paytona Manninga z Camem Newtonem zamienił się w starcie olbrzymów formacji obronnych.
Relacja Sławomira Sobczaka
Nic więc dziwnego że ekscytujących momentów było co kot napłakał, a tytuł MVP trafił do Vona Millera obłapiającego wielokrotnie rozgrywającego Panter. Spośród telewizyjnych reklam sprzedawanych po 5 mln dolarów za emisję 30-sekundowego spotu osobiście utkwił mi w pamięci Alec Baldwin i urządzenie Echo Amazona oraz … głos nieżyjącego Alana Rickmana promującego najnowszą filmową produkcję Disneya. A propos głosu, Lady Gaga oczarowała świat wykonaniem amerykańskiego hymnu, ”Gwiaździsty sztandar” wybrzmiał tak, że na miejscu Edyty Górniak skończyłbym karierę. Co jeszcze zapamiętaliśmy z powodzi newsów związanych z Super Bowl 2016?
Super Bowl w pigułce
[youtube id=”DR0qOk_pcyg” width=”620″ height=”360″]
Najnowszą piosenkę Beyonce „Formation”, zaczynającą się w muzycznym klipie od utopionego podczas powodzi w Nowym Orleanie wozu patrolowego, a będącą protestem wobec brutalnych poczynań amerykańskiej policji, co zostało już fatalnie przyjęte przez mainstreamowe media, miliard zjedzonych ponoć podczas meczu kurzych skrzydełek, wygwizdanie Toma Brady’ego podczas powitania celebrytów i najlepszego koszykarza świata Stephena Curry’ego walącego w bęben zespołu z Karoliny. Walącego dosłownie!
Sławomir Sobczak
[email protected]
Foto: Flickr.com/ Ken Walton
Sport
Najszybszy z debiutantów! Tymek Kucharczyk zachwycił w pierwszym teście prototypu Le Mans
Tymek Kucharczyk uzyskał najlepszy czas spośród nowych kierowców LMP2 podczas oficjalnych testów European Le Mans Series w Portimão. Za kierownicą ORECA 07 wicemistrzowskiego samochodu Forestier Racing by Panis, 20-latek wykręcił drugi wynik popołudniowej sesji i czwarty czas całego dnia spośród 41 zawodników. Był też szybszy od swojego partnera z zespołu, kierowcy Mistrzostw Świata FIA WEC Hadriena Davida.
Udział w niedzielnych testach debiutantów dzień po finałowej rundzie sezonu ELMS był możliwy dzięki wsparciu porównywarki ubezpieczeń Mubi.pl, głównego partnera Tymka Kucharczyka. Trzeci zawodnik tegorocznego Indy NXT, po raz pierwszy w karierze zasiadł za kierownicą prototypu klasy Le Mans.
Dostał do dyspozycji prototyp LMP2 ORECA 07 z numerem 29, który właśnie zdobył wicemistrzostwo serii European Le Mans Series w LMP2. Samochód Forestier Racing by Panis jest firmowany przez Oliviera Panisa, zwycięzcę Grand Prix Monako Formuły 1 z 1996 roku.
Plan zmienił się w ostatniej chwili. Pierwotnie Polak miał testować samochód TDS Racing z numerem 14, ale okazało się, że… nie mieści się w fotelu ich samochodu. Na szczęście francuski zespół przygotowuje również samochód z numerem 29, dzięki czemu szybko dostosowano drugi prototyp do potrzeb Polaka. Jak pokazały wyniki, zmiana wyszła mu na dobre.
Od ostrożnego startu do czołówki
Poranek był czasem nauki: nowe auto, zamknięty kokpit oraz zupełnie inna aerodynamika niż w bolidach jednomiejscowych. Kucharczyk zakończył sesję z czasem 1:34.450, a przy okazji zanotował najwyższą prędkość maksymalną wśród wszystkich kierowców LMP2 – równe 300 km/h.
Po południu Polak był już zupełnie innym kierowcą. Poprawił się o niemal sekundę i wykręcił czas 1:33.522s. Szybsza okazała się tylko Doriane Pin, która przez cały sezon ścigała się swoim samochodem w barwach Duqueine Team. Wśród debiutantów w LMP2 nikt nie był szybszy – podkreśliły to w relacjach z testów zagraniczne serwisy Sportscar365 i Italian-Endurance.
U boku doświadczonego partnera
Samochód z Kucharczykiem dzielił Hadrien David. 22-letni Francuz, który ma za sobą bogatą kartę wyścigową. W 2019 roku, w wieku 15 lat, zdobył mistrzostwo francuskiej Formuły 4, w 2021 był wicemistrzem Formula Regional European Championship by Alpine, a w 2025 roku zdobył tytuł w Michelin Le Mans Cup.

W tym sezonie startuje w Mistrzostwach Świata FIA WEC za kierownicą Lexusa RC F zespołu Akkodis ASP – w czerwcu stanął na podium w legendarnym wyścigu 24 godziny Le Mans, zajmując drugie miejsce w klasie LMGT3, a wcześniej wywalczył pole position na torze Spa-Francorchamps.
Kucharczyk był szybszy od Davida dysponując tym samym samochodem. Pokazał też równe tempo na dłuższym dystansie. Ostatni przejazd – 11 okrążeń z rzędu – zamknął w przedziale 1:34.2–1:35.7. W sumie przejechał 61 okrążeń, czyli ponad 280 kilometrów. Polak zachwycił doświadczony zespół TDS Racing swoją jazdą.
Kolejne drzwi otwarte?
Przyszłość 20-latka na sezon 2027 wciąż pozostaje otwarta. W ostatnich pięciu latach czterokrotnie kończył sezon na podium mistrzostw, a niedzielny wynik pokazuje, że może być szybki także w wyścigach długodystansowych. Ten kierunek jest szczególnie bliski polskim kibicom: Robert Kubica wygrał w 2025 roku 24h Le Mans, a Inter Europol Competition należy do czołówki LMP2 na świecie.

– Wiedziałem, że na początku muszę być cierpliwy. LMP2 to zupełnie inne auto niż to, czym jeździłem do tej pory: więcej docisku, inne hamowanie, inny sposób pracy z oponami. Z każdym przejazdem czułem się pewniej, a po południu mogłem już naprawdę zaatakować. Najlepszy czas wśród debiutantów i równe tempo na dłuższym przejeździe to więcej, niż zakładałem przed testem.
Dzień zaczął się nietypowo, bo w fotelu samochodu numer 14 po prostu się nie zmieściłem, ale zespół TDS Racing stanął na wysokości zadania. Dziękuję im za świetnie przygotowany samochód i zaufanie – mówi Tymek Kucharczyk.
– Ogromne podziękowania należą się Mubi, bez którego ten test by się nie odbył. Kiedy pojawiła się szansa, zareagowali od razu. Mam nadzieję, że ten wynik to dla nich także powód do dumy – dodaje Polak.

– Kiedy pojawiła się szansa na ten test, nie zastanawialiśmy się długo. Tymek po raz kolejny pokazał, że talentem i ciężką pracą potrafi otwierać sobie kolejne drzwi. Pierwszy raz w prototypie i od razu najszybszy wśród debiutantów – to wynik, który zauważył cały świat wyścigów długodystansowych. Cieszymy się, że mogliśmy być częścią tego dnia – mówi Michał Laskowski, Prezes Zarządu Mubi
Udział Kucharczyka w teście był możliwy dzięki wsparciu porównywarki ubezpieczeń Mubi.pl, głównego partnera kierowcy.
Foto: Smolarczyk agencja
Sport
14-letni Bruno Gryc zachwycił w debiucie w USA. Cztery wygrane odcinki i pechowy finał w błocie
Cztery zwycięstwa na odcinkach specjalnych, prowadzenie w Stellantis Motorsport Rally Cup North America i dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej – 14-letni Bruno Gryc znakomicie rozpoczął swój pierwszy rajd w Stanach Zjednoczonych. Świetnie zapowiadający się występ Polaka w Lake Superior Performance Rally 2026 zakończył się jednak w sobotę, gdy Peugeot 208 Rally4 wypadł z trasy i ugrzązł w głębokim błocie.
Bruno Gryc przyjechał do Stanów Zjednoczonych na zaproszenie organizatorów i po raz pierwszy w karierze wystartował w rajdzie po drugiej stronie Atlantyku. Jego pilotem był Litwin Ugnius Vainevičius, a polsko-litewska załoga rywalizowała Peugeotem 208 Rally4.
Dla zaledwie 14-letniego kierowcy Lake Superior Performance Rally był całkowicie nowym wyzwaniem. Gryc musiał zmierzyć się z nieznanymi trasami oraz warunkami znacząco różniącymi się od tych, z którymi spotykał się podczas wcześniejszych startów.
Problemy już na początku rajdu
Uroczysty start odbył się w piątek, 9 października. Lake Superior Performance Rally należy do najbardziej znanych rajdów w Stanach Zjednoczonych, a jego historia sięga zawodów Press on Regardless, które w latach 70-tych były częścią Rajdowych Mistrzostw Świata FIA.
Początek rywalizacji nie ułożył się jednak po myśli polsko-litewskiej załogi. Niemal natychmiast pojawiły się problemy z interkomem. Gryc nie słyszał przekazywanych przez pilota informacji, dlatego Vainevičius musiał komunikować się z nim za pomocą gestów.
Problemy odbiły się na wynikach dwóch pierwszych prób. Załoga zajęła odpowiednio czwarte i piąte miejsce w klasyfikacji Stellantis Motorsport Rally Cup North America. Trzeci odcinek specjalny został jednak odwołany, co dało zespołowi czas na usunięcie usterki.
Po naprawie rozpoczął się popis 14-latka
Po przywróceniu prawidłowej komunikacji sytuacja zmieniła się natychmiast. Bruno Gryc i Ugnus Vainevičius byli najszybsi na SS4 Bob Lake 1 o długości 6,7 mili, a następnie zaliczyli kolejny bardzo dobry przejazd na SS5 Markey Lake 1, liczącym 8,13 mili.
Do przerwy serwisowej załoga awansowała już na drugą pozycję w klasyfikacji pucharu. Po serwisie Gryc jeszcze bardziej przyspieszył i wygrał trzy kolejne odcinki specjalne – SS6, SS7 oraz SS8.

Seria znakomitych przejazdów pozwoliła odrobić wcześniejsze straty i objąć zdecydowane prowadzenie. Po piątkowej rywalizacji Polak miał 24,8 sekundy przewagi nad amerykańską załogą Daniel Shalev i Glen Ray.
Cztery zwycięstwa i dziewiąte miejsce w całym rajdzie
W piątek rozegrano siedem odcinków specjalnych, z których Bruno Gryc wygrał aż cztery. Dwa ostatnie zaplanowane na ten dzień odcinki zostały odwołane z powodu nadmiernego zapylenia trasy.
14-latek zakończył pierwszy dzień jako lider Stellantis Motorsport Rally Cup North America z przewagą niemal 25 sekund. Jeszcze większe wrażenie robiło dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej, wywalczone w Peugeot 208 Rally4 w rywalizacji także ze znacznie mocniejszymi samochodami.

Gryc przyjechał do USA bez presji i wygórowanych oczekiwań. Jego głównym celem było zdobywanie doświadczenia i wykorzystanie możliwości startu w nowych warunkach. Tempo osiągnięte już pierwszego dnia sprawiło jednak, że pojawiła się realna szansa na bardzo mocny wynik.
Sobota zaczęła się spokojnie
Drugiego dnia rywalizacji, w sobotę 10 października, Gryc i Vainevičius rozpoczęli od kontrolowanego przejazdu SS11 Mt. Marquette o długości 1,29 mili. Uzyskali tam piąty czas w klasyfikacji pucharu.
Wszystko zmieniło się na kolejnym odcinku – SS12 Al’s Playground 1, liczącym 7,69 mili. Jeszcze przed rozpoczęciem próby na jednym z zakrętów ugrzązł samochód typu pickup, który trzeba było wydostać z trasy. Na zakręcie pozostał duży, wypełniony wodą i błotem fragment nawierzchni. Zagrożenia nie było w notatkach załogi, a podczas jazdy z rajdową prędkością było ono bardzo trudne do zauważenia.

Peugeot ugrzązł w głębokim błocie
Bruno Gryc i Ugnus Vainevičius jechali jako pierwsza załoga samochodu z napędem na dwie osie. Po wjechaniu w niespodziewanie błotnisty fragment Peugeot stracił przyczepność, wypadł z drogi i ugrzązł.
Samochód znalazł się w tak głębokim błocie, że załoga nie była w stanie samodzielnie wrócić na trasę. Tym samym bardzo dobrze zapowiadający się amerykański debiut Polaka zakończył się przedwcześnie.
Gryc przyznał później, że błotnistego miejsca nie było w notatkach i nie można było go dostrzec odpowiednio wcześnie. Samochód został wciągnięty w błoto, które miejscami sięgało niemal do kolan, przekreślając możliwość kontynuowania rywalizacji.
„Ogromny sukces” mimo nieukończenia rajdu
14-latek nie ukrywał rozczarowania, ponieważ znakomicie czuł się podczas rajdu, a załoga miała realną szansę na osiągnięcie bardzo dobrego rezultatu. Mimo pechowego zakończenia uznał jednak cały wyjazd do Stanów Zjednoczonych za ogromny sukces.

Dla młodego kierowcy był to wyjątkowy rajd pełen emocji i zupełnie nowych doświadczeń. Jazda w takich warunkach znacząco różniła się od wszystkiego, z czym mierzył się wcześniej, dzięki czemu amerykański start stał się ważną lekcją na dalszym etapie jego kariery.
Bruno Gryc podziękował całemu zespołowi, sponsorom oraz wszystkim osobom, które pomogły w organizacji wyjazdu do USA. Choć rywalizacji nie udało się ukończyć, cztery zwycięskie odcinki i prowadzenie w pucharze pokazały jego możliwości na zupełnie nieznanych trasach.
Amerykański debiut ważnym krokiem w karierze
Lake Superior Performance Rally 2026 potwierdził, że 14-letni Polak potrafi bardzo szybko dostosować się do nowych warunków. Po początkowych problemach technicznych Gryc błyskawicznie zwiększył tempo i znalazł się nie tylko na czele swojej kategorii, ale także w pierwszej dziesiątce całego rajdu.

Bruno Gryc w studiu Radia Deon Chicago
Artykuł na podstawie rozmowy z Brunem w studiu Radia Deon Chicago można przeczytać tutaj.
Źródło: brunogryc.com
Foto: brunogryc.com, American Rally Association
News Chicago
55 tysięcy osób przebiegło przez Chicago. Amos Kipruto zwycięzcą 48. maratonu
Około 55 tysięcy biegaczy ze wszystkich 50 stanów USA i 130 krajów wzięło udział w niedzielnym 48. Bank of America Chicago Marathon. Najszybszy na dystansie 26,2 mili był Kenijczyk Amos Kipruto, który dotarł do mety w czasie 2:01:09. W rywalizacji kobiet zwyciężyła Hawi Feysa Gejia z wynikiem 2:13:33, a Catherine Debrunner ustanowiła rekord świata w kategorii wózków.
W niedzielę ulice Chicago należały do biegaczy – od światowej klasy zawodników po osoby po raz pierwszy mierzące się z dystansem maratońskim. Towarzyszyły im tłumy kibiców. Według organizatorów wzdłuż trasy zgromadziło się ponad 1,7 miliona osób.
Amos Kipruto z Kenii jako pierwszy przekroczył linię mety, uzyskując czas 2 godziny, 1 minuta i 9 sekund. Wśród kobiet najlepsza okazała się Hawi Feysa Gejia, która pokonała trasę w 2 godziny, 13 minut i 33 sekundy.
Rekord świata Catherine Debrunner
Jednym z najważniejszych sportowych wydarzeń tegorocznego maratonu był występ Catherine Debrunner. Zwyciężyła w kategorii zawodników na wózkach z czasem 1:33:16, ustanawiając nowy rekord świata. Dla Debrunner był to już trzeci triumf w Chicago. Jej osiągnięcie stało się jednym z najważniejszych rezultatów sportowych 48. edycji biegu.
Biegacze ze 130 krajów
Na starcie pojawili się zawodnicy reprezentujący wszystkie 50 amerykańskich stanów oraz 130 krajów. Każdy przyjechał do Chicago z własną historią i motywacją, ale uczestnicy zgodnie podkreślali wyjątkową atmosferę towarzyszącą biegowi.
Chelsea Clinton na trasie maratonu
Wśród uczestników i kibiców nie zabrakło znanych nazwisk. Były prezydent USA Bill Clinton oraz była sekretarz stanu Hillary Clinton przyjechali do Chicago, aby dopingować swoją córkę Chelsea Clinton. Chelsea ukończyła maraton z czasem nieznacznie poniżej 3 godzin i 38 minut. Jej rodzice znaleźli się wśród tłumów obserwujących rywalizację na ulicach miasta.
Anthony Rizzo pobiegł z wyjątkowym numerem
Na trasie pojawił się także były pierwszobazowy Chicago Cubs Anthony Rizzo. Do udziału w maratonie zainspirowała go żona, która wcześniej przebiegła New York City Marathon. Rizzo otrzymał numer startowy 4416, nawiązujący do jego sportowej kariery. Numer 44 nosił podczas gry w Chicago Cubs, natomiast 2016 był rokiem, w którym pomógł drużynie zdobyć mistrzostwo World Series.
Były baseballista dotarł do mety w czasie nieznacznie poniżej 5 godzin i 35 minut. Tym razem zamiast baseballowego boiska zmierzył się z ponad 26 milami ulic Chicago.
James Cecil pobiegł ku pamięci Mike’a Ditki
Szczególną uwagę zwracał również James Cecil z Denver, który ukończył maraton w czasie 2 godzin i 37 minut. Pobiegł w charakterystycznej kamizelce Chicago Bears kojarzonej z byłym trenerem zespołu Mikiem Ditką. Strój zaplanował ponad miesiąc wcześniej, jednak po informacji o śmierci Ditki w ubiegłym tygodniu uznał, że jego wybór nabrał dodatkowego znaczenia i zdecydował się pobiec właśnie w nim.

KOBIETY: Hawi Feysa (ETH): 2:13:33, Sharon Lokedi (KEN): 2:14:07, Brigid Kosgei (KEN): 2:14:55
Trasa prowadziła przez dziesiątki dzielnic
Maraton spowodował zamknięcia ulic w centrum oraz w północnej, południowej i zachodniej części Chicago. Trasa rozpoczynała się i kończyła w centrum, prowadząc uczestników przez dziesiątki dzielnic.
Biegacze docierali na południu do 35th Street w Bronzeville, na zachodzie do Damen Avenue na Near West Side, a na północy do West Sheridan Road w East Lakeview. Trasa miała charakterystyczny zygzakowaty przebieg pozwalający zawodnikom zobaczyć bardzo różne części miasta.
W East Lakeview i Lincoln Park zawodnicy biegli między innymi na północ Sheridan Road i Inner Lake Shore Drive oraz na południe Broadway i Clark Street. Dla części mieszkańców oznaczało to przez pewien czas bardzo ograniczone możliwości przemieszczania się.

Emma Grace Hurley
Ponad 30 linii autobusowych z utrudnieniami
Zamknięcia ulic wpłynęły także na funkcjonowanie komunikacji publicznej. Metra i Chicago Transit Authority informowały, że utrudnienia związane z maratonem dotknęły ponad 30 linii autobusowych. Dla samych uczestników różnorodność dzielnic i zmieniający się krajobraz są jednak ważną częścią maratonu. Wielu biegaczy podkreśla, że widok kolejnych społeczności i dopingujących mieszkańców pomaga im pokonywać następne mile.
Nietypowo ciepły październikowy dzień
Duże znaczenie podczas niedzielnego biegu miała pogoda. Jak na październik w Chicago warunki były wyjątkowo letnie – było słonecznie, a temperatura wzrosła do około połowy przedziału 70 stopni Fahrenheita.
Warunki sprzyjały spędzaniu czasu nad jeziorem, ale były znacznie mniej korzystne dla osób pokonujących maratoński dystans. Organizatorzy na bieżąco wysyłali uczestnikom komunikaty dotyczące pogody oraz sytuacji na trasie.
Lekarze ostrzegali przed przegrzaniem
George Chiampas, odpowiedzialny za kwestie medyczne i bezpieczeństwo maratonu, zalecał zawodnikom odpowiednie nawadnianie organizmu, zwracanie szczególnej uwagi na odżywianie oraz dostosowanie tempa do panujących warunków.
Warunki zostały oznaczone jako żółty poziom alertu. Organizatorzy przypominali uczestnikom, że nie jest to odpowiedni dzień na za wszelką cenę podejmowaną próbę ustanowienia rekordu życiowego.
Biegacze zostali również poinstruowani, aby przerwać wysiłek w przypadku pojawienia się nudności, bólu głowy, bólu w klatce piersiowej lub duszności. Szczególną ostrożność zalecano między 15. a 19. milą, gdzie uczestnicy byli mocno wystawieni na działanie słońca.
Oprócz punktów z wodą i napojami Gatorade przygotowano także miejsca umożliwiające uzupełnienie własnych butelek. Miało to pomóc zawodnikom bezpiecznie dotrzeć do mety w wymagających jak na październik warunkach.
Chicago ponownie żyło maratonem
48. Bank of America Chicago Marathon po raz kolejny zamienił znaczną część miasta w wielką trasę biegową. Około 55 tysięcy uczestników, ponad 1,7 miliona kibiców i reprezentanci 130 krajów stworzyli jedno z największych sportowych wydarzeń roku w Chicago.
Tegoroczna edycja przyniosła zarówno znakomite wyniki elity, jak i tysiące indywidualnych historii uczestników. Najważniejszymi rezultatami pozostają zwycięstwo Amosa Kipruto, triumf Hawi Feysy Gejii oraz rekord świata Catherine Debrunner.
Źródło: cbs
Foto: YouTube, Bank of America Chicago Marathon
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW3 tygodnie temuJanusz Stokłosa wystąpi z batutą w Chicago. W niedzielę koncert „Polish Soul, American Spirit”
-
News Chicago1 tydzień temuDuży postęp w leczeniu Filipa Czarneckiego. Policjant mówi, pamięta i rozpoczął intensywną rehabilitację
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW3 tygodnie temuWici zapraszają dzieci, młodzież i dorosłych. Ruszył nabór do zespołu w Algonquin
-
GOŚCIE BUDZIK MORNING SHOW3 tygodnie temuGrażyna Auguścik nagra koncert na żywo. Publiczność będzie częścią nowego albumu
-
News USA3 dni temuICE postrzeliło mężczyznę w Nowym Jorku. Burmistrz żąda likwidacji federalnej agencji
-
News USA4 tygodnie temuDonald Trump: obawy o bezpieczeństwo AI to „oszustwo”
-
News Chicago4 tygodnie temuJohnson rusza po drugą kadencję. Przed burmistrzem trudna i kosztowna kampania
-
News Chicago2 tygodnie temuDonald Trump wystąpił na Presidents Cup w Medinah Country Club pod Chicago











